Mamy taką znajomą która będąc u nas w gościach często zachowuje się w sposób, powiedzmy, kontrowersyjny. Albo powiem dosadniej - nieelegancki, a czasem niesmaczny. Na przykład:
na stole stoi miseczka z sosem, powiedzmy cadzyki, przeznaczonym dla wszystkich gości; znajoma bierze swoją łyżeczkę i wiosłuje ta łyżeczką, zamiast nałożyć sobie na talerzyk
sięga po stojący na stole słój z domowymi ogórkami kiszonymi i z okrzykiem: uwielbiam sok spod ogórków kiszonych! - pociąga łyk prosto ze słoika
przysuwa sobie miskę z sałatką i wydziobuje z tej sałatki na przykład kurczaka albo oliwki albo suszone pomidory albo cokolwiek, co najbardziej z niej lubi (czasem łyżką od sałatki, a czasem i własnym widelcem); nie muszę dodawać, że sałatka traci przez to na atrakcyjności dla reszty gości
na widok tortu mojej własnej roboty pracowicie przyozdobionego między innymi orzechami wydaje okrzyk: jaki piękny!; a po poczęstowaniu gości z pozostałej połowy tortu skrupulatnie wydziobuje i wyjada wszystkie orzechy, bezpowrotnie burząc całą dekorację i psując reszcie gości apetyt na ewentualna dokładkę, jak również pozbawiając mnie szansy poczęstowania tym tortem kogokolwiek jeszcze, gdyby przypadkiem coś zostało
A poza tym, znajoma na tyle fajna, że chcielibyśmy się czasem spotkać

Da się taktownie i dowcipnie, nie urażając jej, dać odczuć, że nas te zachowania rażą i zniesmaczają?
Liczę na Was, emamy