lola211
27.10.14, 14:58
Pojechal moj facet na ostry dyzur z urazem reki.Sytuacja nagła, musze zostac z dzieckiem, a w pracy sie pali.Ok, zamiast na 12 pojade na 15.Nic z tego.
Dwie godziny temu był czwarty w kolejce.
Nadal go nie ma.
Zanim czlowiekowi udzielą pomocy zdązy sie 2 razy przekrecic.
Ostatnio z matka w srodku nocy czekałam chyba ze 4 godziny.
Trzeba miec konskie zdrowie by chorowac.
Szybka obsługa to tylko w filmie-w realu nikomu sie nie spieszy,tempo żółwie.