Dodaj do ulubionych

Irytacja szkołą dzieci

15.10.14, 21:13
Witam. Muszę dać na luz, są takie dni, kiedy bym najchętniej poszła do szkoły i powiedziała w końcu co myślę o niej i o nauczycielach. Co to za durne czas nastały, że dzieci muszą mieć nauczyciela w domu w postaci mamy, który wykłada i tłumaczy. Syn chodzi do czwartej klasy, ale ma tak napięty grafik, że aż czasami łzy w oczach, że aż mi go szkoda. Uczy się dobrze, stara się, ale są czasami takie dni i takie tematy z matematyki czy z angielskiego, pewnie dojdą inne, że muszę stać się wykładowcą. Kiedyś przyniósł zadanie z matematyki. Siedzę półtorej godziny i rozgryzam go ja rozwiązać. W końcu rozwiązałam, a potem myślę jak to wytłumaczyć dziecku na jego poziomie. Szlak mnie trafia w tym momencie. Na lekcji proste i łatwe. Idzie dziecko do szkoły, mija kilka dni, i przychodzi znowu z kolejnymi zadaniami gdzie się okazuje że dziecko ma rozwiązać zadania metodą prób i błędów, kombinować aż zrobi, ale na lekcji takich zadań się nie przerabia. Proste przykłady i proste zadania tekstowe. Najgorsze, że nie tylko ja siedziałam nad zadaniem ale rodzice całej klasy. Dziś się dowiaduje, że jutro kartkówka z angielskiego. Temat.: jak tworzyć liczbę mnogą. W zeszycie kilka przykładów różnych rze czowników z różnymi końcówkami. Dziecko zielone. No to otwieramy wujka googla i szukamy. Mamy zasady i reguły i się uczymy. Matka nauczyła. Równie dobrze było jakby dziecko nie chodziło do szkoły, tylko miało indywidualne nauczanie w domu bo w szkole niby robią a nic nie robią. Pani rzuci temat, który trzeba w domu opanować i który matka musi wytłumaczyć, czy to z angielskiego czy z matematyki czy z polskiego. Dziecko w szkole od 8 prawie do 4, bo ostatnie zajęcia dodatkowego z unii kończą się o 15.15. Zanim przyjdzie i odpocznie jest 17. Są przedmioty, że dobrze to wygląda, widać że Pani pracuje i dziecko rozumie, ale od niektórych przedmiotów to bym Panie w kosmos wysłała. Oprócz syna w czwartej klasie, jeszcze córka w pierwszej. Dziś się dowiedziałam, że były dwa sprawdziany z angielskiego. Zero informacji. Ostatni sprawdzian, pani gada po angielsku a dziecko ma w kółko zaznaczyć poprawną odpowiedzieć, a nie ma zielonego pojęcia jak się co pisze. Więc przyjdzie weekand i matkę weżmie zeszyt, i zacznie dziecku tłumaczyć i ćwiczyć, albo tupnie nogą i zrobi porządek z nauczycielami. Bo to nauczyciele mają uczyć, tłumaczyć i wprowadzić takie metody nauczania aby były skuteczne, nie MATKA.... SORRY ZA CHAOTYCZNOŚĆ, ALE NIE MAM CZASU. Zaległości w domu przez szkołę....
Obserwuj wątek
    • eilian Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:20
      No to idź i powiedz. Na co czekasz? Aż materiał stanie się jeszcze trudniejszy i będzie trzeba jeszcze więcej czasu poświęcać w domu?
      Mój syn też w 4 klasie i nie ma takich problemów, raczej martwię się, że za mało im zadają.
      • myszka12118 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:30
        A mnie już syn płakał po raz kolejny. Dziś wrócił od 4 zjadł, trochę odpoczął i nauka. I mamo :.Pani tak nam nie tłumaczyła, stała pisała na tablicy i kazała przepisywać. Albo proszę cię. Ja b już naprawdę jestem zmęczony. Proszę cię, nie gnęb mnie. Wee, andy też zawalone. Tydzień temu praca twórczyia najważniejsze wydarzenia ż życia udokumentowane zdjęcia lub rysunkami, teraz był trudny wiersz, długi i głupi. Dwa dni nauki. Nie ma wolnego w ogóle, a my przy nim.
        • przeciwcialo Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 15:39
          Trzecie dziecko mam w czwartej klasie i o żadnym przemęczaniue nie ma mowy, podobnie jak z wielogodzinnym odrabianiem zadan.
    • triss_merigold6 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:24
      Szkoła mnie irytuje z zupełnie innych powodów, materiału aż tak uważnie nie sledzę.
    • niktmadry Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:24
      Ech... napisze Ci krótko - ROZUMIEM CIĘ. Gdyby moja córka miała bardziej zorganizowanych rodziców szkolnych koleżanek to miałabym ochotę "zastrajkować" czyli umówić się z wszystkimi rodzicami, ze np. przez miesiąc nie pomagamy dzieciom w lekcjach, nie interesujemy się sprawami szkolnymi w wymiarze większym niż zapewnienie dzieciom przyborów. Tylko, ze tak to wygląda, że mamy wyścig szczurów a działając w pojedynkę to tylko pał dziecko nałapie. Przyznaję, że chciałabym zobaczyć minę nauczyciela "zmuszonego" do samodzielnego nauczania dzieci.
      Ciekawe jak sobie radzą dzieci gdy matki pracują np. w sklepach spożywczych i wracają o 22.
    • marina2 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:28
      mam dziecko w 4 klasie i nie ma takich sytuacji.nad jakim zadaniem musiałaś siedzieć półtorej godz?
      jęśli dziecko czegoś nie łapie w szkole na tym etapie to albo gada na lekcji albo ktoś mu przeszkadza? nie wiem.moje dziecko codziennie zaczyna o 8 .raz w tyg wraca o 14.30 poza tym 13.30 raz wraca po godzinie na kółko.i raz 11.30
      • myszka12118 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:40
        Mój syn ma tak. Pn-7 llekcji wraca 15. Wtorek 6. wraca 14., pod warunkiem że pojadę po niego. Sroda 5 plus zajęcia dodatkowego wraca przed 16. Czwartek jak po niego pojadę 13, inaczej autobus szkolny 15. Piątek 6 lekcji plus dwie dodatkowego w tym okienko. Kończy 15,15. Wraca 16. Oprócz tego trenuje piłkę po godzinie. Nie chce z tego rezygnować, bo to jedynka rzecz dla niego. Dziecko rozumie wszystko, ale trzeba mu wytłumaczyć, a nauczyciele na to leją. Lecą z materiałęm i guzik ich to obchodzi, czy dziecko umie czy nie. Non stop kartkówki, pytaniny, prace twórcze dla rodziców. Beka się już. A mój poziom tolerancji już się chyba wyczerpał.
        • nickbezznaczenia Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:43
          Dlaczego chodzi na coś dodatkowego, skoro ma tego zbyt wiele? Przecież nie musi.
          Co to znaczy: Beka się już?
        • marina2 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:46
          to jeszcze zastanów się ile czasu dziecko śpi ,ile siedzi przed kompem czy tv.
          zajęcia dodatkowe to kółka?
          to,e nauczyciele jakoś tam sprawdzają wiedzę -ok.
          na przestrzeni lat materiał w szkole został bardzo okrojony niestety.
    • atena12345 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:35
      zadania matematyczne w stylu "logicznie rzecz biorąc" czy "metoda prób i błędów" są durne do potęgi. Moją córkę też katowano tego typu zadaniami, które w efekcie rozwiązywałam ja, ale ni cholery nie potrafiłam jej wytłumaczyć jak. Oczywiście można je było rozwiązać obliczeniowo, ale używając materiału, którego nie przerabiali.
      Współczuję i łączę się w bólu. Z doświadczenia powiem Ci, że raczej rozmowa nic nie da, ale spróbuj.
      Ja ostatecznie zmieniłam szkołę.
      • zuzanna56 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:42
        Nie przypominam sobie żeby czwarta klasa stanowiła jakiś problem dla moich dzieci. Jedno w liceum a drugie w gimnazjum. Nigdy nie uczyłam się z nimi. Ale dzieci są różne. Moja koleżanka z 3 dzieci przesiaduje nad lekcjami tylko z jednym, pozostała dwójka radzi sobie sama. Idź do nauczycieli, porozmawiaj.
      • myszka12118 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:46
        Ja nie boję się rozmawiać. Ale boję się, że jak urażę dumę i ego nauczycielek to się będą mścić na dziecku i przyjdzie mi tylko zmienić szkołę. Ale przyznam mam dość, bo gdyby nie ja, to dziecko pomimo tego że się samo uczy, nie ogarnie pewnych tematów. No bo jak? nie ma tłumaczenia i praktyk na lekcji to jak ma zrozumieć. Są za to wymagania i kartkówki....non stop.
        • morekac Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:53
          To masz do wyboru : albo będą znęcac się nad dzieckiem i tobą, albo będą się mscily. A jeśli pojdziecie razem, z innymi rodzicami, to może pani da to coś do myślenia?
          Nauczyciele mogą zresztą nie wiedzieć, że coś tam sprawia dzieciom trudność, skoro zawsze wszystko jest perfekcyjnie odrobione przez rodziców...
          • zuzanna56 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:01
            Dokładnie.
            Wierzę oczywiście w to co mówisz ale nie bardzo wyobrażam sobie siedzenie z dziećmi nad lekcjami w czwartej klasie. Co tam jest trudnego?
            Ale skoro tak mówisz to tak jest.
            Pamiętam tylko że moje miały po 4-6 lekcji dziennie, nie za wiele.

            Idź po kolei do nauczycieli i powiedz że twoje dziecko sobie nie radzi.
            • lola211 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 23:31
              Pewnie nie ma nic trudnego, o ile nauczyciel wyjasni.
              Ale bywa,ze tego po prostu nie robi.Bywaja nauczyciele beznadziejni i wówczas wszystko jest trudne.
            • emonik Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 18:27
              <w czwartej klasie. Co tam jest trudnego? >

              A to na przykład, że z matematyki wchodzą prawie same nowe rzeczy: ułamki, pola powierzchni, geometria wykreślna, itd... itp... Może nie trudne jak się już pozna i utrwali. Dla czwartoklasisty, któremu nikt dobrze nie wytłumaczy może stanowić problem.
              • iwoniaw Żartujesz 16.10.14, 18:48
                Geometria wykreślna? Może jeszcze budują figury płaskie konstrukcyjnie, co?
                Wybacz, ale w IV klasie to uczą się tylko rozróżniać różne typy kątów, obliczać pole i obwód kwadratu i prostokąta i z geometrii to by było tyle.
                Na ułamkach nawet działań nie wykonują, bo to jest dopiero w klasie V.
                I o ile jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że 9-latek może potrzebować dodatkowych objaśnień czy ćwiczeń po lekcji, w domu, o tyle jak czytam, że rodzicowi zadanie z IV klasy zajmuje 1,5 h "rozkminiania", to nie wiem, czy śmiać się, czy płakać.
                • lola211 Re: Żartujesz 17.10.14, 08:05
                  o tyle jak czytam, że rodzicowi za
                  > danie z IV klasy zajmuje 1,5 h "rozkminiania", to nie wiem, czy śmiać się, czy
                  > płakać.

                  Bo tobie sie wydaje,ze chodzi o takie zwykle zadanie.
                  No nie, chodzi o takie zadania,które trzeba rozwiazac sposobem,a nie prosto policzyc.I to sposobem na poziomie 4 klasisty.
                  • ichi51e Re: Żartujesz 17.10.14, 08:38
                    Ale po tych 1,5h wpadasz w koncu na rozwiazanie czy nie? Czy dziecko rozkminia z toba?
                  • morekac Re: Żartujesz 17.10.14, 08:54
                    No to może dac pomyśleć dziecku? Matematyka to nie tylko wzory podane na tacy, to myślenie. Dzieciątko moje starsze jako jedyne rozwiązało zadanie- dosyć proste. Cała reszta klasy (maturzyści hehe) usiłowała to zrobić układami równań (bardzo skomplikowana metoda w tym przypadku) , a ona zrobiła sobie rysunek i już wiedziała. Orłem z matematyki nie jest, zaś w tym przypadku nie chciało się jej liczyć po prostu...
                    • d.o.s.i.a Re: Żartujesz 17.10.14, 11:03
                      Dokladnie. Nauka matematyki nie polega na wkuwaniu wzorow, uczenia sie jedynie slusznych, na tacy podanych rozwiazan tylko na nauce MYSLENIA. Przede wszystkim i nade wszystko.
                      Nie pozwalajac dziecku poglowkowac i pomyslec rodzic pozbawia dziecka szansy na rozwiniecie tej umiejetnosci.
                      Szkoda ze wielu rodzicow nawet tego nie rozumie. Tego ze wysilek umyslowy, samodzielne rozwiazywanie problemow, to tak naprawde jedyna naprawde wazna umiejetnosc ktora dziecko powinno ksztaltowac. Czasem widze juz jak malym niemowlakom pokazuje sie JAK sie maja bawic, jak wrzucic koleczko do odpowiednieho otworka, jak ulozyc puzle, bo przeciez rodzic wie najlepiej, dziecko samo nie wie i trzeba mu pokazac biedaczkowi Odrabianie lekcji za dziecko to potem juz tylko poklosie tego.
                      • anek130 Re: Żartujesz 17.10.14, 12:13
                        a skąd wiesz, że nie dałam dziecku czasu na myslenie? oczywiscie, że próbował sam najpierw,a potem przyszedł z tym do nas i robiliśmy razem, a nie zamiast niego.
                        Od pierwszej klasy nie pomagam dziecku w zadaniach, bo sobie radził sam- tylko sprawdzałam, więc jest o dla mnie nowość. Mówisz,że trzeba myśleć- i ja się zgadzam, sama uwielbiam tego typu zadania, ale tego sposobu myślenia, innego spojrzenia na zadania tekstowe też ktoś musi nauczyć, pokierowac itd.
                        • d.o.s.i.a Re: Żartujesz 17.10.14, 12:45
                          Ale chyba nie oczekujesz ze dziecko rozwiaze absolutnie kazdy problem zawsze? Przeciez to nir tak dziala. Pewne rzeczy rozwiaze, z pewnymi bedzie czasem potrzebowal burzy mozgow z rodzicami. Tak sie to odbywa w prawdziwym zyciu, wiec szkola nie moze byc wyjatkiem. Na tym polega nauka myslenia. Dlatego te zadania sa trudniejsze od tych przerabianych w klasie i tak wlasnie powinno sie je traktowac - jako trening myslenia, wytwalosci czy nawet pokory ze nie zawsze sie uda wpasc na blyskotliwe rozwiazanie albo w ogole jakiekolwiek rozwiazanie.
                          • anek130 Re: Żartujesz 17.10.14, 12:55
                            masz rację, ale w takim razie nauczyciel powinien powiedzieć, zadając takie zadania, że jak ktoś np. sobie nie poradzi to żeby mu zgłosił problem
                            • d.o.s.i.a Re: Żartujesz 17.10.14, 13:31
                              No ale moze nikt nie zglasza problemu bo dzieciom zadania rozwiazali rodzice...
                              Zreszta tego nie wolno traktowac w kategoriach problemu. Zadajac tego typu zadania zaden nauczyciel nie moze oczekieac ze wszystkie dzieci sobie poradza. Ze rozwiazanie mozna podac na nastepnej lekcji i wspolnie je chwile przedyskutowac, wskazac jakis kierunek. Ale to nie moze byc tak, jak napisala autotka, ze nauczyciel powinie przedstwic najpierw rozeiazanie a potem dac identyczne zadanie do domu. Owszem pare takich zadan trzrba zadac ze by obtrzaskac sie z dana metoda, ale jedno zadanie powinno byc na myslenie i nie mozna oczrkiwac ze dziecko powinno rozwiazac je w piec minut a jak nie to wkracza rodzic.
                              Wrecz przeciwnie. Gdyby mi dziecko rozeiazalo zadanie w 5 minut, dalabym mu inne, trudniejszr, zeby mialo jakis problem do rozgryzienia. Moze nawet musialby myslec trzy dni ale warto zeby dzieci cwiczyc w ten sposob. Ze nie moze oczekiwac ze rozwiazania jakiegokilwiek problemu maja obowiazek przyjsc w piec minut a jak nie to obrazamy sie na nauczyciela.
                              Mam wrazenie ze obecnie rodzice oczekuja ze szkola to jakas odtworcza nauka regulek i niczego poza regulkami. Jak na lekcji liczylismy do pieciu a dziecku sie zada policzyc do szesciu to jest wielka afera bo na lekcji nie przerabiali.
                            • morekac Re: Żartujesz 17.10.14, 13:34
                              Mam jedną radę dotyczącą matematyki: zanim zaczniecie rozwiązywać cokolwiek za pomocą układów równań czy innych tego typu rzeczy, narysujcie rysunek, przemyślcie sytuację. Najczęściej tego typu zadania nie wymagają układów równań, a rozrysowania sprawy i wyobrażenie sobie sytuacji.
                              • anek130 Re: Żartujesz 17.10.14, 13:45
                                wiem, masz rację- oczywiście nikt nie wymaga od dziecka, aby umiał to rozwiązać za pomocą ukłądu równań. Problem w tym że to ja nie umiem myśleć jak dziecko- i nie mam zdolności pedagogicznych aby to jasno wytłumaczyc - myślałam, że nauczyciel matematyki ma takie zdolności i dlatego wolałabym, aby w szkole ćwiczyli takie zadania, albo przynajmniej aby się nauczyciel zainteresował tym, czy wszyscy zrozumieli i potrafili zrobić zadanie domowe
                                • d.o.s.i.a Re: Żartujesz 17.10.14, 13:52
                                  Dziecku najprosciej wytlumaczyc cos za pomoca rysunku, zapalek, garnka bo do tego najczesciej sprowadzaja sir problemy matematycxne na poziomie 4 klasy.
                                • ichi51e Re: Żartujesz 17.10.14, 15:03
                                  Ale w tym zadaniu chodzi o to zeby wpasc na rozwiazanie... Jakby je nauczyciel podal to bez sensu...
                              • d.o.s.i.a Re: Żartujesz 17.10.14, 13:54
                                A ja dodam jeszcze jedna rade. Nie bojmy sie zwyklego zgadywania. Podczas testowania czy dana odpowiedz pasuje i dlaczego nie, czesto dochodzi sie do wynalezienia sposobu.
                      • ichi51e Re: Żartujesz 17.10.14, 12:15
                        O dokladnie! Wczoraj widzialam taka babke na placu. Teraz wez wiaderko! Syp! Nie tak! Zke trzymasz. Nie siadaj-kucnij! Teraz babka! Zle robisz! Nie moze byc z gorka! I tak caly czas... Serio serio nie przesadzam niestety. Dzieciak zreszta siedzial zrezygnowany i czekal na info czym i jak ma sie bawic.
                        Ale panie w przedszkolu beda na pewno zachwycone.
                  • iwoniaw Re: Żartujesz 17.10.14, 10:21
                    Cytat Bo tobie sie wydaje,ze chodzi o takie zwykle zadanie.
                    > No nie, chodzi o takie zadania,które trzeba rozwiazac sposobem,a nie prosto pol
                    > iczyc.I to sposobem na poziomie 4 klasisty.


                    Tak, lola, na pewno mi się wydaje. Bo nie widziałam książki do 4 klasy, a już "myśleć na poziomie 4-klasisty" to faktycznie wyzwanie. Tak się składa, że te zadania "do rozwiązania sposobem" jakoś bez problemu trzaskają uczniowie, którzy po pierwsze słuchają, co się do nich mówi na lekcji, po drugie, czytają podręcznik, a po trzecie, starają się sami myśleć i kombinować, a nie zlecają tego defaultowo mamuni.
                    Nie mówiąc już o tym, że autorka pisze, iż NAJPIERW przez 1,5 h próbowała to zadanie rozwiązać jakkolwiek, a potem dopiero miała problem z wytłumaczeniem dziecku. I nie mówimy o uczniu maturalnej klasy z poszerzonym programem, tylko o podstawówce. Jak można nie rozwiązać dowolnego zadania z podstawówki, mając do dyspozycji podręcznik?
                    • lola211 Re: Żartujesz 17.10.14, 18:48
                      Jak można nie rozwiązać dowolnego zadania z podstawówki, mają
                      > c do dyspozycji podręcznik?
                      >
                      Oczywiscie, ze mozna, bo bywaja zadania na temat których w podreczniku nic nie ma.Zadnej wskazówki nie znajdziesz.
        • malowanka06 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 23:21
          Naprawdę nie rozumiem, to co dzieje się przez 45 minut lekcji? Co robią nauczyciele skoro nic nie robią, nic nie tłumaczą?? Pewnie będą jakieś konsultacje więc porozmawiaj z nauczycielami po kolei, może to jednak wina syna, rozmawia, nie uważa, nic więc nie wie. Materiał IV klasy nie jest aż tak trudny.

          Trudno uwierzyć, że w IV klasie non stop kartkówki
          a tu fajny film jak rodzicie" pomagają" dzieciom
          www.facebook.com/video.php?v=596207740489707
          • lola211 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 23:32
            Ale dla kogo nie jest trudny? Dla 4 klasisty czy jego rodziców?
      • konsta-is-me Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 12:05
        Cos w tym.jest.Matematyczki/cy szczegolnie przoduja w "zgadnijcie jak to sie robi" uwazajac to
        za "swietna zabawe"
    • klownbezueba Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:43
      myszka12118 napisał(a):

      > Witam. Muszę dać na luz, są takie dni, kiedy bym najchętniej poszła do szkoły
      > i powiedziała w końcu co myślę o niej i o nauczycielach.

      Z tego, co napisałaś wynika, że już dawno powinnaś była pójść.

      > Co to za durne czas na
      > stały, że dzieci muszą mieć nauczyciela w domu w postaci mamy,

      A tatuś nie daje rady?

      > Szlak mnie trafia w tym momencie.

      Polski też z nim odrabiasz? Może jednak powstrzymaj się...

      > Matka nauczył
      > a.

      I znowu - może pogoń tatusia.

      > Równie dobrze było jakby dziecko nie chodziło do szkoły, tylko miało indywid
      > ualne nauczanie w domu bo w szkole niby robią a nic nie robią.

      Odnoszę wrażenie, że masz na myśli edukację domowa.

      > Pani rzuci temat
      > , który trzeba w domu opanować i który matka musi wytłumaczyć,

      Już było - tatuś niech się postara

      > ale od niektórych przedmiotów to bym Panie w kosmos wysłała.

      No to idźże wreszcie do tej szkoły

      > Więc przyjdzie weekand i matkę weżmie ze
      > szyt, i zacznie dziecku tłumaczyć i ćwiczyć,

      Znowu ta matka...

      > albo tupnie nogą i zrobi porządek
      > z nauczycielami. Bo to nauczyciele mają uczyć, tłumaczyć i wprowadzić takie met
      > ody nauczania aby były skuteczne,

      O to to

      > nie MATKA....

      Toż cały czas to powtarzam.
      • myszka12118 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:48
        Maż usprawiedliwiony. Rano wychodzi, wieczorem przychodzi. Taka praca.
      • madzioreck Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 00:18
        Już się wyzłośliwiłaś? To teraz pomyśl, jaki wpływ na durnych nauczycieli ma fakt, że tłukł do głowy będzie ojciec, a nie matka?
    • paskudek1 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:52
      wiesz co, tak ogólnie cie rozumiem. Jeżeli widzisz że twoje dziecko dużo się uczy, pracuje i ..nadal ma problemy to też miałabym dosyć. Ale zaciekawilaś mnie niebtycznie JAKIE zadanie rozkminiałas półtorej godziny i potem jezcze zastanawialaś się jak przetłumaczyc dziecku żeby pojęło. Serio pytam bo mam piątokilasistę na stanie, ta czwata klasa nie tak znowu dawno była i za chole..rę nie mogę sobie przypomnieć NICZEGO z początku roku szkolnego, co wymagaloby tak dlugiego rozwiązywania. Ty może idź sprawdź z jakiego podręcznika pani korzysta bo może z takiego dla liceum? smile
      • morekac Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 21:55
        Może to czwarta technikum...
        • paskudek1 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:02
          aa no chyba że tak, tylko wtedy nie rozumiem po co ona z dzieckiem siedzi? Ogólnie rzecz biorąc wierzę w późno kończące się lekcje (bo np. dzieciaki chodzą na zmiany), wierzę że dziecko zmęczone i niechętne nauce (mój też pyta czemu go krzywdzę smile ) ale NIE WIERZĘ w półtoragodzinne rozkminianie zadania w klasie 4 szkoły podstawowej. Chyba że pani nawiedzona i na prawdę dziala na podręcznikach z gimnazjum co najmniej. Ale tym bym się zainteresowała.
    • sarah_black38 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:00
      Naprawdę siedziałaś półtorej godziny nad jednym zadaniem? Z IV kl. SP! Na poziomie gimnazjum już nie dasz rady w ogóle. Skoro dzieciak kumaty, po co go wyręczasz ? Sam rozwiązałby. Jak za niego zrobisz, to on tym bardziej nie będzie umiał.

      Aż zajrzałam do podręcznika do matematyki swojej córki, też jest w IV klasie (matematyka z gdańskiego wydawnictwa). Są tam zadania z kaktusem, łatwizna. Moja córka sobie radzi. Ja tylko wieczorem przeglądam zeszyty, czy czegoś nie zapomniała zrobić. I na tym się kończy moje zainteresowanie lekcjami.

      > lekcji proste i łatwe. Idzie dziecko do szkoły, mija kilka dni, i przychodzi z
      > nowu z kolejnymi zadaniami gdzie się okazuje że dziecko ma rozwiązać zadania me
      > todą prób i błędów, kombinować aż zrobi, ale na lekcji takich zadań się nie prz
      > erabia. Proste przykłady i proste zadania tekstowe.

      Na lekcji proste przykłady się robi, aby wszyscy uczniowie zrozumieli. Dla tych zdolniejszych są trudniejsze zadania do domu, lub na zajęcia dodatkowe. Na lekcji nauczyciel ma 30 uczniów i do każdego musi dotrzeć, a lekcja trwa tylko 45 min.

      > z nauczycielami. Bo to nauczyciele mają uczyć, tłumaczyć i wprowadzić takie met
      > ody nauczania aby były skuteczne, nie MATKA.... SORRY ZA CHAOTYCZNOŚĆ, ALE NIE
      > MAM CZASU. Zaległości w domu przez szkołę....

      A byłaś kiedy na lekcji , widziałaś, że nauczyciel nie tłumaczył ? A do gadania po angielsku to chyba dobrze, gorzej jakby mówiła tylko po polsku. Co to za lekcja języka obcego, kiedy nauczyciel nie mówi w tym języku.

      > Ostatni sprawdzian, pani
      > gada po angielsku a dziecko ma w kółko zaznaczyć poprawną odpowiedzieć,

      Tak będzie na sprawdzianie , na egzaminie gimnazjalnym i maturze. Ale niech może się wypowiedzą anglistki, bo ja na metodyce j. obcego nie znam się. Jam tylko skromny nauczyciel geografii big_grin
      • zuzanna56 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:08
        To ja się wypowiem chociaż uczę w liceum angielskiego.
        Liczba mnoga rzeczowników, takie podstawy w czwartej klasie to nie jest chyba trudne. W klasie nie da się wszystkiego nauczyć. Jeśli dziecko ma się nauczyć 10-15 słówek na przykład ubiorów w ciągu 3 dni to jest to chyba normalna praca domowa. Pod warunkiem że ma to zapisane w zeszycie i podpisał obrazki w książce czy zrobił w szkole 2 ćwiczenia które pani dała radę sprawdzić każdemu dziecku.
        • aquella Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 23:05
          no to ja też się wypowiem bo udzielałam przez 7lat korków z angielskiego dzieciom od 4tej kl. podstawówki do matury - w szkole to się niczego nie da nauczyć bo ni w ząb nie umieją mówić, nie kumają czasów, po prostu zgroza na jakim poziomie jest system nauczania

          a odnośnie zadań z matematyki to już w pierwszej klasie są niezłe "kwiatki" w elementarzu - zastanawiam się jakie używki towarzyszyły twórcom tych zadań
        • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 06:30
          Liczba mnoga w angielskim? Dla dziecka wystarczy ze dodajesz s/es/ies albo nieregularna - serio dziecko tego nie zapamietalo z lekcji? o_O?
          • dorek3 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 17:03
            No ale chyba musi tez wiedzieć kiedy co się dodaje. Poza tym są też wyjątki.
            Moi to chyba 3 mieli. Pamiętam jak ich maglowałam.

            Ja mam w większości problem podobny do autorki, ale u moich przyczyną jest brak umiejętności samodzielnej nauki. Jak ich zostawię z książką i nie odpytam/nie przegadamy tematu przed klasówką to mogiła, a już na pewno poniżej możliwości. Są w V klasie a wciąż mają przyzwyczajenia z młodszych klas że wystarczało być i słuchać na lekcji.
      • jolunia01 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:53
        sarah_black38 napisała:

        > Na lekcji proste przykłady się robi, aby wszyscy uczniowie zrozumieli. Dla tych
        > zdolniejszych są trudniejsze zadania do domu, lub na zajęcia dodatkowe.

        No, świetnie. Zrozumieli. I ci zdolniejsi ZA KARĘ dostają trudniejsze do domu, a ci mniej zdolni nic - bo łatwiejszych nie ma. Fascynujący sposób nauczania.

        > Na lekcji nauczyciel ma 30 uczniów i do każdego musi dotrzeć, a lekcja trwa tylko 45
        > min.

        To wystarczająco długo, żeby wytłumaczyć temat. Nie tłumaczy chyba każdemu oddzielnie. Jak ktoś nie zrozumiał, to niech idzie na zajęcia dodatkowe.

        > A do gadania po angielsku to chyba dobrze, gorzej jakby mówiła tylko po polsku.

        Moja córka miała taką idiotkę "nauczycielkę" w pierwszej klasie podstawowej. Dzieci jeszcze nic po angielsku nie pisały i nie czytały, a ta kretynka stosowała podobne sprawdziany jak opisany w pierwszym poście. To był pierwszy i ostatni rok jej kariery w tej szkole. Rodzice szybko wytłumaczyli dyrektorce, że to stworzenie nie ma żadnych kwalifikacji do nauczania.

        > > Ostatni sprawdzian, pani
        > > gada po angielsku a dziecko ma w kółko zaznaczyć poprawną odpowiedzieć,

        > Tak będzie na sprawdzianie , na egzaminie gimnazjalnym i maturze.

        Córka autorki jest w PIERWSZEJ klasie. Rozumiem, że podstawowej. Do matury ma jeszcze troche czasu.
        • sarah_black38 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 15:20
          jolunia01 napisała:
          > No, świetnie. Zrozumieli. I ci zdolniejsi ZA KARĘ dostają trudniejsze do domu,
          > a ci mniej zdolni nic - bo łatwiejszych nie ma. Fascynujący sposób nauczania.

          Za jaką karę? Zdolni uczniowie dostają dodatkowe zadania na ocenę celującą. Mało tego , powiem Ci w sekrecie ,że oni chcą takich zadań, bo chcą mieć dobre oceny i jednocześnie sprawdzić się przy trudniejszym materiale.

          Ci mniej zdolni dostają dostosowane do swoich umiejętności. Co w tym jest ,,fascynującego"? Na lekcji i w pracy domowej nie należy stosować ,,urawniłowki" , tylko różnicować , bo inaczej zdolni będą znudzeni, a słabsi uczniowie zniechęceni jak nauczyciel zada trudne zadania/materiał ...
      • lola211 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 23:28
        Ja tez kiedys nad jakims zadaniem matematycznym tyle siedzialam.A raczej radze sobie z matma.Trzeba było samemu znalezc sposób, jak je rozwiazac.I to sposób adekwatny do wieku dziecka.W podreczniku i zeszycie nie było zadnego podobnego przykladu.
        W koncu to rozwiazałam,ale nie było szansy,by zrobilo to dziecko.I wiem, ze zadne w klasie samodzielnie tego nie rozwiazało.
    • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:05
      >>Dziś się dowiaduje, że jutro kartkówka z angielskiego. Temat.: jak tworzyć liczbę mnogą. W zeszycie kilka przykładów różnych rze czowników z różnymi końcówkami. Dziecko zielone.

      Powiedz, ze zartujesz, prawda? Liczbe mnoga w angielskim tworzy sie przez dodanie "s" do rzeczownika. I Ty to dziecku tlumaczylas godzine? Z woojkiem Googlem? Twoje dziecko nie potrafilo SAMO takiej informacji wyniesc z lekcji? Moze z tym dzieckiem cos nie teges??

      W dodatku wysylasz je na zajecia dodatkowe choc ledwo goni w pietke?
      • nickbezznaczenia Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:08
        Czasami się dodaje - es i są rzeczowniki nietypowe. smile
        • zuzanna56 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:18
          Tak ale podejrzewam że dziecko ma te wszystkie reguły w podręczniku. Jest sporo wyjątków ale nie dla czwartej klasy. Chyba że pani nie sugeruje się podręcznikiem tylko każe znać wszystkie wyjątki tak jak na maturę ( w co wątpię)
          • fadilla Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:40
            a ja rozumiem autorkę, bo przebyłam podobna drogę. I owszem dla mnie problemem nie jest utworzenie liczby mnogiej czasowników angielskich, ale dziecko powinno sie o tych zasadach dowiedzieć od nauczyciela, a potem utrwalić z ksiazką. Dlaczego niby ja mam mu cokolwiek mówić, to tylko moja troska rodzicielska i świadomosc, że ktos inny w kwestii nauczania nawala. Czy szkoły językowe, gdzie za kurs sie placi grubą forse uczą w taki sam olewczy sposób, a ktoś inny kursantowi w domu tłumaczy? Akurat ten przyklad z angielskim jest trywialny a wytłumaczenie zajmuje minutę, dwie, ale ten schemat dzialania (a raczej niedzialania) rozciaga sie na inne przedmioty i bardziej złożone zagadnienia. Po coż mu chodzić do szkoły, jesli nauczyciel nie jest dobrym wykładowcą, a uczeń wiedzę czerpie tylko od rodziców i z książek? No po co? Przeciez może przychodzić tylko na same sprawdziany i egzaminy.

            Wiem jak to jest. Szkoła jedynie weryfikuje wiedzę i nagradza lub każe w postaci ocen. Kaze tez rodziców sugerując im, że nie dopilnowali, czytaj nie nauczyli.
            • saphire-2 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:42
              Może dziecko jest nieuważne i nie zapisało w zeszycie?
              • fadilla Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:48
                karze, szlag, zaraz mi wytkną tongue_out
            • agni71 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 23:49
              >dziecko powinno sie o tych zasadach dowiedzieć od nauczyciela, a potem utrwalić z ksiazką.

              nie iwemy, oczywiście, z jakiego podręcznika się uczą, ale generalnie, to zasady sa zawsze wprowadzone i wytłumaczone w podręczniku - wystarczy zajrzeć, nie trzeba się google'm posiłkowac
      • alexa0000 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:48
        Ej, no niby z "s", ale dochodzą rzeczowniki nieregularne. Do tego zasada,że do rzeczowników kończących sie na "sh", "s", ch", ;"x" dodajemy "es". To jest materiał na całą lekcję i wymaga wytłumaczenia oraz przećwiczenia.
        • saphire-2 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:54
          Skąd wiemy że nie było przećwiczone? Skąd wiemy czy nauczyciel nie omówił tego a dzieci nie zrobiły zadania na lekcji. Może dziecko nie uważało na lekcji bo było niewyspane i zmęczone dodatkowymi zajęciami. Może nie zapisuje połowy i nie ma książki do angielskiego.
          • fadilla Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 23:02
            A i tak bywa i to właśnie nauczyciel jest pierwsza osoba, która powinna to zauważyć, przywołać do porządku, upomnieć, lub napisać info do rodziców. A przede wszystkim prowadzić lekcje tak, żeby zainteresować.
      • aquella Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 23:10
        >> Liczbe mnoga w angielskim tworzy sie przez dodanie "s" do rzeczownika.

        no taki tekst pewnie zapodała pani w klasie dlatego dziecko nie wie.

        sprawdź mądralo jak się robi liczbę mnogą od mouse, man, child, woman, goose, tooth chociażby
        • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 07:54
          Oczywiscie ze mozna dziecku zapodac regulki jak sie konczy na dzwieczna to tak ak sie konczy na bezdzwieczna to tak plus konczace sie na o i konczace sie na o z wloskiego no i te na y. A nie zapominajmy o prawie regularnych z przeglosem i tych pochodzenia lacinskiego! Plus wyjatki!
          Duzo lepiej powiedziec imho ze dodajesz s plus Wyjatki nieregularne i kazac zakuc na poczatek.
          Rodzic tu powinien jedynie przepytac.
          Niestety rodzice ze skonnoscia do perfekcjonizmu to lubia to wszystko wynalezc narysowac tabelke mawrzeszczzec na glaba (ktorympierwszy raz uslyszal slowa dzwieczna i bezdzwieczna oraz przeglos) ponarzekac na nauczyciela i zasnac w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku.
    • helufpi Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:23
      >jak tworzyć liczbę mnogą. W zeszycie kilka przykładów różnych rze czowników z różnymi >końcówkami.
      Syn ma po prostu duże zaległości, musi przysiedzieć teraz. Być może rzeczywiście jest już tak, że sam nie da rady i potrzebuje pomocy z zewnątrz. Szczególnie właśnie z angielskim i matematyką. Nie okazuj irytacji szkołą (to się dziecku udzieli i może mieć nieciekawe skutki). Wymaganie tworzenia liczby mnogiej PO 3 LATACH NAUKI to nie jest wymaganie z kosmosu. Może trzeba ograniczyć zajęcia dodatkowe? "Napięty grafik" naprawdę dziecku w tym wieku nie jest potrzebny. Musi mieć czas, żeby się wybiegać, spotkać z kolegami, pobyć dzieckiem. Może nawet będzie dzięki temu lepiej jarzył trudniejsze przedmioty.
      • saphire-2 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:40
        Dobrze zrozumiałam że to ty szukałaś najprostszej informacji z języka angielskiego w Internecie i to ty siedziałaś 1,5 godziny nad zadaniem z matmy z IV klasy? Oczywiście od uczenia jest szkoła nie matka ale może zwyczajnie syn wdał się w ciebie jeśli chodzi o zdolności językowe i matematyczne? Zrozumiałabym III gimnazjum. Jakie masz wykształcenie?
        • helufpi Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:41
          Nie, zdecydowanie źle zrozumiałaś. To autorka wątku, nie jawink
          • saphire-2 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:43
            Oczywiście że autorka smile
        • dlania Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 23:00
          A co to znajomośc angielskiego jest obowiązkowa w Polsce? od kiedy?
        • noname2002 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:09
          Dobrze zrozumiałam że to ty szukałaś najprostszej informacji z języka angielski
          > ego w Internecie i to ty siedziałaś 1,5 godziny nad zadaniem z matmy z IV klasy
          > ? Oczywiście od uczenia jest szkoła nie matka ale może zwyczajnie syn wdał się
          > w ciebie jeśli chodzi o zdolności językowe i matematyczne? Zrozumiałabym III gi
          > mnazjum. Jakie masz wykształcenie?

          A jeśli matka(ojciec) mają wykształcenie zawodowe a angielskiego się nie uczyli, to dziecko automatycznie ma też skończyć na zawodówce? Od kiedy od tłumaczenia treści lekcji są rodzice?!
          • saphire-2 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:19
            Napisałam że od uczenia jest szkoła nie matka.
            zwykle jeśli rodzic 25-35 letni ma wykształcenie zawodowe to dziecko raczej wiele nie osiągnie
            kiedyś było inaczej
            nie każdy musi znać angielski ale zwykle podstawy angielskiego człowiek po maturze i po studiach zna
            • ponis1990 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:35
              Aleście jak zwykle mądre jajca. A jak któraś jeszcze za czasów rosyjskiego, to co? Albo tylko po zawodówce?
              • saphire-2 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:38
                Jeśli ktoś jest po zawodówce albo uczył się rosyjskiego 25 lat temu, nie angielskiego to może akurat nie jest specjalistą w uczeniu angielskiego, polskiego i matematyki? Czy jest?
                • noname2002 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:42
                  Nie jest i nie powinien uczyć, o tym właśnie jest ten post przecież. Ja akurat znam dobrze angielski ale też mnie wkurza, że muszę wszystko dziecku tłumaczyć od podstaw.
                • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 10:43
                  Nawet jeśli ktoś skończył matematykę na uniwersytecie to niekoniecznie jest spechalistą w nauczaniu matematyki w klasie IV.
            • lily-evans01 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:55
              "nie każdy musi znać angielski ale zwykle podstawy angielskiego człowiek po maturze i po studiach zna"

              Ja jestem np. z czasów rosyjskiego w podstawówce, szczątkowego rosyjskiego w LO i łaciny z francuskim wink. Na studiach, uwaga, chciałam iść na lektorat angielski, ale był od poziomu zaawansowanego, więc zostałam przy fr.
              Angielskiego na poziomie mniej więcej B1/B2 SAMA nauczyłam się na kursach, na które wydałam własną kasę jako dorosła osoba + czytając sobie różne rzeczy po angielsku, oglądając filmy bez lektora PL itp. itd.
              W szkołach, do których moja córka chodziła, zawsze był raban rodziców, jak nauczyciele od języków dali do domu nowy lub nieutrwalony materiał i trzeba było dziecku wytłumaczyć albo nakierować, jaką odpowiedź wybrać. A mówię o materiale na poziomie klas 0-II SP wink. I ja się np. czułam bardzo nieswojo z podręcznikiem do niemieckiego, gdzie wszystkie polecenia były od razu po niemiecku. Jak dzieci miały powtarzać słówka, to parę razy szukałam prawidłowej, ładnej niemieckiej wymowy właśnie w internecie, przez forvo (dotyczy wyrazów, gdzie pisownia nie pokrywała się z wymową). I jestem w stanie sobie wyobrazić, że inni rodzice mieli podobną zagwozdkę z angielskim...
            • paskudek1 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:57
              nie, czlowiek po maturze i studiach wcale NIE MUSI znac podstaw angielskiego bo sie go mógł NIGDY nie uczyć. Nie uczyłam sie angielskiego na zadnym etapie edukacyjnym i go nie znam. Więc nie pomogę dziecku. Angielski zna maż ale też nie jakoś rewelacyjnie. Więc przestańcie pier..lic że każdy, że to łatwe i w ogóle wszyscy po angielsku mowią i podstawy a nawet więcej znają. Podstawy to ja mam niemieckiego.
              Z drugiej strony na prawdę nie wiem jak wymagający sa ci nauczyciele w szkole dziecka myski, ze dzieciak tyle czasu odrabia lekcje i nadal nie umie? Mój odrabia długo lekcje ale tylko dlatego że jojczy, mędzi, smęci i marudzi ze W OGÓLE musi cokolwiek napisć, przeczytać itp. I też bym wolala żeby nie było prac domowych bo w szkoe pracuje jak złoto.
        • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 11:35
          saphire-2 napisała:
          > Oczywiście od uczenia jest szkoła nie matka ale może zwyczajnie syn wdał się
          > w ciebie jeśli chodzi o zdolności językowe i matematyczne? Zrozumiałabym III gi
          > mnazjum. Jakie masz wykształcenie?
          Bo oczywiście IV klasa sp jest wyłącznie dla zdolnych dzieci zdolnych rodziców z wykształceniem wyższym co najmniej w dziedzinie polskiego, matematyki i angielskiego...
          A jak dziecko ma iść do tak trudnej szkoły jak gimnazjum to należy jeszcze wejść w jakiś pięciokąt partnerski z mgr chemii , fizyki, biologii i geografii...
      • bei Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:44
        Nie wiem, co Ci napisać, mam syna w czwartej klasie, lekcje odrabia sam.
        Nie pisze ładnie- tu tylko proszę, by pismo było czytelne , musi też znależć i poprawić błędy , czasami przeredagować tekst. Dodatkowo chodzi na basen, na lekcje języków, do kościola.
        Rzeczywiście zajęć w szkole ma dużo, ale jesteśmy z tego zadowoleni- cztery godziny w-f, dodatkowa lekcja języka, zajęcia z robotyki, naukowe, manualne itp.
        Może pomóz mu organizować sobie czas. Niech robi krotkie przerwy, niech na końcu odrabiania czeka nagroda- jakaś przyjemność.

        Czytalam opracowania neurobiologow, że dzieci, ktore nie mają zadawane do domu w klasie pracują efektywniej i chętniej.
        Mozesz pokusić się o zwolnienie dziecka z prac domowych i zbaczyć, co z tego wyniknie.
        Nie dziwię się, że denerwujesz się, że szkola narzuca Ci gospodarowanie Waszym czasem w domu.
        Przyznam, że tez chętnie wzięlabym syna na spacer niż przyglądac się, jak odrabia lekcje.
        Mam nadzieję, że nauczy się szybciej pracować i wcześniej bedzie mial czas na przyjemności.
    • incubus_0 Szlag, nie szlak!!!!! 15.10.14, 22:38
      Nie mogłam się powstrzymać.
    • dlania Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:54
      W 100% się w myszką zgadzam, tak to wygląda. nauczyciele mają w dupie, konsekwencję, przejrzystośc, jasnośc swojego wywodu, oni powiedzieli i mają w dupie resztą. Jedno dziecko jakoś sobie radzi bez mojej pomocy, drugie bardziej oporne, juz sie boję 4 klasy.
      Rady - idź i powiedz - co i komu????? Dtrekcja wie, że nauczyciele olewają, a olewają, bo nic im zrobić nie można.
      • saphire-2 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 22:56
        Ja bym poszła do szkoły
        • dlania Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 23:06
          Jesli pójdzie kilku rodziców, nie jeden. Jeden dostanie łatkę zadymiarza i nikt sie nim nie przejmie.
          Byłam członkiem takiej delegacji w 4 klasie, dotyczącej katastrofalnego braku wiedzy oraz umiejętności metodycznych i wychowawczych matematyczki. W grupie siła, udało się, za rok zmieniono nauczyciela. Po roku... znowu zmieniono nauczyciela, bo poszła inna grupa rodziców ze skargą - że może nowa matematyca i merytorycznie ok, ale za groźnai za bardzo wymagającawink.
          Aktualnie - 6 klasa - trzeci nauczyciel matematyki w karierze mojej córki własnie trafił do... szpitala, raczej na dłużej. Lekcji matematyki na razie nie prowadzi nikt. No cóż, pech. Wiedza mojej córki z matematyki - zapewne mocno poszatkowana, i będzie się to za nią ciągneło do matury, bo ja jej na pewno nie pomogę w uzupełnianiu braków.

          Co w tym wypadku pomogła rozmowa z nauczycielem, dyrekcją? Nic.
    • malowanka06 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 23:13
      nie ucz go więcej, skoro sama piszesz "szlak" zamiast szlag, będzie umiał jeszcze mniej.
      Przerażające jest to że w IV klasie ma takie problemy.
    • lola211 Re: Irytacja szkołą dzieci 15.10.14, 23:20
      Jak mi córka w gimnazjum bedac mówiła,ze "tego nie przerabiali", a było zadane, to podejrzliwie do tego podchodziłam na początku.Ale to sie okazalo prawda.
      Były skargi rodziców, interwencje.Nic z tego nie wynikało.
      Wielu nauczycieli nie potrafi skutecznie uczyc.W kazdej szkole tacy są.
    • sonniva Też się własnie 16.10.14, 06:54
      zastanawiałam po co dzieciom w 5 i 6 klasie wciskać do głowy z polaka zdania nadrzędnie i podrzędnie złożone - to tylko taki jeden przykład. Jest tego bardzo dużo.Wg. mnie niepotrzebnej wiedzy na poziomie podstawówki.
      Czy dzieci w klasach 4-6 z polaka nie powinny się raczej uczyć ortografii, poprawnej mowy, wysławiania się, dużo czytać, analizować wiersze? Co z tego ze dzieciak wie co to jest zdanie nadrzędnie złożone, bo wykuł (i tak zaraz zapomni), a nie potrafi sklecić poprawnie zdania, albo opowiedzieć coś własnymi słowami? Dla mnie jest to chore! Może się polonistki wypowiedzą?
      • agni71 Re: Też się własnie 16.10.14, 09:03
        nie jestem polonistką, tylko matką i w naszej szkole dzieci uczą się gramatyki oraz piszą różne teksty
    • kubona Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 07:48
      Naucz syna zeby na lekcji pytal nauczyciela jesli czegos nie rozumie. Podobnie z praca domowa, jak nie umie zrobic to na poczatku lekcji z zeszytem do pani lub pana. Naucz tez smodzielnego odrabiania lekcji, ewentualnie pomoz gdzie zupelnie nie rozumie. Dzieci w czwartej klasie nie umieja jeszcze zagladac do podrecznika jak czegos nie umieja, to trzeba wypracowac. Poza tym to co na lekcji to polowa wiedzy reszte trzeba doczytac z podrecznika wlasnie. Ja synowi pomagam jak przyjdzie i poprosi, nie ucze sie z nim ani za niego bo ja juz swoja szkole skonczylam. Nie musi miec piatek w szkole, wazne ze to jego oceny i wiem co ma poprawic
      • myszka12118 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 08:06
        Oj nie wiedziałam, że tak wątek się rozrośnie. Dziecko się uczy a materiał może nie trudny, ale jest go dużo bardzo dużo. Z każdego przedmiotu pamięciówka. Kiedyś syn poprosił panią, żeby odczytała to co napisała na tablicy, to mu odrzekła, że to jego problem że nie umie czytać. Czytać umie, ale rozszyfrować nie umiał. Pani z angielskiego wymagająca i dobra, ale czasami tak miesza na tych lekcjach, że trzeba to dziecku uporządkować w głowie, bo jeden wileki misz masz. Czas mnogi też nietrudny, ale jak jest przekazane dzieciom w sposób zawiły i niezrozumiały, to można nie umieć. Jeszcze trzeba napisać regułki na tablicy, kiedy jak i co, a nie od razu przykłady, pomieszane ze sobą. Wiem jedno, gdybym z angielskiego nie porządkowała dziecku w głowie tematu, to byłby problem. Tak sam się uczy, nie mogę powiedzieć. Ja go tylko odpytuję. Ma też niemiecki i sam sobie radzi, i mnie uczy, bo ja zielonego pojęcia o nim. Nie ma problemów z nauką, i pracuje. Stara się. Po prostu są takie dni, kiedy zamieniam się w nauczyciela i prowadzę lekcje, od a do z. Myślę że jak się sytuacja powtórzy to po prostu pójdę i powiem, i się dowiem gdzie leży wina.
        • myszka12118 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 08:13
          Co do liczby mnogiej w języku angielskim to nie tylko dodanie s, bo to dziecko wie. Trzeba było dziecku wytłumaczyć, kiedy s, kiedy es, kiedy ves, kiedy po y piszemy s, a kiedy ies. Dziecku wytłumaczyłam i zrozumiało, ale tak miał zrobić nauczyciel. Ale po co???
          • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 08:21
            No nie mowilam? big_grin
          • pantere.nere Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:45
            Jeśli mieli angielski w młodszych klasach, to na 100%, uczyli sie tego.
            W czwartej klasie nauczyciel tego nie uczy tylko powtarza, odswieza, stad pewnie mała ilośc czasu poświęcona na to proste zagadnienie.
        • solejrolia Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 08:36
          z niemieckim sobie radzi, bo MUSI

          a z innych przedmiotów nie radzi, bo Ty za niego, z nim robisz, i nie musi myśleć, analizować, główkować.

          i na początek zrezygnujcie z wszystkich dodatkowych zajęć, skoro dzieciak taki przemęczony.
          najwyżej za jakiś czas znow wroci na te wszystkie kółka i inne.

          a potem daj mu samemu pozmagać się z tymi "trudnymi" zadaniami, najwyzej będzie miał zjazd ocenowy. i to nie jest takie złe, uwierz, bo prędzej czy później dziecko będzie musiało usamodzielnić się, oraz ponieść konsekwencje

          a teraz póki co syn marudzi, ty się nakręcasz, wprowadzasz atmosferę "ci okropni nauczyciele" i koło się nakręca...

          a jeśli chcesz iść do szkoły, i porozmawiać z nauczycielami, to idź jak najszybciej.
          ALE rozmawiaj w tonie "jak mogę pomóc dziecku w nauce, co możemy poprawić, by efektywniej uczył się, czy może pani wskazać nam ćwiczenia, metody, które usprawnią naukę"
          bo jak się nastawisz: pani źle tłumaczy/nie tłumaczy, i w dodatku zbyt duzo zadaje, to szybciutko Ci udowodnią, że jest zgoła inaczej, np tak, że:
          dzieciak na lekcji nie notuje i dlatego potem nic nie wie. albo że nie uważa, gada, przeszkadza, a to co niby do domu miało być, to oni dokładnie przerobili na lekcji, i to nie jest żadna nowość, i żadnej pamięciówki w zasadzie nie matongue_out albo że jest głąb zwyczajny, bo inni sobie jakoś radzą i trudności w klasie nie matongue_out
          jak źle zaczniesz rozmowę z nauczycielem, to Cię usadzą, bo nauczyciel doskonale wyczuje, czy jest atakowany, czy zarzucają mu niekompetencję, a to może wywałać lawinę i dziecko będzie na cenzurowanym- co możesz odebrać jako: nauczyciel chce zmusić do większego wysiłku moje dziecko by się wreszcie nauczyło, albo nauczyciel uwziął siętongue_out

          Żebyś wiedziała o czym piszę:
          moja jest w klasie VI, nigdy nie uczyłam się z nią, zapewniam cię, i mamy jedynie problem ze znerwicowanym babskiem z przyrody, baba jeszcze mnie uczyła te 25lat temu, i teraz jest tylko gorzej, jak poszłam do niej, to poczuła się atakowana, efekt- młoda musiała naprawdę przysiąść fałd i zakuwać na pamieć, bo pani wzieła na młodą baczne spojrzenie , az się młoda nauczyła uczyć przyrody.
          ta "lekcja" pokazała doskonale mechanizm: w polskiej szkole nauczyciel ma zawsze racjętongue_out a uczeń który nie umie, to znaczy że się nie uczy.
          tongue_out
          z przyrodą jeszcze jedna rzecz fajna wyniknęła: pani nie dawała sprawdzianów do obejrzenia, ewentualnie dziecku podczas lekcji na 5minut, i od razu je zbierała. nikt nie wiedział, co i jak nalezy poprawić, z czym jest problem, czego douczyć się. więc się tak w zeszłym roku wpieniłam, że piana na ustachwink)), napisałam pismo, a od tego roku..... mamy zmieniony STATUS SZKOŁY !!!!!! .
          obowiązkiem nauczyciela jest oddanie klasówek uczniom by mogli wziąć je do domu, zapoznać się, zobaczyć, gdzie uczeń popełnił jakie błędy, i nauczył się "poprawnie do poprawy " a obowiązkiem rodzica jest podpisanie klasówek i zwrot tych klasówek do szkoły.
          DA SIĘ smile))
          • zuzanna56 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:30
            solejrolia napisała:
            .
            > obowiązkiem nauczyciela jest oddanie klasówek uczniom by mogli wziąć je do dom
            > u, zapoznać się, zobaczyć, gdzie uczeń popełnił jakie błędy, i nauczył się "pop
            > rawnie do poprawy "


            Zgadzam się smile
          • jolunia01 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 12:44
            solejrolia napisała:

            > ... więc się tak w zeszłym roku wpieniłam, że piana na ustachwink)), napisa
            > łam pismo, a od tego roku..... mamy zmieniony STATUS SZKOŁY !!!!!! .

            Co masz na myśli? Była publiczna, a teraz jest niepubliczna, czy na odwrót?
            Każda ze szkół mojej córki miała ]STATUT.
            • solejrolia Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 17:01
              oczywiście, że statut, pomyliłam się, albo z rozpędu tak napisałam, nieważne...
              głupi nie zauważy, a wszyscy inni domyślą się o co chodzi tongue_out
              ale skoro tyle masz do powiedzenia w temacie, to ok.
        • agni71 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:07
          >Jeszcze trzeba napisać regułki na tablicy, kiedy jak i co, a nie od razu przykłady, pomieszane ze sobą.

          tak sie często uczy języków, od szczegółu do ogółu, nie odwrotnie. Nie ma w tym błędu. Na podstawie przykładów dziecko może samo dojść do reguł, w ten sposób lepiej je zapamięta.
          • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 11:00
            Albo nauczy sie z wyczucia gramatycznego ktore wszyscy posiadamy ze skoro wolves to i calves a nie bedzie myslec ze skoro f to ves. Tak naprawde regulki to nauka fla osob bardzo swiadomych gramatyki (po pierwszw wlasnego jezyka a o jakim 11latku mozna tak powiedziec?) najlepiej sie tak uczy analitycznie myslacych doroslych (albo do testow - patrzysz wtedy tylko na litery a sens i znaczenie masz w d.. Tylko puzzla rozwiazujesz) albo osoby ktore jezyk juz znaja tylko chca sobie uporzadkowac wiedze.
      • myszka12118 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 08:18
        Co do polskiego, to też mi się nie podoba. Zamiast uczyć się ortografii lub pisania poprawnych zdań to dziecko uczy się regułek na pamięć, robi prace twórcze przez weekand. lub uczy się durnego wiersza. Ale ortografia i budowa zdań na bakier. W zeszycie prawie nic. Nic konkretnego. Pani zabrała ćwiczenie i już przez miesiąc nie oddaje. Lepiej byłoby gdyby dziecko miało napisać krótką notatkę, wypracowanie, niż głupie rzeczy robić.
        • agni71 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:12
          >Co do polskiego, to też mi się nie podoba. Zamiast uczyć się ortografii lub pisania poprawnych zdań to dziecko uczy się regułek na pamięć, robi prace twórcze przez weekand. lub uczy się durnego wiersza.


          Czym innym, jak nie nauką poprawnego pisania jest .... pisanie prac?

          >Lepiej byłoby gdyby dziecko miało napisać krótką notatkę, wypracowanie, niż głupie rzeczy robić.

          nie piszą wypracowań, listów itp.?
          • zuzanna56 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:33
            Nie podoba ci się nauczanie polskiego i angielskiego przez te 2 panie czy program nauczania?
            • agni71 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 10:11
              mnie pytasz?
            • czar_bajry Re: Irytacja szkołą dzieci 19.10.14, 01:02
              Mój też w 4 klasie mają bardzo wymagającą matematyczkę ale nie dziecko nie ma żadnych problemów z nauką a jeśli chodzi o matmę to wręcz ją uwielbia ( matematyka z +). Owszem dużo zadają ale syn ogarnia wszystko sam. Informacje o kartkówkach i sprawdzianach są zamieszczone na librusie ze sporym wyprzedzeniem.
    • sonia-3 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 08:33
      Widzę, że nasze dzieci chodzą chyba do tej samej szkoły ( choć my z Łodzi wink ). U nas też podobnie. Kartkówek i sprawdzianów już nie liczę, bo si pogubiłam. Są codziennie. Matematyka, to groch z kapustą. Potęgi, mnożenie do 1000, oś liczbowa. Wszystko na raz, po łebku tłumaczone. Mnożyć, to najlepiej jakby mnożyły w pamięci, bo schematu nie są nauczone. Wiele dzieci sobie nie radzi. No,jest różnica między klasami 1-3, a czwartą. Nie da sie ukryć.
      • pantere.nere Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:40
        Ale to zwykle jest spowodowane tym, ze pani z nauczania początkowego nie wykonała swojej pracy dobrze. Jak dobrze pamietam, to na początku matematyki w czwartej klasie nie ma żadnych nowych tematów.
        Mnożenie, oś liczbowa, to zagadnienia z poprzednich lat nauki.
        Program zapewne ułożony jest tak, ze możliwe jest tylko przypomnienie, a nie nauka od podstaw. I co teraz ma robić nauczyciel. Nadganiac zaległości czy realizować tematy, które go obowiązują?
        • sonia-3 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 11:10
          Może i coś w tym jest, bo pani od matematyki mówi, że dzieci mają zaległości z poprzednich lat, ale ja osobiście nie przypominam sobie , aby w książkach z nauczania początkowego było, właśnie to, o czym mówimy i z czego dzieci mają tyły. Więc może to wina wybranych przez szkołę podręczników do nauczania początkowego. Może te, z których dzieci korzystały nie zawierały tego wszystkiego. Moja córka radzi sobie z matematyki, ale sporo dzieci ma 1 i 2 z kartkówek i sprawdzianów.
          • pantere.nere Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 11:28
            Może podręczniki nie takie (teraz nie będzie problemu, bo wszyscy bedą mieli te same brakiwink ), może materiał nieutrwalony, moze sporo dzieci o malym potencjale, ale mleko sie rozlalo. Nauczyciel dostaje klasę i musi pracować w zastanej sytuacji, więc trochę pocwiczy stare, trochę zrobi nowych rzeczy, ale wiadomo, ze nie da sie tego i tego zrobić równie dokładnie w ograniczonym czasie.
            A jak da chce, zeby dzieciaki popracowaly w domu, to sie robi afera, jak u Autorki wątku.
      • czar_bajry Re: Irytacja szkołą dzieci 20.10.14, 01:40
        Mnożyć, to najlepiej jakby mnożyły w pamięci,

        Kurcze całe życie byłam przekonana że co jak co ale tabliczkę mnożenia trzeba znać na pamięćtongue_out
    • beverly1985 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 08:46
      Fascynuje mnie, jakie to zadanie matematyczne z 4 klasy podstawówki rozgryzalaś przez 1.5h? (jak pisalaś przez pierwsze 1.5h rozwiazywalaś sama, czyli problemem nie było "umiem to rozwiązać, ale narzędziami, których syn jeszcze nie przerabial"). Podzielisz się proszę?
      • agni71 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:11
        a wiesz, ze my mieliśmy ostatnio podobne zadanie w V klasie? Mąż po uczelni technicznej umiał oczywiście rozwiązać, ale metodami, jakich w V klasie nie znają. Jakoś chyba w końcu doszedł, jak to zrobić, niestety nie pamietam, które to było zadanie, podręcznik "Matematyka z plusem"
      • noname2002 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:14
        Ale jakie ma w gruncie rzeczy to znaczenie? rodzic może być nawet upośledzony umysłowo, chodzi o to, że w szkole dzieci powinny mieć wytłumaczoną treść lekcji, zwłaszcza z takich przedmiotów jak matematyka.
        • saphire-2 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:23
          oczywiście że dziecko ma mieć wytłumaczone w szkole
          a jeśli 90 % dzieci pojmie a reszta nie?
          są zajęcia dodatkowe
          • noname2002 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:45
            Na lekcji proste i łatwe. Idzie dziecko do szkoły, mija kilka dni, i przychodzi znowu z kolejnymi zadaniami gdzie się okazuje że dziecko ma rozwiązać zadania metodą prób i błędów, kombinować aż zrobi, ale na lekcji takich zadań się nie przerabia. Proste przykłady i proste zadania tekstowe. Najgorsze, że nie tylko ja siedziałam nad zadaniem ale rodzice całej klasy.

            Może to ty się pochwalisz swoim wykształceniem, skoro nawet czytanie ze zrozumieniem po polsku cię przerasta?
            • paskudek1 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 10:00
              noname proszę cie powiedz jakie to zadanie. mam piątoklasitę na stanie, na prawdę nie ma w tej matematyce zawiłych zadań. No chyba ze nauczyciel leci z materiałem ponad program, ale wtedy powinno to byc dla chętnych.
              • noname2002 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 11:41
                A skąd mam wiedzieć? ja mam akurat dziecko uzdolnione matematycznie i do matematyki prawie nie zaglądam.
      • triss_merigold6 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:23
        A jakie to ma znaczenie? Nie jest zadaniem rodzica wnikanie w szczegóły omawianego w szkole materiału. Ja nie znam niemieckiego, poza tekstami z "Czterech pancernych" i "Klossa", mój syn się niemieckiego uczy w szkole. Powinnam też się zacząć uczyć, żeby być na bieżąco?
        • saphire-2 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:25
          Też nie znam niemieckiego a moje dzieci się go uczą od kilku lat. Same sobie radzą. Może mają dobrych nauczycieli.
    • naomi19 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:14
      I tak rodzice cierpia i robia, ale siedza cicho, bo nauczyciel to pan i wladca. Myslalam, ze te czasy juz minely...
      Powiedz otwarcie, jaki masz problem, mow to zarowno innym rodzicom, nauczycielom i dyrekcji. Pisz do kuratorium.
      Jak bedziesz siedziala cicho, to nic nie wskorasz.
      Ja nie wyobrazam sobie siedzenia z tak duzym dzieckiem nad ksiazkami codziennie!
      • bei Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 09:46
        Myslę, ze problem powstał wcześniej, trzy lata to dostateczny przedzial czasu by dziecko nauczyło sie samodzielnie odrabiać lekcje.
        Codzienne kartkówki pozwalają szybko sprawdzić, czy dzieci opanowują materiał.
        Juz kolejny raz spotkalam sie z metodą sprawdzianow z matematyki- codziennie, pod koniec lekcji kartkówka.
        Nauczycielka ma w ręku przegląd wiedzy dzieci.
        Historia, przyroda, technika-, angielski- tak najlatwiej przepytać calą klasę, uczniowie mają wowczas nawyk solidnego przygotowania się do kazdej lekcji.
        O ileż latwiej powtarzać do sprawdzianu z calego dzialu, gdy wcześniej już dzieci uczyly się.
        Wiem, ze jesteś zła na szkołę, ale przynajmniej spróbuj pomoc dziecku.
        Idź do nauczycielki juz teraz, pytaj, jak mozesz syna wesprzeć.
    • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 10:25
      to ja moż epodam przykłady zadania zmatemtyki od syna czwartoklasisty:
      1) beczka napełniona do połowy olejem waży 96 kg, beczka napełniona do całości olejem waży 180 kg. Pytanie ile waży sama beczka?
      Łatwe dla mnie, bo zrobiłam sobie układ równań, ale nie potrafiłam "zniżyć "się do poziomu czwartoklasisty i pokazać mu, jak rozwiązać to zadanie, ba, nawet jak zapisać matematycznie.

      2) Trzeba było zsumować wszystkie liczby z centrymetra krawieckiego 100 cm. Oczywistym było, że nie na piechotę, trzeba było wymyśleć jkais sposób. Zrobiliśmy z mężem, a potem tłumaczyliśmy synowi, który ma jak do tej pory same "piątki", i ez te trudniejsze domowe zadania nie są potem w żaden sposób omawiane na lekcji.

      Język polski: pani kazała nauczyć się wiersza o jesieni jakiegoś polskiego autora z przykazaniem, aby nie korzystać z internetu. na pytanie mojego syna, gdzie ma szukać odpowiedziała, że w tomiku poezji!!!! no ale ja się pytam w czyim tomiku? skoro dzieci nie poznały jeszcze polskich poetów opócz Tuwima chyba, ma iśc do biblioteki i wziąć pierwszy lepszy tomik poezji pierwszego lepszego poety i zytać wszytsko? bo przecież wiersz o jesieni niekoniecznie musi miec tytuł z tym związany.

      Nie lubię kiedy zadaje się dzieciom zadania domowe, któe z założenia są dla rodziców tak naprawdę

      Ania
      • pantere.nere Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 10:41
        Przecież to sa proste zadania, zwłaszcza to pierwsze.

        A zadanie z polskiego super. Trzeba iść do biblioteki, porozmawiać z bibliotekarka, poszperać w książkach i przy okazji przeczytać kilka wierszy w poszukiwaniu tego o odpowiedniej tematyce.
        Właśnie tak robiło sie to za moich czasów i to bez pomocy rodzicówsmile
        • konsta-is-me Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 12:50
          Tylko pewnie za twoich czasow sie nie pracowalo 10h dziennie, nie mialo dodatkowych zajeccdla dziecka, a biblioteka byla na kazdym rogu i nie bylo korkow (ulicznych),
          Przyklad z wierszem.o jesieni -pani powinnna sie przygotowac i podac kilka KONKRETNYCH wuerszy do wyboru, albo pozwolic znalezc jakis w internecie.
          • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 13:19
            właśnie tez tak pomyślałam, a skoro dziecko już zapytało to nie odpowiadać ogólenie, ze ma szukać w tomiku poezji tylko no choćby podać mu nazwisak paru poetów żeby go nakierować. ja poezji nie cierpię, jedny wiersz jaki mi przyszedł do głowy to Staff i jesienny wiersz, syn nauczył się dwóch pierwszych strof po czym pani przyszła do mnie i powiedziała, ze to bardzo trudny wiersz i ze widzi w tym moja rekę (ja pracuję w tej szkole gdzie uczy się syn), no więc widać, że podpowiedź dorosłej osoby też jakby nie bardzo wchodziła w grę.

            Ania
          • pantere.nere Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 13:34
            Biblioteka jest chyba w każdej szkole.
            Zajęcia dobiera sie do możliwości dziecka tak, aby miało tez czas na odrabianie lekcji, naukę i wypoczynek.
            Pani zapewne nie musiała sie akurat do tego przygotowywać, bo jeśli zadaje ta prace od kilku lat w rożnych klasach, sypalaby przykładami z głowy, tyle, ze wtedy praca straciłaby sens.
            Zreszta wiersze w podręcznikach pojawiają sie od pierwszej klasy, kazdy podpisany imieniem i nazwiskiem autora, więc to nie jest tak, ze tylko Tuwim jest dzieciom znany. Wystarczy przejrzeć książkę z tego roku i poprzedniego i już jest kilka nazwisk.
          • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:05
            > a biblioteka byla na kazdym rogu

            biblioteka jest w szkole, nauczycielka nie skazała dzieci na deszcz i poniewierkę...
            • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:17
              tak, jest w szkole, ale zadanie równocześnie dostało 40 uczniów a nie tylko mój syn, jak sobie wyobrażasz to szukanie w szkolnej bibliotece? pani się nie rozdwoi, a i podejrzewam że tomików poezji w naszej szkole jest jak na lekarstwo

              Ania
          • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 07:31
            Ale w tym zadaniu nie chodzilo o nauczenie sie siersza a skorzystanie z biblioteki chyba...?
        • sarah_black38 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 15:37
          pantere.nere napisała:


          > A zadanie z polskiego super. Trzeba iść do biblioteki, porozmawiać z biblioteka
          > rka, poszperać w książkach i przy okazji przeczytać kilka wierszy w poszukiwani
          > u tego o odpowiedniej tematyce.
          > Właśnie tak robiło sie to za moich czasów i to bez pomocy rodzicówsmile

          ,, Po co kajety skoro są tablety i internety " tongue_out . Tak ciężko pójść do szkolnej biblioteki i poszukać w tomikach poezji wiersza? To chyba nie przekracza możliwości intelektualnych ucznia podstawówki. Ale lepiej ponarzekać, że coś takiego wymyśliła stuknięta nauczycielka, że zadała poszukanie w książce ... I czego w ogóle chce ta szkoła?
          • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 16:20
            czy ja nazwałam nauczycielke 'stukniętą"? nie mam w zwyczaju używac takich inwektyw, co do szkolnej biblioteki i jej zaopatrzenia wypowiedziałam sie gdzieś nizej, więc nie bede się powtarzać.
      • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 11:08
        No ake ci z Tuwimem czy Brzechwa jest nie tak? Chociaz oczywiscie Staff sie nasuwa..,

        Dnia pewnego w pazdzierniku
        Naplynelo chmur bez liku
        Runal wicher zamaszyscie
        Polecialy zolte liscie...
        • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 11:54
          chodzi mi o to, ze dzieci nie znaja jeszcze poetow, wiec sami sobie nie poradza.

          sorki, ale cos mi siestao z polskimi znakami
          • naomi19 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 13:54
            dzieci nie potrafia mowic? isc do bibioteki? czytac?
            ale niemoty robicie z tych waszych bobaskow
          • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 22:48
            OJP. Dziecko nie zna poetow? W domu nir macie zadnego tomika wierszy? OJP.
            • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 07:48
              no tak, zapomniałam że e-matka to cytuje i deklamuje wiersze na zawołanie- nie, nie mamy tomika wierszy w domu, chyba tylko Baczyńskiego- nie przepadam za poezją, co nie czyni mnie ułomną osobą.
              Ania
              • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 10:44
                > nie mamy tomika wierszy w domu, chyba tylko Baczyńskiego- nie przepadam za poe
                > zją, co nie czyni mnie ułomną osobą.
                > Ania

                Nie wazne za czym przepadasz. Ksiazki dla dzieci powinnas w domu miec i koniec. Biblioteczke z zestawem lektur, dziela wazniejszych pisarzy, to jest naprawde podstawa przy wychowywaniu dziecka. Jak mi w szkile zadawano lekture (do poznych lat maturalnych) to siegalam do domowej biblioteki, bo WSZYSTKO tam bylo. Dla moich rodzicow edukacja to byl priorytet.
                Dom w ktorym jest jeden marny tomik baczynskiego a wizja dziecka samodzielnie idacego do biblioteku wywoluje u matki drgawki to jakas parodia.
                • dorek3 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 10:48
                  Bo Ty tak uważasz? Chcesz to masz. Ja nie mam jak autorka tyle, że dla mnie naturalne jest pójście do biblioteki. Z lektur kupuję tylko bardziej wartościowe pozycje, reszta z bi
                  biblioteki własnie.
                  Poezji nie czytuję więc w domu też nie posiadam. Dla mnie to żadna ujma na honorze.
                  • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 11:09
                    No to wpadaj dalej w oslupienie ze 9latek ma samodzielnie znalezc wiersz o jesieni. Moze nawet slij petycje do ministerstwa zeby gluoia nauczycielke zwolnili jak najpredzej.
                    • dorek3 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 11:11
                      Zejdź ze mnie. Ja nie wpadam w żadne osłupienie . I jestem za aby dzieci samodzielnie szukały informacji. co nie oznacza, że musza je znaleźć na półce w domu. BTW, wyprawa do biblioteki będzie mieć o wiele większy walor edukacyjny.
                • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 12:20
                  nie mówi mi co powinnam, a co nie dobrze? nie jesteś od tego. Ksiażki dla dzieci oczywiscie mamy, innych lektur nie, bo ja uważam, że po to są biblioteki. Mój mąż za to namiętnie kupuje książki, ale historyczne- i co? jesteśmy gorsi bo nie mamy w domu 'Szklanych domów"??
                  • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 11:46
                    > Ksiażki dla dzieci oczywiscie mamy, innych lektur nie, bo ja uważam, że po to są biblioteki.

                    Między innymi po to są biblioteki, żeby z nich korzystać w razie zadania domowego wymagającego książki, jakiej nie ma w domu....
      • stacie_o Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 11:31
        180-96 = 84 waga pół beczki oleju

        84*2 = 168 waga oleju

        180-168 = 12 kg
        • myszka12118 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 13:55
          Jest 5. Muszę sobie podziękować. Syn stwierdził że proste i łatwe.
          Po drugie muszę go nauczyć mówić...Proszę pani tego nie rozumiem. "
          Po trzecie nie ma zaległości, bo uczy się na bieżąco. Czasami czegoś na lekcji nie zakuma.
          Szkoła jednak powinna być dla dzieci również przecietnych, ostatnio mi się wydaje, że jest tylko dla uczniów zdolnych. Albo to dzieci są leniwe. Już sama nie wiem jak to ocenić. Suma sumarum, dzieci mają szczęście że ma kto ich zagonić do nauki. Wiele dzieci tak nie ma i robi co chce, bo nie ma kto dopilnować, wyjaśnić, wytłumaczyć, bo rodzice w pracy. Ale to nikogo nie obchodzi. Dziecka musi umieć materiał, a nauczyciel leci z materiałem. Za moich czasów, żeby coś dzieciom uświadomić wałkowało się temat kilka lekcji, a nie jedna lekcja i kartkówka. Ale tak jest prościej i wygodniej.
          • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:06
            > Za moich czasów, żeby coś dzieciom uświadomić wałkowało się temat kilka lekcji,

            nie wiem, za jakich czasów chodziłaś do szkoły, za moich też się leciało z materiałem.
          • sko.wrona Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 16:30
            Nie wiem co to za czasy, w których chodziłaś do szkoły, ale za moich czasów żaden nauczyciel nie wałkował tak długo tematu aż wszyscy zrozumieją, bo nie dałby rady przerobić całego materiału...
            A to czy szkoła jest "tylko dla uczniów zdolnych", widać po wynikach egzaminów końcowych. Jak wypada na tle innych szkół.
      • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 11:31
        1) beczka napełniona do połowy olejem waży 96 kg, beczka napełniona do całości olejem waży 180 kg. Pytanie ile waży sama beczka?

        np. rysujesz beczkę pełną i zapełnioną w połowie. Na pierwszy rzut oka widać, że różnica między nimi to połowa oleju, więc różnica mas beczki pełnej i zapełnionej w połowie to masa połowy oleju. Dalej już idzie samo.
        matematycznie:
        połowa oleju = beczka pełna - beczka pełna w połowie
        beczka = beczka pełna w połowie - połowa oleju.
        koniec.

        2) Trzeba było zsumować wszystkie liczby z centrymetra krawieckiego 100 cm. Oczywistym było, że nie na piechotę, trzeba było wymyśleć jkais sposób.

        To klasyka, nie uważam, żeby każde dziecko musiało i umiało wpaść na rozwiązanie samo. Ale każdemu warto pokazać rozwiązanie, przyda się potem w rachunku prawdopodobieństwa. I przyda się, żeby pokazać, że spryt jest często ważniejszy od żmudnego rzemiosła smile

        3. Polski tez mi się podoba, bo jestem zdania, że najlepszym źródłem wiedzy, tysiąckrotnie lepszym od internetu i podręczników są inni ludzie. A takie zadanie zachęca do rozmów i szukania ludzi, którzy się znają na temacie. Świetne.
        • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 11:59
          zdania fajne ale oni na lekcji robia te latwe i nawet Pan nie zapytal czy ktos mial jakies problemy z zadaniem i jak sama powiedziaas dzieci na poczatku 4 klasy niekoniecznie umieja same na to wpasc, mi chodzi tylko o to, zebym to ja nie dostawala zadan dowowych tylko dziecko.Zadanie z polskiego uwazasz za fajne, gdzie ja mam wyslac moje 9 letnie dziecko,a by znalazlo kogos kto sie zna na poezji- nie oszukujmy sie, ze pani w bibliotece miejskiej zna wszystkie tomiki poezji
          • pantere.nere Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 12:09
            Wszystkich znać nie musi, kilka zna na pewno. Zreszta nie dalas jej szansy sie wykazać. W mojej bibliotece panie sa bardzo kumate, wiedza co stoi na półkach, pomagają i podpowiadają.
            A jak sobie nie radzi, to może podejść do nauczycielki i porozmawiać, powiedzieć co przejrzał, poprosić o podpowiedź.

            Zadanie z matematyki było do domu, bo nie wymagało szczególnych umiejętności, a pokombinowania. Rozwiazanie w sensie zapisu to kwestia 30 sekund, a chodziło o to, zeby dziecko posiedzialo dłużej i pomyślało.
            Jak moje dziecko miało takie zadania, to zanim cokolwiek podpowiedzialam, to musiałam zobaczyć ileś pomysłów, nieudanych prób i wtedy ewentualnie tłumaczyłam, naprowadzalam (gdybym nie była w stanie musiałaby przed lekcja iść do nauczyciela, pokazać próby i poprosić o pomoc)
            • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 13:14
              ale ja nie napisałam, że od razu mu je rozwiazałam, a konkretnie o którym zadaniu mówisz? a to z centymetrem krawieckim jakbyś zrobiła?
              • pantere.nere Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 13:26
                Pierwsze jest bardzo proste, już Ci dziewczyny wytłumaczyły. Ze czwartoklasista nad nim glowkuje rozumiem, ale dla dorosłej osoby, która skończyła edukację wyżej niż szkoła podstawowa, wyzwaniem być nie powinno.
                Drugie, rozwiązuje sie sposobem Gaussa. Jest bardziej wymagające, ale do rozwiązania, choć może nie przez każdego czwartoklasiste (więc Ci, którzy nie potrafili zgłaszają przed lekcja nauczycielowi, ze nie potrafili)
                • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:04
                  przecież nie napisałam nigdzie że dla mnie było wyzwaniem??? jestem księgową i matematykę wręcz kocham smile)), dla mnie było problemu, gdzie przeczytałaś, że nie umiałam tego zrobić?

                  Ania
              • baltycki Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 13:34
                > a to z centymetrem krawieckim jakbyś zrobiła?

                Zaproponowalbym dziecku dodanie paru liczb po lewej i prawej stronie 50tki, pewnie zauwazyloby, ze sumuja sie te pary do 100.
                Potem juz samo dziecko musialoby obliczyc/policzyc ile takich par jest i co zostalo bez pary.
                Ilosc par x 100 + liczby bez pary.
                • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:05
                  dokłądnie tak zrobiliśmy, choć dalej uważam, że samodzielnie by tego nie zrobił, mimo, że z matematyki nie ma problemów
                  • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:12
                    Błędem nauczyciela jest wobec tego nie zadanie do domu, ale nieomówienie na lekcji po samodzielnej próbie rozwiązania.
                    • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:14
                      o to mi chodzi, gydby na lekcji rozwiązywali podobne zadania i na zadanie domowe dostali rówiez w poodbnym guście to byłoby ok, ale na lekcjach robią najłatiwejsze przykłady, i raczej nie tekstowe
                      • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 18:47
                        Ale na lekcji policzyliby jedynym słusznym sposobem. A to zadanie z centymetrem można zrobić na kilka sposobów.
                • jolunia01 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 15:06
                  baltycki napisał:

                  > Zaproponowalbym dziecku dodanie paru liczb po lewej i prawej stronie 50tki, pew
                  > nie zauwazyloby, ze sumuja sie te pary do 100.
                  > Potem juz samo dziecko musialoby obliczyc/policzyc ile takich par jest i co zos
                  > talo bez pary.
                  > Ilosc par x 100 + liczby bez pary.

                  Po jaką cholerę komplikować taką prostą rzecz? Jakie "bez pary"? 100 to akurat jest do pary. Łącznie 50 par. Każda z nich ma w sumie 101. 50 razy 101 daje szybkie rozwiązanie.
                  • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 15:09
                    a z czym ma parę "100"? sugerujesz że z 1? a 2 z 99? 3 z 98 itd.?
                    • jolunia01 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 10:45
                      anek130 napisała:

                      > a z czym ma parę "100"? sugerujesz że z 1? a 2 z 99? 3 z 98 itd.?

                      TAK. TO WŁAŚNIE SUGERUJĘ. Przećwicz sobie to dobieranie par, wtedy zauważysz, że 50 jest w parze z 51. Suma wartości tej pary to również 101. Zapewniam cię, że matematyka nie jest czarna magią. Ja - w przeciwieństwie do większości ematek - chodziłam do podstawówki w mrokach minionego ustroju. Wtedy w szkołach uczono skutecznie, zarówno myślenia, jak i rozwiązywania zadań. Dzisiaj problemem jest - jak widać - podzielenie 100/2.
                      • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 11:28
                        Kurcze, ale przeciez nie o to chodzi ze jest jeden jedyny sposob.
                        Jedno dziecko doda pary do 101, inne znajdzie takie ktore paruja sie do 100 i zostanie mu 50 i 1 i tez policzy i tez bedzie dobrze. A jeszcze inne wpadnie na teorie ciagow i juz w ogole bedzie git. W matematyce nie ma lepszych i gorszych metod!
                        • jolunia01 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 13:29
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > Kurcze, ale przeciez nie o to chodzi ze jest jeden jedyny sposob.

                          Owszem, nie neguję, ale nie zawsze
                          > Jedno dziecko doda pary do 101, inne znajdzie takie ktore paruja sie do 100 i z
                          > ostanie mu 50 i 1 i tez policzy i tez bedzie dobrze.

                          Niestety, nie będzie. Nie ma z czym sparować zarówno 100, jak i 50, a 1 nie zostanie, bo do 100 zostanie sparowane z 99.
                          • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 18:44
                            jolunia01 napisała:
                            >
                            > Niestety, nie będzie. Nie ma z czym sparować zarówno 100, jak i 50, a 1 nie zos
                            > tanie, bo do 100 zostanie sparowane z 99.
                            Jak najbardziej można parować - w końcu 100 to liczba jak najbardziej parzysta.
                            • jolunia01 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 19:40
                              jakw napisała:

                              > Jak najbardziej można parować - w końcu 100 to liczba jak najbardziej parzysta.

                              Błyszczysz jak supernowa. Szkoda, że nie udało ci się odnieść do tematu dyskusji. Na centymetrze krawieckim nie ma wartości "0". Wspomniane zadanie (post szarsz) brzmiało "zsumować wszystkie liczby z centymetra krawieckiego 100 cm". A co do 100 - rzeczywiście jest parzysta (ach, cóż za odkrycie), ale w zbiorze, o którym mowa w zadaniu do utworzenia jednakowo wartościowych par należy dobrać je tak, by sumowały się do 101. Odpisywałam osobom o nickach d.o.s.i.a i anek30 wskazując, że ich rozumowanie nie pozwala na utworzenie par spełniających warunek jednakowej wartości i wykorzystujących wszystkie elementy zbioru.
                              Finito. Więcej nie tłumaczę.
                              • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 10:15
                                > którym mowa w zadaniu do utworzenia jednakowo wartościowych par należy dobrać j
                                > e tak, by sumowały się do 101. Odpisywałam osobom o nickach d.o.s.i.a i anek30
                                > wskazując, że ich rozumowanie nie pozwala na utworzenie par spełniających waru
                                > nek jednakowej wartości i wykorzystujących wszystkie elementy zbioru.

                                Skad wzirlas te warunki jednakowej wartosci i wykorzystujace wszystkie elementy???
                                Zadanie bylo zsumowac wszystkie liczby od 1 do 100. Nie ma ZADNEGO znaczenia jakiej uzyjesz meyody, jak je sparujesz. W matematyce nie istnieje cos takieho jak "nalezy". Moze dziecko sparuje do 100 moze do 101 moze nawet utworzyc trojki sumujace sie do setki, albo poparujr do 74. Jakie ma to znaczenie? Niky nir powiedzial ze jedynym slusznym sposobem jest sumowanie do 101. Osobiscie sumowalabym do setki, a na koncu dodala samoyna 50tke. I co mi zrobisz?
                              • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 11:00
                                Najwyżej sobie dodadzą to co zostanie. W czym problem jeśli wynik wyjdzie prawidłowy?
                      • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 12:18
                        kochana, ale mnie nie musisz przekonywać że matematyka to nie czarna magia!!!!!!!!!!!! ja umiem matematykę, rozumiem i uwielbiam takie zadania. Pytałam o to, ponieważ my zrobiliśmy pary do 100- ot po prostu inaczej.

                        Ania
                        • jolunia01 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 13:30
                          anek130 napisała:

                          > .... Pytałam o to,
                          > ponieważ my zrobiliśmy pary do 100- ot po prostu inaczej.

                          Nie da się zrobić par do 100 wykorzystując wszystkie liczby - nie ma bowiem pary dla 100 i dla 50.
                          • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 13:38
                            no te bez pary dodaliśmy
                          • morekac Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 14:56
                            Moim zdaniem najlepiej złapać taki centymetr do ręki i złożyć tak, żeby 1 było przy 100... wtedy 50 jest przy 51 - każda z par wynosi wtedy 101...
                            • jolunia01 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 16:06
                              No i o to właśnie chodziło - 50 par, każda o wartości 101.

                              Nie było co kombinować po 100, dodawać jakieś reszty itp.
                      • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 18:41
                        jolunia01 napisała:

                        >Ja - w przeciwieństwie do większości ematek
                        > - chodziłam do podstawówki w mrokach minionego ustroju. Wtedy w szkołach uczon
                        > o skutecznie, zarówno myślenia, jak i rozwiązywania zadań. Dzisiaj problemem je
                        > st - jak widać - podzielenie 100/2.
                        Potem też uczono... W rezultacie większość emam przy takich zadaniach łapie się za tworzenie układów równań...
                  • baltycki Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 15:12
                    Tak bym zrobil, gdybym mial centymetr krawiecki, zlozylbym na pol i niech dodaje, mnozy))
                    • demodee Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 10:00
                      Ale nie każdy ma w domu centymetr krawiecki. Czyli to jest praca domowa dla rodziców też! (Rodzicu - zorganizuj centymetr krawiecki, tak, żeby dziecko mogło pokombinować. Jako rodzic poprosiłabym, żeby nauczycielka matematyki przed zadaniem takiej pracy domowej każdemu uczniowi wręczyła centymetr krawiecki).
                      • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 10:27
                        > Ale nie każdy ma w domu centymetr krawiecki.

                        Na Boga! A kartka papieru w dzisiejszych czasach juz nie wystarcza???!!!!!

                        Ty tak na serio?
                        • demodee Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 10:35
                          No tak, można wziąć kartkę, pociąć na paski, pokratkować te paski i posklejać. wtedy będziemy mieli coś w rodzaju centymetra krawieckiego, na którym będzie można pracować.
                          Ale to jeszcze dodaje uczniowi roboty w domu, nieprawdaż?
                          • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 10:46
                            Demonde. Przykro mi to mowic ale jestes klasycznym przykladem kompletnie niemyslacej istoty.

                            Skoro to zadanie Cie przerasta, to mowie Ci jak to zrobic. Bierzesz kartke papieru, kladziesz ja wzdluz, nastepnie - uwaga skup sie bo teraz bedzie trudno - rysujesz na niej dluuuuuuga linie od lewej do prawej. A teraz jeszcze trudniej. Na poczatku linii zaznaczasz jedynke, na koncu 100. Nastepnir dzielisz linie na pol i zaznaczasz 50. Postepuja tak dalej podpisujesz kolejne numerki. Na koniec przygladasz sie dzielu i odkrywasz ku swemu bezbrzeznemu zdumieniu, ze nie potrzebujesz centymetr krawieckiego ani nawet nozyczek, zeby miec centymetr krawiecki.

                            Co wiecej, mozesz wcale nie uzywac centymetra krawieckiego a wypisac liczby w rzedach dziesiatkami, kumasz, czy za trudne?

                            Mam nadzieje ze pomoglam.
                            • demodee Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 12:05
                              Dosiu droga!

                              Postąpiłam jak poleciłaś. Wzięłam kartkę, położyłam wzdłuż. Od jednego brzegu do drugiego narysowałam linię. Zaznaczyłam punkty 1, 100 i 50. Potem zaczęłam rysować następne i oznaczać je liczbami, ale rysunek szybko stał się nieczytelny. Zniechęciłam się i rzuciłam robotę, nawet nie marząc o dodawaniu czegokolwiek.

                              Być może Twój przepis jest dobry dla czwartoklasistów, może oni mają więcej cierpliwości i większą odporność na frustrację?
                              • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 12:15
                                i w tym momencie rodzic może podpowiedzieć, żeby dziecko narysowało sobie krótszy "centymetr", od 1 do 10. W wielu przypadkach to wystarczy, żeby załapać ogólną zasadę. Wtedy, wyobraź sobie, okaże się, że dokładnego centymetra nie trzeba rysować, a zadanie rozwiązuje się w głowie.
                                • demodee Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 15:24
                                  A jeśli rodzice w tym momencie pracują na druga zmianę i dziecko musi samo odrabaiać lekcje?

                                  Czy zadając pracę domową pani wolno zakładać, ze dziecku ktoś pomoże w lekcjach, czy powinna dopasować zadanie do możliwości psychicznych dziecka (na przykład to, ze rozpłacze się po wykonaniu dziesiątego bezsensownego dodawania)?
                                  • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 15:42
                                    > , czy powinna dopasować zadanie do możliwości psychicznych dziecka (na przykład
                                    > to, ze rozpłacze się po wykonaniu dziesiątego bezsensownego dodawania)?

                                    Slyszalas powiedzenie: potrzeba matka wynalazku? Wiesz skad sie wzielo?

                                    Wiesz ile razy w swojej pracy mam ochote rabnac w monitor i sie rozplakac? Jak wiem, ze korzystajac ze standardowych rozwiazan bede tkwila nad jakims problemem tydzien, a jestem w dodatku jedyna osoba ktorej obowiazkiem jest "znac sie" i nie ma kogo spytac. Setki razy. I wiesz co wtedy robie? Szukam lepszego rozwiazania i czesto wpadam na cos na co nigdy bym nie wpadla gdybym nie musiala. Niepojete dla Ciebie prawda?
                                  • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 19.10.14, 18:40
                                    >A jeśli rodzice w tym momencie pracują na druga zmianę i
                                    > dziecko musi samo odrabaiać lekcje?

                                    Oczywiście, rodzicom wolno mieć dzieci w dupie.
                                    • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 20.10.14, 10:50
                                      szarsz napisała:

                                      > >A jeśli rodzice w tym momencie pracują na druga zmianę i
                                      > > dziecko musi samo odrabaiać lekcje?
                                      >
                                      > Oczywiście, rodzicom wolno mieć dzieci w dupie.
                                      >
                                      Dlaczego praca na 2 zmiany jest maniem dzieci w d..?
                                      • iwoniaw Re: Irytacja szkołą dzieci 20.10.14, 11:02
                                        Cytat > Oczywiście, rodzicom wolno mieć dzieci w dupie.
                                        > >
                                        > Dlaczego praca na 2 zmiany jest maniem dzieci w d..?



                                        No też się nad tym zastanawiam big_grin. Zwłaszcza, że pytanie, dla kogo właściwie powinno być zadanie domowe, jest bardzo zasadne: jakoś nie wydaje mi się, że dla rodzica. Który jeśliby miał talenta pedagogiczne i możliwości czasowe, zapewne zająłby się edukacją domową - widocznie jednak jednej lub obu składowej mu, nieprawdaż, brakuje. Skoro jednak dziecko jest posyłane do szkoły, to wypadałoby, aby nauczyciel poprzestał na oczekiwaniu, iż dziecko przyjdzie wyspane, czyste i nakarmione oraz posiadające podręczniki i pomoce szkolne. I zadawał mu zadania na jego możliwości (wiekowe, programowe, osobnicze etc.)
                                        • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 20.10.14, 17:54
                                          >> Dlaczego praca na 2 zmiany jest maniem dzieci w d..?
                                          > No też się nad tym zastanawiam

                                          Doprecyzuję: chodzi o kompletny brak czasu dla dziecka nie radzącego sobie z zadaniami domowymi, które nie są zbyt trudne dla przeciętnego dziecka w jego wieku.

                                          > Zwłaszcza, że pytanie, dla kogo właściwie powinno być zadanie
                                          > domowe, jest bardzo zasadne

                                          Cytowane zadania nie przekraczają możliwości logistycznych i intelektualnych dziewięciolatka.
                              • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 15:22
                                No tak, bo sie teraz rysunek dziecince zamazal, to niech pomysli jak zrobic zeby sie nie zamazywal. Nie wpadnie dziecinka ze mozna napisac 10 rzedow liczb i rozwiazac to zadanie zupelnie inaczej bo zauwazy ze w pierwzej kolumnie bedzie 1, 11, 21..., 91, w drugiej to samo tylko z 2 na koncu it. Wtedy wystarczy zsumowac 10+20+...+90, i tak 10 razy a do tego pododawac reszty 10 jedynek z pierwszej kolumny, 10 dwujek z drugiej itp.

                                Nie no w tym momencie dziecinka jest zniechecona bo kolor dlugopisu nie ten, a w ogole kto to widzial zeby tyle glowkowac.

                                Niestety Demodee, dla Ciebie ratunku juz nie ma.
                        • morekac Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 12:02
                          No właśnie, ja tak sobie zrobiłam to zadanie - na wirtualnym centymetrze. Razem z beczkami bez zapisywania jakichkolwiek układów równań, tylko z rysunkiem, zajęło to może z 5 minut... I nie sądzę, żebym miała problem z wytłumaczeniem tego dziecku.

                          -------------------------------------------------------------
                          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                          • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 19.10.14, 18:44
                            A ja mam dziewięciolatka na stanie, więc żeby nie strzępić języka po próżnicy, zwyczajnie mu to zadałam. To z beczkami.
                            Najpierw strzelił bez zastanowienia, że beczka waży 6 kg. Powiedziałam mu tylko, że źle. Doszedł sam, dlaczego. Spróbował dopasowć 4 i 2 kg i SAM (rrrrany, to niemożliwe, dziecko samo coś wymyśliło!) doszedł, że coraz bardziej oddala się od dobrego wyniku, więc poszedł w drugą stronę i w drugiej próbie wymyślił, że to musi być 12.
                            • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 20.10.14, 09:15
                              Twój ton jest bardzo sarkastyczny, ciekawe czy tak samo byś mówiła, gdyby jednak nie rozwiązał
                              • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 20.10.14, 17:45
                                Gdyby nie rozwiązał, to bym mu pomogła, albowiem uważam pomoc moim własnym dzieciom za normalną. I tak jak cieszyły mnie pierwsze uśmiechy, kibicowałam pierwszym kroczkom i pierwszym przedszkolnym przyjaźniom, tak kibicuję mojemu synowi w szkole i pomogłabym, jeśli byłaby taka potrzeba i jeśli bym umiała. Przede wszystkim starałabym się podpowiedzieć, gdzie i jak szukać pomocy, bo to ja jestem dorosła i moim doświadczeniem mogę i chcę mu służyć. Bo to moje dziecko.
            • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 23:06
              > Jak moje dziecko miało takie zadania, to zanim cokolwiek podpowiedzialam, to mu
              > siałam zobaczyć ileś pomysłów, nieudanych prób i wtedy ewentualnie tłumaczyłam,
              > naprowadzalam


              I to jest jedyne dobre rozwiazanie, a nie wyreczanie dziecka w jakiejkolwiek probie samodzielnego myslenia.
          • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 12:22
            Ale pani w biblo nie ma znac wszystkich tomikow tylko mniejqiecej wskazac gdzie leza ewentualnie podpowiedziec ze o jesieni to Staff sie narzuca
            • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 13:13
              i widzisz 9 latka który wertuje tomiki poezji, zakłądam, ze wbibliotece jest ich dużo i w dodatku to czyta????? nie raz trudne wiersze, zupełnie nie dla dzieci?
              • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:10
                nie. widzę 9-latka, który prosi panią w bibliotece, aby pomogła mu z wyborem autorów, a potem przelatuje SPISY TREŚCI i czyta tylko te, których tytuły brzmią jesiennie.
                Jeśli przy okazji jakiś inny wiersz rzuci mu się w oczy, zafrapuje i zachęci do przeczytania - jeszcze lepiej.
                • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:16
                  tak, świetnie, ale wyobraź sobie że zlatują się do biblioteki 2 lasy czwarte czyli ok. 40 uczniów- no choćby Pani chciała- no nie da rady wszystkich obsłużyć. Poza tym nie wiem czy wiesz jak są wyposażone biblioteki szkolne.

                  Ania
                  • paskudek1 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:56
                    a wiesz że istnieja biblioteki publiczne??? i do nich też mozna isć, aaaa, przepraszam, trzeba dziecko np. zawieźć. No cóż, nikt nie powiedzial, ze latwo będzie.
                    • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 15:03
                      nie kpij, ustosunkowałam się do temtu biblioteki szkolnej, a bibliotekę publiczną mam pod nosem, nie musze dowozić.

                      Ania
                  • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 15:36
                    > tak, świetnie, ale wyobraź sobie że zlatują się do biblioteki 2 lasy czwarte czyli ok. 40 uczniów

                    Co Ciebie obchodzi, ile dzieciaków zlatuje się do biblioteki i w jakim czasie?
                    po pierwsze to nie Twój biznes, po co się przejmujesz problemem, którego jeszcze nie ma i wcale nie musi wystąpić?
                    Jedno pójdzie do biblioteki, drugie do domu, gdzie są wiersze, trzecie zapyta wujka, a czwarte w ogóle zapomni... piąte po naradzie z rodzicami pójdzie do biblioteki miejskiej. I w ten sposób do biblioteki szkolnej trafi 20% ze wszystkich. I to w różnym czasie....

                    No ale pewnie, konstruktywne rozwiązanie problemu jest znacznie trudniejsze od siedzenia i narzekania na zły świat i nauczycieli wink
                    • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 16:22
                      wyobrax sobie, że daliśmy radę, gdyż przypomniałam sobie jeden z wierszy z liceum. narzekam jedynie na to, ze zadanie domowe powinno byc wyłacznie dla dzieci- nie dla rodzica.
                      • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 16:38
                        Ale Twoje dziecko nie miało szansy na samodzielne rozwiązanie, prawda?
                        • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 16:52
                          no nie miało- jako 9 latka nie puszczam go samego do biblioteki publicznej na nie wiadomo jak długo
                          • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 16:55
                            Nie ma też biblioteki szkolnej, nie ma sąsiadów, kolegów z biblioteczkami. Jak żyć?
                            • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 17:01
                              ja jakos żyję bez tomiku poezji, spokojnie daje radę jeśli chcesz wiedzieć. ja ciągle podkreślam, że zadanie nie jest głupie, ale z ząłożenia wymaga interwencji rodzica - a ja zadania juz odrobiłam swoje własne. Nie przypominam sobie, abym ja, bedą w podstawówce, angażowała rodziców do zadania domowego, a jakoś swiadectwa z paskiem miałam az do 8 klasy.

                              Ania
                          • nickbezznaczenia Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 16:58
                            Piszesz, że biblioteka pod bokiem, więc to ty stwarzasz problem.
                            Dziewięciolatek to spory chłopiec i takie dzieci widuję w swojej osiedlowej bibliotece bez rodziców.
                            • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 17:01
                              no widzisz, a mój jeszcze nie był- i podejrzewam, że większość dzieci z jego klasy również.

                              Ania
                              • nickbezznaczenia Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 17:04
                                A to już nie jest moja wina tylko rodziców, uwsteczniających swoje dzieci.

                                Czwarta klasa i dziecko jeszcze w bibliotece na osiedlu nie było. Paradne!
                                • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 11:54
                                  I jeszcze centymetra krawieckiego nie ma. I pani nie dała.

                                  I niemal dwustukilowych beczek z olejem też nie ma w domu.
                                  • morekac Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 12:06
                                    Ja do moich rysunkowych beczek wlałam sobie piwa, na zachętę... wink
                                    • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 12:16
                                      dziecku można wlać rysunkowej coli. Moje byłoby przeszczęśliwe smile
                      • sko.wrona Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 16:39
                        No, ale jest dla dziecka.

                        "Za moich czasów" też zdarzało się, że z matematyki zadanie dostawaliśmy trudniejsze niż te na lekcji. Pół klasy nie dawało rady go zrobić. Zgłaszało się przed lekcją i było wspólne rozwiązywanie na tablicy z tłumaczeniem.
                        Nauczycielka chciała zobaczyć kto sam da radę rozwiązać itd.

                        Wytłumaczenie: w bibliotece była kolejka, zabrakło książek też byłoby do przyjęcia.

                        Swoją drogą tyle jest biadolenia jak to polska szkoła uwstecznia i nie uczy samodzielnego myślenia...
                        • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 16:58
                          ale własnie sęk w tym, że nauczyciel nie sprawdził tego zdania ani nawet nie zapytał o ewentualne problemy. Samodzielnie może dziecko myślec, ale działać już nie bardzo w tym wieku. Zasadne by byłoby dla mnie to zadanie dla dzieci w 6 klasie, które koncząc edukacje podstawową pewnie znają więcej autorów, poetów itd. ale nie dziecko, które jest na początku IV. W zasadzie nie wiem na co Pani stawiała bardziej- na znalezienie wiersza czy jego nauczenie się - bo jak na to drugie (dzieci dostawaly oceny za wyrecytowanie) to naprawdę czasu było mało- znaleźć wiersz - dla tych co obstają za samodzielnym szukaniem w bibliotece- myślicie , że wystarczyłaby jedna wizyta w bibliotece? i do tego czas na jego nauczenie się.
                          • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 19:07
                            Wystarczy jedna. Katalog biblioteczny kimo ze ma fiszki dziala jak wyszukiwarka. Nue mowiac o tym ze teraz w bibl sa katalogi elektroniczne.
                            Dzien dobry - szukam latwego wiersza o jesieni. Czy moge zobaczyc tomiki poezji wandy chotomskiej marii kownackiej brzechwy i tuwima zeby przejrzec spisy tresci?
                            Alez chlopczyku lepiej jak przejezysz jesienne numery "plomyczka" tu masz roczniki. Albo ktoras z jesiennych czesci "razem ze slonkiem" konopnickiej - jakis wierszyk tam znajdziesz.
                          • sko.wrona Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 00:51
                            Czy my naprawdę mówimy nadal o IV klasie??? O tym jak korzystać z biblioteki uczy się chyba już pierwszoklasistów.

                            Dla mnie to kosmos odrabiać za dziecko zadania z matematyki. Kosmos, to oczekiwać, że 100 % dzieci będzie z wszystkich przedmiotów mieć oceny bardzo dobre.

                            Trzeba sobie zadać pytanie czy faktycznie nauczyciel jest taki beznadziejny (i tylko garstka dzieci zrozumiała jego tłumaczenie), czy może jednak problem ma moje dziecko (skoro 90% dzieci w klasie rozumie o co chodzi).
                            • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 07:52
                              ale dlaczego do mnie się podpięłaś? ja nie odrobiłam ZA dziecko tylko razem z dzieckiem i tłumaczyłam i wytłumaczyłam. Jełsi byś się wczytała w to co mówie, to napisałam, ż emoje dziecko umie matematykę a Pan nie sprawdza zadania domowego, a na lekcjach nie robią zadań tego typu- nie wiem skąd twoje przypuszczenie, że 90% dzieci rozumie o co chodzi???
                  • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 19:11
                    To jeszcze latwiej. Po 3 dziecku pani bez slowa pidaje odpowiednie tomiki mamroczac strona 15 str 156 str25 i str55
              • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 23:11

                > i widzisz 9 latka który wertuje tomiki poezji, zakłądam, ze wbibliotece jest i
                > ch dużo i w dodatku to czyta?????

                Jak mialam 9 lat to praktycznie nie wychodzilam z biblioteki, bo przerabialam ksiazki w takim tempie ze nie nadazalam ich wypozyczac.
                Hodujecie male imbecylki.
                • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 07:53
                  nie musisz mnie obrażać, a właściwie mojego syna. Rozumiem, z ejako 9-latka czytałas również wiersze, któe rozumiałaś tak?
                  • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 10:50
                    Oczywiscie. Polowa literatury dzieciecej to wiersze. A jak juz chcesz wiedziec to jako dziecko mialam przeczytane wzdluz i wszez ballady Mickiewicza.
                    • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 12:16
                      ale zdajesz sobie sprawę , ż epewnie byłaś wyjątkowym dzieckiem pod tym względem - i w ogóle co to za przykład. Zawsze tak mówisz dziecku :"bo ja w twoim wieku to robiłam to i tamto.."- dobrze wiesz, ze czasy są inne i dzieci i ich zainteresowania również. kto wie co byś robiła jako dziecko gdybyś miała do dyspozycji komputer , internet itp. Mówię ogólnie, bo zaraz mi ktoś zarzuci że moje dziecko nic nie robi tylko gra na komputerze i dlatego nie umie się poruszac po bibliotekach publicznych- więc ucinam, dziecko nie ma komórki, tableta, a na komputer pozwalam mu siąść ok. pół godziny dziennie
                • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 19:06
                  d.o.s.i.a napisała:

                  >
                  > > i widzisz 9 latka który wertuje tomiki poezji, zakłądam, ze wbibliotece j
                  > est i
                  > > ch dużo i w dodatku to czyta?????
                  >
                  > Jak mialam 9 lat to praktycznie nie wychodzilam z biblioteki, bo przerabialam k
                  > siazki w takim tempie ze nie nadazalam ich wypozyczac.
                  > Hodujecie male imbecylki.
                  Ja tak mam do tej pory. Ale wogóle nie czytuję poezji. Jeśli chodzi o jesień to do głowy mi tylko przychodzi "O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny".
        • konsta-is-me Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 12:55
          No wlasnie masa polowy oleju , czy moze ciezar?Albo objetosc?
          Jakos chyba w tym.czasie takie rzeczy chodza na fizyce i moze sie poplatac.
          Taczej trzeba zaczac od tego ze ciezar beczki jest dodatkowy do ciezaru oleju niejako.
          Mowie , pamietajac jak sama wlasnie od 4 kl , wtedy podstawowki zaczelam miec problemy z mat.
          To co proste dla doroslego, niekonuecznie proste dla 10-latka.
          • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 13:43
            > No wlasnie masa polowy oleju , czy moze ciezar?Albo objetosc?

            w kilogramach jest. Takich samych, jakich się kupuje ziemniaki. No chyba że 10-latek nigdy na zakupach nie był?
            • konsta-is-me Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:19
              Wiem ze jest w kilogramach...
              Ale sposob w jaki to tlumaczysz moze nieco zamieszac.
              • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 15:37
                żartujesz, prawda?
          • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 19:04
            Jak pamiętam, to fizyki na pewno w IV klasie nie było..
      • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 11:41
        Pytanie o zadanie z beczka. Jaki uklad rownan zrobilas? Ja to robie tak:
        50% plus beczka = 96
        100% - 180
        180-96=84 (tyle beczki zostalo do wypelnienia czyli faktyczne 50% beczki)
        84+84=168 180-168=12
        Czy ja cos zle robie? Btw takie zadania w 4 klasie sie robi???
        • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 12:01
          tak na szybko:
          x - waga beczki
          y - waga oleju

          1) x+ 1/2 Y = 96
          2) x + Y = 180
          • lola211 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 12:35
            4 klasista jest w stanie w ten sposób policzyc?
            • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 12:53
              No kurcze mam nadzieje ze umie. Rownanie z dwiema niewiadomymi to chyba nie jest cos co robi sie w gimnazjum...
              • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 12:59
                Co nie zmienia faktu ze w tym wypadku jest to kombinowanie jak kun pod gorke
              • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 13:12
                myśłisz że w 4 klasie uczą się równań z dwoma niewiadomymi?
                • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 19:16
                  Jak widze poziom szkoly obnizyl sie ostatnio...
                  • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 19:15
                    ichi51e napisała:

                    > Jak widze poziom szkoly obnizyl sie ostatnio...
                    Jakoś nie przypominam sobie za moich czasów równań z 2 niewiadomymi w nauczaniu początkowym czy nawet w klasie IV.
              • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 19:12
                ichi51e napisała:

                > No kurcze mam nadzieje ze umie. Rownanie z dwiema niewiadomymi to chyba nie jes
                > t cos co robi sie w gimnazjum...
                Na pewno nie robi się tego w klasach I-III. Na początku klasy IV też nie.
            • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 13:11
              no własnie nie jest, napisałam jak ja to na szybko rozwiązałam
      • beverly1985 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:39
        Autorka napisała, ze trafiła na zadanie, które sama, wszelkimi sobie znanymi metodami, rozgryzala przez 1.5h.
        Wytłumaczenie tego dziecku to był drugi problem, pierwszym było to że w ogóle nie potrafiła roziwązać. I o to zadanie pytam.

        Jeśli chodzi o zadanie z beczką to nie trzeba tworzyćzadnego układu równań.Przecież różnica między 180 a 96kg (czyli 84 kg) to waga "połowy oleju" (oleju wypełniającego beczkę w 50%). Ergo beczka 96-84= 12kg
        • beverly1985 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:41
          180-96= 84
          96-84= 12
        • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:41
          tak, ale mi było łatwiej układem równań- każdy ma swój sposób
          • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 19:20
            dlatego wlasnie to sa zadania dla dzieci - dorosli nipoyrzebnie kombinuja...
            • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 12:01
              ichi51e napisała:

              > dlatego wlasnie to sa zadania dla dzieci - dorosli nipoyrzebnie kombinuja...
              Dokładnie. Dorosły łapie się od razu za układ równań. Przy zadaniu z beczką dziecko może sobie pokombinować sposób rozwiązania przy pomocy wody, kubka i wagi kuchennej.
      • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 22:43
        Czyli nie dajecie synowi pomyslec samodzielnie i dojsc do rozwiazania samemu. Hodujecie kolejne niemyslace dziecko, ktoremu zawsze ktos beszie musial podpowiedziec bo inaczej sie wylozy. Czyli kompleynie niesamodzielna istote.

        Te zadania sa latwe. Dziecko powinno samo poglowkowac, rozrysowac, pomyslec. Sprobowac metoda prob i bledow, wpasc na jakis pomysl, inni slowy rozwiazac pewien problem.

        Zadanie z centymetrem. A niech by liczyl po kolei, w koncu doszedl by do tego ze moze szybciej bedzie znalezc jakis cwany sposob. Nie znalazl? Trudno, nie zawsze sie znajduje, czasem korzysta sie ze sprawdzonych choc pracochlonnych metod. Znajdzie inny sposob? Super. Nie ma znaczenia jaki, wazne ze dla niego dziala. Moze lepszy sposob ptzyjdzie mu do glowy jutro w trakcie gry w pilke. Tak pracuja naukowcy, nikt im nie daje do raczki gotowych rozwiazan. Uczycie dziecka biernosci i tego ze jak mu ktos nie powie to sam na nic nigdy nie wpadnie. Kompletna glupota i hodowanie malego imbecylka.
        • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 07:57
          jasne, ale możesz jakoś wytłumaczyć zachowanie nauczyciela, który nie sprawdza trudnych zadań? a na lekcji robią zwyczajne działania? jełśi dziecko naprawdę matematyi nie rozumie to moze liczyć już tylko na rodziców, skoro Pan nie wyjaśnia tych trudniejkszych zadań
          • nickbezznaczenia Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 11:05
            Dziwna jakaś jesteś.
            Gdzieś tam wyżej pisałaś, ze dziecko chodzi do tej samej szkoły, w której pracujesz, a żale wylewasz na forum.
            Gdybym była w takiej komfortowej sytuacji podeszłabym po prostu do nauczyciela, a którym być może jesteś nawet na ty, i pogadała z nim na ten temat.

            anek130 napisała:

            > jasne, ale możesz jakoś wytłumaczyć zachowanie nauczyciela, który nie sprawdza
            > trudnych zadań?
            • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 12:10
              oczywiście, że jestem na "ty" ,ale nie chcę biegać z każdą wątpliwością do niej- ma taki a nie inny sposób nauczania, prowadzenia lekcji, że wątpię, aby go zmieniła po mojej interwencji. Zresztą jak się okazuje po wypowiedziach tu na forum takie zadania nie powinno przerastać 9 -latka. Czasem ingerowałam w młodszych klasach, gdy pani ewidentnie robiła błędy językowe typu "ja umię"., ale teraz jest to czwarta klasa. Poza tym, to ze mam takie a nie inne zdanie na temat prac domowych nie jest równoznaczne z tym, ze chcę robić jakąś rewolucję w sposobie nauczania tej pani- ot po prostu dzielę się na forum swoimi uwagami.
              • nickbezznaczenia Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 18:21
                Czyli tradycyjnie, lepiej na forum pomarudzić, niż z osobą zainteresowaną pogadać.
              • iwoniaw To trzeba było tak od razu 17.10.14, 18:35
                CytatPoza tym, to ze mam takie a nie inne zdanie na temat pr
                > ac domowych nie jest równoznaczne z tym, ze chcę robić jakąś rewolucję w sposob
                > ie nauczania tej pani- ot po prostu dzielę się na forum swoimi uwagami.


                A, no skoro tylko sobie pogadać chciałaś i w sumie to od początku nie zamierzałaś i nie zamierzasz niczego w temacie zmienić, to nie ma sprawy big_grin
        • demodee Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 10:32
          Jakby mi dali w dzieciństwie do rozwiązania to zadanie z centymetrem, to bym oczywiście zaczęła dodawać te kratki po kolei. Myślę, ze już przy dziesiątej kratce rzuciłabym zeszyt do matematyki w kąt i znienawidziłabym matematykę, panią i szkołę.

          To zadanie z centymetrem to powinno być chyba na jakimś kółku matematycznym zadawane, bo normalne dzieciaki ono po prosu frustruje! Wyobraź sobie tak siedzieć i dodawać...
          • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 10:35
            > awane, bo normalne dzieciaki ono po prosu frustruje! Wyobraź sobie tak siedzieć
            > i dodawać...

            A jak inaczej nauczysz dziecko, ze warto szukac lepszych rozwiazan? Ma siedziec i czekac az ktos mu podpowie? Nic dziwnego ze 90% doroslyvh to takie bezwolne, bezmyslne istoty czekajace na wyreczenie we wszystkim.
            • demodee Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 10:52
              Wiesz, wydaje mi się, ze w matematyce najlepszym wyjściem dla ucznia jest po prostu wykucie wzorów i zorientowanie się, do których sytuacji najlepiej je zastosować. Matematyka po prostu tak ma, że jeśli nie masz naprawdę matematycznego umysłu to za dużo nie zdziałasz. A takie "matematyczne umysły" to może 1% populacji, reszta po prostu podstawia dane do wzorów.

              Oczywiście młodych ludzi należy zachęcać do "szukania prawdy jasnego płomienia. szukania nowych nieodkrytych dróg". Matematyka im w tym nie pomoże...
              • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 10:59
                > Wiesz, wydaje mi się, ze w matematyce najlepszym wyjściem dla ucznia jest po pr
                > ostu wykucie wzorów i zorientowanie się, do których sytuacji najlepiej je zasto
                > sować. Matematyka po prostu tak ma, że jeśli nie masz naprawdę matematycznego u
                > mysłu to za dużo nie zdziałasz.


                O Jezusie sad Matematyka to jest nauka myslenia a nie wzorow! Twoje podejscie skutkuje wlasnie tym ze nawet jak ktos ci podpowie rozwiazanie to i tak stwierdzisz ze nie masz centymetra krawieckiego w domu. Matematyka uczy myslenia na cale zycie, w kazdej dziedzinie, i Tobie chyba wybitnie tego brakuje jesli glosisz takie glupoty.

                Rece opadaja, ciery przechodza. Ide bo nie zdzierze.
                • demodee Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 12:27
                  No właśnie. Przez wiele lat aż do matury ludzie powtarzali mi ten truizm, że "matematyka jest nauką myślenia", ale jakoś nikt tego nie wykazał. Tzn. zgadzam się, że Pitagoras i Tales musieli się nagłowić, zanim swoje twierdzenia obwieścili światu, i chwała im za to, teraz pewnie też jacyś matematycy coś tam mądrego wymyślają, ale co z tego? Sama nie wpadłabym na twierdzenie Pitagorasa, zresztą po co, skoro już Pitagoras to za mnie zrobił, wystarczy nauczyć się na pamięć i wiedzieć, kiedy może się przydać, choć pewnie nigdy, bo od dnia matury nigdy nie policzyłam boku ani jednego trójkąta, ani równobocznego ani żadnego innego. Matematyka owszem przydaje mi się do obliczania, która lokata jest bardziej opłacalna, ale w sumie i tak korzystam z kalkulatorów bankowych.
                  To o matematyce jako nauce.
                  Co zaś do matematyki jako przedmiotu w szkole to nie mogę nawet jednego dobrego slowa o niej powiedzieć. Abstrakt poganiał abstraktem, układy równań z niewiadomymi i ich rysowanie na osi liczbowej! Pusty śmiech mnie ogarnia i żal za pieniędzmi, które rodzice wydali na korki przed maturą...
                  • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 15:32
                    > wymyślają, ale co z tego? Sama nie wpadłabym na twierdzenie Pitagorasa, zreszt
                    > ą po co, skoro już Pitagoras to za mnie zrobił, wystarczy nauczyć się na pamięć
                    > i wiedzieć,

                    Pewnie ze nie wpadlabys bo juz rysujac trojkat na papierze bys padla ze zmeczenia. Nie mialabys w domu katomierza, linijki, prawdopodobnie nawet kartki wtedy nie posiadalabys, nie mowiac o dlugopisie. No to gdzie bys miala rysowac i pisac...

                    > i wiedzieć, kiedy może się przydać, choć pewnie nigdy, bo od dnia matury nigdy
                    > nie policzyłam boku ani jednego trójkąta, ani równobocznego ani żadnego innego

                    To mnie akurat nie dziwi, bo watpie czy w ogole od matury mozgu uzywalas, skoro przerasta cie wirtualny centymetr.

                    > slowa o niej powiedzieć. Abstrakt poganiał abstraktem, układy równań z niewiad
                    > omymi i ich rysowanie na osi liczbowej!

                    I wiedzac to chcesz aby dzieci nadal sie w ten sposob uczyly. Choc sama widzisz ze kompletnie nie zrozumialad po co to wszystko bylo i czym to skutkuje teraz dla twojej inteligencji.

          • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 12:13
            demodee napisała:

            > . Myślę, ze już przy dziesiątej krat
            > ce rzuciłabym zeszyt do matematyki w kąt i znienawidziłabym matematykę, panią i
            > szkołę.
            A szkoda, bo może przy 20-tej już byś na coś wpadła wink
            • demodee Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 15:19
              Ale zauważ, że dziecku mogłoby nie wystarczyć cierpliwości, żeby robić tyle rachunków.

              Czego ma nauczyć takie dodawanie - cierpliwości? Umiejętności skupiania się na jednej czynności? Mnie to się kojarzy z opowieścią o Kopciuszku, której macocha pozwoliła pójść na bal pod warunkiem, że oddzieli mak od popiołu. Jak wiemy, Kopciuszkowi pomogły gołębie, które wydziobały mak. Czy w tej sytuacji mają pomóc rodzice? Czy to jest praca pod tytułem "matematyka integruje rodziny", czy "I Ty możesz rozwiązać zadanie z matematyki"?
              • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 15:37
                > Czego ma nauczyć takie dodawanie - cierpliwości?

                Piecset wpisow w watku i nadal nie zalapalas czego ma uczyc?
                Szukania prostszych rozwiazan dla zmudnych problemow. Uzywania glowy. Polegania na wlasnych umiejetnosciach.
                • komorka25 Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 18:45
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > Piecset wpisow w watku i nadal nie zalapalas czego ma uczyc?
                  > Szukania prostszych rozwiazan dla zmudnych problemow. Uzywania glowy. ...

                  HA, HA, HA!!! I kto to mówi? Aż sprawdziłam, do kogo się wcześniej przypyerdoliłaś - jak jolunia01 tłumaczyła najprostszy sposób, to pyszczyłaś, że można żmudnie, upierdliwie i byle jak. Sama powinnaś czasem użyć głowy.
                • demodee Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 19:12
                  Ale to jest problem czysto matematyczny, abstrakcyjny czyli dla przeciętnego ucznia z doopy wzięty! Dziecku do niczego to nie jest potrzebne, co go to obchodzi, ile wynosi suma liczb od 1 do 100? Czas spędzony na żmudnym sumowaniu kratek od pierwszej do do dwudziestej (bo wątpię, by chciało mu się liczyć dalej) mógłby poświęcić na bieganie po podwórku.
                  • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 20:12
                    Jestes glupsza niz ustawa przewiduje.
              • morekac Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 19:21
                Ma to nauczyć szukania mniej upierdliwych sposobów liczenia po prostu. Ostatecznie wiele wynalazków powstało po prostu z lenistwa. smile
                • demodee Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 20:00
                  Najmniej upierdliwym sposobem liczenia jest korzystanie z komputera. Czy celem tej pracy domowej było, żeby dziecko pokombinowało chwilę, potem odpaliło excela, pociągnęło myszką komórki od 1 do 100 i zadało funkcję SUMA?

                  A potem poszło pograć w piłkę albo poczytało książkę przygodową dla młodzieży.
                  • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 20:08
                    Prosze Cie, pograzasz sie.
                    • demodee Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 20:29
                      Nie znasz takiej funkcji w excelu?
                      • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 20:32
                        A wiesz jakim algorytmem Excel to liczy?
                        • demodee Re: Irytacja szkołą dzieci 19.10.14, 09:19
                          Bladego pojęcia nie mam.

                          Ale wiem, które klawisze nacisnąć, żeby mi komputer policzył wynik. I dzięki tej wiedzy nie muszę spędzać całego popołudnia nad zadaniem, tylko mam czas, żeby wyjść na rower, póki widno.

                          I jakbym miała dzieci, to bym tego samego od nich wymagała - żeby jak najmniej czasu poświęcały na matematykę, a jak najwięcej na ćwiczenia na świeżym powietrzu, zajęcia artystyczne i czytanie.
                          • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 19.10.14, 17:16
                            powiem jeszcze jedno, mój syn matematykę umie, ale tego typu zadania pojawiły się w IV klasie i zanim 'załapie" to chyba dobrze by było, żeby ktos go pokierował. ja owszem, mogę pomóc, bo matematykę umiem i lubię- ale ilu jest rodziców, którzy z matematyką mają na bakier, nie pomogą, wtedy dziecko zostaje z zadaniem sam na sam- sfrustruje się, nie będzie umiało- albo zrobi, ale nie wie, czy dobrze, bo Pan nie sprawdzał, nie zainteresował się- na lekcjach robią inne zadani, o wiele prostsze.
                            • szarsz Re: Irytacja szkołą dzieci 19.10.14, 18:50
                              > ale ilu jest rodziców, którzy z matematyką mają na bakier, nie pomogą,
                              > wtedy dziecko zostaje z zadaniem sam na sam- sfrustruje się, nie będzie
                              > umiało- albo zrobi, ale nie wie, czy dobrze,

                              Ależ Ty masz jakis syndrom zbawiania świata. Do biblioteki szkolnej dziecko nie może pójść, bo kłpotu pani tam narobi. Trudniejsze zadanie domowe złe, bo istnieją rodzice, którzy z dzieckiem nie przysiądą. Co by ten biedny nauczyciel nie zadał, zawsze znajdziesz w tym cudzą krzywdę. No bo nawet nie Twoją...
                              A nie, Twoją też, bo Ty _musisz_ dziecku pomóc, zamiast pozwolić mu na samodzielność.
                              • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 20.10.14, 09:14
                                bo wyobrax sobie, że ja myśle czasem o innych ludziach
                          • d.o.s.i.a Re: Irytacja szkołą dzieci 19.10.14, 19:39
                            > Bladego pojęcia nie mam.

                            Oczywiscie ze nie wiesz. Inni to wiedza za Ciebie, inni na to wpadli, inni stworzyli - byc moze tacy, ktorzy zaczynali od zadania z centymetrem. Cala wiedza ludzkosci jest poza Toba, kompletnie dla Ciebie niedostepna i niezrozumiala. Ty w swoim zyciu niczego nie wymyslisz, niczego nie stworzysz. Smutne. Wspolczuje.
                            • demodee Re: Irytacja szkołą dzieci 19.10.14, 20:52
                              Dosiu, nie martw się tak strasznie, ja spokojnie sobie żyję i obsługuję kompa bez znajomości tych algorytmów! Tak jak 99% populacji, która nie należy do grupy twórców tylko użytkowników i konsumentów.

                              Co zaś do przekonania, ze "cała wiedza ludzkości" jest dla mnie niedostępna, to jednak nie - "wiedza ludzkości" nie ogranicza się do znajomości czterech działań na liczbach do 100.
                  • morekac Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 20:41
                    Komputer też można wykorzystać i pokazać dziecku sposób liczenia, jeśli nie wpadło na to samo.
                    Ale dziecko samo na to nie wpadnie, bo po co komu informatyka w IV klasie? 😜
      • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 11:58
        Te zadania z matematyki to z serii "ile waży cegła i pół cegły". Jakiejś istotnej wiedzy matematycznej do tego nie potrzeba. Dziecko powinno na to wpaść - o ile da mu się pomyśleć, a nie będzie się stało nad nim i patrzyło czy na pewno wykorzystuje materiał z lekcji.
        Z tym polskim to pani rzeczywiście mogłaby rzucić kilkoma nazwami tomików. Wpp normalnie rozgarnięte dziecko (a jak nie dziecko to rodzic) poszuka najpierw wiersza w internecie - a potem co najwyżej będzie szukać książki w bibliotece.
    • gaskama Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 12:19
      Rozumiem, o co ci chodzi. I to, czy uważam, że praca domowa jest mądra, piękna, rozwijająca .... ma się nijak do tego, że muszą zaangażować się rodzice. Kilka przykładów z mojego podwórka:
      1. SP Kl. podajże 2. Zrobić drzewo genealogiczne co najmniej do pra pra dziadków. Bomba, bawiłam się z synem świetnie. Dzwoniłam po rodzinie. Drzewo leży schowane za szafą (wymiary 1m na 2m). Syn dostał 6. DWIE SZÓSTKI otrzymał kolega, który przyniósł projekt swojej mamy ze studiów polonistycznych: drzewo genealogiczne sięgające 17 wieku, po rozłożeniu miało 16 metrów kwadratowych. (wiem, w klasach 1-3 nie powinno być ocen, nasza nauczycielka stawiała oceny).
      2. Projekt na przyrodzie: Obejść osiedle, przeprowadzić wywiady z ludźmi ich osiedlu, jakości życia, na dużej mapie pozaznaczać domy kultury, prace zabaw, kina itd. itd. Zrobić podsumowanie naukowe. Klasa 4 SP.
      3. Zrobić wykłady w Power Pointcie na różne tematy, każde dziecko miało inny temat. Był wyraźny podział na dzieci, które same coś tam rzeźbiły i te, którym rodzice program wytłumaczyli i .... z nimi prezentacje zrobili.
      Mogłabym przykłady mnożyć bez końca.
      • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 12:25
        Ale w czym problem ze kolega dostal dwie 6? Wywiady dzieci noga zrobic idac grupa - nawet pewnie bu ciekawiej wyszlo. Prezentacje w pp to niedlugo MOJE dziecko bedzie umialo robic...
        • ewa_mama_jasia Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 12:49
          W tym problem, że od razu widać, ze praca niesamodzielna. Dlatego nie powinien dostać ocen. A już z pewnością dwóch z założenia oceniających wiedzę poza programem.
          Wywiady grupą? Kiedyś był tu wątek o realizacji grupowych projektów w czasie pozaszkolnym. Większość zabierających głos twierdziła, ze nie wolno dysponować czasem kilku rodzin (bo dzieci z poszczególnych rodzin mają różne plany na popołudnie).
          Zrobić prezentację w PP a zrobić rewelacyjną prezentację w PP to duża różnica, rzucająca się od razu w oczy.
          • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 13:06
            Ale co was obchodzi cudza praca niesamodzielna?
            • gryzelda71 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 13:09
              Ano to,że następna praca mojego dziecka tez będzie niesamodzilna. Skoro mnie to niewiele kosztuje a pani moaj praca bardziej się podba to luz.
              • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 19:22
                Jesli bylo to profesjonalnie wykonane drzewo to i tak takiego nie zrobisz. Sprawa tamtej babki jak chce dziecka uczyc nieuczciwosci. Ty tez pomagalas dziecku a wsciekasz sie ze tamta pomagala lepiej big_grin
                • gryzelda71 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 19:47
                  Oj ja nie wsciekałam sięsmile
                  Bo i nie pomagałam.
                  Ale dziecko, jeszcze raz dziecko, uważa ze to niesprawiedliwe. Wiem wiem ma wygarnąc pani po lekcji.
          • 71tosia Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 02:30
            power point w 4 klasie? Tylko po co? Moze jeszcze profesjonalne filmy popularno-naukowe rezyserowane, edytowane i zagrane przez 7 latki?
            • morekac Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 06:44
              A dlaczego nie? Moja starsza pomagała potem dziadkowi przy robieniu prezentacji. 😊
            • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 07:30
              Kiedys trzeba zaczac. Rozumiem ze pp przerasta wiekszosc doroslych (tak niejedna prezentacje w zyciu widzialam) ale tam serio nie ma technicznie niczego czego by 11 nie ogarnal. Dodaj slajd. Wstaw obrazek. Wycentruj. Podpisz. Dodaj tlo. Dodaj slajd...
              • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 12:21
                Robienie prezentacji jest chyba wsadzone w edukację informatyczna, ale chyba trochę później niż na początku IV klasy. A robienie prezentacji w PP przez osobę, która widzi owo narzędzie 1-szy raz na oczy jest upierdliwe i mało efektywne. I pewnie wymaga pomocy obytego z tym rodzica - a nie każde dziecko ma tego rodzica pod ręką. Nie mówiąc o tym, że nie każdy musi mieć PP w domu - przy zadaniu takiej prezentacji uczeń powinien mieć możliwość zrobienia jej w szkole.
              • elf1977 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 14:47
                Wiesz, ja ma 4 klasie mam dziewięciolatkę.
                • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 16:03
                  Nawet przy 7-latkach w I klasie w IV klasie we wrześniu są 10-latki.
                  • anek130 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 16:29
                    moj ma 9 lat, jest w 4 klasie, bo poszedł do szkoły jako 6 latek
              • iwoniaw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 17:41
                Cytatale tam serio nie ma technicznie niczego czego
                > by 11 nie ogarnal. Dodaj slajd. Wstaw obrazek. Wycentruj. Podpisz. Dodaj tlo.
                > Dodaj slajd...


                No dokładnie - moje dziecko w IV klasie miało lat 9 i robienie prezentacji w PP było dla niego znacznie łatwiejsze niż przygotowanie wystąpienia na ten sam temat w pomocami "papierowymi".
                • 71tosia Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 20:28
                  szczery idiotyzm (naprawde znam pp) glownie dlatego ze w 4 klasie nie ma niczego co wymagaloby przygotowywanie takiej prezentacji. Najpierw nauczmy dziecko opowiadac o czyms w sposob interesujacy, szukac informacji, dobrze rozumiec informacje a pozniej zadbajmy dopiero o to by uczen umial przygotowac 'wyklad' w power poincie. A u nas najczesciej odwrotnie, najwazniejsze jak a nie co. I zapewniam was PP jest zabojczy nawet na uczelniach, jak mowi moja kolezanka dzieki prezentacjom w pp materialu nie musi znac juz ani student ani profesor.
    • natalia.nat Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 13:00
      Zgadzam się. Niestety polskie szkoły nie uczą, jedynie sprawdzają czy się umie. A i z tym bywa kiepsko: kartkówka zamiast max z 3 ostatnich lekcji jest ze wszystkiego, są problemy z podliczeniem punktów albo z wyliczeniem jaki to procent...Na lekcji czasami tylko temat zapisany, nic nie wytłumaczone dzieciom, a do domu cała masa ćwiczeń i zadań. System jest tragiczny, nauczyciele nie odpowiadają za jakość i skuteczność. Dodatkowo materiał jest przeładowany, dziecko przychodzi po południu ze szkoły, zero odpoczynku, a i tak ledwo zdąży wszystko odrobić. Ale to właśnie dlatego, że czas spędzony w szkole jest zmarnowany. Są dwie drogi: albo dziecku wytłumaczyć zamiast nauczyciela (lepiej od nauczyciela), nie zawsze jest na to czas i siła po dniu pracy, albo olać, tylko wtedy owszem dziecko przejdzie z klasy do klasy, ale będzie miało braki, które mogą się nawarstwiać.
      • myszka12118 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:01
        Przeczytałam to co dzieci robią w domu, i trzeba stwierdzić, że to jest po prostu chore i nienormalne. Moj syn też ostatnio robił projekt ze mną. Praca dluga na 3 m .Historia mojego życia. Najważniejsze wydarzenia. Paranoja jakaś. Ale cóż tam. To że komputer napisze przez ó to nieważne. Praca twórcza zrobiona. Trzeba stwierdzić, że im młodsze nauczycielki tym głupsze. A z angielskiego dostał 5. Wiwat mama.
        • myszka12118 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:03
          Poprzedniczka ma racje, szkoły nie uczą, tylko sprawdzają czy dziecko umie. A jak się nauczy to ich to nie obchodzi. Nie tylko służba zdrowia jest chora, ale oświata też.
        • kroliczyca80 Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 14:55
          Co ty taka niedowartościowana? Co post, to sobie składasz gratulacje, podziękowania, wiwaty czynisz... Nikt inny, poza tobą, cię nie docenia?
      • sko.wrona Re: Irytacja szkołą dzieci 16.10.14, 16:48
        Nie wiem czy Twoja szkoła nie uczy (bo może akurat nie uczy, kto wiem).

        Wiem za to, że rośnie liczba rodziców, którzy uważają, że szkoła powinna NAUCZYĆ i kropka. Jedno dziecko będzie potrzebowało godziny żeby zrozumieć ułamki, inne pięciu. Bez pracy w domu się nie da, chyba że ma się super zdolne dziecko.

        Warto pamiętać, że tak jak są nauczyciele bez zdolności pedagogicznych. Są również dzieci, które na lekcji zamiast słuchać, gapią się w okno, albo gadają z koleżanką tongue_out
        • natalia.nat Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 08:41
          Nie pisałam o mojej szkole. Raczej o szkole w ogóle, o systemie jaki w niej panuje.
          I wcale nie wymagam, żeby szkoła NAUCZYŁA (nie zawsze się da). Wystarczy mi, żeby UCZYŁA. Dzisiaj uczeniem zajmuje się sam uczeń z pomocą rodziców. Odrabia sporo pracy domowej, przygotowuje projekty, prace dodatkowe, uczy się na okrągło na kolejne kartkówki i sprawdziany. Nauczyciel jest do niczego niepotrzebny. A nie, on sprawdza jak się uczeń wywiązał z nauczenia siebie.
          Tak, są też nauczyciele, którym się chce, ciekawie przedstawią temat, nie nękają kartkówkami co drugą lekcję, nie zadają do domu elaboratów, rozumieją, że uczeń ma pracować głównie na lekcji, że do jego rozwoju potrzebny jest czas na swoje zainteresowania, widzą ciężką pracę i zaangażowanie dziecka. Ale takich nauczycieli jest ich stanowczo za mało.
          • elf1977 Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 14:49
            Z pewnością, jeżeli nadal będzie trwała na nich nagonka, ich ilość cudownie wzrośnie...
            • jakw Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 16:02
              elf1977 napisała:

              > Z pewnością, jeżeli nadal będzie trwała na nich nagonka, ich ilość cudownie wzr
              > ośnie...
              W tym wątku nagonka jest na głupich nauczycieli. Chyba dobrze by było, gdyby ich ilość spadła?
      • 71tosia Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 20:39
        dla mnie pouczajace bylo to ze w klasie corki (liceum) najlepsza uczennica byla dziewczyna ktora z powodow zdrowotnych prawie nie chodzila do szkoly, przychodzila praktycznie tylko na klasowki. Nie byla chyba jakoswyjatkowo zdolna tylko w przeciwienstwie do innych uczniow marnujacych czas na lekcjach, ona miala czas na nauke wink
        • ichi51e Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 06:59
          Jak malo przychodzilai miala dobre oceny to skad wiadomo ze byla tepakiem?
          • 71tosia Re: Irytacja szkołą dzieci 18.10.14, 11:25
            tepakiem? Nie nie byla tepakiem, geniuszem tez nie ,byla przecietnym dzieciakiem. Od czasu do czasu w szkole sie pojawiala ale glownie uczyla sie w domu, pewnie troche z pomoca korepetytorow, jak wiekszosc w tej klasie.
    • ailia Sposob na angielski 16.10.14, 17:11
      Ja co prawda nie w Polsce, ale jezyki u nas tez sa w szkole, a ja nie znam wszystkiego czego sie ucza bo i skad. I sie popytalam troche i podam ci moj sposob na pomoc w lekcjach- jesli taka pomoc jest potrzebna.

      Musisz powiedziec synowi, ze jak jest np "naucz sie liczby mn rzeczownikow" na ang, to pani bedzie to sprawdzac tylko na takich przykladach jak byly w szkole. Wiec niech wypisze wszystkie przyklady nie tylko z zeszytu, ale i z czytanek z danego dzialu czy z cwiczen. Gwarantowane, ze w testach pracach klasowych czy innych nie moga byc przykady z kosmosu.
    • 71tosia Re: Irytacja szkołą dzieci 17.10.14, 02:25
      pamietam jak sama bylam w szkole podstawowej i i ambitna nauczycielka kazala nam uczniom chyba 5 lub 6 klasy robic: model Biskupina z miliona zalapek, pozniej lampke z korzenia no i chyba byl jeszcze karmnik dla pataszkow. Dostawalam notorycznie dwoje bo rodzice nie chcieli pomagac, az do momentu zorganizowania przez pania 'prac dzieci'. Tata po tej wystawie bez slowa wyjasnienia wziol sie do roboty i moje oceny poszybowaly. I chyba nie wiele sie od tamtych czasow zmienilo.
      W szkole mojego dziecka beznadziejni nauczyciele byli wyjatkami az do liceum (tzw renomowone). Cala klas leciala na korkach z prawie wszystkich przemiotow bo szkola nic nie uczyla (z wyjatkami beznadziejnie glupi nauczyciele, zero uczenia za to wymagali czesto wiecej niz sami wiedzieli, do tego autorytarni, zerowa tolerancja, zero emapatii). Dobrze ze uprawiam zawod, ktory pozwolal oganac polowe przedmiotow, inaczej poleglibysmy finansowo. wink. Po pierwszym semetrze nie bylo ucznia ktory nie mialby z jakiegos przedmiotu zagrozenia! Wiec Myszko przygotuj sie ze bedzie gorzej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka