W wątku nieprzyznającym się padło, że żadna się nie przyzna.
No a ja się przyznaję. Dziecko 4 lata i poszło lawinowo

Jedna dziura robiona w październiku, druga w listopadzie (i podobno był koniec), a wczoraj był u dentysty (wypatrzyłam sama dziurę) i ma kolejne 4 zęby do leczenia, w tym dwa na cito.
Zęby myte, słodycze w normie.
Jestem załamana. Dwa pierwsze zęby były leczone w klinice, która nic więcej nie zaproponowała oprócz plomb. 120 zeta za jedną i do widzenia.
Teraz byliśmy w drugiej, dziecięcej. Zęby trzeba robić już pod wpływem jakiegoś głupiego jasia, bo syn się nie da po ostatnim leczeniu dotknąć
I co teraz? Da się to jakoś zahamować? Co powinni mi zaproponować oprócz leczenia?