..skad w nich tyle milosci do swoich wnuczkow?? Widza je raz na jakis czas i
nie moga sie od nich oderwac. Rozpieszczaja, rozpieszczaja, zacalowuja, w
glowkach malenstw przewracaja..
Pytam tak troche przewrotnie, no bo:
Niemowlak lubi byc przeciez noszony 24h na dobe (no przeciez chce sie
poprzytulac!) i wynoszony na sloneczko najlepiej miedzy 12 a 15 (jaka dziura
ozonowa??). A starszy wnusio musi miec przeciez kanapeczke pokrojona w drobna
kosteczke (bo po co gryzc?) i musi zjesc miesko (bo co rodzice wegetarianie,
to jacys glupi sa) i slodycze (oj, oj! okropni rodzice, nie daja ci
czekoladki? a masz tu kilka na zapas..) i w ogole musi duzo zjesc, bo
przeciez jak tlusciutki to zdrowy...
babcia nie slucha, babcia oznajmia swoje opinie, a wszelkie prosby czy
tlumaczenia zbija solidnymi argumentami: "ee-tam, fanaberie, wychowalam Was
to sie znam na rzeczy, nie?"..
no i rece opadaja na taki upor i chyba juz tylko pogodzic sie z tym trzeba..
i oduczac potem przez kilka tygodni malenstwo od noszenia na raczkach,
pryuczac ponownie do zasypiania w lozeczku... no i cieszyc, bo przeciez nie
kazda babcia chce rozpieszczac...
pozdrawiam
troszke przerazona mloda mamusia

)