hema14
15.10.14, 10:24
Sytuacja szkolno-rodzicielska. Trójka zamawia w imieniu jak wiadomo wielu rodziców jakieś produkty, czy kwiaty czy inne rzeczy.
W danym sklepie zamawia kilkadziesiąt sztuk czegoś tam, osoba, która się za to zabrała ochoczo wpłaca całą kwotę z góry i umawia się na któryś dzień na odbiór produktów. Tydzień przed odbiorem dowiaduje się, że rodzice dwójki dzieci nie chcą tych produktów, i proszą o niezamawianie. Czy tej osobie wypada (czy ma prawo) zadzwonić do sklepu i powiedzieć, że prosi o zmianę zamówienia i przygotowanie o 2 sztuki produktów mniej i o zwrot pieniążków za te dwa, których de fakto nie odbierze? Jak podkreślam, zamówienie zapłacone z góry ale jeszcze nie zrealizowane, sklep współpracuje od lat i ze szkołami i przedszkolami tego niedużego miasta, więc pewnie nie raz miał sytuację, że ilość czegoś się zmienia, w końcu to zależy czy rodzice wpłacili itd. Pani, która to zamówiła i zapłaciła jest oburzona, że ona z siebie wariatki nie będzie robić dzwoniąc do sklepu i skoro już zapłaciła to ona da te produkty tamtym dzieciom czy rodzice tego chcą czy nie i ona to bierze na siebie, nie chce od nas pieniędzy. Ale widać, że jest zła, bardzo zła na tę sytuację.
Ja uważam, że jak się reprezentuje kilkudziesięciu rodziców to trzeba być elastycznym, przynajmniej w jakimś zakresie można spodziewać się, że gdy upłynie termin zbiórki pieniędzy to będzie parę osób, które nie wpłaciły i jeśli już coś dla ich zamówiono to albo popędzić osobę do zapłaty albo zmienić zamówienie w sklepie. Gorzej gdy już się coś kupi i ma w domu, to sklep nie musi przyjmować zwrotu, ok, ale zanim odbiorę zamówienie to chyba nikt mnie prawem nie zmusi wziąć całej ilości? Tylko czy można domagać się od sklepu zwrotu pieniędzy za nie zakupiony towar? (mam na myśli tę sytuację gdy jest mała różnica, przy kilkudziesięciu sztukach chcę kupić o dwie mniej).
Czy w kwiaciarni jak zamawia się 2 bukiety na za kilka dni, a potem chce się zrezygnować to ponosi się jakieś koszty? Teoretycznie wystarczyłoby nie przyjść po kwiaty jeśli nikt nie zapisał nawet naszego nazwiska, a zresztą po samym nazwisku pani kwiaciarka nie będzie nikogo szukać. Ale jak się uprzedzi dzień przed odbiorem (to i chyba wykonaniem) bukietów, że się rezygnuje, to kwiaciarka będzie się wykłócać, że "ona poniosła jakieś koszty, dokupiła więcej kwiatów i jak to tak?!" - czy raczej nie? Jak mówię to tylko 2 bukiety normalne, nie z jakichś egzotycznych kwiatów specjalnie sprowadzanych dla nas, także chyba kwiaciarka nie poniosła tak naprawdę jeszcze żadnych kosztów?