wydramarlenka
27.09.14, 07:54
foch.pl/foch/1,139430,16702993,Czego_szkola_nie_nauczy_.html
"Spocą się te dzieci na wuefie, który jest w wielu szkołach na pierwszej lekcji, wyschną na pozostałych sześciu godzinach. W drodze do domu przejdą przez plac zabaw, spocą się znowu. Wyschną nad lekcjami. Mazną pastą do zębów siekacze i pójdą spać. Następnego dnia założą to, co wczoraj, bo mają pod ręką i pójdą do szkoły."
Pamiętam zdziwienie, że mój syn na każdy dzień kolonii ma czystą koszulkę + dwie zapasowe. "Wierzysz w to, że codziennie będzie zmieniał?" Zmieniał, bo nie przyszło mu do głowy, że można założyć wczorajszą, tak samo jak resztę przyodziewku "blisko ciała"
Od siebie dodałabym jeszcze wyrazy współczucia dla nauczycieli WF. Niejednokrotnie słyszałam opinie, że koszulka na WF nie musi być za każdym razem świeża, tzn. dzieciak trzyma w woreczku koszulkę i spodenki i zakłada je, takie przepocone, 4 razy w tygodniu. Po tygodniu łaskawy rodzic wymienia (albo i nie) zawartość worka na czystą.
"W pierwszej klasie na zebraniu nauczycielka prosi rodziców, by dzieci nie przynosiły zabawek. Na to wstaje jedna mama: "Ale mój syn czuje się taki wyobcowany, dzieci go nie lubią. Jak ma ze sobą drogie zabawki, wszyscy się wokół niego kręcą. To mu ułatwia wejście w grupę". Serio. Autentyk.
Ostatnio usłyszałam od 10-latka, że jego kolega przynosi do szkoły PSP z grą GTA. Daje kolegom pograć na przerwach. Serio. Autentyk.