Dodaj do ulubionych

kochane babcie...

25.08.04, 12:43
..skad w nich tyle milosci do swoich wnuczkow?? Widza je raz na jakis czas i
nie moga sie od nich oderwac. Rozpieszczaja, rozpieszczaja, zacalowuja, w
glowkach malenstw przewracaja..
Pytam tak troche przewrotnie, no bo:
Niemowlak lubi byc przeciez noszony 24h na dobe (no przeciez chce sie
poprzytulac!) i wynoszony na sloneczko najlepiej miedzy 12 a 15 (jaka dziura
ozonowa??). A starszy wnusio musi miec przeciez kanapeczke pokrojona w drobna
kosteczke (bo po co gryzc?) i musi zjesc miesko (bo co rodzice wegetarianie,
to jacys glupi sa) i slodycze (oj, oj! okropni rodzice, nie daja ci
czekoladki? a masz tu kilka na zapas..) i w ogole musi duzo zjesc, bo
przeciez jak tlusciutki to zdrowy...

babcia nie slucha, babcia oznajmia swoje opinie, a wszelkie prosby czy
tlumaczenia zbija solidnymi argumentami: "ee-tam, fanaberie, wychowalam Was
to sie znam na rzeczy, nie?"..

no i rece opadaja na taki upor i chyba juz tylko pogodzic sie z tym trzeba..
i oduczac potem przez kilka tygodni malenstwo od noszenia na raczkach,
pryuczac ponownie do zasypiania w lozeczku... no i cieszyc, bo przeciez nie
kazda babcia chce rozpieszczac...

pozdrawiam
troszke przerazona mloda mamusia smile)
Obserwuj wątek
    • kubusala Amen:)) 25.08.04, 12:52
    • ania.silenter_exunruzanka Re: kochane babcie... 25.08.04, 12:53
      merlott napisała:

      > ..skad w nich tyle milosci do swoich wnuczkow?? Widza je raz na jakis czas i
      > nie moga sie od nich oderwac. Rozpieszczaja, rozpieszczaja, zacalowuja, w
      > glowkach malenstw przewracaja..
      > Pytam tak troche przewrotnie, no bo:
      > Niemowlak lubi byc przeciez noszony 24h na dobe (no przeciez chce sie
      > poprzytulac!) i wynoszony na sloneczko najlepiej miedzy 12 a 15 (jaka dziura
      > ozonowa??).

      Dokladnie, tak jest u nassmile. Ja Olcie nosilam ale tez umiala od czasu do czasu
      sama polezec w lozeczku bez protestow, a teraz babcia ja nosi non-stop, spelnia
      wszystkie jej kaprysy i zachcianki. No i, Olcia zrobila sie uparta i
      niegrzecznasad.

      > babcia nie slucha, babcia oznajmia swoje opinie, a wszelkie prosby czy
      > tlumaczenia zbija solidnymi argumentami: "ee-tam, fanaberie, wychowalam Was
      > to sie znam na rzeczy, nie?"..

      Identycznie. Gdyby nie lekarz, który ja postraszyl to Olenka od dawna (a ma 7
      miesiecy) wcinalaby:
      - mleko w proszku (skaza bialkowa!),
      - zwykly chleb (skorki) - gluten (!),
      - maslo i tysiac innych niedozwolonych maluchowi rzeczy

      > no i rece opadaja na taki upor i chyba juz tylko pogodzic sie z tym trzeba..


      no i cieszyc, bo przeciez nie
      > kazda babcia chce rozpieszczac...

      Mysle, ze zdedydowanie trzeba sie cieszyc. Bo, pomimo tych wyzej opisanych
      drobnostek, taka babcia to skarb i dla nas - mam (pomoc!) i dla dzieci (czysta
      milosc, a tego nigdy nie za wielesmile))).

      pozdrawiam
    • madalenka25 Re: kochane babcie... 25.08.04, 13:09
      ja myślę że to kwestia ustalenia zasad
      wprawdzie kiedy ja ustaliłam swoje to teściowa obraziła się ale potem jej
      przeszło
      moja mama też sie trochę boczyła ale potem doszła do wniosku że mam racje i
      teraz jest najlepszą babcią pod słońcem
      fakt byłam bardzo konsekwentna
      miały dwa wyjścia albo sie dostosują albo nie zabierają małej samej do siebie
      a kiedy oddałam ją do złoba zamiast teściowej to widziały że nie przelewki
      teraz nie ma zgrzytów Mała uwielbia je obie a ja podziwiam za cierpliwość i
      ciepło i mam nadzieję, że kidyś też będę taką super babcią
    • weronikarb oj prawda, prawda :-) 25.08.04, 13:12
    • mama_pyzuni Re: kochane babcie... 25.08.04, 13:26
      Oj, babcie szaleją za wnuczką, ale w zupełnie inny sposób.
      Nie chcę być tendencyjna, ale moja mama a teściowa to niebo i ziemia.
      Moja mama - wspaniale sie z małą bawi, opowiada bajki, czyta książki, rysuje,
      umie ją przebrać, nakarmić, zabrać na spacer (chociaż zdarzały sie zgrzyty
      o "małą czekoladkę", czy dawanie do zabawy pudełka guzików)

      Teściowa - prawie dwulatkę chce nosić i przytulać na rękach jak niemowlaka
      (mała w krzyk), nie ma pojęcia co jedzą dzieci w jej wieku (ostatnio kupiła
      paczkę chipsów, czekoladę, delicje o smaku advokata i butelkę coli!!!!!!!!!)
      Ciągle cmoka małej do ucha, szarpie ją gwałtownie (bo nie może wytrzymać, żeby
      jej nie przytulać).
      W konsekwencji Karolina po 15 minutach wizyty u babci przynosi z przedpokoju
      buty (swoje, moje i męża) i mówi : Kari cie domku. Nie cie babci.
      • iskra14 Re: kochane babcie... 25.08.04, 13:42
        A nasza babcia jest kochana. Oczywiście jak każda matka czasami starała mi się
        coś powiedziec, ale raczej rzadko i bez tej nuty w głosie "ja wiem lepiej".
        Żałuję, że mieszka tak daleko, bo babcia to skarb. Gdy Misiek jest chory, a ona
        nie ma nic wa żnego ( np. koniecznej wizyty u lekarza) to mimo 200 km dzielących
        nas przyjeżdża, żeby posiedzieć z małym. A ja mam wtedy raj. Rano myślę tylko o
        sobie, gdy wracam z pracy czeka obiadek, w wolnej chwili babcia odkurzy,
        uprasuje itp, a wieczorem mam z kim pogadać przy herbatce.
    • flurcia Re: kochane babcie... 25.08.04, 13:40
      U nas jest trochę dziwna sytuacja, bo jedną babcię moją mamę (która mieszka od nas ponad 150 km i bywa nie często) Ola uwielbia, a mojej teściowej boi sięjak ognia. Ola ma 11 miesięcy i pomimo, że teściowa bywa u nas, bo mieszka ok. 60 km, to jak tylko usłyszy babcię to ryczy okropnie aż się zanosi. Moja teściowa tego nie potrafi zrozumieć i zawsze wychodzi od nas obrażona.
      • natatip Re: kochane babcie... 25.08.04, 13:59
        u mnie to samo z teściową - krzyczy jak tylko widzi. Jakoś tak głupio było,
        nie obrażała się na szczęście, potem przyjechali razem z dziadkiem na parę dni
        i do dziadka szła na ręce. Może głosu nie lubi bo my wszyscy mamy niskie raczej
        ciche głosy a ona "krzyczy" dość wysokim głosem.
        Co do rozpieszczania zgadzam się. Dziadkowie i babcie tak mają. Moim się co
        nieco da wytłumaczyc. Ustaliłam pewne zasady. Tylko co do słodyczy jakoś nie
        mogę.
        N
        • dyrgosia Re: kochane babcie... 25.08.04, 16:38
          Ja sobie nie wyobrażam życia bez Babć. Moje obie były wspaniałe i wiele im
          zawdzięczam.
          Teraz moje dzieci też mają kochane babcie, bez mojej mamy ja i niemąż nie
          moglibyśmy pracować.
          A,że rozpieszczają, taki jest przywilej babci.
          Mam nadzieję, że ja też będę dobrą babcią i też sobie porozpieszczam wnuki i
          moje trzy synowe mnie za to nie powieszą..
          • roberta12 Re: kochane babcie... 26.08.04, 19:04
            Bo z babciami to jest tak:
            rodzice są od wychowywania, a babcie od rozpieszczania.
            I moim zdaniem, tak powinno być.
            Pozdrawiam
            • dyrgosia Re: kochane babcie... 26.08.04, 19:15
              roberta12 napisała:

              > Bo z babciami to jest tak:
              > rodzice są od wychowywania, a babcie od rozpieszczania.
              > I moim zdaniem, tak powinno być.
              > Pozdrawiam

              święte słowa....
              • wieczna-gosia Re: kochane babcie... 26.08.04, 21:54
                Tez tak uwazam wink
                Slodyczy sama ie daje ani ani za to u babci dzieci wsuwaja az sie uszy
                trzesa wink a potem zabki myjemy i spokoj.

                Ale fakt gdyby ktoras babcia podwazala moje kompetencje jako matki to bym sie
                wkurzala. Ale jak rozpieszcza nieideologicznie (glutenem czy innym czyms) tylko
                bo rozpieszcza wiec slodycze i prezenty- to OK.


                A wiecie cio.... skorki od chleba na zabkowanie to i ja daje wink)) tylko to musi
                byc solidny razowiec ze spieczona skorka na amen wink)))
    • mamaszyma Re: kochane babcie... 27.08.04, 09:18
      gdyby zabrakło "instytucji" babci, to rzeczywiście byłąby tragedia. Ja na
      szczęście ustaliłam zasady na poczatku i teraz obie babcie pytają mnie zanim
      coś podadzą dzieku. Pewnie za niedługo zaczna po kryjomu podawać jakieś
      słodycze, ale takie są uroki babć. Ja tylko przy babci mogłam pić cole i jeść
      kiełbaske taka w plasterkach odsmażaną na patelni. Pycha, a jakie niezdrowe, a
      jak spałam u babci to musowo była kiełbaska i cola. A moja mama to chyba nawet
      o tym nie wiedziała. Więc moje dziecko tez bedzie miało na pewno jakieś
      tajemnice z babcią. I bardzo dobrze. Babcie sa kochane, chociaż ponarzekać na
      nie też czasem można, ale to tak dla zasady...
      • kssia Re: kochane babcie... 27.08.04, 13:14
        Instytucja babci to coś wspaniałego. Mnie zawsze tego brakowało. Moja córka na
        szczęscie ma dziadków, którzy za nią świata nie widzą, choć w rózny sposób to
        okazują.
        Moi rodzice to dziadkowie tzw. "zaangażowani" a moi teściowie to
        dziadkowie "kanapowi" smile)))))Tzn. moi rodzice się z nia bawią , gonia ,
        rysują , czytają, mój tata przychodził do nas ze spacejalnymi spodniania żeby
        mógł z mładą raczkowac po podłodzewink)a co najwazniejsze nie wtrącaja sie w jej
        wychowanie.Natomiast teściowie chca żeby mała cały czas siedziała przy nich na
        sofie, teściowa cały czas chce żeby sie do niej mała przytulała , cały czas
        słysze "ukochaj babcie" "kochasz babcie" i tak co 2 minuty. Po 5 minutach młoda
        zwiewa z sofy i przychodzi do mnie a tesciowa sie obraża. Wiem że bardzo ja
        kocha tak jak i teśc tylko są trochę sztywni i nie mają podejścia do dziecka .
        Jestem pewna że jednak zrobili by dla niej wszystko. Jedyne co mnie doprowadza
        do szewskiej pasji to tzw. "dobre rady" tesciowej wypowiadane tonem jakby
        mówiła do idiotki, a ona była wszechwiedząca matka polka. Okazuje sie że teraz
        to wszytskie matki są głupie nie nie maja pojęcia jak postepować z dziecmi ,
        tylko ona to wiewink))))aha i jej sąsiadki, które stanowia prawdziwe "guru " dla
        mojej teściowej.
        ale to oczywiście dotyczy tylko mnie nie małej.
        Babcie powinny rozpieszczać, kochać ale może niekoniecznie sie wtrącać i to
        zupełnie nie proszone
        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka