Dodaj do ulubionych

Czepiam się?

09.01.15, 13:07
W grupie syna(zerówka) panuje zasada nieprzynoszenia słodyczy do szkoły, tak na drugie śniadanie jak i na przekąski i jak najbardziej popieram i stosujemy się-chociaż wielu rodziców uważa, że bułka z nutellą, drożdżówka czy mleczna kanapka to absolutnie słodycze nie sąwink

Syn jest zapisany na stołówkę szkolną na obiady. Do obiadu zazwyczaj jest deser, co drugi dzień coś słodkiego na zmianę z owocem i co mnie wkurza niemożebnie to fakt, że ktoś zdecydował za mnie, że moje dziecko tego deseru nie dostanie(słodkiego-owoc dają). Ja rozumiem, że dzieciom które na obiad nie chodzą mogłoby być przykro, że inne dziecko wraca z obiadu z wafelkiem, no i łamie to zasadę niejedzenia słodyczy w sali, no ale mógłby dostać ten deser wychodząc do domu na przykład czy schować go do plecaka, wreszcie ktoś mógłby zaproponować, że słodycze z obiadu są zabierane na imprezy grupowe(paniom fakt niepozwalania słodyczy na co dzień nie przeszkadza zupełnie w świętowaniu np. Dnia Misia, Wigilii, czyichś urodzin-dzieci wtedy pół dnia żrą słodycze-wisi ogłoszenie żeby rodzice przynieśli jakieś słodycze/ciasta/ciastka, itp) czy choćby do domu dziecka, nie chodzi o głupi wafelek, nawet wolę, że go nie zje ale o zasadę, że ktoś tą decyzję podjął za mnie. Wkurza mnie, że coś za co płacę trafia hmm....w sumie to nie wiem gdzie, ba o tym, że są jakieś słodkie desery w ogóle dowiedziałam się krótko przed przerwą świąteczną, bo syn akurat wychodząc ze stołówki spotkał koleżankę ze starszej klasy która dostała w ramach deseru pisak cukrowy do dekorowania ciastek i piernika i poszedł się kłócić, że tez chce ale dowiedział się, że zerówka nie dostaje słodyczy bo panie nie pozwalają....czepiam się?
Obserwuj wątek
    • cosmetic.wipes Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:10
      Nie czepiasz się, zwłaszcza zważając na to, że za obiady płaci rodzic.
    • mood_indigo Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:11
      Popraw mnie jeśli źle rozumiem: płacisz normalnie za obiady jak wszyscy, częścią obiadu jest deser i Twój syn go regularnie nie dostaje? Nie dostaje czegoś za co płacisz?
    • wuika Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:14
      No jakaś paranoja. Zasady w zerówce to jedno, zasady na stołówce jak widać - coś innego. Na dodatek płacisz za to, a dziecko nie dostaje, bo nie. Chora sytuacja. Albo niższa cena - bo nie dostaje połowy deserów, albo dostaje, ale np. przy wyjściu, czy coś.
    • mx3_sp Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:15
      o menu na dany dzień decyduje intendent, a nie panie uczące. Do niej uderzaj z pytaniem dlaczego młodsi nie dostają słodyczy wszak to ona musi rozliczyć się z tych obiadów.
      • 3lato Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:16
        Skoro płacisz tyle sano co dostający deser to absolutnie nie czepiasz się.
    • mary_lu Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:15
      Nie czepiasz, to jakaś paranoja.

      U mojego dziecka cała szkoła jest bezcukrowe, choć z drugimi śniadaniami i imprezami też bywa tak jak u Was. Jednak obiady są takie same dla wszystkich, bo przecież każdy tak samo płaci, bezcukrowe. Moje dziecko pewnie bardzo by marudziła, gdybyśmy dzieci z innych klas dostawały wafelki.
      • slonko1335 Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:20
        Moje dziecko pewnie bardzo by marudził
        > a, gdybyśmy dzieci z innych klas dostawały wafelki.

        Młody nie miał pojęcia o tych słodyczach w ogóle bo zerówka korzysta z obiadów w czasie lekcji, akurat przed świętami wychodzili na jasełka i wyszło tak ,ze jedli z dziećmi szkolnymi i przyuważył u koleżanki. Myślałam, że to jednorazowa akcja była ale spytałam dzieci i rodziców z klasy starszej córki(ona na obiady nie chodzi) i okazało się że ten słodycz jest co drugi dzień. W menu-takim wywieszonym na każdy dzień deser nie widnieje w ogóle, nie ma ani owocu ani słodycza wpisanego.
        • baltycki Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:22
          A co otrzymuje na deser Twoj syn w dniach slodyczowych klas starszych?
          • slonko1335 Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:23
            Nic.
            • lily-evans01 Re: Czepiam się? 09.01.15, 19:16
              A to brzydko.
              Jakby zerówka otrzymywała codziennie owoce zamiast wafelków i in. gówienek, nie czepiałabym się.
              Ale w tej sytuacji...
        • mood_indigo Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:24
          No ale to jest kradzież przecież. Wszyscy płacą jedną cenę a wafelki zerówkowiczów panie kucharki zabierają sobie do domu. Nie popuściłabym.
          • slonko1335 Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:31
            Ja nie wiem czy panie kucharki czy woźne czy nauczycielki no ale ktoś zabiera, może rozdają starszym dzieciom, może dają na świetlicę i jak ktoś głodny to dostaje-ja nie mam pojęcia i nie miałabym absolutnie nic przeciwko takiemu rozwiązaniu o ile ktoś dalby mi w ogóle jakiś wybór a przez kilka miesięcy nie miałam w ogóle świadomości, że coś takiego jak deser do obiadu istnieje.
        • mx3_sp Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:24
          to zapytaj intendentki co ona robi z przeszło setką wafelków, lizaków itp, których dzieci zerówkowe nie dostają, a mają zapłacone. I to co drugi dzień.
          • slonko1335 Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:33
            Z obiadów korzysta jakaś dwudziestka zerówkowiczów, no ale tak czy owak te dzieci słodkiego deseru nie dostają.
            • mx3_sp Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:42
              sądziłam, że szkoła większa jest. Musisz udać się po informację do intendentki.
              • slonko1335 Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:49
                Szkoła jest duża(a dokładniej jest dużo dzieci) ale zerówki są tylko dwie, jedzenie słabe, wiec dużo dzieci nie je, moja starsza obiadów szkolnych odmówiła zdecydowanie.
    • guderianka Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:44
      A jaki jest jadłospis ?
      taki sam dla zerówek jak dla reszty ?
      Jeśli tak, to absolutnie się nie czepiasz. Masz rację bo :
      - płacisz za coś, czego dzieciak nie dostaje
      - skoro płacisz, to co się z tym dzieje
      - jesteś oszukiwana
      • slonko1335 Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:47
        W jadłospisie deser w ogóle nie widnieje, nie jest wyszczególniony ani owoc ani słodycz-co też moim zdaniem jest nie halo choćby z uwagi na alergików. Jadłospis jest jeden dla wszystkich, cena za obiady tak samo.
        • guderianka Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:54
          Czyli dostają posiłki zgodnie z jadłospisem
          Czepiałabym się takiej samej opłaty
          • slonko1335 Re: Czepiam się? 09.01.15, 14:04
            No w zasadzie to nawet ponad to co w jadłospisie.
    • slonko1335 Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:50
      No dobra utwierdziłyście mnie w przekonaniu, że warto jednak zapytać o co chodzi. Zastanawiałam się czy nie wyjdę na jakąś pieniaczkę z powodu głupiego wafelka, na którym w dodatku zupełnie mi nie zależy w dodatku, ale trochę mną tąpnęło jak się dowiedziałam...
      Nie wiem tylko jak to się ma do tego, że ten deser w jadłospisie nie figuruje w ogóle, wiec teoretycznie dostaje to co powinien(a nawet więcej jak jest owoc) zgodnie z tym jadłospisem......
      • mx3_sp Re: Czepiam się? 09.01.15, 13:58
        te owoce to jest program rządowy tak jak szklanka mleka, u nas widnieje w menu zwykła pozycja owoc, ale te słodycze dostają również. Najpewniej będzie zapytać u źródła.
        • slonko1335 Re: Czepiam się? 09.01.15, 14:03
          Nie "owoce w szkole" tez u nas są i to kompletnie inna akcja, te owoce dostają wszystkie dzieci bez względu na to czy korzystają z obiadów czy nie, ja właśnie myślałam jak on jakiś owoc z tego obiadu przynosił, że to z "owoców w szkole" skoro w jadłospisie nie było o nim mowy.
    • tonik777 Re: Czepiam się? 09.01.15, 14:03
      Moim zdaniem jeśli zapłacony to powinien dostać. Chyba, że cena obiadu dla zerówki jest obniżona o wartość słodycza.
    • beverly1985 Re: Czepiam się? 09.01.15, 14:09
      Myślę, ze stołówka powinna dogadać się z paniami z zerówki i dawać dzieciom codziennie niesłodki deser. Skoro nie mogą dostac wafelka to niech dostają banana czy mandarynkę. To nie powinien być problem, skoro owoce i tak sa kupowane co 2 dni.
      • mx3_sp Re: Czepiam się? 09.01.15, 14:14
        akurat panie kucharki czegoś takiego jak dogadanie się i dysponowanie żywnością podjąć nie mają prawa. Kucharka ma przygotować i podać, a nie rozdysponowywać w ramach dogadania się.
    • tatrofanka Nie, nie czepiasz się 09.01.15, 14:31
      . Jest zasada niejedzenia słodyczy w sali zerówkowej.Ok

      Niemniej jednak TY za obiad z deserem płacisz, zatem jesli Twoje dziecko deseru nie je, bo costamcośtam, może go wziąć do domu i zjesz go Ty, mąż, pies lub wiewiórka sasiadów.

      Jeśli nie dostajego Twój syn, to oznaza że najprawdopodobniej fundujesz słodycze komuś z obsługi lub innym dzieciom.

      Chcesz, moze sz to tak zostawić, ale jak wspomniałaś -powinna to byc Twoja decyzja.
      I nie chodzi o wafelek za 0,9 zł ale o zasade.
      • azile.oli Re: Nie, nie czepiasz się, chyba, że... 09.01.15, 14:56
        Nie czepiasz się, jeśli ten deser jest wliczony w opłatę. Bo może być tak, że ktoś to sponsoruje po prostu, a rodzic płaci za obiad bez deseru. U nas była taka sytuacja.
        Wtedy, zgodnie z wolą rodziców dziecko nie dostaje słodyczy w placówce.
        Jeśli jednak opłata za obiad obejmuje także deser, to jak najbardziej, masz rację. W ogóle zaproponowałabym, że jeśli co drugi deser ma być słodki, to niech to będzie taki deser, który się zjada na miejscu, a nie wynosi poza stołówkę, czyli kisiel, budyń, w ostateczności ciasto - nawet, jeśli dziecko je weźmie ze sobą, to jest to jednak co innego, niż batonik , czy wafelek.
        W ostateczności - niech dzieci z zerówki dostają po prostu owoc co dzień i tyle.
        Idź i pogadaj, bo faktycznie nie jest to w porządku.
        • slonko1335 Re: Nie, nie czepiasz się, chyba, że... 09.01.15, 15:07
          Bo może być tak, że
          > ktoś to sponsoruje po prostu, a rodzic płaci za obiad bez deseru. U nas była ta
          > ka sytuacja.

          w zasadzie nie mogę wykluczyć i takiej sytuacji, chociaż dziwiłoby mnie jakby tak sponsorował ktoś deser wszystkim dzieciom w szkole z wyjątkiem zerówki(klas w każdym roczniku po 5, zerówki tylko dwie). Jestem w RR i o sponsorowaniu deseru przez kogoś nic mi nie wiadomo ale rzeczywiście w tym roku na zebraniu we wrześniu nie byłam bo wyjechaliśmy a może wtedy była o tym mowa a to z kolei tłumaczyłoby nieistnienie deseru w jadłospisie.
          • volta2 Re: Nie, nie czepiasz się, chyba, że... 09.01.15, 15:28
            jeśli deseru nie masz w jadłospisie, to nie rozumiem, na jakiej podstawie domagasz się jego wydania?

            czyli, tak, czepiasz się.


            • slonko1335 Re: Nie, nie czepiasz się, chyba, że... 09.01.15, 15:35
              a jeżeli rzeczywiście ktoś sponsoruje ten deser i sponsoruje go WSZYSTKIM dzieciom zapisanym na obiady też się czepiam?
              • slonko1335 Re: Nie, nie czepiasz się, chyba, że... 09.01.15, 15:47
                Po zastanowieniu w kwestii sponsora to na pewno tak jest, że jeśli nawet to rzeczywiście jakiś sponsor to sponsoruje deser wszystkim dzieciom bo inaczej nie dostawaliby przecież też tych nieistniejących w jadłospisie owoców a owoce jakoś dostają-nie dostają słodyczy...coś mi wygląda na to, że to co powiedziała młodemu kucharka, że pani nie pozwala to prawda....podrożę sprawę jeszcze w każdym razie...
    • pani.jezowa Re: Czepiam się? 09.01.15, 18:21
      Nie czepiasz się.
      I koniecznie porusz tę sprawę, bo płacisz za obiady jak każdy i Twojemu dziecku należy się to samo co każdemu innemu.
      A pani z zerówki nie ma prawa decydować co Twoje dziecko będzie jadło.
      Zabranianie słodkiego śniadania też jest niezgodne z prawem (nie mówię, że pomysł zły, tylko, że to Ty jako rodzic o tym decydujesz, nie pani z zerówki).
      I nawet jeśli tylko dwadzieścioro zerówkowiczów je obiady to gdzieś trafia co drugi dzień 2o wafelków, za które płacą rodzice, którzy nic o tym nie wiedzą.

      Gdyby Twoja starsza córka jadała obiady to za te same pieniądze ona dostawałaby słodycz a jej młodsze rodzeństwo nie? Przecież to jest kradzież.
    • aka10 Re: Czepiam się? 09.01.15, 18:53
      Slonko, wg. mnie, to tych deserow czy wafli nie powinno byc w szkole wcale i NIKT nie powinien po obiedzie tego dostawac. Nie ma znaczenia, czy zerowkowicz czy 6-ta klasa. Nie nalezy takich roznic miedzy dziecmi robic. I tu powinnas walczyc.
      Niech dzieci zjedza obiad i dostana owoc; czasem zwykle jablko, czasem np. kawalek ananasa czy kiwi.
      To, ze slodyczy sie do szkoly nie przynosi, to kolejny plus. Kto chce, je i tak mase tego w domu. Mleczna kanapke mozna spokojnie zjesc w domu, jesli sie uwaza, ze to zdrowe i pozywne. O nutelli nawet nie wspomne...
      To jest wg. mnie idiotyczna polityka, ze niby sie dba o 6-latki i ogranicza im cukier, a potem to "hulaj dusza". Nie tedy droga.
      U moich dzieci przez cala podstawowke byl zakaz przynoszenia slodyczy, sokow i innych slodkich swinstw. Deserow zadnych po obiedzie nie bylo, owoce dwa razy dziennie.
      W gimnazjum tez byl zakaz przynoszenia slodyczy do szkoly (sklepikow zadnych). Tak wiec, do 16-tu lat, przynajmniej szkola redukowala spozycie cukru u dzieci. Problemow nie bylo zadnych. W domu kazdy robil, co chcial, ale to i tak bylo iles tam godzin dziennie bez slodkich rzeczy. I bardzo dobrze, wg. mnie. Niektorym dzieciom wrecz nalezy redukowac spozycie slodyczy. Chyba dobrze, jak szkola robi "polowe roboty".
    • mynia_pynia Re: Czepiam się? 09.01.15, 18:55
      U nas na deser w przedszkolu jest jogurt, mleko, owoc lub drożdżowka, nie ma wafelkow bo dyrekcja tak zadecydowala, a ze przedszkole jest w szkole wiec wszyscy maja to samo tylko wielkosc porcji inna.
    • lafiorka2 Re: Czepiam się? 09.01.15, 18:57
      nie czepiasz się!
      o ile z likwidacją słodkiego w sklepikach się zgadzam o tyle zabranianie z góry słodkiego dzieciakom mnie już by wk..ło.
      To! czy moje dziecko zje czy nie zje słodkiego zależy ode mnie,Teraz wszyscy dostana w szkołach ścisku tyłka z tym słodkim.
      Chce, to dam ,to jest moje dziecko i ja o nim decyduje.

      Poza tym płącisz za cały obiad,łącznie z deserem.Niech daja budyń,kisiel czy co tam jeszcze.Z ty, że ten pisak to z lekka ...yyyy....harcore.
      • aka10 Re: Czepiam się? 09.01.15, 19:08
        lafiorka2 napisała:


        > To! czy moje dziecko zje czy nie zje słodkiego zależy ode mnie,Teraz wszyscy do
        > stana w szkołach ścisku tyłka z tym słodkim.
        > Chce, to dam ,to jest moje dziecko i ja o nim decyduje.
        >
        To, niestety tak nie funkcjonuje, przynajmniej nie w instytucjach. Jesli szkola chce promowac zdrowe zywienie bez mlecznych kanapek ("Jedna kanapka waży 28 gramów i dostarcza 118 kcal. Zjedzenie takiej przekąski jest równoznaczne ze zjedzeniem prawie dwóch łyżeczek cukru (8,3 g cukrów). Co do tłuszczów to dostarcza nam ich 7,8 g, w tym 4,6 g stanowią tłuszcze nasycone. Wartość odżywcza tejże kanapki może się schować przy wartości odżywczej owoców lub warzyw albo prawdziwej kanapki z warzywami i dowolnymi dodatkami."), to bedzie bardzo trudno, jesli rodzice beda to ignorowac. I jeszcze trudniej bedzie dzieciom, ktorych rodzice uwazaja, ze to zbedne w jadlospisie "swinstwo" (a sa tacy). Wg. mnie, dziecku sie nic nie stanie jak owa "kanapke" skonsumuje w domu. Nawet dwie.
        • lafiorka2 Re: Czepiam się? 09.01.15, 19:24
          sama ograniczam słodkie moim dzieciom,ale nie chcę, żeby ktoś decydował, jak ostatnio, że prezentem mikołajkowy dla klasy mają być....banan,jabłko i mandarynka.K..wa?!
          • aka10 Re: Czepiam się? 09.01.15, 19:31
            lafiorka2 napisała:

            > sama ograniczam słodkie moim dzieciom,ale nie chcę, żeby ktoś decydował, jak os
            > tatnio, że prezentem mikołajkowy dla klasy mają być....banan,jabłko i mandarynk
            > a.K..wa?!
            >
            No, jeszcze jakas porzadna czekolade 70%-owa mogli dolozyc. Fakt wink
            I ja tez uwazam, ze rodzic powinien decydowac. jesli jednak szkola robi wszystko, zeby ograniczyc "smieciowe jedzenie" dzieciom, to nalezy to raczej ulatwiac i chwalic.
            • pani.jezowa Re: Czepiam się? 09.01.15, 19:36
              Ale nie w ten sposób, że rodzice płacą za obiady, dziecko części obiadu nie dostaje a ktoś z personelu to kradnie.
              To nie jest metoda.
              • aka10 Re: Czepiam się? 09.01.15, 19:40
                pani.jezowa napisał(a):

                > Ale nie w ten sposób, że rodzice płacą za obiady, dziecko części obiadu nie dos
                > taje a ktoś z personelu to kradnie.
                > To nie jest metoda.

                Oczywiscie, tez to napisalam.
                • pani.jezowa Re: Czepiam się? 09.01.15, 19:43
                  A to przepraszam, nie doczytałam.
            • lafiorka2 Re: Czepiam się? 09.01.15, 19:44
              ułatwiam.Przecież zgodziłam sie dawać słodkie tylko w piątki tongue_out
            • anorektycznazdzira Re: Czepiam się? 09.01.15, 20:37
              "jesli jednak szkola robi wszystko, zeby ograniczyc "smieciowe jedzenie" dzieciom, "
              ... to może organizować w ten sposób sklepik szkolny, imprezy szkolne, czy nawet obiady, ale nie może nieomal grzebac po kieszeniach i tornistrach i konfiskować dzieciom jedzenia. Rodziców też może poprosić, żeby nie dawali, tłumaczyć dlaczego mają nie dawać, etc, ale jeśli ktoś się z opinią szkoły nie zgadza, to ma do diaska prawo dać wafel czekoladowy.
              Ja na przykład uważam (nie, nie uważam: WIEM, z racji zawodu) czym i jak bardzo pryskane sa banany i pomarańczę i nie chcę wcale, żeby je ktoś dawał w szkole mojemu dziecku. Bo będą niedomyte, jeśli w ogóle, dziecko je obierze łapami wcierając połowę syfu w to, co zje i cały pomysł dawania cytrusów uważam za szkodliwy. Czy mogę zabronić jedzenia pomarańczy całej grupie?!!
              • aka10 Re: Czepiam się? 09.01.15, 22:46
                anorektycznazdzira napisała:

                ale nie może nieomal grzebac po kieszeniach i tornistrach i konfiskow
                > ać dzieciom jedzenia. Rodziców też może poprosić, żeby nie dawali, tłumaczyć dl
                > aczego mają nie dawać, etc, ale jeśli ktoś się z opinią szkoły nie zgadza, to m
                > a do diaska prawo dać wafel czekoladowy.

                Tak tylko mysle, co by bylo, gdybys TY nie chciala, zeby Twoje dziecko jadlo takie wafle, gdyby bylo z gory powiedziane, ze szkola nie chce, zeby dziecko cos takiego przynosilo, a ktos by to mial w nosie i swojemu dziecku dawal, a Twoje dziecko by patrzylo, jak to drugie wcina wafle...
                Szkoly maja w statusach rozne nakazy i zakazy przeciez.

                > Ja na przykład uważam (nie, nie uważam: WIEM, z racji zawodu) czym i jak bardzo
                > pryskane sa banany i pomarańczę i nie chcę wcale, żeby je ktoś dawał w szkole
                > mojemu dziecku. Bo będą niedomyte, jeśli w ogóle, dziecko je obierze łapami wci
                > erając połowę syfu w to, co zje i cały pomysł dawania cytrusów uważam za szkodl
                > iwy. Czy mogę zabronić jedzenia pomarańczy całej grupie?!!

                Owoce powinny byc myte przed podaniem. Cytrusy mozna wykluczyc.
                >
                >
                • anorektycznazdzira Re: Czepiam się? 10.01.15, 10:47
                  Właśnie argument, że ja mam nie dawać swojemu dziecku czegokolwiek, co nie jest toksyczne, prawem zakazane, absolutnie niedostępne dla zwykłego śmiertelnika, bo inne "będzie patrzyło" kompletnie do mnie nie przemawia. Jeśli ktokolwiek jest winny sytuacji, to tylko rodzice tego dziecka, bo to oni wymyślili, że ich dziecko ma czegoś nie jeść. Ich wola, ich sprawa, proszę bardzo, ale od mojego dziecka wara. Z jakiej racji uważają, że będą nam narzucać co jemy?!
                  Przypominam, że tabuny alergików "patrzą jak inni jedzą".
                  Tak naprawdę uważam, że ten cały światły "zakaz" nie obroniłby się 5 minut, gdyby ktoś z rodziców postanowił zaprotestować.
                  • lafiorka2 Re: Czepiam się? 10.01.15, 13:10
                    anorektycznazdzira napisała:

                    > Właśnie argument, że ja mam nie dawać swojemu dziecku czegokolwiek, co n
                    > ie jest toksyczne, prawem zakazane, absolutnie niedostępne dla zwykłego śmierte
                    > lnika, bo inne "będzie patrzyło" kompletnie do mnie nie przemawia. Jeśli ktokol
                    > wiek jest winny sytuacji, to tylko rodzice tego dziecka, bo to oni wymyślili, ż
                    > e ich dziecko ma czegoś nie jeść. Ich wola, ich sprawa, proszę bardzo, ale od m
                    > ojego dziecka wara. Z jakiej racji uważają, że będą nam narzucać co jemy?!
                    > Przypominam, że tabuny alergików "patrzą jak inni jedzą".
                    > Tak naprawdę uważam, że ten cały światły "zakaz" nie obroniłby się 5 minut, gdy
                    > by ktoś z rodziców postanowił zaprotestować.
                    >

                    zgadzam się.
    • mamaemmy Re: Czepiam się? 09.01.15, 19:02
      nie czepiasz się.
      Nie zostawiłabym tego tak.
    • anorektycznazdzira Re: Czepiam się? 09.01.15, 20:23
      Ja mam taką wrodzoną przekorę, że jak nic poszłabym prosto do pani i powiedziała, że CHCĘ, życzę sobie, oczekuję, że moje dziecko będzie dostawało i jadło każdy wafelek, ciasteczko, żelek i chrupek jaki jest dodawany do obiadu. Bo ja uważam, że tak jest dla niego ŚWIETNIE i zdrowo i proszę mi pokazać na jakiej podstawie ktoś mu to zabiera.
      Jako kompromis proponuję, że dzieciak jak chce to zjeść- zjada na miejscu, czyli nie targa do sali. Ale niech ktoś spróbuje mu zabrać deser suspicious
    • nangaparbat3 Re: Czepiam się? 09.01.15, 21:42
      Nie czepiasz się.
      Albo dzieci moga zjeść wsystko, co dostają w stolowce, albo panie powinny doprowadzić do tego, że w stolówce na deser będą zawsze owoce.
      • bei Re: Czepiam się? 09.01.15, 21:51
        Płacisz za deser i dziecko dostaje go co drugi obiad, czyli jesteście okradani sad
    • best_bej Re: Czepiam się? 10.01.15, 14:11
      no ale ty za ten deser płacisz! Więc albo zwrot kasy albo niech codziennie bedzie owoc.
    • slonko1335 Zagadka częściowo wyjaśniła się... 20.02.15, 21:42
      Otóż owoc lub słodycz jest w zamian za nadpłatę powstałą z oszacowania na górkę ceny obiadu. Jako, że rodzic płaci tylko za surowce zużyte do przygotowania posiłku a ceny jak wiadomo się wahają i zmieniają cena obiadu jest policzona z lekką górką, za resztę kwoty która zostaje po opłaceniu dostawcy produktów kupowane są właśnie owoce/słodycze. Nie ma ich w ustalonym jadłospisie bo wcześniej nie bardzo wiadomo ile zostanie i czy coś zostanie w ogóle.
      Tak wiec płacę za ten owoc/słodycz ja a nie ktoś go sponsoruje. Cóż znowu będę tą czepiającą się i problematyczną mamuśką bo zamierzam oczywiście zapytać czemu moje dziecko tego nie dostaje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka