mx3_sp 17.12.14, 09:07 nie macie doświadczenia, że najczęściej takie stwierdzenie pada z ust tych rodziców, którzy niewiele mogą dać? Nie mają jak i skąd? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aquella Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:12 w takim razie ci bez wystarczającej ilości kasy aby dziecku wszystko kupić są do tego, że biedni to jeszcze mądrzy poza tym o jakie "wszystko" Ci chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:19 np. była dyskusja o prezentach dla dzieci. Stwierdziłam, że teraz prawie wszystkie dzieci (takie starsze) mają swoje komórki, tablety itp.Padła wówczas taka jak w temacie odpowiedź z tym, że wiem, że akurat w tamtej rodzinie dzieci nie mają nawet jednego tableta bo ich nie stać, tak samo było podczas rozmowy o płatnych zajęciach dodatkowych. Odpowiedz Link Zgłoś
aquella Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:31 jeśli chodzi o prezenty to bardzo mądre podejście że nie wszystko dziecko musi mieć, oczywiście nie w przypadku kiedy chce tylko tablet i ten tablet naprawdę by mu się przydał a dziecko ma więciej niż 8 lat ja bynajmniej dziecka nie kłamię - więc bywa, że przyznam, że nie kupię czegoś bo mnie nie stać po prostu Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:33 to nie tylko o prezenty czy rzeczy chodzi. Jak wspomniałam zajęcia dodatkowe płatne, wyjazdy wakacyjne itp. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:36 masz rację, moje "nie wszystko musimy mieć", czy "nie musimy robić wszystkiego tego, co robią inni ludzie", po części wynika, że na "wszystko" nas nie stać. Natomiast z tego, na co nas stać wybieramy to, co uważamy za istotne, i te wybory tez duzo mówią nie tylko o stanie portfela, a równiez o priorytetach w życiu. Oczywiście, nie piszę o sytuacji skrajnego ubóstwa, czy zycia od pierwszego do pierwszego. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:46 > Natomiast z tego, na co nas stać wybieramy to, co uważamy za istotne, i te wybory tez duzo mówią nie tylko o stanie portfela, a równiez o priorytetach w życiu. Dokładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 12:09 mam podobnie do agni Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:37 My ilość prezentów ograniczamy - własne pomysły na zabawki staramy się stopować, czyli zapisywać na listę, żeby ktoś inny kupił My możemy nie kupić po ileś tam prezentów na urodziny, mikołajki, święta, ale ciotki i dziadkowie bardzo chętnie, niech kupią coś, co i tak byłoby kupione (ale dziecięce, a nie np. ubranka, z których kilkulatek raczej cieszyć się nie będzie). Na mikołajki mój brat przytachał taką ilość zabawek dla moich dzieci, że powiedzieliśmy im (i dzieciom, i wujkom i ciociom), że część prezentów zostaje na święta, bo ilość dobra jest aż nieprzyzwoita. I przykazaliśmy nie kupować nowych, bo toniemy w tym wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:39 jak się ma tak hojną rodzinę to mozna sobie pozwolić na minimalizm i nie kupowanie Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:49 Ale to najczęściej nie są drogie rzeczy, ale i tak byłyby kupione. Rodzina wdzięczna za pomoc, bo nie musi się zastanawiać, co kupować, my - bo nie przybędzie tona zabawek, tylko bardziej podpasowane prezenty dla dzieci. Są osoby, które nie potrzebują podpowiedzi, a i tak kupią trafione, a są osoby, które wiedzą, że się będą zastanawiać tydzień, a i tak przestrzelą. Mój brat robi świetne prezenty, ale nie ma umiaru - staram się go stopować, nie dociera (a mi jest głupio, bo na prezenty dla jego dzieci aż tyle kasy nie przeznaczę), to dzielę prezenty na części, żeby młode doceniały. I wiedzą, gdzie stoi prezent od wujka, który był na mikołajki, ale jest na święta Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 11:29 u nas tak było, że dzieciom z najblizszej rodziny kupowało sie prezenty na wspólną wigilię niby nic drogiego, ale tez nie za 20 zł- dzieci kilkoro w pewnym momencie zauwazylismy, że trochę tego za duzo, ze dzieci powinny się bardzo cieszyc, a rozpakowane prezenty za chwile lądują gdzies z boku od tamtej pory u babci prezentów nie ma- jest tylko jeden dla babci wspólny a dzieci dostają w domach to czego sobie zapragną sama kiedys synowi kupowała mnóstwo prezentów, zeby było na bogato- od kilku lat rozsądnie, to co go cieszy obecnie oficjalnie omawiamy prezenty i np chciał jakąs specjalną myszkę do kompa- wybrał sobie taką za ponad 500 zł- ale porozmawialismy z nim, zeby się zastanowił czy warto, moze znajdzie tańszą przemyslał i wybrał tańszą telefon- ma owszem- ale lekko przechodzony- tez mu wytlumaczylismy, że nie warto do szkoły nosic najnowszego samsunga galaxy jak się jakis chłopak z niego smiał to mu odparował- ze woli te kilka stówek wydac na coś innego Odpowiedz Link Zgłoś
eve-lynn Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 11:52 >a nie np. ubranka, z których kilkulatek raczej cieszyć się nie będzie taaaaaaaak? to pokaż tylko mojej trzylatce różową sukienkę z królową Elsa co tam sukienkę - radosnego szału dostała jak jej kupiłam skarpetki z Bellą, a histerii jak w przedszkolu zasikała majtki Z ARIELKĄ! Odpowiedz Link Zgłoś
vidy Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 19.12.14, 16:10 Jak moja miała 3 latka , to najważniejsze były dla niej majteczki z Arielka. Odpowiedz Link Zgłoś
wielkanocnaniespodzianka Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:14 tak jest w każdej sferze, ludzie przeważnie szukają usprawiedliwień czy wyjaśnień sytuacji, w jakiej się znajdują: ktoś mieszkąjący w starej płycie, powie, że taki blok jest super, a cegła fee, inny chwali pracę na etacie, bo stały dochód, bo pewność, a inny powie, że lepiej na zlecenie, bo jest panem swego czasu, kiedy chce, itd., itp... poza tym różne punkty widzenia, postrzegania rzeczywistości, zwracanie uwagi na pewne sprawy, które komuś z boku wydają się nieistotne.... ilu ludzi, tyle różnych odczuć-tak w wielkim skrócie. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:20 zgadzam się jednak na jakieś uogólnienie można się pokusić. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:21 Nie wiem, jakoś nie zauważyłam korelacji. Ale może obracam się w nieodpowiednim do obserwacji towarzystwie. Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:21 Ja mogę wiele dać, a zawsze tak mowie dziecku, kiedy chce jakiś badziew ze sklepu, dzięki czemu, możemy chodzić po sklepach z zabawkami i słodyczami a dziecko w ogóle nie zwraca na to uwagi Odpowiedz Link Zgłoś
7dosia Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:22 A co to jest to "wszystko"? Tablet i komórka? Nikt na świecie nie ma "wszystkiego", jeśli już tak filozoficznie podejść do tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:27 nie wiem co to to "wszystko". Mam wrażenie, że to taki wybieg słowny na brak możliwości podarowania zapewnienia akurat omawianej rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:08 ale czasem nie ma na omawianą rzecz pieniedzy bo totalny brak kasy, ale czas lepiej wydac kasę na fajne wakacje, inna rzecz lub po prostu dana rzecz nie jest warta ceny, nie jest tak naprawdę potrzebna etc Odpowiedz Link Zgłoś
broceliande Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:24 Nie tylko. Moi rodzice byli dość zamożni, jak na czasy mojego dzieciństwa (lata osiemdziesiąte i okolice), ale mieli taką zasadę, że powinnam się różnić od innych, wykazać się gustem lepszym niż motłoch i bardzo często odmawiali mi zakupu ciucha czy innego gadżetu. Nie znosiłam tego. W związku staram się, żeby moje dziecko miało wszystko. Żeby nie było mu przykro czy głupio, że nie ma tego co inni. Mam nadzieję, że nie będzie zazdrosny i z niską samooceną, jak ja. Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 12:14 Nie powinnaś mieć niskiej samooceny, gdyż jesteś fajna osoba Odpowiedz Link Zgłoś
toxicity1 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 17:49 broceliande napisała: że powinnam się różnić od innych, wykazać się gustem lepszym niż motłoch i bardzo często odmawiali mi zakupu ciucha czy innego gadżetu. I co? Metoda zadziałała? Masz lepszy gust niż motłoch???? Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:25 nie wiem, ale dużo gorzej brzmi dla mnie "moje dziecko musi miec wszystko" tutaj dopiero jest pole do popisu dla interpretacji Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:28 to też jest równie częste jako rekompensata własnych braków? To jakby drugi biegun podobnej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
broceliande Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:33 Ale chyba już w drugą stronę nie działa. Kto miał wszystko, zapewnia wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:36 bo to jest normą. Raczej każdy rodzic jeśli tylko ma możliwość zapewnia to wszystko, z rozsądkiem oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:49 Ale co to jest to "wszystko"? Każda zachcianka dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:50 wyjazd na klasową wycieczkę za granicę np. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:38 Akurat wyjazd na klasową wycieczkę za granicę nie jest za specjalnym pomysłem, chyba że wszystkie dzieci w klasie są z bardzo dobrze sytuowanych rodzin. Z reguły w klasie jest kilka osób, których rodziców stać na taka wycieczkę - a żeby uzbierać grupę, jadą dzieci z innych klas. I w tym momencie nie jest to klasowa wycieczka, której celem jest m.in. integracja klasy, tylko zbieranina bogatszych dzieci, które czasami ledwo się zna i lubi. Lepsza byłaby wycieczka w Bieszczady czy do Krakowa, gdzie jedzie cała klasa. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:46 ta wycieczka była planowana z dość sporym wyprzedzeniem czasowym i miała związek z profilem nauczania w klasie. Kilkudniowe targi kulinarne w Niemczech dla klasy gastronomicznej. Koszt nie był abstrakcyjny i dofinansowanie ze szkoły było. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:56 To inna bajka. Jeśli wpisane w program nauczania, omówione kiedyś tam z rodzicami i wtedy sprzeciwów nie było, to ok. Gorzej, jeśli szkoła stawia rodziców przed faktem dokonanym. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:58 no raczej do takich sytuacji nie dochodzi nigdzie żeby ktoś z takim pomysłem wyskoczył. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 11:04 Bywają. Siostra męża mieszkała u nas jak uparła się na liceum w Warszawie. Złożyła dokumenty do szkoły, została przyjęta i "na dzień dobry" usłyszała informację w sekretariacie że jest obowiązkowy integracyjny wyjazd we wrześniu z kosztem 700 zł. Akurat nie było to problemem, ale co by było, gdyby rodziny nie było stać na taki koszt? Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 11:09 sama napisałaś, że dowiedziała się na dzień dobry. A jakby nie było stać to może wówczas, że nie wszystko musi mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 14:19 To była selekcja wstepna Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:10 Często ktoś, kto nie miał, zapewnia WSZYSTKO co do głowy strzeli, bo się odkuł. A dzieci niekoniecznie z tego powodu szczęśliwsze niż reszta świata. Moja ciotka tak wychowywała swoje dzieci, bo wyszła ze skromnego domu, a miała obrotnego i pracowitego męża. Skutek? Rozkapryszeni, nigdy nawet nie podjęli normalnej pracy, bo "za mało dawali" na mityczne możliwości prawnika bez aplikacji i panny po filologii słowiańskiej. A jako dzieciaki i nastolatki, popisując się bez umiaru gadżetami, ciuchami i słodyczami (czasy peerelu) właściwie nie mieli przyjaciół - najwyżej dzieci znajomych ciotki, wtedy, gdy ona uważała za korzystne podtrzymywanie z kimś relacji. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:40 Jak dla mnie jest to złe pojmowanie miłości i troski rodzicielskiej. Za to pierwsze stwierdzenie, z Twojego startera, bywa objawem rozsądnego wychowania. Pod warunkiem, że nie oznacza ograniczania dziecku wszystkiego w imię jakiejś bezsensownej minimalistycznej tresury. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:42 nie nie ma tresury, zwyczajnie brak środków ubrany w to stwierdzenia. Natomiast nie ma przeszkód jeśli dzieci dostałby to od kogoś innego. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:29 Nie. Ja mogłabym moim dzieciom kupic po tablecie, smartfonoe, smartwatchu itd. Ale uważam, ze to nie są rzeczy, które dziecko powinno miec w wieku przedszkolnym czy nawet szkolnym. Chciałabym nauczyć dzieci szacunku do pracy i pieniędzy, wiec dlugo jeszcze ww. gadżetów ode mnie nie dostaną. Na drogie fanaberie będą musiały zapracować lub uzbierać, ewentualnie poczekać do swiat. Mam znajomych z dobrze sytuowanych rodzin i widzę ich podejscie do pieniędzy. Wniosek jest zawsze taki sam - jak ktos nie skalal sie praca, to nie docenia.. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:34 ewentualnie poczekać do swiat. Czyli święta są okazją by nabyć ww rzeczy, ale Ciebie stać. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:37 Czyli święta są okazją by nabyć ww rzeczy, ale C > iebie stać. Ale stać np. na tablet jako prezent świąteczny, a nie stac na tablet bez okazji + inny prezent/prezenty świąteczne.... Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:39 ok ale ja pisze o sytuacji świątecznej właśnie jeśli o elektronikę rzeczy chodzi. To stwierdzenie padło również w tych okolicznościach. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:42 no, możemy sobie gdybac, czy odmowa zakupu w danym przypadku wynika z braku pieniędzy i dorabianiu do tego ideologii, czy faktycznie z podejścia do prezentów (lub tego typu prezentów), bez względu na to, czy kogoś stac czy nie. Bywają i takie, i takie przypadki... Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:43 napisałam z czego to wynika, tam nie ma gdybania. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:45 napisałaś z czego sądzisz, że to wynika; myslę, że idealnego wglądu w cudzy proces myślowy, a także warunki materialne jednak nie masz Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:49 trochę nie zrozumiałam. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:35 Żeby nie bylo - spelniam zabawkowe marzenia dzieci, ale z rozsądkiem. Jeśli synek dostał ostatnio zabawkę, a w sklepie probuje mnie naciągnąć na kolejna - tlumacze mu, ze dostał niedawno cos innego i przez jakiś czas musi sie zadowolić tamta. No i uważam ceny ubranek za absurdalne i mimo tego, ze doceniam design np. Mango Kids - kupuje albo w SH albo na wyprzedażach w takim Kappahlu czy F&F. Wole kasę zaoszczedzona na ubrankach wydać na francuski synka, który w wieku 3,5 lat wita sie ze mną "Bonjour, ca va?" Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:17 Ty znasz francuski? Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 18.12.14, 09:32 Znam, a co? Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:37 > Wole kasę zaoszczedzona na ubrankach wydać na francuski synka, który w wieku 3, > 5 lat wita sie ze mną "Bonjour, ca va"? No faktycznie cos niesamowitego,ze dzieciak zna w wieku 3 lat zna zwrócili w innych jezykach niz polski Mango Kids to nie jest droga marka.Ceny jak w H&M.Tyle na temat twojego "mnie stac,ale..." Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 18.12.14, 09:35 Wiesz, większość znajomych mi 3latkow jednak umie sie witać tylko po polsku. Mowie o środowisku warszawskim, żadne mieszane małżeństwa czy ekspaci. A mango Kids uważam za drogie. 99zl za sweterek jest z doopy. Mimo, ze mnie stać. Btw fajnie tak pohejtowac z rana? Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 18.12.14, 10:04 Akurat witac sie to mozna nawet i papuge mysle ze nawet w kilku jezykach Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 18.12.14, 10:32 No to masz kiepskich znajomych.Nauczenie dziecka po Wutanfall w innym jezyku nie wymaga nauczyciela.Mango Kids ty uwazasz za drogie,ja nie. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 19.12.14, 09:21 No to super, ze sobie podbilas ego talentami swojego dziecka. Nie zamierzam tego negować, ciesz sie tym! Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 18.12.14, 13:58 Moja sie tak witała jak obejrzała którys odcinek świnki peppy A od wczoraj po turecku gada bo ją ciocia nauczyła Nie pisze tego złośliwie, bo fajnie że twój synek sie uczy francuskiego, tak mi się tylko skojarzyło z tym "bonjur, ca va" Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 19.12.14, 09:22 Bo tu wszyscy sie musza czepnac. Chodzilo mi o to, ze zamiast sweterka za stówkę wole mu ufundować francuski. I tylko tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 19.12.14, 11:16 To nie masz wystarczajaco kasy skoro musisz wybierać albo albo. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 19.12.14, 11:33 A nawet jak nie ma Edel, to co? Jest gorszym człowiekiem? Matką? Każdy musi wybierać i z czegoś rezygnować, "wszystkiego" nie da się kupić. Przede wszystkim nie da się kupić dobrego dzieciństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 19.12.14, 14:06 akurat tu rozumiem edel - jesli mam opcje: sweterek za 100 zł albo język francuski dla dziecka, i wybieram francuski, to rezygnacja ze sweterka wynika li i jedynie z faktu, że nie moge sobie pozwolić na jedno i drugie, a język uważam za ważniejszy. Zakładam, że ktoś wspomina o sweterku bo mu się on podoba i chętnie by go posiadł Raczej nie mówimy o rezygnacji z czegos, czego i tak nigdy nie chcielismy mieć. I nie ma w tym wyborze nic złego czy wstydliwego, ale tez i nie ma sie co oburzać na stwierdzenie faktu. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 19.12.14, 14:10 To niech przestanie pisac,ze ja stac,by zaraz napisac,ze albo albo. Odpowiedz Link Zgłoś
broceliande Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:37 A na Święta to od was zapracowane czy od Mikołaja? Mnie się nie podoba takie podejście" Mogłabym, ale nie kupię". Jeśli dziecko bardzo chce? Nie mogłabym. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:49 A na Święta to od was zapracowane czy od Mikołaja? Mnie się nie podoba takie podejście" Mogłabym, ale nie kupię". Jeśli dziecko bardzo chce? Nie mogłabym. Mnie sie tez takie podejście nie podoba. Moge stac mnie kupie dziecku o czym marzy. Dla zasady bo musi zapracować. Wiadomo ze nie od razy w ilościach hurtowych. I uważam ze to zapracować to taka warunkowa milosc, jak zasłużysz to dostaniesz. Warunek masz sie zachowywać jak ja chce bo inaczej nie dostaniesz nic. Dziecko musi zadowalać rodziców zeby rodzic chcial sprawić dziecku przyjemność . I tak moje dostają prezenty na swieta, urodziny, nie chca wszystkiego ,a nigdy jakis strasznie nie ograniczałam sie , bo za duzo maja. Nie kupuje zabawek ,gadżetów bez okazji . Książki ubrania i rozrywka (kino itp) jest bez okazji. I mimo ze spełniam marzenia nie widze zeby nie mileki szacunku do pieniędzy. A najgłupszy argument nie kupie bo moje dziecko bedzie inne kepiej wychowane, i 10-latek nie potrzebuje telefonu. Zastanawia mnie tylko czy rodzice tez robią/kupują tylko to co im niezbędne , czy nie robią sobie przyjemności kolejnym ciuchem butem torebka czy kolejnym kosmetykiem. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:51 chyba nie trzeba się zastanawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:51 Z postu wyżej wynika, ze masz złe wspomnienia. Ja mogłabym kupowac mojej córce masę zabawek ale tego nie robie. Czemu? Ma ich dość, nie sadze, by kolejna zabawka ją uszczesliwila. Nie musi tez dostać na gwiazdkę 10 czy 15 prezentów. Po otwarciu 3 bedzie juz rozproszona nadmiarem bodźców. Uważam, ze lepiej kupić 2 max 3 prezenty, o których ona naprawde marzy i ktore ja ucieszą niz byle co, ktore powędruje do kata po chwili zabawy. Uważam, ze warto kupowac dziecku np rower, wrotki, placic za basen czy inne zajęcia, ktore dziecko lubi niz zeby dostała kolejne puzzle ktore ułoży dwa razy i beda leżały na półce. Odpowiedz Link Zgłoś
broceliande Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:03 Właśnie chodzi o te 2 max 3 prezenty, o których dziecko marzy. Nie ma sensu "ładować" w dziecko za dużo rzeczy materialnych. Ale marzenia należy spełniać. Dla mnie wyrażenie "moje dziecko ma wszystko" oznacza właśnie "wszystko, o czym marzy". Osobiście uwielbiam puzzle, faktycznie, układa się 2 razy i potem leżą, ale i tak kupuję. Już ze 3 dostałam bez okazji, syn nalegał, żeby kupić Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:21 Owszem, marzenia należy spełniać. Ale trzeba umieć odróżnić prawdziwe marzenia od chwilowej zachcianki. I wierze, ze jako rodzic, ktory ma świetny kontakt ze swoimi dziećmi, umiem to rozróżnić. Odpowiedz Link Zgłoś
mag1982 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 11:33 Owszem, marzenia należy spełniać. Ale trzeba umieć odróżnić prawdziwe marzenia od chwilowej zachcianki. Dokładnie. Moja prawie czterolatka czasem mi odkrywczo mówi "Mamo, ja chciałabym wszystko". Na "wszystko" mnie nie stać ale mogłabym jej kupić tablet, furby czy jakieś inne cudo ale wiem, że po pierwsze za mała a po drugie niekoniecznie chcę, żeby już teraz spędzała wolny czas z tabletem. NA to nieuchronnie przyjdzie czas za parę lat ale zamierzam ten proces opóźnić jak się da. Dlatego dziwię się pewnej osobie z rodziny która pięciolatkowi kupuje tablet na gwiazdkę, choć nie jest z tego zadowolona ale "prawie wszystkie dzieci w przedszkolu mają". Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 12:15 dokładnie- marzenia spełniać, ale z rozsądkiem np mój syn marzy o fotelu do komputera za 1500 zł tzn juz mu przeszło- dla niego to są większe pieniadze, ale nie ma swiadomości jak wielkie ( na fotel) i tłumaczyłam, rozmawiałam etc kocha narty- w zeszłym roku kupilismy mu sporo rzeczy- bo sami się zajaralismy- sporo kasy poszło- w tym roku wszystko do wymiany i ustalilismy, że w tym roku będzie jezdzil na wypozyczonym sprzecie, bo nie planujemy dlugiego wyjazdu, nie wiadomo jak z zimą i szkoda kasy- lepiej poczekać, az przestanie rosnąć i wtedy kupować wypasione rzeczy generalnie staram się uczyc syna, ze poza tym czy masz pieniadze czy nie, to czasem warto sie zastanowic czy warto te pieniadze wydac aby wydac- bo są Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:10 Podpisze sie pod twoim zdaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
zoe7 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 15:52 O rany, jak słyszę o szacunku do pracy i pieniędzy.... Kto to wymyślił? Czy to naprawdę są rzeczy warte szacunku? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 15:53 Pieniadze nie biorą się z bankomatu Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 18.12.14, 14:03 Trud jest zdecydowanie wart szacunku, pewnie w tym sensie mowa o szacunku do pracy i pieniędzy Odpowiedz Link Zgłoś
zoe7 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 19.12.14, 14:13 No nie wiem, jakoś mi się to nie wiąże specjalnie w realu A szacunek pieniądza bardzo mi się źle kojarzy.... Ludzi trzeba szanować, niezależnie od stanu ich posiadania Odpowiedz Link Zgłoś
hipinka Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:30 bo prawda jest taka, że dzieci wcale nie muszą mieć wszystkiego, żeby mieć udane dzieciństwo "moje dziecko musi mieć wszystko" to, sorry, stwierdzenie totalnego konsumpcjonisty Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:31 Statystyki nie prowadzę, wiec nie mam pojęcia z czyich ust ten tekst pada najczęściej. Gdyby zależało to tylko od kasy, to nasze dzieci tonęłyby w drogich, modnych zabawkach i gadżetach. Ale naszą ambicją było wychowanie ich tak, żeby ten chłam nie był im niezbędny do szczęscia. I chyba w miarę nieźle nam wyszło - są idporni na reklamy, można ich wpuścić na kwadrans do sklepu z zabawkami i wyjść z pustymi rękami, tudzież z kolorowanką kupioną przez syna za własne pieniądze. Zabawki owszem mają, bawią się nimi, cieszą się z nich, ale nie stanowią one mrocznego przedmiotu pożądania. Po przejrzeniu katalogu z zabawkami jednego z dużych sklepów online stwierdzili zgodnie, że nic fajnego tam nie ma i pod choinkę najstarszy sobie zażyczył "książkę w której jest pokazane jak się rysuje smoki", a średni "ręcznik z autem". Tak że w sumie podpisuję się pod stwierdzeniem, że "moje dzieci nie musza miec wszystkiego" - bo spełnianie zachcianek i możliwość posiadania różnych przedmiotów nie jest składową ich definicji szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:32 Takie stwierdzenie pada z moich ust w kontekście elektroniki. Uważam ją za szkodliwą w młodym wieku, jak będą miały opanować komputer, tv, tablet i smartfona, to zrobią to w pół godziny. Argument "a roczniak mojej siostry puszcza sobie sam bajki" i że "wszystkie dzieci mają elektronikę" do mnie nie przemawia i w tym temacie "moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego". Dopóki nie znają elektroniki, do świetnej zabawy wystarczy im tona klocków, książek, pluszaków, papieru i ciastoliny. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:33 Dopóki nie znają elektronik > i, do świetnej zabawy wystarczy im tona klocków, książek, pluszaków, papieru i > ciastoliny. masz małe dzieci, prawda? perspektywa sie "nieco" zmienia wraz z dorastaniem dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:38 też tak uważam, że kilkunastolatek pluszakiem bawić się nie będzie.Elektronika nie jest wcale zła, diabeł w niej nie siedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:44 Dla roczniaka? Dla dwulatka? Czterolatka? Zanim nie miałam dzieci zamierzałam OGRANICZAĆ elektronikę i taki np. tablet do zabawy, gry, oglądania bajek myślałam sprezentować w okolicach 3 urodzin. Do 2 urodzin miały nie znać bajek. Nie mają tabletu, bajki oglądają bardzo okazjonalnie, okazało się, że nadal można bez tego wychować dziecko, które się nie zanudza na śmierć. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:48 Nie mają tabletu, bajki oglądają bardzo okazjona > lnie, okazało się, że nadal można bez tego wychować dziecko, które się nie zanu > dza na śmierć. małe dziecko, bo o takich piszesz Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:51 No tak. Ale jak były jeszcze mniejszy, a świat gadżetów dla niemowlaka nie jest wcale ubogi, to też nie miały wszystkiego. Ani ja nie miałam wszystkiego. Potem dostaną. Potem. Kiedy uznamy, że przyszedł na to czas. I nie produkt appla za całą pensję, tylko tablecik za trzy stówy. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:52 wuika napisała: > No tak. Ale jak były jeszcze mniejszy, a świat gadżetów dla niemowlaka nie jest > wcale ubogi, to też nie miały wszystkiego. Ani ja nie miałam wszystkiego. Pote > m dostaną. Potem. Kiedy uznamy, że przyszedł na to czas. I nie produkt appla za > całą pensję, tylko tablecik za trzy stówy. Zgadzam się. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:53 ." Ani ja nie miałam wszystkiego." kolejny argument. A jakbyś miała? Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:03 Ale nie miałam. Nie jako dziecko nawet - bo i tak dzieci mają 100 razy lepiej, niż miałam ja, jako dziecko (przeszliśmy rodzinnie przez megabiedę, kiedy wchodziłam w lata nastoletnie). Jako dorosła osoba mogłam sobie pozwolić na wiele rzeczy, ale wielu rzeczy nadal nie mam. Są dziedziny, gdzie pieniądze wydaję i takie, w których staram się nie. Moje dzieci mają kolejki i klocki drewniane za kilkaset zł każda - mogłyby przecież mieć po tableciku, co za różnica, co kupię, prawda? Ale nie mają i to jest mój wybór, co od nas dostają. I nie dostaną wszystkiego, z problemem "a Zuzia / Kasia / Jasiu mają jeszcze to i to i to" jeszcze się nie zetknęłam w stopniu takim, żeby trzeba było coś z tym robić. Wiedzą, że w jednym domu są takie zabawki, a w innym takie. One mają taki rower, kolega ma bardziej wypasiony. One mają więcej zabawek do piaskownicy, on więcej czegoś tam. Normalne życie. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:10 ale nie o to mi chodziło. Napisałam, że kwestia dotyczy rodzin, których nie stać, a nie świadomego wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:17 No kurde, a co maj,ą się biczować, czy zalewać łzami, a może wpaść w deprechę i się rozpić, bo jaśnie królewicz nastoletni nie dostał od nich srajfona? To jest obiektywne stwierdzenie faktu - dzieci, które nie mają tego mitycznego "wszystkiego" też wychodzą na ludzi. Dla mnie np. kupienie elektroniki dziecku musi być uzasadnione. Czyli np. telefon dla dziecka, które samo chodzi do szkoły, a nie jest wożone pod drzwi. Laptop - jasne, wtedy, kiedy zadania, prace domowe, projekty wymagają np. wejścia na jakąś stronę, poszukania materiałów w internecie, obejrzenia płyty dołączonej do podręcznika. W związku z tym moje dziecko prawdopodobnie dostanie takowy idąc do IV kl. SP, bo już wtedy zaczyna się poważna praca z komputerem. Tabletu w podstawówce na pewno nie dostanie, nie ma potrzeby bezmyślnie zabijać sobie czasu grami, dzięki boziu ma też inne zainteresowania. Zresztą w szkole jest zakaz bawienia się elektroniką.A ponadto, skoro w końcu będzie laptop, to po co 2 podobne sprzęty? Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 11:02 > Tabletu w podstawówce na pewno nie dostanie, nie ma potrzeby bezmyślnie zabijać > sobie czasu grami, dzięki boziu ma też inne zainteresowania. Zresztą w szkole > jest zakaz bawienia się elektroniką.A ponadto, skoro w końcu będzie laptop, to > po co 2 podobne sprzęty? troszke będe bronić tabletu, bo do pewnego stopnia może pełnić funkcję laptopa, a przy tym jest mniejszy i latwiej go ze soba zabrac w różne miejsca, a nawet ma funkcje, których nie ma w laptopie, np. robienie zdjęć. Jesli ktos może sobie pozwolic na tylko jeden taki sprzęt, to lepiej laptop, ale warto mieć obie rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 11:08 Córka ma aparat cyfrowy, więc robi zdjęcia na okrągło i przegrywa je na mój komputer. Ale mój jest MÓJ, no i służy głównie do pracy, mam tam kosztowne programy i ważne materiały, więc będzie potrzebny własny do stałego użytku. Nie za bardzo rozumiem konieczność zabierania elektronicznego ustrojstwa wszędzie ze sobą. Lekcje odrabia się w domu i wtedy włącza się tego laptopa. Na gry i tak nie ma czasu, a nawet jakby był, to też uważam, że życie nie polega na tym, że ktoś idzie po ulicy i gra, albo siedzi z koleżanką i gra, zamiast z nią rozmawiać. Dzieci wcale nie są takie głupie, niezorganizowane i znudzone, jak nam się wydaje, naprawdę potrafią wejść ze sobą w interakcje bez elektronicznych zabawek . Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 11:11 no wiesz taka np wielogodzinna jazda samochodem bez tabletu może być mniej fajna niż z , a na pewno dłuższa. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 11:38 Raczej rzadko nam się to zdarza. Wtedy młoda czyta książkę . Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 11:17 tablet przydaje się jako rozrywka wszędzie tam, gdzie trzeba długo czekać (wizyta u lekarza z opóźnieniem itp. atrakcje). Tak, wiem, mozna wziąć książkę (nota bene, podczas ostatniej wizyty u specjalisty z 12-latką byłysmy jedynymi osobami z książkami, reszta dzieciaków miała tablety lub telefony, albo nic - i te roznosiły poczekalnię Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 11:33 a zobacz ja mam książkę w tablecie, którą czytam, a Tobie może się wydawać, że gram. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 11:40 W życiu bym nie dała dzieciakowi książki na tablecie do czytania. Szkoda oczu. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 12:16 Pisałam o dzieciach - odgłosy dobiegające z tabletu/telefonu były jednoznaczne, ksiązki nie wydaja takich dźwięków Dorośli akurat nic nie robili, tylko albo próbowali zając sie dziećmi, albo patrzyli tępo przed siebie... Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 13:36 tinybop.com/apps/plants Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 11:39 No właśnie mamy zawsze książkę, bo ostatnio w domu mało jest czasu na czytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:19 Zapytałaś, czy "najczęściej nie macie doświadczenia, że najczęściej takie stwierdzenie pada z ust tych rodziców, którzy niewiele mogą dać?" Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 13:34 gadzety dla niemowlakow i malych dzieci to sa w duzej mierze gadzety dla rodzicow - dziecku wsjo rawno. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 12:33 Tablet dla trzylatka? Masakra.... Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 12:59 Teraz wiem, że są za małe i nie ma takiej opcji, żeby się elektroniką bawiły. Są w mniejszości, jeśli chodzi o rodzinę i znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:42 Małe? 3 lata mają. Ich kuzynki / kuzynki / dzieci znajomych biegłe w elektronice i grach. Uznałam, że nie dam im elektroniki tak długo, jak się da. Bajek też nie oglądają w ilości większej niż jedna-dwa na tydzień-dwa (od przypadku do przypadku). Do zabawy mają siebie i tonę zabawek, nie wyglądają na głupie czy nieszczęśliwe. I wiem, że to się zmieni, kiedy wpływ przedszkola i później szkoły będzie większy - ale na razie go nie ma, co mnie cieszy niezmiernie. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:50 wuika napisała: > Małe? 3 lata mają. a co? 3 latki to duże dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Ja piszę o 9 i młodych nastolatkach n/t 17.12.14, 10:21 Naprawdę uważasz, że 9-latki wymagają obstawienia elektroniką? Jedyna naprawdę uzasadniona i pożyteczna rzecz to telefon, o ile dzieciak sam chodzi do szkoły. W sensownych szkołach zresztą dzieciakom nie wolno bawić się na przerwach tabletami czy psp, przynajmniej w szkołach u córki były zakazy, więc dzieci zawsze musiały prowadzić normalne życie towarzyskie i rozmawiać ze sobą zamiast grać . Mają też do dyspozycji salę gimnastyczną na przerwach z dyżurującym nauczycielem i to jest strzał w 10. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ja piszę o 9 i młodych nastolatkach n/t 17.12.14, 10:27 nie wymogów nie ma, ale nie ma też co demonizować. Na ten przykład mój sam "obrabia" zdjęcia ze swoich meczów. Ostatnio z ojcem siedzieli i robili symulację jak będziemy wyglądać za 50 lat. W swoim telefonie ma swoją muzykę, której słucha. To jest jego druga pasja. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Ja piszę o 9 i młodych nastolatkach n/t 17.12.14, 11:12 Phi, córka na razie "obrabia" zdjęcia robione własną cyfrówką na moim kompie, wchodzi w głupiego painta, zmienia kolory albo dodaje różne śmieszne detale. Z czasem, jak napisałam, własny laptop będzie potrzebny i mam tego świadomość. Muzyki słuchamy z YT, umie wyszukać, co jej się podoba. Ale generalnie te aktywności nie zajmują jej tyle czasu, żeby w tej chwili cierpiała bez własnego sprzętu, więc bez przesady. Ma inne zajęcia, zainteresowania, sposoby spędzania czasu, zabawa z komputerem to na szczęście tylko mały wycinek jej życia . Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Ja piszę o 9 i młodych nastolatkach n/t 17.12.14, 12:23 prawda jest taka, ze nawet jak kupujesz dziecku " wszystko" to to się nigdy nie kończy bo zawsze pojawi się nowy sprzęt, lepszy sprzęt, a teraz 10-13 latki swietnie się orientują w tych wszystkich parametrach etc- tymbardziej, jak korzystają i kazdy poza nierozsądnym milionerem , powie kiedys stop Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:39 Moje dziecko ma 3,5 roku, nie umie obsługiwać pilota (rzadko używamy), nie umie obsługiwać komórki, tu ubolewam, że po pomoc nie zadzwoni. Ani komputera, bo puszczam jej bajkę i na tym się kończy jej kontakt z komputerem. Co z tego mojego dziecka wyrośnie... Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:42 Twój post trochę nie jest na temat. Ale, ok zdanie choć nie w temacie znam. Odpowiedz Link Zgłoś
broceliande Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:44 To, co innym wyrosło. Jak mój syn miał 3,5 to było dokładnie tak samo. Nie wiem skąd te dwulatki ze smartfonami. Teraz ma 10 lat i jest "komputerowy", szybko poszło. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:47 mój starszy i nie wyobrażam sobie by nie potrafił obsłużyć domofonu czy komórki - dla jego bezpieczeństwa. Natomiast jest bardzo elektroniczny nie tylko jako amator gier komputerowych, ale jako syn informatyka twórca drobnostek, małe aplikacje tworzą wspólnie, obwody elektroniczne, naprawiają zabawki. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 13:32 piszesz jak osoba ktora nie ma pojecia do czego moze sluzyc sprzet elektorniczny. na tablecie dziecko nie tylko moze sobie puszczac bajki albo trzeskac w AB. serio. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:37 Nikt dziecku nie zapewni wszystkiego. Nawet Kulczyk. Bo zawsze będzie coś powyżej możliwości. Więc decyzja o tym, co zapewniamy dziecku, jest zawsze kompromisem i pochodną pomysłu na zycie. Nie sztuka zarżnąć się i kupić dziecku wypasioną komórke, tablet, laptopa, psp i co tam jeszcze można. Sztuką jest kupować w rozsądnych granicach to, co uważamy za niezbędne. Ktoś woli pokazać dziecku egzotyczne kraje kosztem sfinansowania świetlicy, ktoś inny - kupić dziecku wypasioną komórkę kosztem czegos, ktoś inny - sfinansować prywatną szkołę kosztem wyjazdu na wakacje za granice. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:40 ale tutaj pojęcie WOLĘ raczej nie występuje ponieważ brak WOLĘ wynika z braku możliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:54 mx3_sp napisała: > ale tutaj pojęcie WOLĘ raczej nie występuje ponieważ brak WOLĘ wynika z braku m > ożliwości. ale wiesz na pewno, że gdyby mieli pieniądze, to kupowaliby to, czego teraz ponoć dla zasady nie chcą kupić? Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:59 nie no oczywiście, że nie wiem. Wiem natomiast, że jeśli ktoś chciałby , ktoś z otoczenia bliskich sprezentować im ten przysłowiowy tablet to nie było by sprawy. Jeśli babcia sfinansuje wakacyjny wyjazd, to on jest, jeśli dzieci dostaną łyżwy po starszym koledze to je ma, ale kiedy przyszłoby doi tego by rodzice mieli by ww nabyć sami to wówczas pada Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:02 no tak, to faktycznie wygląda na dorabianie troche ideologii Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:07 No widzisz, u nas byłaby "sprawa". Dzieci mogły dostać elektronikę - choćby coś po nas, telewizor przecież mamy, dlaczego nie mogą oglądać telewizji? Dlaczego im dziadkowi nie mogą kupić tego, czy owego? Bo najczęściej nie mają takich pomysłów, a jak mają, to są przez nas ucinane. To jeszcze nie jest wiek świadomych decyzji w takich obszarach jak ten "jak będę spędzać czas", żeby decyzję pozostawiać dzieciom. Cenzurujemy część prezentów (a głównie ich ilość) i gdyby dostały tablet, to prezent zostały zwrócony, albo schowany na potem (bez sensu, bo za rok tablety będą jeszcze bardziej ach i och). Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:09 W tym konkretnym przypadku pewnie masz rację. Na początku zarzuciłaś temat ogólnie, więc kobiety odniosły się też ogólnie Odpowiedz Link Zgłoś
saszanasza Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:39 Moje dziecko musi mieć świadomość, że pieniądze nie rosną na drzewie, ktoś je ciężką pracą zarabia, i nie jest to worek bez dna. Tak. Czasami odmawiam dziecku kupna jakiejś dupereli, mówiąc że nie mam na ten zakup pieniędzy, choć stać mnie na jej zakup. Jeżeli mnie nie stać, zwyczajnie nie kupuję. Nie stać mnie na prywatne szkoły dla dzieci, markowe ubrania , zagraniczne wycieczki, ale nie wychowuję dzieci w poczuciu niesprawiedliwości z tym związanej. Staram się natomiast nauczyć dzieci, że miarą wartości człowieka nie jest ilość posiadanych samochodów, czy drogich gadżetów. Uczę cieszyć się z tego co mają. I wcale nie przeszkadza mi mieszkanie w wielkiej płycie, a przynajmniej nie postrzegam tego w kategoriach porażki życiowej. Mnóstwo ludzi ma większe problemy. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:44 Nie stać mnie na prywatne szkoły dla dzieci, markowe ubrania , zagraniczne wycieczki" z ustach niektórych rodziców pada własnie wtedy "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego& - takiej sytuacji dotyczy wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 09:55 Ale dzieci naprawdę nie musza mieć wszystkiego. I to nie ma wiele wspólnego z tym, czy mnie stać czy nie. Można wziąć pożyczkę i kupić dziecku tablet czy komórkę za 3 tys., tylko po co? Poza tym zawsze gdzies jest ta granica, za którą już człowieka nie stać. Jeśli stać na wypasione wyjazdy, to nie stać na lot w kosmos. Jeśli stać na mercedesa, nie stać na maybacha czy ferrari. Jeśli stać na mieszkanie za 500 tys., nie stać na apartament 200 metrowy za 20 czy 30 tys. za metr. Mnie z bieżących dochodów nie stać na wypasiony wyjazd zagraniczny cała rodziną (nie mam tu na myśli Egiptu tylko np. RPA czy Chiny), bo płacę ok. 2 tys. miesięcznie na zajęcia dziecka (szkoła + pozaszkolne). Gdybym posłała go do publicznej i zrezygnowała z płatnych zajęć, moglibyśmy te 20 tys. przeznaczyć na naprawdę fajne, długie i egzotyczne wakacje. Ale wolę to, co wybrałam. Poza tym naprawdę uważam, ze dziecko zanim pozna Egipt i Chiny powinno przynajmniej w podstawowym zakresie poznać własny kraj. Ale i tak nie uwierzysz, widze że dla Ciebie wybór ograniczony = nie stać mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:01 wiesz co sama rzucasz kwotami i nie o taki ekshibicjonizm mi chodziło. Tu nie o to chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:06 Podaję przykład, wcale nie jakiś największy tylko w sensownej normie. Żeby nie być gołosłowną. Tak samo jak mozna podac przykład kolegi forumowego, że za koszt świetlicy ma 3 tygodniowy wyjazd do RPA. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:19 Prywatne szkoły, markowe ubrania i elektroniczne gadżety nie są obowiązkowe do wychowania dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:25 Bo i nie muszą... To nie są fundamentalne wyznaczniki szczęścia, no naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 12:26 no mnie tez nie stac na prywatną szkołę i wcale nad tym nie boleję. jakby to dla nas było bardzoooo wazne to by czlowiek starał się do tego aspirować, ale nie aspirujemy- bo uwazam, że nie musi chodzic do prywatnej Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 14:00 mx3_sp napisała: > Nie stać mnie na prywatne szkoły dla dzieci, markowe ubrania , zagraniczne wyci > eczki" z ustach niektórych rodziców pada własnie wtedy "Moje dzieci nie muszą > mieć wszystkiego& - takiej sytuacji dotyczy wątek. Nie wiem, może to jest obrona przed atakiem "nowobogackich" ,którzy teraz i już każdy kaprys dziecka spełniają i zarzucają skromniejszym ,ze dziecko bez prywatnej szkoły, markowych łachek ,zagranicznych wypadów wyrośnie na menela i będzie traumatycznie dzieciństwo wspominać? stąd taka ich odpowiedz zbywająca Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:40 z jednej strony tak, jest to pewnie jakas racjonalizacja ograniczania wydatków. z drugiej - ja tez tak dziecku mowie. no bo kurde, naprawde nie musi miec wszystkiego. na szczescie moje jest niezbyt wymagające w zakresie materialnym, co mnie bardzo cieszy. Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:48 A co znaczy "wszystko"? Mialam szczęście, los zesłał mi egzemplarze nieroszczeniowe Nie są ideałami, ale w konsumpcji wszelakich dóbr są rozsądniejsi od rodziców Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 12:28 dobra- zejdzmy na niższy poziom- kulki z automatów- za 2 zł dziecko się np upiera ze chce juz kolejna i kolejną i kolejną, a to tylko 2 zł. i ja np nie pozwalałabym kupować dla zasady, a nie dlatego ze mnie nie stac- dla mnie to wyrzucone pieniadze i argumentowac to mogę dziecku- ze naprawdę nie musisz miec 50 kulek z automatu, któe zaraz zgubisz Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:48 > nie macie doświadczenia, że najczęściej takie stwierdzenie pada z ust tych rodz > iców, którzy niewiele mogą dać? Nie, znam rodzicow naprawdę zamożnych, a dzieciom zalują i twierdzą, że z przyczyn wychowawczych. Poza tym: co to znaczy "wszystko"? Wszystko co istotnie potrzebne, czy wszystko, czego dziecko zażąda? Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:51 Może takim biedniejszym osobom łatwiej jest spostrzec, że posiadanie dużej ilości przedmiotów nie daje szczęścia, że ich dzieci są kreatywne bez zawalonego pokoju mnóstwem rzeczy, nie czują się poszkodowane, mają swoje ukochane zabawki, po które chętnie sięgają i nie muszą dostawać 10 zabawek na każdą okazję, bo to nie powoduje, że bardziej się cieszą. Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego. Dlaczego? Bo córce kupowałam zabawki, miała cały zawalony pokój, a każdą zabawką interesowała się nie dłużej niż 1 dzień. Już dawno powywalałam, skończyłam z kupowaniem setek zabawek na każdą okazję i bez okazji też. Córka wyrosła ostatecznie z zabawek jak miała 6 lat (tzn. jeszcze coś tam z Lego budowała). Syn rzadko co dostaje, a jak już dostanie jakąś pierdółkę, to się z niej szczerze cieszy, chodzi wszędzie z nią i pilnuje. I uważa, że ma super zabawki, chociaż nie ma niczego co byłoby dużo warte, żadnych garaży, elektrycznych kolejek, tylko głównie jakieś małe dziwne zabawki (nie reklamowane, bo pomimo tego, że ogląda reklamy z zabawkami, to mu się te zabawki nie podobają, ma swój własny specyficzny gust). Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:56 naprawdę uważasz, że średnia możliwość materialna to recepta na dobre wychowanie, szacunek i kreatywność? Skąd więc ta wielopokoleniowa bieda? Albo zachłyśnięcie się wyrwaniem z niej? Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:25 > naprawdę uważasz, że średnia możliwość materialna to recepta na dobre wychowani > e, szacunek i kreatywność? Nie. Nie uważam tak. Ale uważam, że nie trzeba mieć mnóstwa rzeczy, żeby było ciekawie i fajnie. Gdyby moje dzieci miały taką szczerą potrzebę posiadania większej ilości rzeczy, to próbowałabym zaspokajać ich pragnienia. Ale one rzadko coś chcą, nie są zachłanne, a jak już coś chcą i to dostaną, to bardzo doceniają. Zresztą córka i tak woli dawać niż dostawać, jak ma pieniądze, to prędzej wyda je na brata niż na siebie samą, nawet jak dostanie głupiego cukierka w szkole od swojego kolegi, bo miał urodziny, to niesie dla brata, bo będzie mu przecież miło i cieszy się jak jej brat dziękuję. Jest to kwestia charakteru, nie wychowania. Zupełnie odmienny model wychowania ma małżeństwo z mojej rodziny. Dzieci (dwie sztuki) dostają w każdym miesiącu tyle zabawek, że ja przez cały rok chyba na swoje dzieci nie wydaję tyle pieniędzy. W dodatku nie można kupić tylko jednemu, bo drugie będzie się czuło poszkodowane. Jeśli tylko jedno ma urodziny, to drugie i tak dostaje od rodziców zabawkę (nie wnikam w ceny, ale są to drogie zabawki jak na to, żeby pocieszyć dzieciaka, że to nie są jego urodziny - ok 200-300 zł). Wszystko muszą mieć osobne, nie ruszają nawzajem swoich zabawek. Nawet pastę do zębów mają osobną, dwie takie same, tylko podpisane imieniem, żeby wiadomo było która jest czyja. I nie uważam, że te dzieci są źle wychowane, rodzice się z nimi bawią, poświęcają dużo uwagi. Dla mnie to jednak dziwne, bo u mnie jest taka sama różnica wieku i moje dzieci się dzielą wszystkim co mają, nie wyrywają sobie, razem spędzają czas, mają wspólne pasty, jak jedno dostanie coś ode mnie, to drugie nie czuje się poszkodowane. Akurat urodziny mają niemal jednocześnie i kiedyś była taka sytuacja, że dziadek spotkał na podwórku córkę (miała 7 lat) i powiedział jej "chodź tutaj, masz 50 zł dla Stasia, na jego urodziny. Daj mu". Córka podziękowała, nawet słowem nie pisnęła, że ona też ma urodziny, tylko zaniosła bratu z uśmiechem pieniądze mówiąc "dziadek ci dał, możesz sobie coś fajnego kupić". Jak jej spytałam się co sądzi o tej sytuacji, to stwierdziła, że nie szkodzi, że dziadek zapomniał, to i tak miłe, że o Stasiu pamiętał. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:29 przyznam, że nie przeczytałam, ale zgadzam się ze wstępem. Nie mniej jednak bywa tak, że ideologia dorabiana jest nawet do lubienia/nie lubienia szczotek do włosów. Odpowiedz Link Zgłoś
mag1982 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 11:54 Córka podziękow > ała, nawet słowem nie pisnęła, że ona też ma urodziny, tylko zaniosła bratu z u > śmiechem pieniądze mówiąc "dziadek ci dał, możesz sobie coś fajnego kupić". Jak > jej spytałam się co sądzi o tej sytuacji, to stwierdziła, że nie szkodzi, że d > ziadek zapomniał, to i tak miłe, że o Stasiu pamiętał. Muszę, no muszę to napisać. Z jednej strony zawsze z przyjemnością czytam o Twojej córce bo to musi być naprawdę miła i dobra dziewczynka ale z drugiej strony cieszę się, że moja aż tak dobra nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 13:07 > ale z drugiej strony > cieszę się, że moja aż tak dobra nie jest. Można więc powiedzieć, że jest bardzo normalną dziewczynką . Mi na miejscu córki byłoby przykro, pewnie bym to pamiętała do końca życia.. Do tej pory pamiętam jak babcia na MOJE imieniny dała mi 20 zł, a mojemu bratu 50 zł, mimo, że żadnych imienin nie miał . A córka nie skłamała, że nie szkodzi, bo rzeczywiście nie widziała w tym problemu, także plusem takiego charakteru jest to, że nie przejmuje się tym czym inni, ale minusem, że może w przyszłości nie zauważyć, że ktoś ją wykorzystuje. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:26 Między statusem materialnym średnio czy przeciętnie zamożnego człowieka, który może nie kupuje bajerów, ale zaspokaja istotne potrzeby dzieci a tą wielopokoleniową biedą istnieje gigantyczna przepaść.... Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 09:59 a poza tym trochę niepokoi mnie stwierdzenie, że takie słowa padają z ust rodziców, którzy niewiele mogą dać. Jak to niewiele? Mogą dać im wiele, wspólną zabawę, wspólne spędzanie czasu, granie w piłkę/rakietki, budowanie samolotów z kartki papieru, robienie domku z kartonu, czy jakieś pacynki ze skarpetki, spacery, rozmowa, zainteresowanie. Można mieć cały pokój zawalony zabawkami, tak, że przejść nie można, ale najważniejsze co można dzieciom dać to właśnie czas im poświęcony. Nie trzeba mieć do tego drogich gier i zabawek, żeby coś ze sobą porobić. Ja dzisiaj z dzieciakami umówiłam się, że po szkole będziemy robić origami. Czy lepiej bawiłyby się ze mną zabawką za 2 stówy? Nie sądzę, myślę, że woleliby ze mną właśnie robić origami. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:03 Jak to niewiele? Mogą dać im wiele, wspólną zabawę, wspólne spędzanie czasu, gr > anie w piłkę/rakietki, budowanie samolotów z kartki papieru, robienie domku z k > artonu, czy jakieś pacynki ze skarpetki, spacery, rozmowa, zainteresowanie. Gwarantuję tobie, że akurat tego nie dają. Oboje pracują , mają liczne obowiązki, a dzieci są pod opieką świelic lub innych osób. Odpowiedz Link Zgłoś
broceliande Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:08 Jeśli oboje pracują i mimo to nie mają jak i skąd, to faktycznie trzeba dorobić ideologię, że dzieci nie muszą mieć wszystkiego. Rozumiem to. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 11:06 broceliande napisała: > Jeśli oboje pracują i mimo to nie mają jak i skąd, to faktycznie trzeba dorobić > ideologię, że dzieci nie muszą mieć wszystkiego. > Rozumiem to. Ja tez to rozumiem, to taka obrona psychiki przed totlnym zdołowaniem. Zamiast wpadac w czarna rozpacz, że tego czy owego nie moge dziecku dać, juz lepiej stwierdzić (zgodnie z prawdą, zresztą), że "dzieci nie musza miec wszystkiego". Odpowiedz Link Zgłoś
koza_w_rajtuzach Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:27 > e. Gwarantuję tobie, że akurat tego nie dają. Oboje pracują , mają liczne obowi > ązki, a dzieci są pod opieką świelic lub innych osób. Nie wiedziałam, że piszesz o jakiejś konkretnej rodzinie. Myślałam, że piszesz tak ogólnikowo. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:31 ogólnie po cześci natomiast na podstawie konkretnych osób. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:05 Te garaże i tory to tatusiowie dla siebie kupują Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:05 Uważasz, że ci, którzy mają, nic nie robią, tylko co rusz obsypują dzieci gadżetami na każdy kaprys i piknięcie ? Odpowiedz Link Zgłoś
mokotowianka1 Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:09 Nie wiem, być może to sformułowanie pada z ust rodziców uboższych. Mam jednak wrażenie, że stosują się do tej zasady częściej rodzice ze starymi pieniędzmi, którzy mogą sobie pozwolić na to, żeby się nie ścigać, nie kompensować, nie udowadniać, tylko rozsądnie wychowywać. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:13 owszem, ale Ty piszesz o zupełnie innej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:09 Dzieci naprawdę nie muszą mieć wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
eo_n Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:18 Myślę, że masz rację. Mówię tak czasem, z tym, że dodaję "Trudno", czyli mówię: "Trudno, nie trzeba mieć wszystkiego". Czyli zdaję sobie sprawę, że na coś tam nas nie stać, ale jednocześnie wiem, że to nie żadna katastrofa. A co do zabawek, to Gwiazdka jest jedyną okazją, gdy całkowicie tracę rozsądek. Jest dużo i drogo. W ciągu roku za to bez okazji nie kupuję nic, co kosztuje więcej niż 20-30 zł, a i to niezbyt często. Elektroniki moja sześciolatka nie używa, to już tak na marginesie. Jak podrośnie i się upomni, to pewnie dostanie, pewnie na jakąś okazję. W sumie powiedziałabym, że zakupy to wypadkowa podejścia rodziców i możliwości. Fajnie, jak człowiek sam dla siebie wie, kiedy decyduje się na niekupienie z rozsądku, a kiedy z braku kasy. No ale racjonalizowanie ma się dobrze u wielu osób... Może im z tym łatwiej? Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:19 Muszą nie muszą ... czasem rodzice moga zapewnić wiele czasem nie. Ja mam wybór bo mogłabym dzieciom zapewnić sporo dobr materialnych ale postawiłam na wykształcenie. Nie mają wypasionych gadżetów, posiadają najtansze komórki , nie smartfony i nie są wystrojone w super ciuchy. Córka dostała dopiero niedawno laptop wlasny ,korzystała z kompów na uni.bFakt że dostala od razu maca porządnego ale akurat wolę zainwestowac w coś co ma ręce i nogi a nie w jakiś shit . Mój syn nie ma swojego kompa , naszego iMac używamy na spółke. Natomiast dzieci uczęszczały do najlepszych norweskich szkól średnich co sie wiązało z kosztami zamieszkania w Oslo w porządnej dzielnicy ze względu ma rejonizację. Córka studiuje na elitarnym niemieckim uni , wspieralam ja latami i wprawdzie nie miała wszystkiego materialnie ale za to bedzie miała dobry dyplom i doświadczenie zawodowe. Syn mieszka nadal ze mną i pracuje tylko raz w tygodniu co nie jest normą w Norwegii za to kończy licencjat dość wypasiony i niedługo zacznie master. Tablet , komórki , drogie szmaty mogą sobie nabyć w dowolnych ilosciach za parę lat kiedy zawodowo stanaąna nogi a porzadne wykształcenie moim zdaniem to podstawa. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:32 ok, ale Twoje dzieci nie są już wczesnymi nastolatkami, a wtedy kiedy nimi były rzeczywistość była trochę inna. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:32 mx3_sp napisała: > nie macie doświadczenia, że najczęściej takie stwierdzenie pada z ust tych rodz > iców, którzy niewiele mogą dać? Nie mają jak i skąd? Ja zauwazam odwrotna korelacje - to ci najlepiej sytuowani, od dawna stabilni tak uwazaja. "Wszystko musza dac" ci aspirujacy, na dorobku. Odpowiedz Link Zgłoś
fomica Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego" 17.12.14, 10:33 Może nie mam za duzo doświadczenia, ale moja logika mi podpowiada że takie hasło bardziej pasuje do rodzin dobrze sytuowanych. Bo w takiej sytuacji można własnie dorobić ideologię "stac mnie, moge dac, ale świadomie nie dam, bo uważam że nie ma potrzeby". Wydaje mi sie że właśnie uboższe rodziny bardziej sie staraja zapewnić materialne przyjemności i gadżety, bo trudniej rodzicom pogodzić się z płaczami dzieci że "inni maja, ja tez chcę". Natomiast bogaci wiedza że nie muszą niczego udowadniać, odmówienie kupna to tylko decyzja a nie niemoc. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: "Moje dzieci nie muszą mieć wszystkiego 17.12.14, 10:48 Natomiast bogaci wiedza że nie muszą niczego udowadniać, odmówienie kupna to tylko decyzja a nie niemoc. właśnie o brak wyboru mi chodzi. To tak jak z hasłem, że oszczędzać mogą ci , którzy mają z czego. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 10:59 Zdarzyło się właśnie, gdy w szkole córki uparcie namawiano mnie (pomysł kilkorga rodziców, DRUGA KLASA PODSTAWÓWKI) na zagraniczną wycieczkę klasową I miałabym coś przeciwko nawet, gdyby była za darmo Ale widzisz, właśnie takim tekstem poleciałam nieświadoma, jaki jest jego odbiór społeczny Choć fakt, ostatecznie nie jedzie moja córka i dzieci ze skromniej sytuowanych rodzin, w tym - na szczęście - przyjaciółka młodej. Ale bez ostracyzmu się nie obyło ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
broceliande Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:01 A dlaczego miałabyś coś przeciwko, gdyby była za darmo? Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:09 Bo nie uważam, by wysyłanie za granicę dzieci w tym wieku w ogóle było stosowne - to po pierwsze. Bo uważam, że wycieczki szkolne powinny pełnić funkcję wychowawczą i scalającą, wolałabym wyjazd do Pcimia, a całą klasą. Bo większość dzieci nie zna największych miast Polski, nie zna zabytków, nie zna historii i wiele by skorzystały wyjeżdżając nawet na kilka dni, ale w obrębie własnego kraju. Bo siedmiolatki lepiej by wyszły na wyprawie do Pacanowa, Gdańska, gdziekolwiek, niż do jednego z większych miast Europy tylko dla szpanu. I wreszcie - nie jedzie na wyjazd odpłatny, choć mogę jej go zapewnić ponieważ uważam za co najmniej niestosowne dzielenie klasy ze względu na dochód per capita. Taka aspołeczna jestem Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:13 Taka aspołeczna > jestem raczej wręcz przeciwnie zagraniczne wycieczki dla 7-latków - tez uważam, że to przesada ale ludzie bogaci czasem nie mają za grosz wyczucia - u nas w I klasie (6-latki) rzucono kiedys pomysł wspólnego (rodzice z dziećmi) wyjazdu na narty do Austrii w czasie ferii. Dla mnie kosmos, taka propozycja. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:13 na wspólne wakacje za granicę nie uczęszczacie? Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Jeździmy pod namiot 17.12.14, 11:16 lub do domków w Bory Tucholskie czy okolice Zielonej Góry - piękne lasy sosnowe, grzybki, jeziora i swoboda dla dzieciaków Zagranycę uważam za przereklamowaną - zachwycił mnie Paryż i jego dzieciom pokażę, jak przyjdzie pora Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Jeździmy pod namiot 17.12.14, 11:19 ale to byłaś w całej tej zagranicy, że masz zdanie? Coroczne biwakowanie na Kaszubach uważasz za bardziej rozwojowe i wychowawcze niż jakakolwiek wycieczka poza granicę? Skoro optujesz tak za poznaniem własnego kraju dlaczego tego nie robisz jeżdżąc stale w jedno miejsce? Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Re: Jeździmy pod namiot 17.12.14, 11:28 Edukacyjne robimy sobie wycieczki, wyjazdy weekendowe i tp. - urlopy spędzamy w stałych i sprawdzonych miejscach chociażby ze względu na wiek dzieci (najmłodsze ma 3 lata, najstarsze w 2 klasie). Dzieci zjechały ogromną część kraju. Poza granicami bywam często i uważam, że większość miejsc znacznie lepiej prezentuje się w katalogach biur podróży, niż w realu. Owszem, wyjechałabym, ale nie do hotelu, tylko jako "tambylec", na dłuższy czas tak, by dane miejsce poznać "od podszewki". Podobają mi się miejsca i klimaty do których nie dociera biuro podróży i nie nadają się na wyprawę z dziećmi Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Jeździmy pod namiot 17.12.14, 11:30 Poza granicami bywam często i uważam, że większość miejsc znacznie lepiej prezentuje się w katalogach biur podróży, niż w realu. tam też dzieci zabieraj. Zagranica to nie tylko ta z katalogów. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: Jeździmy pod namiot 17.12.14, 11:40 No cóż, niektórych nie przekonasz. Po prostu "nie stać Cię i tyle", jak to kiedyś mnie określono kiedy też próbowałam wyjaśnić, ze wolę żeby dziecko przynajmniej częściowo poznało swój kraj zanim zacznie wyjeżdżać za granice. Teraz młody jest już na tyle duży, ze można się pokusić o jakiś wyjazd zagraniczny, wycieczkowy - tak żeby świadomie coś z niego wyniósł: nie aquapark w Meksyku tylko objazdówka po Grecji czy Ziemi Świętej. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Jeździmy pod namiot 17.12.14, 11:54 ale Palestyna dla Ciebie jest ciekawsza niż dla dziecka. Co złego jest w dobrej zabawia na basenie co lepszego niż pustynia na Bliskim Wschodzie? Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Jeździmy pod namiot 17.12.14, 12:56 Do aquaparku nie trzeba telepać się aż do Meksyku . Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Jeździmy pod namiot 17.12.14, 12:02 > Teraz młody jest już na tyle duży, ze można się pokusić o jakiś wyjazd zagranic > zny, wycieczkowy - tak żeby świadomie coś z niego wyniósł: nie aquapark w Meksy > ku tylko objazdówka po Grecji czy Ziemi Świętej. objazdówka z BP? "Super" sprawa dla dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: Jeździmy pod namiot 17.12.14, 13:30 A czemu nie? Żeby ogólnie poznać kraj, region, zabytki itp. Dlatego musi być na tyle duzy, żeby z tego skorzystać. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Jeździmy pod namiot 17.12.14, 20:12 Ale do tego nie musi byc objazdówka z BP, o to mi chodziło Duzo fajniej, moim zdaniem, poznaje się kraj na własnych warunkach, nie pod dyktando przewodnika, ktory może przegonić w szybkim tempie, bo nastepne miejsca do zaliczenia czekają, albo z kolei zbyt długo przynudzi na jakiś temat. Oczywiście, nie musi byc tak jak piszę, ale ja tam wolę chocby na siku zatrzymac się, kiedy potrzebujemy, a nie wtedy, kiedy przewodnik uznał za stosowne Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Jeździmy pod namiot 17.12.14, 12:01 > Owszem, wyjechałabym, ale nie do hotelu, tylko jako "tambylec", na dłuższy czas > tak, by dane miejsce poznać "od podszewki". co stoi na przeszkodzie? my w zeszłym roku pojechaliśmy bez BP do Włoch, bardzo miło wspominam ten wyjazd i chetnie powtórzę Podobają mi się miejsca i klimaty > do których nie dociera biuro podróży i nie nadają się na wyprawę z dziećmi a to juz, wybacz, snobizm, bo nie wierzę, że w całej Europie nie ma nic godnego zobaczenia i doświadczenia razem z dziećmi Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:22 Wakacje to wakacje. Każdy z nas ma inny tryb pracy, inne obciążenia, inne potrzeby zregenerowania się. Jako komuś odpowiada na jego własnym urlopie np. leżenie plackiem przy basenie w Egipcie i żeby jeszcze była animatorka dla dzieci - nic nikomu do jego decyzji. Ale wyjazdy szkolne, tak jak i wszystkie wyjścia szkolne, powinny mieć wartość edukacyjną i poznawczą w I rzędzie. Szkoła ma za zadanie zapoznanie też dzieci z tradycjami i realiami własnego kraju, którego są obywatelami bądź co bądź. Wycieczka zagraniczna - jak dla mnie na dalszym etapie kształcenia typu późne gimnazjum lub LO, i też edukacyjna, ja np. w klasie z francuskim byłam w Paryżu, nauczycielka nas zmuszała do wypowiadania się, obejrzeliśmy, że tak powiem, istotne elementy francuskiego dziedzictwa kulturowego. Ale miałam 16 lat, a nie np. 8. Wcześniej byliśmy za to w ważnych historycznie miejscach w województwie, w Poznaniu, w Krakowie z Wieliczką i Oświęcimiem (ta ostatnia też już w LO). Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:27 a tak bo tylko Egipt lub Turcja jest do wyjazdów i leżenie plackiem. Syn nasz był w Tiahuanaco, miało być edukacyjnie było nudnie, wolałby babki na plaży. Strasznie szablonem lecisz. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:24 Klasowe wczasy rodzinne w Austrii to kosmos do kwadratu Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:05 a wiesz, że byłam jedną z dwóch osób, które wypowiedziały się na nie? Druga osoba powiedziała, że ma juz inne plany, inni siedzieli cicho. A wątpię, żebym była jedyna osobą, której pomysł nie przypadł do gustu Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:15 He, w naszej szkole jeździ się tylko na wycieczki po Polsce, bez specjalnych ekstrawagancji finansowych. Jak stwierdziła dyrektorka, dzieci jeżdżą na wczasy do Włoch, a nie widziały nigdy Krakowa czy Warszawy. Wyjazd szkolny ma mieć wartości poznawcze, edukacyjne i być w takiej cenie, żeby rodzice nie mieli problemu ze sfinansowaniem go. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:19 Zazdraszczam szkoły Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:20 Skoro dzieci nigdy nie widziały...to chyba o rodzicach świadczy nie o szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:27 I tu się mylisz. Ludzie mają tyle urlopu, ile mają - a spędzają go tak, jak potrzebują. Świetnie rozumiem, że dla kogoś najlepszym pomysłem na regenerację przez np. 2 tygodnie nie będzie zwiedzanie Polski, ale byczenie się w hotelu nad ciepłą wodą, z AI. I nie zamierzam tego obśmiewać, chociaż ja lubię spędzać wakacje inaczej. Poza tym wycieczka szkolna w istotne dla polskiej kultury miejsca, z przewodnikiem, jakąś lekcją muzealną, pokazami multimedialnymi itp. to zupełnie co innego, niż samodzielna wizyta z rodzicami, bez przewodnika. Szkoła ma z kolei misję przekazywania wartości patriotycznych i naszego dziedzictwa kulturowego, założeniem wyjazdów jest więc nie rozrywka w aquaparku koło Rimini, tylko edukacja . Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:28 Szkoła ma z kolei misję przekazywania wartości patriotycznych i naszego dziedzictwa kulturowego, założeniem wyjazdów jest więc nie rozrywka w aquaparku koło Rimini, tylko edukacja. Na szczęście te do których uczęszczałam i obecna syna nie stosuje takich kryteriów. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:32 Ależ nikt Wam nie każe. Każdy wybiera to, co jemu pasuje - i patrzy też, na ile dziecko dobrze się czuje w tym układzie. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:26 A nie pada czasami: Warszawa??? Mój juz widział tyle razy... nie lepiej do Wiedni posłac Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:31 Moja 8-latka nie była jeszcze w Warszawie. Dla mnie daleko i na chwilę obecną trochę bez sensu, bo jak mamy samodzielnie gdzieś się przemieszczać na kilka dni, to raczej w celach wypoczynku i zmiany klimatu. Osobiście częściej byłam w życiu w Berlinie niż w Warszawie, na co ma wpływ też miejsce zamieszkania. Jakaś wycieczka do stolicy na pewno jest w programie szkolnym, ale te kilkudniowe to dopiero na szczęście od klasy IV. Nie widzę potrzeby wysyłania 10-latków do Wiednia ze szkołą, jeśli we własnym kraju nie widziały jeszcze mnóstwa pięknych miejsc. Zwłaszcza, że ten Wiedeń będzie za zdecydowanie większe pieniądze niż np. ośrodek wczasowy w okolicach Łańcuta. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:33 Moi akurat do Warszawy pojada na wycieczkę ale teksty o Wiedniu padł Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:40 U nas cała masa podobnych, łącznie z pomysłem zielonej szkoły w Alpach Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że gdy w ubiegłym roku wychowawczyni zaproponowała przekazanie szkolnego dofinansowania na wyjazd (tani!) dla chłopczyka, który miał nie jechać ze względów finansowych duża część rodziców... nie zgodziła się. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:52 Zależy może też, gdzie rodzice byli już z dziećmi? U mnie najbliższą i największą metropolią z atrakcjami jest Berlin, więc byłyśmy z córką ze 3 razy - wycieczka szkolna by mi się niespecjalnie uśmiechała. A jeśli ktoś nigdy nie pokazał dziecku Warszawy, a wymyśla Wiednie i Paryże, to burak jest . Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:55 no zobacz mój 3,5 latek był z wycieczką z przedszkola w W-wie w Centrum Kopernika z Białegostoku pojechali i do dziś pamieta, że tu już byłe, bo byliśmy potem jeszcze 2 razy. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:59 Dlatego, jak piszę, wiele też zależy od miejsca zamieszkania. I może taki był podtekst tej propozycji wyjazdu do Wiednia. Gdybym mieszkała bliżej Warszawy, pewnie znałybyśmy już ją doskonale . Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:10 dlaczego bliskość jest najważniejsza? Teraz mieszkamy na Podlasiu i raz w roku jesteśmy w Ameryce południowej, bywamy w Europie. Lecisz i jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:14 Hm, dla mojego dziecka niedługi czas trwania podróży ma znaczenie. Jazdę samochodem źle znosi na dłuższą metę, już po godzinie ma mdłości, a samolotu wolę nie próbować. Do nocnej jazdy pociągami ja z kolei nie mam przekonania. Chyba musiałabym zresztą na głowę upaść, żeby z marudzącą 8-latką najpierw jechać na lotnisko do innego miasta, czekać na odprawę (chyba 2 godziny, tak?), potem parę godzin lecieć. Zostawimy sobie te wyprawy na okres, kiedy będzie jednak większa. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:18 jak ma mdłości w samochodzie, to całkiem mozliwe, że w samolocie będzie OK. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:23 Transfer busem na lotnisko - ponad godzina (samochodem będzie podobnie). Odprawa - 2 godziny. Lot w pobliskie rejony Europy - następne tyle. Wydostanie się z lotniska do miejsca zamieszkania... Hm, na razie wielkie dzięki, jeździmy nad morze w ulubione miejsce albo autem 2 godziny z postojem, albo bardzo fajnym szynobusem, zupełnie nie przypominającym tych starych pociągów, też tyle. Na miejscu robimy sobie wycieczki, oglądamy lokalne atrakcje (jakieś tam latarnie morskie, wycieczki statkiem w morze, gigantyczny ogród z labiryntem itp. - w tym ostatnim córce "udało się" zgubić i chodziłyśmy po 2 stronach żywopłotu przez pół godziny, nieźle się uśmiałyśmy ) Wycieczki szkolne - na dzień dzisiejszy przejazdy 1-,5 godz. Więcej na dzień dzisiejszy nie potrzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:25 ale sama przyznałaś, że gdybyś mieszkała bliżej "cywilizacji" to byś korzystała. Więc to nie jest Twój wybór, ale zwykła konieczność. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:20 to ile osób jednak na te głowy upada, z niemowlakami ciągają się po lotniskach i nie mają zamiar przestać. Ty nigdy nie spróbowałaś więc nie dramatyzuj. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:23 No ale czym innym jest wyjazd rodzinny choćby z niemowlakami sztuk 3 a czym innym wycieczka 7-8-10 laków w ilości 25 sztuk. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:24 Ich sprawa i gajowego, ja nie widzę powodu się męczyć. Córka tak samo dobrze bawi się na plaży w Kołobrzegu, jak byłoby to np. w Lloret de Mar, bo ja z kolei mam porównanie. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 20:16 Wiadomo, co kto lubi. Moje córki np. owszem kąpały się w tym roku w Bałtyku (były z dziadkami, ponoć akurat była nawet ciepła, jak na Bałtyk, woda), ale zdecydowanie wolą basen lub ciepłe morze w cieplejszych regionach. Jesli twoja córka nie ma porównania (piszesz , że ty masz porównanie), to nie możesz autorytatywnie stwierdzić, że równie dobrze bawi się w Kołobrzegu.... Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 18.12.14, 09:29 Nie widzę po prostu zbyt wielkiej różnicy - poza oczywiście pogodą, która u nas jest zmienna, no i to jest na pewno minus. Ale nie narzekam, zawsze trafiam na ładną i dość ładną, jeszcze nie miałam deszczu na wyjeździe, odpukać . No i powiem tak, nasze plaże i morze są ładniejsze. Nagromadzenie kawiarenek, lodów i badziewnych pamiątek w polskich i zagranicznych kurortach jest porównywalne. A z basenów w ogóle za bardzo nie korzystamy, więc nie ma tematu. Plusem za to jest krótka podróż i możliwość bezproblemowego powrotu do domu, jakby co. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 18.12.14, 09:58 lily-evans01 napisała: > Nie widzę po prostu zbyt wielkiej różnicy - poza oczywiście pogodą, która u nas > jest zmienna, no i to jest na pewno minus. Ale nie narzekam, zawsze trafiam na > ładną i dość ładną, jeszcze nie miałam deszczu na wyjeździe, odpukać . Mnie chodziło głównie o temp. wody. Ja np. w Bałtyku w ogóle się nie kapię, jest dla mnie stanowczo za zimno. Dzieci wytrzymuja chwilę, w ciepłej wodzie pławią się 1-2 godziny. Dodam jeszcze, że my tez przez kilka lat jeździlismy nad polskie morze, ale to co dostajemy za nasze pieniądze w Polsce i choćby w Grecji czy Włoszech jednak wypada na korzyść zagranicy. Choc faktycznie piasek na plażach mamy bardzo ładny i tego mogą nam pozazdrościć Co do podróży, to powiem ci, że tez mam dzieci (szczególnie jedno) z chorobą lokomocyjną. Niestety, długośc podróży ma sie u nas nijak do wymiotowania i jego częstotliwości. Córka potrafi wymiotowac non stop na trasie 50 km, a na długiej, szczególnie po autostradach - nie. W zeszłym roku porwaliśmy sie na podróż samochodem aż do Włoch i było duzo lepiej niz można się bylo spodziewać. Też mieliśmy dość lotów samolotowych, które niby krótsze, a ciagna sie niemiłosiernie, jesli sa opóźnienia (akurat nam się ostatnio przytrafiły i mielismy dość). Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 11:17 Akurat dla dzieci w tym wieku Gdańsk czy Rzym to jeden huk. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki OK; więc wszelkie muzea bajki, 17.12.14, 11:20 farmy iluzji; humanitaria. "Nocowana" mogłaby być do gospodarstwa agroturystycznego, ale takiego z prawdziwego zdarzenia Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:10 Bo nie uważam, by wysyłanie za granicę dzieci w tym wieku w ogóle było stosowne > - to po pierwsze. Ze co?twoje dzieciaki nie byly nigdy za granica w tym wieku?wow.Mam wielka nadzieje,ze w szkole nie trafie na takich rodzicow jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:12 Czym innym jest wyjazd zagraniczny z rodzicami a czym innym wyjazd szkolny kilkuletnich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:33 Dlaczego wyjazd z rodzicami jest bardziej stosowny niz z klasa?gdyby nie szkolne wycieczki to mnostwo dzieci w d...e by byla i g...o widziala.Sorry taka jest prawda.Rodzice czuja przymus wyslac,bo grupa naciska.Zadna wycieczka nie szkodzi,co wiecej uwazam,ze wycieczki to najlepszy sposob nauki i co jak co,ale na wycieczki warto wysylac. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:36 Zagraniczne wycieczki sa z reguły dalekie, drogie i nie wszystkich stac a wycieczka ma edukowac i integrowac. Gimnazjaliści i licealiści jeżdżą. Kilkulatki za granica na szkolnej wycieczce to przerost formy nad traścią. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:41 fakt dla 3 latka nie bardzo jest sens, ale już dla 9? Jak najbardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:46 3latki do szkoly nie chodza Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:46 To nie jest mój problem,ze nie wszystkich stac.Z reszta istnieja dofinansowania w szkole,kosciele.Z tego co pamietam na kolonie zawsze jezdzily dzieci z wielkiej biedy,bo im finansowano. Co to za argument,ze daleko.Ja jezdzilam do Karpacza co wychodzilo o niebo dalej niz do Niemiec czy Kalingradu. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:50 No to zawsze możesz fundnąc komus wycieczke. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Co Ty, edel??? 17.12.14, 12:53 Ona żadnym cudzym bachorom fundować nie będzie, mogli rodzice nie robić, skoro ich nie stać na podstawowe potrzeby. Albo przynajmniej nie posyłać do klasy z dzieckiem edel ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Co Ty, edel??? 17.12.14, 12:57 Oczywiscie,ze nie bede.Mam na czole napis Caritas? Tak dokladnie,mogli nie robic skoro ich nie stac na podstawy.Uwazam ludzi robiacych dzieci,a nie majacych na podstawy za debili. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Co Ty, edel??? 17.12.14, 12:59 Wycieczka zagraniczna za 2 tysiące nie jest podstawa Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Co Ty, edel??? 17.12.14, 13:07 Bylam ze szkoly na paru wycieczka zagranicznych i zadna nie kosztowaly 2000. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Co Ty, edel??? 17.12.14, 13:09 A ja mam obecnie 3 dzieci w szkołach i wiem ile wycieczki zagraniczne kosztują. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 13:08 Edel jak sądzę nie pozwala synowi na kopanie w piłkę z chłopcami, którzy na tyłku zamiast versacego noszą za duże portki po starszym bracie Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 16:25 Zeby grac w pilke trzeba zaplacic co trzy miesiace ubezpieczenie plus inne oplaty.Nie ma za darmo.Oprocz tego sa inne skladki na mikolaja,itd.plus sprzet sportowy,strój na hale plus buty,strój na boisko plus buty.Oraz nalezy zainwestowac w Benzyne lub bilet miesieczny by dowiezc dziecko na turnieje Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 16:41 kazdy szanujący sie klub ubogich zwalnia z oplat , pomaga zdobyc strój. Rodzice pomagaja sobie nawzajem w dowozach zeby nie pchac 3 samochodów. Ty wszędzie widzisz problem, no nie da się. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 16:56 No niestety Niemcy nie sa tak bogatym krajem jak Polska i rodzice musza sami zadbac o strój do teningow oraz zaplacic czesne.Oczywiscie Benzyna dla tego jednego rodzica co wozi reszte jest za free. Ja nie mam zadnego problemu.W moim klubie biedni nie graja,bo ich nie stac. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 17:12 O ile to prywatny klub to ok, prywatne szkółki tez inaczej sa finasowane ale kluby z róznych lig zrzeszone w zwiazku piłki nożnej maja w statutach prace z młodzieżą. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 17:29 O czym ty sie wypowiadasz?przeciez nie masz zielonego pojecia jak funkcjonuja w Niemczech Kluby sportowe.W kazdym jest oplata za uczestnictwo,upezpieczrnie,kazdy zawodnik ma legitymacje pilkarska.Stroj do treningów zapewniasz sobie sam. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 17:34 W Polsce podobnie plus badania u lekarza sportowego, biedniejszym nikt drogi nie zamyka do sportu. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 17:36 W Polsce dziecko tez jest zgłoszone do PZPN, ma swój numer, kartoteke zawodniczą i wszystko co sie z tym wiążę. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 17:48 I wszyscy za free maja wszystko,no widac po wynikach jakie sa tego skutki.Co lepsi wyjezdzaja.Nie wierze w to zwolnienieie z oplat.Pewnie ktos sponsoruje.Nie da sie Prowadzic klubu sportowego nie majac kasy. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 17:57 Nie wszyscy ale najubożsi którzy zwroca sie o taka pomoc do klubu. Ja płace za dwoje skladki, buty, stroje ale sa tacy ktorzy placa połowe lub wcale, strój wypożycza z klubu, buty od sponsora dostana. I dobrze. Pieniadz nie powinien decydowac o wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 18:00 Polska bogatym kraj,PZPN bogaty to i za free. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 18:04 Potrafisz czytac? Nie ma za free, ale niektórzy moga liczyc na łagodniejsze traktowanie. Trafia cie że z ciebie czesza eurasy? Mnie nic nie ubędzie jesli chłopak z biedniejszej rodziny dostanie z klubu korki od sponsora i strój. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 18:20 Sorry nie wierze,ze Biedne dzieci maja za free.Po prostu reszta placi wiecej lub sa sponsorzy,ktorzy dofinansowuja.Jakby to mialo dziala w dzielnice ch gdzie jest bieda,z czego utrzymal by sie klub jakby wszyscy mieli za free? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 18:34 Przeciwciało , to się zdecyduj bo najpierw pisałaś kazdy szanujący sie klub ubogich zwalnia z oplat , pomaga zdobyc strój. Rodzice pomagaja sobie nawzajem w dowozach zeby nie pchac 3 samochodów. a teraz Nie ma za free, ale niektórzy moga liczyc na łagodniejsze tra > ktowanie. no to jak jest ? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 19:34 Cytaty z dwóch roznych tekstów. Na wniosek rodzica dziecko może zostac zwolnione z oplat lub placi tzw. socjalna czyli obnizona. Reszta placi stalą ustalona odgórnie stawke. Takie rzeczy ustalaja kluby a każdy ma w statucie ksztalcenie młodzieży bo to sie zwyczajnie oplaca i kiedys sobie odbije Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 20:16 No z dwóch-jak mnie całkowicie sprzeczne twierdzenia- czym innym są ulgi i zniżki a czym innym zwolnienie z opłat. No chyba, że uważasz inaczej ? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 18.12.14, 09:08 Zawodnik w trudnej sytuacji może liczyc ze strony klubu na obniżenie opłaty lub zwolnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 18:09 Haha, dobre Rodzice płacą sporą kasę na zajęcia dodatkowe i twierdzisz, że klub opłaca biedne dzieci i je sponsoruje ? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 19:35 Wyobrax sobie że tak, w druzynie syna jest 3 takich chlopcow. W kazdej rocznikowej druzynie jest podobna sytuacja. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 19:49 Pogoń Szczecin tez dla biedniejszych stosuje stawke socjalną. Chyba ze Szczecina jesteś. Legia biedniejszym zmniejsza oplaty, dofinasowuje wyjazdy, zaopatruje w stroje.podobnie inne kluby pilkarskie. O innych dyscyplinach sie nie wypowiadam. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 17.12.14, 20:14 Dlatego, że jestem ze Szczecina na temat Pogoni nie będę się wypowiadać. Powiem tylko tyle, że rodzice przepisują dzieciaki do prywatnych trenerów. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 18.12.14, 09:04 Co ma do rzeczy że rodzice przepisuja z Pogoni do prywatnych szkółek? Podałam z twojego podwórka dowód że oplaty kluby obnizaja lub z nich rezygnują jesli ktos ma gorszą sytuacje finansową. Podobna polityke ma kazdy klub bo inwestowania w zawodnika im sie zwyczajnie opłaca. Jest ryzyko ze zawodnik nie spełni oczekiwań ale moze byc tak że klub w przyszlości zarobi kilkaset tys za wyszkolenie wiec ta stówa miesiacznie bedzie świetna inwestycją. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Widać każdy inaczej je decyduje :-) 18.12.14, 09:24 Niestety, nie będę opisywała tego, co się dzieje w klubie. Możesz mi zaufać, uwierzyć na słowo- że teoria sobie a praktyka sobie- ale nie wierzyć i myśleć swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:54 Owszem funduje,wlasnemu dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 12:21 niekiedy szkole wycieczki to jedyna szansa na takie poznawanie świata, kraju, czegokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:01 Niestety na moją szkolną wycieczkę do Paryża mogła pojechać tylko połowa klasy, drugie pół autokaru było zbierane z innych klas. Co komu z takiej szansy, skoro rodzice go i tak nie zapiszą, bo ich nie stać? Pamiętam, jak rozżalona dziewczyna odezwała się, że jak nie wszyscy mogą jechać, to może powinniśmy razem pojechać w jakieś tańsze miejsce w Polsce. Niestety, takie rozumowanie nie przeszło. Na miejscu wychowawczyni nie robiłabym wyjazdu, na który jedzie 50% grupy - tak to dziś widzę. Aha, bardzo dobre liceum, sporo osób niezamożnych, brak tych wycieczek i innych cudów nie przeszkodził im pójść na dobre studia i mieć dziś ciepłe posadki. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:06 no zgadzam się. U nas już na początku było uzgadniane czy jechać czy nie. Był kosztorys, rozpiska ile rodzice, ile szkoła, był czas od września do czerwca uzbieranie tych kilkuset złotych. Rodzice się zgodzili. Teraz u syna jest tak, że pani powiedziała trójce żeby nie robić droższych składek bo są rodzice, którzy o to ją prosili. Tak też jest. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:11 To były trochę inne czasy i zachłystywanie się tym, że można pojechać do tego Paryża (1992 r.). Wiesz, ilu nauczycieli mieliśmy do opieki... Jeszcze nigdy nie byłam tak zaopiekowana . Dlatego też m.in. wycieczka była dość droga. Dobrze, że teraz rodzice nie są tacy głupi . Na wycieczkę powinno być stać przeważającą większość klasy, pod warunkiem, że jest możliwość dopomóc sfinansować wyjazd 1 czy 2 osobom. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:11 Takie jest zycie.Jak sobie tak pomysle to gdyby patrzec na tych co nie moga to bysmy na zadna wycieczke nie pojechali.Za kazdym razem ze szkoly udalo sie uzbierac jeden autokar.Nie wyobrazam sobie by nie jezdzic na wycieczki,bo duzo osób nie stac.Co to wogole za myslenie? Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:14 Ano takie, że np. szkoła publiczna powinna być miejscem wyrównywania szans i życiowego startu, a nie tworzenia kolejnych podziałów. Nie odpowiadaj, proszę, bo z lekka zaczynasz się zbłaźniać... Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:18 wiesz sama dobrze, że to to utopia. nie będzie równości i może i dobrze bo nie byłoby do czego aspirować. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:03 No masz rację, najlepiej na starcie dać Jasiowi czy Krzysiowi, że jest gorszy, bo większość funduje sobie atrakcje, a on nie. Jeśli myślisz, że z Jasia dostającego w wieku 7 lat lekcję społecznej nierówności i upokorzenia wyrośnie ambitny gość z aspiracjami, taki "od zera do milionera"... to się grubo mylisz. Prędzej klient opieki społecznej. Szkoła samorządowa jest dla wszystkich. I powinna mieć wobec tego ofertę dostępną finansowo dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:10 skoro jesteś o tym przekonana nie będę się spierać, jednak nie zamykaj furki z inną opcją. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:25 Czasy wszystkim po rowno minely. Nie wyobrazam sobie by w ramach wyrownania szans moje dziecko przez cala szkole na wycieczke nie pojechalo na zajecia dodatkowe platne nie chodzilo,by bylo po rowno.Dlaczego w ramach wyrownywania szans nie zostawilas dziecka w jednej szkole?by mialo szanse poznac jak to jest zyc z patologia?moze by sie przy twojej corce patologia pociagnela w gore.A tak nie dalas im szansy Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:27 Wiesz, w pewnym renomowanym liceum młodzież sama zamieniła wycieczke droższą na tańsza aby wszyscy mogli pojechac. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:43 Do renomowanego liceum raczej ludzie ze skrajnej biedy nie uczeszczaja.Tych spotykalas w zawodowkach.Ty jestes oderwana od reala.Rozumiesz,ze sa miejsca gdzie dzieci nie maja nawet na wyjazd do kina i jest ich sporo.Co proponujesz?rownanie w dol? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:45 Zdziwiłabys się. W liceach takich jest młodzież z róznych warstwa społecznych. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:53 Taaa a i ci ubodlo stanowi a wiekszosc.Jestes oderwana od rzeczywistosci i to powaznie. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:58 W takim renomowanym mam dziecko i znam sytuacje klasy. Nie każdy chcący się uczyc mieszka w dużym mieście a zdolnych rodzice posyłaja do dobrych szkół szczególnie jak dziecko zdolne, laureatem olimpiady było itp. Oczywiście założysz że w uboższych rodzinach nie może się urodzic zdolne dziecko a jak juz to zamiast do Nowodworka, witkaca czy Sobka powinno isc do liceum nauk wszelakich w Pcimiu czy najblizszej zawodówki. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:01 Wyraznie wspolczucia,nie masz zielonego pojecia jak sa skonstruowani ludzie ze skrajnej biedy I jak bardzo maja w nosie wyksztalcenie. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:49 W moim renomowanym liceum 50% nie mogło pojechać na wycieczkę za granicę. Z kolei wycieczka w I klasie do Krakowa została w 2/3 zasponsorowana przez 2 duże firmy, które zrobiły sobie dzięki temu fajny PR. I dlatego wtedy jechali wszyscy. Była młodzież ze stypendiami socjalnymi, mieszkająca w bursie, bo dostali się do tej szkoły z jakiejś wioski. Szkoła była wymagająca, miała 100% zdawalności matury i 100% dostawania się na uczelnie wyższe państwowe wg statystyki w moim mieście (oczywiście nie porównuję tego z UJ czy UW). Bieda rodziców nie musi przekładać się na zawodówkę dzieci, zamożność rodziców, prestiżowe zajęcia dodatkowe i lansiarskie ubrania nie oznaczają automatycznie sukcesów dzieci na polu intelektualnym. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:56 Garantie ci,ze w tej szkole byli uczniowie których rodzice skrajnie biedni nie byli i stac bylo ich na wyprawke,oplaty w burse i kase na bilety.Mieszkalas kiedys na popegerowskiej wsi?watpie. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:58 Ty pochodzisz z popegeerowskiej wsi i masz jakis doświadczenie w tym temacie? Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:11 Nie pochodze z popegeerowskiej wsi,ale mieszkalam tam przez pewien czas i uczeszczalam do szkoly i wiem jakie sa realia.Wiekszosc dzieci ze mna uczeszczajacych najdalej byla w pobliskim miasteczku,w miescie 80 km dalej nie byli nigdy.Wyjazdem klasowym byl biwak w odleglosci,ktora mozna bylo pokonac na piechote,a i tak nie jechali wszyscy.Na wycieczki do miasta 80 km dalej byly zbieranie dzieci ze wszystkich klas,bo pol autokaru wolnego bylo.Do miasta uczyc sie wyjechalo moze 20 osób na 90.Reszta dojezdzala dzien w dzien do najblizszych szkol.Moi koledzy i kolezanki do przystanku pksu musieli isc po pare km kazdego dnia zima czy lato. Widzialam skrajna biede.Jakie wycieczki?wiekszosci stac nie bylo na biwak.I co z tymi lepiej sytuowanymi,powinni byli nie wyjezdzac? Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:13 Lepiej sytuowani rodzice zazwyczaj wyjeżdżają gdzieś z dziećmi... Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:17 Czyli nie wyjezdzac ze szkoly tylko organizowany wszystko samemu?dobre Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:14 Ok, ale czy tematem wątku jest taka sytuacja? Skrajna bieda versus bogaci? Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:39 Dyskusja dotyczy twierdzenia,ze sobie nie wyobrazasz,ze na wycieczke nie jedzie cala klasa,a ja ci tlumacze,ze sa miejsca gdzie wyjazd cala klasa jest niemozliwe z powodu kasy. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:49 W gimnazjum Starszej co roku organizowane są wycieczki za granicę. W tamtym roku był Londyn-coś ok 1500-1800zł + kieszonkowe. Nie pojechała bo nas nie stać na taki wydatek. W tym roku miał być Madryt, kilka stówek droższy-póki co cisza, wycieczka chyba nie odbędzie się bo na razie nie ma tylu chętnych Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:48 Moi dziadkowie mieszkali w popegeerowskie wsi. W sumie można powiedzieć , ze się tam urodziłam i wychowałam ( do 12 m-ca życia) , a potem jeździłam w każde weekendy, wolne, święta na całe ferie i całe wakacje. Z dzisiejszego punktu widzenia- szok, co się tam działo. Dzieci latem chodziły na boso. Naprawdę. Albo w pozszywanych byle jakich za dużych lub za małych sandałach. Alkohol był wszędzie, libacje także-z interwencją policji i lekarzy z psychiatryka. Dzieciak 3 letni obsmarkany (alergia?), boso, w brudnych łachach kupował w sklepie jabola i zanosił matce, która siedziała w krzakach obok. Bawiłam się z dzieciakami, uwielbiałam ich , ale często byłam zażenowana swoją "lepszością"-stroju, wyżywienia, zachowania się , posiadania. W zabawie byliśmy równi ale nie sposób było nie dostrzegać różnic. Chodziłam do nich do domu, widziałam w jakich warunkach żyją, co jedzą, gdzie się myją. Pomagałam karmić zwierzaki hodowlane, przynosić węgiel z komórki zimą. Wielu z nich nie było dalej niż 30km od domu ( autobus woził do szkoły). Miasto 70 tys z którego ja pochodziłam było dla nich tak nieosiągalne jak dla mnie wtedy Londyn. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:07 A czy my mówimy o skrajnej biedzie? Wątek dotyczy ludzi, których nie stać na "wszystko". Niemożność zasponsorowania wycieczki do Paryża nie oznacza skrajnej biedy. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:12 Nie stac na wszystko ma milion obliczy.Dla niektórych wszystko to czekolada lindta. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:14 I co w związku z tym? Bo dyskusja z Tobą niestety jest coraz abstrakcyjna. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:48 W zwiazku z tym twoje twierdzenie,ze wycieczka klasowa bedzie dostepna dla wszystkich jak bedzie w pl jest utopia. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:24 Słoneczko, pochodzę z bidy i patologii. Jestem doktorem nauk fizycznych, ukończyłam parę uczelni, na paru teraz uczę Powodzenia z Twoją logiką. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:30 w którymś z wcześniejszych wątków nie byłaś lekarzem? Jeśli pomyłka to kajam się. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:32 Cos o muzykologii chyba bylo Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:34 a to jeszcze pamiętam, że pisała, że jest lekarzem. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:35 Nigdy nie napisałam, że JESTEM lekarzem. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:39 Absolwent medycyny ma tytul zawodowy lekarza. Prawo wykonywania zawodu to inna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:35 Rozumiem, że ukończyłaś jedne studia i nigdy w życiu nie zamierzasz kończyć innych. Albo ukończysz, ale wyłącznie z pokrewnej dziedziny? Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:37 ja jak zaczynam to kończę, tak mam mgr z jednej dziedziny i bynajmniej mój poziom w niczym nie jest gorszy od Twojego, mam na myśli formę wypowiedzi na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:40 A co to ma do mojej wypowiedzi? Napisałam, że czyjkolwiek poziom odbiega? Odniosłam się do tekstu edel o perspektywach i zainteresowaniu nauką dzieci pochodzących z biedy i patologii. Gwoli ciekawostki - do owego muzyka chodziły ze mną dzieciaki z domu dziecka w podcieszyńskich Kończycach - rozumiem, że też się niektórym w głowach nie mieści. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:44 jaki zawód wykonujesz spośród tego wachlarza? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:44 Konsultant forumowy Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:48 Pracuję na uczelni. Nie mam ochoty zostać zidentyfikowana, więc musi to zaspokoić Twoją ciekawość. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:50 ja jako Pierwsza Dama rozumiem konieczność anonimowości. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:52 Niekoniecznie w tym tonie. Nietypowa mieszanka w wykształceniu plus praca w nie anonimowej firmie (a wiesz, usosy, srs-y i te sprawy) sprawia, że jeśli ktoś bardzo chce, łatwo wyłapać z imienia i nazwiska Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:53 Nieanonimowej - przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:54 Nie takie kamuflujące sie tutaj rozszyfrowywali. ja sie nie nadaje na wywiadowca ale sa tu obeznane w odpowiednich dziedzinach i pewnie niewiele czasu zajęłoby im znalezienie twoich danych. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:50 Dzieci z Domu Dziecka prowadzone do szkoly muzycznej sa lepiej zaopiekowane niz dziecko z biedy i patologii jak siebie opisujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:33 Umiesz czytać? Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałam. Tamten wątek też możesz. Nie jestem lekarzem tylko ukończyłam medycynę. Nigdy nie pracowałam w zawodzie, nie zdałam ówczesnego LEP-u. I mam trochę więcej niż 25 lat. Do kompletu dodam np. mgr muzykologii i informatykę z AGH-u skoro już na tym poziomie dyskutujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:35 uuuuu sia lala łeb jak sklep. Skończona medycyna, dr fizyki, mgr muzykologii mgr inż informatyki.Uważasz, że aż tak jesteśmy głupie?. Miej litość. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:37 Myśl co chcesz, Twoja sprawa. Widać mało w życiu widziałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:36 I to wszystko z tej biedy i patologii łacznie z 12 latami nauki w szkole muzycznej Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:38 fizyka+muzyka+medycyna ale dziewczyna pojechała. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:43 O informatyce nie zapominaj. Musiała i Hogwart zaliczyć i zmieniacz czasu dostać od pewnej pani Profesor. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:45 jak żyję (krótko) to takiego kutego na 4 kopyta łba nie widziałam, nie słyszałam, nie czytałam nawet. Fenomen akurat na naszym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:47 Ja osobiście znam chlopaka ktory skonczył medycyne pod koniec zacząl informatyke i jest szychą w firmie komputerowej. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:51 tak jak Zduński z M jak miłość był na medycynie ale wolał prawo. Ok ale to tylko połowa z tytułów a jeszcze najpewniej są jakies pasje, obowiązki... Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:52 Tylko Hogwart i zmieniacz czasu zostaje Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha! 17.12.14, 14:55 jest jeszcze nadmiar maryśki i nakładające się na siebie emisje kilku seriali. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:56 Pudło. Moje dziecko chodziło do szkoły z wcale nie małym czesnym i z dziećmi jako klasa osiągającymi naprawdę niezłe wyniki w nauce. Tradycyjnie pojmowanej patologii tam nie było. A skandal w klasie zrobił synuś jednej z nauczycielek. W tej chwili młoda jest w skromniejszym środowisku, bo wiele rodzin ma dość specyficzny model wychowawczy, nawet jeśli są zamożne (tak funkcjonują szkoły wyznaniowe właśnie). I takiego rodzaju wybryków, o takim podłożu tam nie ma - a jeśli coś się dzieje, to dyrekcja nie krępuje się potrząsnąć rodzicami, i nie boi się odpływu płacących klientów. Gdybym miała do wyboru opowiedzieć się za wypasioną wycieczką dla 2/3 klasy, a mniej wypasioną dla całości - głosowałabym za ta ostatnią, w imię tego, żeby dzieci mogły razem spędzić czas jako klasa. Uważam, że jest to bardziej korzystne wychowawczo. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:00 Zaraz się dowiesz że jestes odklejona od rzeczywistości Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:04 Mam to w odwłoku . Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:15 Swoim niewyobrazaniam uczysz syna że można miec w doopie innych. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:29 No i nic nie zrozumiałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:37 Ty nie rozuniesz,ze istnieje wybor albo pojedzie czesc albo wcale.Rozumiem,ze wolalabys by dziecko nie jechalo?wyrownywanie poziomu to utopia. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:40 Jest cos co się nazywa wycieczką klasową i ta powinna obejmowac wszystkich lub prawie wszystkich i sa wycieczki szkolne międzyklasowe na które jada chcętni. Własnie w formie wycieczek międzyklasowych odbywaja się wycieczki zagraniczne, wycieczki klasowe to krótsze i tańsze wyjazdy mające integrowac i zielone szkoły na które jedą całe klasy. Tak to sie teraz odbywa. Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp ok, pojadę, a co tam 17.12.14, 13:43 "Polska katolicka" też każdy musi być katolikiem? Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:46 Taa I co jesli 10 osób nie stac na zadna wycieczke a 15stac?jak to nie raz, nie dwa bylo u nas?tak nadal w Polsce sa ludzie których dzieci nie byly w duzym miescie.Widzieli tylko powiatowa pipidowe. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:48 Na zielone szkoły jeżdżą u nas całe roczniki. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:52 Niech zgadne duze miasto,a nie popegeerowska wies gdzie jedzenie bierze sie na zeszyt,a niektorzy do tej pory Kanalizacji nie maja.Z reguly w miescie skrajnej biedy jest mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:08 Zgadza się. I dlaczego dziecko ma wcale nie pojechać za granicę? Stać mnie, to pojedzie ze mną. Nie stać mnie, to niestety, ale i ze szkołą też nie pojedzie... Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:10 Kwestai cudownego wpływu edukacyjnego wycieczek zagranicznych na klaę jest całkowicie z du... wzięta, i odklejona właśnie od rzeczywiśtości. Jeśli mnie stać, to zaoferuję dziecku o wiele lepszą ofertę kulturalno-wyjazdową niż jakakolwiek szkoła. Jeśli mnie nie stać, to niestety, 29 osób pojedzie z klasą, a moje 30-te dziecko i tak nie pojedzie niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:30 dla mnie to jest nie do pomyslenia, zeby organizowac wycieczke klasową taką ze polowy klasy nie stac wiadomo, zawsze moze zdarzyc sie dziecko, ktorego nie stac- ale wtedy łatwiej np zrobic zrzutkę na 1 czy 2 dzieci po 400 zł niz po 1000 Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 13:34 A dla mnie b.do pomyslenia bo do szkoly chodzily dzieci z dwoch róznych swiatow,skrajnej biedy i normalnie sytuowanych.Tamtych rodziców nie bylo stac na zadna wycieczke nawet do kina.Wszyscy mieli siedziec na d...e bo tylu osob nie stac?litosci.Nie mowimy tu o sytuacji stac na tansza wersje tylko o sytuacji,ze nie stac na nic.No niestety najlepszym wyjscia byloby tworzyc osobe klasy,nie jezdzace,ale zaraz byloby o gettach. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:11 A co za problem samemu dzieckiem iść do tego kina? Naprawdę Twoje dziecko ogranicza się tylko do takiej oferty kulturalnej, jaką proponuje mu szkoła? Bo jeśli nie, to nie widzę problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Zdarza mi się, a stać mnie :-))) 17.12.14, 14:14 Wyobraz sobie,ze Kino bylo 80 km dalej.Jedyna szansa w miare taniego wyjazdu byl wyjazd grupowy.Vzy tak ciezko pojac,ze nie kazdy mieszka w miescie albo tuz pod? Odpowiedz Link Zgłoś
mamasiasiulki Owszem, były - 17.12.14, 12:48 z rodzicami. Za niestosowne uważam takie pomysły w szkole, która z definicji nie jest miejscem popisów, kto zamożniejszy. Zwłaszcza, gdy zamożność rodzin nierówna. Też Cię lubię edel ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 12:59 Dla mnie wycieczka nie jest popisem tylko normalna rzecza,ktora jest wiadoma.Chyba kazdy nie uposledzony wie,ze dzieci jezdza w szkole na wycieczki.Zadna niespodzianka. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 13:01 Jeżdżą. Oczywiście że jeżdżą. I na zielone szkoły jeżdżą, i na białe szkoły. Twój syn to ile zagranicznych wyjazdów w szkole juz zaliczył? I gdzie? Wycieczki po Niemczech się nie liczą Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 13:11 Moje dziecko jezdzi ze mna póki co.Wiem,ze w drugiej klasie jezdza do Holandii. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 13:13 Czyli jeszcze samego z klasa za granicę go nie puścilaś, na szkolnej wycieczce bez ciebie nie byl a mądrzysz się....... Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 13:19 Jezdzilam jako podstawowkowe dziecko za granice z klasa.Moje dziecko tez bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 13:14 Moi w drugiej klasie spędzlili 2 tyg nad morzem, bez rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 13:19 I co w zwiazku z tym?Moj jako 3lat byl na wakacjach bez nas,2tyg. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 13:22 Z przedszkola czy żłobka? Nie rozmawiamy tu o wyjazdach do dziadkow tylko wyjazdach z placówek edukacyjnych . Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 13:30 Wszystkie dzieci na te 2tyg.pojechaly?watpie.Dlaczego mialas w d...e,ze innych nie stac?czego ty uczysz dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 13:35 Pojechala cała klasa poza jednym dzieckiem które było wtedy w sanatorium. I napisze ci że pojechaly jeszcze 2 klasy bo cały rocznik jechał. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 13:43 O zielonej szkole wie sie z reguły rok wcześniej bo tak rezerwowane są terminy. Ubożsi maja czas odłożyć mniejszymi kwotami potrzebna sumę, są dofinasowania od rady Rodziców. Naprawdę nie jada tylko dzieci które padną chorbowo tuż przed wyjazdem. Szkoła zwykła, państwowa, ludzie zróznicowani finasowo. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 13:50 Co za utopia.Jest mnostwo ludzi,ktorzy nie maja z czego odlozyc.Na zeszyt biora bo im kasy od 1 do 1 na jedzenie nie starcza.Gdzie ty zyjesz?oderwana jestes od reala.Poczytaj sobie opisy z szlachetnej paczki.Tych ludzi nie stac na podstawy podstaw,jakie oszczednosci na zielona szkole.,jak na chleb nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:07 W szkole mojej Starszej NIE JEŹDZILI wszyscy, bo nie wszystkich było stać. Dla nas w tamtym okresie wyszarpnięcie 500zł -było wysiłkiem . Bo tyle kosztują zielone szkoły. Dodać do tego realne zarobki rodziców , liczbę dzieci w rodzinie i inne wydatki- i ta kwota jest jakąś tam luką w domowym budżecie. Dofinansowania RR - nie wiem jak u Was ale pewnie podobnie- nie wynoszą 100% kwoty ale 1/5 max. Czy naprawdę trudno Ci jest przeciwciało uwierzyć, że w niektórych domach nie ma możliwości zbierania/odłożenia na zieloną szkołę bo te 500zł stanowi pół miesiąca jedzenia w rodzinie 4 os ? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:11 50 zł miesięcznie łatwiej odłożyć? Bo takie raty wpłacali niektórzy. Doliczając owo dofinansowanie to juz 100 mniej czyli po 40 składka. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:12 Są tacy, którzy mogą a są tacy, którzy nie mogą - przerasta to Twój poziom..empatii ? Odpowiedz Link Zgłoś
mx3_sp Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:18 ale wiesz co jak się dowiedziała, że jedno z tych dzieci ( opisywana przeze mnie rodzina) nie pojedzie na wycieczkę do puszczy, za którą trzeba było zapłacić 50 zł to mną nerw trącił. Dałam mu te 5 dych, ale nie wiem czy rodzice coś dorzucili kieszonkowego. O wyjeździe wiedzieli na długo wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:19 To widac że bardzo empatyczną szkołę mają moje dzieci bo wszystkie dzieciaki jeżdżą nawet te które jedza mopsowe obiady i biora zasilki na książki. Duzy stopien empatii mają nauczyciele i rodzice skoro nie dopuszczają mozliwości niejechania dziecka którego rodziców nie stac na wyjazd. Szkoła mala, srodowisko rejonowe więc bez selekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:24 może i tak a dlaczego robisz założenie, że tak jest wszędzie ? czy w Waszej szkole są dzieci, które mają stypendia szkolne ? (socjalne, 350zł/os to kryterium dochodowe), widziałaś listy dofinansowań z programu Wyprawka ?( ile osób z niej korzysta), wiesz ile jest w tej szkole rodzin wielodzietnych itd. ? w mojej szkole są dzieci ubogie-korzystające z powyższych, mające kilkoro rodzeństwa i których rodziców nie stać na sfinansowanie takiego wyjazdu, ba, nie stać ich ( a tacy też są) na poddanie się presji, zapożyczenie-byle tylko dzieciak nie odstawał.. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:43 Ciekawe jaka empatia by byla gdyby na 28 dzieci tylko 10 bylo stac na wyjazd do kina.Sytuacja z reala.Kto zasponsoruje 18pozostalych? Istnieja klasy gdzie wiekszosci nie stac ani na kraj ani na zagranice.Co proponujesz w takim wypadku? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:46 "Ciekawe jaka empatia by byla gdyby na 28 dzieci tylko 10 bylo stac na wyjazd do kina.Sytuacja z reala.Kto zasponsoruje 18pozostalych? " to nie idziemy do kina, tylko organizujemy wycieczkę do parku/lasu.. czasem jakis rodzic ma mozliwosc zaprosic klasę do pracy- u nas np tak dzieci miały zorganizowane zwiedzanie lotniska za darmo Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:53 No wycieczka jak ta lala,do lasu który wiekszosc zna jak wlasna kieszeni bo zbiera tam Jagody i grzyby by miec na podreczniki.Lotnisko 200 km dalej.Praca rodzicow,wiekszosc nie pracujacy lub praca w pobliskim spozywczaku.Wyobraz sobie,ze na biwak.I dwa km od domu nie jezdzili wszyscy,bo spiworow niet,namiotow niet,skladki na zarcie niet. Bylas ty kiedys na glebokiej wsi gdzie sa dwa sklepy na krzyz albo nie ma zadnego i trzeba jechac rowerem do nastepnej wsi,a w promieniuje 2km jest tylko las,polaczylam i zabudowania raz na jakis czas. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:00 "No wycieczka jak ta lala,do lasu który wiekszosc zna jak wlasna kieszeni bo zbiera tam Jagody i grzyby by miec na podreczniki." no ale przeciez oni są i tak tacy biedni ze nigdzie całe klasy nie wyjeżdzają-jak sama pisałas, wiec o co CI chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:02 Mnie przeraż niechęć do jakiegokolwiek starania, machnijmy na nich ręka bo biedni. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:15 Kto ma to sponsorowac?rr na ktora placi 30%?Sponsorzy których jest dwoch na cala okolice i sa to male firemki?kto? Dalo sie za sponsorujacym 2,3dzieciakom których rodzice mieli wiekszy wkladac wlasny i tyle.60sie nie dalo.Takie zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:04 Wiec po co maja isc do lasu,który znaja jak wlasna kieszen.To dla ciebie atrakcja isc tam gdzie kazdego dnia jestes? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:06 "Wiec po co maja isc do lasu,który znaja jak wlasna kieszen.To dla ciebie atrakcja isc tam gdzie kazdego dnia jestes?" przeciez nie ma obowiązku jesli nie chcesz ale co z atrakcji na która nikogo nie stac? co z tego ze jest fajniejsza, skoro jest niedostepna dla całej klasy ( bo sama uwazasz ze to pradziwy real- pgrowska wies) Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:17 Stac,stac niektorych rodzicow uczniow zebranych z 3 klas.I tak jezdzilismy.A ze reszta to zostawala w szkole,trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:01 "Bylas ty kiedys na glebokiej wsi gdzie sa dwa sklepy na krzyz albo nie ma zadnego i trzeba jechac rowerem do nastepnej wsi,a w promieniuje 2km jest tylko las,polaczylam i zabudowania raz na jakis czas." nie no , tylko edel była- która uwaza, że w postawówce najważniejsze są wycieczki zagraniczne Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:09 Edel zyje w czasach gdzie jasnym jest podzial masz i jedziesz,nie masz,nie jedziesz.Z powodu tego,ze innych nie stac nie bede mojego dziecka trzymac w domu i Glosowac przeciw wycieczkom,bo ilus tam nie ma kasy.Zycie.Zyj sobie dalej w utopii,ze da sie wszystkim po rowno. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:14 rozumiem edel, ze mieszkasz w takiej dzielnicy, gdzie jest ogromne rozwarstwieniefinansowe i np połowa waszej klasy jest tak biedna, ze nawet na bilet autobusowy nie ma, a druga połowa spokojnie opłaca dzieciom zagraniczne wycieczki szkolne? Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:19 Mieszkalam w takiej wsi gdzie takowe rozwarstwienie bylo.Na wycieczki jezdzily dzieci nauczycieli,dzieci rodziców pracujacy na czarno za granica oraz dzieci prywaciarzy.Zebralo sie akurat na jeden autokar. Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: Owszem, były - 17.12.14, 18:01 edelstein napisała: > Ciekawe jaka empatia by byla gdyby na 28 dzieci tylko 10 bylo stac na wyjazd do > kina.Sytuacja z reala.Kto zasponsoruje 18pozostalych? U moich w szkołach wtedy z innych klas dołącza się " chętnych"na wyjazd, aby była przynajmniej minimalna ilość uczniów, żeby korzystnie wyjść na opłatach autokaru, wejściówkach,cenach biletu itd. Jak jest za mało chętnych, albo wycieczka/wyjście jest odwoływane z powodu nieoplacalnosci ,albo dopiera się dzieciaki z innych klas ,a nawet z innych szkol w postaci rodzeństwa /koleżeństwa uczniów .Przeważnie dobieranki są robione Uczniowie ,którzy nie biorą w tym udziału mają lekcje z innymi klasami Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 18:15 U nas tez tak bylo,ale tu twierdzA,ze u nich jezdzi 100% Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:37 One tego nie pojma.Mieszkaja przede wszystkim w duzych miastach gdzie kwestia pojscia do kina to spacerek czy przejechanie dwoch przystankow autobusem czy metrem.Nie ma zadnej mozliwosci wyrownania szans w popegeerowskiej wsi.Zawsze beda tacy,ktorych stac i tacy których nie stac.I chocby nie wiem jak niewygodne to bylo nie mozna wlasnego dziecka rownac w dol,by wszystkim bylo dobrze.Gdyby rodzice mieli takie nastawienie jak przeciwcialo czy lily.To przez cala szkole podstawowa nie pojechalabym na zadna wycieczke,bo wiekszosci jednak stac nie bylo.Potem dyrekcja poszla po rozum do glowy oficjalnie podzial przypadkowy,nieoficjalnie podzielone klasy na stac,stac polowicznie i nie stac.I ci z stac jezdzili w komplecie plus dokopowanie z klasy gdzie bylo stac polowicznie.Nie dalo sie zrownac nawet z pomoca rr,sponsorow,no po prostu nie dalo sie wyslac na wycieczke wszystkich.Z tego co wiem nadal roznice sa duze.Z mojego punktu widzenia z organizowany wycieczki tak by pojechalismy wszyscy to utopia,bo niektorzy nawet na kino nie maja a gdzie kasa za autokar,bo pksem sie nie da,z reszta na Pks tez nie stac. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:41 no ale moje dziecko z warszawy, nie będzie chodzilo z dziecmi z pgrów do szkoły dzieci w szkole mojego syna maja różna sytuacje materialną i zawsze w sprawie wycieczek jest wyciągana srednia, tak zeby było jak najlepiej dla klasy + ew skłądka dla najbiedniejszych dzieci z PGRu nie będą jeżdziły na wycieczki chocby znalazła się tam trójka bogatych dzieci ale skoro wycieczka jest klasowa to musi byc tak zorganizowana by mogła na nią pojechac klasa, a nie połowa Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:44 ale skoro wycieczka jest klasowa to musi byc tak zorganizowana by mogła na nią > pojechac klasa, a nie połowa musi, by dyrekcja wyraziła zgodę na wyjazd u nas w sp musiało być przynajmniej bodajże 40 uczniów, bo inaczej dyrekcja nie wyraziłaby zgody. Uczniowie, którzy nie jechali mieli zajęcia w innych klasach ( mówię o wycieczce typu "zielona szkoła" ale i wycieczki jednodniowe, których koszt oscylował w granicy 60-80zł również nie sprawiały, że frekwencja była 100%, zwłaszcza jeśli wypadały w okresie przedświątecznym) Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:46 Jak zorganizujesz wycieczke gdzie wiekszosci lub polowy nie stac?Jak jezus rozmnozyl rybe tak ty kase,by zaplacic za kazde,czy jednak zostana zebrania chetnie z wszystkich klas? G.a nie musi,nic nie musi,bo sie nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:49 Kurde, dzieciaki w czasie wywiadowek sprzedają ciasta, złotówka do złotówki i zbierają. Znoszą makulature, odbiera firma, płaci kasę. Rada Rodzicow szuka sponsorów, kuratorium tez coś doplaca. Trzeba się ruszyć i tyle. Chocby na kino zbiorą. No ale jak się nie da to sie nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:53 WIdzisz różnicę w uzbieraniu 15 zł na bilet do kina dla jednej osoby a 500zł na wycieczkę ? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:55 jak sie wszyscy zorganizują to mozna zebrtac dla tych co mają mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:58 No to sporo rodziców w szkole dzieci Pie...li. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:56 I ci Sponsorzy maja zaplacic za 18dzieci w okolicy gdzie bezrobocie siega 70%.Kto ma te ciasto kupowac ci bezrobotni?Kino w przypadku wsi to nie 20zl na bilet tylko przynajmniej 80bilet,dojazd,obiad. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:00 Masz racje, nie da się, nie ma sie po co starac. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:02 Z pustego i Salomon nie naleje.Ty zyjesz w Realist miasta gdzie trzeba pomóc 5 dzieciom a nie 18. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:05 "> I ci Sponsorzy maja zaplacic za 18dzieci w okolicy gdzie bezrobocie siega 70%.K > to ma te ciasto kupowac ci bezrobotni?Kino w przypadku wsi to nie 20zl na bilet > tylko przynajmniej 80bilet,dojazd,obiad." nie wiem za bardzo już o co Ci chodzi czy próbujesz nam teraz zasugerować, że w tej wsi gdzie 70% ludzi nie ma pracy, te 30 ma tak dobrą pracę ze chetnie wysyłałoby dzieci na wypasione wycieczki i powinni to robic w ramach wycieczek klasowych? skoro jest wies w ktorej prawie nikt nie ma pracy, wszystko jest oddalone o 200 km to naturalne jest ze takie klasy nigdzie nie jezdza, co najwyzej do lasu- bo nikt nie ma na to pieniedzy i chyba nie myslisz, ze w takich warunkach polowa klasy ma kasę na wycieczkę? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:07 zagraniczną oczywiście bo inaczej to zaniedbanie potomstwa Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:12 Tak,tak wlasnie jezdzilismy,ci których bylo stac jezdzili ze szkoly na wycieczki krajowe i zagraniczne,reszta zostawala w szkole.Na ponad 90 uczniow jezdzilo co rok na wycieczki ikolo 35.Reszta nie jezdzila bo nie mieli kasy. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:42 No właśnie nie bardzo rozumiem, co tu jest do pojmowania. Kolejny mit na ematce- że każdego stać , skoro mnie stać ? Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:43 Wychowałam się w małym mieście, wokół były wsie duże, mniejsze i calkiem malutkie i na wycieczki jeździła prawie cala klasa. To samo w liceum gdzie byla zbieranina ludzi. No ale nikt nie wymagał pokoi 2 osobowych z łazienka i tv jak teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:47 1. Kiedy jeździłaś na te wycieczki ? W jakich latach ? No ale nikt nie wymagał pokoi 2 osobowych z łazienka i tv jak tera > z. wymagania nie mają znaczenia, skoro jak piszesz u Ciebie jeździ 100%. A mówią, że w Polsce jest bezrobocie, coraz niższy status życia i bieda Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:51 mam 40 lat to sobie policz. Na wycieczke do Wroclawia jechaliśmy całą noc pociągiem siedzac na korytarzy przy kiblu bo taki był tłok, spaliśmy w klasie przerobiona na sypialnię. Bylo super. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:55 I nie uważasz, że rzeczywistość lat 80 -tych ( ceny biletów, socjalne dofinansowanie z zakładów pracy, oferta ośrodków) znacząco różniła się od tej dzisiejszej ? Było Ci super- bo nie miałaś innego wyboru. Gdybyś jeździła na wycieczki w Alpy z pewnością nie byłoby już tak fajnie podróżować obok kibla Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 16:01 A ja jezdzilam jak juz byl kapitalizm,a nie komunizm.Jechali ci których bylo stac.Wczasow pod grüßt nie bylo,i kolonii dla wszystkich tez nie. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:48 A ja mieszkalam na wsi i nie jezdzily cale klasy.Znalam dzieci,który najdalej byly w sasiednim miasteczku 20km dalej,a o kinie wiedzialy,ze istnieje.Jakie pokoje dwuosobowe?tam nie bylo stac na przejazd do kina.Wy Jestescie serio oderwane od reala. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:52 Powiedziała to co wycieczki zagraniczne uważa za podstawowa potrzebe . Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Owszem, były - 17.12.14, 15:59 Uwazam,ze moje dziecko ma prawo do takich wycieczek.Sens ogladania sie na innych jest zaden,bo zbyt duzo osób nie stac.Czy pojada do Karpacza czy do Berlin aroznica zadna,bo pojada i tak ci których stac.Z reguly tych których stac na Karpacza sa w stanie dorzucic 100 na Berlin. Odpowiedz Link Zgłoś