Dodaj do ulubionych

Sposób odejścia z pracy

28.09.14, 10:02
Dzisiaj w TVN24 była mowa o stresie w pracy, stosunku do pracownika i odchodzeniu z pracy ('Pie...lę, odchodzę' na wizji, facet, który odchodzi przy akompaniamencie orkiestry, itd.). Może coś przeoczyłam, ale teza była taka, że sposób odejścia z pracy i sposób wypowiadania się o poprzednim pracodawcy świadczy głównie o pracowniku i ma wpływ na jego ocenę przez ewentualnych następców.
Niby wszystko OK, jasne, że świadczy, i tak dalej, ale mam wrażenie, że sposób odejścia świadczy też o pracodawcy - jeśli pracownik jest tak zdesperowany, że rzuca grubym słowem przed szeroką publicznością albo skacze z radości i wynajmuje orkiestrę, to z pracodawcą nie wszystko było w porządku. O tym już nie było (chyba) mowy, o tym, że jeśli pracownik odchodzi z takim hukiem, to pracodawca powinien się zastanowić, czy aby na pewno wszystko z nim samym jest OK. Obarczanie wyłącznie pracownika odpowiedzialnością za sposób odejścia jest chyba nie do końca właściwe, tak sądzę. Mylę się?
Obserwuj wątek
    • kaamilka Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 10:11
      Moje zdanie jest takie ze zatrudniam sie w firmie. Ale odchodze od szefa.
    • spalona_gora Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 10:22
      Moim zdaniem mylisz się. Są ludzie, którzy rzucają grubym słowem tylko dlatego, że inaczej nie potrafią. Albo dlatego, że się boją tego co robią. I to w żaden sposób nie świadczy o pracodawcy. Ostatnio mi klient opowiadał jak jego pracownik narozrabiał i został wezwany na dywanik w celu polubownego załatwienia sytuacji, na co pracownik zareagował malowniczą sceną zakończoną trzaskaniem drzwiami i porzuceniem pracy, a pracodawca przez tydzień zbierał szczękę z podłogi. A pracownik był zatrudniony przez bodajże miesiąc czy dwa. Był tu niedawno wątek o "księżniczkach". Doskonale potrafię sobie wyobrazić huczne odejście z pracy takiej księżniczki oderwanej od rzeczywistości i ciężko obrażonej na realia, niezależnie od dobrej woli pracodawcy.
    • sl-14 Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 10:38
      > Może coś przeoczyłam, ale teza była taka, że sposób odejścia z pracy i sposób wypowiadania > się o poprzednim pracodawcy świadczy głównie o pracowniku i ma wpływ na jego ocenę przez > ewentualnych następców.

      To drugie jest logiczne - następny pracodawca może się bać, że pracownik nie będzie lojalny i potraktuje go tak samo.
      Zgadzam się i z twoim postem i z postem spalona_gora - twój post ma racje bytu przy "normalnych", ale doprowadzonych do ostateczności ludziach. Ale nie tylko tacy są na świecie.smile
    • 0ldjoanna Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 10:58
      O tym już nie było
      > (chyba) mowy, o tym, że jeśli pracownik odchodzi z takim hukiem, to pracodawca
      > powinien się zastanowić, czy aby na pewno wszystko z nim samym jest OK. Obarcza
      > nie wyłącznie pracownika odpowiedzialnością za sposób odejścia jest chyba nie d
      > o końca właściwe, tak sądzę. Mylę się?

      Nie oglądałam tego programu, ale temat jest mi bliski. Ematka oczywiście o tym nie wie, ale jest baaardzo wielu "pracodawców"-sku...synów, którzy "zatrudniają" ludzi na czarno, organizują różnej maści "próbne dni" - oczywiście darmowe, które nierzadko przekształcają się w tygodnie... Zwlekają z podpisywaniem umów, z wypłatą wynagrodzeń, potrącają bez powodu z wypłaty... Innymi słowy traktują ludzi jak śmieci..Z racji mojej działalności w pewnej organizacji nasłuchałam się takich historii tyle, że głowa mała. Nie twierdzę oczywiście, że wszyscy pracownicy są "święci", po obu stronach nie brak cwaniaków i leni, ale nie ma tu żadnej, że tak to ujmę, symetrii, nie przy takim rynku pracy, jaki mamy aktualnie w Polsce.
    • gulcia77 Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 11:01
      Uważam, że każdy medal ma dwie strony. Bywają pracownicy, którzy po prostu nie utrzymają się w żadnej pracy, bo ich poziom kompetencji społecznych, a czasem i umiejętności zawodowych jest na poziomie zero, a poziom przekonań i ambicji zarobkowych na poziomie milion do potęgi entej.
      Ale jako pracodawca przyznaję, że stało się we współczesnym świecie coś bardzo złego z rozbiciem pracodawców od pracobiorców. Sytuacja absolutnego obniżania kosztów, potwornego, wręcz niewolniczego wykorzystywania pracownika, rozmycie odpowiedzialności za ludzki los poprzez umiędzynarodowienie kapitału, a w następstwie tego, zwirtualizowanie go, przyczynia się do tego, ze PR przedsiębiorców jest dość kiepski. I nie jest to wcale niezasłużone.
    • cauliflowerpl Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 11:01
      Kazik śpiewał "debil nie wie, że jest debil" i raczej wątpię, żeby pracodawca, który doprowadził pracownika do takiej desperacji, wyciągnął z jego demonstracji jakiekolwiek wnioski.

      A tymczasem świat jest mały, świat wewnątrz jednej branży - jeszcze mniejszy, a bezrobocie duże wink Można sobie jednym "wybrykiem" sporo namieszać w przyszłej karierze.
      Czy nie lepiej więc zacisnąć zęby i odejść z klasą?

      Co do wypowiadania się źle o poprzednim pracodawcy, to chyba w każdym artykule na temat "jak zachować się na rozmowie kwalifikacyjnej" wymienione jest to w dziale "tego nie rób".
      • bei Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 11:38
        Z dwojga zlego to lepsze takie odejście, niż gdy pod biurowcem staje karetka pogotowia, okleja się szyby boxa a pracownik ma 5 min na pozbieranie do kartonika swoich rzeczy. Co gorsze wiadomość, ze zegna sie z pracą spada na niego nagle, wczesniej poprzedza stres kilkudziesięciominutowego oczekiwania.
        Wcześniej Polacy oglądali takie zwolnienia tylko na filmie, teraz doświadczają w życiu.
        • 0ldjoanna Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 12:01
          Karetka pogotowia? Pan boss obawia się, że wylany pracownik dostanie zawału??? Z takim czymś się jeszcze nie spotkałam sad
    • melancho_lia Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 11:35
      Ja raz odeszlam z roboty w stylu "pie.... sie" ale akurat pracodawca w tym przypadku byl totalnym bucem i chamem zarówno w stosunku do pracowników jak i klientów.
      Z drugiej pracy odeszlam z powodu braku możliwości jakiegokolwiek rozwoju. Szef byl w porządku, rozstaliśmy sie w pełnej zgodzie.
      Jest sporo racji w tym co piszesz.
    • elmberas Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 11:57
      Jaki by ten pracodawca nie był (największy buc, kretyn, wyzyskiwacz), to sposób odejścia z pracy wpływa JEDYNIE na wizerunek pracownika. Kolejny pracodawca (nawet najlepszy) kilka razy się zastanowi, zanim takiego pracownika zatrudni, bo nie będzie wnikał, po czyjej stronie była wina. Dostanie prosty przekaz - aplikujący na stanowisko rzucił poprzednią pracę głośno, z pie...niem, z orkiestrą itd. To pracownik może się stać zgniłym jajem na rynku pracy.
    • bumbunierka1 Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 12:24
      Glownie to swiadczy o zupelnym niezrownowazeniu emocjonalnym pracownika. Definitywnie ten czlowiek nie nadaje sie do zadnej pracy w ktorej mialby kontakt z ludzmi. A juz z klientami - nie daj Boze!
    • sel.avi Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 13:13
      Cos w tym jest.
      Zdarzyło mi się mieć konflikt z szefostwem i zwyczajnie składałam wypowiedzenie. W kolejnej firmie swoje odejście tłumaczyłam bardzo oględnie. Bo wychodzę z założenia ze to w jaki sposób wypowiadamy się o byłych - partnerach, przyjaciołach i pracodawcach świadczy o nas samych przede wszystkim.
      Natomiast wiem, ze nie jest to problem stricte pracownikow. Mój eks szef, kiedy kolejna dziewczyna odeszła z firmy, zniechęcona tym co stało się z naprawdę fajnym facetem, imponującym mi i nie tylko swoją wiedza, kreatywnością i przedsiębiorczością...., a przyczyna zmiany szefa był chłopak który naczytał się książek o manipulacji, technikach Nlp itp oraz długoletnią kochanka szefa wieszajaca mu w gabinecie swoje desperackiego akty ku zażenowaniu gości i pracownikow- blond dziumdzia wredna i jadąca na oczernianiu lepszych od siebie ludzi.
      W każdym razie jak kolejna pani odeszła, wyszło na jaw przy okazji, ze pan każdemu dzwoniacemu po referencje rekruterowi sprzedawał baaaardzo negatywne info takie wręcz chamskie na temat byłych pracownikow.
      • panirogalik Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 13:54
        W każdym razie jak kolejna pani odeszła, wyszło na jaw przy okazji, ze pan każdemu dzwoniacemu po referencje rekruterowi sprzedawał baaaardzo negatywne info takie wręcz chamskie na temat byłych pracownikow.

        To jest zdaje się nielegalne. Informacja do sprawdzenia ale myślę, ze warto, bo zdaje się, można za to dostać odszkodowanie.
    • klawiatura_zablokowana Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 14:06
      IMHO odejście z pracy to takie samo rozstanie jak zerwanie ze sobą, rozwód czy wyprowadzka dziecka z domu. Można to zrobić spokojnie, z klasą, a nawet sympatycznie, pozostając w przyjacielskich stosunkach. Można też z pier...ciem drzwiami, dziką awanturą i zostawieniem kupy na wycieraczce.

      Moje podejście jest takie, że skoro już odchodzę z powodu niezadowolenia pracą, to demonstracja humorów nie ma sensu (nawet jeśli są powody) i chcę po prostu jak najszybciej się uwolnić. Aczkolwiek nie zapomnę, kiedy w jednej firmie likwidowano cały dział i zwalniano nas właśnie na zasadzie "hej ty, pakuj się i natychmiast opuszczaj budynek". Przyjęłam rzecz do wiadomości, po czym ze stoickim spokojem chodziłam po biurze i zbierałam swoje rzeczy (oznajmiłam spokojnie, że bez nich nie wyjdę), a kadrowa biegała za mną zła jak osa. Cóż, obie wiedziałyśmy, że przecież nie rzuci się na mnie z pięściami big_grin Po prostu to był jej problem, nie mój.

      Natomiast z kolejnej pracy odchodziłam przy akompaniamencie ciasta, kawki, uścisków i dobrych życzeń na drogę. Ale też był inny powód odejścia i inne relacje z szefostwem.
    • araceli Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 14:12
      kawka74 napisała:
      > jeśli pracownik odchodzi z takim hukiem, to pracodawca
      > powinien się zastanowić, czy aby na pewno wszystko z nim samym jest OK.
      > Obarcza nie wyłącznie pracownika odpowiedzialnością za sposób odejścia jest
      > chyba nie do końca właściwe, tak sądzę. Mylę się?

      Nie mylisz się. Różne są historie - pracowałam w jednej firmie dość krótko właśnie dlatego, że okazała się gó...na. Większość osób w dziale pracowała poniżej roku - rekordziści odchodzili po 2 tygodniach. Kolega, którego przyjęli razem ze mną w połowie okresu próbnego przysłał zwolnienie lekarskie i tyle go widzieliśmy. Niestety - nikt z tego wniosków nie wyciągał. Co ciekawe - firma uchodząca na lokalnym rynku pracy jako taka z 'ciepłymi posadkami'. Na rozmowie o pracę z kolejnymi potencjalnymi pracodawcami musiałam się z tego tłumaczyć - starałam się oczywiście taktownie, podając konkrety bez szczegółów personalnych.
      • konwalka Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 14:32
        "pie..., zwalniam pania"- powiedzial jeden chlopak do swojej pracodawczyni, najbardziej tepego i nielogicznego stworzenia, jakie w zyciu spotkalam

        i wyszedl
        i zostawil robote tak na 1/4
        i chyba nawet nie trzasnal drzwiami
        i wiecej nie wrocil

        kobiecie firemke zalozyl bodajze tate, zaloga dymala jak beduini, zeby zrobic to, co zyczyla sobie szefowa
        pani siedziala w foteliku, miala mine:jestem szefem, testowala zyliard lakierow do paznokci i niuniala sie ze swoim jorusiem, ktory ganial po zakladzie jak opetany
    • solejrolia Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 15:06
      ostatnio trafił mi sie taki koleś, który robił fuchy, przez co opuszczał u mnie pracę- wychodził wcześniej, albo brał dzień wolny, w końcu przegiął, i wyleciał z roboty. poniewaz zatrudniał go mój mąż, to mój mąż go odprawił. a ten zaczął do mnie wydzwaniać. jak tylko widziałam kto dzwoni, to albo nie odbierałam, bo ja nie miałam nic panu do powiedzenia, skoro wszystko zostało wyjasnione, albo dawałam od razy telefon męzowi. a były pracownik odgrażał się, ze nas poda do skarbówki, że on zna naszym klientów (!) że to wszystko przez mojego męża, bo ja to ponoć chciałabym, żeby on nadal pracował. itd pierdoły.
      generalnie masakra.
      niestety ludzie nie szanują pracy, i co jakiś czas trafia się taki wariat, że albo znika bez słowa. po prostu nie przychodzi do roboty. i nastepuje koniec współpracy. (a ty na zleceniu leżysz, bo nie masz kim pracowaćindifferent) albo taki właśnie, który ewidentnie nie potrafi przyjąć do wiadomości, że mamy nieco inne standardy pracowania i on się nie nadaje do firmy, więc potem nachodzi nas, wydzwania, przeprasza a jednocześnie odgraża się.
      jednego zwolniłam bo: najpierw napyskował mi, potem ściął się z moim meżem, a potem napyskował do klienta (wszystko w ciągu jednego dnia). szybko znalazł nową pracę i kiedys go spotkałam przypadkiem w miejscu w którym się dopiero co zatrudnił, on mnie wita jakby nic, po czym zaczał niz gruszki ni z pietruszki wyzywać na gościa, u którego aktualnie pracuje. popatrzyłam tylko: oj, dawid, dawid, ty to nigdy nie nauczysz się, on ci daje teraz pracę, a ty tak gadasz ....
      wcale nie jestem ciekawa cóż to ów dawid wygaduje na nas.
      • gazeta_mi_placi Re: Sposób odejścia z pracy 28.09.14, 16:26
        Już samo imię świadczy że patolog.
    • malgosieczek Re: Sposób odejścia z pracy 29.09.14, 08:44
      "Obarczanie wyłącznie pracownika odpowiedzialnością za sposób odejścia jest chyba nie do końca właściwe, tak sądzę. Mylę się?"

      Nie, nie mylisz się. Każdy kij ma dwie strony, są ludzie, którzy są złymi pracownikami i pieniaczami i zrobią dym tylko dlatego, że szef wymagał od nich czegokolwiek. Są pracodawcy, którzy potrafią doprowadzić najlepszego pracownika i najspokojniejszego człowieka do psychiatryka. Są też rodzaje pracy, które potrafią wypalić tak, że się odchodzi z orkiestrą. Wrzucanie wszystkich sytuacji do jednej szuflady "świadczy o pracowniku" to taki sam stereotyp, jak "jak mąż zdradza to znaczy że żona o siebie nie dba". Są ludzie, którzy robią koło tyłka byłemu pracodawcy, bo sami sie nie nadawali do pracy a są tacy, którzy to robią żeby ostrzegać innych przed nim - to można łatwo rozróżnić, kiedy posłucha się uważnie CO mówią. Czy "szef był palant" czy "nie zapłacili mi za 2 miesiące", na przykład.
    • kawka74 Re: Sposób odejścia z pracy 29.09.14, 09:14
      Spróbuję odnieść się zbiorowo smile
      Z punktu widzenia kolejnego pracodawcy zapewne istotne jest, czy kandydat nazywa swojego poprzedniego szefa niewdzięczną świnią i życzy mu, żeby miał świerzb i za krótkie ręce, czy odpowiada: 'nie dogadywaliśmy się' albo coś podobnego. To jest jedna sprawa. Ale: jeśli hipotetyczny pracodawca widział, z jakim rozmachem ów kandydat opuszczał poprzednie miejsce pracy, czy przyjdzie mu do głowy, że szef był zwyczajną mendą i miał duże osiągnięcia w gnojeniu pracowników? I że zdeptał człowieka tak, że temu puściły nerwy?
      Oczywiście, pracownicy też bywają różni, potrafią zaleźć za skórę; chodziło mi jednak o to, czy ocena sposobu odejścia ma zakładać problemy wyłącznie ze strony odchodzącego.
      Fragment w TVN natchnął mnie do takich rozważań ze względu na konstrukcję - najpierw była mowa o tym, że ludzie zmuszani do, nazwijmy to wprost: niewolniczej pracy wypalają się szybciej; że pracownik, któremu stwarza się dogodne warunki i daje dużą swobodę, nie tylko nie musi tego wykorzystać przeciw szefowi, ale wręcz mu się odwdzięczyć. A potem zmiana frontu - szef może być podłym skunksem, ale należy zacisnąć zęby i ładnie podziękować za współpracę, żeby ludzie się krzywo nie patrzyli. Wydało mi się to dość niekonsekwentne, dlatego wałkuję temat wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka