Dodaj do ulubionych

Jak nie odbiorę zamówionego, to co?

15.10.14, 10:24
Sytuacja szkolno-rodzicielska. Trójka zamawia w imieniu jak wiadomo wielu rodziców jakieś produkty, czy kwiaty czy inne rzeczy.
W danym sklepie zamawia kilkadziesiąt sztuk czegoś tam, osoba, która się za to zabrała ochoczo wpłaca całą kwotę z góry i umawia się na któryś dzień na odbiór produktów. Tydzień przed odbiorem dowiaduje się, że rodzice dwójki dzieci nie chcą tych produktów, i proszą o niezamawianie. Czy tej osobie wypada (czy ma prawo) zadzwonić do sklepu i powiedzieć, że prosi o zmianę zamówienia i przygotowanie o 2 sztuki produktów mniej i o zwrot pieniążków za te dwa, których de fakto nie odbierze? Jak podkreślam, zamówienie zapłacone z góry ale jeszcze nie zrealizowane, sklep współpracuje od lat i ze szkołami i przedszkolami tego niedużego miasta, więc pewnie nie raz miał sytuację, że ilość czegoś się zmienia, w końcu to zależy czy rodzice wpłacili itd. Pani, która to zamówiła i zapłaciła jest oburzona, że ona z siebie wariatki nie będzie robić dzwoniąc do sklepu i skoro już zapłaciła to ona da te produkty tamtym dzieciom czy rodzice tego chcą czy nie i ona to bierze na siebie, nie chce od nas pieniędzy. Ale widać, że jest zła, bardzo zła na tę sytuację.

Ja uważam, że jak się reprezentuje kilkudziesięciu rodziców to trzeba być elastycznym, przynajmniej w jakimś zakresie można spodziewać się, że gdy upłynie termin zbiórki pieniędzy to będzie parę osób, które nie wpłaciły i jeśli już coś dla ich zamówiono to albo popędzić osobę do zapłaty albo zmienić zamówienie w sklepie. Gorzej gdy już się coś kupi i ma w domu, to sklep nie musi przyjmować zwrotu, ok, ale zanim odbiorę zamówienie to chyba nikt mnie prawem nie zmusi wziąć całej ilości? Tylko czy można domagać się od sklepu zwrotu pieniędzy za nie zakupiony towar? (mam na myśli tę sytuację gdy jest mała różnica, przy kilkudziesięciu sztukach chcę kupić o dwie mniej).

Czy w kwiaciarni jak zamawia się 2 bukiety na za kilka dni, a potem chce się zrezygnować to ponosi się jakieś koszty? Teoretycznie wystarczyłoby nie przyjść po kwiaty jeśli nikt nie zapisał nawet naszego nazwiska, a zresztą po samym nazwisku pani kwiaciarka nie będzie nikogo szukać. Ale jak się uprzedzi dzień przed odbiorem (to i chyba wykonaniem) bukietów, że się rezygnuje, to kwiaciarka będzie się wykłócać, że "ona poniosła jakieś koszty, dokupiła więcej kwiatów i jak to tak?!" - czy raczej nie? Jak mówię to tylko 2 bukiety normalne, nie z jakichś egzotycznych kwiatów specjalnie sprowadzanych dla nas, także chyba kwiaciarka nie poniosła tak naprawdę jeszcze żadnych kosztów?
Obserwuj wątek
    • giokonda.it Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 10:39
      Uważam,że rodzicom się w głowach przewraca. Postanowione-zamówione- temat zamknięty. Osoby z trójki tez mają swoje życie, pracę i nie będą brać sobie na głowę extra zadań i robić z siebie wariata, bo ktoś się rozmyślił. Jak komuś to nie odpowiada, to niech sam wejdzie do trójki i próbuje każdemu dogodzić. Powodzenia.
      • iwoniaw Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 10:51
        Zgadzam się z giocondą. Oczywiście w takiej jak opisana sytuacja zapewne można próbować odmówić te dwie sztuki z iluś tam, ale jest to stawianie rodzica z trójki w głupiej sytuacji, już pal sześć, że "robi z siebie wariata" (niekoniecznie; ja bym tego tak nie odebrała i sklep pewnie też nie), ale przecież to go kosztuje dodatkowy czas i zaangażowanie. Może jednak z drugiej strony nie jest to zbyt wygórowana cena za naukę, iż nigdy przenigdy się nie zakłada za nikogo w takiej sytuacji swoich środków, jak ktoś chce coś mieć/uczestniczyć, to niech płaci w terminie wspólnie ustalonym, wcześniejszym niż konieczność zapłaty i tyle.
    • ixiq111 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 10:53
      Rozumiem, że zamówienie składano na podstawie wcześniejszej deklaracji rodziców, a termin płatności ustalono na później?
      Jeżeli tak, no to wcześniejsza ustna deklaracja jest wiążąca.
      Osoby, które zmieniły zdanie niech same "odkręcają" sprawę i biegają w sprawie zmiany zamówienia.
    • kwiat_w_kratke Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 10:54
      Jasne, że można zmienić zamówienie. Ja nie widzę tu problemu. Rozmawiać ze sklepem można, najwyżej się nie zgodzą.
      Jeżeli firma współpracuje od lat ze szkołą to musi być elastyczna, na pewno nie będą chcieli robić problemu.
      Mąż mojej siostry ma firmę handlową i wiem, jak on dba o swoich stałych, sprawdzonych klientów. Często nawet woli sam nie zarobić albo nawet dołożyć ze swoich, ale żeby klient był zadowolony. On co prawda robi obroty na wielką skalę, więc może dla niego pojedyncze sztuki nie mają aż takiego znaczenia, ale widzę, jak bardzo dba, żeby utrzymać przy sobie dobrych, stałych klientów, którzy płacą w terminie wszystkie faktury.
    • novanicka Re: Jakieś dziwne zasady macie 15.10.14, 11:06
      Po to jest trójka w klasie, żeby decydowała w imieniu rodziców - po to zostali wybrani.
      Nie pyta się każdego z osobna o zdanie bo jak wiadomo, gdzie dwóch polaków tam trzy zdania.
      Zresztą wszelkie "ale" ucina się w bardzo prosty sposób: proszę - masz inną koncepcję - to znakomicie! Taki mamy limit budżetowy - załatw to.
      Zgadnij ilu chętnych rwie się, żeby w swoim wolnym czasie coś załatwić dla klasy. Do dyskusji są pierwsi a jak przychodzi co do czego, to oni czasu nie mają (mogą tylko polecenia wydawać, buhahaha).
      A jak ktoś chce - to dlaczego nie? Nasza trójka nie ogranicza inicjatywy ale prawda jest taka, że nikt jej nie podejmuje. Rodzice nie dyskutują i nie podważają decyzji trójkowych, bo musieliby sami ruszyć tyłek.

      Gdyby jednak rodzic o coś poprosił (nie odnoszę się do twojego przykładu), nie widzę problemu spytać u dostawcy czy da się coś zmienić. Natomiast muszą to być sensowne powody a nie jakieś widzimisię rodzica.

    • totorotot Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 11:23
      klient nasz pan-sklep powinien sie dostosowac
      • misterni Ale to nie jest debata na temat praw konsumenta 15.10.14, 12:02
        Nie, nic bym nie odwoływała, a wyłamującym się w ostatniej chwili rodzicom powierzyła na przyszłość organizacje imprez/prezentów czy czego tam jeszcze.

        totorotot napisała:

        klient nasz pan-sklep powinien sie dostosowac

    • dziennik-niecodziennik Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 11:24
      teoretycznie zadzwonić i porozmawiać w sklepie zawsze wolno. aczkolwiek jesli to dwie osoby spośród kilkudziesięciu rozwalają całą koncepcję - to ja bym na to nie poszła. zamówienie jest realizowane dla grupy, ma jakis cel, wyłamywanie się z realizacji tego celu moze byc kłopotliwe dla wszystkich.
      jeśli jednak jzu dojdzie do takiej sytuacji to odwolywać powinna osoba ktora zamawiała. sytuacja w ktorej sklep się z kims umowil, a potem dzwoni osoba trzecia i probuje umowe modyfikowac - jest niepoważna.

      > Czy w kwiaciarni jak zamawia się 2 bukiety na za kilka dni, a potem chce się zr
      > ezygnować to ponosi się jakieś koszty? Teoretycznie wystarczyłoby nie przyjść p
      > o kwiaty jeśli nikt nie zapisał nawet naszego nazwiska, a zresztą po samym nazw
      > isku pani kwiaciarka nie będzie nikogo szukać. Ale jak się uprzedzi dzień przed
      > odbiorem (to i chyba wykonaniem) bukietów, że się rezygnuje, to kwiaciarka będ
      > zie się wykłócać, że "ona poniosła jakieś koszty, dokupiła więcej kwiatów i jak
      > to tak?!" - czy raczej nie? Jak mówię to tylko 2 bukiety normalne, nie z jakic
      > hś egzotycznych kwiatów specjalnie sprowadzanych dla nas, także chyba kwiaciark
      > a nie poniosła tak naprawdę jeszcze żadnych kosztów?

      w jakiej branży pracujesz?
      • aurita Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 11:29
        kiedys slyszalam, ze zamawiajac kwiaty na miescu w kwiaciarni, wybierajac kompozycje kwaitowa (czyli mowiac poprosze o trzy gozdziki i dwie chryzantemy a do tego cos zielonego) realizujemy ustna umowe kupna sprzedazy i nie mozemy sie z niej wycofac bo nagle zmienilismy zdanie (przyklad z kwiatami przypadkowy)
        • dziennik-niecodziennik Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 11:42
          wiesz, z kwiatami to jest taki problem ze to towar nietrwały. jak ktos zamawia bukiety, to kwiaciarki zamawiają istotnie wiecej kwiatow niż przewiduje ich dajmy na to tygodniowe zużycie. i jak ktoś tych bukietów nie odbierze to one zostają z tymi dodatkowymi kwiatami.
          mozna powiedziec "o wa, jak ja nie wezmę to komus innemu sprzedadzą" - niby tak, tylko ten ktoś jak kupi Twoje kwiaty to nie kupi innych i zawsze jakies kwiaty dodatkowe zostają (raczej trudno w tej branży wywołać dodatkowe zapotrzebowanie). a po tygodniu (umownym) trzeba wywalic bo sie juz nie nadają do niczego. koszty poniesione, towar zmarnowany, bo komus sie nie chciało odebrac.
          jesli to jest mała kwiaciarnia, ktora liczy koszty ze wszystkich sił, to mnie nie dziwi że kwiaciarka nie jest zadowolona z takiego obrotu spraw i chce sobie zmniejszyc poniesione koszta.
          • hema14 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 11:51
            Rozumiem niezadowolenie kwiaciarki, ale to chyba ryzykowna branża, nigdy nie wiadomo ile kwiatów się sprzeda. Jak ktoś tylko zamówił "dwa bukiety za ok. 50zł sztuka" - nie umawiał się na konkretne kwiaty, to jak wyliczyć "poniesione" koszty kwiaciarki? Na jakiej podstawie ona mogłaby oczekiwać zapłaty, ma powiedzmy nazwisko tego klienta i notatkę "pani Kowalska; 2xbukiety po 50zł na czwartek 10 rano", Kowalska dzwoni w środę (czy też przychodzi osobiście), że jednak nie potrzebuje tych bukietów. No i co dalej?
            • dziennik-niecodziennik Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 11:56
              co co dalej. nic. kwiaciarce opadają ręce i zostaje z kwiatami. przeciez nie wyrwie klientce portfela z torebki.
              następnym razem żąda wpłacenia zaliczki takiej żeby pokryć chociaz koszt kwiatów do uzycia w potencjalnych bukietach i tej zaliczki nie oddaje.
            • aamarzena Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 12:35
              Zwykle w kwiaciarniach proszą o zaliczkę, bo jak takich Pań Kowalskich przyjdzie dziesięć i nie odbiorą bukietów, to kwiaciarka ma dwadzieścia nadprogramowych bukietów i sporo kasy w plecy. Zamówione bukiety zazwyczaj robione są w nocy przed terminem umówionym, więc jak odwołasz bukiety dzień przed to florystka już poniosła koszty zakupu kwiatów.
      • hema14 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 11:47
        Nie pracuję w handlu. Ale ludzie - mowa o dwóch bukietach, w kwiaciarni mogę pójść i od ręki mi zrobią bukiety - mają kwiaty "w zapasie", to zamawianie wcześniej jest tylko po to, aby mieć pewność, że o 10 rano pójdę i nie będę czekać 2 godzin, bo akurat jest nawał klientów. Tylko oni o 8 rano zaczną te bukiety i mi zrobią, ale nie dnia poprzedniego (nie mówię o okresach gdy bukietów jest zamawianych mnóstwo). Jeśli dnia poprzedniego zadzwonię, że jednak nie chcę to ich nie zrobią i już.
        • dziennik-niecodziennik Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 11:56
          no a w czym pracujesz?
          • hema14 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 14:28
            Co to ma do rzeczy? Mam własną działalność raczej w usługach. (ale dopiero początkuję)
            • dziennik-niecodziennik Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 15:07
              znalazłabym stosowne porównanie po prostu big_grin
    • thea19 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 11:46
      zamawiajac w kwiaciarni jakies kwiaty bardzo czesto wplaca sie zaliczke, rezygnujac z zamowienia dzien przed ta zaliczka zwykle przepada. od stalych klientow nie bralam zaliczek, od obcych zawsze. mialam raz akcje jak pani zamowila dekoracje na grob bardzo specyficzna, przyszla po odbior i nagle pojawil sie tatus twierdzac, ze on juz kupil wiec tej ma nie brac. pani zazadala zwrotu zaliczki. nie dostala.
      • hema14 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 11:48
        Ok, wiem, że nie zwraca się zaliczki. Ale dopóki ona nie jest wpłacona a bukiet nie jest "specyficzny", to powiadomienie dzień wcześniej, że się rezygnuje jest ok?
        • thea19 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 19:34
          to sie wcale nie zamawia tylko kupuje z marszu. kwiaty w kwiaciarni sa na codzien.
    • niktmadry Bardzo pouczający post 15.10.14, 11:51
      Czyli nie pchaj się głupku do trójki klasowej bo będziesz jeździć własnym samochodem, za własne pieniądze w swoim wolnym czasie, będziesz wydzwaniać do 30 rodziców by wszystkich zapytac o zgody (szczególnie tych nieobecnych na zebraniach), jak komornik będziesz ściągać składki klasowe i to nie- nie za dziękuję nawet a za opiernicz od innych niezadowolonych rodziców. A wręczanie tych zamówionych kwiatów to jak ma wyglądać? Te kwiaty sa dla pani od całej klasy z wyjątkiem Kasi i Zosi? Czy Kasia i Zosia zostaną dyskretnie pominięte.... masakra - nie lubię takich rodziców. Sami się nie angażują a później się wyłamują.
      • hema14 Re: Bardzo pouczający post 15.10.14, 11:54
        To nie tak, mama która się "wyłamała" zrezygnowała z czegoś co jest dla jej dzieci, nie dla nauczycieli na przykład. Jej dzieci dostaną coś mniejszego bo jej powiedzmy nie stać, jej wola prawda. Może wiadomość o tym powinna dotrzeć do zamawiającej wcześniej, ale dotarła na tydzień przed odbiorem zamówienia - według mnie wystarczająco czasu by zadzwonić do sklepu i dowiedzieć się jak wyglądałaby zmiana tego zamówienia, pomniejszenie go o dwie sztuki raptem? Inni rodzice już nie zrezygnują, wszyscy pięknie wpłacili, ale tamta matka akurat nie. Czy można ją zmuszać, żeby kupiła coś swoim dzieciom??
        • niktmadry Re: Bardzo pouczający post 15.10.14, 12:01
          a jak tamta mama się zachowała w momencie ustalania tego zakupu? od razu nie mogła powiedzieć, ze nie chce?
          I jeszcze jedno - jako osoba z trójki klasowej - gdybym wiedziała, ze dzieci coś dostaną jawnie a jedno czy dwoje dzieci nie bo ich rodziców na to nie stać to bym kupiła tym dzieciom -w zależności od funduszy - albo za swoje pieniądze albo za wspólne pieniądze klasowe. Nie wyobrażam sobie sytuacji, ze składamy się na coś co będzie dzieciom rozdawane a dwoje dzieci dostanie coś innego/mniejszego/gorszego.
          • dziennik-niecodziennik Re: Bardzo pouczający post 15.10.14, 12:10
            > I jeszcze jedno - jako osoba z trójki klasowej - gdybym wiedziała, ze dzieci co
            > ś dostaną jawnie a jedno czy dwoje dzieci nie bo ich rodziców na to nie stać to
            > bym kupiła tym dzieciom -w zależności od funduszy - albo za swoje pieniądze al
            > bo za wspólne pieniądze klasowe. Nie wyobrażam sobie sytuacji, ze składamy się
            > na coś co będzie dzieciom rozdawane a dwoje dzieci dostanie coś innego/mniejsze
            > go/gorszego.

            ja podobnie.
          • iwoniaw No właśnie, dla mnie też to nie do przyjęcia 15.10.14, 12:13
            żeby doprowadzać do takiej sytuacji. W końcu po coś są zebrania i ustala się takie rzeczy jak cele i wysokość składek WCZEŚNIEJ. Jeśli nie ma zgody wśród wszystkich rodziców na daną składkę i nie ma środków, by zapłacić za wszystkie dzieci, to pewnych rzeczy (prezentów z okazji np.) nie powinno się w takiej sytuacji w ogóle organizować W SZKOLE. Dzieci doskonale przeżyją zarówno bez SZKOLNEGO Mikołaja jak i bez SZKOLNEGO poczęstunku z okazji Dnia Dziecka.
            • dziennik-niecodziennik Re: No właśnie, dla mnie też to nie do przyjęcia 15.10.14, 12:20
              ja bym się raczej w tym momencie skłaniała ku prezentom zbiorczym. wiekszosc dzieci zapłaciła, wiec niech mają i się bawią.
              tych co nie zapłacili - ścigac zeby uregulowali.
          • jolunia01 Re: Bardzo pouczający post 15.10.14, 13:31
            niktmadry napisał(a):

            > a jak tamta mama się zachowała w momencie ustalania tego zakupu? od razu nie mo
            > gła powiedzieć, ze nie chce?

            I tu jest sedno sprawy.

            > ... ich rodziców na to nie stać to bym kupiła tym dzieciom -w zależności od funduszy - albo
            > za swoje pieniądze ...

            Po wielu doświadczeniach - nigdy więcej. Rozumiem, że kogoś nie stać na wycieczkę czy jakieś inne większe wydatki, ale zrozumiałam, że w opisanej sytuacji chodzi o jakiś bzdet. Nie chciałabym finansować bzdetów dla dzieci, których rodzice sobie nie życzą, żeby ich dzieci ten bzdet otrzymały - nawet w imię niesprawiania dzieciom przykrosci.

            > albo za wspólne pieniądze klasowe....

            A to już w ogóle wykluczone. Z opisu sytuacji w poście otwierającym nie wynika, żeby była tata potrzeba.

            > Nie wyobrażam sobie sytuacji, ze składamy się na coś co będzie dzieciom rozdawane
            > a dwoje dzieci dostanie coś innego/mniejsze go/gorszego

            Żeby uniknąć takich sytuacji należy zrezygnować z imprezek pt. "dzień czegoś". Wtedy odpadają dylematy czy traktorek, czy kolejka, , czy puzzle, czy klocki...
          • hema14 Re: Bardzo pouczający post 15.10.14, 14:25
            Ja uważam, że kupowanie "biednym dzieciom" z pieniążków "klasowych" (czyli po troszku od każdego innego rodzica) jest niedopuszczalne! Ja sobie czegoś odmówię od ust przykładowo bo powiedzmy wstydzę się powiedzieć, że mnie nie stać, tak wykombinuję, że zapłacę tę składkę, a inna "biedna" matka ma to gdzieś, nie wpłaci, może na piwko wyda czy nawet na chleb, co mnie to obchodzi, ale z moich pieniędzy mają być kupowane prezenty dla jej dzieci?! o nie!

            Jakby mnie nie było stać to nie prosiłabym aby inni kupili mojemu dziecku prezent, nie milczałabym również mając nadzieję, że sami wyjdą z taką inicjatywą - tylko normalnie bym powiedziała, że w tej zbiórce nie uczestniczę, moje dziecko tego dnia albo nie przyjdzie do szkoły, albo będzie miał wytłumaczone, że on nie dostanie i nie będzie problemu. Niech nikt sobie nie obciąża wyrzutów sumienia, że moje dziecko nie dostanie. Jak ja mądrze to dziecku wytłumaczę to ono nie będzie się czuło pokrzywdzone. W przedszkolu ostatnie 2 lata tak robiłam, nie płaciłam 35zł na prezent Mikołajkowy bo to było dla mnie marnotrawstwo pieniędzy, syn do przedszkola nie szedł - ale gdybym pracowała i nie mogła wziąć wolnego i dziecko musiałoby do przedszkola wtedy pójść to załatwiłabym to tak, że nie byłby smutny, przygotowałabym skromniejszą paczkę i też by dostał albo co - naprawdę da się nie wyłudzając od innych rodziców, wyłudzanie (nawet nieświadome) jest nie fair!
            • oqoq74 Re: Bardzo pouczający post 15.10.14, 14:46
              Okropne jest to co piszesz. Nie znoszę różnicowania dzieci ze względu na zasobność portfela rodziców
              W naszej klasie jest różnie. Są też osoby, które mają mało, bardzo mało kasy. Nie wszyscy dają na składki. Ale zawsze jak robimy jakieś upominki, to wspólnie dla wszystkich dzieci. Różnie jest z pieniędzmi, życie różnie się układa. Ale niedawanie dzieciom upominków klasowych, bo rodziców nie stać, jest moim zdaniem, nie do zaakceptowania. Dać wszystkim mniejsze upominki i tyle.

              Odwoływanie wcześniejszych zamówień, też jest dyskusyjne. Zwykle, w takim wypadku, jest to specjalnie zamówione przez sklep, czasem z jakimś upustem.
              Sama jestem w trójce klasowej i dobija mnie zachowanie niektórych rodziców.
              • 77kunda Re: Bardzo pouczający post 16.10.14, 07:02
                Zależy dlaczego rodziców nie stać bo pracują za grosze i maja wszystko wyliczone czy nie mają na dziecko ale już na piwo, wino i papierosy już są pieniądze.
                Dzieci nie są winni że rodzice nie płacą ale jak chętnie zgodzę się aby dziecko pracujących rodziców, rodziny wielodzietnej miało coś za darmo bo rodzice tego dziecka nie mają ale jak trzeba przyjść na kiermasz i stać przy stoisku czy posprzątać po balu nie robią problemu czyli pomogą w inny sposób.
                • oqoq74 Re: Bardzo pouczający post 16.10.14, 08:45
                  Niżej autorka pisze, że sprawa dotyczy matki samotnie wychowującej dzieci.
                  • 77kunda Re: Bardzo pouczający post 16.10.14, 12:07
                    Dlatego zrozumiale jest dołożyć dla osób samotnie wychowujących dziecko, rodzin wielodzietnych czy rodzin zastępczych i do takich u mnie w szkole zawsze dokładają. Problem robi się gdy rodzic ma na wszystko inne tylko nie dla dziecka. Wiem szkoda dziecka.
        • aamarzena Re: Bardzo pouczający post 15.10.14, 12:45
          Jeśli to nie jest prezent personalizowany (np. z grawerem, z nadrukowanym logo szkoły itp) albo jakiś towar krótkoterminowy to sklep pewnie się zgodzi na zmniejszenie zamówienia o 2 sztuki, choć nie musi. Odwołać powinna osoba, która składała zamówienie, sklep nie przyjmie modyfikacji od osoby trzeciej. Tylko czy tym dzieciakom nie będzie przykro, że nie dostały tego samego co koledzy? Dlaczego rodzice nie protestowali od razu, przy ustalaniu prezentu, tylko teraz nie chcą zapłacić. W takiej sytuacji najlepiej cisnąć rodziców by dali ile mogą, resztę dołożyć z pieniędzy klasowych/poprosić szkołę o dofinansowanie.
    • mejerewa Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 12:10
      Jeśli to sklep internetowy, a towar nie był modyfikowany na specjalne zamówienie (grawerowanie itp) to można oddać towar bez podania przyczyny. Tym samym można zmienić zamówienie, zanim towar będzie dostarczony. Sklep woli nawet z góry się dowiedzieć o odwołaniu czy zmianie, niż przyjmowac zwrot po sprzedaży.

      Jeśli to sklep stacjonarny i nie wpłacono zaliczki, to z pewnością można poprosić grzecznie o zmianę zamówienia. Z pewnością sprzedawca zgodzi się na odjęciu dwóch sztuk, bo to się opłaca bardziej niż stracić klienta na 25 sztuk.
      A wściekłość organizatorki jest zrozumiała, bo to jest brak szacunku do jej czasu i pracy, którą świadczy na rzecz klasy.
    • 77kunda Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 13:15
      Po to są zebrania aby ustalać pewne rzeczy a jak rodzic nie przychodzi i się nie zainteresuje co do składek to niech płaci...
      Jeśli osoba zamawiała nie mając w reku gotówki od wszystkich to jej błąd.
      A tak po za tym od osób z trójek wymaga się wszystkiego poświęcają swój czas i swoje pieniądze a dostają tylko ochrzany od niezadowolonych rodziców
      • hema14 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 14:19
        Na zebraniu wszystkich rodziców było wiadomo, że organizujemy taką imprezę i jakaś tam składka będzie. Na zebraniu już tylko trójek klasowych ustaliliśmy wysokość tej składki i każdy miał w swojej klasie zbierać. Był na to wyznaczony czas, więc jakiś rodzic mógł się zastanowić czy go stać czy jednak nie i po kilku dniach dać znać. Nie wiem jak to było, bo odbyło się beze mnie, że tamta matka zrezygnowała z takiego samego prezentu dla swoich dzieci, ale że im coś da, co będzie zapakowane tak samo, a dzieci to rozpakują raczej dopiero w domach. Nie są to przedszkolaki, nie będą potem analizować czy każdy dostał to samo.
        Któraś osoba poinformowała tę zamawiającą, że jest pani, która nie wpłaci i sama zrobi te prezenty, ta jedna osoba. Według mnie błąd tej zamawiającej, że zapłaciła z góry za wszystkich ze swoich pieniędzy. Bo powiedzmy tej jednej matce możemy zasponsorować, ale jeśli nie wpłaciłoby 20 rodziców, to przepraszam ta kobieta nie chciałaby wtedy uzyskać zwrotu ze sklepu, anulować zamówienia? W momencie składania zamówienia powinna dowiedzieć się ostateczny termin zapłaty i przyjść z tym do szkoły, kazać skarbnikom przekazać sobie pieniążki przed tym terminem i dopiero zapłacić w sklepie prawda.

        Ona głupio bierze to na siebie, choć pytałam jej, czy w takim razie mamy coś dopłacić czy ona spróbuje anulować te dwie sztuki? Jej odpowiedź "biorę to na siebie, w ogóle nie ma sprawy, nie ma tematu, te dzieci i tak to dostaną!" - właśnie te słowa mnie dziwią. To ja mam jej nadskakiwać i dopłacać od naszej klasy, jak ona nawet nie chce spróbować porozmawiać ze sklepem? Sama robi może niepotrzebne koszty.
        • oqoq74 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 14:49
          Kobieto! Robicie prezenty dla wszystkich dzieci w szkole i dla dwójki nie możecie z ogólnych składek zakupić? Serio ? Jakim trzeba być człowiekiem, żeby w ogóle nie zastanowić się co poczują te dzieci. Matce może wstyd prosić o pomoc finansową.

          I pieniądze, a nie pieniążki.
          • hema14 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 14:56
            To nie są pieniądze z kosmosu tylko z naszych portfeli. Sama jestem w takiej sytuacji, że nie mam regularnie zapłaconego czynszu - to tylko przykład, nie będę się zwierzać, ale jakoś tę składkę zapłaciłam bo chcę by moje dziecko akurat w tej uroczystości w pełni wzięło udział. Ale paczek mikołajk. mu nie kupowałam bo szkoda mi było na tak mało ważny cel wydać pieniądze, a dostawał prezent w domu. Także pewnie nie ja jedna jestem taka, że zapłacę składkę ale wcale nie jest mi łatwo - tylko, że nikt o tym nie wie, więc czemu akurat z moich skromnych środków mam dokładać innemu rodzicowi?? Skoro to tylko prezent, to nie jest coś obowiązkowego, naprawdę dane dziecko nie będzie poszkodowane, że nie dostanie - tylko musi być uprzedzone mądrze przez rodziców. My - pozostali wpłacający rodzice mamy mieć obciążone sumienie, że jakiemuś dziecku dzieje się krzywda, ale już sumienie matki tego dziecka jest czyste? bo ona "biedna" i nie zapłaciła to niech inni jej fundują?
            A akurat tamtej matce nie jest wstyd, jasno powiedziała, że ona tych "darowanych" prezentów nie chce, nie przyjmie, nie ma mowy, a sama kupiła dzieciom już coś i to będzie zapakowane tak samo, wiec naprawdę nie ma różnicy i krzywdy dzieciom. Być może jest nawet w lepszej sytuacji finans. niż ja - skąd mam to wiedzieć?
            • iwoniaw No ale dostałaś jasną odpowiedź 15.10.14, 15:05
              od matki z trójki klasowej, że ona bierze to na siebie, więc z czym masz problem? Zazdrościsz, że do cudzego dziecka ktoś się chce dokładać czy co?
              • hema14 Re: No ale dostałaś jasną odpowiedź 15.10.14, 20:49
                Poniżej odpowiedziałam na podobne pytanie - razi mnie głupota ludzka - że kobieta widząc iż nikt tych dodatkowych zapłaconych przez nią prezentów nie chce - nie spróbuje nawet odzyskać ze sklepu swoich pieniędzy. Oraz martwi mnie to, że być może będę przez nią obgadywana, bo to na mnie padło w przekazywaniu tych wieści od jednej do drugiej.
            • oqoq74 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 15:06
              Jednak sumienie Cię gryzie, bo się zastanawiasz, czy ta osoba co zamawiała, będzie musiała tak czy tak zapłacić, czy uda się zmniejszyć zamówienie.
              Ja bym nie mogła tak zrobić, żeby wszystkie dzieci z wyjątkiem jednego czy dwóch nie dostały prezentów.
              • hema14 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 20:54
                Tak można powiedzieć, że nie tyle sumienie co niezrozumienie mnie gryzie, czemu ona nawet nie zadzwoni do sklepu? Czy wobec tego ulec tej "manii fundowania" i z naszych grupowych pieniędzy oddać jej nadpłaconą część za te prezenty? Ale to tak jakbym jej to zafundowała, bo ona odzyska pieniądze a kto dostanie prezent, też ona? wink
                I co to znaczy "ja bym nie mogła..." - mnie ma gryźć sumienie właśnie, że jakieś dziecko czegoś nie ma a rodzica tego dziecka nie? Ja się nie upominam o fundowanie moim dzieciom czegoś, choć sama mama mało pieniędzy, każda złotówka oddana przeze mnie na inne dziecko to jest złotówka ODEBRANA moim dzieciom! Nie zrobię im tego i na razie nie mogę nikogo obcego finansowo wspierać - przykro mi. Nie wspieram żebraków, nie wysyłam pieniędzy na konto fundacji, nie wrzucam nic do szlachetnych paczek - bo każda złotówka jak mówię byłaby odebrana moim dzieciom, i odczułabym to, akurat tak.
                Nic sobie nie kupuję poza minimum potrzeb, mam jedną torebkę, jutro rano jadę polować na zimowe ciuchy dla córki do Lidla, mam odłożone co do grosza na to pieniądze, sama pewnie zimę przechodzę w starych butach, ale to JA mam dawać na obce dzieci??? Bo MOJE sumienie będzie obciążone? O nie, nie dam sobie tego wmówić.
                • oqoq74 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 21:23
                  Moja Mama uczyła mnie dzielić się z innymi. U nas w domu nie było super bogato, jak to w czasach komuny, każdy miał średnio, albo mało. Ale zawsze uczono mnie dzielić się z innymi. Tego samego uczę swoje dziecko i mimo, że jest jedynakiem, nie jest egoistą.
                  Twoja postawa, choć po części ją rozumiem, jest mi obca. Dziecko nie jest winne, że w domu się nie przelewa, a często ponosi tego konsekwencje. Myślisz, że te dzieci nie zorientowałyby się, że dostały coś innego niż pozostali.

                  • jolunia01 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 15.10.14, 23:03
                    oqoq74 napisał(a):

                    > Moja Mama uczyła mnie dzielić się z innymi. ...Tego samego uczę swoje dziecko i mimo, że jest
                    > jedynakiem, nie jest egoistą.

                    Chwalebne. Ale głupie, niestety. W opisywanej sytuacji nie widać konieczności dzielenia sie z potrzebującym, tylko głupotę pani z trójki klasowej, która z góry zapłaciła za prezenty dla wszystkich dzieci i nie potrafi teraz wycofać się z głupiej decyzji, w dodatku na siłe uszczęśliwiając jakimś badziewiem dzieciaki, których rodzice ewidentnie tego badziewia nie chcą.
                    • oqoq74 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 16.10.14, 08:43
                      Może doczytaj, że rzecz dotyczy matki samotnie wychowującej dzieci.

                      A skąd wiesz, że rzecz dotyczy jakiegoś badziewia? Jak na razie obraz jest taki, że autorka tego wątku boi się, że przed innymi wyjdzie na chciwą i zazdrosną babę, że dwójka dzieci, dostanie coś, mimo, że rodzice za to nie zapłacili.
                      • hema14 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 16.10.14, 10:56
                        Do Twojego postu wyżej - myślę, że dzieci nie zauważą, że dostały coś innego bo będą to oglądały w domach, to raz. A dwa w przedszkolu nie raz było tak, że dziewczynki dostawały coś innego a chłopcy innego, albo takie same gry ale z dołączoną płytą z różnymi grami - jakoś kłótni i płaczów nie było.
                        A ja nie jestem zazdrosna o te prezenty i tamtą mamę, że oni dostaną, bo i tak nie dostaną wink - matka nie weźmie, ja nie dam podwójnie tym dzieciom, natomiast powtarzam, że nie rozumiem tej kobiety co zapłaciła i nie chce tego odkręcić, w końcu trójki rodzicielskie są dla rodziców - powinny działać jak się jeszcze coś DA ZROBIĆ - zadzwonić choćby do sklepu, akurat na tyle osób ta jednostka się wyłamała to można było zrobić jej na rękę - takie rady są dopiero prężne co pomogą a nie powiedzą "ale ja już zapłaciłam, nie da się!".
                        • oqoq74 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 16.10.14, 11:10
                          Jeśli nie widzisz różnicy między chłopcy dostają co innego, dziewczynki co innego, a dwójka z całej reszty coś innego, to dalsza dyskusja nie ma sensu.
                        • giokonda.it Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 16.10.14, 11:10
                          hema14 napisał(a):

                          > t powtarzam, że nie rozumiem tej kobiety co zapłaciła i nie chce tego odkręcić,
                          > w końcu trójki rodzicielskie są dla rodziców - powinny działać jak się jeszcze
                          > coś DA ZROBIĆ - zadzwonić choćby do sklepu, akurat na tyle osób ta jednostka s
                          > ię wyłamała to można było zrobić jej na rękę - takie rady są dopiero prężne co
                          > pomogą a nie powiedzą "ale ja już zapłaciłam, nie da się!".

                          Jestem w trójce i jeśli miałabym czas i humor na odkręcanie, to może bym to zrobiła. Jeśli nie, bo praca, dziecko, coś tam, to może uznałabym że wolę dopłacić i mieć spokój. Nie możesz tego pojąć? jak to dobrze,że my nie mamy takich rodziców w klasie. Płacą i są szczęśliwi,że ktoś za nich cokolwiek załatwia.
                        • niktmadry Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 16.10.14, 12:18
                          Nie wierzę, że dzieci nie odpakują prezentów jeszcze w szkole. Kupowanie dwójce dzieci innych prezentów jest krzywdzące (a może ktoś inny też wolałby coś innego? )i niesprawiedliwe. Proponuję zacząć naukę zasad współżycia społecznego.
                          • hema14 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 16.10.14, 22:24
                            Nikt nie odpakowywał tych prezentów w szkole. Nie wierzyłaś, a tu proszę -stało się i co?

            • mama.gucia Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 16.10.14, 23:01
              Pewnie w sklepie daloby sie zmienic zamowienie ale zrobilabym tak jak pani z trojki- ponioslabym koszt i tyle. Nie chcialoby mi sie telefonowac, odkrecac itepe. Dalabym to jakims dzieciom w rodzinie.
        • iwoniaw Dlaczego to dla ciebie w ogóle "jest temat" wobec 15.10.14, 15:02
          tego?
          Kobieto! Impreza jest ogólnoszkolna, rzecz najwyraźniej nie kosztuje stu milionów, skoro tamta matka może i chce - wobec zaistniałej sytuacji - zakupić te dwie sztuki ze swoich prywatnych pieniędzy. Uważam że to bardzo ładny gest z jej strony, zwłaszcza w obliczu współpracy z matkami, których pomysłem jest "anulować zamówienie na dwie sztuki" i których w ogóle nie obchodzi, że dwoje dzieci na całą szkołę (!) nie dostaną jakiegoś drobiazgu, wobec otrzymania którego ich matka najwyraźniej nie jest obojętna, skoro deklaruje, że im zapakuje "coś mniejszego/innego", żeby nie odstawały - naprawdę tak ciężko wpaść na to, że najprawdopodobniej jest to dla tamtej matki problem finansowy, którego się wstydzi? A tobie w tym wszystkim najbardziej przeszkadza fakt, że ktoś ze swoich pieniędzy zapłaci za te obce mu dzieciaki? uncertain
          • hema14 Re: Dlaczego to dla ciebie w ogóle "jest temat" w 15.10.14, 20:47
            Nie istotne są kwoty i czy impreza ogólnoszkolna - powiedziałam, że na więcej niż jedną klasę - łącznie kilkadziesiąt dzieci.
            Obchodzi mnie to bo stałam się tym posłańcem złych wieści - przeze mnie to przechodziło jako jedną z organizatorek.
            Zapewniam, że matka która nie wpłaciła całej składki nie zrobiła tego tylko z powodu braku pieniędzy (nie znam jej sytuacji finans. wiem tylko, że ma 2 dzieci i jest samotną matką, ale ma pracę, więc powiem tak - u niej na 3 osobową rodzinę zarabia jedna osoba, u mnie na 4 os. też zarabia jedna, więc dopóki nie znamy wysokości pensji to nie możemy mówić, że samotne matki z definicji mają gorzej) - jak ktoś nie popiera wysokości składki w szkole to nie zapłaci nawet jak go stać - rozumiecie? Kupuje coś dzieciom by nie odstawały ale nie chce "tych" prezentów, bo ich nie popiera. Nie można zmusić rodzica do wpłacania składek, nawet jeśli większość to przegłosowała. A ją być może stać, więc czemu my pozostali mamy jej dzieciom fundować?? Żaden to "gest" a głupota - szczególnie tej właśnie kobiety, która już zapłaciła i nie chce nawet spróbować odzyskać tej kwoty tylko wielce heroicznie "bierze to na siebie" podczas gdy sama lamentuje, że jest samotną matką trojga dzieci.
            Mnie w sumie przeszkadza fakt, że głupota jako taka mnie razi i denerwuje, oraz to, że ta kobieta będzie mnie nielubiła i być może obmawiała bo musiałam przekazywać niezłomne postanowienie tamtej matki i poniekąd ją przez to poparłam.
            • daisy Re: Dlaczego to dla ciebie w ogóle "jest temat" w 15.10.14, 22:28
              Sytuacja jest wariacka, bo wychodzi na to, że ta dwójka dzieciaków dostanie po dwa prezenty - te od mamy i te od "dobrej cioci" z trójki klasowej. big_grin
              A w ogóle to uważam, że każdy ma prawo odmówić brania udziału w publicznych wymianach prezentów. Mieliśmy ten problem w przedszkolu, kazali dawać po 3 dychy na jakieś badziewie, którym dziecko było rozczarowane - wolałam podziękować i w porozumieniu z dzieckiem kupić mu za te (lub trochę większe) pieniądze coś fajnego, co na pewno sprawi radość. Wszyscy uważali nas za patologię. smile
              Może ta babka wcale nie chce wymyślonych przez was prezentów? I jej dzieci też nie? Czy "ciocia" z trójki klasowej w ogóle o tym pomyślała?
              • hema14 Re: Dlaczego to dla ciebie w ogóle "jest temat" w 16.10.14, 10:58
                No właśnie, rozumiesz przynajmniej. ta matka nie chce tych prezentów, jest oburzona, że tamta chce jej wcisnąć. Ale obawiam się, że to moja rola będzie rozdawać te rzeczy to przecież nie dam podwójnie tym dzieciom. No chryja wyjdzie, zobaczymy smile)) Będą się matki prezentami w szkole obrzucać hi hi
    • trinkino Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 16.10.14, 09:00
      Nigdy nie zgłaszam się do trójek klasowych i jestem bardzo wdzięczna osobom, które tę rolę biorą na siebie. Dlatego posłusznie płacę wszystkie składki i nic nie neguję, bo wiem, że ktoś poświęca swój wolny czas po to, aby zająć się sprawami, którymi ja nie mam ochoty się zajmować.
      Wpienia mnie to, że zawsze znajdzie się jakiś rodzic, który wszędzie widzi problem, a to składka za wysoka, a to zakupy nie takie. Naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, aby samemu zająć się tymi sprawami, wybory do trójki są dobrowolne, każdy może się zgłosić, a chętnych jest zawsze niedobór. Wielki szacun dla tych, którym się chce.
    • kozica111 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 16.10.14, 09:23
      Hema, przykro mi ze nie masz dobrej sytuacji finansowej, ale to co piszesz jest przerażające.
      Chyba boli cie ta "niesprawiedliwość" że ty jakimś kosztem i poświeceniem znalazłaś kasę na prezenty dla swoich dzieci a tu jakaś niefrasobliwa mama dostanie "za darmoche", na dzieci które ucierpiałyby juz nie patrzysz, dziwny zaciekły stosunek, wstyd.
      • 77kunda Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 16.10.14, 12:11
        henna a nie możesz powiedzieć tej mamie że prezent jest zamówiony i ty rozumiesz że jej nie stać aby pokryła go w całości dlatego jest propozycja aby mamie która zamawiała dala część którą by przeznaczyła i tak na kupno czegoś innego a reszta zostanie pokryta z kwoty od sponsora
        • hema14 Re: Jak nie odbiorę zamówionego, to co? 16.10.14, 22:27
          Sto razy już tu mówiłam, że gdy ta samotna mama dowiedziała się, że ktoś już zakupił te prezenty to powiedziała oburzona, że ona ich nie chce, nie przyjmie i tyle. Jak ktoś inny napisał - gdyby wiedziała, że to badziewie na przykład to też ma się cieszyć, że dostanie?? "bo darmowe"?
          Ona już kupiła coś tam swojego, więc nie mogła przekazać tych pieniędzy.
          Tamta co kupiła nie chce zwrotu pieniędzy.
          Mnie to w zasadzie nie dotyczy, nie obchodzi tylko DZIWI, jak podkreślam, dziwi, że ta co zamówiła prezenty i poniosła koszt nie chciała jakoś tego wyprostować tylko machnęła ręką (przy okazji się obrażając), a sama bogata nie jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka