Dodaj do ulubionych

Rodzinne piekielne układy

14.11.14, 15:00
Jak w waszych lub znanych wam rodzinach rodzice wspierają/obdarowują/finansują dorosłe dzieci mając ich kilkoro?
Czy starają się aby -jeśli już dają -żeby każdemu dziecku dać mniej więcej po równo?
Czy może sami od bogatszego dziecka biorą a biedniejszemu dają?
Czy wspierają finansowo tylko tych którzy mieszkają najbliżej a tych, którzy wyszli z domu do innych miejscowości, to wlaściwie jakby ich nie było?
Czy np utrzymują od lat rodzinnego lenia/pijaka/narkomana a dla tego dziecko które pracuje i płaci swoje kredyty już nic nie mają i jeszcze na niego patrzą że może też by coś dorzucił uzależnionemu?
Albo dają datki córce, która bezmyślnie z leniwym facetem założyła rodzinę i ustawia się w pozie "ofiary" ktora przeciez nie ma pieniędzy więc to ją i jej dzieci trzeba wspierać?
Czy może swoimi dziwnymi niesprawiedliwymi decyzjami finansowymi skutecznie skłócili swoje dzieci?
Czy może od lat przyjmowali pomoc od jednego dziecka a w testamencie okazalo się, że swoj majątek dali drugiemu-nieobecnemu i nieangażującemu się w opieke nad nimi?
Obserwuj wątek
    • motylek.polny Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 15:16
      Ostatnio słyszałam o matce, która zatrudniona w firmie córki sama udzielała sobie pomocy. Jak się wydało ile i przez ile lat...to wściekła się na córkę. Oj, bywają chore sytuacje rodzinneuncertain
    • fomica Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 15:22
      W rodzinie mojej i męża jest tak: jeśli chodzi o wsparcie "duże" (np. po sprzedaży działki), kasa dzielona pomiędzy dzieci jest równa, taka zasada. Ale. Poza wsparciem "dużym" jest mnóstwo drobiazgów, które jednak róznicują sumaryczne kwoty wsparcia. Np. moja mama przez lata pełniła role bezpłatnej opiekunki dla siostrzeńca, nadal jest wyjściem awaryjnym na sytuacje nieprzewidziane. Ja z racji mieszkania daleko nie mam szans na takie przysługi, za każda godzine będe musiała zapłacic niani. Z kolei teściowa regularnie opłaca np. rachunek za telefon, wręcza paczki jedzenia, daje "kieszonkowe" najmłodszemu, dorosłemu synowi. To drobne kwoty, ale kwoty których mój mąz (najstarszy) nigdy nie otrzymywał. Zatem nie jest tak w 100% "po równo".
      • bi_scotti Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 15:32
        A to sie w ogole da "po rowno"? Chyba chodzi o to zeby bylo fair i zeby wszystkie dzieci mialy poczucie, ze sa traktowane fair, co wcale nie znaczy tak samo/po rowno. Mam 3 doroslych dzieci (30, 27, 24), juz od lat zadne nie jest na naszym utrzymaniu choc rozne formy "wsparcia" trafialy sie i wciaz sie trafiaja od czasu do czasu gdy zycie sie tak ulozy. Nie zawsze sa to formy pieniezne lub wymierne w pieniadzach. O czas zawsze trudniej niz o forse, eh wink Istnieje tez cos takiego jak "wiez" miedzy rodzenstwem i w ogole w rodzinie - i od tego bardzo wiele zalezy czy wszyscy czlonkowie rodziny ofiarowuja/przyjmuja/postrzegaja wszelka wzajemna pomoc tak zeby zawsze byla fair & just smile Ja nie wiem czy sie w ogole da teoretyzowac w tym temacie - jest tyle codziennych/comiesiecznych/corocznych sytuacji, w ktorych ktos z rodziny komus cos ... To sa lata pracy (wychowaczej wink ), ktore potem owocuja tak badz inaczej gdy dzieci juz dorosle. Life.
        • echtom Re: Rodzinne piekielne układy 15.11.14, 21:31
          W rodzinie mojej mamy były zdrowe układy finansowe - żadnych kłótni o spadek, dzielenie wsparcia według potrzeb itp. Doceniałam to szczególnie, gdy słuchałam opowieści znajomych o chorych układach w ich rodzinach.
      • joa66 Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 15:38
        Ja z racji mieszkania daleko nie mam szans na takie przysługi, za każda godzine będe musiała zapłacic niani

        Ale z racji mieszkania daleko masz ograniczone możliwości pomocy mamie..
        • fomica Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 15:46
          Dokładnie tak, dlatego nie czuje się pokrzywdzona, bo jest to naturalny układ. Pytanie w wątku było o to jaki jest podział a nie jak to oceniam.
          Natomiast w rodzinie męża to juz takie czyste nie jest, bo wszyscy synowie byli lub są w rozjazdach.
    • joa66 Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 15:47
      Problem z tego rodzaju opiniami jest taki, że zawsze reprezentują jedną stronę. Mogłabym napisać, że ja z siostrą jesteśmy obdarowywane sprawiedliwie/niesprawiedliwie - I co z tego, skoro siostra może miec inne zdanie? Nawet brak konfliktów o niczym nie świadczy, bo ludzie czasami udają, że wszytsko jest w porządku I hodują swój żal skrycie.
      • yuka12 Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 16:05
        Wiec dodam, ze w opisanej przeze mnie rodzinie to obdarowywane i wyrozniane dziecko i tak sie czuje najbardziej pokrzywdzone i nieustannie zada wiecej i wiecej od rodzicow. Pozostale dzieci widzac niedostatki u rodzicow chowaja poczucie krzywdy gdzies gleboko i ruszaja im na pomoc np. kupujac potrzebne sprzety do domu. Chociaz wiedza, ze nie wszystko jest w porzadku.
        • joa66 Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 16:09
          Tylko wypadałoby znac wersję tego, który wg was jest obdarowywany bardziej niż inne dzieci, a mimo wszystko czuje się pokrzywdzony.
          • kliplo Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 16:20
            Ja też znam podobny układ, tam są 2 siostry, od lat jedna bez żenady bierze od rodzicow i woła o więcej, rodzice w tajemnicy przed drugą ją finansują, druga nie wzięła od nich ani grosza.. Wielokrotnie były sytuacje, że chociażby druga kupowała prezent rodzicom, to pierwsza się dołączała że wspólnie go dadzą, po czym nigdy nie dokładała się finansowo. Kilka lat Pierwsza mieszkała u drugiej za darmo nie dokładając się nawet do jedzenia. Taki standard zachowań. A zarabiają porownywalnie... Tak rodzice sobie ubzdurali od lat, że pierwsza jest tą którą trzeba wspierać, nie raz robili drugiej awantury jeśli nie chciała rownież brać na siebie odpowiedzialności za utrzymywanie doroslej i pracującej siostry. To swoisty rodzaj uzależnienia emocjonalnego rodzicow od Pierwszej i odwrotnie. Podziwiam Drugą, że mimo wszystko tymi rodzicami się sama zajmuje, nie ma do nich wielkiego żalu choć jej ciężko ich fochy znosić, sama bardzo uczciwie się z nimi rozlicza i widząc, że oni ładują kasę w Pierwszą i tak od nich nic nie bierze.
          • yuka12 Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 16:27
            W tej rodzinie komunikacja kuleje. A pokrzywdzony czuje sie tak takze dlatego, ze pozostale dzieci jakos sie miedzy soba dogaduja. Takze przez wiek, jest miedzy nimi niewielka roznica wieku. Sam pokrzywdzony jednakze nie chce sie wlaczyc do normalnych kontaktow, wciagany do rozmowy ucieka i ciagle mysli, ze reszta konspiruje przeciw niemu. Dzwoni wtedy, gdy potrzebuje wsparcia finansowego. Gdyby jeszcze reszta miala czas i ochote na jakiekolwiek konszachty. Dlatego zamiast spiskowac wola dzialac np. kupujac nowa lodowke rodzicom, bo stara zakonczyla zycie. A pokrzywdzony mysli, ze to przeciwko niemu i wplywa na rodzicow, aby mu pomogli, bo on taki biedny i sam przeciw wszystkim. Gwoli scislosci lubie wszystkie te dzieci i jestem osoba stojaca z boku. I moj obraz sytuacji potwierdzily relacje innych osob widzacych, co sie dzieje i nie bedacych czlonkami tego ukladu.
            • joa66 Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 16:33
              yuka - sorry, to nic personalnego i nie dotyczy tylko tej historii. Po prostu cały czas reprezentujesz jedną stronę. Gdyby druga strona się wypowiedziała "czuję się tak..." to co innego.


              I tak bywa w wielu rodzinnych historiach - ja już jestem za stara , żeby gładko przełykać historie o "złych" dzieciach, teściach, szwagierkach itp
              • yuka12 Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 17:00
                Z druga strona ciezko rozmawia sie o uczuciach jak i z cala zreszta ta rodzina. Przezycia pokrzywdzonego dziecka znamy z jego zdan rzuconych mimochodem, jak i z awantur z innymi dziecmi (dosc glosnych). Jako osoba z zewnatrz nie mam szans na szczera rozmowe.
                • yuka12 Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 17:05
                  Ps. Ja wspolczuje im wszystkim i wszystkich mi szkoda w tej rodzinie, bo wszyscy tam cierpia, chyba nawet ten pokrzywdzony najbardziej bo coraz bardziej zamyka sie w swoim urojonym swiecie. A w gruncie rzeczy to fajna, inteligentna i zaradna osoba.
      • sko.wrona Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 19:52
        Każda sytuacja jest inna, ale ja znam dość dobrze opinie obu stron pewnego konfliktu.

        Bardzo przykra sprawa, bo dorosłe dziecko, nieustannie wspierane przez rodziców, ma poczucie ogromnej krzywdy. Problemem jest wybiórcza pamięć, czyli to co się od rodziców dostało uznaje się za pewnik i o tym się nie pamięta, ale za to rozpamiętuje się sytuacje, kiedy rodzice powiedzieli nie.
        Rodzice mają więcej dzieci, ale tylko z tym jednym taki problem, bo jak sami twierdzą nigdy, niczego od tej osoby się nic nie wymagało. Bo młodsze, bo słabsze.
    • yuka12 Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 15:56
      Znam taki uklad. Jedno z dzieci jest stare sponsorowane, dotowane, wspierane w roznej formie, rowniez poprzez duze darowizny rzeczowe, a pozostale dzieci, pomagajac wiecej rodzicom, ktorzy sami maja problemy finansow takze przez wspieranie tego jednego dziecka, nie maja nawet czesci tych darow czy chociazby uwagi. Zycie tychze rodzicow w zasadzie koncentruje sie wokol spraw jednego dziecka (ktore od dawna jest dorosle, samodzielne i mogloby poradzic sobie samo z palcem w bucie, ale woli angazowac rodzicow), problemy pozostalych sa duzo mniej dla nich wazne.
      Mysle, ze problem nie lezy tylko w pieniadzach, ale chyba i przede wszystkim w milosci i zainteresowaniu, ktora rodzice okazuja dzieciom. Wiec jezeli i milosc i pieniadze ida tylko w jedna strone, a pozostale dzieci spijaja resztki, to cos jest nie halo w takiej rodzine i te odstawione na boczny tor dzieci (nawet od dawna dorosle) czesto czuja sie mniej, jezeli w ogole, kochane.
    • heet_joe Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 16:01
      U mnie właśnie ostatnio pojawił się problem. Rodzice obdarowali nas z okazji ślubu pewna kota. Druga siostra wychodziła za maz pozniej i miala slub koscielny z weselem. Okazalo się obdarowali ja kwotą większą bo koszta wyższe. Najpierw mnie to zabolało, teraz jakoś rozumiem. Natomiast nie rozumiem trzeciej siostry., któraktóra ma żal do rodziców, bo twierdzi, ze za maz nigdy nie wyjdzie, wiec chcialaby tez cos otrzymac. Moim zdaniem nie da się po równo i juz od rodzeństwa zależy jak z tym postapia. Dla nas wazniejsze sa dobre stosunki od klotni o pieniądze, zwłaszcza ze rodzice majetni nie sa.
      • joa66 Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 16:04
        Dlaczego nie rozumiesz trzeciej siostry? Warunkiem pomocy jest zamążpójście?
      • princess_yo_yo Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 16:26
        zaczelam czytac i myslalam ze dostalas kota od rodzicow wink jakze mnie rozczarowala reszta tego posta bo bardzo bylam ciekawa czy kot na slub siostry byl lepszy czy gorszy smile

        co do tematu, po rowno jest calkowicie nieosiagalne. rodzina w miare ogarnieta i dorosla nie wylicza sobie godzin poswieconych wnukom albo prezentow. ale ja mam tylko jedna siostre, moze gdyby nas bylo wiecej mielibysmy powody zeby sie licytowac o atencje i prezenty
        • bi_scotti Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 20:05
          princess_yo_yo napisała:

          > zaczelam czytac i myslalam ze dostalas kota od rodzicow wink jakze mnie rozczaro
          > wala reszta tego posta bo bardzo bylam ciekawa czy kot na slub siostry byl leps
          > zy czy gorszy smile

          Same here. Wrecz czekalam na ciag dalszy, ze tak naprawde to nie byl kot tylko ten pseudo-tygrys, ktory sie gdzies wloczy pod Paryzem i nik sie do niego nie chce przyznac a tu by sie moglo okazac, ze ematkowy wink

          Wracajac do tematu wroce i mojej starej spiewki: dzieci wychowuje sie od pierwszego oddechu tudziez od tego samego momentu zaczyna sie ksztaltowac komunikacje z nimi i miedzy nimi. Jezeli dorosla osoba ma poczucie krzywdy, ze mama z tata dali bratu/siostrze 3 koszyki grzybow wiecej i milczy w temacie to tak naprawde moze miec pretensje do tych rodzicow nie o niesprawiedliwy podzial zbiorow po grzybobraniu tylko o to, ze gdzies tam po drodze, w dziecinstwie i nastolectwie uczciwych/zyczliwych/otwartych ukladow z dziecmi i pomiedzy dziecmi nie zbudowali. Forsa czy podzial dobr to tylko symptom powazniejszych "niedociagniec wychowawczych". Life.
          • helufpi Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 20:40
            No właśnie miałam napisać, że literatura poucza, iż ten z braci, który odziedziczył jedynie kota wyszedł na tym o niebo lepiej niż ten, który odziedziczył młyn. A tu takie rozczarowanie, że jednak nie było żadnego kotasad
            • bi_scotti Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 20:52
              Mogla by sie tez trafic kotka na goracym, blaszanym dachu tongue_out

              https://imworld.aufeminin.com/dossiers/D20110323/zmarla-elizabeth-taylor-7-161820_L.jpg

        • asia_i_p Re: Rodzinne piekielne układy 15.11.14, 21:15
          No też już zdążyłam pomyśleć, że to piękna tradycja - taki kot na początek nowej drogi życia.
    • stara-a-naiwna Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 16:23
      u mnie jest sprawiedliwie ale nie po równo

      dostajemy z bratem duże wsparcie - raz jedno, raz drugie, a czasami też po równo (pół na pół).

      Nie wiem które z nas dostaje więcej - chyba w zależności od "potrzeby" (mój tato spłacił mojemu bratu sporą cześć kredytu mieszkaniowego, mi dołożył się do mieszkania), jak kupowaliśmy (zmienialiśmy) auto tez było "wsparcie" - i na pewno nie taką samą kwotą - ale tez nie wiem kto dostał więcej - mój brat ma droższe auto "rodzinne" a ja starą corsę; on sobie finansował częściowo sam a ja nie wyłożyłam ani złotówki.

      Nie mamy (żadne z nas) poczucia krzywdy w rodzinie.

      w rodzinie partnera jest inaczej - 2 rodzeństwa - nie wiem kto dostaje więcej a kto mniej - ale jest zawsze "problem. On syn bezproblemowy, drugi rodzinny hazardzista - utracjusz - dać drugiemu to jak wywalić w błoto, mój facet dostał więcej (bo jest to "racjonlniejsze - opłacalniejsze") Każdy miał poczucie krzywdy - mój facet, ze jego brat dostaje i te pieniądze idą na taki cel na jaki idą, a tamtego szlak trafiał, ze ich mama zabezpiecza "przyszłość" tylko jednemu z nich.
      No i tutaj też był istotny stosunek dzieci do matki - nie fair, agresja, żądania pomocy i wsparcia + obrażanie się a z drugiej strony normalne poprawne relacje.
      • yuka12 Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 16:31
        W mojej rodzinie tez rodzice staraja sie dawac wedlug potrzeb. Moja mama jest uczulona na sprawiedliwe traktowanie, sama miala nienajlepsze doswiadczenia z wlasnej rodziny jako najstarsza z siostr i stara sie dzielic milosc i srodki w miare sprawiedliwie.
    • menodo Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 16:40
      Ja staram się dawać dzieciom mniej więcej "po równo" i na razie nie widzę, aby którekolwiek z nich czuło się pokrzywdzone. Jest to o tyle łatwiejsze, że między nimi jest 7-letnia różnica wieku i obecnie są na różnych etapach życia.
      Ostatnio syn (28), który się usamodzielnia, otrzymał od nas duże wsparcie finansowe i rzeczowe. Córka na razie takiego wsparcia nie potrzebuje - ale wie, że kiedy będzie chciała się usamodzielnić, również będzie mogła na nas liczyć. Na razie nie potrzebuje własnego mieszkania czy samochodu, jej potrzeby są inne - i tych nie zaniedbujemy.
      Ani w mojej rodzinie, ani w rodzinie mojego męża nie ma kwasów miedzy rodzeństwem, mam nadzieję, że między naszymi dziećmi też ich nigdy nie będzie.
    • agnieszka77_11 Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 16:46
      Z obserwacji jeżeli jest to coś większego (sprzedaż domu, działki itp) to po równo. Mniejsza pomoc w zależności od potrzeb. Często jest tak, że rodzice chcą pomóc temu dziecku, któremu gorzej się powodzi.
    • mamasiasiulki Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 17:23
      Kilka wersji spotykam:
      - sami od bogatszego dziecka biorą, a biedniejszemu dają
      - utrzymują od lat rodzinnego lenia/pijaka, innym nie dają i jeszcze na niego patrzą, że może też by coś dorzucił uzależnionemu
      - od lat przyjmowali pomoc od jednego dziecka a w testamencie okazalo się, że swoj majątek dali drugiemu-nieobecnemu i nieangażującemu się w opieke nad nimi; tu jeszcze jedna opcja: majątku nie dali nikomu, tylko towarzystwu opieki nad zwierzętami tudzież kościołowi
    • tryggia Re: Rodzinne piekielne układy 14.11.14, 21:30
      Problem jest wtedy, gdy po stronie doroslych, teoretycznie dojrzałych dzieci pojawiają się roszczenia i oczekiwania.
    • rosapulchra-0 Re: Rodzinne piekielne układy 15.11.14, 11:05
      Opowiedz nam, jak to jest w twojej rodzinie. Chętnie przeczytamy i ustosunkujemy się do tego.
    • lafiorka2 Re: Rodzinne piekielne układy 15.11.14, 12:09
      moja mam pomagała wszystkim jak potrzebowaliśmy pomocy,ja pomagam młodszym braciom,oni mnie też np w opiece nad dziećmi.Mąż pomagał swoim braciom,siostrze...Moja teściowa tez chyba wszystkim po równo pomaga,chociaż swojej córce chyba więcej,ale...niech ma.
      Nie narzekam smile
      Mój starszy brat też mi pomagał zresztą.Tak jakoś jest że i u mnie i u meza w rodzinie pomoc jest normalna i nikomu nic sie nie wygaduje.
    • premeda Re: Rodzinne piekielne układy 15.11.14, 14:53
      U mnie jest w miarę równo i sprawiedliwie, choć brat jest oczkiem w głowie mamy (tak, tak ze względu na to, że chłopak) ale problemów komunikacyjnych między nami nie ma, wiec gra gitara. U mojego M. też problemów nie ma, bo teściowa nie miała czym synów wspomagać.

      Za to hard core jest u mojej ciotki (siostry ojca). Ale ten przebija wszystkie ematkowe historie. Otóż ciotka usilnie pakuje kasę w starszego syna, od wzięcia kredytu na mieszkanie (kredyt tylko na ciotkę i wujka), które się synowej spodobało, po wzięcie im pożyczki gotówkowej, odkupienie ich starego auta (za kwotę znacznie przewyższającej jego wartość), po składanie im kasy i dawanie im ot tak, z jakiejś okazji. Włącznie z oczekiwaniem pomocy od młodszego syna, bo ten nie ma dzieci, a starszy się rozmnożył i stąd należy go niemalże po stopach całować. A starszy syn tę kasę pakuje w swoich.... teściów, którzy finansowo stoją znacznie lepiej od ciotki i wujka. Jak to zazwyczaj stoi obrotny biznesmen od pracujących na etacie w fabryce ludzi. No więc kasa od ciotki idzie a to na wyjazdy nad morze, a to na nowe meble do ich mieszkania, a to wypad na Mazury z drugą starszą córką, albo jako prezent dla ich starszej córki. Co jakiś czas bomba wybucha, ciotka przychodzi i żali się na syna i synową, że ją mają gdzieś i tylko od niej biorą a tamtym dają. Włącznie z tym, że z własną wnuczką ma problem żeby się widywać, bo synowej wiecznie coś nie pasuje. A za tydzień już składa następną kupkę forsy. Młodszy w każdym razie robi wszystko, żeby z rodziny się wymiksować, bo w stosunku do niego są tylko pretensje, że zamiast robić remont w ciotki domu, to na urlop nad morze pojechał.
    • gryzelda71 Re: Rodzinne piekielne układy 15.11.14, 17:27
      Bardzo różnie. W najlepszej sytuacji jest moja ciotka, ma tylko jedno dzieckosmile ile nie wpakuje, ile nie przyjmie nikt się nie focha
    • plain-vanilla Re: Rodzinne piekielne układy 15.11.14, 21:31
      Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia i pamiec ludzie maja bardzo wybiorcza. Moj brat bral cala pensje jednego rodzica przez 4 lata studiow w innym duzym miescie, po czym poinformowal mame, ze cytuje: "wyksztalcil sie sam". Ksiazeczka mieszkaniowa byla jedna i rodzice wplacali na nia przez wiele lat. Brat dostal ponad 20 lat temu 90 tys. zlotych na mieszkanie. Powiedzial, ze panstwo mu dalo, a nie, ze to dzieki rodzicom mial spory wklad na mieszkanie. Gdyby go spytac, to na pewno by mial poczucie krzywdy, ze ja dostalam wiecej, a moim zdaniem podzial zasobow finansowych byl madry i sprawiedliwy i stosowny do potrzeb.
    • fnutaki Re: Rodzinne piekielne układy 16.11.14, 10:12
      Nie ma większego problemu w rodzinie gdzie jest poprawna komunikacja. Często to działania np skonfliktowanych rodziców skłócają też dzieci i to przenosi się z pokolenie na pokolenie.
      Mam przykład u kuzynów, matka kłóciła się ze swoim bratem o majątek rodziców, teraz toczka-w-toczkę córka kłóci się tak samo o majątek z bratem. Choć obiektywnie patrząc, to najmniej dostało pozostałe rodzeństwo i to oni by mogli mieć usprawiedliwione pretensje wobec rodziców.
      Wydaje mi się, że kłótnie "o majątek" tak naprawdę nie są kłótniami o dobra materialne, ale o emocje skrzywione i skrzywdzone niesprawiedliwym wieloletnim podejściem rodziny (często przez nałogi lub zaburzenia psychiczne rodzicieli)
      • echtom Re: Rodzinne piekielne układy 16.11.14, 10:18
        > Wydaje mi się, że kłótnie "o majątek" tak naprawdę nie są kłótniami o dobra materialne, ale o emocje skrzywione i skrzywdzone niesprawiedliwym wieloletnim podejściem rodziny

        Dokładnie. Dlatego mąż znajomej kłóci się o mieszkanie z socjopatycznym młodszym bratem, wokół którego rodzice skakali przez całe życie, zakładając, że starszy poradzi sobie sam.
    • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Rodzinne piekielne układy 16.11.14, 10:28
      U mnie matka od lat wspiera w każdy możliwy sposób wyłącznie braci, a gdy czegoś potrzebuje zgadnijcie do kogo przychodzi z żądaniami. Bracia, ojciec wielokrotnie zwracali jej uwagę. Toleruję ją, gdy muszę, ale nie ma szans na żadną pomoc z mojej strony, na razie powinna się cieszyć, że ma prawo mieszkać tam gdzie mieszka, bo działka jest moja i część domu również, więc w przypadku podziału majątku dom będzie mój a ja będę musiała ją spłacić.
      Na szczęście miałam cudowną babcię, która nie pozwalała mnie krzywdzić.
      • rosapulchra-0 Re: Rodzinne piekielne układy 16.11.14, 10:45
        Tia..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka