Mam dziś zły dzień w pracy i sobie poużywam na forum, a co.
Znacie jakieś przykłady kalizmu z życia codziennego?
Czyli jak Kalemu ukraść krowę to źle, ale jak Kali ukradnie to dobrze
Ja zaczynam. Szef X. Agencja pośrednictwa pracy. Pani Zosia przychodzi z listą płac do podpisu, że prosi wypłacić pieniądze tym i tym, bo zgodnie z umową wynagrodzenie mają mieć na koncie pierwszego dnia miesiąca. Szef X prycha, wzdycha, marszczy się i w końcu rzuca: co już by chcieli, a poczekać to nie łaska. Ten sam szef X za dwie godziny wkracza do pokoju pani Basi (dział windykacji) żeby dzwoniła do firmy Zbycho SA, że fakturę mają odroczoną 30 dniową do 1 maja, ale żeby zapłacili już teraz, bo on lubi mieć pieniądze na koncie.. I nie, firma nie ma problemów z płynnością finansową