barbibarbi
04.02.15, 13:42
Nawiązując do wątku o nartach, kilka emam napisało, że nie cierpi gór. Ja nieśmiało przyznam, że też nie przepadam, narty też mnie nie kręcą, 2 min zjeżdżania w dół a potem 15 stania w kolejce i wjeżdżania w górę. Góry mnie przytłaczają, polska góralszczyzna, jedzenie, gadżety, muzyka - nieeee, to nie dla mnie, może poza kwaśnicą. Myślałam, że jestem marudnym bardzo rzadkim przypadkiem, a tu proszę. Dlaczego emamy nie cierpią gór? Ciekawa jestem.