Dodaj do ulubionych

Mąż mnie oszukał? A może to moja wina...

19.04.15, 12:06
potrzebuję pomocy i porady co robić. Wczoraj byłam z przyjaciółką w klubie. Zrobilysmy sobie "babski wieczór ", potanczyłyśmy i około 2 wrociłyśmy do domu. W czasie jak byłam w klubie napisał do mnie kolega. W dużym skrócie koleś od zawsze coś do mnie "czuje" i w różnych sytuacjach sobie o tym przypomina i pisze wtedy jaka to ja jestem "och i ach". Generalnie mało szkodliwy gdyż nigdy swoich obietnic nie zrealizował i jasne jest że nie ma zamiaru. Taki... erotoman gawędziarz. Wracając do tematu, napisał dziś w nocy, ja mu już w drodze do domu odpisalam, żeby nie pisał czegoś po pijaku czego na trzeźwo mógłby żałować. Jak dotarłam do domu to odpisał mi "skoro tak wolisz to niech tak zostanie " i tyle. Niestety powiadomienie messengera słyszał mój mąż. Zapytał oczywiście kto pisze w środku nocy, ja go zbyłam mówiąc, że nikt i zasnełam.
Rano mąż zrobił mi awanturę, że kłamię, że on wszystko wie i że ma dosyć moich kłamstw i "fagasów". Zaczęłam zastanawiać się skąd on może wiedzieć i szperając w ustawieniach Facebooka odkryłam,że on na stałe jest zalogowany na moim koncie w swoim telefonie. Czyta moją korespondencję i ogólnie w pewnym sensie śledzi wszystko co robię. Poczułam się jakbym dostała w twarz. Zmieniłam ustawienia,hasło i ustawiłam powiadamianie w razie logowania z innego źródła niż mój smartfon. Męża najpierw grzecznie poprosiłam o wylogowanie się z mojego konta jak nie zadziałało to po prostu wzięłam telefon i chciałam zrobić to sama. Zaczął się odgrazac, że jak mu go nie oddam to mój telefon wyląduje za oknem a potem wykrecił mi rękę i wyrwał swój telefon. Poza szokiem i bolącą ręką zostałam z poczuciem krzywdy.

Żeby nie robić z siebie niewiniątka napiszę tylko,że półtora roku temu mieliśmy kryzys spowodowany najpierw jego zachowaniem w stosunku do mnie czego efektem był mój romans- ucieczka od koszmarnego męża. Przygoda krótka skończyła się terapią i moim powrotem na łono rodziny. Od tamtego czasu nie zrobiłam nic co mogłoby zaniepokoic mojego męża. Dziś dowiedziałam się,że cały czas mnie śledził w sieci i że w ogóle mi nie ufa. Cała ta terapia nic mu nie dała choć twierdził inaczej...

Nie wiem co robić,jak reagować, co mówić. Całe zdarzenie widział nasz syn. Czuję się koszmarnie i choć wiem,że święta nie byłam to czuję,że zostałam potraktowana źle.
Może sobie zasłużyłam na to by do końca życia wpedzac mnie w poczucie winy z powodu tego co wydarzyło się półtora roku temu. Może jako wiarolomna żona nie mam prawa uzyskać "rozgrzeszenia". Pomóżcie mi proszę rozkminić tę chorą sytuację.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:15
      " mieliśmy kryzys spowodowany najpierw jego zachowaniem w stosunku do mnie czego efektem był mój romans- ucieczka od koszmarnego męża. Przygoda krótka skończyła się terapią i moim powrotem na łono rodziny. Od tamtego czasu nie zrobiłam nic co mogłoby zaniepokoic mojego męża."

      Chwila, ale piszesz "mąż koszmarny" i mówisz, że radą na to jest romans na boku, a nie np. rozwód? Bo jakoś tak dziwnie to brzmi w całej tej historii. I owszem, pilnowania, śledzenia męża nie usprawiedliwiam, ale nagle on "odkrywa" jakiegoś pana erotomana opowiadacza na boku. I znowu koło się kręci.
      • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:21
        kurczę starałam się pisać zwięźle i jest tu zbyt dużo skrótów myślowych. Swojego czasu mąż zaniedbywal mnie, nie zauwazal zajęty jakimiś grami online na kompie. Był chamski,złośliwy i gderliwy. Teoretycznie nie był to powód do rozwodu. Tak się stało,że ja wybrałam ucieczkę. Nie cofne już swojej decyzji i tego co się stało.

        • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:22
          ... no właśnie, odkrywa śledząc moje konto. Czy to jest fair?
          Rozumiem gdybym ja z tym kimś "romansowała" ale tak nie było.
          • e-kasia27 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:02
            Problem jest w tym, że jak raz się straciło do kogoś zaufanie, zwłaszcza jeśli to była zdrada, to nie jest łatwo znowu mu bezgranicznie wierzyć.
            To nie jest tak, że się wybaczyło i sprawa przestała istnieć.
            Nadszarpnięte zaufanie bardzo ciężko odbudować i trzeba długo na to pracować, a Ty nie robisz nic, aby to odbudować.
            Nie starasz się tego zaufania odbudowywać, bo dalej masz tajemnice, nocne wyjścia i ... nie mówisz wszystkiego.
            Dlatego nie dziwię się, że facet sam woli wszystko sprawdzać i kontrolować, i że ma pretensje.
            Czy to jest fair?
            Moim zdaniem nie bardziej nie fair niż to, co Ty zrobiłaś i co dalej robisz.
            • murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:18
              e-kasia27 napisała:

              Cytat bo dalej masz tajemnice, nocne wyjścia i ... nie mówisz wszystkiego.

              no tak, bo teraz powinna sie spowiadac z kazdej najmniejszej mysli i zamknieta w piwnicy spedzac cale dnie i noce suspicious
            • aka10 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 19:54
              e-kasia27 napisała:

              bo dalej masz tajemnice, nocne wyjś
              > cia i ... nie mówisz wszystkiego.
              > Dlatego nie dziwię się, że facet sam woli wszystko sprawdzać i kontrolować, i ż
              > e ma pretensje.

              Z tego, co wyczytalam, to maz wiedzial, ze zona idzie z kolezanka do klubu. Ty NIGDZIE bez meza sie nie ruszasz?
        • marzeka1 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:23
          Ale jeśli coś nie uważasz za powód do rozwodu i chcesz z tym kimś być, to nie uważasz, ze trzeba wtedy jakoś wzajemnie zacząć gadać, ze jest problem, że coś tak źle u drugiej osoby się odbiera?
          Bo w sumie jak teraz po tym wszystkim i odkryciu bycia śledzoną wyobrażasz sobie waszą codzienność?
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:29
            nie mam pojęcia..
            Na razie wciąż jestem w szoku.
            Nie zrobiłam nic złego. Właściwie ten kolega też nie napisał nic takiego tylko tyle, że "minęło tyle lat a Ty wciąż piękna i że chciałby się że mną zobaczyć ale skoro ja wolę inaczej (tak mu kiedyś odpisalam)to niech tak będzie "
            Mam wątpliwości co do tego czy to faktycznie ja zawinilam
            • jowita771 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:13
              A dlaczego kolega nie dostał jasnego komunikatu, że sobie nie życzysz takich tekstów?
              • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:19
                A jak tego jasnego komunikatu nie potraktowałby poważnie i przysyłałby jej codziennie kwiaty i klucze hotelowe w kopercie, to ona też winna, bo miała wiedzieć wcześniej, co za jeden i się z nim nie zadawać, by mąż mógł spać spokojnie?
                • jowita771 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:50
                  Jasny komunikat, że takich tekstów sobie nie życzę, raz i drugi, jeśli jest taka potrzeba. Już nie róbcie z siebie takich heroin, że po konkretnym komunikacie ktoś będzie róże i klucze przysyłał.
                  • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 13:05
                    jowita771 napisał:

                    > Jasny komunikat, że takich tekstów sobie nie życzę, raz i drugi, jeśli jest tak
                    > a potrzeba. Już nie róbcie z siebie takich heroin, że po konkretnym komunikacie
                    > ktoś będzie róże i klucze przysyłał.
                    >

                    Ale jasny komunikat w stronę natręta, a wybuchający mąż szpieg to są dwie różne rzeczy i nie mają ze sobą nic wspólnego. A ty upierasz się, że mąż jest usprawiedliwiony, bo żona mogła inaczej się zachowywać i sama sytuację sprowokowała. A ja się zawsze dziwiłam, skąd biorą się te idiotki żyjące latami w przemocowych związkach.
                    • jowita771 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 13:40
                      Odbudowywanie zaufania męża powinno być priorytetem, a to wyklucza pozwalanie, żeby ktoś wypisywał swoje fantazje.
                • 3-mamuska Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 23:46
                  Jakby paniu dała wyraźny sygnał "odwal sie" to ona mogłaby spokojnie mężowi powiedzieć ze facet jest natrętny ,ze pisze mimo jej protestów.

                  Moj maz miał taka .
                  Pisała do niego, odpowiedział jej jednym słowem, nie ,tak ,nie wiem od niechcenia.
                  Gdy zaczęła przychodzić do pracy i mu jęczeć ze nie odpisał czy nie oddzwonił, wysyłałam mu wiadomości na fb ze swoim numerem i zadzwoń do mnie.
                  W koncu maz zablokował ja w telefonie, plus wywalił z fb.
                  Po kilku tygodniach wysłała mu zaproszenie do znajomych, to ja zablokował kompletnie.
                  Przestała tez przychodzić pod jego prace, i prosic ludzi zeby go zawołali.


                  Ale maz nigdy nic nie krył, na początku nic nie mowil ale gdy zaczęła przyłączyć do pracy, powiedział mi, dając mi telefon z pytaniem czy chce poczytać.
                  Wtedy nie chciałam, ale gdy zaczęła pisac w nocy to juz mi pokazał a nie krył.
                  Byłam zła ze mnie obudziła ,a nie na meza.
                  Powiedziałam mu tylko ze baba ma cos z głowa i należy ja dostanie wywalić z zycia ,bo ona z takich ze napijesz jej w twarz a ona bedzie mowic ze deszcz pada.
                  Bo do takich ludzi nie docierają subtelne nie mam czasu daj spokoj.
                  Poznałam ja , była bardzo miła wychwalała do meza o jaka masz cudna zonę, itp.

                  Ja nie nacuskal na meza, ale tez on nie dał mi powodów do niepokoju.
                  Gdyby wczesniej mnie zdradził to nie wiem jak bym przyjęła taka sytuacje.
        • mag1982 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:24
          Gdybym była na miejscu Twojego męża też pewnie nie zaufałabym tak szybko. Tym bardziej, że Twoje zachowanie mu podstaw do zaufania nie daje.
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:31
            ok, ja rozumiem ale jak już pisałam czasu nie cofnę. Nie wybieram się tego co się stało Ale to było już jakiś czas temu. Poza tym trwało krótko. Odbyliśmy terapię, było super a przynajmniej tak mi się wydawało do dzisiaj.
            Powiedz szczerze czy naprawdę to jest moją wina?
            • mag1982 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:04
              To trzeba mu było dokładnie powiedzieć, że jakiś kolega się do Ciebie przyczepił i go spławiłaś a nie mówić, że nikt. Raz i drugi przekonałby się, że mówisz prawdę i i końcu przestałby Cię śledzić. Mąż użył siły i to jeszcze bardziej nie w porządku. Ja Wam długiej przyszłości nie wróżę.
              • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:27
                mag1982 napisała:

                > To trzeba mu było dokładnie powiedzieć, że jakiś kolega się do Ciebie przyczepi
                > ł i go spławiłaś a nie mówić, że nikt. Raz i drugi przekonałby się, że mówisz p
                > rawdę i i końcu przestałby Cię śledzić.
                Eee tam, proste rozwiązania są dla mięczakówbig_grin
            • e-kasia27 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:16
              Tak, bo zamiast go zbywać i mówić, że nikt, mogłaś mu powiedzieć i pokazać, co napisał.

              Jeśli się kogoś zbywa, to znaczy, że ma się nieczyste sumienie - tak to odbiera ten zbywany.

              Jeśli chcesz odbudować zaufanie, to wszelkie Twoje kontakty z innymi, także telefoniczne i internetowe muszą być jawne - mąż musi mieć do wszystkiego dostęp, żadnych tajemnic z Twojej strony.
              Jeśli zakładasz hasła, to znaczy, że dalej kręcisz i oszukujesz, i chcesz coś ukrywać.

              Nie powiedzieli Ci na terapii, że tajemnice nie sprzyjają odbudowywaniu zaufania?
              A półtora roku, po zdradzie, to zaledwie chwilka - do odbudowania zaufania jest jeszcze bardzo daleka droga.
              • murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:21
                e-kasia27 napisała:


                Cytat Jeśli chcesz odbudować zaufanie, to wszelkie Twoje kontakty z innymi, także telefoniczne i internetowe muszą być jawne - mąż musi mieć do wszystkiego dostęp,

                http://emots.yetihehe.com/2/hahaha.gifhttp://emots.yetihehe.com/2/hahaha.gifhttp://emots.yetihehe.com/2/hahaha.gif
                • aniaturek0409 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 19:31
                  I co w tym jest śmiesznego? Ja nie mam tajemnic przed mężem. Hasło do portali społecznościowych zapisane jest w przeglądarce. Mąż może w każdej chwili wejść na każde z moich kont w sieci. I na odwrót, ja także mam możliwość zalogowania się na wszystkie konta męża. I ciężko mi zrozumieć powody ukrywania takich rzeczy przed drugą "połówką" jeżeli nie ma się nic na sumieniu.
                  • iuscogens Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 19:38
                    To nie jest ukrywanie czegokolwiek, to się po prostu nazywa prywatność. W sumie ja też mam hasło do fb zapisane, ale wiem, że mąz nie wchodzi na moje konta, jakby wchodził to byłby problem bo piszę tam często z koleżanką i uważam, że niekoniecznie by chciała, żeby mój mąż wiedział co do mnie pisze.
                  • murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 19:40
                    to nie ukrywanie, tylko prywatnosc.
                    widac Wam obca.
                    • to_ja_caryca_katarzyna Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 09:04
                      Prywatnosc moja droga to jest jak maz i zona maja obopolnie dostep do soich kont i telefonow gdziekolwiek by nnie byly a mimo wszystko nie wchodza sobie wzajemnie tu i owdzie bez potrzeby. To sie nazywa poszanowanie prywatnosci. Chronienie konta na fb czy maila haslem przed malzonkiem wydaje mi sie co najmniej dziwne. Brak zaufania ?
              • asia_i_p Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 20:03
                Pomóc odbudowywać zaufanie można komuś, kto chce je znowu poczuć.
                Tu mi bardziej wygląda na sytuację, w której mąż dzięki pozycji pokrzywdzonego poczuł władzę i nie ma zamiaru jej oddać. Nie lęk powoduje jego brak poczucia zaufania, tylko potrzeba kontroli.

                Być może został zraniony tak głęboko, że wszystko mu się poprzestawiało. A być może, skoro już wcześniej był chamski i złośliwy, to jest przemocowcem psychicznym, który wreszcie dostał do ręki wymarzone narzędzie.

                Rozumiem, że zdrada pociąga za sobą utratę zaufania, ale nie można odbudowywać małżeństwa na bazie całkowitego pognębienia strony, która zdradziła, ciągłego jej upokarzania.
                • aka10 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 20:10
                  asia_i_p napisała:

                  > Pomóc odbudowywać zaufanie można komuś, kto chce je znowu poczuć.
                  > Tu mi bardziej wygląda na sytuację, w której mąż dzięki pozycji pokrzywdzonego
                  > poczuł władzę i nie ma zamiaru jej oddać. Nie lęk powoduje jego brak poczucia z
                  > aufania, tylko potrzeba kontroli.
                  >
                  > Być może został zraniony tak głęboko, że wszystko mu się poprzestawiało. A być
                  > może, skoro już wcześniej był chamski i złośliwy, to jest przemocowcem psychicz
                  > nym, który wreszcie dostał do ręki wymarzone narzędzie.
                  >
                  > Rozumiem, że zdrada pociąga za sobą utratę zaufania, ale nie można odbudowywać
                  > małżeństwa na bazie całkowitego pognębienia strony, która zdradziła, ciągłego j
                  > ej upokarzania.

                  Calkowicie popieram. Maz ma potrzebe totalnej kontroli nad zona.
    • lauren6 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:32
      Obydwoje jesteście nieźli. Z dwojga złego bardziej rozumiem zachowanie męża.
      • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:48
        z jednej strony rozumiem Twoją postawę wobec mnie. Przyznałam się do winy bo chciałam uczciwie podejść do sprawy. Czy oceniłabyś zachowanie mojego męża surowiej gdybym pominela aspekt dawnego romansu?
        Bardziej niż ocenianie mnie liczyłam na podpowiedź czy takie śledzenie jest zgodne z zasadami...etyki chociażby. O prawie nie wspominam...
        Czy w sytuacji kiedy jest wina a potem następuje naprawa relacji i powrót (ponoć wybaczony ) można mówić że całe to staranie się nie ma sensu bo przecież ktoś tam kiedyś tam raz zbładzil? Czy zachowanie polegające na ciągłej inwigilacji bez mojej zgody naprawdę jest koniecznością i zawsze będzie usprawiedliwiane?
        To po co się starać?
        • pade Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:52
          To nie tak.
          Ludzie różnie podchodzą do zdrady. Jeden jest w stanie wybaczyć i zapomnieć. Drugi, mimo prób, nie może. Bo zdrada jest dla niego zbyt silnym ciosem.
          Twojemu mężowi widać zależało na naprawie małżeństwa, poszedł z Tobą na terapię, to bardzo dobry znak.
          Ale być może Twój romans uderzył w jego poczucie wartości tak mocno, że nie daje sobie z tym rady.
          • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:15
            > Ale być może Twój romans uderzył w jego poczucie wartości tak mocno, że nie daj
            > e sobie z tym rady.
            Szczególnie, ze flirtowanie żony z jakimś bucem nie pomaga w odbudowaniu zaufania do niej...
        • memphis90 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:46
          > Bardziej niż ocenianie mnie liczyłam na podpowiedź czy takie śledzenie jest zgo
          > dne z zasadami...etyki chociażby. O prawie nie wspominam...
          I Ty się dziwisz, że masz problemy w małżeństwie uncertain

          > Czy w sytuacji kiedy jest wina a potem następuje naprawa relacji i powrót (pono
          > ć wybaczony )
          Wybaczenie - wybaczeniem, a odbudowa zaufania to zupełnie co innego.

          Czy zachowanie polegające na ciągłej inwigilacji
          > bez mojej zgody naprawdę jest koniecznością
          Jak widać dla Twojego męża jest. Gorzej, że inwigilując znajduje takie sms'y od "kolegów" - po czymś takim moje zaufanie osiągnęłoby poziom ujemny. Naprawdę nie możesz sobie darować takich pogaduszek raz na zawsze?

          > To po co się starać?
          A co- sądziłaś, że pokajasz się, powiesz "sorry, zbłądziłam" i ot tak życie wróci do normy, a Tobie się upiecze? Ale skoro nie chcesz się starać, to się nie staraj. Rozwiedź się i zrzuć winę na męża.
        • jakw Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 21:50
          exactly_like_me napisała:

          > Bardziej niż ocenianie mnie liczyłam na podpowiedź czy takie śledzenie jest zgo
          > dne z zasadami...etyki chociażby.
          A skąd miał hasło na twojego facebooka?
    • lady-z-gaga Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:34
      Nie oceniam Cię, ani nie usprawiedliwiam męża.
      Niemniej jestem pewna, że gdybyś to Ty była stroną zdradzoną, ematki pisałyby Ci, że masz prawo trzymać rękę na pulsie i mieć traumę, a rolą męża jest udowadniać wciąż na nowo swoją lojalność smile
      • rasowa_sowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:09
        A tersz piszą coś innego?
        • lady-z-gaga Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:15
          I bardzo dobrze piszą.
          Ja pisząc swoj post jeszcze nie wiedziałam, jakie będą odpowiedzi, wątek dopiero się rozkręcał.
      • minor.revisions Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:49
        > Nie oceniam Cię, ani nie usprawiedliwiam męża.
        Niemniej jestem pewna, że gdybyś to Ty była stroną zdradzoną, ematki pisałyby Ci, że masz prawo trzymać rękę na pulsie i mieć traumę

        Tak? A ja właśnie miałam napisać, że gdyby ona była stroną zdadzoną, to ematki by jej kazały zrobić rachunek sumienia, bowinazawszeleżypoobustronach i takie tam.
    • pade Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:46
      Nie zrobiłaś nic złego.
      Ale zachowanie męża, mimo, że niedojrzałe, jest dla mnie zrozumiałe. Widać mocno przeżył zdradę i Ci nie ufa.
      Skoro z tak błahego powodu jak zgryźliwość czy brak czasu dla Ciebie, zdecydowałaś się na romans, to mąż może czuć się cały czas zagrożony. Nie wytrzymał napięcia i wybuchł.
      • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:51
        nie chcę się zagłębiać w powody. Trwało to na tyle długo i na tyle skutecznie podkopało moje poczucie własnej wartości i godności że nie wytrzymałam. Był czas na karę. Dostałam ją ale czy naprawdę mam czuć konsekwencje do końca życia?
        • marzeka1 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:53
          Ale to Ty znasz w realu swojego męża, wiesz, jaki jest i jak reaguje- Ty musisz sobie odpowiedzieć na pytanie: czy tak będzie "do końca życia".
          Tyle ze wiesz, dziwnie brzmi, że poczucie własnej wartości i godności = romans na boku; za to takie poczucie bierze się chyba z niepozwalania innym, w tym mężowi na zachowania, które tę wartość negują.
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:57
            no właśnie mąż nie reagował na moje prośby i próby. Nie byłam w stanie wyegzekwować od niego zwykłego szacunku do mojej osoby. Nie słuchał mnie, nie brał pod uwagę mojego zdania podczas podejmowania decyzji finansowych tylko dlatego że mniej zarabialam. Dużo by wyliczać. To nie tak,że jedna kłótnia i zaraz skok w bok. To był długotrwały proces. Zbyt by opowiedzieć wszystko...
        • pade Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:54
          Czyli oboje macie niskie poczucie własnej wartości. Uczyliście się na tej terapii właściwej komunikacji?
          Co ona w ogóle Wam dała, oprócz tego, że było "super"?
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:01
            dała nam bardzo dużo. Mąż przestał grać, ja nauczyłam się ponownie spędzać z nim czas. Przestaliśmy na siebie krzyczeć a zaczęliśmy rozmawiać. Wreszcie nauczył się liczyć że mną i z moim zdaniem. Uspokoił się i zaczął szukać ze mną kontaktu...
            Itd...itd...

            Szkoda mi tej naszej pracy.Nie czuje się winna.Nic złego nie zrobiłam a zostałam potraktowana jak śmieć. Tak się czuję. Ręka też wciąż boli...
            • pade Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:06
              A "przepracowaliście" Twoją zdradę?
              Mam wrażenie, że do Ciebie nie dociera, że ta inwigilacja to konsekwencja romansu.
              Nadużyłaś jego zaufanie (delikatnie mówiąc), a teraz on nadużył Twoje.
              Obawiam się, że miałabyś o wiele większe poczucie krzywdy, niż teraz, gdyby to Twój mąż Cię zdradził.
              • pade Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:08
                A co do pracy. Czemu Ci jej szkoda? Przecież nadal możecie porozmawiać. Zapytaj go, jak się czuje, gdy Ty gdzieś wychodzisz. Czego się obawia. Czego od Ciebie oczekuje.
              • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:11
                przetłumacz mi proszę co to znaczy "przepracować zdradę " to będę wiedziała czy to zrobiliśmy czy nie. Nikt nie użył takiego terminu.

                Skoro taka jest konsekwencja romansu sprzed półtora roku to pytam ile to jeszcze będzie trwało. Odkąd skończyliśmy terapie to nie dałam mojemu mężowi powodów do zazdrości. To ze to ktoś do mnie napisał odkrył inwigilujac moje konto. Serio to moja wina?
                • pade Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:19
                  To inaczej zapytam. Rozmawialiście o tym, jak Twój mąż się poczuł, gdy odkrył, że masz romans? Jak sobie z tym radził?
                  Bo może być tak, jak już pisałam, że bardzo chciał wybaczyć, racjonalnie sobie wytłumaczył, że teraz już wszystko będzie ok, ale emocjonalnie tego nie przepracował. I to się za nim ciągnie.
                  Wiesz, ja osobiście też nie miałabym zaufania do swojego męża, gdyby mnie zdradził. Nawet, gdyby przysięgał na kolanach, że to się nigdy nie powtórzy, bałabym się mu ponownie zaufać. Powrót do poprzednich relacji byłby bardzo długi.
                  • minor.revisions Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:52
                    > To inaczej zapytam. Rozmawialiście o tym, jak Twój mąż się poczuł, gdy odkrył, że masz romans? Jak sobie z tym radził?

                    ale rozumiesz, że to nie ma sensu i nic by nie zmieniło? Mąż musi sam z siebie, emocjonalnie, dojść do momentu, w którym uzna, NIEZALEŻNIE od wszelkich racjonalnych argumentów, że wracanie w kółko do zdrady przede wszystkim jemu robi bubu. I że lepiej się poczuje, jak odpuści.
                    • asia_i_p Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 20:05
                      Ale czy do tego czasu ma prawo do dokładnie wszystkich zachowań? Jeżeli dobrze zrozumiałam, użył wobec kobiety przemocy fizycznej na oczach dziecka.
                      • minor.revisions Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 23:44
                        asia_i_p napisała:

                        > Ale czy do tego czasu ma prawo do dokładnie wszystkich zachowań?

                        Oczywiście, że nie. Ja piję do przerzucania przez ematkę odpowiedzialności za humory pana na panią. Bo prawda jest taka, że choćby na rzęsach stawała i klaskała uszami w ramach "przepracowywania zdrady", to niczego nie osiągnie, jeśli pan nie poczuje, że mu przeszło. To coś jak z alkoholikiem, można go ciągnąć na terapię, ale każda ematka powie, że nic się nie da zrobić, dopóki on nie będzie gotowy.
                        • asia_i_p Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 00:00
                          To źle cię zrozumiałam, przepraszam.
                • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:21
                  > Odkąd skończyliśmy terapie to nie dałam mojemu mężowi powodów do zazdrości

                  To może odwróćmy sytuację: maż flirtuje z kimś przez telefon, czyta, jaki jest przystojny i męski nie ucina stanowczo niestosownych zaczepek, na pytanie o to, kto do niego pisze, odpowiada, ze nikt.
                  Czy jest lojalny? Czy można powiedzieć, ze jest w porządku wobec żony?
                  • rasowa_sowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:38
                    Dla większej dokładności dodajmy, że rzecz dzieje się w nocy, po samotnym powrocie męża z klubu. Usypiacie przy dźwiękach smsa, mąż sprawdza i mówi że to nikt. Półtora roku wcześniej puścił się bokiem.

                    Serio to takie dziwne, że druga strona może mieć wątpliwości?
                    • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:52
                      Tylko wiesz, ona nie przyszła na forum po razy po głowie. Po głowie miał dostać wredny, szpiegujący mąż, a tu zonk!
            • 3-mamuska Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 18:27

              Szkoda mi tej naszej pracy.Nie czuje się winna.Nic złego nie zrobiłam a zostałam potraktowana jak śmieć. Tak się czuję. Ręka też wciąż boli...


              Gdybys nic nie zrobiła to powiedziałabys mężowi "a piszę taki i taki do mnie "

              Gdy mi facet tak wypisywał to powiedziałam mężowi. Powiedział tylko ze jak nie bede sobie radzić lub bede chciała, zeby mi pomogl mam mu powiedzieć. I rzeczywiście po kilku tygodniach pozwolilam mężowi do niego zadzwonić. Bo mi jego żarty nie odpowiadały.
              Ale ja nie zdradziłam meza ,nie dałam mu nigdy powodu do podejrzeń.

              I rozmawiam śmieje sie ,czasem nawet flirtuje w ramach żartów z jego kolegami z pracy, do każdego niego sie przytulić cmoknąć w policzek w firmie witania/żegnania, którzy tez maja zony.


              Prawda jest ze jestes zadowolona dlatego nie puścisz flirciarza na drzewo ,bo ci pasuje jego adoracja.

              Prawda jest taka ze jesli swoim zachowaniem ranisz druga bliska ci osobe to to nie jest "nic nie zrobiłam"
              To samo mogl powiedzieć twoj maz nie licząc sie z toba w podejmowaniu decyzji dotyczących finansów , tez nic nie zrobił rozporządzał swoją kasa na ktora zapierdziela, a jednak ciebie to raniło.
              Ciekawe dlaczego?


              Następna sprawa ze jesli zwiazek przeszedł kryzys ,to zawsze jakis czas jest trudny ciężki pełen podejrzeń. Stąpa sie po kruchym lodzie.
              Az powoli odzyska zwiazek równowage, znów zaczyna sie sobie ufać.

              Czasem jest tak /sa takie osoby ,ktore nigdy nie sa w stanie wybaczyć, zapomnieć i nawet dac drugiej szansy takiej zdradzającej osobie.
              I jedynym wyjściem jest rostanie.

              Teraz twoj maz stawia waruki jesli ci zależy musisz niestety byc grzeczna.
              Wczesniej gdy winna leżała po stronie meza, ranił ciebie, to ty byś mogła stawiać warunki.

              Niestety zdrada jest gorszym przewinieniem niz problemy z kasa.
              • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 22:47
                3-mamuska napisała:

                > Gdy mi facet tak wypisywał to powiedziałam mężowi. Powiedział tylko ze jak nie
                > bede sobie radzić lub bede chciała, zeby mi pomogl mam mu powiedzieć. I rzeczyw
                > iście po kilku tygodniach pozwolilam mężowi do niego zadzwonić. Bo mi jego żart
                > y nie odpowiadały.

                Ale w tym wypadku to nie jest sprawa, która męża w jakikolwiek sposób powinna obchodzić. Ona jest dorosła, więc potrafi pewnie sama dać sobie radę z natrętnym kolegą. A że nie odpisała odwal się chamie, to świadczy tylko dobrze o niej, bo można przecież kogoś ze słabością do siebie lubić, szanować, można chcieć utrzymać z nim kontakt i nie planować jednak żadnego grzechu. Naprawdę trzeba zrywać kontakty towarzyskie ze wszystkimi kolegami, którzy z nami flirtują, albo dali nam do zrozumienia, że im się podobamy? Rany, to co mają robić atrakcyjne kobiety adorowane stale przez wielu mężczyzn? Od raz iść do klasztoru, by nikogo nie prowokować i by mąż grzecznej odpowiedzi na komplement nie zrozumiał jako zaproszenia?
                • klamkas Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 23:04
                  Potrafi? Skoro od lat tkwi w układzie "nierokującym" z kolegą, to naprawdę potrafi?

                  Jeśli koledzy nie potrafią utrzymać dystansu, a my nie zamierzamy zdradzać, to dla dobra kolegów i komfortu własnego odstawiamy ich od piersi, a nie podjudzamy. Podobać się możemy w cichości ich "dusz", nie trzeba wysyłać smsów w środku nocy i na nie odpowiadać.
                  • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 23:35
                    klamkas napisała:

                    > Jeśli koledzy nie potrafią utrzymać dystansu, a my nie zamierzamy zdradzać, to
                    > dla dobra kolegów i komfortu własnego odstawiamy ich od piersi, a nie podjudzam

                    To jest tak samo durne, jak to, że sama sobie winna gwałtu, bo założyła mini. Jak twoim zdaniem atrakcyjna kobieta "podjudza" innych facetów? Jeżeli jest ładna, rozmawia, uśmiecha się, wypije z nim kawę i pogada o prywatnych pierdołach, to już podjudza? W jaki sposób ona tego kolegę zachęcała? Kobieta ma prawo do kontaktów z płcią męską i ma prawo, by z jej strony te kontakty nie traktowane były automatycznie jako seksualne. Ja gadam nawet z facetem, z których kiedyś sto lat temu się seksiłam i dziś nadal się sobie podobamy, bo ciągle jest między nami jakaś chemia. Ale dziś oboje mamy innych partnerów, więc oprócz komplementów między nami nic nie ma i gdyby mąż był zazdrosny i wymagał zerwania kontaktu, to bym się obraziła, bo ten facet też należy do mojego życia, tylko po prostu w inny sposób. Zazdrość to zawsze wyraz słabej osobowości i to zazdrośnik ma pracować nad sobą a nie odwrotnie. Nie możesz nikogo zmusić do tego, by chciał tylko ciebie.
                    • klamkas Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 00:04
                      Jeśli pisze "przemyśl, to co napisałeś" zamiast "przestań, jestem mężatką, kocham męża i związki poza małżeństwem mnie nie interesują" to podjudza. Smsowe wynurzenia bardzo łatwo przerwać. Naprawdę. W ostateczności można zerwać/mocno ograniczyć kontakt, ale trzeba chcieć. Tymczasem autorka pławi się w "nie jestem zainteresowana, ale on (i mąż) powinni się domyślić, że tak jest".

                      Mój mąż to zazdrośnik, a ja mam kolegów, z którymi wyjeżdżam w świat służbowo (aktualnie od 9 dni jestem na wyjeździe, towarzyszy mi kolega z pracy). Zgadnij, dlaczego nie ma między nami awantur na tym tle? Podpowiem: bo mąż ma mocne podstawy czuć się najważniejszym i nie musi o nie szczególnie zabiegać. Proste. I nigdy nie nadużyłam jego zaufania - jeszcze prostsze.
                      • aka10 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 00:27
                        klamkas napisała:


                        >
                        > Mój mąż to zazdrośnik, a ja mam kolegów, z którymi wyjeżdżam w świat służbowo (
                        > aktualnie od 9 dni jestem na wyjeździe, towarzyszy mi kolega z pracy). Zgadnij,
                        > dlaczego nie ma między nami awantur na tym tle? Podpowiem: bo mąż ma mocne pod
                        > stawy czuć się najważniejszym i nie musi o nie szczególnie zabiegać. Proste. I
                        > nigdy nie nadużyłam jego zaufania - jeszcze prostsze.

                        Klamkas, kazdy normalny maz tak sie zachowuje. I kazda normalna zona.
                        • klamkas Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 00:34
                          Jak widać nie dla każdego i każdej to oczywiste.
                        • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 01:00
                          aka10 napisała:

                          > Klamkas, kazdy normalny maz tak sie zachowuje. I kazda normalna zona.

                          Jasne, bo zeżarłyście prawdę objawioną i macie patent na "normę" w małżeństwie. Macie prawo do definiowania reguł wierności we własnym małżeństwie, ale inni ludzi mogą to robić inaczej. Mój mąż nie jest w ogóle zazdrosny i odczuwam to jako bardzo przyjemne. Czuję się wolna i moją wolność mogę mu dać w prezencie. Nie mylę miłości z potrzebą kontroli w celu podbudowania sobie słabego ego. Powiem więcej, jeżeli ktoś zdradza, to druga strona nigdy nie jest bez winy i często nie chodzi w ogóle o seks, a pewien rodzaj intymności, której nie znajduje się u męża/żony. A tu jakiś pajac się nagle obudził i zauważył, że kobieta nie zachowuje się jak jego stare skarpety zapomniane pod szafą. Podobno przebaczył, podobno chce dać jej nową szansę, a zachowuje się jak mały egoista, któremu ktoś chce zabrać zabawkę.
                          • aka10 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 01:07
                            snakelilith napisała:

                            > aka10 napisała:
                            >
                            > > Klamkas, kazdy normalny maz tak sie zachowuje. I kazda normalna zona.
                            >
                            > Jasne, bo zeżarłyście prawdę objawioną i macie patent na "normę" w małżeństwie.
                            > Macie prawo do definiowania reguł wierności we własnym małżeństwie, ale inni l
                            > udzi mogą to robić inaczej. Mój mąż nie jest w ogóle zazdrosny i odczuwam to ja
                            > ko bardzo przyjemne. Czuję się wolna i moją wolność mogę mu dać w prezencie. Ni
                            > e mylę miłości z potrzebą kontroli w celu podbudowania sobie słabego ego. Powi
                            > em więcej, jeżeli ktoś zdradza, to druga strona nigdy nie jest bez winy i częst
                            > o nie chodzi w ogóle o seks, a pewien rodzaj intymności, której nie znajduje s
                            > ię u męża/żony. A tu jakiś pajac się nagle obudził i zauważył, że kobieta nie z
                            > achowuje się jak jego stare skarpety zapomniane pod szafą. Podobno przebaczył,
                            > podobno chce dać jej nową szansę, a zachowuje się jak mały egoista, któremu kto
                            > ś chce zabrać zabawkę.

                            Snake, zupelnie mnie wobec tego nie zrozumialas. Kazda kobieta powinna miec tak normalnego meza, zeby problem wyjazdu sluzbowego z kolega z pracy w ogole nie istnial.
                            Kazdy czlowiek ma prawo do wlasnego kawalka zycia, bo zycie ma tylko jedno i ten swoj kawalek powinien sobie zaplanowac jak chce. Jesli wie, ze nikomu tym nie czyni krzywdy, to nie ma problemu.
                            • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 01:21
                              aka10 napisała:

                              > Snake, zupelnie mnie wobec tego nie zrozumialas. Kazda kobieta powinna miec tak
                              > normalnego meza, zeby problem wyjazdu sluzbowego z kolega z pracy w ogole nie
                              > istnial.

                              OK. Zgadzam się całkowicie. Zdrady się jednak zdarzają, tylko żadne kontrole temu nie zapobiegną. Poza tym, ktoś kto zdradzał może przestać, a ktoś kto nigdy nie zdradził i zapiera się, że nigdy tego zrobi, może przekonać się na własnej skórze, że nigdy nie mówi się nigdy. Życie pełne jest niespodzianek.
                              • aka10 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 22:51
                                snakelilith napisała:


                                >
                                > OK. Zgadzam się całkowicie. Zdrady się jednak zdarzają, tylko żadne kontrole te
                                > mu nie zapobiegną. Poza tym, ktoś kto zdradzał może przestać, a ktoś kto nigdy
                                > nie zdradził i zapiera się, że nigdy tego zrobi, może przekonać się na własnej
                                > skórze, że nigdy nie mówi się nigdy. Życie pełne jest niespodzianek.

                                Snake, otoz to. Zycie pisze rozne scenariusze.
                      • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 00:42
                        klamkas napisała:

                        > Jeśli pisze "przemyśl, to co napisałeś" zamiast "przestań, jestem mężatką, koch
                        > am męża i związki poza małżeństwem mnie nie interesują" to podjudza.

                        To, że jest mężatką, to nie ma akurat nic do rzeczy. Czy jest mężatką, czy nie jest, ma prawo do własnej definicji kontaktu z innym mężczyzną i jeżeli ona nie widzi ze swojej strony nic erotycznego, czy zachęcającego, to tak jest i kropka. Nie musi nic nikomu tłumaczyć i dodawać, że należy do kogoś innego i ten inny decyduje teraz z kim wolno jej rozmawiać. Gdyby była wolna, to też nie znaczy, że kolega może ją mieć. A nawet gdyby zainteresowanie tego znajomego łechtało jej trochę ego, to nie jest jeszcze powód by palić ją na stosie, miliony kobiet pacykują się codziennie i stroją, także po to, by podobać się i wzbudzać erotyczne zainteresowanie innych. To nie znaczy jednak, że chcą od razu z każdym wskakiwać do łóżka.


                        >I nigdy nie nadużyłam jego zaufania - jeszcze prostsze.


                        No i właśnie. Gdybyś jednak obcięła mężowi raz jaja, to wtedy słowo zazdrośnik nabrałoby dla ciebie może innego znaczenia. Autorka wątku jest jednak w sytuacji jakiej jest i nie odwróci minionego czasu więc twoje moralne zaśpiewki są do du.. y.
                        • klamkas Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 00:46
                          Ponieważ sytuacja autorki jest jaka jest (ze względu na jej postawę, a nie przypadkowy "los"), moralność nabiera nieco innego sensu i jej granice nieco się przesuwają - a przynajmniej powinny, dla niej samej, bo jej "własna" moralność zawiodła ją w kiepskim kierunku.
                          • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 01:10
                            klamkas napisała:

                            > Ponieważ sytuacja autorki jest jaka jest (ze względu na jej postawę, a nie przy
                            > padkowy "los"), moralność nabiera nieco innego sensu i jej granice nieco się pr
                            > zesuwają -

                            Czyli raz przestępca - zawsze przestępca? Albo ma się teraz do końca życia kajać i sypać popiół na głowę, bo raz zrobiła coś, co nie należało? Wyobrażam sobie, że dla zdradzonego to przyjemne wyobrażenie, zemsta jest i niewolnica na zawsze. Może nawet stuknie kogoś tak dla równowagi, ale lepiej dwa razy, bo kobieca zdrada, to większy kaliber i wymaga większej kary, prawda? i nikt nie zdradza z powodu "złej moralności", zdradza się z wielu powodów, a autorka sama napisała dlaczego, bo czuła się zaniedbywana. Możliwe, że seks w jej małżeństwie też był poniżej dna. Jeżeli ona musi teraz mu ciągle udowadniać, że nigdy już tego nie zrobi, to niech on lepiej spakuje te walizki i sobie pójdzie. I dla niej i dla niego będzie tak lepiej.
                            • aka10 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 01:14
                              snakelilith napisała:

                              Jeżeli ona musi teraz mu ciągle udowadniać, że nigdy już tego
                              > nie zrobi, to niech on lepiej spakuje te walizki i sobie pójdzie. I dla niej i
                              > dla niego będzie tak lepiej.

                              Z tym sie definitywnie zgodze. Nawet da jej psychiki duzo lepiej.
                        • klamkas Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 00:49
                          PS. Do własnych definicji kontaktów z płcią przeciwną miałaby prawo jako singielka. Ponieważ ma męża (lub też partnera jak wolisz), ta definicja musi uwzględniać jego poziom komfortu i być efektem wspólnie wypracowanym.
                          • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 01:15
                            klamkas napisała:

                            > PS. Do własnych definicji kontaktów z płcią przeciwną miałaby prawo jako singie
                            > lka. Ponieważ ma męża (lub też partnera jak wolisz), ta definicja musi uwzględn
                            > iać jego poziom komfortu i być efektem wspólnie wypracowanym.


                            Ale gdzieś tam istnieją granice zdrowego rozsądku. I ona nie przekroczyła żadnej z tych granic. Ani nie wysyłała koledze żadnych erotyków, ani nie wykazała żadnego entuzjazmu na jego propozycje, więc może trzymajmy się faktów, a nie bujnej fantazji zazdrosnego męża.
                    • klamkas Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 00:06
                      Ps. Analogia z gwałtem niezbyt trafiona - od zgwałconej nikt nie wymaga odpowiedzi, a tutaj pani sama się wychyla z "no ale zastanów się, przemyśl...". No błagam. Tak odpisuje zdecydowanie niechętna kobieta?
                      • asia_i_p Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 08:09
                        Ja jestem zdecydowanie niezainteresowana, a mogłabym tak odpisać, bo zostałam wychowana w świecie ludzi uprzejmych, gdzie "Wiesz, chyba jednak nie" znaczyło "Nie", a nie "Już się prawie zgodziłam, nalegaj dalej". Ale rozumiem, że są różne kody kulturowe. Redaktor naczelny pewnej gazety, w której pracowała moja ciotka, wytłumaczył jej kiedyś "Kiedy rozmawiasz z Włochami (inwestorzy), to nie możesz mówić "Obawiam się, że nie" ani "Tak, ale". Masz mówić "NIE. NIE. NIE". Wtedy zrozumieją".
                    • jowita771 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:39
                      > J
                      > ak twoim zdaniem atrakcyjna kobieta "podjudza" innych facetów? Jeżeli jest ładn
                      > a, rozmawia, uśmiecha się, wypije z nim kawę i pogada o prywatnych pierdołach,
                      > to już podjudza?

                      Błędne jest założenie, że adoratorów maja panie ładne, stąd biorą się problemu zwłaszcza osób zakompleksionych, które chcą potem być podrywane, żeby poczuć się atrakcyjne. Piękne panie mogą mieć wokół siebie chmarę zakochanych mężczyzn, a to, na ile sobie ci panowie pozwolą, zależy od tych pań. Z natrętnymi adoratorami nie radzą sobie kobiety zakompleksione i sprawiające wrażenie dostępnych. Jeśli kobieta nie chce natręta, to umie sobie z nim poradzić. Jeśli twierdzi, że nie da rady, to ściemnia, bo chce sprawiać wrażenie, że nie można jej się oprzeć. Zdarzają się świry, stalkerzy i to jest inna para kaloszy, ale po pierwsze, w części przypadków temu też dałoby się zapobiec, gdyby kontakty uciąć od razu i zdecydowanie, a po drugie, to są nieliczne wyjątki, więcej jest normalnych ludzi, którzy nie dostają jasnego komunikatu, że pani sobie nie życzy i nie wiedzą.
                • 3-mamuska Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 02:16

                • 3-mamuska Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 02:18
                  . Naprawdę trzeba zrywać kontakty towarzyskie ze wszystkimi kolegami, którzy z nami flirtują, albo dali nam do zrozumienia, że im się podobamy? Rany, to co mają robić atrakcyjne kobiety adorowane stale przez wielu mężczyzn?

                  Tak powinny , zerwać kontakty ,przynajmniej na jakis czas, dopóki zwiazek sie nie umocni.
                  Zwłaszcza takie ktore chca ukrywać przed mężem.
        • klamkas Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:56
          i na tyle skutecznie podkopało moje poczucie własnej wartości i godności

          To całkiem jak twój mąż - też zniszczyłaś mu poczucie własnej wartości i godności i dlatego teraz zachowuje się jak niedowartościowany i niegodnie, jak na ofiarę zdrady przystało.
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:07
            skoro tak to po co udawał,że terapia przyniosła efekty?
            Czy będę odpowiadać za jeden błąd już do końca życia? Serio to tak działa, że ludzie chodzą na terapię, sprawiają błędy a potem i tak ta druga strona może już zawsze czuć się pokrzywdzona z powodu tego co stało się x lat temu pomimo tego, że na terapii twierdziła co innego? To chyba bez sensu trochę
            • pade Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:12
              Ja się zastanawiam jak można naprawić zdradę. Jak można paroma rozmowami odzyskać stracone zaufanie.
              Moim zdaniem się nie da. To dlugi i żmudny proces.
              • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:26
                rok terapii to mało? Z resztą gdzieś tam cały czas ta terapia w pewnym sensie trwa. Jakie jednak moje małżeństwo ma podstawy skoro jeden wpis wysledzony nielegalnym inwigilowaniem mojego konta powoduje załamanie...
                Słabe
                • e-kasia27 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:45
                  Masz rację, słaby te podstawy, dlatego terapia powinna trwać znacznie dłużej niż rok., to nie jest wyrwanie bolącego zęba i po sprawie. Jeśli chcesz aby to małżeństwo było dobre, to wróćcie na dalszą terapię. To co osiągnęliście do tej pory, to tylko złudzenie, że jest dobrze - jeszcze nie jest na tyle dobrze, aby to było trwałe.
                  • dankaimirek zdrada to koniec 19.04.15, 16:37
                    dla mnie zdrada to koniec. Żadne terapie nie wykasuja z mojej głowy tego co się stało. Na szczęscie ja nie zdradzam, mąż też nie. Ale jeśli to by się stało to koniec. Ja nie mogłabym współżyć z męzem gdybym go zdradziła i odwrotnie - ja sobie tego nie wyobrażam. A tym bardziej gdyby mnie zdradził, na kolanach mógłby chodzić do konca życia i ja bym z nim nie chciała być. Jeśli kto kogś zdradza, to musi byc już bardzo źle. A po zdradzie nie będzie lepiej tylko gorzej. Ja sobie tego nie wyobrazam, brzydziłabym się dalej z nim zyć (intymnie) i nie tylko.
            • rasowa_sowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:13
              A co tobie dała ta terapia? Chyba niewiele, skoro nie umiesz szczerze powiedzieć że jakiś fagas do ciebie pisze, tylko brniesz jakby rzeczywiście o zdradę chodziło
              • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:27
                serio powiedzialabyś swojemu mężowi i tym samym zburzyła jego spokój o czymś tak nieistotnym?
                • rasowa_sowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:31
                  Tak. Dlaczego mam kłamać, skoro nie robię nic złego? Ale ja to bym w ogóle nie odpisywała fagasom po nocy w tonie "oj wez smile"
                • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:31
                  Nie wiem, jak sowa, ale ja tak, oczywiście. Bo dla mnie też byłoby to nieistotne, a samopoczucie mojego meża i przejrzystość sprawy byłaby dla mnie priorytetem
                • e-kasia27 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:52
                  Ale Ty jego spokój burzysz właśnie tym, że nie mówisz!

                  Jak urywasz, to znaczy, że jesteś nieszczera, a jak jesteś nieszczera, to znaczy, że zdradzasz nadal.

                  Tajemnica nie jest dobra, bo wzbudza brak zaufania.

                  Gdybyś powiedziała, co i jak, to mąż nie miałby podstaw do myślenia, że chodzi o kolejną zdradę i jego spokój nie zostałby zburzony, a tak zbywaniem zburzyłaś jego spokój i skończyło się na awanturze.

                • mia_siochi Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:45
                  Gdyby pisał do mnie jakiś "fagas" nie miałabym problemu, żeby o tym mężowi powiedzieć. Pośmialibyśmy się i pewnie razem obmyślili odpowiednią odpowiedź...
                • dankaimirek Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 16:39
                  exactly_like_me napisała:

                  > serio powiedzialabyś swojemu mężowi i tym samym zburzyła jego spokój o czymś ta
                  > k nieistotnym?


                  nie powiedziałąbym męzowi i tego bym nie robiła, a najpierw to bym nie zdradziła. Głupi...a jestes i tyle.Szkoda mi twojego męza jak mu życie pieprzysz.
              • dankaimirek Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 16:38
                rasowa_sowa napisała:

                > A co tobie dała ta terapia? Chyba niewiele, skoro nie umiesz szczerze powiedzie
                > ć że jakiś fagas do ciebie pisze, tylko brniesz jakby rzeczywiście o zdradę cho
                > dziło

                no właśnie...jakaś pusta ona jest, sorry ale nie dorosła męzowi
                • aka10 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 22:51
                  dankaimirek napisał:

                  > rasowa_sowa napisała:
                  >
                  > > A co tobie dała ta terapia? Chyba niewiele, skoro nie umiesz szczerze pow
                  > iedzie
                  > > ć że jakiś fagas do ciebie pisze, tylko brniesz jakby rzeczywiście o zdra
                  > dę cho
                  > > dziło
                  >
                  > no właśnie...jakaś pusta ona jest, sorry ale nie dorosła męzowi

                  Maz za to dorosl do tego, zeby przemoc fizyczna stosowac, czyz nie?
            • e-kasia27 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:26
              Ale to nie jest X lat temu, to zaledwie półtora roku!
              A Ty się zachowujesz, jakby nic nie zaszło, nie pracujesz nad odbudowaniem zaufania, Sprawiasz swoim zachowaniem, że znowu Cię podejrzewa o romansowanie.
              • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:28
                Ale co ja zrobiłam?
                • kota_marcowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:56
                  Nic <facepalm>
                • memphis90 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:57
                  Pozwalasz kolegom na wysyłanie takich wiadomości, jakie dostałaś. Sorry, ale ja sobie nie wyobrażam, żeby jakikolwiek kolega pisał do mnie, że jestem piękna, że myśli o mnie, że żałuje, że ze mną nie jest itd.

                  Offtop - Co nie znaczy, że jestem pasztetem i o męskiej adoracji mogę sobie pomarzyć.

                  A Ty rozdziawiasz dziobek jak Marceli Szpak "ale przecież JA niczego nie robię". Z punktu widzenia Twojego męża- trafił na fragment takiej konwersacji - a co go ominęło? Co wykasowałaś zanim przeczytał? A jak byś się czuła, gdyby to mąż zaczął wysyłać wiadomości koleżankom z pracy "jesteś piękna", "szkoda, że nie możemy być razem" i twierdził, że to takie tam pogaduszki bez znaczenia- uznałabyś, że to ok?
                  • ada1214 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:01
                    memphis90 napisała:

                    > Pozwalasz kolegom na wysyłanie takich wiadomości, jakie dostałaś. Sorry, ale ja
                    > sobie nie wyobrażam, żeby jakikolwiek kolega pisał do mnie, że jestem piękna,
                    > że myśli o mnie, że żałuje, że ze mną nie jest itd.

                    W dodatku w srodku nocy. Normalnie bedac na neutralnej stopie, nie wysylamy wiadomosci po 22. Wysylanie sms w srodku nocy sugeruje intymne relacje.
                • zottarella Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:20
                  exactly_like_me napisała:

                  > Ale co ja zrobiłam?

                  Są dwa wyjścia:
                  1. albo jesteś bezdennie głupia, skoro tego nie widzisz
                  2. jesteś trolem
                  • lauren6 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:26
                    Obstawiam trolla.
                    • minor.revisions Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 16:05
                      ja też, bo w realu to gdyby zmieniła hasło do fejsa, to mąż by się nie musiał wylogowywać? zasmo by go wylogowało.
                • dankaimirek Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 16:40
                  exactly_like_me napisała:

                  > Ale co ja zrobiłam?
                  zdradziłas, nie zasługujesz juz na nic, a tymbardziej na szacunek. Weż rozwód bo się dalej bawisz a ten biedny chłop psychicznie się wykańcza
                  • asia_i_p Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 08:13
                    Mamy takie prawo, że tylko żona może zażądać rozwodu? To dla mnie nowość.

                    Zdradzona strona ma prawo odejść, ma prawo się wściekać, ma w ogóle dużo praw, ale nie ma prawa do wszystkiego. Nie ma prawa do przemocy nigdy i jakkolwiek rozumiem, że okazjonalnie może dostać szału i nie być miła, to nie ma prawa do traktowania upokarzania strony zdradzającej jako stałego sposobu na życie małżeńskie.

                    Pewne prawa są nieodbieralne, w tym prawo do podstawowego szacunku i nietykalności osobistej.
              • e-kasia27 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:56
                Nie powiedziałaś prawdy, oszukałaś, zbyłaś .....

                A on sprawdził i się okazało, że to jakiś nowy fagas....

                No, to co się dziwisz, że się wściekł?
            • turzyca Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:35
              > skoro tak to po co udawał,że terapia przyniosła efekty?

              A nie przyniosla? Nie slucha Ciebie, nie liczy sie z Twoim zdaniem, nadal gra w gry komputerowe, olewa Cie, jest grubianski?

              > Czy będę odpowiadać za jeden błąd już do końca życia?

              To nie byl jeden blad, to byla cala seria krokow. I tak, za powazne bledy placi sie czasem do konca zycia. A jedna z form zaplaty jest ciezka praca, zeby przywrocic stan zblizony do pierwotnego.
              Moi rodzice wychowywali mnie dosc luzno, nie mialam zbyt duzo granic, mialam u nich bardzo duzy kredyt zaufania, wierzyli, ze bede umiala uniesc przywilej, ktore dostalam. Ale tez wiele razy uslyszalam, ze zaufanie to jest krucha rzecz, ze raz zniszczone bardzo trudno odbudowac. Jesli przestana mi ufac, ze umiem zachowywac sie odpowiedzialnie na wlasna reke, to zaczna mnie kontrolowac tak, jak sa kontrolowane inne dzieci. I to jest chyba jedna z najwazniejszych rzeczy, jaka w zyciu uslyszalam: zaufanie jest jak porcelanowa filizanka, latwo je zniszczyc, bardzo trudno zrekonstruowac i zawsze bedzie widac slad.


              Serio to tak działa, że l
              > udzie chodzą na terapię, sprawiają błędy a potem i tak ta druga strona może już
              > zawsze czuć się pokrzywdzona z powodu tego co stało się x lat temu pomimo tego
              > , że na terapii twierdziła co innego? To chyba bez sensu trochę

              Rysa na sklejonej filizance zostanie na zawsze. Pytanie jak dobry ten klej - czy bedzie przepuszczac, jak sie naleje wody, czy bedzie mozna filizanki normalnie uzywac i trzeba sie bedzie dobrze przyjrzec, zeby zauwazyc slad klejenia. Czasem nie da sie skleic w ogole, za duzo odpryskow powstalo.
              Gdybys opisala w poscie startowym sytuacje malzenstwa z czysta karta, to maz wyszedlby na wscieklego zazdrosnika, ktory bez powodu probuje zone kontrolowac. Ale skoro zostal zraniony, to jego zachowanie trzeba oceniac inaczej.
              I tak sie zastanawiam, czy przy takiej wspolnej historii nie poszlabym na ugode i nie zaproponowala mezowi oficjalnego dostepu do mojej poczty wlasnie jako wyraznego sygnalu, ze chce odbudowac jego zaufanie. Ale umowilabym sie na granice tej kontroli - np. ze nie sledzi zadnych aktywnosci z kobietami, ze jesli ktos zaczyna mi sie zwierzac, to ja to jakos oznaczam (bo co innego moje sekrety, a co innego cudze). Owszem to potworna ingerencja w prywatnosc (i koniecznosc zaufania, ze on nie przekroczy ustalonych granic), ale jesli by mi naprawde zalezalo na zwiazku, to poszlabym na pewne ustepstwa. Tym bardziej ze odbudowywanie zaufania ma te ceche, ze ta kontrola kiedys ustanie.
        • murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:27
          exactly_like_me napisała:

          CytatDostałam ją ale czy naprawdę mam czuć konsekwencje do końca życia?

          oczywiscie, ze nie.
          skoro maz zdecydowal sie pozostac w zwiazku - niech bierze na klate swoje frustracje i nie obarcza nimi Ciebie oraz nie karze Cie do konca zycia.

          ale tak naprawde - moim zdaniem nie ma o czym mowic - od przemocowca uciekaj tak szybko jak mozesz, a nie jeszcze rozkminiasz czy masz miec wyrzuty sumienia.
    • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:46
      Przeczytałam. Mam jedno pytanie-dlaczego tytuł: "mąż mnie oszukał"?
      • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:54
        jak ty odebrałabyś fakt,że Twój mąż na stałe jest zalogowany na Twoim koncie w swoim smartfonie. Lub jeśli nie masz fb. Gdyby czytał Twoje maile, otwierał pocztę zaadresowaną do Ciebie a przed Tobą udawał "głupiego". Jak inaczej to nazwać?
        • ebes Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:10
          Mąż mnie szpieguje?
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:13
            ok uznajemy,że źle dobralam słowo. Pisałam w emocjach
        • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:13
          Ani na FB, ani w mailach czy listach nie mam niczego, czego mąż nie powinien widzieć, ale to taka dygresja. Nijak natomiast nie widzę tu oszustwa, szpiegowanie, kontrola-tak, oszustwo-nie.
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:16
            Ale zrozum,że to nie o to chodzi. Czym jest tajemnica korespondencji? Wymysłem?
            Poza tym mówi się,że jak ktoś szuka to znajdzie i tym sposobem jestem winna temu,że ktoś napisał do mnie. Serio tylko ja widzę,że to jest dziwna sytuacja?
            • pade Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:24
              Jak widać tylko Ty.
              Na Twoim miejscu ucięłabym wszystkie kontakty z facetami, żeby tylko nie dać podejrzeń mężowi.
              Ty uważasz, że popełniłaś błąd, ale przecież już go naprawiłaś i wszystko jest ok.
              Nie jest i długo nie będzie.
              • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:31
                dodaj jeszcze,że kosmetyki mam wyrzucić,zapuscic długie włosy na nogach i pod pachami a najlepiej założyć burkę. Jakim cudem mam uciąć kontakty z facetami? Wszystkimi?
                Wydaje mi się,ze popadasz w przesade.Nie zrobiłam nic złego mimo tego,że mi to wmawiacie...
                • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:36
                  Nie potrafisz nawiązać kontaktu z facetami BEZ żadnych podtekstow? Coraz bardziej żal mi męża...
              • minor.revisions Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:58
                > Na Twoim miejscu ucięłabym wszystkie kontakty z facetami, żeby tylko nie dać podejrzeń mężowi.

                bzdura. Mąż będzie cały czas coś podejrzewał, skoro to mu siedzi w głowie. Nawet, jak laska się zapisze do klasztoru, w którym raz w rolku można się do innego człowieka odezać a tak, to się tylko modlić.
            • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:25
              Serio. Dojrzała kobieta, wiedząc, ze straciła zaufanie męża, nie koresponduje prowokująco z jakimś dupkiem. Nie, bo nie i tyle. Czego nie rozumiesz?
              • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:33
                zaczęło się dopowiadanie. Długo nie musiałam czekać. Kto i kiedy Ci powiedział, że ja koresponduje prowokujaco???
                Kolega do mnie napisał, ja mu poradzilam żeby zastanowił się co robi i tyle. Gdzie tu prowokacja z mojej strony???
                • rasowa_sowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:43
                  Serio nie widzisz, że twoja odpowiedz to nie jest żadne uciecie tematu?
                  Ja bym powiedziała że to niewinny flirt, którego naprawdę można było oszczędzić zdradzonemu mężowi.
                • cosmetic.wipes Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:49
                  Kolega napisał - ok, można uznać, że nie miałas na to wpływu. Natomiast na odpisywanie koledze miałaś i to była głupia decyzja. W skrócie, to własnie kk345 miała na mysli pisząc o prowokującej korespondencji.
                  Odnoszę wrażenie, że adoracja kolegi sprawia ci przyjemność. Zbyt dużą na mój gust.
                • minor.revisions Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 17:13
                  też miałam kolegę, który miał takie zapędy. Jakoś kiedy mu napisałam "fuck off, you idiot", to dotarło. I pomogło w zastanowieniu się nad sobą. A najlepsze, że wcale się nie obraził, natomiast przestał wysyłać głupie teksty. Gorąco polecam.
                  • jowita771 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 13:06
                    Ale z tym jest problem, że kolega może naprawdę przestać adorować, a autorce chyba nie o to chodzi.
                    • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 13:17
                      A co jest w tym złego i zabronionego? Czy jak kolega klepie kolegę po plecach i powie "zazdroszczę ci bracie pięknej kobiety", to jest ok i facet może poczuć się przyjemnie połechtany w swoim ego, a jak kolega zwróci się z tęsknym komplementem bezpośrednio do kobiety, to już nie wolno, bo naruszony został porządek urzędowej hierarchii? Ona nie może czuć z tego żadnej satysfakcji, bo musi być czysta nie tylko fizycznie, a także duchowo? Ludzie, w jakim wy smutnym świecie żyjecie. W ogóle się nie dziwię, że partnerzy od takich kontrolerów uciekają i szukają kogoś na boku.
                      • jowita771 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 13:43
                        A czego Tobie brakuje w związku, że tak bronisz prawa do flirtu na zewnątrz? Dlaczego tkwisz w takim pustym związku, który nie zaspokaja Twojej potrzeby bycia adorowaną?
                        • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:03
                          Celnebig_grin
                        • kota_marcowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:09
                          Widocznie ma niskie poczucie własnej wartości i poszukuje potwierdzenia u mężczyzn, dlatego broni takiej postawy jak niepodległości.
                          • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 23:41
                            kota_marcowa napisała:

                            > Widocznie ma niskie poczucie własnej wartości i poszukuje potwierdzenia u mężcz
                            > yzn, dlatego broni takiej postawy jak niepodległości.

                            Strach wam du..y ściska, że jakaś atrakcyjniejsza od was laska waszym psom łańcuchowym w głowie zakręcić może?
                            • 3-mamuska Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 23:55
                              Psom łańc
                              > uchowym w głowie zakręcić może?

                              Psem to moze jestes ty.

                              Moj maz nim nie jest.

                              Widać jaki masz szacunek do facetow skoro kobieta moze go zdradzić, wychodzić nicami, flirtować, miec w doopie ze go zraniła.
                              Do tego nazywasz ich psami.

                              Utwierdzaj w przekonaniu autorkę ze jest bez winy, niech odejdzie rozwali rodzine.
                              Znajdzie innego a przy pierwszych kłopotach w następnym związku poszuka nowego kochanka kolejnych adoratatorow. Bo taka piękność rozchwytywana.
                              W koncu sie zestarzeje i zistanie zupełnie sama ze swoim przekonaniem o nieomylności i poczucie przeciez ja nic nie zrobiłam.
                              Widać ze nie uczy sie na popełnionych błędach.


                              Gdyby nie było zdrady ze strony autorki to pierwsza bym jej napisała odejdź bo z facetem cis jest nie tak.

                              Teraz nastały czasy ze zdarady sa akceptowane orzez środowisko , pomaga sie ukrywać , oszukiwać bo kobieta ma prawo i wolność.
                              Wolności nasza kończy sie tam gdzie zaczyna sie wolność drugiej osoby.

                              Nie twierdze ze facet zrobił dobrze, poniosło go ale nie wierze ze ona stała i sie z nim nue szarpała, itp.
                              • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 00:49
                                3-mamuska napisała:

                                > Widać jaki masz szacunek do facetow skoro kobieta moze go zdradzić, wychodzić
                                > nicami, flirtować, miec w doopie ze go zraniła.

                                Nie mam szacunku do histeryków, kontrolerów, idiotów, facetów, którzy nie wyrośli z pampersów i którzy nie wiedzą czego chcą.

                                > Utwierdzaj w przekonaniu autorkę ze jest bez winy, niech odejdzie rozwali rodzi
                                > ne.

                                Tkwienie w gó...nianym związku nikomu nic nie daje. On się męczy, ona nie jest szczęśliwa, więc może lepiej by się rozeszli. Rozwód dziś to żadna tragedia, a istnieje szansa, że ułożą sobie jeszcze życie z kimś bardziej pasującym.


                                > Znajdzie innego a przy pierwszych kłopotach w następnym związku poszuka nowego
                                > kochanka kolejnych adoratatorow. Bo taka piękność rozchwytywana.
                                > W koncu sie zestarzeje i zistanie zupełnie sama ze swoim przekonaniem o nieomyl
                                > ności i poczucie przeciez ja nic nie zrobiłam.

                                Tak oczywiście, bo to zawsze zdzira jest wszystkiemu winna, a że pan wcześniej olał małżeństwo i traktował ją jak mebel, to wydawało mu się, że kobietę się kupuje raz na zawsze, to się nie liczy. I już się tak o nią nie martw. Kobieta bez faceta też może żyć i niejednokrotnie nawet lepiej.

                                > Wolności nasza kończy sie tam gdzie zaczyna sie wolność drugiej osoby.

                                I dlatego mąż ma też tą wolność, może odejść, może zostać i wspólnie z nią pracować nad związkiem, a to oznacza, że komunikuje co go gryzie, a nie miesiącami udaje, że jest dobrze szpiegując ją jak policjant.

                                > Nie twierdze ze facet zrobił dobrze, poniosło go ale nie wierze ze ona stała i
                                > sie z nim nue szarpała, itp.>

                                Widzisz, mnie nie przeszkadza aż tak bardzo ten jeden wybuch. Ja tu widzę palanta, który ma i miał duże problemy z pojęciami partnerstwo i małżeństwo. Moim zdaniem, to on ją popchnął nawet w ramiona innego, a teraz udaje wielce skrzywdzonego, a te wszystkie strachliwe z samooceną wielkości śliwki biorą jego stronę, bo ZDRADA, to przecież gorsze niż mord. Tak się boją, że jak ich partner skosztuje tego zakazanego owoca, to dojdzie do niego, jak mało mają mu do zaproponowania?
                      • klamkas Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 23:33
                        Jak kolega klepie po poznaniu żony, to ok. Jak spotykają się regularnie i za każdym razem kolega robi aluzje do fantastyczności żony, to żaden normalny (nawet zupełnie niezazdrosny) mąż nie strzyma, chyba, że ma żonę w nosie.

                        Co innego przyjmować hołdy, co innego je prowokować, podtrzymywać i do nich zachęcać - nie stosując tego do własnego męża. I tego zdaje się nie rozumiesz.
                        • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 00:22
                          klamkas napisała:

                          > Co innego przyjmować hołdy, co innego je prowokować, podtrzymywać i do nich zac
                          > hęcać - nie stosując tego do własnego męża. I tego zdaje się nie rozumiesz.

                          Ja rozumiem, tylko ty nadinterpretujesz. Oceniasz zachowanie tej kobiety tylko dlatego tak surowo, nazywając je prowokacją i zachęcaniem, bo znasz jej błąd z przeszłości, zdradę. Dlatego wydaje ci się, że masz do czynienia z mizdrzącą się do facetów zdzirą. Bo przecież wiadomo, zdradzająca kobieta to moralne dno nie znające żadne skrupułów, ona zawsze tak była i zostanie na zawsze. Dlatego należy ją odsądzić od czci i wiary, zamknąć w klatce, zabronić dostępu do społeczeństwa, bo przecież psy taką sukę od razu wyczują i się do niej zlecą, a najlepiej do razu spalić na stosie. Problem tylko w tym, że mąż mógł ją przecież posłać na księżyc, ale zdecydował się dobrowolnie zostać z panią i jej grzech z przeszłości nie powinien grać w ocenie tej sytuacji żadnej roli. Wiele zamężnych kobiet utrzymuje bowiem towarzyskie, czy nawet przyjacielskie kontakty z innymi mężczyznami i nie kończy się to zdradą, więc ten kontakt autorki wątku z kolegą też nie musi. Jak jej pan małżonek ma za małe jaja, by ponieść teraz konsekwencje własnej decyzji o kontynuowaniu małżeństwa, to niech sobie idzie. Ona nie zrobiła teraz bowiem niczego co usprawiedliwiałoby jego szpiegowanie i histeryczne awantury połączone z wyrywaniem telefonu z ręki.
                          Jej zdrada nie była też niespodziewanym szokiem dla kochającego i dbającego o żonkę biednego misia, w ich małżeństwie nie działo się już wcześniej dobrze i u niego było na pewno sporo winy. Oboje popełnili błędy i nie ona musi dziś brać wszystkiego na siebie i dbać o jego samopoczucie oraz kajać się do końca życia, że odważyła się przespać z innym facetem. Moim zdaniem, on ją też zdradził, to co zrobił może być bowiem tak samo bolesne, jak romans z kimś innym. Przyczepiłyście się tej wierności fizycznej, jakby innym sposobami nie można było zadać partnerowi rany, często nawet o wiele dotkliwszej.
                          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 16:34
                            dziękuję Ci za ten wpis. Całkowicie pokrywa się z prawdą. Nic dodać nic ująć.

            • e-kasia27 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:03
              Sytuacja nie jest dziwna, ona jest konsekwencją wcześniejszych błędów.
              A jeśli chodzi o widzenie, to ja bym powiedziała, że tylko Ty nie widzisz, że sama taką sytuację powodujesz.
            • peonka Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:16
              Ale tu nie chodzi tylko o to, że ktoś do Ciebie napisał, ale że sklamalas odpowiadając na pytanie męża. Może gdybyś powiedziała "a, spotkałam byłego faceta i coś tam chciał, ale kazałam mu spadać na drzewo" byłoby lepiej?
        • e-kasia27 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:39
          A czy robił tak przed zdradą?

          Jeśli się komuś nie ufa, to się go sprawdza.
          Sama do tego doprowadziłaś, więc czemu Cię to dziwi, że tak robi?
          Nie powinnaś mieć o to pretensji, ale sama go do tego zachęcać, aby się oczyścić z zarzutów i odbudować zaufanie.

          Wyobraź sobie, że było by odwrotnie, to on by zdradził, czy nie robiłabyś tak samo?
        • memphis90 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:05
          Nijak. Jestem stale zalogowana z pocztą na jego komputerze, a automatu ładuje się FB. Ja znam hasła do jego kont. Czasem siedząc przy jego komputerze podczytuję jego FB - bo ma trochę inne grono znajomych i inne rzeczy się u niego dzieją. Otwieram listy, rachunki.
          • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:57
            memphis90 napisała:

            > Nijak. Jestem stale zalogowana z pocztą na jego komputerze, a automatu ładuje s
            > ię FB. Ja znam hasła do jego kont. Czasem siedząc przy jego komputerze podczytu
            > ję jego FB - bo ma trochę inne grono znajomych i inne rzeczy się u niego dzieją
            > . Otwieram listy, rachunki.

            To ty tak masz. Dla mnie to kosmos, a jestem z jednym facetem już 20 lat. W życiu nie otworzyłabym listu adresowanego do niego, chyba, że mnie o to wyraźnie poprosi. Każdy ma bowiem prawo do swojej działki, której nie dzieli z innymi, nawet z żoną, czy mężem. To dobrowolny związek, a nie przymusowa symbioza. Nie musimy prowadzić życia jednojajecznych biliźniaków. Nie spowiadaliśmy się sobie z naszego seksualnego życia sprzed naszego związku i nie spowiadam mu się też, gdy ktoś podrywał mnie na mieście i trochę z tym kimś flirtowałam. Uważam, że każde z nas ma nawet prawo do pewnych erotycznych stymulacji i jak zauważam, że reaguje na jakąś kobietą to wiem, że mam zdrowego faceta, a nie wykastrowanego zakonnika. Jestem z nim z własnej nieprzymuszonej woli, podobnie jak on ze mną i żadne z nas nie będzie zamieniać naszego małżeństwa w więzienie, gdzie ludzie mają przymus kontroli. Mamy nawet oddzielne komputery.
            A w tym przypadku mamy faceta, który ma duży problem z własną samooceną, być może konsekwencja zdrady, ale ja bym się zastanowiła nad kontynuacją tego związku, bo ci ludzie najwyraźniej do siebie nie pasują i mieli już zawsze inne wyobrażenie o tym, czym jest miłość, zaufanie i wierność w małżeństwie.
            • murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:41
              snakelilith napisała:

              Cytat Dla mnie to kosmos, (...) W życiu nie otworzyłabym listu adresowanego do niego, chyba, że mnie o to wyraźnie poprosi.

              dokladnie jak i ja.
              nie wyobrazam sobie czytac jego maili, korespondencji, przegladac jego sprawy na kompie.
              i vice versa.
            • memphis90 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:27
              Ja jestem z jednym facetem 17 lat i też mi się sprawdza smile
              Mylisz otwartość i "nie mam nic do ukrycia, nie robię niczego, co byłoby wbrew naszym ustaleniom w związku" z "kontroluję cię na każdym kroku". Naprawdę, straszna rzecz się stanie, jeśli otworzę fakturę z wodociągów. Albo- jeśli powiem, że mam na swojej skrzynce rachunek za gaz i chłop ma się zalogować i zapłacić. Może Cię to zdziwi, ale mój mąż ma swoje odrębne pasje (moje pasje są akurat mniej outdoorowe wink ), jeździ na zloty moto, ma swoje koleżanki, z którymi sobie flirtuje, jeśli ma ochotę. Ale wiem, na co sobie pozwala i mamy swoje ustalenia- na co się zgadzamy, a na co nie. I- jejku, jejku- też mamy osobne komputery, co nie zmienia faktu, że znamy też swoje hasła, nie robimy problemów, jeśli jedno z nas chce usiąść na chwilę do "cudzego" kompa i - olagoboga!- mignie mu przed oczami kawałek zapisu rozmowy z klientem/kumplem na skype. To coś zupełnie innego, niż kontrola. To jest codzienność i normalność.
              • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:59
                memphis90 napisała:

                > Mylisz otwartość i "nie mam nic do ukrycia, nie robię niczego, co byłoby wbrew
                > naszym ustaleniom w związku" z "kontroluję cię na każdym kroku". Naprawdę, stra
                > szna rzecz się stanie, jeśli otworzę fakturę z wodociągów.

                Halo, a gdzie ja napisałam, że ukrywamy coś przed sobą? Też mamy umowę, że jak poczta od urzędu podatkowego, to można otwierać, ale nie otworzę czegoś, gdy nie wiem od kogo to, bo ciekawość mnie zżera i "przecież nie ma nic do ukrycia". Co do korespondencji na kompie, to mąż się nie zasłania, gdy do kogoś pisze, tylko mnie jest nieprzyjemnie, gdy zdarzy mi się przypadkowo przeczytać fragment. Mnie jest nieprzyjemnie, bo nie chcę stawiać go w głupiej sytuacji, gdyby chciał jednak coś ukryć. Dopuszczam, że może mieć czasem tajemnice przede mną. Nie każda tajemnica, to od razu zdrada na małżeństwie i ja taką opcję także dla siebie dopuszczam. Kiedyś przyjaciółka zwierzyła mi się z czegoś intymnego i dosyć długo to rozkmniałyśmy, także online, ale to nie było coś, co przeznaczone było także dla oczu mojego męża. O problemach zdrowotnych mojej matki, też nie musi wszystkiego wiedzieć. A już na pewno moja zawodowa korespondencja go nie dotyczy, bo objęta jestem pewną zasadą etyki zawodowej. Jest mnóstwo takich sytuacji i nie będę się za każdym razem tłumaczyć "teraz nie patrz, ale nie robię niczego zdrożnego". Zresztą moja korespondencja z kolegami też go nie powinna obchodzić, nie bardzo wiem, jaki z tego miałby mieć pożytek. Prawdę mówiąc, on się tym nie interesuje i jakoś nie mieliśmy problemu ze zdradami. On zna za to moje hasło do amazonu, ale tylko dlatego, że ja go ciągle zapominam i szybciej jest go zapytać, niż wertować notesy.
                • memphis90 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 08:29
                  No patrz, wychodzi, że jednak mamy tak samo big_grin
            • jowita771 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 13:10
              Problem z samooceną, i to duuuży, ma też osoba, która nie potrafi zrezygnować z adoracji kolegi.
    • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 12:51
      > obietnic nie zrealizował i jasne jest że nie ma zamiaru. Taki... erotoman gawę
      > dziarz. Wracając do tematu, napisał dziś w nocy, ja mu już w drodze do domu od
      > pisalam, żeby nie pisał czegoś po pijaku czego na trzeźwo mógłby żałować.

      A czy zamiast martwić się o samopoczucie erotomana-gawędziarza nie powinnaś raczej odpisać, ze nie jesteś zainteresowana i tyle? Widać, ze te jego zaczepki sprawiają ci przyjemnosć, nic dziwnego, ze mąż czuje się zaniepokojony...
    • awesome810 romans, erotoman gawędziarz 19.04.15, 12:58
      podbudowujący "ochami i achami"...
      Gdyby sytuacja była odwrotna dostałabyś 100 porad jak szybko i sprawnie spakować rzeczy męża w worki na śmieci, ewentualnie wskazówki jak kontrolować go bardziej subtelnie.
      • exactly_like_me Re: romans, erotoman gawędziarz 19.04.15, 13:04
        wiesz co, w sumie nie potrzebuję podbudowania. Tu chodzi o to, że ten człowiek to mój dobry kolega,znamy się wiele lat i tak naprawdę te jego "ochy i achy " spowszednialy mi do tego stopnia ze się nie ekscytuję.
        Myślałam,że wina jest wtedy kiedy ja bym napisała coś niewłaściwego a nie wtedy kiedy ktoś coś napiszę do mnie...
        • pade Re: romans, erotoman gawędziarz 19.04.15, 13:10
          Przecież nie o to chodzi.
          Twój mąż nie wytrzymał napięcia, niepewności i wybuchł.
          Tu nie chodzi o żadną winę. Moim zdaniem Twój mąż bardzo chciał Ci wybaczyć, ale jego niepewność co do Ciebie jest silniejsza.
          • exactly_like_me Re: romans, erotoman gawędziarz 19.04.15, 14:03
            dziękuję. Wezmę sobie to co piszesz do głowy i pogadam dzisiaj z mężem.
        • kota_marcowa Re: romans, erotoman gawędziarz 19.04.15, 13:12
          Jak widać mężowi nie spowszedniały, po swojej zdradzie dla waszego wspólnego dobra powinnaś takie ochy i achy ucinać w zarodku.
          Ani trochę się nie dziwię, że mąż cię sprawdza.
          • triss_merigold6 Re: romans, erotoman gawędziarz 19.04.15, 13:31
            No, ja też niespecjalnie się dziwię.
        • e-kasia27 Re: romans, erotoman gawędziarz 19.04.15, 14:15
          Ale to nie chodzi o to, co on napisał, ani nawet o to, co Ty mu odpisałaś, tylko o to, że ten fakt ukryłaś przed mężem - pomimo tego, że wyraźnie o to zapytał.
          Ukryłaś, a więc wzbudziłaś jego podejrzenie.
        • dankaimirek Re: romans, erotoman gawędziarz 19.04.15, 16:44
          exactly_like_me napisała:

          > wiesz co, w sumie nie potrzebuję podbudowania. Tu chodzi o to, że ten człowiek
          > to mój dobry kolega,znamy się wiele lat i tak naprawdę te jego "ochy i achy " s
          > powszednialy mi do tego stopnia ze się nie ekscytuję.
          > Myślałam,że wina jest wtedy kiedy ja bym napisała coś niewłaściwego a nie wtedy
          > kiedy ktoś coś napiszę do mnie...


          a odpisałas mu że nie jestes zainteresowana tymi komplementami bo mam wspaniałego męża?
    • mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:09
      odpowiedz jak to jest, że będąc w związku małżeńskim masz etatowego adoratora? Schlebia Tobie zainteresowanie innego faceta? Miałaś już romans, masz z doskoku aktualnie kogoś i dziwisz, się, że mąż nie ma zaufania? Ty powinnaś odseparowac lovelasa, pozyskać zaufanie męża, a dopiero na samym końcu własne błędy usprawiedliwiać koszmarnym mężem, skoro z nim zostałaś.
      • kota_marcowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:19
        Mąż to widzi tak, żona najpierw się puściła, a teraz kłamie.
        • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:22
          skoro "żona się puściła " to po co terapia. Trzeba od razu dziwke na stosie spalić
          • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:23
            No przecież przeprosiła! big_grin
            Ty naprawdę jesteś dorosła?
            • pade Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:25
              Niestety, też mam wrażenie, ze rozmawiam z nastolatkąsad
              • kota_marcowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:31
                Albo trollem.
                • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:33
                  Albo zbiera materiał na artykuł. Chyba forum odpowiada nie po myślibig_grin
            • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:36
              gdzie to napisałam? Poszukaj okularów bo chyba bez nich słabo radzisz sobie z czytaniem.

              • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:57
                Chcesz powiedzieć, ze nawet nie przeprosiłaś? big_grin
          • dankaimirek Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 16:44
            exactly_like_me napisała:

            > skoro "żona się puściła " to po co terapia. Trzeba od razu dziwke na stosie spa
            > lić
            dla mnie oczywiste, tak powinno być
            • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 17:40
              bardzo współczuję Twojemu mężowi. Musi cały czas w napięciu pilnować się żeby przypadkiem nie zrobić czegoś co się nie spodoba szanownej pani żonie. To dopiero musi być męczarnia.
      • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:21
        to nie jest żaden adorator. Nie odpowiadam za to co mu się od czasu do czasu "ulewa" za każdym razem pisze mu żeby przestał i zajął się swoją żona albo żeby nie pisał czegoś czego rano po wytrzezwieniu będzie żałował. Nie jest tak że ma pozwolenie na takie zachowania. Nie mogę odpowiadać za to co KTOŚ pisze..
        • lady-z-gaga Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:23
          żeby n
          > ie pisał czegoś czego rano po wytrzezwieniu będzie żałował.

          I Ty naprawde nie rozumiesz, że ten tekst jest prowokujący?
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:37
            co on prowokuje?
            • lady-z-gaga Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:50
              sugeruje, że głownym Twoim problemem jest fakt, że pan nie wie, co mówi i że po wytrzeźwieniu będzie się chciał z tego wycofać
        • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:24
          Odpowiadasz za swoje reakcje, a nie robisz niczego, by kolega uciął niestosowne komentarze. Coraz bardziej rozumiem męża...
        • mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:27
          możesz i powinnaś, jeśli pisze wbrew twojej woli to już możesz zgłosić. Dawno byś to zrobiła, gdyby ci się nie podobało.
          • memphis90 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:11
            Och, wystarczyłoby do żony kolegi napisać "proszę, zajmij się swoim mężem, bo znów mi po pijaku wysyła niestosowne sms'y". Kolejnego sms'a by pewnie nie było, za to kolega zacząłby się żalić "żona mnie kontroluje, no jak ona śmie!"
        • triss_merigold6 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:30
          Oczywiście, że nie odpowiadasz za to, co ktoś Ci pisze. Odpowiadasz za kontynuowanie konwersacji.
        • rasowa_sowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:48
          exactly_like_me napisała:

          > to nie jest żaden adorator. Nie odpowiadam za to co mu się od czasu do czasu "u
          > lewa" za każdym razem pisze mu żeby przestał i zajął się swoją żona albo żeby n
          > ie pisał czegoś czego rano po wytrzezwieniu będzie żałował. Nie jest tak że ma
          > pozwolenie na takie zachowania. Nie mogę odpowiadać za to co KTOŚ pisze..


          Mam pomysł.
          Następnym razem jak dostaniesz nocne wyznanie to nie pisz "och, a co z twoją żoną?", "nie powinieneś mi tak pisać, bo może będziesz żałował....."
          Tylko po prostu: daj mi spokój gosciu. Albo najlepiej nic nie odpisuj. Tylko pytanie czy bedziesz umiała zrezygnować z tych ochow i achow?
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:59
            Oczywiście. Pisałam wcześniej ze nie muszę się dowartosciowywac. Nie wiedziałam jak z tego wybrnąć i zamiast dbać o lepsze samopoczucie mojego męża to dałam o relacje z obcym w zasadzie facetem. Głupia jestem jak but...
            • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:01
              I to jest pierwsza twoja wypowiedź, która daje nadzieję na uratowanie twojego małżeństwa...
              • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:12
                potrzebowałam kopa w dupę
                emama jak zwykle nie zawiodła. Zastanawiam się jak mogłam nie widzieć tego,że postępuje źle...
                • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:14
                  Z bliska źle się patrzy, zawsze lepiej widać z dalekasmile
                  • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:29
                    to prawda. Mam nadzieję,że mąż jeszcze będzie chciał ze mną gadać
                    • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:30
                      Trzymam kciuki!
                      • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 17:41
                        dziękuję smile
        • edelstein Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:50
          Jasnebig_grin ty nie chcesz uciac kontaktu z adoratorami.Moj mial taka natretna babe,ktora przy kazdej okazji probowala z nim flirtowac,wiec po powiedzeniu,ze sobie nie zyczy i dalszym napastowaniu po prostu ja wykluczyl.Nie musialam sie wtracac.Dla chcacego nic trudnego.Jakby pisal z nia smsy po nocach to by mnie cos strzelilo.
        • turzyca Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:54
          exactly_like_me napisała:

          > to nie jest żaden adorator. Nie odpowiadam za to co mu się od czasu do czasu "u
          > lewa" za każdym razem pisze mu żeby przestał i zajął się swoją żona albo żeby n
          > ie pisał czegoś czego rano po wytrzezwieniu będzie żałował. Nie jest tak że ma
          > pozwolenie na takie zachowania. Nie mogę odpowiadać za to co KTOŚ pisze..

          Ale odpowiadasz za swoje wypowiedzi. A w Twoje odpowiedzi skupione sa na nim i jego malzenstwie. W Twoich odpowiedziach nie ma wyraznej wiadomosci w podtekscie "zdrada z mojej strony nie wchodzi w gre, bo mnie zalezy na moim malzenstwie."

          Serio, jest roznica miedzy "daj spokoj, masz zone", a "daj spokoj, mam meza."
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:56
            już napisałam że teraz to widzę...
        • dankaimirek Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 16:45
          exactly_like_me napisała:

          > to nie jest żaden adorator. Nie odpowiadam za to co mu się od czasu do czasu "u
          > lewa" za każdym razem pisze mu żeby przestał i zajął się swoją żona albo żeby n
          > ie pisał czegoś czego rano po wytrzezwieniu będzie żałował. Nie jest tak że ma
          > pozwolenie na takie zachowania. Nie mogę odpowiadać za to co KTOŚ pisze..


          ale jak widac bawi cię, bo zmieniłabyś numer tel np, albo konto na fb, jak sie chce to mozna wszystko. Albo nie odpisywała. Ale piszesz i pózniej mówisz ze to on pisze przecież, och ah
      • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:22
        Trafne.
      • rosapulchra-0 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:59
        Samo "posiadanie" etatowego adoratora nie jest takie złe, ale już korzystanie z usług tegoż to dla mnie karygodne.
    • moni_kaw Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:21
      gdyby nie wzmianka o synu pomyślałabym, że masz 15 lat
      • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:23
        bo?
    • antyk-acap Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:26
      Powiem ci tak - powinnaś mu powiedzieć że gawędziarz cię molestuje. Natomiast mąż też nie jest OK - chcesz kogoś pouczać o moralności i zasadach to musisz stosować się do zasad. A podglądanie jest ich złamaniem.
      • mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:28
        tylko, że kaliber moralności nie jest taki sam zdrada, a szpiegowanie. Drugie wypływa z pierwszego. Jakby nie zaczęła nie musiałaby kończyć.
        • lady-z-gaga Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:35
          Trudno się dziwić mezowi, że po tekstach w stylu "nie pisz czegos, czego rano będziesz żałować" miał ochotę przekonac się, jaki będzie dalszy ciąg konwersacji smile bo że będzie, to oczywiste dla każdego, poza autorką wątku
    • memphis90 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:33
      Ok, w moim odczuciu jesteś winna. Gdyby mój mąż miał romans, to bankowo przez jakiś czas kontrolowałabym jego FB, pocztę czy sms'y- w imię zasady, że zaufanie już było, a nie odzyskuje się go ot tak na pstryknięcie palcem. Gdyby zaczął histerycznie zmieniać hasła i piersią zasłaniać swoje pogaduszki z przyjaciółkami - to by znaczyło, że dzieje się coś złego. A gdybym odkryła, że po romansie mąż nadal wysyła sobie rubaszne erotyczne sms'ki z koleżansiami, to ch...j by mnie strzelił i znalazłby walizki wystawione za drzwi. Sorry, ale nie wierzę, żeby przez długi czas nie dało się ukrócić zapędów kolegi i zakomunikować mu, że nie życzysz sobie takich wiadomości, bo źle się odbijają na Twoim małżeństwie.
    • oqoq74 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:36
      To nie jest tak, że kogoś zdradzisz, wrócisz i wszyscy zachowują się jak gdyby nigdy nic.
      A Ty tak do tego podchodzisz.
      Mąż Tobie nie ufa.
      Ponosisz konsekwencje swojego zachowania.

      I nie, nie podoba mi się śledzenie, wykręcanie rąk.
      • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:42
        może faktycznie macie rację. Powinnam czuć się winna. Tylko jakoś mi to zgrzyta z tym co faktycznie czuje.
        Boli mnie ręka i boli mnie serducho. Myślałam ze najgorsze mamy za sobą. Nie wiem czy mam siły przechodzić przez to dalej...
        Kolegę zablokowałam . Czy słusznie nie wiem. Takie zachowanie dopiero wskazuje że coś się działo a to nieprawda. Czuje się zaszczuta . Nie dość że po tym co zrobiłam wylam po nocach przez wyrzuty sumienia to teraz czuje się znów tak samo choć tym razem nie zrobiłam nic złego...
        Jesteście brutalne w swoich osadach ale może słusznie.
        • oqoq74 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:48
          Odnoszę wrażenie, że robisz z siebie ofiarę i się usprawiedliwiasz.

          Zdradziłaś, bo mąż był koszmarny - ergo jego wina
          Wróciłaś i wyłaś po nocach - och jaka ja biedna
          mąż Cię śledzi - oszukał mnie, szok.

          Czy Ty w ogóle przyjmujesz do wiadomości, że zdrada i Twoje zachowanie nie jest fair? Że też przyczyniłaś się do tego, że między Wami było i jest źle?
          Jeśli mężowi terapia nie pomogła, to Tobie tym bardziej.
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:51
            fakt...teraz to widzę

        • memphis90 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:17
          > Kolegę zablokowałam . Czy słusznie nie wiem. Takie zachowanie dopiero wskazuje
          > że coś się działo a to nieprawda.
          Reakcja męża wyraźnie wskazuje na to, że słusznie zablokowałaś kolegę i że ton pogaduszek przekraczał granicę, jaką postawił Twój mąż. Musisz zrozumieć, że w dobrym związku, w którym obie strony czują się pewnie i bezpiecznie, ujdą płazem flirciki, adorowanie innych kobiet/mężczyzn. W związku, który dopiero co chwiał się w posadach nie ma miejsca na bliskie "przyjaźnie" z kolegami, zwierzenia, adoracje.
    • kota_marcowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:40
      Po tym jaki kierunek obrał ten wątek, mogę ci napisać z czystym sumieniem, TAK TO TWOJA WINA.

      Po tym jak zdradziłaś męża, powinnaś pogonić wszystkich adoratorów, żeby mu nie przysparzać niepotrzebnych cierpień, jak widać tobie taka sytuacja jednak odpowiada, bo mogłabyś niepożądane zachowania uciąć, ale najwyraźniej nie chcesz, na dodatek dalej kręcisz i kłamiesz. Gdybyś mężowi powiedziała prawdę, raz drugi, trzeci, to w końcu przestałby cię sprawdzać, kręcąc i ukrywając pogłębiasz tylko brak zaufania i dajesz do zrozumienia, że masz nieczyste sumienie, bo masz, bo gdybyś uważała, że to jest w porządku, to byś nie robiła z tego takiej tajemnicy.

      Jeżeli nie jesteś trollem, to nie wróżę wam wspólnej przyszłości, bo jesteś absolutnie bezkrytyczna wobec siebie.
      • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:45
        napiszę po raz ostatni NIE MAM ADORATORÓW!
        i prosze więcej nie pisać o tym ze ich mam.
    • rosapulchra-0 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:40
      Nie ma znaczenia, z jakiego powodu zdradziłaś. Zdradziłaś. Zawiodłaś zaufanie. A to bardzo ciężko odbudować. Sama jestem zdradzona i choć to było kilka dobrych lat temu i nie odeszłam od męża, a on do dziś robi wszystko, aby zrehabilitować swój czyn, to doskonale wiem, jak ciężko jest z powrotem ufać.
      Jeśli nadal będziesz mieć przed nim tajemnice, okłamywać go i robić dziwne rzeczy (nawet niezwiązane ze zdradą), to nie dziw się jego zachowaniu i jego reakcjom.
    • edelstein Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:44
      W skrocie.Doprawilas mezowi rogi i zamiast pozbyc sie wszelkich erotomanow i innych chetnych dalej flirtujesz.Wcale sie mezowi nie dziwie.I nie pisz,ze sie nie da.Piszesz gosciowi,ze sobie nie zyczysz i tyle,ale ciebie milo lechce zainteresowanie obcych facetów.
      • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:49
        nie flirtuje... ile razy mam to jeszcze pisać?
        Nie zależy mi na tym by się dowartosciowywac w oczach innych facetów o czym z reszta napisałam ale nikt tego nie zauważył.
        Nie wiem dlaczego moje reakcje są takie a nie inne. Mam silne poczucie obrony swoich spraw, rzeczy , korespondencji...
        Źle do tego podeszłam teraz to widzę
        • edelstein Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:53
          Nie,no wcale.Dziwnym trafem pan dalej pisze.Gdybys nie chciala jego adoracji.Na to poczynil bys odpowiedniego kroki i pan by sie slowem do ciebie nie odezwal.Wielkie zdziwienie,ze maz cie kontroluje.Jak ja bym byla twoim mezem to bys furgotala z chalupy w podskokach.
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:00
            ok..ok już kumam. Możesz przestać się znecac...
            • edelstein Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:40
              Nie ma tu znecania.Tylko szczera prawda.Jakby maz ci rogi doprawdy i po nocy z babami pisal to bylabys zadowolona?
              • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:51
                a jak myślisz?
        • e-kasia27 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:32
          exactly_like_me napisała:

          >
          > Nie wiem dlaczego moje reakcje są takie a nie inne. Mam silne poczucie obrony s
          > woich spraw, rzeczy , korespondencji...


          No i to należałoby jeszcze z psychologiem przepracować, bo jak widać to Ci bardzo utrudnia życie.
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:37
            jestem więźniem swojego poczucia własności..

            Ale wiem skąd to się wzięło. W dzieciństwie nie liczono się ze mną i tym co posiadam. Jak miałam 7 lat to mama wyrzuciła mi wszystkie zabawki mówiąc,że "nie będą mi potrzebne ". Jak byłam starszą to grzebała w moich rzeczach , czytała moje pamiętniki wysmiewajac się z treści.. szkoda gadać
            Teraz bronie swojego jak cerber...
            • mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:45
              a nie pomyślałaś w takich kategoriach o własnym związku z mężem, żeby go bronić od początku?
              • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:49
                nie pomyślałam...
            • pade Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 17:45
              To akurat doskonale rozumiem. I rozumiem, że możesz mieć poczucie krzywdy w związku z inwigilacją męża, czy wykręceniem ręki. Masz prawo mieć.
              Tylko popatrz co sama napisałaś:
              "jestem więźniem swojego poczucia własności.."
              a co jeśli Twój mąż też jest?...
        • murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:53
          exactly_like_me napisała:


          Cytat Mam silne poczucie obrony swoich spraw, rzeczy , korespondencji...

          i prawidłowo.
          i nikt niue ma prawa Ci zagladac, mieszac, szperac.
          nawet maz.
          nawet zdradzony maz.

          CytatŹle do tego podeszłam teraz to widzę

          bardzo dobrze podeszlas.
          i nie daj sobie wmowic, ze jest inaczej.
          • iuscogens Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 18:48
            murwa.kac napisała:

            > exactly_like_me napisała:
            >
            >
            > [quote] Mam silne poczucie obrony swoich spraw, rzeczy , korespondencji...[/quo
            > te]
            >
            > i prawidłowo.
            > i nikt niue ma prawa Ci zagladac, mieszac, szperac.
            > nawet maz.
            > nawet zdradzony maz.

            Prawa oczywiście nie ma, sama mam silne poczucie prywatności, wiec rozumiem, ale akurat zdrada autorki powoduje, że dość łatwo można zrozumieć czemu mąż zrobił coś takiego.
      • ada1214 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:50
        edelstein napisała:

        > W skrocie.Doprawilas mezowi rogi i zamiast pozbyc sie wszelkich erotomanow i in
        > nych chetnych dalej flirtujesz.Wcale sie mezowi nie dziwie.I nie pisz,ze sie ni
        > e da.Piszesz gosciowi,ze sobie nie zyczysz i tyle,ale ciebie milo lechce zainte
        > resowanie obcych facetów

        Calkowicie sie podpisuje. Gdyby naprawde chciala, toby pogonila. Wystarczylo postraszyc wlasnym mezem. Ale nie pogonila, malo tego , koresponduje ztym gosciem tak, zeby podtrzymac napiecie i zainteresowanie (nie pisz czegos, czego bedziesz zalowac- toz to typowe droczenie sie i wiadomo, ze facet odbierze to zachecajaco)
        • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 13:55
          nie miałam pojęcia że może to tak być odebrane. Znam się z nim od lat. Zawsze był tylko kolega i tak naprawdę nigdy nie brałam tego co pisze na poważnie. Po prostu że względu na to ze nie chciałam być chamska to wydało mi się że taka odpowiedz będzie dyplomatyczna acz wskazująca jasno na to że "nie ma szans ".
          Myliłam się...

          • mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:12
            ilu jeszcze kolegów pisze do ciebie po nocach takie wiadomości? Sama napisałaś, że gawędziarz więc od poczatku było wiadome, że żadnym kolegą nie jest. Tylko kolegą.
            • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:32
              potrzebowałam kopa a nie wbijania noża w plecy. Kopa już dostałam więc daruj sobie. Nie muszę nic Ci mówić. Porozmawiam z mężem jak wróci z pracy
              • rasowa_sowa Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:36
                wątek się toczy, nie wszyscy brali udział od początku i nie wszyscy czytają wszystkie posty, pojawi się jeszcze wiele wpisów odpowiedzi na twoje posty sprzed przyznania się do błędu.
                najlepiej daruj sobie czytanie na jakiś czas
                • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:40
                  traktuje te wszystkie gorzkie słowa trochę jak pokutę. Wina jest bezsprzeczna choć wcześniej jej nie widziałam.Dobrze że otworzyłyście mi oczy.
                  • mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:43
                    dopiero teraz zostałaś uświadomiona to czego terapia dotyczyła. Bzdura jakaś.
                    • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:48
                      najwidoczniej trwała za krótko i być może nie została przeprowadzona dobrze. Chyba lepiej próżno niż wcale uświadomić sobie błąd?
                      • nuta15 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:51
                        Nocne , samotne wypady do klubu to element terapii i odbudowy zaufania w związku?
                        • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:02
                          rzecz nie dotyczy pobytu w klubie. Mąż się zgodził na ten wieczór i nie ma o czym mówić. Wiadomość od kolegi mogłam dostać równie dobrze w domu siedząc na kanapie w kapciach..
                          • nuta15 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 16:13
                            Nie widzisz związku? Myślisz,że mąż zareagował by inaczej, gdybyś dostała wiadomość od kolegi siedząc w kapciach na kanapie?
                            • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 17:43
                              nie będę się powtarzać...
                              • memphis90 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:38
                                Ale Ty wiesz, że byłaś z koleżankami, Ty wiesz, że dla Ciebie korespondencja nie była niczym ważnym. Twój mąż ma za sobą zdradę i sytuację, w której 1. wychodzisz wieczorem nie wiadomo z kim 2. wracasz czytając po nocy jakieś sms'y.... 3, a które okazują się być rozmową z kolegą, rozmową, której sens może się wydać bardzo dwuznaczny. Z punktu widzenia Twojego męża mogło to wyglądać np. jak pożegnanie z kochankiem (no wiesz "jesteś piękna, bla, bla, bla, ale skoro tak zdecydowałaś, to niech tak będzie"). Wiesz, raz można wybaczyć zdradę, ale jeśli właśnie okoliczności przyrody (nie mówię, że fakty, mówię, o obrazie, jaki mógł się wyłonić dla faceta) wskazały na to, że pan rypie porożem o każdą futrynę.... Mogło zaboleć. Mogło doprowadzić do furii. Mógł poczuć się jak ostatni idiota, oszukiwany pod płaszczykiem "chodzimy na terapię".

                                Rozumiesz?
                                • murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:56
                                  no mogło.
                                  i to jest rownoznaczne z tym, ze wolno panu teraz kobiete lać?
                                  plizzzzzz...
                                  • kk345 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 14:42
                                    Co ty masz z tym laniem, jakaś obsesja? Zgłoś dziada na policję, niech po IP bitą żonę namierzą...
                                  • memphis90 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 08:31
                                    On jej nie lał, on jej wyrwał swój telefon.
          • edelstein Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:35
            Nie,no wcale.Nawet 15 znaja sztuke flirtowania.
            • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:46
              ej Edel. To że kopie ktoś kto nie czytał wątku to rozumiem,ale Ty mogłabyś już sobie darować. Nie będę się biczowac na Twoich oczach, powinno wystarczyć że przyznalam się do błędu...

              Przyznam,że chciałabym siedzieć teraz z wami przy piwie i słuchać tego co macie do powiedzenia. Widzialybyscie, że wzięłam sobie to co piszecie do serca. Siedzę jak kołek,zalana łzami i zastanawiam się czy w ogóle mąż będzie chciał mnie słuchać. Fajnie by było gdyby ktoś poklepał po plecach i powiedział "dasz radę " a tak... tylko czytanie mi pozostało.
              • mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 14:53
                masz chyba większy problem ze sobą niż z mężem. na terapii to nie wyszło, dziwne.
                • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:04
                  niekoniecznie musisz mieć rację. Może to wrażenie daje fakt iż pisze w emocjach. Trudno w takiej sytuacji planować co się pisze i stąd możesz mieć powierzchowny i nieprawdziwy obraz mojej osoby
                  • mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:21
                    nie piszę o tobie, ale komentuje twoje słowa.
              • e-kasia27 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:15
                Dasz radę.
                Idź na terapię indywidualną - zrób porządek ze sobą.
                Jak masz takie złe doświadczenia z dzieciństwa, to może być tak, że nieświadomie wybrałaś sobie na męża faceta, który jest bardzo podobny do Twojej matki, dlatego Cię do niego ciągnęło, bo to było to, co znałaś.
                Pisałaś, że się po terapii zmienił, ale jeśli przestaniecie nad tym pracować, to wkrótce może wszystko wrócić i wpadniecie w ten sam schemat działania, a było by szkoda, skoro już się w to włożyło rok wysiłku i skoro obydwoje chcecie coś z tym zrobić i być razem.
    • woman_in_love kobieta łatwo wybacza, gdyż jest często zależna 19.04.15, 14:15
      ekonomicznie czy jakoś inaczej. Facet raczej nigdy, chyba że jakoś beznadziejnie czy chorobliwie zakochany.
      Co byś nie zrobiła to będzie teraz doopa i nigdy braku zaufania nie odbudujesz czyniąc jakieś działania ze swojej strony. Ba, im więcej się będziesz "podkładać" tym będzie gorzej.

      No ale do rzeczy. Odpuść sobie to małżeństwo i się już nie staraj. Niech mąż albo cię bierze jak jest albo niech spie..a i tyle. No chyba, że jesteś zależna ekonomicznie i musisz go mieć. Terapia nic nie pomoże i jak sama widzisz nic nie pomogła. Kulturowe patriarchalne naleciałości powodują, że zdrady męża trzeba wybaczać, a zdrada żony to jakaś straszna ZBRODNIA i wybaczenie jej jest ponad siły 99% facetów.
      • kk345 Re: kobieta łatwo wybacza, gdyż jest często zależ 19.04.15, 14:18
        A konkurs na najlepszy kwietniowy Wpis_od_czapy wygryyyyyywaaaaaaa:


        woman_in_love!!!!

        Brawa!
        • exactly_like_me Re: kobieta łatwo wybacza, gdyż jest często zależ 19.04.15, 14:33
          szczerze wierzę, że to ironia...
    • murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:14
      ja nie rozumiem czemu Ty sie jeszcze nie spakowalas i nie wyprowadzilas sie od przemocowca, ktory powinien swoja droga miec jajka wyrwane na zywca.
      • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:48
        bo chyba jesteśmy siebie warci
        • murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 16:01
          coz.
          skoro tak nisko siebie cenisz, pozostaje zyczyc powodzenia, zeby malzonek nastepnym razem reki nie zlamal, jak mu sie cos nie spodoa.
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 16:10
            nie, to nie tak. Niezaprzeczalnym faktem jest to, że go zdradziłam. Faktem też jest to, że on ma prawo czuć się zraniony. Trzecim powodem jest to, że zamierzam z nim poważnie porozmawiać o tym co zrobił dziś z moją ręką. Pierwszy raz zetknęłam się z jakąkolwiek przemocą z jego strony, o fizycznej mówię także wydaje mi się, że stawianie sprawy na ostrzu noża nie jest dobrym pomysłem. Faktem jest to , że tworzymy rodzinę. Może nie jesteśmy idealnie dobrani, może mamy swoje wady, ale ja go kocham a on kocha mnie. Mamy syna i w gruncie rzeczy mamy o co walczyć.
            • murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 07:35
              ale co ma zdrada do tego?
              owszem, zdradzilas go, ma prawo czuc sie zraniony.
              ale NIC, kompletnie NIC nie usprawiedliwia przemocy wobec Ciebie.

              wiesz, kazda bita kobieta mowi, ze on przeciez nigdy wczesniej. ze on kocha. ze tylko ja krzywo firanke powiesilam, zle posprzatalam, zdradzilam, to mi sie nalezy.
              kazda.

              masz syna i w gruncie rzeczy powinnas zrobic wszystko, zeby mu zapewnic spokojny dom bez przemocy. bo i byc moze malzonek pierwszy raz reke na Ciebie podniosl. ale na pewno nie ostatni.
              • 3-mamuska Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 23:24
                murwa.kac napisała:

                > ale co ma zdrada do tego?
                > owszem, zdradzilas go, ma prawo czuc sie zraniony.
                > ale NIC, kompletnie NIC nie usprawiedliwia przemocy wobec Ciebie.
                >
                > wiesz, kazda bita kobieta mowi, ze on przeciez nigdy wczesniej. ze on kocha. ze
                > tylko ja krzywo firanke powiesilam, zle posprzatalam, zdradzilam, to mi sie na
                > lezy.
                > kazda.
                >
                > masz syna i w gruncie rzeczy powinnas zrobic wszystko, zeby mu zapewnic spokojn
                > y dom bez przemocy. bo i byc moze malzonek pierwszy raz reke na Ciebie podniosl
                > . ale na pewno nie ostatni.
                >
                >

                Śmiać mi sie chce jak czytam porównania krzywo powiesiłam firankę, macie cos z głowa?

                Oni sie szarpali, o ten telefon myślisz ze pani stała a pan potrzedl i wykręcił rękę niewinnej babce?

                Triche przesadzacie, pan jej nie bije ani za firankę ani za słona zupe.
                Wykręcił rękę w szarpaninie, w momecie kłótni o telefon oboje byli winny.
                Równie dobrze pani trzymając pana mogła go podrapać.

                Moim zdaniem osoby której zajmują sie tematem przemocy sa niewiarygodne i przewrażliwione.
                Nie dziwie sie gdy sie człowiek nasłucha co sie dzieje na świecie.
                Niestety nie sa sprawiedliwe, widza tylko "rękę."

                Facet nigdy wczesniej nie używał przemocy, został zdradzony, potem jeszcze oszukany, i jedzie pani stwierdza mu w twarz ze to on jest winny bo sprawdzał jej fb, a ona niewiniątko nic nie zrobiło.

                Gdyby nie było zdrady, a pan by ja kontrolował , do tego zareagował tak jak napisała autorka to tak powinna od niego odejść.
                A teraz ponosi konsekwencji swojego postępowania.
                Jak człowiek popełnia błąd i rani najbliższą osobe to musi ponieść konsekwencje.

                Odchodząc od pana, konsekwencje poniesie dziecko ktore ma gloopia matkę bo ja D...pa swedziala, i facet.
                A moze kepiej jest zeby sie rostali bo z taka niewierna zona mozna zwariować.

                Ona popełniła błąd i niektóre osoby ja tłumacza bronią, a facet popełnił błąd duzo mniejszy i juz jest skreślony. Ciekaweuncertain
                • murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 06:37
                  kolejna usprawiedliwiajaca przemocowca.

                  macie cos z glowa??

                  obstawiam, ze tak i do tego przemocowca w domu, ktorego tak samo chronicie, jak tego tu.
                  naprawde chcecie zyc w takich zwiazkach, gdzie facet wykreca Wam reke, bo chce cos zabrac?
                  strzeli z liscia, bo nie po jego mysliulozylas ciuchy w szafie?
                  zlamie reke, bo sie spoznilas 15 minut do domu?

                  MA SA KRA!
                • asia_i_p Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 08:20
                  Nie szarpali. Ona trzymała telefon, on go chciał. Nie wykręcił ręki przypadkowo, ciągnąc za telefon, wykręcił ją celowo, dał poczuć swoją przewagę fizyczną, wykręcił na tyle silnie, że boli jakiś czas po zajściu. Na oczach dziecka.

                  I jako pojedyncze jest to oczywiście błąd mniejszy niż romans. Ale jeżeli przemoc się utrwali, jest rzeczą dużo gorszą, dużo bardziej niszczącą od zdrady. Zdrada niszczy tę część ciebie, którą zainwestujesz w związek, przemoc niszczy cię całą.

                  No i nadal o ile jeszcze mogę poczuć jakieś zrozumienie dla sfrustrowanego męża, to przeraża mnie ojciec będący w stanie podnieść rękę na matkę dziecka w jego obecności.
                  • memphis90 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 08:33
                    O, byłaś tam?
                    • asia_i_p Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 21.04.15, 10:07
                      Opis w pierwszym poście jest jasny. "Wykręcił mi rękę i odebrał telefon", nie "wyszarpywał mi telefon, a ręka się przekręciła". Jeżeli wierzymy kobiecie co do zdrady i SMS-ów kolegi i oceniamy ją na tej podstawie, to nie widzę powodu, żeby jej nie wierzyć co do tego, zwłaszcza, że o obecności syna wspomina raczej mimochodem, że głupio jej, że syn był przy awanturze, a nie, że jest przerażona, że jej mąż był w stanie użyć wobec niej przemocy na oczach dziecka.
    • awesome810 jakieś to takie dziwne 19.04.15, 15:15
      mąż był gderliwy, to go zdradziłaś. Płakałaś potem po nocach i to powinno go ukoić, a nie ukoiło gadziny, ma jeszcze czelność podglądać twoją korespondencję z adoratorem.
      Dopiero forum ci uświadomiło, że adoratora wystarczy zignorować i przestanie pisać "ochy i achy", a mąż ma prawo czuć się źle.
      Terapia niby była, a nic nie dała, odnosi się wrażenie, że nie wiesz nawet na czym miałaby polegać.
      Bijecie się z mężem o telefon...
      Jesteś nastolatką i tak się wygłupiasz w niedzielne popołudnie?
      • mildenhurst Re: jakieś to takie dziwne 19.04.15, 15:24
        tak czy siak, historia bardzo przeładowana emocjami, dramatami i to wszystko z terapią w tle.
        • exactly_like_me Re: jakieś to takie dziwne 19.04.15, 15:45
          przynajmniej jest prawdziwa. Cóż, że dramatyczna i pewnie według wielu z Was aż ocieka egzaltacją. Jakby to napisała biscotti "life".
      • kota_marcowa Re: jakieś to takie dziwne 19.04.15, 15:24
        Gdyby nie to, że autorka ma już jakąś tam przeszłość forumową, to też bym powiedziała, że śmierdzi mi tu trollem.
        • exactly_like_me Re: jakieś to takie dziwne 19.04.15, 15:42
          jakbymm była trollem to dalej szłabym w zaparte i udawała, że przecież nic się nie stało. Czasem tak jest, że potrzebuje się trzeźwego spojrzenia obcych osób. W tym przypadku zadziałało ale czy da efekt, nie wiem. Bolesne jest uświadomienie sobie, że swoimi działaniami powodowało się cierpienie najbliższej osoby. Może w kontekście wątku zabrzmi to kretyńsko, ale kocham swojego męża i bardzo źle mi z tym ,że swoimi głupimi zabawami zrobiłam mu krzywdę zaraz po tym jak raz tej krzywdy ode mnie zaznał. Mam 35 lat a wy uświadomiłyście mi, że mentalnie wciąż jestem nastolatką.
          • aka10 Re: jakieś to takie dziwne 19.04.15, 19:38
            Uwazam jednak, ze po terapii, na ktora chodziliscie, maz powinien byl zamknac ten rozdzial raz na zawsze. Jesli Ci wtedy przebaczyl, to nie powinien kontrolowac Ci komorki itp. Jesli oboje zdecydowaliscie sie wtedy na dalsze zycie razem, to tego typu sprawy trzeba zostawic na boku i patrzec razem w przyszlosc. Jesli ktoras ze stron tego nie potrafi, to nie ma sensu zwiazku kontynuowac.
      • exactly_like_me Re: jakieś to takie dziwne 19.04.15, 15:47
        na trzeźwo i z boku wygląda to głupio. Wiem.
    • semihora Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:43
      No pewnie, że twoja wina.

      Chodzi na boki i ma pretensje, że mąż ją sprawdza, pffff...
      • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:46
        przeczytaj choć część postów...mogą być tylko te , które ja napisałam. Proszę smile
        • 3-mamuska Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 15:57
          Masakra sama jestes sobie winna.
          Juz wiesz jak poczuł sie maz gdy go zdradziłas? Jakby dostał w twarz, masz to na co zasłużyłaś.


          Nic cie nie tłumaczy maz był zły niedobry zaniedbywał biedactwo, to sie od takiego meza odchodzi, a nie usprawiedliwia zdradę.

          Teraz sie nie dziw dostajesz to co puściłas w świat "karma powraca"

          Nie wróżę dobrej przyszłości dla was. Będziecie sie szarpać bo każde czuje sie zranione i oszukiwane.
          • exactly_like_me Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 16:12
            nie no, spoko. Pomogłaś smile
            • 3-mamuska Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 16:46
              Oj, naprawde?pomoglam ci.

              Nie było to moja intencja:p
    • mynia_pynia Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 16:19
      Jak to się mówi:
      Lubię czytać .... Twoje maile wink
      • mynia_pynia Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 16:21
        A tak na serio to jakby mąż chciał mnie szpiegować i inwigilować to naprawdę nie byłoby to trudne ale jakbym się dowiedziała że to jego sens życia to bym sobie poszła jak najdalej.
        • wioskowy_glupek Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 16:58
          Po pierwsze, spuściłabym mu porządny wpie...za wykręcenie ręki, po drugie gdyby spróbował rozwalić mu smartphone to bym mu jasno zakomunikowała, że następne co poleci będzie jego laptop, tablet czy co tam ma.
          Po trzecie rozumiem Cię. Miałam też takiego erotomana gawędziarza znajomego, mój ex robił mi o to ciągłe jazdy pomimo że wiedział, że to on do mnie pisze, znamy się już z 10 lat a widzieliśmy się raz i nic kompletnie między nami nie ma.
          Natomiast nie przeszkadzału mu to, że sam mnie kilka razy zdradził.
          • samawsnach Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 20:16
            Ten wątek jest przerażający. Nie zrobiłaś NIC co uzasadniałoby tę agresję wobec ciebie. Od lat prowadzę grupę dla sprawców przemocy domowej i prawie wszystkie argumenty z tego wątku są argumentami sprawców. Wiesz, coś na zasadzie - puściła się, to trzeba jej pilnować i nie pozwalać na za dużo. Masz prawo do prywatności, do znajomości, które TY wybierasz. Nie zrobiłaś nic złego, nie daj sobie wody z mózgu robić.
            • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 22:30
              Podpisuję się po tymi słowami. Nie daj się zaszczuć przez moralistki dziewczyno. Popełniłaś błąd w przeszłości, ale to nie usprawiedliwia dzisiejszej reakcji męża. Jak daleko chcesz się posunąć? Dziś zablokowałaś kolegę, bo wasz kontakt podobno jest prowokacją, a co zrobisz jutro? Skąd pewność, że mąż uśmiech jakiegoś przypadkowego mężczyzny nie potraktuje jako kolejnej prowokacji i dowodu na zdradę? Skoro nie wyjaśniłaś mężowi od kogo dostałaś tego sms-a w nocy, to czułaś pewnie podświadomie, że i tak ci nie uwierzy i żadne tłumaczenie tu nie pomoże. To on ma bowiem problem z urażoną dumą, zazdrością i przymusem kontroli, inaczej nie szpiegował by twojej prywatnej korespondencji. Jak taki mężczyzna zechce, to wszędzie zobaczy fagasa i w każdym twoim zachowaniu znajdzie coś niestosowanego. Ja bym kogoś takiego się bała, bo z miłością nie ma to nic wspólnego.
            • 3-mamuska Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 02:41
              Bzdura, ona zrobiła , zdradziła meza, zostali razem i chcieli odbudować zwiazek.
              Związku nie sa sie budować na kłamstwie niedomówieniach .

              Maz czuje sie niepewnie i jesli jakość czas plus terapia ona da mu odczuć, ze go kocha ze żałuje, ze on jest najważniejszy.
              To i maz odpuści.

              A jak nazwać to co pani zrobiła?
              Zdradzila go bo ja olewał, bo sam decydował o pieniądzach w związku??
              Jak nazwać to co ona zrobiła?

              Najlepiej pomieścić psy na panu którzy sie wkurzył i złe zrobił.
              A pani to zawsze biedna i pokrzywdzona?

              I nikt nie mowi ze pani nie ma prawa do prywatności, ma oczywiście, ale czy ta prywatność polega na smsach w środku nocy od adoptującego ja faceta?
              Ktora z nas wysyła smsy do mężczyzn czy choćby kobiet w nocy?
              Jakieś granice dobrego wychowania sa.

              Autorka nic nie napisała o tym czy maz tez ja tak sprawdzał wczesniej, czy to dopiero po zdradzie sie zaczęło.
              Gdyby chciał ja kontrolować nie "pozwoliłby" na samotny wypad z koleżanka.

              Wychodzi z twojego postu ze pani moze zdradzić, robić co jej sie podoba, a maz ma siedzieć cicho i cieszyć sie ze łaskawie pani z nim została.
    • nanuk24 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 18:56
      Strzel baranka. Po niedawno zakonczonym romansie z jednym panem(oczywiscie dla ciebie to bylo wieki temu, haha!) flirtujesz sobie z innym panem, do tego erotomanem gawedziarzem(juz sobie wyobrazam te smsy) masz czelnosc miec pretensje do meza?
      Gdyby moj maz po swoim romansie prowadzil korespondencje o tematyce erotyczno - randkowej i cos kolo tego z innymi paniami, uznalabym, ze nie potrafi ptaka trzymac w domu i czas sie pakowac.
      • minor.revisions Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 00:04
        > Gdyby moj maz po swoim romansie prowadzil korespondencje o tematyce erotyczno - randkowej i cos kolo
        > tego z innymi paniami, uznalabym, ze nie potrafi ptaka trzymac w domu i czas sie pakowac.

        Ale pan tak nie zrobił, zauważ. Z jakiegoś powodu z panią został, tyle, że dał sobie prawo do utrzymywania nad nią kontroli. Widzisz różnicę?
        • nanuk24 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 02:56

          > Ale pan tak nie zrobił, zauważ.

          Bo, powiedzmy, pan odkryl smsa wczoraj, wiec trzeba dac mu czas na dosjcie do wniosku, ze z tej maki chleba nie bedzie i moze sie spakuje.
          Tez nie byalabym mila i uprzejma, a tym bardziej spokojna po odkryciu flitru smsowego, rok po romansie.
          • asia_i_p Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 07:44
            Też posunęłabyś się do przemocy przy dziecku?
            • nanuk24 Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 23:17
              Nie. Na przemoc jest paragraf.
          • minor.revisions Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 13:48
            > Bo, powiedzmy, pan odkryl smsa wczoraj, wiec trzeba dac mu czas na dosjcie do w
            > niosku, ze z tej maki chleba nie bedzie i moze sie spakuje.

            Ematce rozum na starość odjęło? Pan kontroluje panią od jakiegoś czasu. To chodzi o to, co napisała asia_i_p: albo masz żonę, którą szanujemy, albo nie masz żony. Ale jeśli pan zdecydował się pozostać w małżeństwie, tyle, ze pod warunkiem chorej jazdy na kontrolę, to problematyczne jest pan. Jako bardzo młode dziewczę byłam w związku z control freakiem. I zaobserwowałem jak to działa: pani by spuściła Pana od SMS po brzytwie, to pan mąż by natychmiast wymyślił nowy pretekst. Wystarczy, ze pani sobie kupi psa, to pan może twierdzić, że to po to, żeby móc bez podejrzeń wychodzić na schadzki , noboprzeciezjuzkiedyszdradzila.
        • murwa.kac Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 07:36
          ot to to.
    • asia_i_p Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 19:59
      Odpowiadam tylko na post startowy, reszty na razie nie czytałam.

      Twój mąż ma prawo zdrady nie wybaczyć, ma też prawo pierwotnie ją wybaczyć, a potem dojść do wniosku, że jednak nie potrafi, "wycofać" swoje wybaczenie. Ma prawo, nawet jeśli pierwotnie powiedział, że wybacza, wnieść o rozwód. Ma prawo ci nie ufać.

      Nawet ci nie ufając, nie ma prawa włamywać się na twoje konto. W tej sytuacji jest to jednak grzech wybaczalny.

      Natomiast niezależnie od tego, czy wybaczył czy nie, czy wlazł na konto, czy nie, nie ma prawa używać wobec ciebie przemocy. I potwornie niszczące jest, że robi to przy dziecku. Terapia najwyraźniej nic nie dała. Musisz mu uświadomić, że niezależnie od tego, od kogo problemy się zaczęły, ma dwie opcje: albo ma żonę, którą szanuje, albo nie ma żony. On najwyraźniej chciałby naraz wybaczyć i nie wybaczyć - chce dalej mieć żonę, ale chce mieć prawo nią poniewierać. I temu musisz powiedzieć nie. Rozumiem, że zdradzonej stronie, pomimo że formalnie wybaczyła, uczucia mogą się czasem wymknąć spod kontroli, ale to zupełnie coś innego niż wykorzystywać "przewagę moralną" jako punkt startowy przemocy fizycznej czy psychicznej, jako kartę przetargową w walce o władzę. U was najwyraźniej dzieje się to drugie.
      • misterni Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 19.04.15, 22:28
        Mogę się podpisać pod każdym słowem Asiu.
    • pani.mysz Autorko! 20.04.15, 03:37
      Nie wiem czy nie jesteś trollem, mam wątpliwości, jednak niech działają na Twoją korzyść.

      Jeśli piszesz prawdę to UCIEKAJ!
      Nawet jeśli zdradziłaś męża, nawet jeśli Ci nie wybaczył, nawet jeśli flirtowałaś z kolegą za pomocą sms-ów, nawet, jeśli mąż odebrał to mocniej, nawet... cokolwiek zrobiłaś, on NIE MIAŁ PRAWA UŻYĆ PRZEMOCY!

      Uciekaj, bo to będzie tylko eskalować.
      Ja nie teraz to za 5 lat, a im dłużej tym trudniej Ci będzie odejść.

      Nie oceniam Twojego zachowania, zdrady, tego czy mąż miał czy nie miała prawo Cię inwigilować, choć moim zdaniem albo się umie zdradę wybaczyć albo się kończy związek, takie "niby wybaczyłem, ale będę kontrolował" dobrze się nie kończy.

      Ale bez względu na sytuację on nie miał prawa Cię szarpać i wykręcić ręki.
      To jest przemoc!

      Inna sprawa, ze skoro zmieniłaś hasło to męża wylogowałoby automatycznie, więc po co go o to prosiłaś?
      Nie zmyślasz aby?
    • goodnightmoon Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 07:58
      O matko, jaka Santa Barbara ... zdrady, wierny wielbiciel, sledzenie, zazdrosc, sceny ... niektorzy narzekaja, ze malzenstwo to nuda, nic sie nie dzieje ... a tu prosze!!!
      • bei Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 08:20
        Nie miał prawa użyć przemocy, nie ma prawa wchodzić na Twoje konto.
        Każdy ma prawo do swojej prywatności- nie zaglądamy komuś do portfela, do poczty, do szuflad - chyba, że zawiodły nasze zaufanie, a ich zachowanie znowu budzi nasz niepokój. Zapewne zaglądal tam, by z ulgą odetchnąć, że jest OK.

        Ty nie powinnaś flirtować, zdradzać i kłamać.
        To Ty skłamałaś odpowiadająć " nikt" . Nikt ważny, więc dlaczego zatajasz jego istnienie i istnienie takiej korespondencji?
        Zdrada zawsze niesie olbrzymie konsekwencje. Jest jak kamień rzucony do wody, który pozostawia kręgi na jej powierzchni.
        Musisz nauczyć się stawiać jasne, czyste komunikaty obcym mężczyznom- nie życzę sobie, byś tak do mnie mówił czy pisał.

        Nie wiem, czy Wasze małżeństwo wrócil do stanu, który będzie można nazwać normalnością, na razie były to pozory- proby powrotu do takiego stanu.
        Skoro jeszcze razem jesteście to dlatego, ze mimo zawieruchy jeszcze kochacie się.
        Pora zacząć szczerze rozmawiać.

        Jak Ty byś się czuła gdybyś byla na jego miejscu?
        Czy bolałyby Cię takie smsy, wyjścia nocne z kolegami? Nim coś takieg robisz zadawaj sobie te pytanie, to świetny filtr- nie cyń deugiemu co Tobie niemile.
        • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:04
          bei napisała:

          > Jak Ty byś się czuła gdybyś byla na jego miejscu?
          > Czy bolałyby Cię takie smsy, wyjścia nocne z kolegami? Nim coś takieg robisz za
          > dawaj sobie te pytanie, to świetny filtr- nie cyń deugiemu co Tobie niemile.

          A co to za argument? Co za znaczenia ma, co czujemy w swoim urażonym egoizmie? Jasne, że może być nam nieprzyjemnie, że mąż spotyka się z atrakcyjną kobietą, która w jakiś tam sposób jest w jego życiu, ale nie stanowi partnerki seksualnej i życiowej. Ale to do nas należy praca nad wybujałą fantazją, by nie traktować własnego partnera jak nieokiełznanego prymitywa, który leci na wszystko co nie ucieka na drzewo. To nie partner ma zapewnić nam bezpieczeństwo duchowe unikając sytuacji, które potencjalnie mogą nas drażnić, bo w ten sposób możemy doprowadzić do tego, że będzie się krył i nas oszukiwał, gdy zdarzy się jednak coś, co mogłoby nas ukłuć. Będzie kryć także to, na co nie ma żadnego wpływu, że w pracy nowa fajna koleżanka/fajny kolega na przykład. A jak dowiemy się o tym po czasie, to będziemy miały kolejny argument do czucia się niepewnie, bo dlaczego nie powiedział, skoro nie było ważne? Błędne koło. Tak ja z tym smsem. Dla autorki nieważne, pan eksploduje, bo nie tłumaczyła się gęsto jak bardzo nieważne. I nawet jak raz zdradziła, to chyba nie znaczy, że będzie zdradzała przy pierwszej lepszej okazji? A skoro dopuszczamy taką możliwość, że partner nie panuje zupełnie nad swoją chucią i w towarzystwie innej kobiety, czy mężczyzny wyłącza mu się rozum i nie stosuje żadnych racjonalnych rozważeń, to lepiej od niego odjeść, bo nie damy rady kogoś takiego zawsze kontrolować.
          • mildenhurst Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:20
            Twój wywód jest tak samo prosty w realizacji jak "zmienię prawo" M. Ogórek.
            • snakelilith Re: Mąż mnie oszukał? A może to moja wina... 20.04.15, 12:30
              Jeżeli nie jesteś w stanie prowadzić małżeństwa na dojrzałym poziomie, to lepiej się w coś takiego nie pakuj, bo taki związek będzie pasmem ciągłych dramatów dzieciaków z wiecznie urażonym ego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka