Właśnie taką ma. Jestem wkurzona. Moja rodzicielka nie może się pogodzić z tym, że wyjeżdzam za granicę i biorę ślub z obcokrajowcem. Ciagle mnie zniecheca. Jak damy radę, jak kiedy nie umiem języka. Ciągle coś wymyśla, a tak naprawde trzesie tyłkiem, że wyjeżdzam, że nie będę na codzień. Mam wrazenie, ze najbardziej by sobie życzyła żebym została starą panną, zamieszkała z nią. Może przesadzam ale emocje we mnie buzują. Dodam, że zaden problem, ze nie bede przez jakis czas pracowac poki nie naucze sie jezyka. Ogolnie mam wrazenie, ze nie moze pogodzic sie z tym, ze zakladam wlasna rodzine. Tak chcialam sie wyzalic