Dodaj do ulubionych

I co się stanie....

07.01.15, 21:32
... kl IV . Właśnie poznają odejmowanie pisemne. Na lekcji zrobili 3 proste przykłady, zadanie domowe - 3 strony w ćwiczeniach. Przykłady z lekcji prościutkie - bez "pożyczania" dziesiątek, bez zer w odjemnej, w pracy domowej przykłady już bardzo różne. Dziecko poradziło sobie ale wymagało tego by przed odrobieniem pracy domowej usiąść z nia i wytłumaczyć jej jak to się robi. W pierwszej chwili było: "nie umiem, najwyżej będę miała brak pracy domowej" - zastanawiam się czy ów "brak pracy domowej" nie byłby dla córki czasami lepszy. Bo niby to dlaczego ja mam ogarniać jej szkołę? Dlaczego ja mam jej nakazywać odrabiać lekcje i jeszcze tłumaczyć to czego nie załapała na lekcji? w końcu jeśli nauczyciel źle tłumaczy niech pozna w końcu efekty swojej pracy i zmieni sposób nauczania, jeśli mam leniwą córkę niech nałapie jedynek, które zmobilizują ją do własnej pracy a nie jedynie do posłuszeństwa mamie.
Hasło "Sześciolatki do szkoły" powinno mieć swoją drugą część " a rodzice sześciolatków do odrabiania z nimi lekcji". A najgorsze w tym jest to, że ja to wszystko wiem - ta nauka samodzielności kosztem braku czerwonego paska - itd.. itp... a jednak zawsze jak zobaczę problem to pomagam sad.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:35
      Jesli masz dziecko w IV klasie, to znaczy że Ty miałaś wybór, czy posłać do szkoły 7 czy 6-latkę.
      • pade Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:38
        To akurat nie ma nic do rzeczy, czy dziecko poszło do szkoły jako sześcio- czy siedmiolatek.
        Natomiast zgadzam się, że dzieci powinny odrabiać lekcje w szkole.
        • triss_merigold6 Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:40
          Ma, w wieku wypadkach to kwestia dojrzałości dziecka, a nie istnienia lub braku zdolności.
          • pade Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:46
            dojrzałości do czego? odejmowania?
            moja córka poszła do szkoły jako siedmiolatka a ostatnio tłumaczyłam jej co to jest temat oboczny i oboczności, wrrrr i też byłam wściekła, że na lekcji trzy przykłady, łatwiejsze, a do domu wyjątki
            (w czwartej klasie średnia 5,2)
          • mid.week Re: I co się stanie.... 08.01.15, 10:01
            Co ma dojrzałość do zadań domowych zawierających nieprzerobione na lekcji sposoby działania?
        • niktmadry Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:42
          Nie no - niech mają zadanaia domowe. Wkurzyło mnie to, że przykłady zrobione na lekcji były dużo łatwiejsze niż te zadane do domu. Powinno być odwrotnie, ponieważ w szkole robią to z nauczycielem a w domu samodzielnie.
          To, ze ja miałam wybór nie ma tu nic do rzeczy - szkoły gotowe na przyjęcie 6-latków powinny być gotowe do ich nauczania a je jedynie wyposażone w wykładziny dywanowe.
          • triss_merigold6 Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:44
            Ty jesteś pierwsza naiwna czy udajesz?
            • niktmadry Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:48
              hehe ja w ten sposób odreagowuję sprawdzanie dzieciowi tych trzech stron zadań. Owszem widzę, że dziecko załapało - mimo tego, że ma dopiero 9 lat. Ale co z tego skoro załapało po MOIM wytłumaczeniu a nie wyniosło z lekcji. sad
              • chocolate_cake Re: I co się stanie.... 07.01.15, 22:27
                Widocznie masz dar do tłumaczenia matematyki smile
                Tylko się cieszyć smile
                Możesz udzielać korepetycji smile albo iść do szkoły i uczyć wink
                • niktmadry Re: I co się stanie.... 07.01.15, 22:33
                  I po co te złośliwości? Wystarczyło tylko np. na następnej lekcji wytłumaczyć klasie jak to jest z tym pożyczaniem dziesiątek i te ćwiczenia zadać np. na weekend. Dziecko twierdzi, że na lekcji nie było, ja tego nie wiem ale wnioskując o przykładach, które były w zeszycie to rzeczywiście nie było.
                  • chocolate_cake Re: I co się stanie.... 07.01.15, 23:11
                    Jaka złośliwość? Serio piszę, dobrze że ty umiesz to wytłumaczyć. Nie każdy rodzic potrafi to zrobić prosto aby dziecko zrozumiało.
                    Jeśli męczy cię to że ta konkretna nauczycielka nie tłumaczy ( może i nie tłumaczy, nie znam jej) to idź do dyrektora i jemu to powiedz albo napisz pismo.
          • mimarika Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:49
            Oczywiście jak to u ematki: dziecko świetne tylko nauczyciel źle naucza...
            • pade Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:52
              Tak, zdarzają się beznadziejni nauczyciele.
              Matematyczka mojej córki jest akurat rewelacyjna i córa nie robi nawet powtórek przed sprawdzianem (są na lekcji), a polonista...porażka.
      • baltycki Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:58
        triss_merigold6 napisała:

        > Jesli masz dziecko w IV klasie, to znaczy że Ty miałaś wybór,
        > czy posłać do szkoły 7 czy 6-latkę.

        triss..
        "Na lekcji zrobili 3 proste przykłady, zadanie domowe - 3 strony w ćwiczeniach. Przykłady z lekcji prościutkie - bez "pożyczania" dziesiątek, bez zer w odjemnej, w pracy domowej przykłady już bardzo różne.

        Skoncentruj sie.
    • anorektycznazdzira Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:37
      ale w sondzie kto bardziej wkurza ematki przed nauczycielami prowadzą jednak lekarzewink
      • iwoniaw To akurat nic dziwnego 07.01.15, 22:07
        Douczyć dziecko bez licencji zawsze możesz, leczyć - jeśli ci nie wypisze ktoś z licencją recepty na duża część specyfików - niekoniecznie.
    • saszanasza Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:41
      Niestety musisz nauczyć dziecko się uczyć. Program nauczania w klasie 4 jak i wymagania stawiane dzieciom odbiegają od całego systemu nauczania w klasach 1-3, dodatkowo nie ma ciągłości ocen, dzieci w początkowym okresie nie potrafią połączyć efektu swojej pracy z oceną numeryczną. Nie potrafią się uczyć, nie potrafią korzystać z normalnych podręczników. Matematyka jest trudna, na pewno musisz kontrolować jej postępy. Nie polecam zostawiania dziecka samemu sobie by uczyło się na błędach, zbytniego "matkowania" również.
      • pade Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:49
        Ale autorce raczej chodziło o to, że musi być nauczycielem swojego dziecka. Tłumaczyć jej to, co powinien wyjaśnić nauczyciel.
        A nie łaska wyjaśnić a potem poprosić, by każde dziecko podchodziło do tablicy i zrobiło jeden przykład? Od razu będzie widać na ile dzieci zrozumiały temat.
        • saszanasza Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:59
          pade napisała:

          > Ale autorce raczej chodziło o to, że musi być nauczycielem swojego dziecka. Tłu
          > maczyć jej to, co powinien wyjaśnić nauczyciel.
          > A nie łaska wyjaśnić a potem poprosić, by każde dziecko podchodziło do tablicy
          > i zrobiło jeden przykład? Od razu będzie widać na ile dzieci zrozumiały temat.
          >
          Nie ma na to czasu. Niestety ostatnia reforma nie do końca była udana, bo ustawodawcy okroili program klas 1-3, natomiast program klasy 4 pozostał bez zmian. W proktyce nauczyciele dosłownie nie mają czasu, by pracować i utrwalać z dziećmi materiał. Nie mają czasu by wytłumaczyć i nauczyć te dzieci. W klasie mojego syna nauczycielka matematyki wraz z rodzicami pisała do dyrekcji jakieś wnioski o zwiększenie liczby godzin na realizację programu nauczania z matematykisad Na tzw. zajęcia wyrównawcze chodziła cała klasa.
          • pade Re: I co się stanie.... 07.01.15, 22:04
            Ja mam córkę w 5 klasie (czyli tylko o rok starszą), wiem ile jest godzinsmile
            "Nasza" matematyczka się wyrabia, pani od przyrody np. nie bardzo.
            • iwles Re: I co się stanie.... 08.01.15, 10:46

              A robi materiał z książki w calości? Bo przyznam, że nasza (swoją drogą, świetna) matematyczka, "omyka" niektóre tamaty z ksiązki, ale ogólnie materiał też jest zrealizowany. Gna natomiast bardzo.
              Ale nie chce mi się wierzyć, że odejmowanie pisemne z "pożyczaniem dziesiątek" nie zostało omówione w klasie, toż to zadania na całą oddzielną lekcję.
    • heca7 Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:42
      Cóż, mam podobnie. Ileż to ja rzeczy już sobie przypomniałam ze szkoły uncertain Chociaż dziś wyręczyła mnie córka- odrobiła z bratem lekcje.
      • chocolate_cake Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:48
        Dobrze że moje dawno skończyły IV klasę, nie pamiętam abym komuś pomagała w lekcjach częściej niż raz w miesiącu.
    • araceli Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:50
      A co ma pójście do szkoły jako 6-latek do faktu, że dziecko miało w szkole proste przykłady a zadane trudne, których nie było w stanie rozwiązać na podstawie materiału przerobionego na lekcji? Dziecko rok starsze w magiczny sposób wpadnie na rozwiązanie samo?
      • niktmadry Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:55
        Dokładnie to miałam na myśli. Ja bym chciała - widząc problem powiedzieć dziecku "przejrzyj notatki z lekcji, spróbuj sobie przypomnieć co mówił nauczyciel" ale jeśli widzę, że na podstawie tego co dziecko ma w zeszycie nie jest w stanie odrobić pracy domowej - a nie wiem co nauczyciel mówił na lekcji bo skąd - to przejmuję wbrew własnej woli rolę nauczyciela. I to mnie wkurza.
        • baltycki Re: I co się stanie.... 07.01.15, 22:02
          A ja lubilem, gdy corka zwracala sie do mnie o pomoc.. taki madry sie sobie wydawalemwink
          • niktmadry Re: I co się stanie.... 07.01.15, 22:06
            Alez ja lubię spędzać czas z moimi dziećmi - tylko nie koniecznie nad matematyką. Ja bym chciała by po południu gdy wszyscy schodzimy się do domu, dzieci odrabiały lekcje, ja bym w tym czasie ogarniała mieszkanie (pranie, gotowanie itp.) a wieczorem mogłabym wspólnie z córkami upiec ciasto, pograć w planszówki....no dobra naiwna jestem..... sad
        • saszanasza Re: I co się stanie.... 07.01.15, 22:03
          niktmadry napisał(a):

          > Dokładnie to miałam na myśli. Ja bym chciała - widząc problem powiedzieć dzieck
          > u "przejrzyj notatki z lekcji,

          Notatki z lekcji mojego syna są nie do rozczytania. Kiedyś usiłowałam odpisać od jego kolegów. Nie było to możliwe. Zadania nie są opisane, rozwiązania nie są wyprowadzane. W oparciu o zeszyt nie da się nic absolutnie sobie powtórzyć. Trzeba bazować na książce.
          • morekac Re: I co się stanie.... 07.01.15, 22:08
            Ale to, że dziecko pisze nieczytelnie to też wina nauczyciela? 😉

            -------------------------------------------------------------
            "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
            • saszanasza Re: I co się stanie.... 07.01.15, 22:14

              morekac napisała:

              > Ale to, że dziecko pisze nieczytelnie to też wina nauczyciela? 😉

              wiem, akurat do tej nauczycielki mam wiele zastrzeżeń, natomiast nie zmienia to faktu, że cudów nie zdziała, nawet gdyby miała dobre chęci, zwłaszcza, że trafiają do niej dzieci umiejące mniej.
    • niktmadry Re: I co się stanie.... 07.01.15, 21:59
      A jak odnosicie się do zdania "najwyżej będę miała brak pracy domowej" - pozwalacie dziecku ponieść konsekwencje tego, że nie chciało się mu doczytać w podręczniku, dopytać rodziców czy nakazujecie odrobić?
      • baltycki Re: I co się stanie.... 07.01.15, 22:04
        Gdyby potrafila brak pracy uzasadnic, to i owszem.
      • naomi19 Re: I co się stanie.... 07.01.15, 22:04
        ja oprosilabym pania z matematyki na nasza klasowa wwiadowke, razem z wychowawcznia a nawet dyrektorka
        i powiedzialabym dokladnie to co tu napisalas
        tylko wtedy musialabys miec wiekszosc rodzicow ze soba
        • chocolate_cake Re: I co się stanie.... 07.01.15, 23:15
          Dokładnie. Trzeba porozmawiać na wywiadówce.
      • saszanasza Re: I co się stanie.... 07.01.15, 22:04
        Na początku 4 klasy, nie. Dziecko jeszcze nie zna mechanizmów i nie zna konsekwencji swoich decyzji. Musi chwilę "poobserwować".
        • froshka66 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 12:11
          10 letnie dziecko nie zna mechanizmów i nie zna konsekwencji swoich decyzji.
          ???
          co robiło przez ostanie 5 lat??? czego uczyli je rodzice???
    • joxanna1 Re: I co się stanie.... 07.01.15, 22:02
      Taka jest przecież konstrukcja polskiej szkoły? Opiera się na rodzicach. Mają zapłacić, zorganizować i nauczyć. Nie jestem pewna szczerze mówiąc jak zdefiniowana jest rola nauczycieli, ale zgaduję, że "odbyć lekcje". Bo chyba nie: skutecznie nauczyć. Zawsze tak było.

      Ale to wszystko właściwie jest niezależne od wieku rozpoczęcia edukacji. Czy 10 lat temu, jak do szkoły szły 7latki pialiśmy z zachwytu? Nie, zawsze byliśmy niezadowoleni - a to program zły, a to podręczniki, a to nauczyciele, a to rodzice.
    • 71tosia Re: I co się stanie.... 07.01.15, 22:06
      klasyka szkoly i raczej nie bedzie lepiej. Im dalej z edukacja tym mniej ucza w szkole. U mojej corki najgorzej bylo w tzw 'renomowanym' liceum, z niektorych przedmiotow mieli prawie wylacznie 'prace z podrecznikiem' i sprawdziany.
      ps myslisz ze pani sie przejmie ze dziecko nie umialo zrobic pracy domowej? Na wiekszosc pan nie zrobi to wrazenia. Po prostu wstawi lasek jedynek i w koncu zmobilizuje rodzica do uczenia dziecka wink
      • aankaa Re: I co się stanie.... 07.01.15, 22:14
        "kiedyś" wink taki las jedynek w dzienniku świadczył o nauczycielu ...
        • bei Re: I co się stanie.... 08.01.15, 00:42
          Pomyślałam, ze Twoje dziecko ma panią, ktora jakos dziwnie realizuje program.
          Moj tez w czwartej klasie i przed swietami byli juz znudzeni dzialaniami w słupkach, zaczynali geometrię.
          Odejmowanie pisemne mieli w końcu września, juz dawno za nimi mnozenie pisemne, dzielenie.
          Pani pędzi z materialem, ale tłumaczy świetnie, klasy czwarte ida równo z materiałem.
          Dzieci co lekcję mają kartkowki pod koniec lekcji, to jest dla pani dowod czy opanowaly nowy material czy nie.
          • czar_bajry Re: I co się stanie.... 08.01.15, 00:49
            Mój też w kl. IV i zakończyli już właśnie dzielenie pisemne, skończyli ćwiczenia żółte z matematyki z +. Odejmowanie było bardzo dawno temu.
            • niktmadry Re: I co się stanie.... 08.01.15, 08:10
              Nasi nadal przerabiają żółte ćwiczenia. Nie wiem z czego wynika poślizg - może z tego, że to obecne 9-latki. (Moja skończyła 9 lat miesiąc temu). Ja nie wnikam w jakim tempie pani realizuje materiał - ja bym chciała by go tak realizowała, żebym nie musiała jej wyręczać. No i pytanie drugie: czy pozwalać dziecku na ponoszenie konsekwencji własnych decyzji typu "najwyżej będę miała brak zadania domowego" czy jednak wymagać by dziecko je odrobiło. Chyba lepiej, żeby ewentualne pały za brak zadań nałapała w klasie IV i nauczyła się pamiętać o swoich obowiązkach niż w klasie VI gdzie jest walka o dobre gimnazjum?
              • mamma_2012 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 08:52
                Ale ona pamięta o zadaniu.
                Powinna je zrobic, najlepiej jak potrafi i iść do szkoły.
                Przed lekcja ewentualnie podejść do pani i powiedzieć, ze nie jest pewna rozwiązań, bo nie do końca zrozumiała temat.
                Jesli woli nie robić nic niż tylko to, co potrafi, to dopiero wtedy możemy mówić o ponoszeniu konsekwencji.
              • hema14 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 10:05
                Co do tego pytania to znając siebie nie pozwoliłabym dziecku świadomie nie odrobić lekcji, skoro i ja bym już o tym wiedziała. Powiedziałabym, że jej wytłumaczę, nie widzę w tym problemu. Ale jakbym miała częstsze uwagi do nauczyciela to na zebraniach próbowałabym zn im rozmawiać, ale w domu dziecku bym sama tłumaczyła i pomagała.
                W IV klasie odrabiałam lekcje z córką prawie cały semestr, tj. ona potrzebowała mojej obecności, żeby się upewniać czy dobrze robi (też w I klasie była 6 latkiem), siedziałam przy jej biurku i wzdychałam smile Ale nauczyła się jednak tej systematyczności, teraz od dawna odrabia sama (jest w V kl.), a z niektórych przedmiotów tak dawno nie zaglądałam jej do zeszytów, że nie mam pojęcia CO przerabiają! Jestem na bieżąco z matematyką i angielskim bo to moje ulubione przedmioty i wydają mi się zarazem najważniejsze, nie chcę by miała zaległości w tym temacie. Córka radzi sobie piątkowo ze wszystkiego (poza muzyką, ale tu też nie zaglądam, co ja jej mogę w muzyce pomóc?!).
                Wracając do meritum myślę, że więcej się dziecko nauczy jak przemoże niechęć i potrudzi się a jednak lekcje odrobi niż uzna, że "chce ponieść konsekwencje".
          • iwoniaw No właśnie - jak to zaczynają odejmowanie pisemne? 08.01.15, 09:08
            Cytatbei napisała:

            > Pomyślałam, ze Twoje dziecko ma panią, ktora jakos dziwnie realizuje program.
            > Moj tez w czwartej klasie i przed swietami byli juz znudzeni dzialaniami w słup
            > kach, zaczynali geometrię.


            Przecież działania pisemne są na samym początku roku, przy czym dodawanie i odejmowanie jest niejako kontynuacją tego, co robili w klasie III i więcej skupiali się na mnożeniu i dzieleniu. Zainteresowałabym się, co też ci 4-klasiści robili od września do stycznia przez 4 godziny w tygodniu, że właśnie zaczynają odejmowanie pisemne...
            • niktmadry Re: No właśnie - jak to zaczynają odejmowanie pis 08.01.15, 13:55
              Przerabiają po kolei tę książkę: www.empik.com/matematyka-z-plusem-4-liczby-naturalne-zeszyt-cwiczen-szkola-podstawowa-zarzycki-piotr-wojtan-stanislaw,55572,ksiazka-p, zostały im jeszcze dwie podobne. Serio nie wiedziałam, że inne klasy IV przerabiają ją szybciej, mimo że raczej patrzę co robią. Interesowało mnie to czy moje dziecko ogarnia temat, który był na lekcji a nie to w jakim czasie nauczyciel realizuje program.
    • rosapulchra-0 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 00:47
      To bardzo częsty błąd nauczycieli. Dzięki ich pracy w szkole mają pracę korepetytorzy.
    • mamma_2012 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 06:31
      Nie wiem z jakich książek uczy sie Twoje dziecko, ale pamietam, ze w podręcznikach zawsze było wytłumaczone, jak rozwiązywać przykłady.
      W takich sytuacjach prosiłam córkę, zeby przeczytała to, co jest w książce, rozwiązała zadania, ktore potrafi i dopiero wtedy ewentualnie przyszła z pytaniami.

      Co do sprawdzania, trzeba poprosić dziecko, zeby wykonało działania odwrotne (nawet jesli nie ma tego w poleceniu)
      Lub pogodzić sie z tym, ze pójdzie do szkoły z częścią zadan zrobionych niepoprawnie i to bedzie informacja dla nauczyciela.
      Jesli wszyscy przyjdą z poprawionymi, to nauczyciel, całkiem słusznie, uzna, ze dobrze tłumaczy.

      Chociaz pisemne dodawanie i odejmowanie w styczniu, to rzeczywiście chyba niezły "poślizg" i to moze niepokoić.
      • ewa_mama_jasia Re: I co się stanie.... 08.01.15, 10:00
        No właśnie, w tym jest problem. Że nauczyciel nie wytłumaczy, wytłumaczą rodzice w domu i pomogą odrobić lekcje. nauczyciel sprawdzi pracę domową i uzna, ze uczniowie umieja. Jedynym wyjściem byłoby, gdyby dzieci odrabiały same, na tyle na ile zrozumiały temat - nauczyciel miałby informację zwrotną, co tak naprawdę dzieci umieja. Ale mało kto z rodziców będzie tak postępował, bo za tym idą oceny, srednie, paski itp. Chociaż IV klasa idealnie się nadaje do takich rzeczy, nawet kosztem średniej, bo ta średnia akurat do niczego sie nie liczy. A będzie czas, żeby nauczyciela "wychować", żeby tłumaczył zrozumiale.
        • wuwujama Re: I co się stanie.... 08.01.15, 10:28
          ewa_mama_jasia napisała:

          > Jedynym wyjściem byłoby, gdyby dzieci odrabiały same, na tyle
          > na ile zrozumiały temat - nauczyciel miałby informację zwrotną, co tak naprawdę
          > dzieci umieja. Ale mało kto z rodziców będzie tak postępował, bo za tym idą oc
          > eny, srednie, paski itp. Chociaż IV klasa idealnie się nadaje do takich rzeczy,
          > nawet kosztem średniej, bo ta średnia akurat do niczego sie nie liczy. A będzi
          > e czas, żeby nauczyciela "wychować", żeby tłumaczył zrozumiale.
          >
          A w V kl dzieciom przydziela inna matematyczke, ktora od nowa wprowadzi swoje metody. A w VI znoeu inna. U nas tak jest, szkola dosc duza, co rok gora dwa zmieniaja klasom nauczycieli. Corka jest w VI kl i oprocz muzyki i plastyki z zadnego przedmiotu nie miała tego samego nauczyciela przez 3 lata. Mimo ze wiekszosc poprzednich nauczycieli nadal pracuje w szkole.
          Niestety wielu nauczycieli, zwlaszcza z dluzszym stazem nie nauczylo się uczyc dobrze przez lata swojej pracy i juz sie nie nauczy, bo nie widzi powodu. W ich mniemaniu ucza dobrze, od lat tak samo, zadania domowe dawali od lat i bylo dobrze. A teraz to dzieci nie chca sie uczyc, a interweniujacy rodzice to pieniacze, ktorzy chcieliby piatek za nic.
        • volta2 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 11:47
          no właśnie, tylko nikt nie ma odwagi wysłać dziecko z błędami, bo zaraz jedynkę/dwójkę przyniesie i etykietkę głąba. kto ma tyle jaj, żeby wziąć to na klatę?
          • froshka66 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 11:53
            ten kto będzie realizował cele długoterminowe -
            nauka samodzielności dziecka :
            więcej będzie pytało nauczyciela, więcej będzie starało sie skorzystać z lekcji i więcej będzie "wymagało " od nauczyciela - bo w końcu nauczy się, że lekcja to jest ten czas kiedy mam sie czegoś nauczyć.

            zamiast krótkoterminowych
            - nie wytrzymam, ze na kawie u kuzynki ona będzie chwaliła sie paskiem na świadectwie córeczki a ja nie...

            w skrócie, ten kogo interesuje dziecko a nie JEGO prywatne samopoczucie rodzica
            • volta2 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 12:01
              trochę racji masz

              właśnie jesteśmy na etapie rozpaczania, jak to pani matematyczka źle tłumaczy i dzieci nie rozumieją i trzeba im tłumaczyć w domku(zamiast panią za kudły, niech uczy do skutku)

              prawdę mówiąc dowiedziałam się tego na zebraniu, bo mój samodzielnie w zaciszu lekcje robi, piątki z matmy przynosi i twierdzi że jest łatwo, bo miał to w zerówce amerykańskiejsmile

              to czego tam nie miał, też jakoś ogarnia - uważam że klucz dostał w szkole amerykańskiej, która go nauczyła się uczyć. się, z nauczycielem, z asystentem a nie z mamusią w domku.

              wśród polskich rodziców(na forum jak widać też) jesteśmy ludźmi, którym należałoby ograniczyć prawa rodzicielskie a już mi na pewno, bo siedzę w domu i nic nie robię, a mogłabym przecież potłumaczyć przyrodę zamiast chamsko na mecz zawieźćsmile
              • froshka66 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 12:09
                Za czasów kiedy moje dziecko było w podstawówce pomogłam w lekcjach może z 5 razy na 6 klas.
                Syn zupełnie normalny intelektualnie, nauczyciele zupełnie przeciętni.
                Natomiast syn wiedział, że do uczenia służy czas na lekcjach, a nie mama w domu.
                A jego stopnie to jego sprawa i jego świadectwo.
                Teraz ma skończone 20 lat i nie mogłabym nawet wymyśleć sobie lepszego, bardziej odpowiedzialnego i zorganizowanego dziecka
                • volta2 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 12:13
                  fajnie że piszesz co dalej z takim samouczniem, bo nie mamy przykładów w okolicy - wszyscy robią robótki razem z dzieckiem.
                  nie dziwota, że dzieciak na lekcjach ma czas na nudę skoro w domu będzie powtarzałsmile
                  • froshka66 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 12:25
                    Wychowanie to jedno, a charakter dziecka to drugie.
                    Natomiast najlepszy charakter dziecka można zniszczyć wychowaniem, które stawia na spełnianie oczekiwań rodziców. 15 lat temu tez dyskutowałam z moimi znajomymi, jak to syn pozostawiony sam sobie stoczy się i porozmawiamy za 10- 20 lat.
                    Nie wiem jak będzie za 5 lat, raczej nie wygląda, że się stoczy, natomiast te „chuchane” i nadzorowane dzieci nijak nie skończyły… nadal są chuchane i nadzorowane tylko na studiach. Poczekam kolejne 10 lat i napisze jak dalej… smile
          • mamma_2012 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 12:29
            Wiele osób ma tyle "odwagi". Zreszta tu nie jakaś szczególna odwaga jest potrzebna, a zdrowy rozsądek.
            • ewa_mama_jasia Re: I co się stanie.... 08.01.15, 12:48
              Oj, potrzeba odwagi. Nawet niedawno tu na Gazecie był artykuł, jak to rodzice ze spuszczoną głową ośmielają się zagadac nauczyciela i skrzętnie notują w pamięci jego wytyczne, co z dzieckiem mają robić w domu.
              • mamma_2012 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 13:25
                Wiem, ze sa nauczyciele, którzy nigdy nie powinni uczyć, ale daleka jestem od wrzucania do tego worka, każdego, który nie wyuczył każdego dziecka na 5 czy 6.

                Wszystko chyba trzeba rozpatrywać jako oddzielny przypadek.
                Bywa, ze nauczyciel nie jest najgorszy, ale dziecko nie jest orłem z danego przedmiotu. Jesli zostanie przy tym, co wyniosło z lekcji, będzie ciągnęło na trójkach, bo w programie przewidziano, ze na porzadne opanowanie zagadnienia wystarczy 5 godzin, a to dziecko potrzebuje 15, w tym kontekście rozumiem sugestie nad czym pracować w domu.

                Sama na studiach udzielalam takim dzieciom korepetycji i naprawdę, zeby zaskoczyły trzeba było wiele pracy i czasu.

                Bywa, ze dzieciaki przychodzą na kolejny etap edukacji nieprzygotowane, a nauczyciel musi wprowadzać kolejne tematy, w takiej sytuacji tez sytuacje może uratować samodzielna praca w domu.

                Ja mam wrażenie, ze właśnie wiele osób chce, aby właśnie, w czasie tych kilku godzin dziecko wyuczylo sie na najwyższe oceny, a nie każdy ma takie możliwości i to nie wina nauczyciela. Niektórym standardowy czas pozwala na opanowanie materiału na 3.
                Winy nauczyciela szukalabym głównie tam, gdzie cała klasa ma problem z nauka danego przedmiotu (np. dzieciaki radzą sobie dobrze z chemia i matematyka, a z fizyki pól klasy ma zagrożenia) lub w jednym roku wszystko w porządku, przychodzi inny nauczyciel i nagle nikt nic nie rozumie.

                • froshka66 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 13:36
                  Niektórym standardowy czas pozwala na opanowanie materiału na 3.

                  i co w tym złego? jeżeli będzie chciało to douczy się SAMO w domu, jeżeli zaś nie chce to douczanie przez mamę to realizacja JEJ ambicji a nie dziecka.
                  • mamma_2012 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 13:50
                    To już jest kwestia do rozstrzygnięcia w ramach rodziny. Nie da sie ukryć, ze nie każdy rodzic ma takie podejście i w sumie ma prawo.
                    Tu linia miedzy motywowaniem, pomaganiem, a uczynieniem z zycia dziecka piekielka byle machnąć rodzince świadectwem z paskiem jest cienka i płynna.
                    • froshka66 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 13:57
                      wręcz przeciwnie, bardzo wyraźna:
                      wszystko to co rodzic pomaga NA PROŚBĘ dziecka i dziecko pracuje samo, jest pomaganiem dziecku.
                      każde cieszenie z SAMODZIELNYCH osiągnieć dziecka - bez względu czy to 3+ czy 6, jest pomaganiem i motywowaniem
                      jakiekolwiek OCZEKIWANIA od dziecka:
                      a Jasiu to dostał 5 a ty 4
                      a stać Cię na więcej
                      a dlaczego tylko 3
                      a ja w twoim wieku
                      to robienie piekła, bo dziecko ma być JAKIES
                  • niktmadry Re: I co się stanie.... 08.01.15, 14:07
                    Tylko tutaj trzeba wiedzieć gdzie można odpuścić i te tróje zaakceptować a gdzie jednak nalegać bo na dalszym etapie edukacji dane informacje będą potrzebne. Jeśli dziecko napisze sprawdzian z historii czy przyrody na 3 lub taką ocenę dostanie z pracy plastycznej to nie ma problemu - jak mu wystarcza i poprawiać nie chce - to nie. W językach czy matematyce raczej trudno o taką postawę bo zaległości i tak trzeba będzie nadrobić, żeby zrozumieć dalszy materiał.
                  • agni71 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 16:17
                    roshka66 napisała:

                    > Niektórym standardowy czas pozwala na opanowanie materiału na 3.
                    >
                    > i co w tym złego? jeżeli będzie chciało to douczy się SAMO w domu, jeżeli zaś n
                    > ie chce to douczanie przez mamę to realizacja JEJ ambicji a nie dziecka.

                    Niekoniecznie. Sa dzieci, którym przyswojenie wiedzy zajmuje więcej czasu, a które to dzieci te wiedzą chcą posiąść, tylko potrzebuja pomocy, kogos kto np. wytłumaczy jakies zagadnienie. Nie wspominając już o tym, że opanowanie danego materiału z matematyki zaledwie na 3, może skutkowac wiekszymi problemami w opanowaniu jakiejs nastepnej partii materiału z tego przedmiotu. Zaległości w matmie (ale i np. w językach niepanowanie podstaw) mszczą się.
                    • froshka66 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 16:32
                      może skutkowac wiekszymi problemami w opanowaniu jakiejs nastepnej partii materiału z tego przedmiotu. Zaległości w matmie (ale i np. w językach niepanowanie podstaw) mszczą się.

                      100% zgadzam się, ale to nauka z dzieckiem nie będzie po to aby miało lepsza ocenę
                      ( było podniesione w jednym z postów - czy pozwolić na nieodrobienie zadania lub nieprawidłowe odrobienie zadania - z efektem w postaci 1 lub 2)
                      ale nauka:
                      Kochane dziecko, żeby funkcjonować w społeczeństwie jako w miarę ogarnięty człowiek musisz umieć matematykę na pewnym poziomie, skoro szkoła cie tego nie jest w stanie nauczyć, to nauczy mama/tata.
                      Stopnie nie maja tu nic do rzeczy...
                      komunikat jest jasny : troszcząc sie o ciebie wymagamy abyś miał pewna wiedzę, a nie to jakie przynosisz stopnie.
    • volta2 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 09:39
      ja jeszcze nie widziałam zeszytów mojego dziecka z żadnego(prawie) przedmiotu - ma sobie radzić.

      i jako tako radzi.

      a postawa rodziców, którzy uczą swojej dzieci zamiast nauczyciela podnosi mi ciśnienie.

      jak ma nauczyciel stwierdzić braki u siebie i dziecka gdy mamuśka wespół zespół z tatuśkiem robótki domowe robi? polska schizofrenia dalej trwa, nauczyciel myśli że naucza(choć nie naucza) a dziecko myśli że jest genialne(choć nie jest), bo z mamą ma dodatkowe zajęcia(no ale bez mamy geniuszu nikt nie zobaczy)

      jesteśmy jedynymi rodzicami wśród naszych znajomych, którzy nie robią prac domowych z dziećmi. nawet ich nie sprawdzamy, pozostawiając tę czynność nauczycielowi, który za to m.in. bierze kasę. wiem, że nie sprawdzają - bo są pewni, że ja to zrobiłam już wcześniej, ha hasmile

      raz widziałam zeszyt od polskiego bo jakaś mama prosiła o podanie pracy domowej, a dziecko było na zajęciach sportowych. wtedy po raz pierwszy zobaczyłam co tam się dzieje(a dzieje się źle, skoro nauczyciel nigdy tego zeszytu też nie ogląda ) - nikt nie chce wierzyć, ale tak jest.
      • iwoniaw Re: I co się stanie.... 08.01.15, 10:01
        Cytatraz widziałam zeszyt od polskiego bo jakaś mama prosiła o podanie pracy domowej
        > , a dziecko było na zajęciach sportowych. wtedy po raz pierwszy zobaczyłam co t
        > am się dzieje(a dzieje się źle, skoro nauczyciel nigdy tego zeszytu też nie ogl
        > ąda ) - nikt nie chce wierzyć, ale tak jest.


        I uważasz, że skoro "dzieje się źle" i nauczyciel nic z tym nie robi, to rodzic też powinien machnąć ręką i nie reagować?
      • agni71 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 10:03
        >raz widziałam zeszyt od polskiego bo jakaś mama prosiła o podanie pracy domowej, a dziecko było na zajęciach sportowych. wtedy po raz pierwszy zobaczyłam co tam się dzieje(a dzieje się źle, skoro nauczyciel nigdy tego zeszytu też nie ogląda ) - nikt nie chce wierzyć, ale tak jest.

        i nie przeszkadza ci to, że dzieje się źle? że może dziecko nie ma wiedzy?
        • volta2 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 11:45
          przeszkadza i dlatego usilnie proszę męża o powrót do systemu amerykańskiego - tam jak czegoś dziecko nie wie, to ty wiesz o tym natychmiast i wiesz, co nauczyciel zrobi, by dziecko wiedzę nabyło.

          nauczyciel a nie ja.
      • wuwujama Re: I co się stanie.... 08.01.15, 10:49
        volta2 napisała:

        >
        > jak ma nauczyciel stwierdzić braki u siebie i dziecka gdy mamuśka wespół zespół
        > z tatuśkiem robótki domowe robi? polska schizofrenia dalej trwa, nauczyciel my
        > śli że naucza(choć nie naucza) a dziecko myśli że jest genialne(choć nie jest)
        > , bo z mamą ma dodatkowe zajęcia(no ale bez mamy geniuszu nikt nie zobaczy)
        >
        No proszę Cie, myslisz ze ci nauczyciele sa tak glupi, ze nie zdaja sobie sprawy, ze nie przerobili czegos na lekcji a zadali zadanie domowe wymagajace tej wiedzy albo na nastepnej lekcji oczekuja, ze dzieci beda to umialy? Po prostu dla pewnej grupy nauczycieli takie postepowanie jest normalne. Nie obchodzi ich jak, dzieci maja umiec, zadaja zadanie, sprawdzaja i temat zamkniety, idziemy dalej z materialem.

        >
        > raz widziałam zeszyt od polskiego bo jakaś mama prosiła o podanie pracy domowej
        > , a dziecko było na zajęciach sportowych. wtedy po raz pierwszy zobaczyłam co t
        > am się dzieje(a dzieje się źle, skoro nauczyciel nigdy tego zeszytu też nie ogl
        > ąda ) - nikt nie chce wierzyć, ale tak jest.
        A Ciebie nie obchodzi, ze dzieje się zle? Nie obchodziloby Cie, ze nauczyciel z jakiegoś przedmiotu nie przerabia z dziecmi polowy materialu, pomija czesc, nie potrafi wytlumaczyc, a wymaga zeby umiec i ocenia? Twoim dzieciom nie przeszkadza, ze czegos nie rozumieja, nie sa w stanie odrobic pracy domowej, dostaja niskie oceny?
        • volta2 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 12:05
          nie sa w stanie odrobic pracy domowej, dostaja n
          > iskie oceny?

          czy ja gdzieś pisałam o niskich ocenach? albo że nie dają rady pracy domowej odrobić?
          ależ dają radę, po pomoc nie przychodzą, bo wiedzą, że pracę robi się samemu a za pomoc w pracy domowej rodzic może zostać wezwany do dyrektora i mogą dziecko wywalić ze szkołysmile
          (serio, serio, nie wyprowadzam dzieci z błędów; myślą że w polskiej szkole też tak jest jak w amerykańskiej)

          mój syn był świadkiem rozmowy - i widział jak się gęsto tłumaczyłam nauczycielce, że niania wpisała za niego 2 zdania po angielsku. gdybym powiedziała że to ja, to bym wylądowała w gabinecie, a że to była niania, to zrozumiała, wybaczyła i na pogrożeniu palcem się skończyłosmile
          a u nas grożą palcem, że nie pomagamsmile i to kto? same matki.
          • wuwujama Re: I co się stanie.... 08.01.15, 12:51
            Fajnie, ze masz dzieci, ktore w momencie, kiedy w szkole nie bylo cos przerobione a maja zadanie domowe z tego do wykonania calkowicie same sa w stanie sie tego nauczyc, dobrze zrobic prace i otrzymuja dobre oceny. Moja corka z pewnymi tematami tez sobie sama poradzi, ale sa takie zagadnienia, ze nawet po przeczytaniu tresci z podrecznika nie potrafi rozwiazac zadania a przynajmniej potrzebuje upewnienia sie czy dobrze rozumie, porozmawiania. Corka jest teraz w VI kl i po 2,5 latach roznych sytuacji jest juz nauczona, ze musi czytac tematy z podrecznika, ale w tym wieku nie jest jeszcze w stanie zupelnie sama uczyc sie nowych rzeczy bez jakiegokolwiek udziału dorosłego. Jesli nauczyciel nie powie, nie wytlumaczy, to musi pomoc ktos inny.
            • volta2 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 17:07
              Nie wiem, czy mam takie dzieci, bo nie sprawdzam, czy material byl na lekcji czy nie. Zakladam, ze rzeczy nie omawianych sie w domu noe robi. A jak tak, to widocznie pomietaja jeszcze z amerykanki i daja rade. Tylko, kurcze nie wiedziałam, ze program zerówki wystarcza na nasza 4 klase? Moze trudności jeszcze przed nami? A tak sie europa smieje z amerykan?w, ze to debile...
    • hema14 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 09:56
      Dajcie już spokój z tymi 6 latkami później w IV klasie! Pewnie takie same problemy ma identyczna ilość 7 latków, które teraz są w IV klasie. Jak nauczyciel na lekcji zrobił 3 proste przykłady a zadał takie trudniejsze (z pożyczaniem) to wiadomo, że prawie żadne dziecko samo nie wymyśli, że jest taki sposób. Albo wytłumaczy to rodzic, co jest naturalne, że tłumaczymy, czy starze rodzeństwo, albo część dzieci nie odrobi lekcji, ale to niekoniecznie będzie informacja dla nauczyciela, że źle wytłumaczył. Jakby 80% klasy powiedziało przed lekcją, że tego i tego zadania nie odrobili, bo na lekcji nie było podobnego przykładu i nie wiedzieli jak sobie poradzić, to nauczyciel zrozumie swój błąd, nie wstawi "jedynek" tylko zrobi lekcję na ten temat, ale przy zwykłej codziennej ilości "nieodrobionych prac dom." nie rzuci mu się w oczy, że to jego wina.
    • froshka66 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 10:01
      ta nauka samodzielności kosztem braku czerwonego paska - itd.. itp...

      zależy jaki cel chcesz osiągnąć u dziecka : samodzielność czy czerwony pasek
      i czy oczekiwane długoterminowe korzyści dla dziecka i ciebie są większe z czerwonego paska czy samodzielności.
    • wuwujama Re: I co się stanie.... 08.01.15, 10:36
      Mam tak samo jak Ty. Corka w VI kl. Nie potrafie dziecku przychodzącemu po pomoc, bo w szkole nie bylo albo nauczyciel tak wytlumaczyl ze nie dalo sie zrozumiec, powiedziec nie pomoge, najwyzej nie odrobisz pracy. Niestety mam takie doswiadczenie, ze tych akurat nauczycieli nie obchodzi z jakiego powodu dziecko nie umialo odrobic pracy, no bo jak nie umialo, to widocznie nie chcialo mu sie nauczyc. Za to bardzo gorliwie sprawdzaja czy prace zostaly odrobione i stawiaja oceny. Oni po prostu nie umieja i nie chca wysilic sie tak, by dzieci na lekcji opanowaly caly materialy a w domu tylko pocwiczyly to co bylo.
    • ketra_a Re: I co się stanie.... 08.01.15, 12:05
      niktmadry napisał(a):


      . Bo niby to dlac
      > zego ja mam ogarniać jej szkołę? Dlaczego ja mam jej nakazywać odrabiać lekcje
      > i jeszcze tłumaczyć to czego nie załapała na lekcji? w końcu jeśli nauczyciel ź
      > le tłumaczy niech pozna w końcu efekty swojej pracy i zmieni sposób nauczania,
      >
      >

      Mylisz się i to bardzo. Bardzo mało nauczycieli ( nie chcę napisać, że wszyscy, bo wyjątki się zdarzają ) nie przejmie się efektami swojej pracy, tylko będzie stawiać te jedynki i najwyżej na zebraniu powie Ci, że Twoje dziecko sobie nie radzi i pokiwa głową.
      Mam dwoje dzieci, różnią się bardzo. Jedna łapała wszystko w mig, same 6, nigdy nie usiadłam z nia do lekcji , nie wiedziałam, że trzeba czasem dziecku sprawdzić zeszyt.
      Druga wolniej łapie, widzę, że potrzebuje mojej pomocy. W szkole sie stara, ale jeżeli jeszcze na spokojnie poćwiczymy matmę w domu, jest dużo lepiej.
      Sama poprosiła o pomoc mówiąc: mamo , a innym koleżankom to mamy sprawdzają lekcje, a Ty nie smile... Nie robiłam tak, bo mi na przykładzie starszej to do głowy nie przychodziło smile. Sprawdziłam i widzę, łapie wolniej ....więc dlaczego mam jej nie pomóc ?
      Nie uważam, że szkoła zrobi za nas wszystko, bo nie zrobi.
      Nauczyciele sobie olewają ( nie piszę o tych wyjątkach smile ), niestety w większości. Z trudnymi dziećmi , tu mam na myśli małych chuliganów wink, też sobie nie radzą, najchętniej by się ich pozbyli. ....
      Takie o to mam wrażenia ...
      • volta2 Re: I co się stanie.... 08.01.15, 12:10
        Z trudnymi dziećmi , tu mam na myśli małych chuliganów wink, też sobie nie r
        > adzą, najchętniej by się ich pozbyli. ....

        ale za poziom chuligana odpowiadają rodzice, że takiego wychowali, więc niech se go biorą. tu akurat się zgadzam z kadrą. wystarczyłoby zawiesić o obowiązkach na tydzień dziubdziusia i przerzucić na dom przyjemność obcowania całodziennego - gwarantuję, że powtórki z rozrabiania w szkole by nie było(już rodzic by o to zadbał, żeby kolejnego tygodnia z dziubaczkiem nie spędzić)

        • ketra_a Re: I co się stanie.... 08.01.15, 12:21
          Ha, ha...zbyt piękne, żeby było prawdziwe smile
          Znam przynajmniej kilka matek tzw " chuliganów " , jeden obecnie w klasie mojej młodszej córki. Rozrabia tak, że ciągle ląduje w gabinecie dyrektora, a mamusia twierdzi, że szkoła się czepia, a wychowawczyni jest nieprzychylnie nastawiona do jej dziecka
      • wuwujama Re: I co się stanie.... 08.01.15, 13:18
        Ale to nie chodzi o to, ze dziecko jest wolniej lapiace. Zeby miec mozliwosc przekonac sie, czy dziecko zalapie szybko czy wolno, temat musi miec najpierw wytlumaczony. Jesli w szkole tego nie zrobili, a jest to w programie, potrzebne zeby pojsc dalej, do odrobienia zadan, musi wytlumaczyc rodzic.
        Moja corka nie ma problemu z samodzielnym odrabianiem zadan, jesli nauczyciel na lekcji wszystko przerobi, wytłumaczy, pokaze adekwatne przyklady. Tak samo nie ma problemu przygotowac sie do sprawdzianu na ocene bardzo dobra, chyba ze nauczyciel wymaga rzeczy ktore nie były na lekcji pokazane a czasami nawet wspomniane.
        U corki w klasie byla taka sytuacja, ze pewnego przedmiotu uczyl nauczyciel, ktory bardzo malo mowil, nie rozwijal tematu wcale, na lekcji podyktowal kilka zdan ogolnych do zesztu, podyktowal odpowiedz do 1-2 najlatwiejszych cwiczen (dzieci same nie robily nic) i zadawal obszerna prace domowa. Poxniej te prace bardzo surowo ocenial, sprawdziany robil rzadko i bardzo szczegolowe. Narzekal na dzieci, oceny były slabe. Nic nie bylismy w stanie wskorac. W nastepnym roku nauczyciel sie zmienil i co sie okazało? Nagle dzieci nie miały problemu z samodzielnym odrabieniem prac, bo temat byl w klasie wczesniej przegadany, cwiczenia szczegolnie te bardziej skomplikowane robili wspolnie w klasie. Dzieci polubily ten przedmiot, ktorego wczesniej nienawidzily, uwazaly za trudny i nudny. Nie jeden przypadek zreszta taki przezylismy, ze zmiana nauczyciela pokazala, ze to w nim jest problem.
    • sueellen Re: I co się stanie.... 08.01.15, 12:58
      Yyyy 4 klasa i nie radzi sobie z odejmowaniem???
      W UK to program w Y2 czyli 6-7 latków!
      Dziecko powinno radzić sobie samo.

      Inna sprawa, mój ojciec, wieloletni wykładowca i pedagog uważa że dziecko w tym wieku w ogóle nie powinno mieć prac domowych albo powinno dostawać takie które jest w stanie wykonać samodzielnie od A do Z. W przeciwnym wypadku są to prace domowe dla rodziców, a to jest bez sensu, niczego nie uczy.
    • figrut Re: I co się stanie.... 08.01.15, 19:51
      Ja już się przyzwyczaiłam, bo mam szóstoklasistę z którym jest to samo (łatwiejsze na lekcji, trudniejsze w domu) i czwartoklasistę któremu musiałam tłumaczyć dzielenie w słupku, bo na lekcji zrobili dwa zadania po 6 przykładów w każdym bez reszty, a do domu miał zadane cztery ćwiczenia x 6 przykładów w każdym, w tym z resztą, której na lekcji nie mieli. Na szczęście młodszy sam z siebie prosi o wytłumaczenie ( z starszym miałam ogromny problem z chęciami) i akurat matematykę łapie szybko, ale starszy z matematyki nadal przysłowiowa noga, bo jak mu w szkole nie wytłumaczą, to w domu nawet słuchać nie chce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka