Dodaj do ulubionych

Zniszczony przedmiot w pracy.

09.01.15, 20:59
Jeśli mam w torebce rzecz cenną (elektronika, zegarek, pióro,drogie perfumy, puder czy inny kosmetyk z wyższej półki, no cokolwiek) i jeśli koleżanka z pracy złośliwie rzuci moją torebką tak, że rzecz ulegnie zniszczeniu, to kto powinien ponieść odpowiedzialność za zniszczoną rzecz?
(Dodam, że rzecz jest prywatna i kompletnie niepotrzebna do pracy).
Obserwuj wątek
    • jusiakr Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 21:05
      Oczywiście nauczyciel big_grin

      A na poważnie -koleżanka, niezależnie czy celowo czy nie. Może to pokryć ubezpieczenie jak się ma oc w życiu prywatnym.
      • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 21:26
        Podoba mi się Twój tok rozumowania big_grin
    • kawka74 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 21:29
      Na pewno nie koleżanka. Może być dyrektor/zastępca/księgowy/sprzątaczka, wybierz sobie. Nauczyciele też, oczywiście, są do dyspozycji, no ale tu jest potrzebna większa ekwilibrystyka myślowa ;p
    • misterni Mąż odkupuje, Twój oczywiście, ale uprzedzam 09.01.15, 21:36
      wpierw powinien Cię ochrzanić, że nie obroniłaś torebki, a potem Ci potrącać z kieszonkowego big_grin
      • baltycki Re: Mąż odkupuje, Twój oczywiście, ale uprzedzam 09.01.15, 23:13
        big_grin big_grin big_grin
      • ichi51e Re: Mąż odkupuje, Twój oczywiście, ale uprzedzam 10.01.15, 08:01
        No i domladnie tak sie stanie w prawdziwym zyciu. Nikt ci nic nie odkupi (bo nie zmusisz) tylko ty sama bedziesz musiala wydac swoja kase. Mozna sie tego uczyc w dziecinstwie a mozna i w doroslosci zyc zludzeniami i skarzyc sie (szefowi?) ze ona mi zepsulaaaaa buuuu buuuu
        • lily-evans01 Re: Mąż odkupuje, Twój oczywiście, ale uprzedzam 10.01.15, 10:46
          Nie piep.rz, jeśli ktoś ci celowo zniszczył wartościową rzecz i są świadkowie/nagranie kamery, spokojnie występujesz do sądu, koleżanka płaci nie tylko za rzecz, ale i za założoną sprawę tudzież Twoją reprezentację adwokacką, bo Ty nie masz czasu stawiać się osobiście, pracujesz. Tak działa prawo, choć niektórzy sądzą, że nie.
          • ichi51e Re: Mąż odkupuje, Twój oczywiście, ale uprzedzam 10.01.15, 10:59
            Ha ha ha ha
            Jakos nigdy nie slyszalam zeby ktos pozwal szwagierke/kolege z pracy za zniszczony telefon...
            • lily-evans01 Re: Mąż odkupuje, Twój oczywiście, ale uprzedzam 10.01.15, 14:26
              Bo widocznie telefon nie był wartościowy. I to, że nie słyszałaś, nie znaczy, że taka droga postępowania nie istnieje.
              Jakby mi koleżanka zwaliła na ziemię torbę z iPhonem za - strzelam - 1500 zł - to oczekiwałabym odkupienia albo wystąpiłabym na drogę sądową. Jakby mi rozwaliła telefon kupiony za złotówkę do abonamentu i to taki na niedługo przed wymianą, machnęłabym ręką na całą tę sprawę.
              To, że tobie jest wszystko jedno, nie oznacza, że nie istnieją prawne możliwości wysuwania roszczeń, od jakiejś tam kwoty, nie chce mi się teraz szukać, jakiej.
              • yenna_m Re: Mąż odkupuje, Twój oczywiście, ale uprzedzam 10.01.15, 16:57
                Za telefon za zlotowke dodany do abonamentu zaplacilas wcale niemale pieniadze (porownaj abonament bez telefonu za podobne swiadczenia telefoniczne).
                Poza tym wielu ludzi miewa jakies plany dotyczace takiego telefonu. Np chce go dac dziecku czy komus potrzebujacemu (szczegolnie, gdy telefon nadal fajny).
                • lily-evans01 Re: Mąż odkupuje, Twój oczywiście, ale uprzedzam 10.01.15, 17:27
                  Wiem, wiem, ale u mnie te telefony pod koniec abonamentu zazwyczaj są zjechane wink. Ogólnie dałabym sobie spokój w wypadku rzeczy o niewielkiej czy znikomej wartości. Choć ja z drugiej strony bym taką rzecz w te pędy odkupiła, jakby co...
                  • yenna_m Re: Mąż odkupuje, Twój oczywiście, ale uprzedzam 10.01.15, 17:40
                    Ja też. Zwykla ludzka przyzwoitość nakazuje...
        • misterni Re: Mąż odkupuje, Twój oczywiście, ale uprzedzam 11.01.15, 01:23
          ichi51e napisała:

          buuuu buuuu

          Buuuu buuu jakaś ty głupia. big_grin

          Owszem, gdy ktoś umyślnie mi coś niszczy, pociągam go odpowiedzialności. Czy to w dom, czy w pracy, czy na ulicy.
    • iwoniaw Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 21:45
      Oczywiście sama sobie jesteś winna, że w ogóle posiadasz, a tym bardziej nosisz do pracy przedmioty, które nie są ci niezbędne. Albo które kosztowały więcej niż 10 zł, podczas gdy w chińskiej budzie możesz kupić ich erzatze za 20 gr.
      Ale jeśli już upierasz się przy odkupieniu, to powinien to zrobić BHPowiec, który nie dopilnował najwyraźniej bezpieczeństwa twej torebki na terenie zakładu pracy.
      • bei Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 22:00
        smilesmile

        Stawiam na rekompensatę przy emeryturze, teraz to stać Cię i odkupisz sobie samasmile
        • najma78 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 22:41
          Jak widac po tym i sasiednim watku rozwoj emocjonalny przecietnej ematki zatrzymal sie na poziomie ucznia szkoly podtstawowej czyli ok 12-latka. big_grin w sumie to chyba nie jest smieszne.
          • edelstein Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 22:44
            Pomylilas sie tam powinno pisac "mój rozwoj emocjonalny"
          • araceli Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 22:47
            Twój rozwój emocjonalny. Szczególnie zawiść o drogie przedmioty, na które Cię nie stać.
          • kannama Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 22:49
            Ale właśnie gdy 12-latki nie będą ponosić konsekwencji swoich zachowań to też się nie rozwiną. Jestem w stanie zrozumieć, że kilkulatek rzuca rzeczą, nie zdając sobie sprawy, że ją niszczy. 12-latka rzuca w celu zniszczenia.
          • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 23:52
            Najma, od strony prawnej sytuacja wygląda tak samo. Własność to własność. Zniszczenie to zniszczenie.
            • najma78 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 10:19
              yenna_m napisała:

              > Najma, od strony prawnej sytuacja wygląda tak samo. Własność to własność. Znisz
              > czenie to zniszczenie.

