Właśnie wrociłam z dłuższej podróży. Ukochany Wrocław , Monachium i z powrotem do Oslo.
i mam problem , nie za duży ale jednak

)
Polska to mój kraj , język który znam najlepiej z tych wielu które posiadam.
Oslo to moj port , praca , kasa i miejsce gdzie aktualnie jestem najbardziej zakotwiczona.
Polska to moja młodosć , moja rodzina , znajomi , przyjaciele.
Epizod dwuletni paryski , bardzo miły , lubie Paryż.
Ale najbardziej kocham Bawarię , DE , język , jedzenie , Monachium , w Germanii czuje sie u siebie , kocham literature , kulturę , niemiecką mentalność.
Mimo że z dziećmi stosuję OPOL i od lat walczę żeby mówily po polsku ... i mówia , pisza i czytają po polsku bdb ... to jakbym mogła to najchętniej bym rozmawiała z nimi po niemiecku.
Mam wrażenie że idealizuję te Bawarię bo tam przezyłam najlepsze lata mojego zycia.
Z drugiej strony kocham Oslo i Wroclaw i Paryż i gdzie sie nie znajdę z ta moją walizką na dowolnym lotnisku to sie dogadami i dam sobie rade ...
Takie lekkie uczucie braku korzeni i mam ... francuski paszport , jednak Polka , a jak twarz otworzę po niemiecku , norwesku , francusku lub agielsku to nie wiadomo kim jestem bo akcent mam ale nierozpoznawalny

PPP