Dodaj do ulubionych

Samotność czy poligamia...

28.09.14, 17:58
Sporo ostatnio namnożyło sie programów o związkach poligamicznych w USA "moje 5 żon" i inne w tym stylu...Tak sobie oglądami i sie zastanawiam co bym wolała w sytuacji gdyby ze względu na okoliczności trzeba byłoby dokonać wyboru ograniczonego; albo życie w samotności albo dzielenie sie mężem z innymi "żonami" ..i mam zgryz, ale chyba wolałabym sie podzielić....a wy ?
Byłybyście w stanie udźwignąć taki układ psychicznie?
Obserwuj wątek
    • mondovi Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:03
      Zdecydowanie samotność. Nie dla mnie takie układy.
      • andaba Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:05
        Pewnie, że wolałabym być sama. Dla mnie już wystarczająco niepojmowalne jest wiazanie się z rozwodnikiem, to tez forma poligamii, zwłaszcza jak miał dzieci z pierwszego małżeństwa.
    • ola Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:06
      Samotność
      Jestem dość silnie ukierunkowana na wierność i wyłączność. Względem mojego mężczyzny. Nie zniosłabym konkurencji.
      Poza tym poligamia nader często oznacza uprzywilejowanie facetów. Taka nierówność jest dla mnie nie do przejścia. Gdybym to ja miała prawo mieć sześciu - aaa, to co innego.
    • kozica111 Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:07
      Czyli co do końca życia zero seksu z facetem i zero szans na dziecko?
      • ola Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:11
        Jakoś bym to przeżyła. Seks nie jest z nowu taką nadrzędną wartością, żeby całe życie stawiać na głowie tylko dla możliwości uprawiania go. Zwłaszcza że brak seksu z mężczyzną nie oznacza automatycznie braku seksu w ogóle wink
        • jak-nie-ja-to-kto Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 20:03
          Zwłaszcza że brak seksu z mężczyzną nie oznacza automatycznie braku seksu w ogóle

          To pozostaje sex kobietą, i wszystko ok jeśli się jest biseksualistką jednak dla osoby hetero właśnie oznacza to brak sexu.

          A co do tematu, ja bym wolała być sama.
          • ola Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 21:16
            Zostaje jeszcze ona izm, czyli seks z kimś kogo się naprawdę kocha wink
            Poza tym - poligamia np w wersji mormońskiej łączy najgorsze elementy obu opcji. Mężczyzna ma parę domów i obsługuje je według grafika. Oznacza to, że faktycznie kobieta jest większość czasu sama, musi wszystko obrobić dla wpadającego raz na kilka dni pana męża, rodzinny income dzielony jest na ilość żon, więc proporcjonalnie mniejszy. No i kwestia władzy. Niezależnie od tego jak bardzo przekonywaliby w TV o demokracji w rodzinie, skoro on jest jeden a ich pięć, on jest najważniejszy. Taki miś do potęgi piątej. Nie, dziękuję!
            • jak-nie-ja-to-kto Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 21:20
              Miałaś na myśli onanizm? Bo to nie jest sex z kimś kogo się nie kocha, tylko samogwałt.

              A co do reszty to mam wrażenie że post założycielski odnosił się do miejsca w którym każda z nas żyje.
              • ola Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 21:34
                Miałam, nawet wyraźnie to napisałam, tylko pruderyjne forum wycięło mi jedną literkę w trosce o moralność ematek.
                Masturbacja to nie zaden samogwałt, bo gwałt jest wymuszeniem stosunku groźbą lub przemocą, a jeszcze nie widział świat onanisty, który by się sam biciem do tego zmuszał i czynił to bez przyjemności. Nie wiem jak ty, ale ja się darzę głębokim i szczerym uczuciem, więc bon mott Woodego Allena uważam za trafny wink
                • jak-nie-ja-to-kto Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 21:50
                  Zostaje jeszcze ona izm, czyli seks z kimś kogo się naprawdę kocha

                  W odniesieniu do tego, to nie godzę się. Jest wiele osób które siebie ni kochają. Ba, które brzydzą się swoich własnych narządów.
                  No i nie jestem w stanie przemilczeć faktu że masturbacja nijak nie mieści się w pojęciu sexu. Oczywiście piszę to z pozycji osoby heteroseksualnej, co jest ważne w tej kwestii o tyle że nie podniecają mnie kobiety.
              • cosmetic.wipes Re: Samotność czy poligamia... 29.09.14, 06:57
                > Bo to nie jest sex z kimś kogo się nie kocha, tylko sa
                > mogwałt.

                Łomatko! Kto jeszcze używa określenia samogwałt?
                Jak w ogóle można się samemu zgwałcić?

                Aha, zapomniałam, że od tego wyrastają włosy między palcamibig_grin
                • jak-nie-ja-to-kto Re: Samotność czy poligamia... 29.09.14, 09:14
                  No i się ślepnie big_grin
                  • aneta-skarpeta Re: Samotność czy poligamia... 29.09.14, 12:10
                    dzisiaj dobry jest dzień- seks w aucie= zdrada lub co najmniej kawalerka

                    brak stałego partnera to oznacza tylko jedno- samogwałtbig_grin

                    nie wiem co tu się dziejebig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
            • malgosieczek Re: Samotność czy poligamia... 29.09.14, 00:24
              to jest bardzo słaba opcja...
    • malgosieczek Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:15
      Jeżeli byś była przeniesiona mentalnie żywcem z naszej kultury, to by był problem, ale jeżeli w takiej kulturze jesteś wychowana, to masz inne myślenie o tym, co to jest małżeństwo, związek, intymność, zdrada, wiec dzielenie się facetem z innymi może być dla ciebie czymś, co jest normalne, bo wszyscy tak żyją i tak się robi.
    • gauad Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:23
      Kwestia wychowania. Ja mam wpojone zasady wierności ,wyłączności seksualnej i lojalności wobec partnera. Albo jest tandem albo nie ma nic.
      Natomiast mam też dużą potrzebę indywidualizmu i lubię być sama, więc czasem marzy mi się facet na..... pół etatu tongue_out .
    • priszczilla Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:24
      Zniosłabym kochanka, który miałby inne kobiety, ale żona może być tylko jedna. Układ kilka żon i jeden mąż może się udać tylko w sytuacji, kiedy zdanie kobiet nie ma żadnego znaczenia i o wszystkim decyduje mężczyzna, a raczej bym tego wytrzymała.
      • priszczilla Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:28
        Jak już ktoś napisał wyżej, sytuacja jedna żona kilku mężów to zupełnie co innego i taki mógłby mi odpowiadać.
        • mamaemmy Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 19:41
          priszczilla napisała:

          > Jak już ktoś napisał wyżej, sytuacja jedna żona kilku mężów to zupełnie co inne
          > go i taki mógłby mi odpowiadać.

          O dokładnie smile
    • jak_matrioszka Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:29
      Poligamia, bez wachania.
      Jejku jak mogloby byc fajnie! Mielibysmy zone do gtowania, i zone do zabawiania dzieci, i zone od sprzatania... Tylko ten zsynchronizowany PSM moglby byc ciezki do przelkniecia sad
      • andaba Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:45
        jak_matrioszka napisała:

        > Poligamia, bez wachania.
        > Jejku jak mogloby byc fajnie! Mielibysmy zone do gtowania, i zone do zabawiania
        > dzieci, i zone od sprzatania..


        Gorzej jak inna byłaby żoną od seksu, a ty byłabyś żoną od sprzątania. Albo od wyrzucania gnoju spod świń.
        • jak_matrioszka Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 19:20
          A gdzie ja napisalm ze ja chce byc ta od seksu? Niech by sobie od seksu inna byla, ale wyznaczanie mnie do sprzatania zle by swiadczylo o zdolnosciach organizacyjnych malzonka :p
          • andaba Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 19:24
            Gorzej, jak uznałby, że to będzie dla ciebie zajęcie rozwijające, pozwalające na nabycie nowych umiejętności smile
            • jak_matrioszka Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 19:35
              Sprobowac mozna, szczegolnie jak komus na czasie ani rezultatachnie zalezy :p
    • triss_merigold6 Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:30
      No way, nie zniosłabym innej kobiety na swoim terenie.
    • rosapulchra-0 Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:36
      I nie ma miejsca na monogamię?
    • rhaenyra Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:40
      zalezy jak by to mialo wygladac
    • kkalipso Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:45
      To jest takie podchwytliwe pytanie. Wiadomo najlepiej wypadniesz w oczach innych jak napiszesz że to pierwsze czyli SAMOTNOŚĆ - ale po wnikliwej analizie może bardziej korzystne jest pozostanie w takim związku. Wykorzystanie faceta do szczytu możliwości a przy najbliższej najkorzystniejszej okazji zostawienie psom na pożarcie pijąc przy tym drinka z drugą żoną ....
    • antyideal Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 18:48
      Dzielic sie to nieee, ale chetnie zamieszkalabym ze swoimi dwoma ostatnimi bliskimi
      panami - tj.ostatnim i przedostatnim, byloby idealnie ;p
      • baltycki Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 19:18
        Z meskiego punktu ...
        Zamieszkac to nie, ale gdyby byly sasiadkami, dzien u jednej, noc u drugiej..
        Rozmarzylem sie)))
    • vi_san Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 19:02
      Samotność. Nie dla mnie "5 żon" czy "5 mężów". Jakoś tak mam wryte w głowę, że mąż jeden i jedna żona.
    • eo_n Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 19:31
      Nie.
      Z dwojga złego wybieram swoje własne towarzystwo, niż czterech innych żon wink
    • zielona.limonka Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 19:35
      Gdyby alternatywą była samotność, to wolałabym poligamię. Ale ja pragmatyczna jestem, lubię dzielić się obowiązkami z innymi, a do wierności nie mam zbyt dużego nabożeństwa. Jeśli jeszcze ja też mogłabym mieć kilku panów, to już w ogóle byłoby cudnie.
    • cosmetic.wipes Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 19:40
      Jestem z natury zaborcza i nie lubię się dzielić.
      Nie dla mnie bycie jedną z żon.
      Poza tym ja się świetnie czuję w swoim towarzystwie tongue_out
    • tomato.soup Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 20:10
      Samotnosc chyba, bo dla mnie dwie kobiety w jednym domu to za dużo. No chyba, że byśmy się jakos uzupełniały i nie wchodziły sobie w droge zbyt często. Nie wiem, nie przepadam za ludzmi i czasem nawet jeden maż to za dużo, a co dopiero harem... smile
    • 71tosia Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 20:22
      polecam Raise the Red Lantern - film Su Tong. Ciekawie pokazuje pokazuje taka poligamiczna rodzine.
    • mid.week Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 20:23
      Hmmm... Zastanówmy się. Samotność albo harem? Cisza i porządek w domu, możliwość samostanowienia i decydowania o wszystkim kontra samiec, kilka samic, wieczny jazgot, ględzenie, kolejka do łazienki. Tak, to faktycznie cięzki wybór big_grin
      • mynia_pynia Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 20:30
        Dokładnie o tym samym pomyślalam.
        ... A w nagrode bedziesz mogla spedzic jedna noc w tygodniu ze mna i uprasowac mi koszule - tak PANIE wink...
        • 3-mamuska Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 21:00
          Akurat ten facet ustawił sie koncertowo.
          Codziennie u innej zony spi. Każda sie sama utrzymuje, on kupuje jedzenie na swieta dla całej rodziny i prezenty dla zon.
          Układ jest o tyle fajny , ze zony sie wspierają, każda moze innej podrzucić dzieci, i jechac załatwić sowiej sprawy.
          Nawet jedli jest choroba czy smierć , dzieci nie zostają same, z ojcem a maja jeszcze inne mamy.

          Ja w tym momecie chyba wolałabym samotność, bo mi tej samotności na codzień brakuje, tej wolności ze moge wyjsc z domu kiedy i o której chce i nie muszę organizować opieki nad dziecmi.
          Fajne jest to ze on np. Z jedna zona jedzie gdzieś na tydzien, i nie musza sie martwić co z dziecmi, zajmują sie pozostałe panie.
          A w dzisiejszych czasach ciezko i bezinteresowna opiekę nad dziecmi.

          Woge wydaje mi sie ze kobiety maja wpojone teraz dziwne rzeczy, i wcale nie sa to partnerskie stosunki.
          Maz ma pracować, sorzatac zajmować sir dziecmi, robić zakupy gotować nawet jesli zona nie pracuje , no to równouprawnienie musi byc.
          A ja często dochodzę do wniosku ze mi jest kepiej niz mężowi.
          Ja mam czas na siłownie swoją szkole , kilka godzin oracy dla rozrywki.

          Kobiety chca władzy , pomocy i pozyszenstwa od meza dzieci teściowej itp.
          Ja bym mogła chyba zyc w takim związku, bo ja lubie wspólne gotowanie spędzanie czasu.
          Nie koniecznie maz musiałby byc tylko moj, gdybym tak była wychowana i nie miała nabite w glowe ze to zło.
          Jedynie ilosc dzieci mnie przeraża tongue_out
          I z każda zona jeszcze chce.

          A decydują wspólnie a nie tylko facet i ja tu rządze.
    • jola-kotka Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 22:03
      Jak w coś takiego wchodzisz to jesteś gotowa na to psychicznie bo inaczej nie decydujesz się prawda? Ja nie nadaje się do takiego układu będąc w związku zemna trzeba mi poświęcać dużo czasu i uwagi,także za mało bym dostawała tego co potrzebuje od męża gdyby miał na głowie jeszcze jakieś żony.
      • kremka2014 Re: Samotność czy poligamia... 28.09.14, 22:29
        Jestem w szoku,że aż tyle Was wybrałabym samotność.... Ja bym się podzieliła. Strasznie boję się samotności....
        • m_incubo Re: Samotność czy poligamia... 29.09.14, 00:40
          No i właśnie jest sporo takich kobiet, które na tyle boją się samotności, że wolą dzielić się swoim mężem i znosić gorsze jeszcze rzeczy niż druga żona, byle tylko zatrzymać misia.
          Ja wybrałabym oczywiście samotność, lubię święty spokój, towarzystwo kupy bab to nie dla mnie, no chyba żebym na oczy ich nigdy nie musiała oglądać, nawet w święta, to może smile
        • ola Re: Samotność czy poligamia... 29.09.14, 06:52
          A czego tu się bać???
          • echtom Re: Samotność czy poligamia... 29.09.14, 08:53
            Ludzie są różni, po prostu - jedni bardziej intro-, drudzy bardziej ekstrawertyczni. Ja świetnie czuję się sama, ale może dlatego, że kiedyś miałam męża i mam porównanie. Nie sprawdzę, ale nie mogę wykluczyć, że gdybym w wieku 25 lat nie wyszła za mąż i nie urodziła dzieci, 10 lat później stałabym się desperatką gotową iść na każdy układ, byle tylko nie być sama.
    • brak.polskich.liter Re: Samotność czy poligamia... 29.09.14, 01:16
      Gdyby oznaczalo to, ze dzieki mojej decyzji jakis farfocel-nieudacznik bedzie musial sie kisic w celibacie do konca zycia (seks ewentualnie z wlasna reka + piksele) - to tak, moglabym sie podzielic jakims fajnym facetem z kilkoma kolezankami.

      Ale ja bardzo dobrze odnajduje sie w stanie singletowym, wiec ten facet do podzialu to musialaby byc naprawde ekstra sztuka.
    • dziennik-niecodziennik Re: Samotność czy poligamia... 29.09.14, 09:46
      w sumie to nie widziałam ani jednego takiego programu.
      ja sie pisze na poligamie, ale równouprawnioną - tzn jak moj mąż moze miec pare żon, to ja moge miec paru mężów.
      tak ze on ma kilka babek, a ja tylko jego - a, nie, dziękuję bardzo tongue_out
    • solejrolia Re: Samotność czy poligamia... 29.09.14, 09:53
      > Byłybyście w stanie udźwignąć taki układ psychicznie?
      nie.
      wybrałabym samotność.
      dla mnie- wszystko albo nic.

      ale z drugiej strony tak jestem wychowana i w takiej kulturze żyję,
      może gdybym mogła chociaż poobserwować jak to funkcjonuje, albo pochodziłabym z takiej kultury, to miałabym całkiem inne podejście do tego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka