guderianka
15.07.14, 08:30
Wyjeżdżając na wakacje i stołując się w hotelach, restauracjach, knajpach itp. naprawdę jesteście zadowoleni z tego co jecie i jak jecie ? Wiele forumek deklaruje, że odżywiają się zdrowo, że dbaja o to co jedzą, że stosują dietę itp. Co w takim razie z Waszymi założeniami w obliczu wakacji i stołowania się na obcej kuchni ?
Nie mam i chyba nie będę miała zaufania do jedzenia 'nie swojego", czemu wybitnie przysłużyły się również "Kuchenne rewolucje". Wolę w miarę możliwości jak najwięcej robić samodzielnie, czasem pomagając sobie słynnymi wekami, czasem robiąc jedzenie na bieżąco ( w Chorwacji miałam 2 weki poza tym np. smażyłam naleśniki), na ostatni wyjazd zaopatrzyłam się w suche produkty (np. kasza bulgur). Jaskrawym przykładem tego, o czym piszę jest przygoda -niefajna-naszych znajomych- którzy po 2 dniach "biwakowego' jedzenia ( grill jako obiado-kolacja) postanowili zjeść porządny obiad. Miejscowość Polańczyk, karczma drewniana zachęcająca swym design by wejść i zjeść. Efekt : 50zł wyrzucone w błoto na kotlety o konsystencji pasztetu, kapustę kiszoną jako surówke-prosto ze słoika posypana cukrem, zimne pierogi posypane prażona cebulą. Obiad nasz "biwakowy" - 15zl - makaron z sosem smietanowym z cukinia i szpinakiem z czosnkiem (+ smażona kiełbaska dla chętnych)- najedliśmy się my, oni i jeszcze zostało na drugi dzień.
Bez straty humory, pieniędzy, sensacji zdrowotnych-w pełnej kontroli nad tym co pakuję do żołądka swojego i swoich bliskich