Dodaj do ulubionych

Rodzice i szkoła

27.09.14, 07:54
foch.pl/foch/1,139430,16702993,Czego_szkola_nie_nauczy_.html
"Spocą się te dzieci na wuefie, który jest w wielu szkołach na pierwszej lekcji, wyschną na pozostałych sześciu godzinach. W drodze do domu przejdą przez plac zabaw, spocą się znowu. Wyschną nad lekcjami. Mazną pastą do zębów siekacze i pójdą spać. Następnego dnia założą to, co wczoraj, bo mają pod ręką i pójdą do szkoły."

Pamiętam zdziwienie, że mój syn na każdy dzień kolonii ma czystą koszulkę + dwie zapasowe. "Wierzysz w to, że codziennie będzie zmieniał?" Zmieniał, bo nie przyszło mu do głowy, że można założyć wczorajszą, tak samo jak resztę przyodziewku "blisko ciała"

Od siebie dodałabym jeszcze wyrazy współczucia dla nauczycieli WF. Niejednokrotnie słyszałam opinie, że koszulka na WF nie musi być za każdym razem świeża, tzn. dzieciak trzyma w woreczku koszulkę i spodenki i zakłada je, takie przepocone, 4 razy w tygodniu. Po tygodniu łaskawy rodzic wymienia (albo i nie) zawartość worka na czystą.

"W pierwszej klasie na zebraniu nauczycielka prosi rodziców, by dzieci nie przynosiły zabawek. Na to wstaje jedna mama: "Ale mój syn czuje się taki wyobcowany, dzieci go nie lubią. Jak ma ze sobą drogie zabawki, wszyscy się wokół niego kręcą. To mu ułatwia wejście w grupę". Serio. Autentyk.

Ostatnio usłyszałam od 10-latka, że jego kolega przynosi do szkoły PSP z grą GTA. Daje kolegom pograć na przerwach. Serio. Autentyk.
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:13
      Wiadomo. Szkoła to mieszanka, gdzie aby ciasto się udało wszystkie składniki muszą prezentować jakąś jakość. Ja mam prostą zasadę. W szkole to nauczyciel jest Bogiem, a zasady szkoły biblią smile Nie biegam tam za każdą oceną, uwagą i tak dalej. Właściwie stawiam się tylko jak jestem proszona. Nie podkopuje autorytetu. Nie robię dywersji. Jedno czego wymagam od szkoły to aby sobie radziła... Ma nauczyć i zadbać o bezpieczeństwo w placówce. Wychowywać nie musi. Od tego są rodzice.
    • guderianka Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:14
      Myślę, że to co napisałaś jest jak najbardziej zasadne przy założeniu, że dzieciaki faktycznie mają wf i się pocą. Nie oszukujmy się-w wielu szkołach lekcja wf na sportowo to fikcja


      Z zabawkami tak jest. Odczułam to na swojej skórze, konsekwentnie odmawiając córce przynoszenia "zabawek" do szkoły. Córka nosiła książki, malowanki, czasem lalkę ale było jej przykro ( to chyba naturalne) gdy z nią nikt nie chciał się bawić, bo inna koleżanka przyniosła 10 lalek (MH) albo tableta albo wypasiony telefon ( I klasa SP). Tak, moje dziecko czuło się wyobcowane i zranione. Kres wyścigom szczurów na wypasiony sprzęt położyła dopiero rozmowa z wychowawcą, dyrekcją i in.
      • ichi51e Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:18
        No wlasnie - czasem to trzeba niestety afere zrobic - bo jak dzieci z domu wyniosa ze porozumiewac sie/nawiazywac przyjaznie mozna tylko za pomoca przedmiotow to potem juz mogila uncertain szkola powinna imho reagowac od razu - zadnych zabawek to nie przedszkole ze be misia sie poryczy.
      • wydramarlenka Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:45
        Jak wychowawca konsekwentny to OK, gorzej kiedy w szkole jest absolutny zakaz przynoszenia gadżetów elektronicznych, wsparty szeroko zakrojoną akcją informacyjną w świetlicy (informacje skierowane do dzieci i rodziców), a na zebraniu klasowym wychowawczyni z rozbrajającą szczerością mówi, że przymyka oko, bo przynajmniej są cicho i nie ganiają się na przerwach.
        Dzieci, które podporządkowały się zakazowi wyszły na jelonki, a ich rodzice na potwory big_grin
        • melancho_lia Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:51
          No to durna nauczycielka i tyle.
          • guderianka Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:53
            Spójrz inaczej
            nauczycielka wprowadza swoje zasady-pewnie po to by zyskać sympatię grupy. To jest ważne
            za to rodzice robią błąd ucząc dzieci, że zabawki to gadżety elektroniczne i nie ucząc wartości pieniądza-bo jak inaczej nazwać fakt, że dziecko ma do zabawy gadżet za 1000zł?
            • melancho_lia Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:58
              Ale skoro mmo ustalonych zasad nauczycielka ich nie stosuje tylko przymyka oko bo tak jest jej wygodniej to sory, ale nigdzie sie w ten sposób nie dojdzie. Jakby za każdym razem rekwirowala sprzęt i zostawiala do odbioru w sekretariacie to by problem komórek i tabletów sie rozwiązał.
            • scher Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:15
              guderianka napisała:

              > Spójrz inaczej
              > nauczycielka wprowadza swoje zasady-pewnie po to by zyskać sympatię
              > grupy. To jest ważne

              Podlizywanie się dzieciom to najgorsze, co może zrobić nauczyciel. Nauczyciel to nie kumpel.
              • guderianka Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:17
                A kto pisze, że kumpel ?
                Akceptacja jest ważna. Jedni robią to właśnie w ten sposób, inni poprzez słodycze w nagrodę za coś/na koniec tygodnia/ jeszcze inni opowiadając kawały itp. I nie chodzi o podlizywanie się ale czysta ludzką sympatię, o STARANIE SIE
                • scher Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 10:13
                  guderianka napisała:

                  > Akceptacja jest ważna. Jedni robią to właśnie w ten sposób

                  Pozwalając dzieciom łamać zasady, które są słuszne i dzieciom dobrze służą? Obrzydliwość.
    • ichi51e Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:15
      W sumie nie rozumiem z czym masz problem. Ze szkola ze nic nie robi? A co ma zrobic? Ze nauczyciele durni? No bywa. Z rodzicami? No wiadomo nienormalni (inni niz my) sie trafiaja - zwlaszcza jak sie posyla do panstwowej szkoly. Widac to juz na placu zabaw ze niektorzy rodzice sie z hustawka na rozumy pozamieniali. Life.
      • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:42
        Bo niby nowoczesnie a wszystko po staremu i to jest sedno problemu. Nikomu sie nie chce zdeformowac (nie tylko edukacji to dotyczy) wiec wszystko konczy sie na zmianach kosmetycznych. Brak jest jasnych, konkretnych zasad organizacyjnych na ktorych opieraja prace w szystkie szkoly. Dzieci przynosza zabawki do szkoly? Dlaczego szkola na to pozwala? Zabawki powinny byc zabierane i zostawiane w biurze az do czasu gdy rodzic je odbierze, wtedy informacja jasna ze zawsze tak bedzie jesli pozwoli dziecku zabrac zabawki. Szkola nie ma zabawek dostepnych dla dzieci ktorymi zarzadza i decyduje kiedy sie nimi bawia? To takie trudne organizacyjnie? Moje dzieci (obecnie juz tylko mlodszy) maja 1 dzien w roku w ktorym moga przyniesc jedna zabawke i to tez okreslone jest jakiego rodzaju. Dziala.
        O telefonach, tabletqch itd nie wspomne bo tego wogole takze na przerwach uzywac nie mozna w szkolach.
        Zadania domowe, sprawdzanie umiejetnosci to sa takze sprawy organizacyjne. Dla mnie (kiedy poznalam inny system) juz sam fakt braku jednolitego niezmiennego czasu zajec w szkolach jest utrudnieniem, rodzajem balaganu organizacyjnego. Tak samo brak okreslonego przez szkole planu zadan domowych i czasu przeznaczonego przez uczniow na to. Ja wiem z gory ze w przypadku mlodszego (szk podstawowa) mamy codziennie 15 minut czytania plus zadanie domowe w kazda srode do oddania w poniedzialek. Jest czas i na zabawy z kolegami po lekcjach i na zajecia dodatkowe. U corki (szk ponadpodstawowa) codziennie (pn-pt) zadania domowego, ktore jest w stanie zrobic w ciqgu 45 minut. Czesc zajec dodatkowych oferuje szkola, sa to zajecia bezplatne ale na wysokim poziomie i trwaja 1.5h - mozna wybrac ale sa obowiazkowe.
        Kultura osobista itd to wynowi sie z domu ale szkola tez uczy i tez ma swoj wklad.
        Rodzice oczywiscie powinni byc w miare mozliwosc zaanagazowani. Jednak nie w wypowiadanie 'veto', dlugie duskusje dokad dzieci pojada na wycieczke albo dlaczego Jasio jest niegrzeczny bo to nie ich sprawa i to kolejne zadanie szkoly bez wlaczania rodzicow. Zaangazowanie rodzicow to raczej zainteresowanie postepami wlasnego dziecka oraz wspomaganie szkoly poprzez wsparcie i pomoc dzieciom w dostosowaniu sie do oczekiwan i zalozen szkoly.
        • guderianka Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:44
          U nas-w zerówce i I klasie -I semestrze była zasada, że dzieci mogą przynosić ulubione zabawki w piątek ( tak samo było w przedszkolu). Z tym, że dla niektórych zabawki to właśnie psp, komórka, tablet. Z czasem z piątku niektóre dzieci rozszerzyły zasadę na inne dni. Pakując zabawki przy niewiedzy rodzica. wink
        • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:46
          najma78 napisała:

          > Bo niby nowoczesnie a wszystko po staremu i to jest sedno problemu. Nikomu sie
          > nie chce zdeformowac

          Zreformowac mialo byc choc zmiana formy by sie przydala.
    • memphis90 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:35
      OMG, znowu jakiś Marceli Szpak z szeroką otwartą buzią dziwi się światu. Zawsze mnie zastanawia- skąd blogerzy biorą tych zidiociałych znajomych, śmierdzących współpracowników i dzieci i wszechobecne wszy? Ja jakoś nie czuję dziwnego zapachu w szkole, a szkółkę mam wiejską, więc pewnie z definicji gorszą i bardziej prostacką. Nie dziwi mnie zapis "proszę myć dzieciom zęby", bo w moim przedszkolu dzieci myją zęby w placówce po śniadaniu (więc rano w domu im odpuszczałam), a wg. stomatologów szorowanie zębów 5 razy dziennie uszkadza szkliwo, zamiast je wzmacniać. Nie szokuje mnie zapis, żeby sprawdzić dzieciom głowy, jeśli w szkole jest wszawica - inaczej myje się i czesze włosy na codzień, inaczej- robi przegląd na pasożyty. O- o mój Boże, mój Boże - ktoś kazał dzieciom wkleić do zeszytu obrazki ze zbożami i podpisać! W drugiej klasie! Zgroza, trauma i wstyd!

      Och, i muszę bardzo podziękować za radę, że powinnam mówić dzień dobry sąsiadom, a nie bluzgać! A ja, głupia, całe życie zastanawiałam się dlaczego podrzucają mi zdechłe koty w fuckiem na łapie na wycieraczkę!
      • kropkacom Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:45
        U nas wszy są już ponoć w szkole... big_grin Dzieciaki na pierwszym stopniu nie biorą prysznica po ćwiczeniach, a ubrania zostawiają w szkole (te z ćwiczeń). Jak przyniosą do domu to mają wymienione. Ot, życie...
    • gryzelda71 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:40
      Mam luz. Dziecko w klasie pływackiej, basen dwa razy dziennie, cała klasa pachnąca i czyściutkawink
      A. I nikt się nie dziwił, że na obóz dużo ciuchów. Nikt tego nie wyliczał i nie porównywał.
      W klasie 1-3 nikt nie przynosił wypasnych zabawek, nie było na nie czasu. Teraz owszem mają, ale jakieś dzieci dziwnie nie przezywają aż tak,żeby trzeba było podejmowac interwencją. Z reszta to już piątoklasiści. Wiedzą, że nie kazdego stać na to samo.
      • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:52
        Tiaaa, klasy panchnacych i czysciutkich uczniow wink tak stwierdzja ci ktorzy maja doswiadczenia z zewnatrz bo wewnatrz bywa roznie i nie, nie dotyczy to tylko szkol w gorszych dzielnicach. To samo z wszawica, wielu rodzicow zwyczajnie nie reaguje i ma to gdzies. Nie raz widzialam wszy lazace na wierzchu bardzo czystych lsniacych wlosow u dzieci wcale nie malych. Jesli ja widzialam to rodzice nie?
        • gryzelda71 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:54
          Ależ jak mogą być brudne, skoro przed lekcjami sa 90 min w wodzie?
          Nawet jak nie uzyje żelu pod prysznicem po to jest czyste.
          • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:00
            gryzelda71 napisała:

            > Ależ jak mogą być brudne, skoro przed lekcjami sa 90 min w wodzie?
            > Nawet jak nie uzyje żelu pod prysznicem po to jest czyste.

            Basen nie jest codzinnie, plus mowa o szkolach ogolnie a nie o jednej konkretnej w ktorej jest dwa razy w tygodniu. Poza tym po tym basenie mozna wlozyc brudne, przepocone ubrania i czar pryska. Basen to nie nest rowiazanie na zachowywanie podstawowych zasad higieny.
            • gryzelda71 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:06
              Pisałm o jednej konkretnej.
              I nie twierdiłam,że to spsób na czystość i higienę.
              Co nie zmienie faktu,ze dzieci w klasie sa czyściuchne. Ubrania też. Dziwna klasa.
              • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:08
                gryzelda71 napisała:

                > Pisałm o jednej konkretnej.
                > I nie twierdiłam,że to spsób na czystość i higienę.
                > Co nie zmienie faktu,ze dzieci w klasie sa czyściuchne. Ubrania też. Dziwna kla
                > sa.

                Dziwna wink
    • melancho_lia Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:49
      A ja nie widzę nic złego w przynoszeniu zabawek. Córka zabiera czasem kucyki, syn samochodziki itp. Bawią sie tym z innymi dzieciakami, wymieniają. Za to jestem przeciwna wszelakim tabletom i komórkom. Bo dzieci zamiast bawić sie razem i budować relacje społeczne siedzą w samotności i grają.
      A co do wyścigu szczurów i kto ma wiecej to tego trudno uniknąć. Zabronicie zabawek to będą szpanować plecakiem, ciuchami itp. Ważna jest rozmowa z własnym dzieckiem by nie ocenialo siebie przez pryzmat posiadania i tłumaczenie, ze to nie jest nsjwazniejsze.bo nie wierze ze nagle jedno dziecko siedzi samotne bo cala klasa skacze kolo jednej jednostki z super zabawka.
      • guderianka Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:52

        Ważna jest rozmowa z własnym dz
        > ieckiem by nie ocenialo siebie przez pryzmat posiadania i tłumaczenie, ze to ni
        > e jest nsjwazniejsze.bo nie wierze ze nagle jedno dziecko siedzi samotne bo cal
        > a klasa skacze kolo jednej jednostki z super zabawka

        s.r.anie w banie wink
        a tak serio, jasne, rozmowa zawsze jest najwazniejsza, co nie zmienia faktu, że w szkole, bez rodzica, w grupie dziecko , które odstaje czuje się gorzej. I to w Sp, i w gimnazjum i w Lo a nawet w życiu dorosłym. Po prostu wykluczenie z grupy nie jest przyjemne, choćby nie wiem jakie poczucie wartości gościło w duszy
        • melancho_lia Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:56
          Widzisz jak ktos czuje sie wykluczony i nic z tym nie stara sie zrobić to rzeczywiście sranie. Ale jak moje dziecko mi sie zali to od słowa do słowa okazuje sie ze nie cala klasa tylko 10 osób, i ze on się Np bawil w tym czasie samichodami z Krzysiem. Jak nie wytłumaczysz ze przyjaciol zdobywa sie inaczej niz chwalac sie zabawkami to dzieciak kiepsko będzie mial w zyciu.
          Tyle ze ja to przedpotopowa jestem i system wartości mam kompletnie niedostosowany do współczesnego świata ( i niestety przekazuje go dzieciom).
          • guderianka Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:57
            Mam takie samo zdanie i takie same wartości. Ale inne doświadczenia.
            Tłumaczenie, rozmawianie itd. wcale nie wpłynie na fakt, że dziecku będzie po prostu przykro ( nawet jeśli bawi się samochodzikami)
            • melancho_lia Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:02
              A ja mam odmienne doświadczenia. Bo moje dziecko potem samo z siebie potrafi stwierdzić, ze bez sensu jest noszenie drogich zabawek i szpanowanie. A co do tego ze komuś jest przykro- zawsze nawet jak zabronisz absolutnie wszystkiego znajdzie sie ktos kto w danym momencie poczuje sie źle w grupie. Bo się pokloci, bo zrobi cos co zirytuje wszystkich bo jest miliard powodów. Moim zdaniem przynoszenie zabawek naprawde niewiele zmienia jesli chodzi o bycie wykluczonym.
              • guderianka Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:03
                Śmiem zatem twierdzić, ze Twoje dziecko to wyjątek i to wyjątkowo dojrzały.
                • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:07
                  Oorocz tego ze rewia mody oraz szpan gadzetami i zabawkami jest zupelnie zbedny w szkole to jeszcze dochodzi probkem odpowiedzialnosci za te rzeczy. Pozniej sa sytuacje ze rodzice maja pretensje o zniszczenia, uszkodzenia, plamy na super ciuchach itd.
                  • melancho_lia Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:10
                    Roszczeniowych i głupich rodziców nie unikniesz. Zawsze znajda cos by mieć pretensje. Moje dzieci wiedza, ze jak zabierają cos do szkoły to musza sie liczyć z tym ze sie to moze uszkodzić. I ja nie zamierzam robić o to dymu. Tak samo jak o brudne ubranie- mam pralkę i proszek.
                    • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:14
                      melancho_lia napisała:

                      > Roszczeniowych i głupich rodziców nie unikniesz.

                      tyle ze to kolejny problem (niepotrzebny) dla osob w szkole pracujacych.
                      • guderianka Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:15
                        dokładnie
                • melancho_lia Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:08
                  Owszem, jak obserwuje zarówno jego jak i młodsza siostrę to tez mam takie wrażenie. Nie wiem czego to kwestia, moze właśnie naszego podejścia i rozmów od najmłodszych lat. Ale jak patrzę na ich klasy i gadam z rodzicami to okazuje sie, ze sporo jest dzieci z podobnym podejściem. I te gadzeciarskie i szpanujace to margines. No ale może mamy jakas wyjatkowa szkole, albo slepa od lat jestem.
                  • guderianka Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:15
                    Nie sądzę byś była ślepa
                    I masz rację, że szpanerzy to margines- tyle, że na tyle silny że skutecznie potrafi napsuć krwi ( i w życiu dziecięcym i w życiu szkolnym). Moje dziecko (Młodsza córka) mimo że rozsądna i racjonalna , logiczna jak na swój wiek- logicznie stwierdza, że niektóre dziewczyny to lubią ją tylko wtedy jak przyniesie coś fajnego (ostatnio gumki). I mimo, że ma tego świadomość to i tak jest jej przykro. I ja ją rozumiem.
      • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 08:57
        melancho_lia napisała:

        > A co do wyścigu szczurów i kto ma wiecej to tego trudno uniknąć. Zabronicie zab
        > awek to będą szpanować plecakiem, ciuchami itp.

        a dlaczego szkola ma byc miejscem na szpan ciuchami, plecakami, zabawkami i gadzetami? Nie mozna zabronic uzywania takich rzeczy w szkole, nie mozna wprowadzic obowiazku zakladania uniformow, jednolite ubrania, torby, kurtki? W czym problem? Szkolne zabawki ktorymi bawia sie dzieci na przerwach? Zawieranie przyjazni, uczenie sie szacunku I tolerancji? Absolutne nie dla bullying?
        • gryzelda71 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:14
          Problem,ze rodzice nie mają ochoty za to płacić.
          • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:22
            gryzelda71 napisała:

            > Problem,ze rodzice nie mają ochoty za to płacić.

            a za ubrania, torby itp nie placa?
            Jesli uniformy sa sensowne (a moga byc smile) to jest to super rozwiazanie. Osobiscie nie wyobrazam sobie szkoly bez ujednoliconych ubran.
            • gryzelda71 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:25
              Były juz próby wprowadzenia uniformów. Jakoś nie wyszło.
              Uniformy maja prywatne szkoły i też nie wszystko da się ujednolicic. No samochodów jakimi rodzice przyjeżdzają po dzieciwink np.
              Najwne jest twierdzenie, że zatrą się roznice w posiadaniu, tylko dlatego ze dzieci będą w mundurkach.
              • langsam Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:46
                > Najwne jest twierdzenie, że zatrą się roznice w posiadaniu, tylko dlatego ze dz
                > ieci będą w mundurkach.

                Ale będą o wiele słabiej prezentowane. Będą miały mniejsze bieżące znaczenie.
                • gryzelda71 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 09:54
                  Ta. Do jakiego wieku?
                  • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 10:04
                    gryzelda71 napisała:

                    > Ta. Do jakiego wieku?

                    do konca edukacji podstawowej czyli do 16-18 lat. W szkolach dla uczniiw starszych czyli 10-11+ tez sa uniformy, nadal nie uzywa sie telefonow, nie nosi markowych torebek, nie przychodzi z makijazem, pofarbiwanymi wlosami, bizuteria itd. To w szkolach nie jest potrzebne. Szkola to nie miejsce, ktore powinno skupiac uwage na takich rzeczach. Pracownicy tez ubieraja sie stosownie, prawda?
                    • gryzelda71 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 10:09
                      Nie w Polsce.
                      I jeszcze raz, były juz próby ujednolicenia wizerunku ucznia. I nie wyszło.
                      • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 10:22
                        gryzelda71 napisała:

                        > Nie w Polsce.
                        > I jeszcze raz, były juz próby ujednolicenia wizerunku ucznia. I nie wyszło.

                        Czemu mnie to nie dziwi wink
                        • triss_merigold6 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 11:55
                          Sporo rodziców dzieci pamięta jeszcze fartuchy z podstawówki, trudno żeby byli entuzjastycznie nastawieni do jakiejkolwiek formy uniformizacji w szkole.
                          • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 12:40
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Sporo rodziców dzieci pamięta jeszcze fartuchy z podstawówki, trudno żeby byli
                            > entuzjastycznie nastawieni do jakiejkolwiek formy uniformizacji w szkole.

                            Jesli samemu nie mozna wpasc na to jak zaprojektowac sensowne uniformy to zawsze mozna skopiowac od kogos gdzie sie to sprawdza.
                            Ja uniformy uwazam za super wygodna sprawe. Sa z dobrych materialow, odporne na plamy, latwo schnace i nie trzeba prasowac, wygodne dla dzieci. Nie musze kupowac duzo innycn ubran, nie ma delematu rano co wlozyc na siebie bo wiadomo. U corki (zaczela 7 klase) tez sa sensowne uniformy, nie maja krawatow ani niewygodnych marynarek a polo t-shitrs i jumpers, maja 4 kolory do wyboru (szary, bordowy, czarny i bialy), wszystkie maja logo szkoly. Do tego czarne spodnie z materialu, czarne buty bez ozdob, czarne dodatki do wlosow (bez ozdob,) czarne skarpety, czarne torby i czarme kurtki na polarze, przecideszczowe z wierzchu z logo szkoly. Wygladaja bardzo schludnie. W szkole podstawoej u syna jest okreslony kolor polo-shirts i jumeprs (jasno i ciemno niebieskie z logo szkoly). Do tego szare spodnie lub spodnoce dla dziewczynek. Czarne/szare rajstopy, czarne buty. Bez ozdob. Dlugie wlosy zwiazane.
                      • wydramarlenka Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 12:08
                        Z czasów giertychowskich: szkoła zgodnie z zaleceniami wprowadziła mundurki, a panienki 13-14 letnie licytowały się w szatni po wf , która ma bardziej markowy biustonosz.
                        Znane z opowieści ówczesnej 14 - latki.
                        Dzieciaki jeśli chcą, zawsze znajdą sobie powód do rywalizacji.
                        Z elektroniką jest jednak IMHO większy problem - niektórzy mają zbyt mało przerzutną uwagę, żeby po dawce adrenaliny związanej z grą natychmiast przestawić się na myślenie o ułamkach czy Piastach.
                    • lily-evans01 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 10:18
                      W szkole mojego dziecka są uniformy, w postaci kompletnego stroju szkolnego - zwykłego i uroczystego, a nie tylko jakiejś tam kamizelki. Rodzaj bluzki pod spodem też jest przepisowy smile.
                      W młodszych klasach to faktycznie pewnie się sprawdza, bo nie słyszałam o aferach związanych z gadżetami czy strojem. Natomiast klasy V-VI szpanują określonym rodzajem markowego obuwia, kurtkami albo torbami. I też są niestety sytuacje, kiedy komuś jest przykro, bo np. rodzice nie kupią mu butów za 300 zł, tylko za zaledwie 150.
                      BTW, u nas dziewczynki z klasy II wymyśliły teraz modę na badziewne buty z Violettą (a piszę badziewne, bo mimo modnego wzoru to nie jest przecież żadne tam Ecco czy choćby Bartek wink ). No i wygląda na to, że powinnam polecieć do jakiegoś tam Deichmanna i kupić je córce, żeby sobie stopy wykrzywiała, ale miała poczucie przynależności do grupy wink.
                      Uniform jest bardzo praktyczny, bo nie trzeba głowić się nad tym, jakie ubranie przyszykować do szkoły, wystarczy mieć 2 komplety na zmianę prane plus podkoszulki. Ale niestety, jak dzieci zechcą się popisać swoim "dobrobytem", to i tak to zrobią.
                      • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 10:27
                        lily-evans01 napisała:

                        >Ale niestety, jak dzieci zechcą się popisać swoim "dobrobytem", to i tak to zrobią.

                        Ale tym to nasiakaja w domu, co nie oznacza ze trzeba to umozliwiac w szkolach.
                        • lily-evans01 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 10:40
                          Tego się nie umożliwia, w żadnym wypadku.
                          Ot, przychodzą do szatni i widzą, jaką kto ma kurtkę.
                          Chodzą po szkole i widzą, jakie kto ma buty. Ubierają się w strój na wf - jw. Wypakowują plecaki, jeden ma z marketu na 60 zł, inny ma taki za 300.
                          Nie wiem, co tu można więcej zrobić.
                          Jakieś propozycje?
                          • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 12:29
                            lily-evans01 napisała:

                            > Tego się nie umożliwia, w żadnym wypadku.
                            > Ot, przychodzą do szatni i widzą, jaką kto ma kurtkę.
                            > Chodzą po szkole i widzą, jakie kto ma buty. Ubierają się w strój na wf - jw. W
                            > ypakowują plecaki, jeden ma z marketu na 60 zł, inny ma taki za 300.
                            > Nie wiem, co tu można więcej zrobić.
                            > Jakieś propozycje?
                            >
                            Ale kurtki, buty, torby, czy nawet spinki do wlosow to tez czesc uniformu. Poza tym czy naprawde dla wiekszosci cena jakiegos glupiego plecaka ma znaczenie? Serio? Przeciez ty tylko torba. Az do tego stopnia ten materializm wsrod dzieci jest rozwiniety?
                            • triss_merigold6 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 12:36
                              Jaja sobie robisz. To nie mogłoby być częścią uniformu w polskiej publicznej szkole, rodzice by się nie zgodzili. Pytanie pierwsze: na jakiej podstawie i według jakich kryteriów uniform, z tymi butami (określonego producenta czy marki) miałby wyglądać tak, a nie inaczej.
                              • lily-evans01 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 12:45
                                Na podstawie kryteriów szkoły wink.
                                Tak samo, jak szkoła zamawia mundurek u krawcowej i wszyscy muszą karnie udać się tam, i go kupić, tak samo zamawia rozmiary butów u jakiegoś producenta, i każdy odbiera dla siebie wink.
                                Na dawnych pensjach, z tego, co kojarzę książkowo i filmowo, panny miały też identyczne płaszczyki i kapelusze, więc można było.
                                • triss_merigold6 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 12:48
                                  Pensje były płatne. Kształciły się tam dziewczynki z zamożniejszych domów + czasami nieliczne, którym ktoś ufundował stypendium.
                                  Rozmawiamy o szkole publicznej.
                                  Ja jestem akurat przeciwna mundurkom w szkole publicznej. Nikt mnie nie zmusi żebym wydała kasę na coś, co uważam za doskonale zbędne.
                                • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 12:52
                                  lily-evans01 napisała:

                                  > Na podstawie kryteriów szkoły wink.
                                  > Tak samo, jak szkoła zamawia mundurek u krawcowej i wszyscy muszą karnie udać s
                                  > ię tam, i go kupić, tak samo zamawia rozmiary butów u jakiegoś producenta, i ka
                                  > żdy odbiera dla siebie wink.

                                  smile no wlasnie, nie tak to musi wygladac. Napisalam ponizej.

                                  > Na dawnych pensjach, z tego, co kojarzę książkowo i filmowo, panny miały też id
                                  > entyczne płaszczyki i kapelusze, więc można było.

                                  W szkole u corki tez maja takie same kurtki, jest to obowiazkowe. U syna nie musza ale zaleca sie aby kurtki byly ciemne najlepiej ciemny niebieski lub zczarny.
                              • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 12:46
                                triss_merigold6 napisała:

                                > Jaja sobie robisz. To nie mogłoby być częścią uniformu w polskiej publicznej sz
                                > kole, rodzice by się nie zgodzili.

                                Hahaha, a ci rodzice wyjezdzajacy do kraju gdzie uniformy obowiazuja stosuja sie bez problemow.

                                Pytanie pierwsze: na jakiej podstawie i według jakich kryteriów uniform, z tymi butami (określonego producenta czy marki) małby wyglądać tak, a nie inaczej.

                                A kto mowi ze okreslonego producenta czy marki? Na rynku jest spory wybor, bo producenci czesto ci sami produkuja tez fasony szkolne obuwia. Obuwie mozna kupic w supermarkecie albo i np markowe. Ja kupuje markowe bo corka ma plaskostopie a synowi przy okzaji ale to wciaz czarne, prosty fason bez ozdob. Czarne/szare spodnie, zpodnice, rajstopy, kolanowki, skarpety mozna kupic w sklepach z uniformami (tam maja tez wszystkie z logo do szkol w danym miescie/rejonie) w supermarkecie i np w next. Jest wybor ale wciaz sa to proste fasony w okreslonych kolorach.
                                • triss_merigold6 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 12:49
                                  Cóż, godzą się na konsekwencje emigracji i nie mogą protestować.
                                  • najma78 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 12:56
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Cóż, godzą się na konsekwencje emigracji i nie mogą protestować.

                                    smile gdyby w Polsce bylo to sensownie zorganizowane tez by sie godzili ale jak zwykle balagan, brak jednolitego systemu i zle pojeta demokracja czyli kazdy ma swoja wizje i robi po swojemu. Ciekawe jednak ze wszyscy karnie kupuja mase niepotrzebnych podrecznikow i cwiczen, ktore moglaby zakupic szkola i udostepniac uczniom gdy potrzeba? Kwestia lat przyzwyczajenia do pewnego systemu i mentalna niechec do zmian aby ulatwic pewne sprawy.
                            • lily-evans01 Re: Rodzice i szkoła 27.09.14, 12:43
                              W Polsce nawet w szkołach niepublicznych nie kupuje się dzieciom takich samych butów, czy toreb jako części mundurka (nie wiem, może w jakichś szkołach zakonnych?).
                              Obawiam się, że starsze dzieci doskonale wiedzą, ile co kosztuje i gdzie było kupowane. Tak, materializm jest spory - ale nawet tu w dyskusjach na forum są głosy DOROSŁYCH PAŃ, które bronią tego typowo materialnego nastawienia do świata i pomstują, że matki idealistki chciałyby zabronić dzieciom radości z nowego iPhone'a wink. Czemu więc dzieci miałyby być inne?
                              Inna sprawa, że w wypadku swobodnego wyboru tych plecaków itp. widzą, że ktoś ma coś "lepsze", bo np. reklamowane w mediach na kanałach typowo młodzieżowych albo z modnym bohaterem (a gadżety licencyjne sporo kosztują). No i chcą naśladować...
    • liliawodna222 Higiena... 27.09.14, 08:57
      Jest z nią kiepsko. Jeździłam z klasą córki na basen, żeby pomóc 2-klasistom. I co? Smród mokrych, niemytych włosów powalał. Ale zapewne mamusie uważały, że nie ma sensu myć włosów dziecku przed basenem, skoro i tak wieczorem należy zmyć chlor. Smród był obezwładniający w niektórych przypadkach.
      • guderianka Re: Higiena... 27.09.14, 08:58
        dlaczego trzeba myć włosy przed basenem ?
        • liliawodna222 Re: Higiena... 27.09.14, 09:01
          Miałam na myśli NIEDOPUSZCZENIE do powstania strąków, które po zmoczeniu cuchną. Ale większość rodziców myje włosy dzieciom chyba raz na tydzień albo i rzadziej skoro dochodzi do takiego przetłuszczenia.
          • guderianka Re: Higiena... 27.09.14, 09:02
            Aha

            No cóż, moja córka ( i Starsza do pewnego wieku też) myły włosy wtedy, gdy była potrzeba a nie co 2 dni. Póki co wciąż jeszcze raz na tydzień (latem częściej). Fajnie ma. A potem zacznie dojrzewać i zacznie się mycie co 2 dni..
          • przystanek_tramwajowy Re: Higiena... 27.09.14, 09:48
            Miałam na myśli NIEDOPUSZCZENIE do powstania strąków, które po zmoczeniu cuchną. Ale większość rodziców myje włosy dzieciom chyba raz na tydzień albo i rzadziej skoro dochodzi do takiego przetłuszczenia.

            Tak, mam to samo doświadczenie. Jak suszyłam niektórym dzieciakom włosy w II klasie po basenie to mało pawia nie puściłam a ja akurat jakoś specjalnie obrzydliwa nie jestem. Oprócz tych włosów wszystko w najlepszym przypadku - ubrania czyste, wyprasowane, w dobrym gatunku. I tylko te brudne, niemyte kołtuny na głowach. Jakoś mnie nie zdziwiło, gdy właśnie chłopiec, którego zapamiętałam jako posiadacza najbardziej brudnych i śmierdzących włosów, miał rok później ciągłe problemy z wszawicą.
      • kropkacom Re: Higiena... 27.09.14, 09:00
        Jeździłam na basen z dzieciakami i jakoś nie czułam smrodu... Też druga klasa. Co prawda nie w PL, ale kraj nie odległy kulturowo.
        • melancho_lia Re: Higiena... 27.09.14, 09:04
          Ja tez jeździłam na basen (w PL)z klasa syna i jakos od dzieci nie walilo...
          • gryzelda71 Re: Higiena... 27.09.14, 09:09
            Raz pamiętam dziewczynke z przedzkola, której włosy smierdziały. Ale tadam były czyste. Po prostu w domu rodzice palili. Cała była fajami przesiaknięta.
            • naturella Re: Higiena... 27.09.14, 23:06
              Mieszkamy w podwarszawskiej gminie, w naszej szkole wiele dzieci w dresach, co mnie osobiście nieco oburza, ale sa czyste. Mam syna i córkę w szkole, w dwoch rożnych klasach. Nie ma dzieci w nieswiezych ciuchach, niedomytych, z brudnymi włosami. Zapraszalam wiele razy te dzieci do domu. Jakość ubrań różna, wiadomo, podobnie jak status materialny rodziców, bo jedni mieszkają w kawalerce w bloku, a inni w wielkim domu z łazienka wielkości naszego salonu - ale nie wydaje mi sie, zeby dzieci to zauważaly (3 klasa).

              W piątki moga przynosić komórki i inne takie, syn i kilku chłopców zabiera PSP - ale grają wszsycy, dają sobie nawzajem i nie powoduje to żadnych napięć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka