Tak sobie czytam tę ematkę i jest mnóstwo tekstów powtarzanych z uporem maniaka przez wiele kobiet, bezrefleksyjnie, na zasadzie "jeda koza ogon zadrze, i wszystkie za nią":
1." Katar to nie choroba"
Katar nigdy nie był, nie jest i nie będzie oznaką ZDROWIA! Nie wmawiajcie więc sobie i jedna drugiej jakie to super cool jest prowadzanie dzieciaka z gilami do przedszkola! Bo nie jest. Rozumiem co za tym stoi - brak opieki dla dziecka w domu, brak chęci/czasu/zdrowia matki na zajęcie się dzieckiem w domu i milion innych powodów dla których dzieciak z gilem (zielonym, wodnistym, białym czy tam jeszcze innym) idzie między ludzi zamiast wydobrzeć w domu. Gile czy inne wodniste wycieki w ZDECYDOWANEJ większości przypadków oznaczają, że organizm się przed czymś broni a zwykle nie broni się przed czymś co jest dla niego dobre. Czyli katar NIE JEST dobry i zazwyczaj JEST oznaką tego, że coś się dzieje.
2. "Nie daję dziecku śmieci typu danonki i parówki"
Normalnie jak to czytam to padam. Hymn współczesnej "zdrowożywiącej" matki! A tak naprawdę dla wielu osób teorie dotyczące zdrowego żywienia kończą się na tym zdaniu właśnie. I te mamy są takie "wow", że tak zdrowo dzieci żywią. Nie wierzę w "zdrowe odżywianie" gdzieś 80% kobiet, które używają powyższego argumentu. No nie wierzę i tyle
3. "Moje dziecko spędza po kilka godzin na świeżym powietrzu"
Dzieci w wieku szkolnym, które same sobą sie zajmują na podwórku może i tak. Ale maluchy i dzieci wymagające opieki nie spędzaja po "kilka" godzin dziennie na świeżym powietrzu. Nie wierzę w to!
4. "Nieważne jaka pogoda idziemy na spacer"
Taaa... Normalnie naptrzeć się nie mogę na te tłumy matek szalejących z dziećmi w kałużach jak leje, wieje i ziąb
5. "U nas w sypialni jest 18 stopni"
No i tak ten tekst o zimnej sypialni czytam przez okrągły rok a w klimatyzację w Waszych mieszkaniach nie uwierzę. Tak wiem, zdarza się ale ZDECYDOWANA większość z Was jej nie ma, tak jak nie ma 18 (czy tami innych arktycznych temperatur) stopni 365 dni w roku.
6. "Moje dziecko nie chodzi na religię"
Kolejny hymn "nowoczesnej, "wyzwolonej" i cool matki! Te walki z religią/kościołem i to że Was tak nachodzącą/osaczają za każdym rogiem. I plucie na katolicyzm. KOMPLEKSY WASZE nic innego.
7. "A dziecko nie ma ojca?"
Jakie klapki trzeba mieć na oczach, żeby nie być w stanie sobie wyobrazić, że jest milion powodów, dla których ojciec w ciągu dnia NIE MOŻE się zaopiekować dzieckiem. Zazwyczaj jest to bardzo trudny do wyobrażenia sobie powód - to ja go podam. Ojciec w ciągu dnia PRACUJE. Taki banalny powód a większości forumowych mędrców unika

I niejeden ojciec pracuje do 18 czy 19 wieczorem. PRACUJE bo utrzymuje rodzinę i nie może tej pracy rzucić w imię ematkowego argumentu, że "matka sama dziecka nie zrobiła".
W tym wywodzie chodzi mi o to, żeby niektóre ematki otrząsnęły się z cudzych myśli i zaślepienia i próbowały choć trochę używać WŁASNEGO mózgu. Wbrew pozorom on tam jest.
Nie jest to wątek skierowany do 100% forumowej społeczności.