stacie_o
23.10.14, 09:51
Chciałam się podzielic z wami artykułem:
natemat.pl/120837,rafal-brzoska-szef-inpostu-ludzie-chodza-do-roboty-zamiast-do-pracy-ja-szukam-tych-ambitnych
dla tych, dla któryc tl, wklejam fragment który mnie zaintrygował:
I niestety, niektórym tak już zostało. Przychodzą do pracy o 8, wychodzą o 16 i nie odbierają telefonu służbowego albo wyłączają od razu za progiem. Po 16 całkiem wypisują się z życia firmy - i to właśnie jest przychodzenie do roboty.
Natomiast człowiek, do którego mogę zadzwonić z pytaniem o 21, albo wysłać maila a on odpisuje po pół godziny - to dla mnie wartościowy pracownik, nowoczesnej organizacji.
co sądzicie? Bo jak dla mnie, to pan trochę przegiął. Owszem, rozumiem odebrać telefon w pilnej sprawie, ale oczekiwanie, że ktoś zawsze odbierze, odpisze na maila do pół godziny oznacza, że w zasadzie staje się niewolnikiem pracy po pracy. Żeby odpisać w to przysłowiowe pół godziny, to albo trzeba mieć zainstalowaną pocztę w telefonie i śledzić, albo odpalonego laptopa non stop.
Tak się zaczyna, najpierw dyspozycyjnośc, potem nadgodziny, a potem dochodzi się do sytuacji takiej jak opisywała tu forumka: praca od 10 do 4 nad ranem, bez urlopu, bez płatnego l4.
Szef inpostu się myli, tak to się pracuje w krajach III świata, na zachodzie juz kilka ładnych lat temu, zaczęto mówić, że takie niewolnictwo powoduje szybsze wypalenie zawodowe, choroby, wprowadzono badania i szkolenia nad work and life balance. A u nas wciska się ludowi, że tak jest ok, na zachodzie tak robią i bądź ambitny, dołącz do rate race.
A co sądzą o pracy w tej firmie pracownicy, kopiuję pierwszą lepszą wypowiedź.
Witam. Mogę o sobie mówić jako o byłej pracownicy tej firmy.
Pracowałam w dziale finansowym. Co do listonoszów to praktycznie wszyscy w centrali na Malborskiej w Krakowie uwazają ich za zwykłych roboli i niewolników.
Rekrutują tam za tak głodowe pensję że chętni rekrutują się zazwyczaj z pijaczków i niedorozwinietych umysłowo. Dlatego problemy z doreczaniem przesyłek.
Co do pracy w centrali na stanowisku finansowym to wcale nie jest lepiej.
Zwyczajny poracownik a nie menadzer może w porywach liczyć na mieszaną formę umowy tzn, Umowa o pracę na najniższą krajową oraz dodatek w formie umowy zlecenie ktory uzupełnia pensję . W każdym razie zarobek jest to rzędu około 1800 zl netto. Koljny minus jest taki że aby wykonać danego dnia swoją pracę nie mozna liczyć na to że wyjdzie się po 8 godzinach. Roboty jest tyle że zostając 12 godzin dziennie nie zdążymy się odrobić. W firmie próbują Cię zmobilizować tym że otrzymasz służbowego laptopoa - jednak jeżeli tak się stanie to zaczniecie zabierać robotę do domu co stanie się dla was koszmarem. W każdym razie praca po 10-12 godzin na dobę w firmie oraz w domu + praca w weekendy w domu na słuzbowym laptopie tak wygląda rzeczywistość w tej firmie. NA ŻADNE DODATKI NIE MA CO LICZYĆ NP. BONY NA ŚWIĘTA. ( JEST OPIEKA MEDYCZNA I mULTISPORT - OCZYWIŚCIE DODATKOWO PŁATNY Z NASZEJ PENSJI). oDRADZAM KAŻDEMU KTO CHCE BYĆ ZDROWY PSYCHICZNIE. fIRMĘ NAZWAŁABYM MINI OBOZEM KONCENTRACYJNYM LUB PLANTACJĄ BAWEŁNY W CZASACH NIEWOLNICTWA. fATALNA ATMOSFERA, DONOSICIELSTWO. wYCISKAJĄ JAK CYTRYNĘ I WYRZUCAJĄ. w KAŻDYM RAZIE ODESZŁAM BO STWIERDZIŁAM ŻE TAK MARNE WARUNKI NIE SĄ WARTE MOJEGO ZDROWIA.