              Nie wyglada tak samo, bo zalezy od mozliwosci przewidywania konsekwencji oraz oceny skutkow wlasnych czynow a to zalezy od stopnia rozwoju emocjonalnego a ten jest zwiazany z wiekiem. W szkolach sa jasne zasady dotyczace przynoszenia przwdmiotow wartosciowych, ktore mowia ze robi sie to na wlasna odpowiedzialnosc. A wiesz czemu tak sie robi? Dlatego ze dzieci nie sa w stanie wlasciwie i w kazdych okolicznosciach przewidziec skutkow swoich czynow oraz panowac nad emocjami tak jak dorosli. Natomiast osoby dorosle powinny, dlatego rzucanie torebkami w pracy (a do pracy chodza osoby dorosle, a przynajmniej w wieku, w ktorym potrafia juz panowac na emocjami) jest niedopuszczalne i za cos takiego grozi postepowanie dyscyplinarne i raczej wiadomo jakim rezultatem zakonczone.
              Rodzic powinien przewidziec ze w szkole moze dojsc do roznych sytuacji w wyniku ktorych moze dojsc do uszkodzenia roznych rzeczy dlatego nie oplaca sie wyoosazac dziecka w drogie przedmioty. Dziwne jest tez ze autorka tamtego watku nie jest zainteresowana dochodzeniem przyczyn incydentu a najwazniejszy jest dla niej ten bidon.
              Moje mlodsze dziecko ma 7 lat i jest w 3kl i ze dwa razy w roku w ostatni dzien przed wakacjami moga przyniesc ulubiona zabawke do szkoly. Warunki jednak sa czyli zabawka tylko sztuk 1 i nie elektroniczna wlasnie po to aby nie doszlo do zepsucia a potem pretensji rodzicow. Jesli wiec dziecko przyniosloby np tablet to zostanie on zabrany przez nauczyciela i oddany na koniec dnia w szkole. To samo dotyczy drogecenngo bidonu dziecka autorki sasiedniego watku, dala taki to jej problem, nie moze oczekiwac ze wszyscy beda znali jego cene i obchodzili sie z nim jak z jajem faberge.
              • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 10:42
                Serio? Więc jeśli 7-latek zlosliwie spali dom sąsiadow i sasiedzi straca caly dobytek to rodzice gnoja nie odpowiadaja za szkode?
                A to ciekawe.

                Mnie sie wydawalo, ze spokojnie mozna z powodztwa cywilnego sciagnac co nasze :p
                Idz do prawnika i popytaj.

                Smarkacze nie są bezkarni. Inaczej by samochody mialy notorycznie wydrapany napis "czyścioch" na karoserii i nikt by sie nie przejmowal ze piłka wybila okno sąsiadom.

                Tak sie akurat sklada, ze wlasnosc w tym kraju jest chroniona. Poczytaj kc i nie wciskaj mi glodnych psychologicznych kawałków.
                • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 10:50
                  PS. Troche znam sie na prawie. Ten rego. Takie wyksztalcenie wink

                  Zniszczenie domu i rzeczy z plecaka to nadal ta sama sytuacja. Dla wyjasnienia dodam, ze kc posluguje sie okresleniami "rzecz" na okreslenie wszystkich zdarzen i prawo jest naprawde slepe.

                  W casusie o plecaku zamien zawartosc plecaka na drogi ekspres do kawy czy zabytkową wazę. Plecak zamien na otwarte okno. Dzialanie polegajace na celowym rzuceniu zamien na dzialanie polegajace na celowym wrzuceniu pilki sasiadom przez okno. Brzdęk. Waza z dynastii Ming rozbita.

                  (To ciagle dla prawnika taka sama sytuacja).

                  Czy RODZICE 5-latka odpowiadaja za zniszczenia? 5-latek nie. Ale za szkody przez niego wyrzadzone rodzice odpowiadaja i nie ma zmiłuj. Ogromną grzecznoscia jest i uklonem pelnym sympatii w strone rodzicow szkodnika, ze ten, kogo rzecz zostala zniszczona takim dzialaniem, machnie reką i odpusci milym sasiadom.
                  • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 10:52
                    dodam, ze kc posluguje sie okresleniami "rzecz" na okreslenie wszystkich przedmiotow
                  • najma78 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 10:54
                    yenna_m napisała:

                    > PS. Troche znam sie na prawie. Ten rego. Takie wyksztalcenie wink

                    big_grin znac sie troche a dobrze robi jednak roznice. Wyksztalcenie nie oznacza jednak specjalisty w realu.
                    • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 13:08
                      Najma ośmieszasz się. Więxej nie dyskutuję. Rozmowa z toba przypomina krzyczenie do studni.
                • najma78 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 10:51
                  yenna_m napisała:

                  > Serio? Więc jeśli 7-latek zlosliwie spali dom sąsiadow i sasiedzi straca caly d
                  > obytek to rodzice gnoja nie odpowiadaja za szkode?
                  > A to ciekawe.

                  Odpowie osoba ktora pod opieka miala dziecko ale to tez bedzie zalezalo od oklicznosci to sa sprawy dla polocji i ewentualnie sadu.

                  > Mnie sie wydawalo, ze spokojnie mozna z powodztwa cywilnego sciagnac co nasze :
                  > p
                  > Idz do prawnika i popytaj.
                  >
                  > Smarkacze nie są bezkarni. Inaczej by samochody mialy notorycznie wydrapany nap
                  > is "czyścioch" na karoserii i nikt by sie nie przejmowal ze piłka wybila okno s
                  > ąsiadom.
                  >
                  > Tak sie akurat sklada, ze wlasnosc w tym kraju jest chroniona. Poczytaj kc i ni
                  > e wciskaj mi glodnych psychologicznych kawałków.

                  A ja ci radze: uspokuj sie bo nie wszystko jest czarno biale i nie wszystko podlega jednemu zdan zdaniu z przspisow prawnych. Dzieci byly w szkole gdy do incydentu doszlo i to ma znaczenie.
                  • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 10:53
                    Przy roszczeniu odszkodowawczym nie bedzie zalezalo od zadnej policji.
                    bredzisz
                    • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 10:54
                      Ps: skladasz pozew do sadu cywilnego i starzy bulą odszkodowanie. Poczytaj se o deliktach na przyklad.
                      • najma78 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 10:59
                        yenna_m napisała:

                        > Ps: skladasz pozew do sadu cywilnego i starzy bulą odszkodowanie. Poczytaj se o
                        > deliktach na przyklad.

                        Pozew nie rowna sie nakaz placenia odszkodowania. Do tego jest cala droga, czesto kilkuletnia i niekoniecznie zakonczona buleniem.
                        • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 11:00
                          O matko matko serio? Ulegasz stereotypom big_grin
                      • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 11:00
                        Sugeruje zrobic doswiadczenie. Daj dwojemu dzieciakowi (3-latkowi) gwozdzia, postaw na parkingu i zaczekaj co sie stanie
                        Ciekawe, czy za jakakolwiek ryse nie bedziesz jako rodzic odpowiadac ..

                        Najma, nie wiem kim jestes z wyksztalcenia, ale swiadomosc prawną nasz zerową.

                        W sprawie gnoja ze szkoly zasada dzialania jest taka: przychodzi sobie bystry praenik-cywilista zatrudniony przez rodzicow poszkodowanego dzieciaka do sądu i rozsmarowuje w ramach powodztwa cywilnego rodzicow szkodnika. I wbrew pozorom nawet sie nie nameczy bo sprawa banalnie prosta i oczywista.

                        Jak nie wierzysz to przyjdz do mnie z dzieciakiem i niech cos zniszczy wink
                        • najma78 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 11:36
                          yenna_m napisała:

                          > Sugeruje zrobic doswiadczenie. Daj dwojemu dzieciakowi (3-latkowi) gwozdzia, po
                          > staw na parkingu i zaczekaj co sie stanie

                          A co ma sie stac? Sugerujesz ze kazdy 3 latek be rysowal auta?

                          > Ciekawe, czy za jakakolwiek ryse nie bedziesz jako rodzic odpowiadac ..

                          Nie, nie bede bo auta sa ubezpieczone. Odpowiadac za to moge za zaniedbanie 3-latka pozostajacego pod moja opieka.

                          > Najma, nie wiem kim jestes z wyksztalcenia, ale swiadomosc prawną nasz zerową.

                          Wiesz ja rozumiem ze ty masz doswiadczenie tylko z polskim prawem a ono jest dosc jakby to okreslic absurdalne.

                          > W sprawie gnoja ze szkoly zasada dzialania jest taka: przychodzi sobie bystry p
                          > raenik-cywilista zatrudniony przez rodzicow poszkodowanego dzieciaka do sądu i
                          > rozsmarowuje w ramach powodztwa cywilnego rodzicow szkodnika. I wbrew pozorom n
                          > awet sie nie nameczy bo sprawa banalnie prosta i oczywista.

                          Watpie, bo rodzice dziecka a nie gnoja jak to okreslasz tez moga wynajac bystrego prawnika ktory jednak pokaze ze odpowiedzialnosc ponosi szkola bo dzieci byly w tym czasie w budynku i pod opieka szkoly. Odpowiedzialnosci rodzicow dziecka nie gnoja w tym przypadku nie ma bo dziecko nie bylo pod ich opieka.

                          > Jak nie wierzysz to przyjdz do mnie z dzieciakiem i niech cos zniszczy wink

                          Mysle ze trafilabys jak kosa na kamien i mocno stepila. big_grin
                          • baltycki Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 13:48
                            > Nie, nie bede bo auta sa ubezpieczone.
                            Zaciekawilo mnie, jakiego rodzaju ubezpieczenie masz na mysli?
                            • najma78 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 13:57
                              baltycki napisał:

                              > > Nie, nie bede bo auta sa ubezpieczone.
                              > Zaciekawilo mnie, jakiego rodzaju ubezpieczenie masz na mysli?

                              W ubezpieczeniu auta wybieram opcje m.in od uszkodzen np takich ze ktos mi urwie lusterko gdy parkuje auto na ulicy obok domu. Moge ale nie musze zglosic to ubezpieczycielowi jesli taka opcje mam a on za to lusterko zwraca. To samo z porysowaniem auta, zazwyczaj swiadkow nie ma, a nawet jesli sa to 3-latek z gwozdziem ani jego opiekun ubezpieczenia moze nie miec I co wtedy? Myslisz ze ktos ci poda prawdziwe dane albo bedzie czekal na policje ktora przyjedzie w 5 min? A propos ubezpieczenia auta, to nawet jesli taka opcja jest to pierdoly typu zarysowanie albo lusterko nie zglaszam bo owszem koszta zwroca ale podniosa kwote przy najbkizszej okazji.
                              • baltycki Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 14:14
                                Dzieki za ten ..zbedny wyklad,
                                mnie ineteresowalo tylko,
                                jakie to ubezpieczenie powoduje, ze rodzice dziecka nie odpowiadaja za powstala szkode.

                                > > > Nie, nie bede bo auta sa ubezpieczone.
                              • baltycki Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 16:19
                                Odczytuje Twoj brak odpowiedzi jako "sorry (albo i bez sorry),
                                palnelam bzdure ktorej nie potrafie uzasadnic"
                                • najma78 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 22:00
                                  baltycki napisał:

                                  > Odczytuje Twoj brak odpowiedzi jako "sorry (albo i bez sorry),
                                  > palnelam bzdure ktorej nie potrafie uzasadnic"

                                  ??? Dobrze sie czujesz baltycki? Myslisz ze sledze twoje wypowiedzi i to moje glowne zajecie? Sprawcow zarysowan na parkingach najczesciej nie znajdziesz, a jesli nawet to ci zwieja i tyle wiec na takie okolicznosci mozna sobie odpowiednie opcje ubezpieczenia wykupic.
                                  • baltycki Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 22:31
                                    Chyba nie zrozumialas pytania..
                                    (tzn, mysle, ze doskonale rozumiesz, ale jakos odpowiadasz "obok")

                                    najma78 napisała:

                                    > > Ciekawe, czy za jakakolwiek ryse nie bedziesz jako rodzic odpowiadac ..

                                    > Nie, nie bede bo auta sa ubezpieczone.
                                    > Odpowiadac za to moge za zaniedbanie 3-latka pozostajacego pod moja opieka.

                                    jeszcze raz..
                                    Jakie ubezpieczenie auta mialas na mysli zwalniajace sprawce z odpowiedzialnosci.

                    • najma78 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 10:58
                      yenna_m napisała:

                      > Przy roszczeniu odszkodowawczym nie bedzie zalezalo od zadnej policji.
                      > bredzisz
                      Uwazasz ze policja nie bedzie wlaczona w sledztwo w sprawie podpalenia spowodowanego przez malotniego w wieku lat 7? Wow
                      w takich wypadkach moga sie domagac odszkodowania od rodzicow ale to sad biorac pod uwage wyniko sledztwa zdecyduje czy sie nalezy.
                      Slyszalas kiedys o ubezpieceniach mieszkan domow od wypadkow a takze podpalen, kradziezy?
                      • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 11:05
                        Bedzie albo nie bedzie.
                        Bedzie bo bedzie tutaj zbieg z przestepstwem.
                        A z wybiciem szyby? Zalaniem zlosliwym mieszkania sasiadow przez gnoja? Tez trzeba wlaczac policje? Mozesz, nie musisz.
                        Ja sie na sprawe patrze, skup sie teraz, bo bedzie trudno, pod kątem sprawa cywilnego a nie pod kątem zbiegu odpowuedzialnosci cywilnej i karnej. I wiem, ile sorawy trwaja. Takie oczywiste zalatwia sie na 1-2 rozprawach. Wbrew pozoru jednak ministerstwo sprawiedliwosci i sady wyzszych instancji zycza se co miesiac sprawozdan ze statystykami. I sedzia musi miec jakas zakatwialnosc. Wiec nie znajac systemu - nie bredź.
                        • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 11:07
                          Acha. W plecak tez moge wlaczyc policje i zrobic gnojowi łubuduby z kk za zniszczenie mienia.
                          • najma78 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 11:42
                            yenna_m napisała:

                            > Acha. W plecak tez moge wlaczyc policje i zrobic gnojowi łubuduby z kk za znisz
                            > czenie mienia.
                            >
                            No coz, raczej dalsza dyskusja nie ma sensu.
                        • najma78 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 11:40
                          yenna_m napisała:


                          > A z wybiciem szyby? Zalaniem zlosliwym mieszkania sasiadow przez gnoja? Tez trz
                          > eba wlaczac policje? Mozesz, nie musisz.

                          yenna ja rozumiem ze jestes niezrownowazona emocjonalnie skoro w pracy rzucanie torebkami jest norma ale jednak zmien slownictwo i przestan innych nazywac 'gnojami'.

                          Jesli sa przeslanki ze ktos wyrzadzil szkode celowo to owszem nalezy wlaczyc policje bo dochodzi do przestepstwa.

                          Mysle yenna ze jednak cos to wiesz ale wciaz niewystarczajaco.

                          • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 13:12
                            Nie. To po prostu ten sam casus tylko wyśrubowany do granicy absurdu. Żeby gołym okiem było widać, jak wygląda sytuacja z pkt widzenia odpowiedzialności CYWILNEJ.
                            • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 13:16
                              I sorry. Jesli gowniarz w wieku szkolnym rozmyslnie cos komus niszczy a rodzice NIC z tym nie robią, bo to takie biedne słodkie dzidzi,, to za kilka lat z gnoja prawdopodobnie bedzie bandyta.

                              Dziekuje za uwage.

                              PS rozmawiamy se o sytuacji w polskiej a nie eskimoskiej szkole. Na gruncie polskiego a nie eskimoskiego prawa.
                              • pade Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 13:26
                                jest takie pojęcie w prawie jak demoralizacjasmile
                                Czytałam wątek Mamyemmy i czytam ten, ze zdumieniem przyznam się. Kompletnie nie rozumiem, jak można uznać, że jesli moje dziecko coś komuś zniszczyło, to w sumie nic takiego się nie stało, bo to tylko dziecko. Owszem, dziecko, ale ja, jako rodzic odpowiadam za jego wychowanie. Jesli zniszczyło nieumyślnie, przez przypadek, pewnie będzie czuło się winne, więc pocieszę i wytłumaczę, że teraz musimy odkupić zniszczoną rzecz. Gdy zniszczy umyślnie, wdrożę inne środki wychowawcze i również odkupię, bo czuję się odpowiedzialna.
                                Jesli ja coś zniszczę to czuję się winna, a potem staram się zadośćuczynić. Zrekompensować komuś stratę. Tu już nawet nie o prawo chodzi, ale o moją moralność.
                                • najma78 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 13:43
                                  pade napisała:

                                  > Kompletnie nie rozumiem, jak można uznać, że jesli moje dziecko coś komuś zniszczyło, to w s
                                  > umie nic takiego się nie stało, bo to tylko dziecko. Owszem, dziecko, ale ja, jako rodzic odpowiadam za jego wychowanie.

                                  Jesooo. Wiesz o tym i rozumiesz ze dzieci maja zupelnie inna dojrzalosc emocjonalna w zaleznosci od wieku niz osoby dorosle? Wiesz i rozumiesz ze ich zdolnosc przewidywania konsekwencji roznycj czynow jest uzalezniona od wieku i inna niz osob doroslych? Rodzice wychowuja dzieci ale nie oznacza to ze maja pod zdalna kontrola i steruja poczynaniami swoich dzieci. Maja a przynajmniej powninni miec taka kontrole jesli dzieci sa pod ich opieka ale jesli sa w szkole to sila rzeczy nie maja. Nikogo naprawde nie interesuje dlaczego 6-to klasistka weszla w interakcje z 3-cio klasitka i kto do tego dopuscil? Akurat uszkodzony zostal bidon a gdyby tamta uderzyla kolezanke? Tez wina rodzicow? Przeciez ich tam nie bylo!


                                  > Jesli ja coś zniszczę to czuję się winna, a potem staram się zadośćuczynić. Zre
                                  > kompensować komuś stratę. Tu już nawet nie o prawo chodzi, ale o moją moralność.

                                  tak, to normalne ale trzeba spojrzec na wiek sprawcy zniszczenia, jego zdolnosc przewidywania skutkow oraz to ze dzieci byly po opieka szkoly. Rzucila plecakiem ale nie w celu uszkodzenia bidonu, dzieci nie byly pod nadzorem. Tak naprawde trudno ocenic sytuacje wiec zamiast robic widly z igly mozna wyluzowac niz z piana na ustach domagac sie odkupienia drogocennego bidonu.
                                  • pade Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 13:55
                                    To Ty nic nie rozumiesz. Jesli moje dziecko ze złości rzuci czyims plecakiem, to ja jako matka potrafię zrozumiec, że moje dziecko nie mogło się pohamować, ale jednocześnie czuję się odpowiedzialna. Nie ukarzę dziecka, ale będę tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć, że są inne sposoby wyrażania złości.
                                    Jestem odpowiedzialna za wychowanie dziecka tak, by nie niszczyło czyichś rzeczy. I za to, żeby ktoś nie ponosił kosztów dojrzewania emocjonalnego mojego dziecka.
                                    • najma78 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 15:13
                                      pade napisała:

                                      > To Ty nic nie rozumiesz. Jesli moje dziecko ze złości rzuci czyims plecakiem, t
                                      > o ja jako matka potrafię zrozumiec, że moje dziecko nie mogło się pohamować, al
                                      > e jednocześnie czuję się odpowiedzialna. Nie ukarzę dziecka, ale będę tłumaczyć
                                      > , tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć, że są inne sposoby wyrażania złości.
                                      > Jestem odpowiedzialna za wychowanie dziecka tak, by nie niszczyło czyichś rzecz
                                      > y. I za to, żeby ktoś nie ponosił kosztów dojrzewania emocjonalnego mojego dzie
                                      > cka.

                                      A czy ja gdzies twierdze ze nie nalezy dzieci wychowywac i uczyc ich panowania nad emocjami? Jednak nie mam ani ty nie msz fizycznej mozliwosci przeciwdzialania czynom dzieci gdy nie sa pod twoja opieka.
                                      • pade Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 16:20
                                        Czy ja gdzieś pisałam o zapobieganiu takim czynom? Nie, ja pisałam o odpowiedzialności po dokonaniu tego czynu.
                                      • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 16:54
                                        Czyli dziecko nie będące pod opieką rodziców (12-letnie na przyklad) może spokojnie zamordowac, bez zadnych konsekwencji, bo sie nie moglo pohamowac, bo matki/ojca fizycznie przy nim nie bylo zeby przeciwdzialac jakiemus zachowaniu? Eeeeee... Tego.... Pogratulowal sposobu wychowywania dzieciątka.
                                  • pade Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 14:01
                                    Aha, i gdyby moje dziecko kogoś uderzyło, też bym czuła się odpowiedzialna. Bo moim obowiązkiem jest wychować dziecko tak, by nie odreagowywało na innych.
                                    Wszyscy popełniamy błędy, dzieci, dorośli, ale chyba nie w tym rzecz, żeby zrobic coś głupiego i machnąć ręką, ot zdarza się, tylko wyciągnąć wnioski i zadośćuczynić. No i starać się nie popelnić kolejny raz tego samego błędu.
                                    • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 14:06
                                      Przestań odpływać w pogadanki wychowawcze, one kompletnie nie są tematem wątku.

                                      Czy w Twoich oparach dobrego wychowania ukrywa się cotygodniowe spotkanie wszystkich rodziców z klasy i skomplikowane rozliczenia finansowe obejmujące wszystkie połamane kredki i podarte rajstopy?
                                      • pade Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 14:12
                                        Moje dzieci wyrosły już z rajstopbig_grin
                                        A z tych oparów wyłania się jeszcze taka myśl: moje dzieci jak do tej pory nic, nikomu nie zniszczyły. Dziwne, nie?
                                        • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 14:16
                                          Możliwe jednak, że zniszczyły, ale rodzice tamtych dzieci nie mogli znaleźć prawnika, który by się podjął sprawy o pogryzienie ołówka i po prostu nie dostałaś pozwu.
                                          • pade Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 14:18
                                            No jasne, Ty wiesz lepiej.
                                      • pade Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 14:13
                                        Mam jeszcze pytanie: dlaczego jesteś taka agresywna w stosunku do mnie?
                                        • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 14:18
                                          Bo zagarnęłaś całą krainę łagodności, mnie została rola zuchwałego przestępcy.
                                    • pade Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 14:09
                                      Mam jeszcze pytanie, bo nie przeczytałam całego wątku Mamyemmy, czy jej córka została przeproszona?
                                  • edelstein Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 15:15
                                    Znasz wyjatkowo duzo niedorozwinietych bachorow.Moje dziecko juz w okolicach 4urodzin pojelo,ze rzeczy sie szanuje,swoje i cudze.Biedna szostoklasistka nie wie,ze nie wyrywa sie plecaka i nie wali nim o podloge.Na miejscu rodzicow poszlabym do lekarza,bietet pojmowanie w tym wieku takich oczywistosci swiadczy o powaznym niedorozwoju lub/i demoralizacji.
                                • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 16:41
                                  Pade, ale do takich przemyśleń jak Twoje, trzeba być mądrym, odpowiedzialnym rodzicem smile
                                  • pade Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 16:50
                                    Dziękujęsmile Naiwnie sądziłam, że to normasmile
                                    • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 16:50
                                      Ja też.
                            • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 13:19
                              Yenna, czy Tobie się jakieś leki skończyły?
                              • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 13:25
                                Tak. Beta glucan dla kotów. A dlaczego pytasz?

                                Jak myslisz? Jak zaczyna sie demoralizacja dzieciaka? Od drobiazgow, gdzue rodzice nie reaguja i pokazuja, ze jest sie bezkarnym.

                                Z tym, ze ja uwazam, ze zniszczenie drogiej rzeczy jie jest drobiazgiem.
                                • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 13:34
                                  Bo rzucasz się jakbyś sama odstawiła coś konkretnego.

                                  Peron Wam już dawno odjechał. Rzutki prawnik z pozwem o termosik. To już powinnam z dwoma pozwami wystąpić, bo moje dziecko od września miało dwie straty: zaplamioną smarem kurtkę na nowym szkolnym placu zabaw i pęknięte pudełko na drugie śniadanie, przyciśnięte przez inne dziecko szufladą. Do tego znalazłby się nawet pozew o próbę zabójstwa, bo kolega zamknął mojego syna w szafce basenowej.
                                  • araceli Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 13:41
                                    Nie rzuca się tylko wyśmiewa Wasze buractwo i cwaniactwo.
                                    • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 13:45
                                      Nie, sama prezentuje buractwo i cwaniactwo, wypisując farmazony o rozsmarowywaniu przez prawnika rodziców pozwanych za bidonik. A raczej chyba jakieś paranoiczne rojenia, pieniactwo sądowe jest częstym objawem paranoi.
                                      • araceli Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 14:03
                                        Dochodzenie obowiązującego w Polsce prawa to 'cwaniactwo'? Chyba tylko przestępca może coś takiego twierdzić.
                                        • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 14:09
                                          Powiem to na rozprawie o połamane pudełko na drugie śniadanie, dzięki.
                                          • araceli Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 14:18
                                            mary_lu napisała:
                                            > Powiem to na rozprawie o połamane pudełko na drugie śniadanie, dzięki.

                                            A no powiedz. Moja koleżanka usłyszała teks o pieniactwie na sprawie o wandalizm z ust matki oskarżonego 19-latka. Chłopak pobazgrał jej płot farbą w sprayu kibolskimi hasłami. Złapała go policja i wiesz co koleżanka usłyszała przed salą sądową od jego matki? Że jest PIENIACZKĄ smile

                                            Także ten tego - tak pewnie będzie wyglądać Twoja przyszłość smile
                                            • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 14:21
                                              Dziękuję, że prorokujes mojemu dziecku tylko karierę kibola bazgrzącego po płocie, a mogłaś napisać, że będzie okradać staruszki.
                                          • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 16:44
                                            Pamiętaj, że telefon za stówkę może być dla kogoś bardzo dużym obciążeniem dla budżetu domowego.
                                            I rozmawiamy o cennych (dla osoby, której rzecz zniszczono umyślnie) rzeczach.
                                            Rozumiem, że pudełko na śniadanie ze złota wysadzanego brylantami?
                                            • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 20:52
                                              Pudełko było od tego samego jubilera, co bidon ME.
                                      • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 16:49
                                        Ale ja nie piszę o bidoniku. Chyba, że nie umiesz czytać.
                                        Piszę o zniszczeniu cennych rzeczy. Wybiciu szyby w mieszkaniu, zalaniu mieszkania (farba i zatrudnienie malarza to już całkiem niemały wydatek), zniszczeniu elektroniki, wazy z dynastii Ming...
                                        Cenne - słowo klucz. Wróć do pierwszej klasy i przerób jeszcze raz literki ze słowa cenne. Oraz czytanie ze zrozumieniem.
                                        • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 20:51
                                          Chyba nie umiesz pisać, bo powyżej stworzyłaś całe wywody o tym, że nie wartość się liczy.

                                          Zdaje się, że mamy ogromne szczęście, że jednak nie zostałaś tym prawnikiem, bo przodowałabyś w słynnych sprawach o batonik.
                                          • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 21:04
                                            Serio? Przeczytaj jeszcze raz post założycielski. I jeszcze raz. A potem wróć do podawanych przeze mnie przykładów. Przeczytaj cztery razy. Następnie wróć do postu założycielskiego. A potem poproś dziecko o korepetycje z czytania ze zrozumieniem.
                                            • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 21:16
                                              Chociaż dla prawa wartość nie ma znaczenia.
                                              Nikt nie będzie sobie tyłka zawracac włóczeniem się po sądach w/s bidonika. Chociaż też np w sądach cudnie widać tendencję pt ubożenie społeczeństwa. Wtedy ludzie zaczynają się sądzić o coraz niższe kwoty.

                                              Inna sprawa, że jeśli by moje dziecko coś zniszczyło, to oddałabym kasę bez gadania.

                                              Z własnego podwórka. Niedawno padł dorosły kot po kotach z mojej hodowli. Akurat padł na serce, nie mogłam tego przewidzieć, rodzice mają piękne, zdrowe serca i są w każdą stronę gruntowanie przebadani. Czyli mogłam olać sprawę. Tymczasem zaproponowałam tym ludziom, którzy stracili dorosłego kota ode mnie, innego kociaka z mojej hodowli (kociak jest dużo cenniejszy niż kot, który padł - gdybym go sprzedała do hodowli, a nadaje się, wzięłabym 1000 euro, na kolanka - 2000 zł). Kot oczywiście zostaje wydany ZA DARMO.

                                              Kwestia zwykłej ludzkiej uczciwości i przyzwoitości. Zła karma wraca a ja nie chcę uczyć dzieci szujowatości.
                                              • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 21:24
                                                No to dokładnie wytłumaczyłaś, dlaczego nie ponosisz odpowiedzialności za śmierć tego kota. Dlaczego więc dałaś drugiego za darmo? Bo odjeżdżasz, Yenna.
                                                • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 21:31
                                                  Ponieważ tak moim zdaniem powinien zachować się dobry hodowca.
                                                  Jakieś pytania?
                                                  • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 21:35
                                                    Natomiast mnie interesuje, jakim bez honoru trzeba byc czlowiekiem, zeby komus nie odkupic zniszczonego bidonu/pudrlka na kanapke, tym bardziej, ze to kosztuje grosze...
                                                    Taka bieda w domu, ze nie stac na zakup bidonu za 5 zetow (za pieniadze wziete ze skarbonki szkodnika) i oddanie go poszkodowanemu dziecku?
                                                    Podaj nr konta, przesle Ci te 5 zetow. Nie musisz mowic, ze ktos Wam pomogl finansowo. Niech to bedzie nasza slodka tajemnica... big_grin
                                                  • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 21:58
                                                    Mnie cały czas zastanawia, co trzeba mieć pod kopułą, żeby domagać się pieniędzy za drobne przedmioty zniszczone przez dzieci. Zostaw sobie te pieniądze na poczet szkód wyrządzonych przez maluchy którejś zapraszanejprzez Ciebie w tym wątku forumki.
                                                  • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 22:11
                                                    Prześlę, nie musisz się wstydzić.
                                                  • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 22:17
                                                    Że jest z Tobą bardzo źle, widać już było przy sprawie Rosy, widzę, że się pogarsza. I jeszcze we wszystko wstawiasz ten pseudoprawniczy bełkot.
                                                  • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 22:44
                                                    Cóż. Argumenty się skończyły? big_grin
                                                  • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 22:52
                                                    Tak, poległy przy tych pięciu złotych i Twoim zmienianiu zdania co kilka minut.
                                                  • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 23:00
                                                    Dla mnie takie oddanie zniszczonego przedmiotu to kwestia klasy.
                                                    Cóż. Klasę się ma albo się nie ma.
                                                    I tyle.
                                                  • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 23:07
                                                    A Ty jej nie masz, trudno, jak widać bez tego też można żyć.
                                                  • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 23:18
                                                    zdecydowanie ją ma natomiast osoba, dla której oddanie zniszczonego przez dziubdziusia cudzego bidonu urasta do problemu nie do przeskoczenia... big_grin

                                                    zrobiłas mi wieczór

                                                    odleciałaś totalnie i pogrążyłaś się na maksa

                                                    swoją drogą wolę nie mieć klasy w moim stylu niż mieć i twoim big_grin

                                                    LOL big_grin
                                                  • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 23:23
                                                    Nigdzie nie pisałam o oddawaniu pieniędzy, jedynie o upominaniu się o nie.

                                                    Ale jak już udowodniłaś, masz jakiś nietypowy sposób czytania.
                                                  • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 23:30
                                                    Tamtego wątka nie czytam.
                                                    Interesuje mnie to, co napisalas w tym.
                                                    PS. Nie upominam sie o kase w takich sytuacjach. Nawet, gdy dziecko kolezanki zniszczylo mojemu dziecku psp (kupione tydzien wczesniej). Ale uwazam, że w takim wypadku rodzice szkodnika powinni sie zachowac i zaproponowac odkupienie zniszczonej rzecz. Brak takiej propozycji powoduje, ze jestem jedynie zdegustowana.
                                                  • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 23:54
                                                    W tym również tego nie pisałam.

                                                    Twoich postów o pozywaniu "gnoja" jest tutaj kilka, choć już wiem, że nie dasz rady ich doczytać. Za to znów zaczynasz się plątać i wymyślać coś z przesłaniem przeciwnym.

                                                    Pozbieraj się, Yenna, bo przykro się robi.
                                                  • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 00:11
                                                    Rodzicow gnoja.
                                                  • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 00:18
                                                    W sumie przepraszam Cię za ten wątek, zapędziłam się z tymi gadkami o lekach, nie powinnam na publicznym forum. Resztę podtrzymuję.
                                                  • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 10:52
                                                    Doprecyzuję bo nadal nie rozumiesz. To, że JA się nie upominam nie oznacza, że uważam, że upomnienie się o odkupienie zniszczonej rzeczy przez szkodnika/rodziców szkodnika jest czymś złym. Szczerze? Popieram bardzo takie zachowanie. Odleciałaś zupełnie nie zdając sobie sprawy, że w tym kraju są ludzie, dla których 5 złotych to pieniądz, który przed wydaniem oglądają kilka razy i ważą, czy dany wydatek jest uzasadniony. Oraz są ludzie (popieram, ja nie mam takiego stopnia asertywnosci, ale uczę się) którzy uważają że nie są caritas i nie będą odpuszczać cudzemu dzieciakowi, który rozmyślnie wyrządził szkodę w ich majątku. Ostatecznie nie po to człowiek chodzi do pracy, żeby z pensji co rusz pokrywać szkody wyrządzone umyślnie przez czyiś dziubdziusiów.
                                                  • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 12:47
                                                    Yenna, to Ty dalej brniesz w absurdy, co dwa posty lecisz na drugą stronę barykady i dyskutujesz z moimi rzekomymi poglądami, których nigdy nie wygłosiłam.

                                                    Właśnie dlatego, źe są osoby, które obracają dwa razy każde 5 złotych, należy z głową robić dziecku wyprawkę do szkoły.

                                                    Co do pogadanek wychowawczych, raczej bym na Twoim miejscu skupiła się, aby w domu nie uźywać słów "rozsmarować w sądzie" ani nie rzucała za nikim z pogardą pięcioma złotymi, bo potem o tak wychowywanych dziubdziusiach prokuratorów czytamy w gazetach.
                                                  • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 17:01
                                                    Well.. mozna mieć klasę i nie mieć klasy.
                                                    Twoje wypowiedzi swiadcza o tobie. Brawo!

                                                    PS. Moje dzieci nie sprawiaja problemow wychowawczych. Moze dlatego, ze uczymy je odpowiedzialnosci i szacunku dla cudzych rzeczy? Udowadniasz mi ze nie oddawanie rzeczy cennych dla kogos to norma. Rob tak dalej i ucz dziubdziusia. Kazdy tam uczy dziecko jak lubi. My jestesmy ludzmi uczciwymi. Bez obioru.
                                                  • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 17:06
                                                    I odlatujesz totalnie. Nadal pokazujesz nieumiejetnosc czytania. Gdzie w tym watku padlo spod moich palcow slowo "wyprawka"? Przeciez ja nadal o odpowiedzialnosci za celowe zniszczenie przez dziubdziusia cudzej rzeczy, cennej dla niego.

                                                    Nie wiem o co ci chodzi, ale mam wrazenie ze masz jakis totalny atak paranoi i czas wziac leki.

                                                    To moj ostatni post do ciebie. Nie bardzo wiem, w czym masz problem. Ale jesli tak cie to meczy to czas udac sie do soechalusty. Ja niestety specjalista nie jestem i nie pomoge big_grin


                                                    Domowej zapiski domowe.
                                                  • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 17:08
                                                    > To moj ostatni post do ciebie. Nie bardzo wiem, w czym masz problem. Ale jesli 
                                                    > tak cie to meczy to czas udac sie do specjalisty.
                                                  • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 20:35
                                                    Widzę, że zaczyna docierać. I ten specjalista, i buractwo wyzierające mimo wycierania sobie ust szczodrością.

                                                    Ogarnij się, Yenna, bo lecisz po równi pochyłej.
                                  • najma78 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 13:47
                                    mary_lu napisała:

                                    > Peron Wam już dawno odjechał. Rzutki prawnik z pozwem o termosik. To już powinn
                                    > am z dwoma pozwami wystąpić, bo moje dziecko od września miało dwie straty: zap
                                    > lamioną smarem kurtkę na nowym szkolnym placu zabaw i pęknięte pudełko na drugi
                                    > e śniadanie, przyciśnięte przez inne dziecko szufladą. Do tego znalazłby się na
                                    > wet pozew o próbę zabójstwa, bo kolega zamknął mojego syna w szafce basenowej.

                                    No ja sobie wyobrazam sprawy w sadzie o termos albo pekniete pudelko na lunch big_grin mam wrazenie ze niektorzy zyja w jakims kompletnym absurdzie i nie maja za bardzo pojecia o dzieciach.
                                    • rosapulchra-0 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 22:19
                                      Cały ten wątek jest chorą prowokacją.
                                      • stasiowa-marynia Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 07:19
                                        rosapulchra-0 napisała:

                                        > Cały ten wątek jest chorą prowokacją.

                                        a możesz napisać coś w temacie?
          • bei Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 12:32
            najma78 napisała:

            > Jak widac po tym i sasiednim watku rozwoj emocjonalny przecietnej ematki zatrzy
            > mal sie na poziomie ucznia szkoly podtstawowej czyli ok 12-latka. big_grin w sumie t
            > o chyba nie jest smieszne.


            smile
            Wszak to już mistrz V zauważyl, ze aby nie zwariować trzeba czasami stanąć na dnie obłędusmile


            olaromanska.blox.pl/html

            krakowskasucha.blox.pl/html
    • edelstein Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 22:46
      1.po co bralas torebke?
      2.po co nosilas w niej rzeczy zbedne przy pracy?
      3.dlaczego byly to drogie rzeczy?
      4.sprzataczka,sekretarka,ciec?wszyscy,ale nie kolezanka
      • araceli Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 22:48
        Dodałabym:
        5. nic się nie stało, przecież to normalne, że torebką czasem ktoś 'trzepnie' wink
    • atena12345 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 22:49
      osoba sprawująca opiekę prawną nad koleżanką
    • mary_lu Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 22:52
      A jak Ci język pokaże, to rozpłaczesz się i poprosisz szefa, żeby ją wysłał do pedagoga?
    • wegatka Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 23:04
      Złodziej torebek powinien zapłacić, bo gdyby wyrwał Ci torebkę zanim dotarłaś do pracy, to koleżanka nie musiałaby nią rzucać tongue_out
      • wioskowy_glupek Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 23:16
        Prezes firmy którego nie było wówczas na dyżurze
    • kwiat_w_kratke Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 23:24
      1. Jeżeli chodzi o zegarek - ty sama jesteś sobie winna, bo zegarek nosi się na lewym nadgarstku, a nie w torebce.
      2. Wszystkie pozostałe rzeczy - zależy od tego,ile one kosztowały i o ile taniej mogłabyś je kupić na bazarze, a nie kupiłaś przez wrodzone skąpstwo.
      • kwiat_w_kratke Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 23:25
        Przez wrodzoną rozrzutność, a nie skąpstwo!
        Ale skąpa tez na pewno jesteś, bo inaczej sama od razu odkupiłabyś sobie całą torebkę.
    • wegatka Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 23:25
      A w ogóle to wina Tuska, a może nawet i Kopacz.
      • edelstein Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 23:28
        Sutkow Kopacz.
        • wegatka Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 09.01.15, 23:44
          big_grin
    • tonik777 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 10:46
      Moim zdaniem osoba, która zniszczyła, czyli w tym przypadku koleżanka.
      • mamma_2012 Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 11:13
        A to juz chyba zależy czy w momencie zdarzenia była poczytana i miała niezakłócona zdolność przewidywania konsekwencji.

        Przypomnijcie sobie przypadek faceta z Sopotu, zniszczył mienie, zniszczył zdrowie, orzeczono niepoczytalnosc i jego odpowiedzialność kończy sie na wysokości polisy, a dzieci w prawie sa traktowane poniekąd jak nie do końca poczytalne.
    • rhaenyra Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 10.01.15, 12:20
      a gdzie byli rodzice!!!!!


      tongue_out
      • wegatka Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 21:32
        A gdzie był MOPS big_grin
    • saszanasza Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 11:13
      "Osoby zobowiązane do nadzoru nie muszą go jednak przez cały czas wykonywać osobiście i zwolnią się od odpowiedzialności jeśli oddadzą podopiecznego pod nadzór innej osoby lub instytucji starannie wybranej. Oznacza to, że np. rodzice nie ponoszą odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez małoletnie dzieci w czasie, gdy znajdowały się one pod opieką nauczyciela w szkole, czy wychowawcy na koloniach, ale już w przypadku powierzenia opieki nad młodszym rodzeństwem starszemu (nie pełnoletniemu) nie zwolni rodziców (opiekunów) z odpowiedzialności odszkodowawczej"

      źródło: www.infor.pl/prawo/dziecko-i-prawo/wladza-rodzicielska/89551,Odpowiedzialnosc-materialna-rodzicow-za-szkody-wyrzadzone-przez-dzieci.html

      Tak więc sytuacja jasna. Dziecko jest traktowane jako osoba małoletnia, odpowiada więc opiekun.

      Moim zdaniem szkoła odpowiada również za zniszczenie telefonu czy tabletu, pomimo wprowadzania zakazu używania go w szkole, bowiem zakaz taki sam w sobie jest niezgodny z prawem. Dzieci mają prawo przynosić do szkoły tego typu urządzenia. Szkoła ma obowiązek pilnowania dzieci.

      serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/834448,szkoly-zakazuja-uzywania-telefonow-podczas-przerw-to-bezprawne.html
      Jeżeli natomiast szkoła udowodni, że szkoda nastąpiła pomimo sprawowania właściwej opieki nad dziećmi, za szkodę odpowiadają rodzice "agresora".

      W sytuacja autorki wątku, to szkoła wraz z rodzicami agresora powinni ustalić kto "zawinił" i albo solidarnie pokryć szkodę, albo ustalić kto ponosi całkowitą winę.




      Moim zdaniem szkoła odpowiada również za przedmioty których
      • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 11:16
        Ale jeśli wychowujesz dziecko i chcesz, żeby więcej czegoś nie robiło oraz nie wyrosło na chuligana - dziecko powinno ponieść konsekwencje finansowe i opróżnić skarbonkę. Sorry.
        • saszanasza Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 11:18
          yenna_m napisała:

          > Ale jeśli wychowujesz dziecko i chcesz, żeby więcej czegoś nie robiło oraz nie
          > wyrosło na chuligana - dziecko powinno ponieść konsekwencje finansowe i opróżni
          > ć skarbonkę. Sorry.

          ale to wynika z wolnej woli rodziców. są rodzice którzy mają w dupie wychowywanie swoich dzieci i zrobią wszystko, żeby nie poniosło konsekwencji.
          • yenna_m Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 11:26
            Pytanie, czego chcesz uczyc dzieci. W wychowaniu nie chodzi o to, zeby pokazac dziecku jak sie wymigac od odpowiedzialnosci i ze popelnisjac przestepstwo/wyrzadzajac szkode bedzie sie de facto bezkarnym. Ale chodzi o to, zeby wychowac dziecko na porzadnego czlowieka.
            No, ale kazdemu wedlug zyczenia. "Ballada o Januszku" to arcypouczajacy film dla mamus dziubdziusiow. Demoralizacja zawsze zaczena sie od drobiazgow i przyzwolenia doroslych na takie dzialania. Potem - bywa - ciezar kolejnych zdarzen narasta lawinowo. No, ale jak ktos sobie ram zyczy wychowywac wlasnego dzieciaka...
            Prawo prawem, ale trzeba po prostu byc przyzwoitym czlowiekiem i uczyc takiej postawy dzieci...
            • saszanasza Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 12:01
              jena, ale w wątku chodzi o stwierdzenie odpowiedzialności, bez wnikania we wpływ na wychowywanie dziecka, to zupełnie oddzielna sprawa.

              Ja doskonale wiem, że najlepszym pod kątem wychowawczym rozwiązaniem powinna być naturalna konsekwencja czynów: zniszczyłeś - zapłać z własnej kieszeni. Ale z drugiej strony pokrycie szkody przez szkołę wcale nie wyklucza zastosowania kary dla dziecka które daną rzecz zniszczyło.

              Zgodnie bowiem z przepisami jeżeli rodzic udowodni, ze jego dziecko zniszczyło mienie drugiego dziecka, bo nie zostało dopilnowane przez nauczyciela, odpowiedzialność finansową, powinna ponieść szkoła. Nie ważne, że zawiniło dziecko, odpowiedzialność poniesie opiekun.
              Rodzice agresora mogą dać dziecku inną karę i to również będzie "wychowawcze".
              • saszanasza Re: Zniszczony przedmiot w pracy. 11.01.15, 12:08
                tak więc w skrócie, jeżeli małoletnie dziecko wyrządza szkodę, odpowiada opiekun.
                jeżeli dorosła osoba - to ona odpowiada za własne czyny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka