Ale tak szczerze, bo mam na dziś dość moich. Na 36 mieszkań trafiło się dwoje psycholów i rozważam wyprowadzkę. Ja, chyba jestem w normie. Nie ma imprez, nie palę na klatce, ani na balkonie, podłogę zamontowaliśmy ekstra cichą, wyciszyliśmy kanciapę niemowlaka. Dużych, szczekających psów brak. Nie integruję się z sąsiadami, tylko dzień dobry i do widzenia. Ale bezwzględnie wymagam praw zatwierdzonych przez wspólnotę tj wózkowni (biedny dziadunio musiał oddać) i ciszy po 22

Inspiracją do założenia wątku były dwie sytuacje z zoo nade mną. o 12 moja córka ma drzemkę, jedyną trwającą ca 40 minut, natomiast sąsiedzi z góry codziennie o 12 odkurzają tłukąc się odkurzaczem po rurach, kaloryferach, meblach, hałas dość spory. Poprosiłam o przełożenie rytuału odkurzania o 40 minut w tą czy w tamtą. Myślałam, że nie będzie to problemem, bo udostępniam ich dzieciom neta, książki i czasami pokój do nauki. Zostałam zwyzywana od paniuś, którym się w dup.ie poprzewracało. Wczoraj ta sama pani darła się rano, że powinna zostać ginekologiem, bo jej teściowa to wstrętna pi..a, mąż męska ci.a, a córki to same ku.wy, darła się tak z 15 minut po czym całą rodziną wyszli na mszę w południe