Dodaj do ulubionych

Jego koleżanka

03.01.15, 16:13
Mąż ma w pracy koleżankę. Bardzo bliską, bo w pracy jest ich dwoje. Praca go pochłania czasowo i angażuje, taki typ i taka praca. Koleżanka jest wolna i jest w jego wieku. O ile się orientuję, nie chodzi o romans jako romans. I zakładam, że mam rację graniczącą z pewnością.
Ale po niemal dwóch latach obserwacji widzę, że ona ma na niego duży wpływ, organizuje mu czas, wpływa na decyzje biznesowe. Wszystkie te decyzje da się uzasadnić profesjonalnie. A ja czuję przez skórę, że ona zagospodarowuje mu wolne dni, przedłuża pobyt w pracy, bo jej się do domu nie śpieszy, bo tego domu nie ma. Mąż coraz mniej chętnie wraca do swojej rodziny, mnie i dzieci, choć ojcem jest od jakiegoś czasu nawet lepszym. Do pracy śpieszy z werwą. Na zmęczenie skarży się w domu, praca jest ponad wszystkim. Oddalił się ode mnie (oficjalny powód: praca), ma pretensje, gdy chcę coś zmienić, porozmawiać. A reagowałam, bo bardzo się między nami zmieniło, tęsknię za tym, co mieliśmy, a mieliśmy fajne życie. Jego tłumaczenie: zrozum, to trudny, wyjątkowy etap w pracy.
Próbowałam różnych rzeczy i strategii.
Mąż deklaruje zmianę, nawet idą za tym kolejne kroki, głównie w słowach. Po czym jedzie do pracy i wraca wieczorem zamiast w południe, bo "coś wypadło". A ja się orientuję i wiem, co jest nagłe, a kiedy jest naciągane.
On tego nie widzi. Przecież był w pracy. Uważa, że się czepiam. A ona jest zawsze bez zarzutu w swoim profesjonalizmie.

Godziny rozmów za nami. Co ja mogę zrobić, jak powinnam się zachować w tej sytuacji? Obawiam się, że jest nas o jedną osobę za dużo w tej konstelacji. A może rzeczywiście się czepiam?
Liczę na mądrość klanową... Bo zdołowana jestem wystarczająco.
Obserwuj wątek
    • cherry.coke Re: Jego koleżanka 03.01.15, 17:30
      Kolezanka nieistotna, istotna jest postawa meza. To jest dobrym ojcem czy nie jest? A z toba spedza czas?
      • aqua48 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 17:35
        Powiedz mężowi, że nie zniesiesz dłużej jego postawy i zachowania, że to dla Ciebie nie do wytrzymania i że jeśli zależy mu na związku i rodzinie to musi coś zmienić - pracę, współpracowniczkę, albo ciężar swojego zaangażowanie przenieść z powrotem na Ciebie.
        • trixie2 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:20
          Mówiłam. Współpracowniczki nie zmieni, bo jak twierdzi z nią związana jest jego kariera i widoki na zyski. W dodatku twierdzi, że nie wie, o co mi chodzi, bo ma z nią kontakty tylko zawodowe (a w tym także wyjazdy). I że jest ona tak świetnym fachowcem, że nie może strzelać sobie w stopę. Według mnie, to ona się pod niego podpięła, kadzi mu, jaki jest świetny, weszła w konflikt z poprzednim partnerem i mój mąż jest dla niej trampoliną. I ocenia ją nieadekwatnie dobrze.
          A ciężar zaangażowania twierdzi, że chce przenieść na mnie, ale to tylko słowa - nie ma czasu, nie ma siły, a w ogóle to ja jestem wiecznie zła i to moja wina.
          Kiedy jestem uśmiechnięta i angażuję się we własną pracę, też nie jest dobrze - bo ja mam "mniej wymagającą pracę" i mam siłę i czas, a on jest ledwo żywy.
          Ze mną spędza czas tylko wtedy, gdy ja wszystko nagram. Sam prawie nigdy (albo kupuje bilet do kina, że może będzie jakiś czas spokój, no bo przecież byliśmy w kinie). Ostatnio kazał mi zabukować bilet lotniczy na weekend, po czym nagle nie wspominając o tym powiedział, że musi zrobić spotkanie służbowe w sprawie odkładanej od listopada.

          Kiedyś się wspinałam, proponuję mu wyjazd, wypad ze znajomymi - tak, tak, chętnie, po czym zawsze się "nie da" z jakiegoś względu.

          Nie wiem, może się czepiam, ale wydaje mi się, że czarna chmura zawisła nad nami.
          Jak nie popsuć wszystkiego i zadziałać, nie wiem. Bo czekanie chyba nie jest dobre.

          Nie wiem, czy ona jest czy nie jest przyczyną, ale na pewno w kryzysie, w którym się znaleźliśmy, nie pomagasad((
          • anorektycznazdzira Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:35
            Dziewczyno, nie czepiasz się! Pewnie jeszcze 100 razy usłyszysz od niego, że się czepiasz albo "noie rozumiesz" bo to najprostsza linia obrony. Bagatelizowanie Twoich odczuć albo wmawianie Ci, że są nieuzasadnione jest łatwe.
    • e-kasia27 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:02
      Ja bym taka pewna na Twoim miejscu nie była, zwłaszcza, że jak piszesz, to ostatnio stał się lepszym ojcem niż był - to już wygląda tak, jakby jakieś wyrzuty sumienia usiłował zagłuszyc.

      Jest na to rada - trzeba się z koleżanką baaardzo blisko zaprzyjaźnic, albo ją wydac za mąż, wtedy będzie swojemu chłopu życie organizowała, a nie Twojemu.

      A na poważnie, to nie wiem, co można zrobic, ale taki układ nie rokuje dobrze.
      Łatwo o zauroczenie wolną koleżanką, a jak ona też chętna, to nic nie zrobisz, chocbyś na głowie stanęła.
    • gryzelda71 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:13
      Zadna praca nie jeste tak zajebista,żeby kosztem rodziny spędzać w niej czas, ba kosztem czasu wolnego.
      • z_lasu Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:17
        Każda praca może być tak zajebista, jeśli jest dla danej osoby bardziej nagradzająca niż życie rodzinne.
        • trixie2 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:21
          Jest na to rada - trzeba się z koleżanką baaardzo blisko zaprzyjaźnic

          Nie mam jak. Na oczy jej nie widziałam. W dodatku to osoba niezbyt towarzyska i chyba koleżanek nie ma.
          • lady-z-gaga Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:48
            > Nie mam jak. Na oczy jej nie widziałam.


            Czy tylko mnie wydaje się to dziwne?
            2-osobowa firma, bliskie więzi z wspołpracownikiem, mnóstwo czasu spędzanego razem, równiez kosztem czasu prywatnego... gdyby to był kolega, na pewno byś już go znała. Byłby przynajmniej raz zaproszony do domu, albo jakies wspólne winko, piwo w knajpie, kolacja...
            A z kolezanką nic? nawet przypadkowego spotkania? widocznie ktoś tego nie chce i ciekawe, ktora ze stron wink
            • melancho_lia Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:51
              Mój mąż nie zaprasza swojej wspólniczki do nas, ale kobitę znam. Bywam u nich w biurze, była kiedyś u nas na chwilę papiery jakieś wziąć. Jakby ją "ukrywał" tak jak mąż autorki wątku to byłabym baaardzo podejrzliwa.
              • trixie2 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:15
                To nie mała firma, to część dużej całości. Mnie się to wydaje super dziwne. Uważam, że tak, nie jest to wygodne dla niego. Czuję się odsunięta. On twierdzi, że to zupełnie naturalne, że nie ma okazji, obiecuje, a jak wyliczam, że mijają kolejne miesiące, to mówi, że jestem męcząca, że nie ma czasu i czy ja tego nie widzę.
                Z całą pewnością do takiego spotkania nie dąży. Dlaczego? Nie wiem. Raz był na kameralnej kolacji w kilka osób. Miałam iść z nim, w ostatniej chwili powiedział, że byłabym tam jak kwiatek do kożucha, nikt nie idzie z połówką, a ona by się czuła głupio, bo jest sama.

                Jak to piszę, czuję się ostatnią nawiną idiotką. A jak rozmawiam z nim, czuję się idiotycznie zazdrosną żoną.
                Wykończy mnie to.
                • sanrio Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:23
                  Miałam iść z nim, w ostatniej chwili powiedzia
                  > ł, że byłabym tam jak kwiatek do kożucha, nikt nie idzie z połówką, a ona by si
                  > ę czuła głupio, bo jest sama.

                  i serio przyjęłaś to i nie poszłaś?
                  W ogóle - co to za rodzaj pracy? Korpo? Policja? Dziwnie to wygląda.
                • lady-z-gaga Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:42
                  >powiedział, że byłabym tam jak kwiatek do kożucha, nikt nie idzie z połówką, a ona by się czuła głupio, bo jest sama.

                  naprawdę?
                  cudny mąż big_grin nawet o pozory nie umie zadbać.....mógłby powiedziec, że Ty będziesz się czuła głupio w nieznanym towarzystwie
                  • triss_merigold6 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:45
                    Już widzę jak w analogicznej sytuacji mąż pozwala żeby zona troszczyła się czy aby jej współpracownik-kolega nie czuje się głupio, będąc bez pary. tongue_out
                • cherry.coke Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:43
                  Z tego co piszesz, to dla meza juz nie istniejesz jako partnerka, interesuje go praca i troche dzieci, ty ewentualnie jako gosposia, zeby brudno nie bylo.

                  Rozklad zwiazku na poziomie potrzebnej terapii jako ostatniej deski ratunku. Kolezanka wlasciwie nieistotna, nawet jesli to bylby kolega to maz po prostu nie liczy sie z toba w zadnym aspekcie.
                • nanuk24 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:52
                  Na moje oko maz juz zamiata, lepiej teraz stanowczo zareaguj zanim bedzie pozamiatane.
                • attiya Re: Jego koleżanka 03.01.15, 21:24
                  a co jego obchodzi, że ona głupio czułaby się
                  jego ma obchodzić jak ty się czujesz
                  że sama przyszłaby? jej problem, nie WASZ
                • konsta-is-me Re: Jego koleżanka 04.01.15, 04:29
                  Maz nie chce CIEBIE zabrac , bo kolezanka by sie zle czula????
                  No to chyba masz odpowiedz.
                  Nie daj manipulowac.
                • anorektycznazdzira Re: Jego koleżanka 04.01.15, 09:41
                  Dopiszę się: zagranie z "nie idź bo jej będzie przykro/głupio" poniżej wszelkiej przyzwoitości. A Tobie jak ma być?! Od kogo ten mąż jest parą?!
                  Z tego, że rozmawiając ciągle czujesz się jak zazdrosna idiotka wnoszę, że mąż zgrabnie Tobą manipuluje. Pilnuje, żebyś nie miała "grubszych" argumentów (może na takiej imprezie zaczęłabyś mieć? może tamta pani zachowuje się nie do końca neutralnie i to by wyszło?). Wszystko inne obraca jak kota ogonem.
                  Powiem Ci dwie rzeczy:
                  1. jeśli komuś zależy na drugiej osobie, mężowi na żonie na przykład, to będzie się starał ograniczać robienie jej przykrości nawet, gdyby sobie te przykrości troszkę uroiła- ot, np. mój mąż nie lubi jak całuję na powitanie pewnego kolegę, to przestaję go całować (choć nic na sumieniu z kolegą nie mamy, ale męża samopoczucie ważniejsze)
                  2. RAZ to przypadek. DWA RAZY też. RAZ NA DŁUŻSZY CZAS. Ale nie ciągle i ciągle to samo, miesiącami wałkowany temat i nic się nie zmienia. Częstotliwość zdarzeń ma ogromny wpływ na ocenę ich znaczenia
            • attiya Re: Jego koleżanka 03.01.15, 21:20
              podpiszę się
              a może wprost zaproponuj spotkanie z ową koleżanką gdzieś na mieście i wsłuchaj się dobrze w odmowę męża - bo pewnie takowa odmowa czuję, że się pojawi
              tzn czy mąż zdecydowanie nie chce czy też mocno tłumaczy się w imieniu owej koleżanki - czyli nie może/dużo pracy/nie wypada i takie tam
        • gryzelda71 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:24
          Zawsze mnie zastanawia, czy gdyby w tej pracy nie było koleżanki też pan tak bardzo byłby zaangażowany.
          • z_lasu Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:35
            No, trudno to stwierdzić inaczej niż empirycznie. Niemniej są na tym świecie osoby i jest ich wcale niemało, dla których obcowanie np. z bazą danych jest znacznie przyjemniejsze niż obcowanie z ludźmi. I wówczas problem nie jest ani w koleżance z pracy, ani w domowej atmosferze tylko w konstrukcji emocjonalnej osobnika.

            • gryzelda71 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:38
              Tylko dlaczego ta konstrukcja po latach jednak wychodzi.
              • z_lasu Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:47
                Bo generalnie wady z wiekiem się nasilają. Bo pozycja zawodowa jest wyższa, bardziej satysfakcjonująca (u progu życia zawodowego stres jest zazwyczaj wyższy niż satysfakcja). Bo zakochany człowiek zachowuje się trochę inaczej niż "normalnie", więc pewne sprawy są trudno zauważalne w pierwszych latach związku.
                • gryzelda71 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:29
                  Z obserwacji, zawsze jest tez współpracownica.
                  • z_lasu Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:53
                    Nie zawsze. Uwierz. Są tacy, którzy uciekają w pracę od relacji z ludźmi w ogóle. No, ale jeśli ta współpracownica już jest i to aż tak bliska, to nie ma co sobie wmawiać, że jej tam nie ma.
                    • minor.revisions Re: Jego koleżanka 04.01.15, 02:55
                      > Nie zawsze. Uwierz. Są tacy, którzy uciekają w pracę od relacji z ludźmi w ogóle.

                      Oczywiście, tylko ci ludzie nei mają wejść typu "koleżanka się będzie źle czuła, jak przyjdziesz". Taki osobnik by s^ę wymigał z takiej kolacji i oglądał bazy danych w świetle księżyca,
                      • z_lasu Re: Jego koleżanka 04.01.15, 07:20
                        > Oczywiście, tylko ci ludzie nei mają wejść typu "koleżanka się będzie źle czuła, jak przyjdziesz".
                        > Taki osobnik by s^ę wymigał z takiej kolacji i oglądał bazy danych w świetle księżyca,

                        Ależ oczywiście! Kiedy zaczęłam tę odnogę wątku nie było jeszcze podanych takich szczegółów jak wypraszanie żony z kolacji czy wychodzenie z komórką.
    • koronka2012 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:23
      Ja bym się póki co nie wdawała w pretensje, bo jak widać - do niczego nie prowadzą. Zamiast rozmów "oddaliliśmy się od siebie" - rozmowy o tym, co konkretnie robi, co wymaga takiego zaangażowania, podsunięcie jakichś pomysłów, coś w tym stylu - tak, żeby nie czuł się atakowany, i nie myślał z niechęcią o powrocie do domu, gdzie znów będzie wysłuchiwał. Powiedziałabym, że rozumiem że jest teraz ciężko, ale skoro tak, to oczekujesz, że czas wolny poświęci rodzinie w 100%. Że niepokoisz się nie tyle panną, co jego zmęczeniem i dlatego chcesz, żeby godziny po pracy były odpoczynkiem. Żeby nie pozwolił na to, żeby praca zawładnęła jego życiem - i blablabla w podobnym stylu.

      Raczej starałabym się zorganizować życie rodzinne tak, żeby go z tej pracy ściągnąć do chaty. Nie musisz zrobić remontu przypadkiem?

      Nie kłułabym go w oczy zagrożeniem ze strony panny - jeśli pracuje, to jest szansa, że jest ślepy na jej zagrywki i nie ma co mu uświadamiać, że jej zachowanie świadczy o bardziej prywatnym zainteresowaniu.
      • claudel6 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 00:10
        najgorsza rada ever. żadna z tych strategii jestem pewna, ze w tej sytuacji nie zadziała, facet nie zaangazuje się w remont, a troske zony o swoje zdrowie będzie miał głeboko w d...
        ewidentnie jest to przypadek zauroczenia - ludzie, którzy spędzają ze sobą min. 8 h dziennie i jesczze do tego nie widzą się w tych wszystkich domowych mało seksownych sytuacjach - do siebie lgną. jak jest kobieta i mężczyzna prawie zawsze się coś pojawi. przeżyłam to bardzo wiele razy (jako żenska częśc tandemu). na szczęście w czasach, kiedy sama nie miałam rodziny w domu.
        jedyne co zadziała, to terapia szokowa. nagła zmiana sytuacji w domu (np. samotny wyjazd zony bez tłumaczenia się gdzie). postawienie sprawy na ostrzu noża, ale na serio, bez blefu. co oznacza, że trzeba miec exit strategy, czyli być przygotowanym na duży kryzys, a moze nawet rozstanie. najważniejsze, by facetowi uświadomić, co tak naprawdę straci. w wersji bardziej cynicznej- jak dużo zapłaci za rozstanie i jak bardzo ono skomplikuje mu życie. panience przy okazji też.
        • anorektycznazdzira Re: Jego koleżanka 04.01.15, 09:45
          Bingo.
          Podpisuję się.
    • z_lasu Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:29
      1. Nie byłabym taka pewna relacji między mężem a koleżanką. Jak wiadomo żona ZAWSZE dowiaduje się ostatnia. Macie jakichś wspólnych znajomych?
      2. Być może jest tak, że mąż woli pracę niż życie rodzinne (po prostu tak ma) i koleżanka nie ma dużego wpływu na ilość czasu spędzanego przez niego w pracy. Ale skoro pracują razem to koleżanka (czysto zawodowo) może poczuć się zaniepokojona, gdy on postanowi zmniejszyć zaangażowanie w pracę.

      Jak długo to trwa? Ten "wyjątkowy etap"?
    • mruwa9 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:36
      wpadnij kiedys do jego pracy niezapowiedziana i mozliwie niezauwazona.
    • klamkas Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:37
      A nie jest trochę tak, że odpowiedzialność za WASZ kryzys próbujesz zrzucić na kogoś innego, bo to zawsze łatwiejsze, niż oceniać siebie i męża? Od dawna się ciągnie "wyjątkowy" etap w pracy? Mąż ma jakąś wizję tego, kiedy się skończy i kiedy będzie mógł się bardziej zaangażować w życie rodzinne?

      Co robić? Mniej uwagi poświęcać koleżance, więcej wam.
      • trixie2 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:51
        Tak zrobiłam. A nawet zrobiliśmy. Ale idzie ciężko. Nie ma jego inicjatywy. Praca to dla męża hobby i wyzwanie. I to nawet rozumiem. Ale boję się, że czego bym nie zrobiła i kim nie była, wypadam gorzej, bardziej blado, mniej ciekawie.
        Starania o wspólny czas - nie wiem, czy to nie wygląda na pańszczyznę z żoną. Związek musi się czymś jednak karmić, jak brakuje czasu, wymiany myśli, to czym? Moimi staraniami?
        Osłabienie więzi, wyobcowanie - nie wiem, czy coś z zewnątrz jednak nie bruździ i nie przeszkadza w pracy nad odbudowaniem fajnej relacji.
        Ten etap trwa kilkanaście miesięcy i raczej się nie skończy. Mąż ma plany angażować się jeszcze bardziej. Kariera. A w domu, cóż. Remont? Sama bym robiła. Domowe rzeczy na mojej głowie.

        Na moje "nadawanie" mąż ma alergię. Ona nadaje - i on słucha, uśmiecha się wyrozumiale i robi wg zleceń.
        A mnie sprzedaje wersję, że to jego decyzje. I że jak będę napierać, to on może się zwolnić z pracy i zawalić dla mnie wszystko co kocha.
        • trixie2 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:58
          Co robić? Mniej uwagi poświęcać koleżance, więcej wam.

          Jak? Próbowałam. Kiedy? Jest ciągle w pracy. A w domu zmęczony. Albo ewentualnie jak już, coś robi z dziećmi. Na moje uwagi, podtyka mi przed oczy ten czas rodzinny. Wysłałam dzieci do siostry z nadzieją na miłą sobotę we dwoje - po dziesięciu godzinach odsypiania powiedział mi, że ma prawo być zmęczony i nie wiedział, co zaplanowałam.
          A z koleżanką spędza w pracy większość dnia. Chciałam się dołączyć na wyjazd, usłyszałam - proszę bardzo, ale co ty tam będziesz robić? jak chcesz kup sobie bilet, no jak chcesz.
          Raz się wprosiłam do pracy, jej akurat nie było - wyjątek. Zadzwonił do niej za to. A jak dzwoni, wychodzi zapalić.
          • mruwa9 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:04
            i ty ciagle wierzysz, ze ich relacje maja wylacznie charakter zawodowy? Naiwna...
          • klamkas Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:12
            Jak? Próbowałam. Kiedy?

            W swoim myśleniu. To nie koleżanka cię robi w bambuko, tylko mąż. To z nim masz problem (co nie wyklucza, że ona ma problem z koleżanką wink) i to na nim i problemach z nim powinnaś się skupić.
            • trixie2 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:41
              Wiem. Nie znam jej, nie wiem, jaki jest jej udział. Mam żal do męża. I obawy.
              Ale on twierdzi, że z koleżanką nic go nie łączy.
              Próbuję odbudowywać, odświeżać z nim więź. Ale czuję, że coś nie gra.
              Nie wiem, czy jestem naiwną idiotką, czy paranoiczną zazdrośnicą (mamy długi staż i nigdy dotąd nie byłam zazdrosna).

              Co zrobiłybyście? Zaczynam mieć wrażenie, że to jakiś sen.
              • mruwa9 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:51
                obawiam sie, ze to pierwsze...
                nawiedz go w pracy niezapowiedzianie.
                Sprawdz zawartosc komorki, jesli sie da.

              • klamkas Re: Jego koleżanka 03.01.15, 20:08
                Skoro z koleżanką nic go nie łączy, to może warto rozmawiać o tym co jeszcze łączy was i co go łączy z pracą - i jakie są relacje między jednym i drugim.

                Wiesz, ja też kocham moją pracę (ostatnio trochę mniej, bo zdecydowałam się na ustępstwa dla dobra rodziny). Często wyjeżdżałam (zawsze z jednym kolegą), często zostawałam do późna. I to co bardzo doceniam w moim mężu to to, że nigdy nie zawracał mi głowy zazdrością o moich współpracowników, chociaż często wyrażał żal, że za dużo pracuję. To ja.

                I ja - na pewno nie robiłabym przedstawień, szczególnie w pracy. Nawet jeśli ich coś łączy, to nie wierzę, że samotna, zakochana i zdeterminowana dziewczyna się nimi przejmie, szczególnie jeśli widzi jaki ma wpływ na mężczyznę. Rozmawiałabym. Rozważyłabym terapię dla par. Zaczęła wymagać i konsekwentnie bym rozliczała. Bo nad małżeństwem się pracuje, czasami ta praca to kolejny obowiązek do wypełnienia - jeśli jemu się nie chce, to albo można (przez jakiś czas;>wink zachęcać, albo uznać, że to koniec.
                • konsta-is-me Re: Jego koleżanka 04.01.15, 04:40
                  Powiedzialas tez mezowi ze nie idzie na spotkanie bo kolega bedzie zazdrosny ?big_grin
              • alexa0000 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:13
                1.To nie jest sen, twoj mąz najprawdopodobniek okłamuje cię w zywe oczy. Powiedz Trixie, wielu znasz facetów, którzy na pytanie "czy cos cie z nia łaczy" odpowiadają grzecznie"tak"? Ja nie znam.
                2. Maz nie chce abys mu towarzyszyła przy tamtym towarzystwie, zniecheca cie do wyjazdu, wychodzi na fajkę,żeby porozmawiać, jest ciągle zmęczony, oddala sie od ciebie mimo twoich wysiłków.
                ALERT!!!!! Szczerze? Myslę,że sypiaja ze sobą lub zaraz zaczną. Ze wskazaniem na to pierwsze.
                3. Sprawdz telefon, email, biling, konto i wyciągi, załoz podsłuch. Idz do biura, poznaj ją, sprawdzaj, czy pojechali tam, gdzie mieli pojechac, a nie np na weekend do Grecji.Ilu ja znam lub znałam facetów, którzy tak strasznie, bezczelnie robiło żony w bambuko, latami, prowadzajac się z dupami prawie przed oczami, w oczy kłamiacych,że sa w delegacji w Pcimiu, a wracających z opalenizną z Południa. Oczywiscie byli w Pcimiu na solarium. Byc moze się brzydzisz, ale najprawdopodobniej maż robi z ciebie centralnie wariatkę, wiec jako kto woli-ja wolałabym nie sfiksowac.
                A kiedy go nakryjesz, dopiero wówczas zacznie byc moze płakac i błagać o przebaczenie, bo w momencie haju hormonalnego ma sie w dupie,że druga strona cierpi i jest oszukiwana. I on dziś ma to gdzieś, że ty nie wiesz, co jest grane.

                Twój post przypomina mi kilka innych, które przewinęły się ostatnio na ematce- chociażby Emzd , która pisze równiez w twoim watku. I zawsze okazuje się,że jest to dupa na boku. Wiec zrób COŚ, bo się zamęczysz. Czas na Twoje działanie.
              • nombrilek Re: Jego koleżanka 04.01.15, 12:40
                trixie2 napisała:

                > Wiem. Nie znam jej, nie wiem, jaki jest jej udział. Mam żal do męża. I obawy.
                > Ale on twierdzi, że z koleżanką nic go nie łączy.

                A co ma Ci niby powiedzieć? Tak Kochanie mam romans !
                Przecież wiadomo że się nie przyzna tylko będzie ściemniał jeszcze bardziej.
                Ale trudno mi uwierzyć ze można być tak naiwną. I nawet jej nie widziałas

          • heca7 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:24
            Piszę żartem co by nie było tutaj dyskusji wink Przed chwilą syn musiał napisać wypracowanie o przygodzie w świecie wyobraźni więc i ja zaszaleję:
            Wybierz się do pracy z dziećmi, porządnie ubrana. Pozwól dzieciom buszować po biurze, szczególnie w części gdzie siedzi pani. Z uśmiechem opowiedz jak to dzieci są drogie, wymagające nakładów finansowych. Wspomnij jak to twój mąż uwielbia robić dzieciom kosztowne prezenty itd. Zabierać zawsze ze sobą na wakacje. Tak aby do pani dotarło, że tych dzieci się nie pozbędzie a niech podliczy przy okazji ile pochłoną ewentualne alimenty. Możesz wspomnieć, że dzieci z ojcem rozstać się nigdy nie chcą. Szybko bezdzietna kobieta zrozumie, że życie z rozwodnikiem obciążonym dziećmi, alimentami i prawdopodobnie ta dzicz będzie zalegać im w domu, które mogłoby być gniazdkiem miłości to szybko ochłonie smile
            • melancho_lia Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:28
              Ładne smile
              • heca7 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:37
                melancho_lia napisała:

                > Ładne smile

                Dzięki (skromnie łopocze rzęsami) smile
            • attiya Re: Jego koleżanka 03.01.15, 21:25
              BRAWO smile
              wyśmienity pomysł, zrób tak smile
            • claudel6 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 00:14
              popieram! smile
            • anorektycznazdzira Re: Jego koleżanka 04.01.15, 09:55
              Dobre! smile
              Trixie, mam nadzieję, że tak zrobisz
              • srubokretka Re: Jego koleżanka 04.01.15, 15:55
                Tez mam nadzieje.
                Uma Thurman w "Nimphomaniac" pokazala doskonale, jak to ptrzeba przeprowadzic. KOniecznie przed akcja ten fragment trzeba zobaczyc.
            • priszczilla Re: Jego koleżanka 04.01.15, 11:02
              Pojawienie się w pracy z dziećmi i pokazanie współpracownicy męża, że rzeczywiście ma rodzinę jest konieczne. Może się sama zreflektuje. Może przynajmniej trochę jakiegoś fermentu to między nimi narobi.
              • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Jego koleżanka 04.01.15, 11:20
                Sama się zreflektuje? A co ona takiego zrobiła? smile
                • heca7 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 18:38
                  Ona nic wink Po prostu osoby bezdzietne zwykle myślą, że wiedzą jak wygląda życie z dziećmi. Nie zdają sobie sprawy, że to nie "Rodzinka.pl". Że dzieci ciągle kosztują, szkoła ciągle czegoś wymaga, jak nie uczestnictwa w zebraniach to w kiermaszach, basenach, wyjściach do kina. Ciągle płynie gotówka na bilety, koncerty szkolne, opłaty za wszystko. Dzieci chorują- albo leczymy kulawo albo płacimy za prywatne wizyty np u dentysty. I z całkiem niezłej pensji pana odpłyną na to sute alimenty. A zawsze jeśli nie odpłyną można te dzieci panu dać wink tongue_out Wtedy nie będzie musiał płacić ale za to będzie je miał na głowie i jego kochanka też. I warto żeby ta kochanka to zrozumiała zanim się zaangażuje i straci czas.
        • aqua48 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:04
          trixie2 napisała:

          > Mąż ma plany angaż
          > ować się jeszcze bardziej. Kariera. A w domu, cóż. Domowe rzeczy na mojej głowie.

          A czy mąż swoje plany większego zaangażowania konsultuje z Tobą, bierze Twoje zdanie pod uwagę?

          > A mnie sprzedaje wersję, że to jego decyzje. I że jak będę napierać, to on może
          > się zwolnić z pracy i zawalić dla mnie wszystko co kocha.

          Powinno być tak, że wszystko co kocha ma w domu, jeśli ma to w pracy to jest słabo...bardzo słabo.
        • cherry.coke Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:56
          trixie2 napisała:

          > Ten etap trwa kilkanaście miesięcy i raczej się nie skończy. Mąż ma plany angaż
          > ować się jeszcze bardziej. Kariera. A w domu, cóż. Remont? Sama bym robiła. Dom
          > owe rzeczy na mojej głowie.

          A tak sie umawialiscie? Ze maz robi kariere, a ty dom i waciki?
          Czy tez to rowniez zostalo ustalone poza toba?
        • zottarella Re: Jego koleżanka 04.01.15, 07:47
          Ona nadaje - i on słucha, uśmiecha się wyrozumiale i robi wg zleceń.

          A skąd wiesz, że tak jest?
    • melancho_lia Re: Jego koleżanka 03.01.15, 18:46
      Mój mąż też miewa "trudne i wyjątkowe etapy w pracy". Bywa i tak, ze przez jakiś czas ma zachrzan że doby nie starcza. Ale nawet wtedy ma chwilę by wrócić do domu, spędzić z nami czas, i najwyżej popracować wieczorem jak dzieci śpią. Woli posiedzieć w nocy i mieć czas dla rodziny.
      W Twoim układzie już świeciłaby mi się czerwona lampka, ze panu się priorytety poprzestawiały i wyjątkowy czas w pracy ma jednak ścisły związek z koleżanką.
      Chłop bagatelizuje Twoje uczucia, a to raczej dobrze nie wróży. Może spóbuj z nim stanowczo i szczerze porozmawiać jeszcze?
    • triss_merigold6 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:19
      Pan mąż wraz z rzekomą koleżanką prawdopodobnie koncertowo robią Cię w organ męski wulgarnie.
      Red alert.
      Pojaw się w tej jego pracy w końcu raz, drugi i piąty niezapowiedziana, wyciągnij małżonka, jakoś musisz nim potrząsnąć. Ja się nie dziwię, że samotna stara panna się go uczepiła jak pijany płotu i dąży do organizowania mu czasu w jak największym zakresie. Za chwilę Ciebie wygryzie.
      • karo.8 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:54
        triss dobrze pisze. albo przywrócisz faceta do pionu albo go stracisz. w przypadku mojej znajomej kiepsko to wyglądało, ale najbliższa rodzina ja wspierala i przeszla zwycięsko ten bardzo trudny etap.
      • feiticeira Re: Jego koleżanka 03.01.15, 20:54
        ale jak to tak: pojaw się w jego pracy? Naprawdę możecie się tak odwiedzać wzajemnie w miejscu pracy? My z mężem oboje w korpo i nawet gdybym wpadła niezapowiedziana do męża do pracy to i tak uzyskałabym tylko tyle, że zostałby poproszony na główną recepcję. W drugą stronę identycznie.
        • melancho_lia Re: Jego koleżanka 03.01.15, 21:15
          Nie wszyscy pracują w korpo...
          U mnie maz moze bez problemu do mnie zajrzeć (nie anonsowany smile ). Ja do niego takze mogłam, zarówno jak pracowal "u kogoś" jak i obecnie gdy pracuje na własny rachunek.
      • bergamotka77 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 21:23
        się zgadzam w 100 proc. z tym co napisała triss. To brzmi bardzo niepokojąco. Byc może juz jest pozamiatane sad
        • ezmd99 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 21:32
          Porozmawiaj z nim tak poważnie. Z mojego doświadczenia uważam, że już pozamiatane. Ale może jeszcze jest, co ratować. Przemyśl tylko, czy chcesz ratować. Bo pewnie będziesz próbować są, on się wycofa.
    • karo.8 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:46
      znam podobną sytuację z otoczenia. facet wypierał sie romansu. żona pozostała czujna i przyłapała ich na gorącym uczynku. podobnie jak u ciebie mąż "dużo" pracował. podejrzane sa ich wspólne wyjazdy.
    • diademonde Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:51
      Nie czytałam pozostałych odpowiedzi, napiszę tylko z własnej prespektywy, bo to w ostatnim czasie bardzo drażliwy dla mnie temat - z resztą wpisując się w wątku o sylwestrze, właśnie ten temat miałam na myśli.
      Mój mąż też ma koleżankę w pracy, niewiele młodsza, prawie niezależna - bez ślubu, bez dzieci za to z milionem fascynujących pasji. Zaczynało się dokładnie jak w Twoim przypadku, praca - praca - praca, nadmierne przykładanie do wyglądu przed wyjsciem, w domu ciągle zmęczony do pracy w skowronkach, częste spotkania na przysłowiowe piwo po pracy. Często o niej mówił, aż za często, powoli zaczynało mi się zapalać czerwone światło, widziałam i słyszałam ją w jego postawie i wypowiedziach, więdziałam, że jest sprężyną jego decyzji, zachowań i postaw. Niepokoiło mnie to tak bardzo, że podobnie stałam się pewnie upierdliwa, ale widziałam problem, on nie. Z doświadczenia - to był ten moment, w którym jesteś Ty, u mnie poszło dalej - próbowałam oswoić się z sytuacją, oddaliliśmy się od siebie bardzo, zaczynałam wmawiać sobie, że to moja chora wyobraźnia albo jakieś niedowartościowanie do czasu, gdy znalazłam w jego laptopie korespondencję z nią - nafaszerowaną erotyzmem, podtekstami, durnym flirtem kilkumiesięczną wymianę zdań. No i tu moja historia stała się banalna jak miliony takich - w sumie nie zdradził, bo seksu nie było, on uznał, że to taki standard porozumiewania się w jego firmie (hahaha), ale dla mnie coś się skończyło. Czułam się upokorzona i zdradzona, nawet, jeśli nie posunął się do ostateczności, to i tak mi udowodnił, jak dupa bez zobowiązań może namieszać wydawałoby się ułożonemu facetowi w głowie. Nie przeszłam do porządku dziennego, nie przejdę, bo nie wierzę, że znowu nie pojawi się jakaś panna, która znowu nie oderwie go od prozy życia. Dla mnie to skreślony związek i tyle, nawet jeśli żyjemy obok siebie. Coś pękło, wypaliło się, nie ma.
      Myślę, że Twój mąż jest na etapie totalnego wyparcia, bo obiektywnie faktycznie nic złego się nie dzieje, subiektywnie, jeśli Ty się z tym źle czujesz, to znaczy, że coś jest nie w porządku. Nie przepowiadam przyszłości wzorując się na moim przypadku, ale ja bym nie odpuściła, drążyłabym i przyparła do ściany. Nie musi rezygnować ze współpracowniczki, ale z zaangażowania emocjonalnego i owszem. Prędzej czy późnij sytuacja sama się rozwiąże: albo pójdzie dalej, albo emocje wygasną, albo coś tam jeszcze innego, ale wykończysz się do tego czasu. Powiedz może wprost, czego oczekujesz, rozmowy pewnie już nic nie dają, bo wypiera, ale zakomunikować warto, nie ma co bawić się w podchody, ale postanowić sobie coś i konsekwentnie realizować, nawet jeśli będzie bolało.
      Ta sytuacja nauczyła mnie jednego: nikt tak nie potrafi dosr..., upokorzyć i zabrać poczucia własnej wartości, jak najbliższa osoba. Warto walczyć o siebie i swoje samopoczucie, nie można być altruistą w świecie egoistów. Ciężkie to są tematy, bo niby nic, a jednak coś, ale nie poddawaj się, walcz najpierw o siebie, dopiero potem o związek.
      • triss_merigold6 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:55
        Współczuję.
        Pierwsze nawine tolerancyjne dla zażyłych kontaktów ich mężów z koleżankami z pracy powinny sobie Twój post wydrukować i czytać codziennie.
      • melancho_lia Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:58
        Smutne... Współczuję. Ja swój związek pozbieralam po kryzysie, nie żałuję. Ale wiem jak taka sytuacja potrafi bolec.
    • mirmunn Re: Jego koleżanka 03.01.15, 19:57
      Strasznie ta sprawa śmierdzi. A jak pani jest jego "wspólniczką" czyli wpływa na decyzje biznesowe, to jeszcze mogą razem kasę wyprowadzić i zostaniesz na lodzie.
      Ja bym się chyba nie cackała. Z mężem. Jasno bym mu przypomniała o jego obowiązkach i tym, że powinien być ze mną w związku a nie "obok".

      Tematu pani bym w ogóle nie poruszała. Na pewno by jej to przekazał, być może z odpowiednim komentarzem.
      A ona miałaby wtedy czarno na białym, że: po pierwsze- czujesz, że stoisz na słabej i zagrożonej pozycji, a po drugie- że on ma tego dość i droga dla niej wolna.
      Załatwiaj sprawę z mężem, i to szybko. Zawsze możesz zagrozić separacją. Jeśli okaże się najgorsze (oby nie, może jest tylko aż tak głupi i zaangażowany w robotę)- nie baw się w podchody, tylko załatwiaj z adwokatem. List adwokacki do pana meża dużo nie kosztuje, a może gołąbeczki zdrowo wystraszyć- zwłaszcza jeśli puentą będzie rozwód z orzeczeniem winy (wyłączna odpowiedzialność za rozpad związku mimo twojego zaangażowania i zaniedbanie dzieci- przede wszystkim).
      • zuzi.1 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 23:21
        Zanim sprawa trafi do adwokata, to dziewczyna powinna zatrudnic polecanego detektywa, zeby zorganizowal twarde dowody, jesli takie sa. Wowczas bedzie miala czarno na bialym co sie dzieje.
    • kota_marcowa Re: Jego koleżanka 03.01.15, 20:29
      O ile się orientuję, nie chodzi o romans jako romans. I zakładam,
      > że mam rację graniczącą z pewnością.

      Optymizm na wyrost. Myślę, że pan panią posuwa, aż wióry lecą.
      • kowalka33 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 20:58
        Robota robotą ale myślę że jeżeli tak okropnie ta sprawa cię niepokoi i męczy przedstaw ją mężowi. Powiedz że ty tego nie widzisz , nie chcesz tej baby w waszym życiu i jeśli praca i ta kobieta sprawia że wasza rodzina się sypie powinien coś z tym zrobić. Awanse i życiowe aspiracje wcale nie są najważniejsze. Albo ty znajdz sobie kolegę , nawet zdradzający facet nie lubi jak czuje że ktoś wali go w rogi
      • attiya Re: Jego koleżanka 03.01.15, 21:34
        ano właśnie....
        a jak autorko wątku wasze życie seksualne?
        często jesteście razem czy mąż też ZAWSZE jest zmęczony?
    • szpil1 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 21:53
      Ale skąd ta pewność, że koleżanka jest zainteresowana mężem w sensie romantycznym? Może z jej strony jest to po prostu to, ze też lubi te pracę, zależy jaj tylko i wyłącznie na karierze, a mąż autorki jest zwyczajnie świetnym partnerem w pracy. Czy każda koleżąnka stanu wolnego MUSI być zainteresowana żonatym kolegą z pracy? Może, autorko, wyolbrzymiasz jej rolę w tym wszystkim?
      " A ja czuję przez skórę, że ona zagospodarowuje mu wolne dni, przedłuża pobyt w pracy, bo jej się do domu nie śpieszy, bo tego domu nie ma. Mąż coraz mniej chętnie wraca do swojej rodziny, mnie i dzieci," - to problem masz z mężem. To brzmi jak obwinianie innej kobiety w przypadku rozwodu, ta druga "zabiera" takiego bezwolnego misia, cóż on biedny ma zrobić, no musi, po prostu musi rodzine zostawić. Tu tak samo - ona organizuje mężowi czas, ona mu dokłada zajęć, ona mu zabrania wracać do domu i spędząć czas z rodziną. Ona to, ona tamto. A Twój mąż to taki sterowany robocik, co tata zła koleżanka każe, on robi, nie mając własnego zdania.
      • klamkas Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:01
        No przecież jakby nie koleżanka, trzeba by zwalić winę na męża, a wtedy pośrednio na siebie (ja go wybrałam, ja pozwoliłam, ja nie zauważyłam, ja się niewystarczająco starałam)... to już lepiej na koleżankę wink.
        • gryzelda71 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:08
          Zawsze winna kobieta.
        • szpil1 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:13
          No właśnie... A obwiniana koleżanka może mieć głęboko w nosie pana jako kochanka, bo zależy jej na nim jako współpracowniku. Może zwyczajnie trafił swój na swego w sensie zawodowym, dobrze im sie razem współpracuje i tyle, oboje dzięki współpracy ze sobą osiągają sukcesy zawodowe i to się dla nich liczy najbardziej. Myślę, ze autorce ciężko jest przyjąć do wiadomości, że ona i rodzina przegrywa po prostu z pracą jako pasją męża, a koleżanka nie ma z tym nic wspólnego.
          A już nazywanie koleżanki samotną, starą panną i przekonanie, ze chce wygryźć żonę są po prostu śmieszne. Bo każda nie mężatka pracująca z mężczyzną tylko czyha, by ukraść tegoż mężczyznę.
          • gryzelda71 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:16
            A może pan zauroczony panią. I tylko pan. Nie zmiania to sytuacji żony.
            • bergamotka77 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:25
              trixie przypomnij sobie sprawe Tomasza Lisa jego wspolpracowniczki. Tez na poczatku pochlaniala ich tylko wspolna praca big_grin
          • trixie2 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:23
            Ja nie pisałam nigdzie o starej pannie. Nie znam jej, nie wiem, jaka jest jej rola czy intencja. Zastanawiam się, czy relacja męża i jej jest w ogóle czynnikiem w naszej sprawie, czy nie. O tym ten wątek. I o tym, czy mam pracować nad relacją z mężem li i jedynie, czy temat jest grubszy i mogę sobie pracować, bo mąż uczucia z domu wydelegował.
            I czy mówi prawdę, gdy mówi, że relacji z koleżanką nie ma.
            Gucio mnie obchodzi, co koleżanka. Obchodzi mnie, jaki ma z tym problem mąż, bo czuję, że ma.
            Najbliższe jest mi stwierdzenie, że mąż jest na etapie wyparcia.
            Proszę, aby mnie nie upychać siłą w schemat. Krew cieknie z bucika.
            • klamkas Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:36
              Ale my tego nie wiemy - to wiesz ty/mąż/koleżanka.

              Zupełnie szczerze - z twojego opisu widzę mężczyznę bardziej zainteresowanego tym co poza domem, niż domem. Dlaczego: z powodu samej pracy, okoliczności pracy (np. wyjazdy), osób towarzyszących - nie wiem.

              I nikt tutaj ci na to nie odpowie - co więcej: myślę, że wiele wypowiedzi tutaj może zrobić ci krzywdę (albo uśpić czujność - np. moje wypowiedzi, albo ją niepotrzebnie zaostrzyć).

              PS. Małżeństwo nigdy nie jest jedynie relacją z mężem. Zawsze wchodzą grę inne relacje - a to z rodziną, a to z przyjaciółmi, a to z dziećmi, a to ze współpracownikami.
            • szpil1 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:37
              Nie, nie Ty pisałaś o starej pannie, to inna forumka. Nie zmienia to faktu, ze jak czytam Twoje posty to mam wrażenie, ze jednak główny problem upatrujesz w tej koleżance. A głównym problemem jest mąż. I takie zastanawianie sie na forum wiele nie da, bo nikt was osobiście nie zna, nikt tu nie wie jak wyglądało wasze małżeństwo wcześniej, nikt nie pracuje z mężem i koleżanką. Nikt Ci nie powie czy on mówi prawdę czy kłamie czy może sam wierzy w to co mówi.
              A co do zastanawiania się jaki problem ma mąż i że gucoi Cie obchodzi co ta koleżanka - z peirwszych postów wyraźnie wynika, że Twoim zdaniem mąż żadnego problemu nie widzi, a koleżanka jest główną winowajczynia jako ta, która mężowi organizuje życie, a on, bezwolny i jej posłuszny, ochoczo sie temu poddaje.
            • totorotot Re: Jego koleżanka 04.01.15, 01:54
              Jezu, mam nadzieje, ze się mylę odgadujac nick sad(((((
          • triss_merigold6 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:31
            Jasne, jasne i dlatego spędza z nim coraz więcej czasu, a własnego życia osobistego nie ma.
            • szpil1 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:42
              Skąd wiadomo, że nie ma życia osobistego? Bo nie ma męża i lubi swoja pracę? To wyklucza życie osobiste i automatycznie wskazuje, ze na pewno nie ma innego celu w życiu tylko wyrwać męża autorki?
      • trixie2 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:15
        Myślę, że jej nie "posuwa". Mimo wszystko, tak właśnie myślę. Brałam to pod uwagę, byłam wyczulona.
        Co jednak wagi problemu nie umniejsza, a w każdym razie nie załatwia sprawy. Może, gdybym oceniała po tym, czy mąż do domu przychodzi, na dom"daje" i że ze mną śpi, wystarczałoby mi stwierdzenie, że przychodzi, daje i śpi.
        Ale nie wystarcza, bo z mężem łączyło mnie więcej rzeczy i chcę, aby te wszystkie rzeczy trwały nadal.
        Czy koleżanka jest zainteresowana mężem w sensie romantycznym? Widzę, że wpływa, dyktuje, nakłania, mówi "zrób, idź, ale nie tak, tylko tak, no coś ty, musisz, absolutnie". Mąż mówił, że go podziwia.

        A seks? Świetny. Jak zawsze. Tyle, że rzadziej, niż kiedyś.
        I to też nie jest oczywiste. Spadek częstotliwości - praca? Gdyby towarzyszył mu żal za tym że nie starcza czasu. A ona raczej pochłania.
        Pytanie kto to jest ta ona. I kim jestem teraz ja.
        • attiya Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:34
          no a mężczyźni wręcz uwielbiają jak szczególnie niebrzydkie i niestare kobiety podziwiają ich
          jak to owa Madzia kiedyś pisała? Klapnij na podłogę u jego nóg, patrz mu w oczy, spijaj to co mówi i podziwiaj, podziwiaj, podziwiaj....a nic tak wspaniale na mężczyznę nie wpływa jak ów podziw....
          a na poważnie, to że mówi ci jak ona go podziwia, to wstęp do niezłego przekrętu z jego strony
        • bei Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:42
          Moj eks mial takiego kolegę w pracy.
          Ex nie byl i nie jest homoseksualnysmile
          Ten kolega mial identyczny wpływ na exa jak koleżanka na Twojego męża.
          Każdy plan dotyczący życia rodzinnego był rozwalany przez zaangażowanie męża w pracę, zawsze ten kolega zmotywowal, zmanipulowal, zachęci, zainspirowal eksa do działań w pracy.
          Nie wiem, co Ci poradzić, bo ja odtrutki dla tamtego związku nie wymyślilam.
          • szpil1 Re: Jego koleżanka 03.01.15, 22:47
            Ja myślę, ze w takim przypadku o odtrutkę ciężko, bo jeśli dla kogoś praca jest pasją, jest ważniejsza i daje większą życiową satysfakcję niż rodzina to każdy wspólpracownik, niezależnie od płci, stanu cywilnego i upodobań seksualnych, umiejący odpowiednio to wykorzystać może taką osobę od rodziny odciągnąc. Nie w celach romantycznych, ale właśnie w celach "zawodowych".
            • minor.revisions Re: Jego koleżanka 04.01.15, 03:16
              jeśli to chodzi o to, że praca jest pasją, bez podtekstów, to w jakim celu to izolowanie żony od pani i wspólnych spotkań?
              • szpil1 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 09:45
                Tak twierdzi autorka wątku. Nie zna kobiety, ale ma pewność, ze to ona jest przyczyną ucieczek męża z domu. Bo pewnie trudno samej przed soba przyznać, ze mąż może po prostu nie lubić towarzystwa żony. Moze go denerwuje, może nudzi? A co do sytuacji z odwołanym w ostatniej chwili spotkaniem - może mąż uważa - przepraszam jeśli urażę - że żona odstaje od towarzystwa, ze nie będzie z nią o czym rozmawiać? Tak też może być.
                • totorotot Re: Jego koleżanka 04.01.15, 10:05
                  > może po prostu nie lubić towarzystwa żony. Moze go
                  denerwuje, może nudzi? A co
                  > do sytuacji z odwołanym w ostatniej chwili
                  spotkaniem - może mąż uważa - przep
                  > raszam jeśli urażę - że żona odstaje od
                  towarzystwa, ze nie będzie z nią o czym
                  > rozmawiać? Tak też może być.


                  Po wypowiedziach na forum sądzę, że pani całkiem normalna.
            • anorektycznazdzira Re: Jego koleżanka 04.01.15, 10:33
              Nie zgadzam się, że nie ma żadnych przesłanek, że pana i koleżankę łączą jakieś emocje związane z innymi sprawami, niż stan tabelek z wynikami efektywności. Chłop wypalił do swojej żony, że ma nie iść na imprezę firmową bo będzie tam jak kwiatek do kożucha oraz koleżance będzie przykro. Zniechęcał ją też intensywnie, choć na tyle inteligentnie, żeby się nie wsypać wprost, do jakiegoś wspólnego wyjazdu. Autorka NIGDY na oczy tej koleżanki nie widziała. Gdyby to była taka neutralna, zawodowa intensywna relacja, to by widziała 20 razy. Więcej niż by chciała- zawsze są jakieś papiery do podwiezienia, odebrania, jakiś pendrive do przekazania, są sukcesy do opicia albo strategie do obgadania w niedzielę wieczorem przed poniedziałkiem.
        • mama.gucia Re: Jego koleżanka 03.01.15, 23:29
          Trixie Ty jej nigdy nie widzialas ani z nia nie rozmawialas wiec skad wiesz, ze ona tak na niego wplywa?. To slowa meza czy wlasne przypuszczenia?.
          Chcesz aby w Waszym zwiazku bylo normalnie, a nie jest juz od wielu miesiecy i Ty sama rozmowa nic nie jestes w stanie zrobic. Troche jak grochem o sciane. Do niego nie dociera Twoj przekaz, wiec musisz zmienic jego styl (zeby maz nie byl w stanie powiedziec znowu zaczynasz..)
          Reasumujac: Ty masz mniej ambitna prace i jestes pochlonieta prowadzeniem gospodarstwa domowego oraz opieka nad dziecmi. On ma prace wymagajaca, ktora go bardzo pochlania. Zakladam, ze finansowo tez jest oplacalna. Nie rozwazalabym w tym momencie czy pan z pania cos wiecej niz praca, a skubilabym sie nad tym jak uswiadomic panu, ze w domu czekaja na niego dzieci. W jakim wieku sa dzieci i ile czasu poswieca im ich tatus?. Maz musi miec jakies zajecie w domu, ktorego nie zawali przez "prace. O tej i o tej godzinie to i to. Jesli faktycznie nie zmieni sie jego wizja niech stawia na szali kariere i rodzine.
        • pade Re: Jego koleżanka 04.01.15, 00:11
          Ja bym się zastanowiła, skąd u tej koleżanki wpływ na Twojego męża. Co ona mu takiego daje (siłę, podziw, uznanie, szacunek, motywację?) czego Ty nie dajesz? Bo jeśli jest tak, że on ma w pracy to, co wymieniłam plus sukcesy zawodowe, a w domu uzasadnione ale jednak narzekanie, krytykę, wymówki, to siłą rzeczy będzie ciągnął do pracy.
          To nie Twoja wina, że tak jest. Przechodzicie kryzys, to się zdarza. Bardzo dobrze, że nie lekceważysz sygnałów. Tylko, że w tym momencie "poważne rozmowy" niczego nie zmienią, on i tak będzie je odbierał jako pretensje, bo pewnie czuje się trochę winny.
          Może spróbuj terapii małżeńskiej? Albo nim potrząśnij?
          Nic Ci się nie wydaje, intuicja dobrze Ci podpowiada, zrób coś, zanim będzie za późno.
    • brak.slow Re: Jego koleżanka 04.01.15, 00:21
      " Miałam iść z nim, w ostatniej chwili powiedział, że byłabym tam jak kwiatek do kożucha, nikt nie idzie z połówką, a ona by się czuła głupio, bo jest sama. "

      strasznie przykre,,,no i WOW jak on dba o jej samopoczucie a jakoś nie zadbał o twoje. tobie już ubranej niemalże umalowanej powiedział , ze masz zostac w domu!
      wiem, ze ciezko to zrozumieć, ale na mój gust jest nią na pewno zafascynowany. nawet jeśli nie myśli o zdradzie, to po prostu stara się zrobić na niej wrażenie i pokazać się jako atrakcyjny samiec.
      Na pewno z nia flirtuje (ty bylabys przeszkodą przy tej kolacji, wszystko byś spaliła)
      ciężko stwierdzić czy ona jest nim zainteresowana, może z braku mężczyzn w pracy koncentruje sie chcas nie chcą na nim i tez próbuje robic na nim wrażenie. tak to widzę. na ocenianie czy to już zdrada fizyczna albo silne uczucie nie mogę sie porwać z takiego opisu.

      napiszę Ci jak wyglądała sytuacja u mnie wpracy. ja bylam obserwatorem. bylismy zgranym zespolem mlodych ludzi w korpo. dokladnie polowa facetow polowa lasek, czeste wyjscia na piwo itd itd jeden kolega czesto opowiadal o swojej dziewczynie, ze ją kocha, ze jest z nią szczesliwy. typ dość złośliwy być moze robił to po to zeby w kimś wzbudzić zazdrość (wiem co mowię) ale na dizewczynie i tak mu zależalo, tego jestm pewna.
      kolezanka z tego zespolu rowniez zajęta, mocno się z nim zaprzyjaznila, zaczela wychodzic z nim na piwo poza grupą, jak sie pozniej dowiedzialam tak go buntowała, nastawiała przeciwko niej, ze on prawie zerwał z partnerką!!! robila to z cyzstej zazdrosci o uczucie i przywiązanie, ale tak sprytnie, ze przez jego tępy łeb nie przeszło, że to manipulacja. byłam świadkiem niektorych tych rozmow i komentarzy podczas wspolnych wyjść. jej partner na imprezy chadza sam, wakacje spędza sam, bawi się w weekendy i jej nie zabiera. a ten z pracy wszystko robil z dziewczyną. z zazdrosci probowala zniszczyć ich związek. gdy poznała mojego faceta miała odwagę robić uszczypliwe uwagi przy nim!!!
      to byly komentarze mające na celu wywolac w gosciu poczucie, ze jest zniewolony,(bo ona przychodzi na nasze spotkania) kontrolowany,(bo pisze sms gdy on jest na piwie!!!!) obarczony czymś (np opieką nad nią gdy się polamała/ jej kotem/ itd itd) po protu strasznie manipulowała nim.

      bardzo mozliwe, ze u Ciebie jest podobnie. u nas skonczylo się to tak, ze postronne osoby w tym ja wyraziły swoje zdanie na ten temat, ja zrobilam to tak sprytnie, ze nawet nie wiedział, że robię to celowo. są ze sobą nadal.
      • 5justi Re: Jego koleżanka 04.01.15, 11:37
        " Miałam iść z nim, w ostatniej chwili powiedział, że byłabym tam jak kwiatek d
        > o kożucha, nikt nie idzie z połówką, a ona by się czuła głupio, bo jest sama. "

        Autorko i tak po prostu nie poszłaś na imprezę bo mężuś tak powiedział???
        Albo nas robisz w trąbę albo sama się prosisz o taką sytuację z mężem i jego koleżanką.
        Ta impreza to była doskonała okazja do obserwacji sytuacji i wyciągnięcia wniosków.

    • srubokretka Re: Jego koleżanka 04.01.15, 02:36
      Nie chcial ci na wspolnym spotkaniu, stawia jej uczucia ponad twoje, kryje sie z rozmowami......
      Jak ktos w tym momencie moze miec watpliwosci?

      Ja w takiej sytuacji nie rozmawialabym juz z fecetem. Tylko sobie zaplanowala co robic, jezeli mi za tydzien fecet wyjedzie z tekstem, ze sie wyprowadza, bo inna kocha. Jak juz bym miala plan, to wtedy dopiero bym probowala sie upewnic, ze kolezanka z pracy to tylko wspolpracownik nic wiecej. Uparlabym sie na spotkaniu w conajmniej 3 osoby, zeby zobaczyc , jak facet sie spina przy mnie i kolezance. A jakby sie okazalo , ze kolezanka to nie tylko kolezanka , to oddalabym z ulga. Za rok stwierdzi, ze taka sama , a nawet gorsza mu sie trafila (skoro do tej pory nikt chetny sie nie znalazl, tylko zonatego musiala omamiac). Jeszcze bym go uswiadomila, ze za to slodzenie mu teraz jej placa, pozniej nie beda wink
      • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Jego koleżanka 04.01.15, 11:19
        OMG, pani nawet nie poznała męża koleżanki z pracy, a forum już wie, że tamta "panna" żonatego musi omamiać, a pan jak zwykle biedny miś.
        Wiem, że myślenie życzeniowe jest niezwykle popularne, bo pozwala zrzucić winę na inną osobę niż własny mąż, ale pasowałoby sobie wreszcie wbić do głowy, że facet ma swój mózg jak nie chce to nie zdradzi.
        A wymaganie lojalności od obcej kobiety zamiast od własnego męża- jest chore po prostu.
        • anorektycznazdzira Re: Jego koleżanka 04.01.15, 12:41
          W życiu realnym, czyli poza internetowymi mądrościami ematki, jeszcze nie widziałam faceta zajaranego prze-naj-zaje-bis-trzą koleżanką z pracy bez tej koleżanki słodkich oczek i mniej lub bardziej subtelnego podkręcania pana.
          Chyba, że założymy, że mąż autorki próbuje bidulę zgwałcić a ona mu się tam ostatkiem sił wyślizguje i cierpi katusze w tej pracy i po tych godzinach i na tym piwie i na tej integracji-bez-drugiej-połówki.
          • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Jego koleżanka 04.01.15, 13:26
            Pani może sobie podkręcać Pana ile chce, jak nie będzie chciał to nie zareaguje i tyle.
            No ale lepiej skupić się na obcej kobiecie, niż na własnym mężu. A na pewno łatwiej.
            • triss_merigold6 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 13:29
              Ekonomiczniej.
            • anorektycznazdzira Re: Jego koleżanka 04.01.15, 13:33
              Nienienie. Skupianie się tylko i wyłącznie na mężu jest tak samo bez sensu jak skupianie się tylko na pani. Drugi biegun przegięcia i nic więcej. Dobrze, żeby dziewczyny rozumiały, że chłop przed nimi odpowiada za to co robi, żeby go nie rozgrzeszały bo "został skuszony", ale jak jakiekolwiek działania mają być skuteczne, to muszą być oparte na całościowej ocenie sytuacji. Sytuacja zawiera w sobie panią-koleżankę, jej zachowania, ewentualne emocje lub ich brak i jej ewentualne plany lub ich brak, jak najbardziej.
              • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Jego koleżanka 04.01.15, 13:37
                A z tym się akurat zgodzę. Chodziło mi o to, żeby sobie uświadomić, że nie ma biednych nieświadomych misiów i czyhających zołz, jest wola jednej i drugiej osoby.
              • cherry.coke Re: Jego koleżanka 04.01.15, 13:50
                Mnie sie ta sytuacja wydaje taka, ze kolezanka to rekwizyt, ale przede wszystkim panu znudzila sie juz zona i dzieci, a za to odbilo na kariere i zdobywanie swiata. Wiecie, taki wojownik. Biurkowy. Kolezanka jest w tym schemacie jego wiernym sidekickiem i motywatorem, moze tez chcialby ja i dziabnac (albo juz dziabie), ale raczej jako podtrzymanie obrazu wojownika biurkowego. Nie ma takiego romansu, ktory zmuszalby faceta do zycia praca, natomiast zycie praca moze skutkowac romansem, jak sie pan poczuje krolem biurowego swiata i moc bedzie plynac mu w zylach, a partnerka w karierze nie gledzi o domu, tylko zacheca do dalszych osiagniec, na biurku i pod.
                Jak to zwalczyc nie wiem, bo to naprawde nie chodzi o jakas kolezanke, ktora go podstepnie zmusza do robienia kariery (pliz...), tylko o jego priorytety - praca i osiagniecia najpierw, rodzina nizej, zona najnizej.

                Ja bym go pewnie zapytala otwarcie, czy zdaje sobie sprawe, ze swoim postepowaniem codziennie zbliza was do separacji i ze juz nieduzo zostalo.
                • anorektycznazdzira Re: Jego koleżanka 04.01.15, 19:13
                  wojownik biurkowy
                  genialne big_grinbig_grin
          • ezmd99 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 13:34
            W zdecydowanej większości to kobiety wysyłają sygnały. A misie zakompleksione się na nie łapią. Przecież żona nie będzie ciągle dowartościowywała swojego męża. A obca pani i owszem. Tu szepnie, tam szepnie i facet ugotowany. A żona jawi się jak zuo, samo zuo. Rzadko który się oprze. Każdy lubi, jak się mile łaskocze jego ego.
            • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Jego koleżanka 04.01.15, 13:40
              Jasne, sygnały big_grin
              Na szczęście nie wyszłam za mąż za misia.
              Chociaż przyznaję, łatwo sobie wmówić, że rzadko który się oprze. smile Wtedy będzie można sobie zrelatywizować zachowanie mężczyzny, on nie chciał, tylko szmata sygnały wysyłała no i biedny nie potrafił odmówić. smile
              • ezmd99 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 14:02
                Nie, nie szmata. Kobieta w potrzebie 😜
                Jakby w małżeństwie było wszystko ok, to by nie szukał.
                A z drugiej strony, nie znam faceta, który by się nie oparł. Mam koleżankę - testerkę wierności. I wiem, co piszę. Ona twierdzi, że się jej jeszcze taki nie trafił.
                • 18lipcowa3 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 14:16

                  > A z drugiej strony, nie znam faceta, który by się nie oparł. Mam koleżankę -
                  > testerkę wierności. I wiem, co piszę. Ona twierdzi, że się jej jeszcze taki
                  > nie trafił.


                  ale że co? jest taki zawód?
                  • ezmd99 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 14:24
                    Powołanie 😜
                    Pracuje w agencji detektywistycznej.
                    • anorektycznazdzira Re: Jego koleżanka 04.01.15, 14:28
                      A ja myślałam, że w zupełnie innej agencji... tongue_out
                  • nanuk24 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 20:28
                    Ostatnimi czasy bardzo popularny. Zony, narzeczone wynajmuja takie testerki, by sprawdzic jak bardzo mis jest oporny na wdzieki i komplementy. Czesto tez, zony, ktore chca sie rozwiesc, wynajmuja takie testerki, bo jest to najszybszy i najbardziej pewny sposob na rozwod z winy malzonka.
                    • cherry.coke Re: Jego koleżanka 04.01.15, 20:34
                      Tyle ze nie ma co wyciagac wnioskow, ze zaden mis sie nie oprze, bo testowane sa misie, co do ktorych istnieja juz przeslanki (to tak jak z tymi testami na ojcostwo przeciez).
                      • nanuk24 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 20:40
                        Czasem robia to znudzone zyciem bogate malzonki, ktore sa swiecie przekonane, ze maz z tych swietych, po czym dochodzi do zyciowych tragedii. Bo umowmy sie, na takie testerki wynajmuja niebiedne osoby. Ale fakt, nie kazdy mezczyzna sie skusi, np. kryptogej <zart>tongue_out
            • totorotot Re: Jego koleżanka 04.01.15, 14:41
              > Przecież żona nie będzie ciągle
              dowartościowywała swojego męż



              A niby czemu nie? Zona powinna dowartościowywac męża, a mąż żonę. Jak nie widać tej miłości drugiej osoby to jest się łatwym łupem dla osoby spoza związku. I może warto wejść w ten drugi związek, gdzie jest się docenianym a nie yebanym na każdym kroku 'no bo przecież nie będę wiecznie go/jej dowartosciowywac', jak twierdzi dotychczasowy partner.



              Każdy lubi, jak się mile
              > łaskocze jego ego.

              To może jest to recepta na trwałość małżeństwa? Prawic sobie mile rzeczy codziennie do końca życia?
              • cherry.coke Re: Jego koleżanka 04.01.15, 14:45
                Facet nie zwraca na nia uwagi, ale ona ma go dowartosciowywac smile
                • ezmd99 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 15:00
                  Może się starać, nowej nie przeskoczy smile
                • totorotot Re: Jego koleżanka 04.01.15, 18:03
                  cherry.coke napisała:
                  > Facet nie zwraca na nia uwagi, ale ona ma go
                  dowartosciowywac smile


                  Bo pewnie tam już jest pozamiatane. Ja pisze tylko w eter, akademicka dyskusja i tyle. smile



                  --
                  Następną bułkę zjadł lekarz psychiatra - znów się okazało, że drożdżówka z makiem zawiera narkotyk. - W tej sytuacji wysłaliśmy naszych pracowników po sześć kolejnych bułek. Szpital o sprawie powiadomił policję. Ta od rana konfiskuje drożdżówki.
                  • cherry.coke Re: Jego koleżanka 04.01.15, 19:41
                    Tez mi sie wydaje, ze juz pozamiatane (kilkanascie miesiecy zlewki?...), tyle ze kolezanka nie jest tego przyczyna, a ewentualnie skutkiem.
                    Panu sie zona juz dawno odwidziala.
                    • ezmd99 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 20:09
                      Zdrada jest zawsze skutkiem czegoś, na ogól braku komunikacji w małżeństwie. Tylko z niektórymi osobnikami nie da się komunikować, niestety.
              • ezmd99 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 14:59
                To może jest to recepta na trwałość małżeństwa? Prawic sobie mile rzeczy codziennie do końca życia?
                Teraz już wiem crying mimo, że akurat łechtałam jego ego. Tylko mało , mało mało.
                On nigdy.
                • totorotot Re: Jego koleżanka 04.01.15, 18:05
                  > On nigdy.

                  To nie masz czego żałować. Jak juz ktoś tu napisał, blaganie o uwagę i akceptację i minimum szacunku jest ponizajace. Nadal pisze w eter, nie odnoszę tego do autorki wątku.
                  • ezmd99 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 19:09
                    Wiem i nie żałuję. Żałuję tylko straconego czasu. Tego nikt mi nie zwróci. Ale nadzieja umiera ostatnia. Niestety.
        • srubokretka Re: Jego koleżanka 04.01.15, 15:49
          > OMG, pani nawet nie poznała męża koleżanki z pracy, a forum już wie

          To z powodu tego sugerowanego przez autorke odciagania wink

          WIadomo, ze byly historie, ze kolezanki nie wiedzialy o istnieniu zony. W tej sytuacji jest to nawet mozliwe, bo mis zdecydowanie wybral sobie typ zony tolerancyjnej, malo podejrzliwej (kilkanascie miesiecy!!!!) i niepewnej siebie, wiec ta druga (zalozmy ze istnieje) moze dzialac na tych samych zasadach. Jest mozliwe, ze pani nr 2 moze nie wiedziec o istnieniu zony, skoro mis wiekszosc czasu spedza poza domem.

          Ale dla autorki w tym momencie , to malo istotne, czy tamata wie, winna czy nie. Ja zasugerowalam myslenie o wlasnym tylku, a nie pertraktacje z misiem (co autorka uskutecznia bez efektow kilkanascie miesiecy). Widac wyraznie , ze mis od tych rozmow stoni. Naprawianie czegos, jak sie nie wie co jest przyczyna zepsucia nie ma sensu w tym przypadku. Na pierwszym miejscu trzeba ocenic, czy przyczyna praca , czy inna kobita (a moze facet, kto wie). Trzeba wiedziec na czym sie stoi.
          • ezmd99 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 16:21
            Niektóre zdrady trwają po kilkadziesiąt lat. A po kilkunastu miesiącach, to raczej w normie, że pani zaczyna się denerwować i coś przeczuwać.
            I odsuwa tę myśl, odsuwa w zakamarki podświadomości. Sama tak robiłam. Bo dziecko, bo rodzina, bo może się opamięta. Bo...
            A teraz jestem zadowolona, ale minął rok. Czas robi swoje.
    • kropkacom Re: Jego koleżanka 04.01.15, 10:11
      Nawet jak wykreślisz panią z tego układu to nadal jest nie tak. Pan nie jest singlem. Absorbująca praca, która jest powodem satysfakcji jest ok. Jednak nadal - pan nie jest singlem.A co zostaje? Rozmowy, rozmowy... Może dzieci pokarzą temu wspaniałemu tatusiowi, że jak go nie ma to nie ma też super taty.
      • totorotot Re: Jego koleżanka 04.01.15, 11:53
        Ja bym absolutnie dzieci w to nie mieszala. Najpierw bym oberkala pania, fejsa, stronę firmy itp., żeby wiedzieć na czym stoję. Potem bym w jakiś sposób postarala się zobaczyć panią. Nie da się w miejscu pracy? To chociaż jak wychodzi z pracy, jak się żegna Z Twoim mężem, koniecznie spotkania jakieś integracyjne zobaczyć chociaż na jednym być.
        A potem, jeśli się okaże że mają bardziej zaangażowana relacje, nie robić awantur tylko normalnie pogadać, czy da się uratować małżeństwo czy też już sprawy zaszły za daleko i czy zostawiacie status quo, no ale Ty cierpisz i zaczynasz go nienawidzić, albo organizujecie rozpie...nie rodziny z najmniejszymi kosztami dla dzieci, ale jak?
        Ja bym najpierw zaczęła od obserwacji, żeby się z nim niepotrzebnie nie kłócić i żeby nie uznał, że mu w domu źle i ze jesteś niedobra. Jeśli tak będzie myślal, to mniejsze skrupuly chyba przy nawiązywaniu głębszych przyjaźni z 'koleżankami'.
    • anorektycznazdzira Re: Jego koleżanka 04.01.15, 10:55
      Droga Autorko, wspólna walka o coś, rozwiązywanie problemów i osiąganie celów bardzo zbliża ludzi. Przeżyłam to na własnej skórze oraz widziałam wiele razu. Ja sama wygasiłam taki układ w pracy już dwa razy, bo mam rodzinę i nie szukam dodatkowych emocji, a na to szło. Widziałam też jak tworzyły się pary z ludzi w odpowiednim wieku i płci współpracujących przy wspólnym trudnym projekcie. Mam nawet prawdopodobnie "na sumieniu" taką parę, co to kopnęła w tyłki swoich wieloletnich partnerów (bez dzieci i ślubów na szczęście) i zostali razem po tym, jak ich skierowałam do wspólnego zadania. Wtedy byłam bardzo zdziwiona, teraz już wiem, że na takie rzeczy trzeba uważać, bo następnym razem ktoś inny może mieć rodzinę i sprawa będzie grubsza.
      Wspólna efektywna praca to porozumienie, często bez słów, wsparcie, lojalność, akceptacja, "ratowanie sobie tyłków" oraz wybaczanie błędów, rozwój i uczenie się od siebie. Wszystkiego tego człowiek szuka w związku, nie dziwne, że to wciąga i w pewnym momencie zaczyna się patrzeć na tę drugą osobę jak na swoją parę...
      • wieloszka Re: Jego koleżanka 04.01.15, 13:46
        Myślę że on stracił zainteresowanie tobą. I tyle. Czy ta druga jest ważna, czy nie to według mnie drugorzędne. Co ci da upewnienie się że zdradza? Ważne że przestał czuć coś co kazałoby liczyć się z tobą. A ty zamiast zaopiekować się sobą zastanawiasz się jak sprawić by cię zauważył, tak jakby był twoją drugą połówką. A moż przewrotnie zastanów się jaka jesteś, kim jesteś, o czym marzysz, kim byś była co byś robiła jako singieka. I zacznij realizować swoje życie, swoje pasje. Misio penie się trochę zdziwi, bo wprzyzwyczaił się, że to on ma praw do życia a ty masz tylko mu w tym nie przeszkadzać, stracił do ciebie szacunek, bo ty go do siebie nie masz. Zawalcz o siebie a nie o związek. Być może przy okazji wyjdzie, że zauważy w tobie kogoś z kim chciał spędzić życie. Ale jest szansa że niestety nie. Na to nie masz wpływu. I żadni detektywi, poważne rozwmowy, szantaże, aranżowane spotkania nie zmusiły jeszcze nikogo żeby kochał.
        • chlonny Re: Jego koleżanka 04.01.15, 14:14
          Mądrze napisane. co zauważyłam to to, że autorka boi się wymagać, a tu na forum jeszcze bardziej jej doradzają cos w stylu "stwórz atmosferę w domu, nie czepiaj się (a dlaczego nie? skoro jest powód?) bądź miłą niech dom bedzie ostoją ciepła i miłej atmosfery.
          Podoba mi się Twoja odpowiedź wieloszka, z ust mi to wyjęłaś. Autorka powinna raczej poszukać towarzystwa dla siebie, odnowić znajomości i zająć się swoimi sprawami. Nie może być tylko opiekunką do dzieci i kucharką.
          Na jej miejscu przerwałabym dzienną rutynę. mąż wraca z domu a jej nie ma, nie ma też obiadu. Dzwoni a ona nie odbiera, oddzwania dopiero po 2 godz. gorzej niestety że są dzieci, ciężko coś takiego zmontować jeśli wymagają jeszcze stałej opieki.

          Co bym jeszcze zmieniła to wprowadziła totalną obojętność. nie wspominałabym o tamtej kobiecie ani o pracy przez jakiś dłuższy czas. w międzyczasie po cichu obserwowała co się dzieje.
          i przestała błagać o jego uwagę, bo to poniżające.
          • ezmd99 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 16:37
            i przestała błagać o jego uwagę, bo to poniżające
            Dokładnie, a poza tym przynosi odwrotny skutek.
            Gdybym taka mądra była dwa lata temu
        • pulcino3 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 14:54
          wieloszka ma rację. Teraz postawiłabym wyłącznie na siebie.
        • cherry.coke Re: Jego koleżanka 04.01.15, 14:58
          To jest naprawde dobry post. Autorka co prawda pisala, ze jak zajmuje sie soba, to maz jej robi wyrzuty, ale w imie czego ma sie nimi przejmowac? Zdaje sie tylko, ze jest wrobiona w zajmowanie calym domem + praca. Niemniej opcje sa.
        • karo.8 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 15:08
          nie dokonca sie z tym zgodzę. meszczyzna potrafi sie zatracic w swoim wykolejeniu i czasem nalezy go wyprowadzić. o zwiazek nalezy walczyc jesli w grę wchodzą dzieci,a pozniej czas pokaże
        • ezmd99 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 19:20
          Wieloszka ma rację, tak to wygląda. zajmij się soba. Z tej maki chleba juz nie bedzie.
        • totorotot Re: Jego koleżanka 04.01.15, 19:33
          Tak, to jest bardzo mądry post.
    • edelstein Re: Jego koleżanka 04.01.15, 14:55
      Coz,pan ja puka.
    • niezlykolchoz Re: Jego koleżanka 04.01.15, 15:37
      Aż musiałam zarejestrować konto i napisać...
      Sugeruję przeczytać dotychczasowe wypowiedzi trixie, które pokażą że problemy w związku były już dużo, dużo wcześniej.
      Trixie - nie ma wystawiać pana męża na piedestał, tylko zrobić rachunek sumienia i zauważyć, że w tym związku już od dłuższego czasu nie wszystko gra i buczy.

      p.
    • turzyca zrobmy zalozenie bez romansu 04.01.15, 18:49
      A ja sobie przyjme zupelnie inna linie myslenia - poniekad pokrewna postowi Wieloszki - z zalozeniem, ze pani nie interesuje pan w kontekscie prywatnym, seksualnym, matrymonialnym etc. tylko ze po prostu faktycznie jest ambitna, zadna wynikow/kasy i bez dodatkowych zobowiazan, wiec nie ma konfliktu praca-rodzina i moze sie zapracowywc do upojenia, zeby osiagnac swoje cele. Niektorym latwiej myslec o takiej sytuacji, gdy sobie wyobraza wspolpracownika tej samej plci. Poniewaz tej osobie zalezy na wynikach, to umiejetnie podnieca ambicje wspopracownika, zachecajac go do pracy ponad sily, a przynajmniej kosztem rodziny.

      Taki uklad - mimo braku utraty meza w wyniku zdrady - tez bylby niefajny, bo istnieje ryzyko utraty meza przez oddalenie sie od siebie. I ja bym w takim ukladzie kiedys tam, raczej od niechcenia spytala sie meza, jak on sobie wyobraza zycie za jakis czas, np. 3 czy 5 lat, albo jakis interwal tego rzedu, szczegolnie jesli ktores dziecko bedzie wtedy wchodzilo w nowy etap zycia. Pytala niewojowniczo, tylko informacyjnie. Takie pytanie czesto rodzi kontrpytanie "dlaczego pytasz" i ogolne uzbrojenie sie po zeby, bo bywa wstepem do wymowek, a to uniemozliwi osiagniecie celu, wiec przypilnowalabym sama siebie, zeby byc w dobrym nastroju. I rzucilabym cos wlasnie w stylu "a wiesz, jakos sobie uswiadomilam, ze za trzy lata to juz wszystkie nasze dzieci beda w wieku szkolnym/ponadpodstawowkowym/po maturze i tak sie zaczelam zastanawiac, jak bedzie wtedy wygladac nasze zycie." i pare takich przemyslen typu "Bedziemy mieszkac tutaj, czy sie przeprowadzimy?" czy "Moze bym zaczela robic podyplomowke?", ale bez konkretnych wlasnych planow i powolutku wyciagalabym z meza, gdzie on sie widzi. Niekoniecznie na raz, w razie oporu bym odpuscila, zajela pieszczotami, i wrocila do tematu za jakis czas.
      Bo moze, moze, moze panu mezu pod wplywem otoczenia ambicja urosla i usprawiedliwia godziny spedzane w robocie dobrem rodziny. Moze warto pogadac i uswiadomic, ze wiecej pokoi czy lepsze wakacje za piec lat sa dla nas mniej wazne niz wakacje teraz i posiadanie wspolnego miejsca. I ze dzieci sa szczesliwsze gdy maja obydwoje kochajacych sie rodzicow, tak nieco w podtekscie.

      A tak w ogole to polecam "Siedem zasad udanego małżeństwa", bo Gottman napisal jedyny poradnik bazujacy na faktach naukowych. Okladka jest koszmarna, jezyk rowniez, taki mocno amerykanski, ale cwiczenia z sensem.

      I btw. jesli Wieloszka ma racje, a spora czesc jej uwag jest bardzo trafna, to tez Ci sie ten Gottman przyda. Bo dbanie o siebie jest wazne, ale istnieje ryzyko, ze na koniec bedzie dwoje ludzi, ktorzy spelniaja swoje pasje, ale gdzies po drodze zgubili malzenstwo.
      • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: zrobmy zalozenie bez romansu 04.01.15, 19:07
        Hłe hłe hłe.
        Buhahahahahha.
      • turzyca wroc 04.01.15, 19:08
        Jesli pod tym nickiem kryje sie ta sama osoba w tym samym malzenstwie co w latach 2006-2008 to jednak zastosuj sie do rady Wieloszki. I to na maksa. Mozliwie z opcja zarobienia dodatkowej kasy.
        • eryk2601 Re: wroc 04.01.15, 19:15
          Też uważam,że Wieloszka trafiła w sedno.
    • inguszetia_2006 Re: Jego koleżanka 04.01.15, 20:57
      Witam
      Miałam takiego kolegę, tzn. kolegę, z którym musiałam pracować w teamie. W pewnym momencie druga osoba zaczyna cię drażnić, wkurzać, staje się kołem betonowym u szyi. Pracujecie razem, a każdy zaczyna zwiewać do domu, do przyjaciół, korzystając z faktu, że jest ktoś na zakładkę i zapewni ciągłość "projektu", bez względu na imię tego "projektu". Zaczyna się spychologia i walka o władzę. Przy szefie, miękkim siurku, jest to łatwiejsze. Nie wnika, daje wolną rękę,nie wtrąca się. Nawet się nie przygląda, bo po co? Ma instrumenty zastraszania i nie musi o nich mówić. Reasumując - nie podoba mi się zachwyt twojego męża nad profesjonalizmem pani. Wiadomo, że dyletanci się nie spotkali, to jest założenie a priori. A jak ludzie pracują ze sobą jakiś tam czas i jest stres i to i owo, to konflikt jest czymś naturalnym. Powinni się już zdrowo nienawidzić raczej, albo działać sobie na nerwy chociaż.
      Pzdr.
      Ing
    • setia Re: Jego koleżanka 04.01.15, 21:30
      Wygląda na to, że Twój mąż potrzebuje silnej, dominującej, pewnej siebie kobiety. Taki typ (jak wyglądały relacje z matką?). Chyba źle się dobraliście. Przestań się tym zamartwiać i faktycznie zacznij sobie organizować swoje terytorium.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka