novanicka
25.10.14, 18:58
w pewnej galerii handlowej w renomowanym salonie z biżuterią (znacie tą markę wszystkie) zobaczyłam na drzwiach: szukamy pracownika, wiadomość na miejscu.
Weszłam.
Pytam czy jest osoba odpowiedzialna za rekrutację?
Nie ma, można zostawić cv.
Pytam więc: a w jakich godzinach to jest praca?
Panie (dwie) zgodnym chórem: 9-21
Pytam więc: ale na zmiany tak? dzielicie się panie?
Panie: nie
Ja: jak to? 12 godzin dziennie?
Panie: tak, ale co drugi weekend jest wolny.
Pytam: a macie dzieci?
Jedna: moje dziecko już jest duże.
Druga: mam, jest ciężko.
Pomijam już, że panie zapewne mają taką sytuację, że muszą tak pracować, ale jak wygląda umowa? Jak pracodawca oficjalnie rozlicza pracownika? Nie boi się PIP? Czy tak pracują wszystkie panie we wszystkich salonach?
Bojkotujemy zagraniczne marki za wyzysk pracowników, mamy szum i oburzenie, a tu proszę, rodzima firma, reklamowana w mediach i takie kwiatki.