default
01.09.14, 10:00
Byłyśmy z córką na zakupach w centrum handlowym. Podchodzi do nas młody mężczyzna niosący na barana śpiące dziecko (dziewczynka ok. 4 lat) i pyta grzecznie „Bardzo przepraszam, czy mogę prosić o pomoc?” Spytałam o co chodzi, a facet mówi, żebyśmy mu potrzymały córeczkę, a on pójdzie po wózek, bo mu dziecko usnęło na rękach i ma niewygodnie. I zanim się zorientowałyśmy, to już wetknął córce w ręce kurtkę dziecka i przytulankę, a mnie obarczył śpiącą dziewczynką (poczułam od niego wtedy alkohol) i odszedł. Zdążyłam pomyśleć : „co ja zrobię z tym dzieckiem jak on nie wróci” , kiedy pojawił się z powrotem – z wózkiem…sklepowym. Z kurtki i przytulanki dziecka umościł w nim posłanko. Spytałam „Czy pan jest trzeźwy?”, na co zaczerwienił się, zaśmiał się jakby przepraszająco i z zażenowaniem i powiedział prędko „No tak, to znaczy nie, może wczorajszy… tak trochę”. Spytałam , gdzie żona, dlaczego jest tu sam z dzieckiem, odpowiedział, że żona jest ze swoją siostrą na zakupach, a on czeka z dzieckiem. Pytam dalej – czy żona jest na zakupach tu, w tym centrum ? - „Nie, ale już tu jedzie, ja na nie czekam, a córka usnęła”. Hmm, takie trochę bez ładu i składu to tłumaczenie mi się wydało.
Zaczęłam się wahać, ale cóż miałam zrobić ? Nie oddać mu dziecka ? Wziął je ode mnie i ułożył w wózku, podziękował i oddalił się. Skonsternowane, nie potrafiłyśmy się zdecydować co robić. Iść za nim, patrzeć czy faktycznie siedzi i czeka (widziałyśmy jak usiadł na ławce przy wejściu), kazać zadzwonić do żony, zawiadomić ochronę, policję ??? Facet dzieckiem zajmował się troskliwie i czule, ale był „po spożyciu”, no i dziecko wyglądało na kompletnie wyczerpane – chyba że ja po prostu nie znam się na dzieciach i może to normalne, że dziecko zasypia w gwarze centrum handlowego tak mocno, że nie czuje jak jest przekładane z rąk do rąk. No i nic nie zrobiłam w końcu, a teraz trochę żałuję i męczy mnie to... A co Wy byście zrobiły w tej sytuacji ?