Dodaj do ulubionych

małż mi się foszy

20.04.15, 07:30
Czy ja mogę się poskarżyć i pożalić?
Zaczynam robić "coś innego niż dzieci i dom", czyli ogród. Konkretnie muruję mury oporowe z kamulców i strasznie mnie to kręci wink Trochę to niebezpieczne, starsza ostatnio jak mi pomagała to rozwaliła wargę. Więc raczej siedzi w domu i małż ma dwójkę na głowie. Ja to mam na co dzień 5 dni w tygodniu, on ma aż 2. I zmywać musi i ogarniać podłogi, bidulek. Czyli spychaczem zabawki w kąt i mycie raz na ruski rok. Ja nieustająco robię i wieszam i składam i układam w szafach miliard prań (taka magia, że się same pojawiają wink) zakupy, gotowanie, dzieci przez większość tygodnia / dnia / doby. No i organizacja życia rodzinnego, lekarze, wyjścia itp itd. Home planer manager tongue_out Ostatnio synu zagorączkował ponad 39 stopni, płuca wypluwa, małżon nie był uprzejmy zmierzyć temperatury, bo "nie jest pielęgniarką". Zonk. Dziecko zejść może, a on nie sprawdzi?

I eeeee, małż się sfoszył na zmywanie i że po całym weekendzie zapieprzania przy budowlance (przerzuciłam z 200 kg 3 razy tongue_out) nic nie ogarnęłam wieczorem. Yyyy doznałam takiego dziwnego uczucia, że ale jak to. Taki lekki WTF. Nie daj Boże zacznę NAPRAWDĘ pracować zawodowo za PRAWDZIWE pieniądze wink i co wtedy?

Mam jakieś niejasne niemiłe uczucie, że wiejskie wychowanie, że żonka jest od WSZYSTKIEGO a jaśnie pan od pracy li tylko - bierze górę nad a) zdrowym rozsądkiem (że u nas jest inna sytuacja, to i działania powinny być inne) b) nad kurcze nie wiem - miastowym fajnym wykształconym rozgarniętym facetem, którego poznałam 6 lat temu.

Mam zonk. Wizje na przyszłość i starość zaczynają mi się trochę rozjeżdżać. A może przesadzam? Wiem że to melodramat na "Życie rodzinne" ale jakoś wolę tutaj. Czy ktoś mnie przytuli i napisze, że to chwilowy kryzys wieku średniego? Proszsz crying
Obserwuj wątek
    • murwa.kac Re: małż mi się foszy 20.04.15, 07:52
      przegadajcie po prostu.

      byc moze sie napatrzyl w domu, ze matka robi WSZYSTKO i dla niego oczywiste.
      moze kumpli ma co maja sluzace w domu, nie partnerki, zony?

      moj partner ma kumpla z podstawowki jeszcze (obydwaj jako jedyni maja w paczce dzieci) i zrobil oczy jak 5 zl podobno, ze chlop pojdzie z dzieckiem do lekarza i wie gdzie, ze nie moze przyjsc na spotkanie na piwo wczesniej niz na 20, bo jeszcze syna musi wykapac etc.
      jak pogadali to sie okazalo, ze kolega wlasnie z tych co Twoj maz. ja pracuje i to wszystko.
      podobno wzial sobie do serca, przemyslal i powoli zmiany wprowadza.

      czasem trzeba po prostu jednym i drugim trzasnac i tela.

      a jak nie bedzie rokował - uciekac jak najdalej. i tak bedziesz samotna matka, to chociaz jedno pranie i jeden syf mniej do sprzatania.
      • panizalewska Re: małż mi się foszy 20.04.15, 08:21
        No właśnie mam taką wizję, że mój "mr. perfect" wink zdziadział i mocno się utwierdził w tym, że mamusia jedzonko pod nos podawała. Chłop pracuje w domu, nigdzie nie wychodzi EVER! Z kolegami raz na rok. Spotkania rodzinne okupuje wymiotami ze stresu uncertain Żal patrzeć, bo jest wyizolowany i izoluje się jeszcze bardziej. No i nie zmywa wink
        Chwilowo po prostu zostawiam mu dzieci i wychodzę. Ale pogadać trzeba, bo oboje zczeźniemy ze smutku i niedomówień uncertain
        Jadę po gruz wink
        • murwa.kac Re: małż mi się foszy 20.04.15, 08:44
          i zmywarke kupcie wink

          jakosc naszych relacji poprawila sie o 200% po zakupie tegoz magicznego sprzetu big_grin
          • panizalewska Re: małż mi się foszy 20.04.15, 09:34
            Pojechałam, kupiłam, przyjedzie jutro!! big_grin
            • tomelanka Re: małż mi się foszy 24.04.15, 21:23
              e tam, nie bedzie mial kto wypakowywac, nienawidzimy tego oboje wink
        • asia_i_p Re: małż mi się foszy 20.04.15, 11:16
          A w jakiej formie pracuje? Bo mnie to wygląda na niedostatek samotności. Mój mąż tak ma, ja też, chociaż w mniejszym stopniu, że potrzebujemy się resetować w samotności dosyć często. Ja mam samotność podczas drzemki małego, kiedy starsza jest w szkole, i wieczorem, kiedy reszta położy się spać. Mąż ma trudniej, bo po powrocie z pracy trafia w intensywne życie rodzinne (pokój rodzinny jest obecnie też naszym pokojem) i już widzę, że muszę coś pokombinować, żeby miał choć te pół godzinki samotności dziennie, bo się męczy. Nadrabia wyrywając się na dodatkowy samotny spacer w weekend.

          Nie praca przy dzieciach może być problemem, tylko ich nieustanne w czasie weekendu towarzystwo.
          • angeka2 Re: małż mi się foszy 14.05.15, 08:45
            Zgadzam się, ja np. wychodzę z dzieckiem często wtedy, kiedy on wraca z pracy, dzięki temu ma godzinę - dwie na posiedzenie z samym sobą i odpoczynek, a potem i tak idzie po nas do parku :]
            • bieniewicka Re: małż mi się foszy 14.05.15, 20:20
              Angeka, to o której maz kończy prace?? smile u nas 17.30 i szybko szybko leci do domu, jest przed 18. Ja wtedy po całym dniu mam szalej w oczach, czasem strach się bać tongue_out wiec on wpada, połyka kanapkę i ma jeszcze godzinę żeby zająć się mała, ktora chodzi spać 19 z minutami. Odpocząć se może pozniej tongue_out first thing first wink
              • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 14.05.15, 20:37
                Luksusowo powiedziałabym jak w 30 min dociera do mieszkania w stolicy. U nas godzina i przerażające to jest, zwłaszcza jak myślę o zlobku i dwóch godzinach spędzonych na dojazdach.
                • bieniewicka Re: małż mi się foszy 14.05.15, 21:27
                  Bo mieszkanie blisko "mordoru" gdzie obydwoje pracujemy wink mieszkamy przy metrze wilanowska. Do pracy 20min.
              • amiralka Re: małż mi się foszy 15.05.15, 11:59
                Rety, dziewczyny, bo ja mam tryb zazdrość włączony... Jak mój szanowny i ukochany wraca o 19 to jest luksus i ja direkt na kanapę (albo częściej do biurka). Dobrze, że ze zmianą czasu spanie się przesunęło na ok 20. Ale i tak częściej wraca ok 21 i wtedy to nawet mi głupio jakiejś kolacji nie podać... Za to po kolacji i kąpieli małego nie sprzątam i już wink
    • jak-kania-dzdzu Re: małż mi się foszy 20.04.15, 08:28
      Oj może jakiś PMS mu się zbliżał czy inny czort wink Ja z własnego doświadczenia już wywnioskowałam, że chłopom im bardziej proste, jasne i czytelne komunikaty się zostawia tym lepiej. Nie to, że głupi czy nierozgarnięci, ale po prostu oni mają inny sposób myślenia, zero-jedynkowy. Zrobię-nie zrobię, potrafię-nie potrafię. No przynajmniej mój tak ma wink
      Więc jak ona ma dziecko, to ma jasne komunikaty w stylu: dziecko powinno zjeść śniadanie, że się super bawi przez 3h, nie znaczy że nie jest głodne; sikanie ogarniamy z dzieckiem siedzącym na pralce i przyglądającym się, no trudno, taki lajf; gotowanie z dzieckiem = armagedon w kuchni, tylko tak DA się coś ugotować, to, że ponad roczniak czasami ryczy jak nie dostanie noża to nie ma tragedii, nie ulegamy we wszystkim itd.
      Jak mu wszystko dokładnie wyłuskam, to jest ok. No i nie krytykuje, że przy +15 i pięknym słońcu czapkę założył, a przy 16 stopniach w domu puszcza na bosaka na płytki wink
      Żeby nie było tak, że tylko JA się znam, wiem, JA robię lepiej, bo potem są takie sytuacje, że się chłop w ogóle do dzieci nie pcha, bo przecież on się nie zna, żona zrobi lepiej.
      Chociaż są sytuacje z dzieckiem, które go przerastają, dziwne dla mnie, śmieszne, no ale on pewnych rzeczy nie zrobi i już. JA muszę. Mąż nie obetnie paznokci, boi się, twierdzi, że nie potrafi i już, nigdy tego nie robił, już nie proszę, nie pokazuję jak, odpuściłam, sama obcinam dziecku. Na szczepienie nie pójdzie, bo to nerwus jest i jak dziecko płacze przy wbijaniu igły czy zaglądaniu patyczkiem do gardła, to ten by najchętniej pielęgniarki i lekarza pozabijał, że mu dziecko krzywdzą wink Jak mały chorował, to inhalacji też nie robił, bo dziecko przy tym ryczało okropnie, a jemu było szkoda dziecka i nie robił.
      No trudno no, w zajmowaniu się synem nie ma podziału fifty-fifty i pewnie nie będzie dopóki nie wrócę do pracy. Ale spokojnie mogłabym wyjechać na weekend i wiem, że da radę, po swojemu, ale da.
      I nie mierzą go swoją miarą, nie porównuję co ja zrobię w domu z dzieckiem, a co on, ja mam po prostu lepszą wprawę, jakby on siedział rok na macierzyńskim też by miał big_grin
      • jak-kania-dzdzu Re: małż mi się foszy 20.04.15, 08:49
        AAAA i mój wczoraj po całym dniu zajmowania się synem stwierdził, że on już nie będzie przebierał, bo 'głupie' pieluchy kupiłam i mu się rzepy nie zapinają, on che rossmannowskie.... tongue_out
        • ama-ka Re: małż mi się foszy 20.04.15, 23:21
          Haha dobre smile
        • tomelanka Re: małż mi się foszy 24.04.15, 21:35

          tak, my przegadalismy to ostatnio. moj jest ogarniety. przy dzieciach robi wszystko co trzeba i sie nie miga ale jak np z nimi jest to juz np prania nie powiesi bo on sie dziecmi zajmuje. tzn jakbym mu kazala to powiesi ale sam z siebie nie wpadnie na nic takiego. ja jak widze ze sa chwile zajeci to pedze rozpakowywac zmywarke np. on nie ma takiego odruchu ale wlasnie doszlismy do wniosku ze on nie ma takiej wprawy jak ja. jestem super zorganizowana, zawsze jest wszystko na czas, popakowane na wyjazd, posprzatane przed wyjsciem, plan awrayjny na wszystkie sytuacje itd. on takich odruchow nie ma smile ale powiedzial ze mnie podziwia ze 2 malych dzieci a w domu czysto i obiad i dzieci grzeczne i wybawione, no i ja tez nie wygladam jak paszczur i nie jestem wiecznie zmeczona, i takie slowa byly mi potrzebne. bo mi sie wydawalo ze on mnie uwaza za wyrodna matke bo nie latam za dziecmi i nie lece na kazdy pisk-tylko ze ja odrozniam pisk chwilowy od pisku ktory wymaga natychmiastowej reakcji. on nie, bo duzo mniej czasu spedza z dziecmi, a on lata za nimi bo nie zna tak dobrze ich zachowan
      • yoma Re: małż mi się foszy 27.04.15, 14:35
        Bardzo fajny post, Kania smile
    • ela.dzi Re: małż mi się foszy 20.04.15, 08:41
      Ja też optuję za rozmową jak już dzieci pójdą spać. Powiedz co Ci leży na wątrobie, bo być może mąż jakoś chwilowo się zaślepił i nie widzi, że Ci ciężko, a faceci nie lubią zgadywać i się domyślać o co babie chodzi wink A po drugie, nie miał do tej pory tak, że wszystko jest gotowe i nagle zaczynasz od niego wymagać ?

      Gdybać sobie mogę, ale bez rozmowy ani rusz. Good luck smile
    • sfornarina Re: małż mi się foszy 20.04.15, 08:50
      Panizalewska, ja bym wolala zobaczyc to z drugiej strony, bo z jednej to nigdy nie wiadomo smile

      Jakby mnie ktos nagle na caly weekend z dwojka dzieciakow zostawil, chociaz nigdy wczesniej tego nie robil, i jeszcze przykazal sprzatac, zmywac i podlogi ogarniac, to bym tez focha strzelila. Powoli - same dzieci to juz duzo i jak ktos nie ma wdrozonej rutyny, to za samymi dziecmi nie nadazy, nie mowiac o ganianiu ze szmata. Wyluzuj.

      Nie jest tez tak, ze malz Ci z ta goraczka na odczep ze zlosci odburknal, ze nie pielegniarka?

      Nie bronie malza Twojego, bo pomagac powinien, ale z domu rodzinnego znam baby, ktore uwazaja, ze w sobote trzeba ze scierami biegac i kible szorowac, chocby pogoda byla cudna i chocby nikomu sie nie chcialo. I choc chlopow maja cudownych, to zaden nie jest wymaganiom jasniepan w stanie sprostac.

      Moj chlop duzo co prawda pomaga, i ugotuje, i pranie powiesi, i z odkurzaczem raz na jakis czas sie przebiegnie, ale nic na sile. Jakbym mu powiedziala, ze ma cos zrobic, to chyba tez bylby foch smile Woli sam z siebie.
      Ale generalnie niepisana umowa jest taka, ze jak ktos sie dzieciakiem (mocno absorbujacym) zajmuje, to chalupa moze sie walic i palic, a sprzatac nie musi. Posprzata sie pozniej/ dnia nastepnego/ a jak sie okaze, ze naprawde nie wyrabiamy, to sie wezmie pania do sprzatania.
    • stysia1987 Re: małż mi się foszy 20.04.15, 08:58
      U nas dziecko jedno. I to o czym piszesz bylo, ale po jej urodzeniu. Bo nagle obiadu nie bylo, stos prasowania, a ja ledwo zywa, nie majaca sily n rozmowe, a co dopiero seks. Na poczatku wypytywal czy juz zawsze tak bedzie. A ja na to, ze nieeee - on sie nauczy przejmowac obowiazki. Byl baaardzo niechetny. Wiec nakupilam obiadow garmazeryjnych typu nalesniki w sklepie biedronka. Po tygodniu, z usmiechem na twarzy obieral i kroil. Pranie - tym zajmije sie sama, a co do prasowania opatentowal taki sposob swojego wieszania, ze prasowanie zajmuje kilkanascie minut (koszulki). Czasem sa zgrzyty, bo wg niego weekend jest od odpoczywania. Moze z laski panskiej poodkurzac i pomyc podlogi. Nie daj boze trzeba zrobic zakupy. Najlepiej zebym sama i to w pobliskim spozywczaku na koncu ulicy (nie ma w nim miesa i chemii).
      • audrey81 Re: małż mi się foszy 20.04.15, 09:21
        Mój małż pomaga bardzo, nie mogę narzekać, ale nie dwie ciężkie roboty na raz :p dzieciem się zająć i posprzątać - za wiele jak na chłopa tongue_out chociaż nie powiem, po pół roku praktyki ( bo tyle ma nasza cesarzowa) ogarnia już niedzielne śniadanie dla mnie z dzieciem w foteliku smile ostatnio nawet odkurzanie ogarnął z małą w nosidle... ale to wszystko małymi kroczkami... gonić, gonić i jeszcze raz gonić... i mój - w przeciwieństwie do Sfornarinowego sam z siebie nie bardzo tongue_out palcem pokazać, przypomnieć, postękać tongue_out tempo też z reguły ma zawrotne, ale nauczyłam się już aż tyle nie wymagać tongue_out cierpliwości i wytrwałości życzę smile
    • sruba_rzymska Re: małż mi się foszy 20.04.15, 09:10
      Też uważam, że najlepszym rozwiązaniem jest rozmowa, z tym, że musisz się przygotować, że jedna nie wystarczy i temat będzie powracał co jakiś czas. No bo nawet mimo najlepszych chęci może męża kusić, żeby jednak ciągnąć w swoją stronę i konieczne będzie przypominanie, że ty też potrzebujesz czasu dla siebie. Poza tym pewnie dużo rzeczy nie będzie zrobione tak jak ty byś sama zrobiła, na co moim zdaniem warto przymknąć oko, jeśli sytuacja nie zagraża życiu i zdrowiu. U nas na przykład, po jednym z pierwszych moich wyjść z domu, po powrocie zastałam syna ubranego w pieluchę i puchowy kombinezon zimowy (w domu jakieś 23 st.), bo było to jedyne ubranie zapinane na ekspres, więc najłatwiejsze do założenia smile Ale poza tym świetnie się razem bawili.
      • koralik37 Re: małż mi się foszy 20.04.15, 09:30
        śruba - kombinezon rządzi!!!big_grin
        panizalewska - wywolalas wilka z lasuwink ja nie będę radzić - ja przytulam i rozumiemkiss mam na stanie taką troszkę konserwe - coś tam robi (ogarnia bajzel w kuchni wieczorem i zakupy są jego), ale jak wyszłam i powiedziałam że podczas drzemki coś tam w domu zrobić - to nie dał rady. Nie kapie, nie usypia, nie spakuje na wyjście z dzieckiem, nie prasuje. Wraca późno pracohol jeden i nie kuma że cały tydzień samotnie z dzieckiem to jest wyzwanie. Za to już trzeci raz w ciągu 10 m-cy jedzie na 3 dni na ryby... Bo się oderwać musi, zrelaksować... Ja mam 10 kg do zrzucenia i nie mam jak wylezc z chałupy. E tam. Rozmowy pełne fochow i niezrozumienia pomagają na 10 minut. Zakładam, że Twój jest młodszy, bo mój już dawno po kryzysie wieku średniego-więc może jest jeszcze plastyczny. Walcz o siebie i nie bądź matką Polką bohaterką. Ale rozumiem i tule i ściskam i pocieszam, że jest takich przypadków więcej. Nie tylko Twój. Nawet nie tylko Twój i mójtongue_out
    • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 20.04.15, 09:23
      Trzeba pogadać i ustalić pewne zasady. Na pewno to chwilowe i rozwiąże cie problem. Nie ma co snuć od razu złych wizji na starość wink.
    • panizalewska Re: małż mi się foszy 20.04.15, 09:41
      Wzjechałam ino po tonę granitu a tu taki odzew! WOW dziękuję i od-tulam smile Jak spacyfikuję młodszego na drzemkę to odpiszę. I jeszcze kotlety wink
    • haus.frau Re: małż mi się foszy 20.04.15, 10:14
      Po pierwsze, nie snuj od razu radykalnych wizji na starosc, bo jak sobie w glowie 'wrogi' tryb ustawisz, to bedziesz potem tylko szukac co jescze z chlopem jest nie tak, co jest prosta droga do narobienia sobie powaznych klopotow malzenskich smile.

      A po drugie to mnie sie wydaje ze z facetami to jest czesto taki ping-pong miedzy tym co sie z nim ustalilo/dogadalo a tym jak oni mieli w domu rodzinnym / jak by chcieli zeby bylo (a checi sa zwykle pt. "chcialbym sie uwalic na kanapie" wink ). Po prostu trzeba czasem tlumaczyc od nowa i nie dac sie (stopniowo!) wepchnac w role w ktorej sie nie chce byc - nie mowie ze oni to robia specjalnie czy nawet swiadomie, ale z natury baby maja sklonnosc do ogarniania wszystkiego a chlopy do odpuszczania, wiec tak samo wychodzi wink.
      Pogadaj po prostu, na spokojnie i chocby po raz setny.

      A jeszcze - wez tez pod uwage, ze dla niego to moze byc za duzy szok i dzieci i dom. Ja wiem ze Ty sobie radzisz bo musisz, jak kazda kobita, ale faceci to raczej jedno zadanie na raz, nie sa wielozadaniowi. Poza tym ja tez widzialam u siebie - jak zaczelam gdzies wychodzic z domu w miare regularnie, to od razu chcialam i tu i tam i siam, najlepiej jednego dnia a w niedziele jeszcze w dwa inne miejsca, zachlanna bylam, chcialam w koncu sobie wynagrodzic to siedzenie w domu... A maz (no dobra, tez w koncu nie zbijal bakow od pn-pt) nagle bunt, ze on nagle sam na weekend w domu, ze jak to, on tez chce odpoczac, wtf co ja robie smilesmile.
      Daj swojemu jakis okres przejsciowy, dlugi najlepiej smile. W sensie: wiadomo ze fajnie sie calkiem oderwac i odpoczac, ale nie znikaj od razu w ogrodzie na caly weekend, powoooli kobieto smile

      Madrze sie, ale sama sie musze ostro pilnowac - nie dalej jak wczoraj sie wkurzalam na mojego ze ja chce jeszcze tu i tu i tam, a on w ktoryms momencie, z dzieckiem na rekach patrzy na mnie tesknym wzrokiem i (bez ironii, zupelnie szczerze) mowi taki troche dumny z siebie, ze mi umozliwia: "no, ale w ten weekend to mialas duuuzo wychodnego..." big_grin
      Chill, Twoj pewnie tez chce dobrze smile. Nie stresuj smile
      • kremka2014 Re: małż mi się foszy 20.04.15, 11:42
        Ale wątek.
        Tyle chcę napisać, ze nie wiem czy mi się uda....
        Aż odpaliłam kompa, bo z reguły piszę z telefonusmile. Po pierwsze! Dziewczyny wychowujmy naszych synów tak, alby nasze synowe się do nas uśmiechałysmile....ale bez wzoru chłopa w chałupie sprzątającego /gotującego ciężko..... Ja mam fajną teściową.... a teść- ? Robi więcej w chacie niż onasmile
        Po drugie- Trafiłaś PZ w nas cięższy czas, kryzys, więc mam mętlika we łbie....Po wypowiedziach dziewczyn stwierdzam, ze cholera, jestem zbyt wymagająca......Obraziłam się na niego, że nie usypia młodego (młode nam się po chorobie plus ząbkowanie popsuło w materii zasypiania i spania w nocy).... Muszę tochę odpuścić w TEJ materii- mąż mówi mi wprost : "Nie mam cierpliwość" Muszę powiedzieć mu wprost- "Chcę tylko żebyś go trochę ponosił, bo ja już nie mogę, a zajmę się resztą elementów "zasypiania", bo takoweż są(nie będę się rozwodzić). Widzę, ze się stara. Ale usypianie- nieeeeee ("Bo Ty masz cycka") No właśnie! Bo mam cycka i pachnę mu i on mógłby dudlać co godzinę! Ehhh- do czego zmierzam- oddajmy bogu co boskie.....nie we wszystkim czujemy się PO RÓWNO dobrze. I dlatego to wstawanie min. mu odpuszczam (kiedyś był tak mąż niepritomny, ze gaz zostawił włączony a tylko prosiłam by podgrzał ziółka....). Mąż pracuje do 16.00 i mówi"a co byś zrobiła jak bym pracował do 20.00) eehhh i znowu wkurzona łażę. A z drugiej strony: to on każe mi wychodzić na tańce, to on każe umawiać mi się z dziewczynami, to on mnie wypchnął na pole dance, to on! zaczął prasować nawet czasem (powaga- włącza se na na tv koncerty techno, ja ze stonką na spacer i on prasuje!!!)! To on bierze rano w weekendy stonkę a ja śpię do 10.00 to on robi rano w weekendy śniadanie, to on pakuje i rozpakowuje 70 % zmywarek (zmywarka zmniejszyła nasze kłótnie o 20% więc warto- nienawidzę zmywać!!!), to on myje na kolanach podłogę (ja tylko mopikiem)...
        .......ale ze mnie sucz.....
        Aha i chciałam Ci jeszcze napisać, że jak duży miał roczek i był pierwszy raz chory, pojechałam na 2 h do pracy- dzwonię co chwilę i słysze: "Śpi sobie" ok. Przyjeżdżam. Śpi. Mierzę gorączkę: 39,6 grrrrrrrr a małż przed kompem się relaksuje.....Więc rozumiem Ciebie doskonale, nie umiem do dziś mu tego zapomnieć. Ale on teraz się pilnuje odkąd dziecię w rodzinie miało drgawki i zatrzymanie oddechu z powodu gorączki...
        I na koniec: co do tego elastycznego podziału obowiązków: starszy i on to dwa bratanki- nie ma żadnej już właściwie różnicy między nami w obchodzeniu się ze starszakiem. Bo mężczyźni boją się trochę niemowląt- bo nie rozumieją ich. Gadające- to zupełnie insza inszość dla faceta takiego normalnego ofkorssmile. Dlatego warto być też elastycznym. chyba....aj muszę nad sobą popracowaćsmile
        Pozdróffki i tulkismile
        • kremka2014 Re: małż mi się foszy 20.04.15, 12:16
          Ja też uwielbiam prasować ubranka dzieci. Takie malutkie to łatwo i można sobie pogłaskaćsmile
      • kremka2014 Re: małż mi się foszy 20.04.15, 11:47
        To nie kryzys wieku średniego. To kryzys czasu malodzieciowego....
    • zabka141 Re: małż mi się foszy 20.04.15, 11:24
      Wow, ile w tym watku fajnych rad. Widac, ze niejedna przez cos takiego przechodzi.

      To jest niesttey troche nasze wina - robimy wszystko same (np. u nas tez tylko ja obcinam paznokcie - i tak juz zostalo, ja chodze do lekarza z dzieckiem - no coz - jestem wtedy w domu, a maz w pracy, no ale jednak). Albo robimy wiecej niz trzeba - np. jak dziecko spi to jeszcze prasowanie, itd., zamiast sobie z kawa odpoczac. Powiecie - a kto zrobi to prasowanie? Otoz moze warto z prasowaniem skonczyc - ja dla meza nie prasuje. Prasuje niektore swoje rzeczy i wszystkie corki, ale to tylko dlatego ze bardzo lubie je prasowac (wiem, troche to dziwne). Z mezem to keidy przegadalismy i powiedzial, tutaj ma racje, ze tych rzeczy nie musimy prasowac. Stad nie zmuszam go do prasowania.

      U was ten konflikt to troche o to co maz mysli ze ty powinnas zrobic. Tak przynajmniej zrozumialam. Zamiast sie obrazac i klocic powiedz mu wprost - robisz teraz ogrod, nie dasz raddy za jednym razem sprzatania i ogrodu. On sie moze tym zajac, ale szczerze mowiac to jest weekend - rozumiem ze mu sie nie chce. Polecam wam z calego serca zatrudnic sobie pania do sprzatania na dwie godziny w tygodniu i wtedy nie bedzie takiego problemu. Wtedy bedzie trzeba tylko ogarniac rzeczy na biezaco - i to musicie robic razem, warto wtedy ustalic jakies zasady. Np. ty jestes z dzieckiem caly dzien w domu. Ale jak maz wraca z pracy to moze podac dziecku kolacje. Ty po tej kolacji mozezs posprzatac (naczynia do zmywarki, blaty umyte, podloga zamieciona). A on w tym czasie wykapac dziecko. Doslownie tak - co do detalu - trzeba sie z facetami umawiac.

      A co do termometru - pewnie nie wie jak, boi sie. Pokaz, powiedz - a co zrobisz jak mnie nie bedzie w domu? - bedzie wiedzial nastepnym razem i zrobi.

      Dacie rade smile
    • kjut Re: małż mi się foszy 20.04.15, 11:39
      Oj panizalewska. Niech pani nie snuje wizji na przyszłość i starość bo to niezdrowo smile spoczko, ułoży się! Pomalutku.

      U nas było to samo. Wszystko było za trudne. I najpierw ją nauczyłam się odpuszczac. Na początek nie ważne jak robi, ważne czy robi. Niedokładnie te podłogę umył? Trudno. Czegoś tam nie dopatrzył, trudno. Chwal Chwal Chwal big_grin za jakiś czas, jak mu w krew wejdzie to zacznij zwracać uwagę "kochanie, cudnie, że podłogę umyles, ale następnym razem podnieś klocki" smile z facetami trzeba często jak z dziećmi. No fakt, nie powinno tak być, powinni sami z siebie, chętnie i w ogóle. Ale jak się tego z domu nie wyniosło to trudno jest. Tak więc kroczkami małymi, dużo cierpliwości i uśmiechu.

      Ja jeszcze przyjęłam strategie, że nie robie wszystkiego co trzeba w ciągu dnia. Jak wraca mąż to wtedy. I tylko pytam - wolisz myć naczynia czy powiesić pranie? Zrób klusce kolacje, ja idę zetrzec kurze - chyba ze wolisz na odwrót. Prosto jak do dwulatka. I on wtedy widzi, że samo się nie robi smile jak wiesz, że trzeba coś zrobić, a Twój monsz ma skłonność do zapominania - przypomnij. Zadzwoń i powiedz "jak temperatura u młodszego? Nie mierzyles? To zmierz i zadzwoń, bo się martwie". No bo celem jest, żebyś wiedziała, czy na temperature, nie? A nie żeby on to sam zrobił. Ja wiem, że fajnie by było nie musieć o tym pamiętać, ale skoro sam nie pamięta to max dwa wyjścia - przypomniec mu i wiedzieć, albo nie przypomniec, nie widzieć i się wkurzać. No chyba ze on pamięta a celowo tej temperatury nie mierzy. Wtedy pogadać trzeba i podjąć decyzję jakas... No nie wiem..

      W każdym razie cały czas miej przed oczami cel. Co jest najważniejsze? Żaby zakupy były już? Żeby były? Czy żebyś nie musiała robić ich Ty? Bo wtedy można zrobić zakupy albo już (ale być może będziesz musiała zrobić sobie przerwę i jednak na dzieci zerknąć) albo po obiedzie gdy mąż będzie miał więcej cierpliwości a w sklepach będzie mniejszy tłok (ale być może na śniadanie będziesz musiała zadowolić się kanapka zamiast ulubionego jogurtu) , albo wieczorem gdy dzieci pojda spać (ale być może będziesz musiała powiedzieć "obiecałes ze zrobisz zakupy. Sio!"). Coś z coś smile

      No i jeszcze jedna rzecz mi do głowy przyszła... No bo 5 dni w tygodniu on pracuje aTy zajmujesz się dzieckiem i domem. A potem dwa dni on zajmuje się dzieckiem i domem, a Ty swoim hobby. Ale co z jego "czasem wolnym"? Upewnij się, że on ma go też tyle co trzeba. Takiego czasu, gdy nie ważne co robi, ale nie musi w tym czasie dzieci doglądać ani zupy mieszać smile

      Czeka Cię sporo pracy i sporo nerwów. Bo to trzeba prosić, przypominać i czepiac się milion razy. Ale z im większym luzem i im większym uśmiechem do tego podejdziesz tym będzie łatwiej.

      Aha, no i ostatnie. W rozmowie nie mów mu, że nie podoba Ci się, że on nie robi tego tego i tamtego. Raczej zastanów się na czym Ci zależy i poszukajcie rozwiązania problemu. Coś w stylu "Mężu, bardzo mi zależy, żeby mieć więcej czasu na moje ogrodowe roboty budowlane - gdzie możemy mi czas wygospodarować?" i on wtedy coś w stylu "na przykład w weekend" a Ty "ale wtedy trzeba się nie tylko dzieciami zająć ale też chałupe ogarnąć" a on "ja mogę wszystko zrobić tylko błagam, umyj dzień wcześniej te cholerne podłogi, bo ja tego nie znosze" a Ty "ale to będzie wymagało, żebyś poprzedniego dnia przygotował dzieciaki to spania - inaczej się nie wyrobie"... Itd. Czaisz? Nie fixuj się na jednym, Twoim rozwiązaniu. Może da się inaczej i wszyscy będą szczęśliwsi?

      Sorki, że tak chaotycznie, ale sama przez to przechodziłam i chciałam Ci napisać co u nas działało. Nie obyło się bez awantur (słabo u mnie z kontrolą emocji) i wciąż nie jest idealnie. Ale jakoś się dogadujemy smile tylko to trzeba najpierw zacząć od siebie. Upewnić się na czym nam zależy a co możemy odpuścić. Przypomnieć sobie które zalety naszych panow są najważniejsze, które wady nie do przejścia, a co jest tylko drobna (nawet jeśli upierdliwa) niedoskonałością smile bo najważniejsze to nie psuć sobie dnia nieumytymi naczyniami smile obyśmy tylko takie problemy miały! smile

      Jak mi coś jeszcze przyjdzie do głowy to napisze big_grin
      • kremka2014 Re: małż mi się foszy 20.04.15, 11:52
        A jaki macie termometr? Zostaw te kamloty i odpisuj no ! 😊
    • ela.dzi Re: małż mi się foszy 20.04.15, 12:39
      Jak czytam ten wątek, to czuję się głupio i dziwnie. Bo u nas to ja jestem tym mężczyzną chodzącym na piwo z kolegami, a mąż z kolei uwielbia spędzać czas ze swoim synkiem. Gdyby mógł, to i by w ciąży chodził i karmił piersią. Mało tego, od kiedy mały się urodził nie jestem w stanie ogarnąć siebie (byłam bardzo zorganizowana i pedantyczna), różnych spraw i małego jednocześnie. Nie sprzątam za bardzo, prasowanie dawno odpuściłam, nie pamiętam kiedy kurze ścierałam. A mój mąż zrobi to wszystko z dzieckiem na ręku i jeszcze ugotuje. Mąż wchodzi do gabinetu na szczepienie, ja za miękka jestem. To mnie mąż ochrzanił, że nie zauważyłam gorączki u dziecka, bo zbierałam się na trening. Ja jak nie dośpię, to za dnia kładę się z małym, a mąż by posprzątał zamiast leżeć. Mąż ostatnio sporo siedzi w nocy, ja się kładę wcześnie spać, a ostatnie 2 noce chcę oduczyć małego kp w nocy i mąż przejął dyżur, więc on teraz też nie dosypia. Jedyne nasze niesnaski związane z naszym rodzicielstwem dotyczyły mojego kiepskiego snu, więc prosiłam, żeby pomógł mi w nocy.
      • kjut Re: małż mi się foszy 20.04.15, 12:48
        To teraz widzisz jak to z drugiej strony wygląda. Może pogadaj z mężem czy na pewno mu taki układ odpowiada smile
      • murwa.kac Re: małż mi się foszy 20.04.15, 12:54
        nie miej wyrzutow, tylko pogadaj czy mu taki uklad pasuje.

        zrobilam sobie kiedys szczery rachunek sumienia i wyszlo, ze to jednak chlop spedza wiecej czasu z dzieckiem, lata do lekarza, ja czesciej wychodze etc. okazalo sie, ze on wcale jako uciazliwe tego nie traktowal i nawet nie zauwazyl zróżnicowania.

        teraz jeszcze nie pracuje od 1 kwietnia i wzial na siebie wszystko - dziecko, dom, sprzatanie, zakupy, lekarzy (kwiecien to u nas okres kontroli u specjalisty, tak jakos co roku wychodzi), obiady.
        ja w sumie poza lataniem do pracy (i to tez nie musze codziennie), robieniem prania i CZASEM obiadu - nic nie musze.
        i poki co - mojemu tez tak pasuje.
        a ja juz z zalem i łezka w oku mysle, ze zaraz sie to skonczy wink
        • ela.dzi Re: małż mi się foszy 20.04.15, 13:04
          Rozmawiałam nie raz i wiem, że tak. Jak coś mu nie pasuje, to mi mówi. Wiedział, że zechce wrócić do pracy najszybciej jak to możliwe czy wyjechać na sport bez dziecka. Wszak to nie jest tak, że jak tylko mąż wracał z pracy, to ja codziennie wybywałam czy zajmowałam się sobą. Mąż jest domatorem i ojcem pełną gębą, najlepiej czuje się we własnym gnieździe z rodzinką. Ja z kolei potrzebuję sportu i wyjścia do ludzi. To raczej ja się dziwnie czuję, bo myślałam, że jednak więcej jest partnerów pokroju mojego męża.

          Jedyny stały mój obowiązek - obcinanie paznokci.
          • murwa.kac Re: małż mi się foszy 20.04.15, 13:11
            u mnie mycie uszu wink
            boi sie chlop strasznie big_grin

            no ale ja sie boje paznokcie obcinac. syn ma 3.5 roku a ja nigdy mu paznokci nie tknelam. i chyba juz tego nie zrobie!
            • kremka2014 Re: małż mi się foszy 20.04.15, 20:17
              U nas chyba jedyną taka czynnością przy dziecku, oprócz usypiania, której mąż nie ogarnia i ma zdecydowany opór to wkładanie czopków. Pazury przycina podrapany😊
          • kjut Re: małż mi się foszy 20.04.15, 13:34
            Bo tu w tym wszystkim nie chodzi o to, zeby bylo po równo, tylko zeby wszystkim było według potrzeb i mozliwosci smile
            • kopiko-lol Re: małż mi się foszy 21.04.15, 19:17
              O Kjut masz 100% racji
              • koralik37 Re: małż mi się foszy 21.04.15, 20:26
                Neko, to piękny żartsmile
              • gosza26 Re: małż mi się foszy 21.04.15, 21:31
                Tak to prawda co napisała kjut. Doczytawszy na spokojnie bez potomka serwującego swoje pomysły, doszłam do wniosku, że to małżonek ze mną tak rozmawiałbig_grin Tzn. zachęcał do tego bym więcej rzeczy oddawała chłopakom do roboty . Powtarzając mi do znudzenia, że rzeczowa rozmowa to spokojna rozmowa( tak jak pisałam u nas odwrotny problem). Chłopaki wolą prewencje bo marudząco-wkurzona gosza to nieciekawy partner.

                A tak na marginesie. Jak przychodzi kryzys, zmęczenie fizyczne to ludzie mówią różne głupoty.
    • dor1s Re: małż mi się foszy 20.04.15, 14:12
      Ja tez jestem zdania, ze stopniowo i powoli, bo zaden facet nie ogarnie dziecka i chalupy na raz tak jak mywink No taka prawda. Ze komunikaty i polecenia musza byc krotkie i konkretne to juz bylo. Ale co sie najlepiej sprawdza moim zdaniem to nie grozba a prosba. Wiem, ze to moze byc trudne, bo czemu masz go o cos prosic skoro on tez powinien te podlogi umyc, ale uwierz - faceci lubia byc proszeni, wtedy czuja ze dali cos z siebie, pomogli, a nie ze zostali wykorzystani. Ja zawsze mowie "moglbys mi pomoc w kuchni?", "mam prosbe, moglbys odkurzyc DZIS (wskazanie konkretnego terminu jest waznewink"? itp. Bo jak mowisz: odkurz, popsrzataj i zrob to i tamto to wtedy czuja sie przymuszeni i reakcja jest odwrotna. Tak wynika z moich obserwacji - nie tylko wlasnego malzenstwa, bo moj maz akurat z tych pomagajacychsmile
      • murwa.kac Re: małż mi się foszy 20.04.15, 14:28
        dor1s napisała:

        CytatJa tez jestem zdania, ze stopniowo i powoli, bo zaden facet nie ogarnie dziecka i chalupy na raz tak jak mywink

        e tam tam.
        bzdura.
        jak chce to ogarnie.

        jak ma nadzieje, ze baba sama na siebie wszystko wezmie, jak on poudaje, ze nie umie - to bedzie w to brnal.

        bez przesady kurde, to nie fizyka kwantowa.

        ciezko mi zrozumiec i strasznie mnie irytuje taka postawa.

        biedny misio nie umie i sobie nie poradzi.
        a Ty co? czipa masz przy porodzie wszczepionego i instrukcja ogarnac dom i dziecko ładuje sie z automatu czy tez sie uczysz i dla Ciebie tez z poczatku to kosmos jest?

        traktujecie facetow jak male dzieci bezradne (trzeba mu wytlumaczyc, powiedziec w sposob prosty, pińćset razy pokazac jak zetrzec kurze i za nadto nie obciazac, bo mu reka uschnie jak te klocki przy odkurzaniu podniesie) to tak sie zachowuja - adekwatnie do oczekiwan.

        zacznijcie oczekiwac od nich tego samego czego oczekujecie od siebie, a nagle sie okaze, ze chlop daje rade na raz ogarnac dziecko, chalupe i jeszcze obiad zrobic.
        bez przesady no! wink

        Cytatfaceci lubia byc proszeni, wtedy czuja ze dali cos z siebie, pomogli, a nie ze zostali wykorzystani.


        luuuuuuuuuuuuuudzie!
        nie wierze w to co czytam! big_grin

        a Ciebie ktos prosi czy moglabys laskawie sprzatnac, zrobic obiad, powiesic pranie, zmienic dziecku pieluszke??
        czy PO PROSTU TO ROBISZ< BO TAKA W TYM MOMENCIE POTRZEBA ZAISTNIALA?
      • sruba_rzymska Re: małż mi się foszy 20.04.15, 15:37
        nie, no sorry... faceci lubią być proszeni? a może jeszcze błagani? A poza tym żadne "MI POMÓC", bo z takiego sformułowania wynika, że TY masz obowiązki, a ON ci tylko pomaga (albo i nie, bo pomóc przecież może, ale nie musi). Poza tym takie działanie podchodzi dla mnie pod manipulację facetem, a tego nie znoszę, bo jest poniżające dla obu stron.
        • dor1s Re: małż mi się foszy 20.04.15, 16:20
          Chyba zle mnie odebralyscie...nie mowie, ze trzeba sie znizac do poziomu 3 latka, ale czasem zmiana tonu i poproszenie, a nie danie listy polecen naprawde pomaga.
          Murwa - dalam buzke ze zmruzonym okiem przy tym sprzataniu. Ja wiem, ze oni potrafia tak jak i my, ale dobrze sie z tym maskuja.
          • panizalewska Re: małż mi się foszy 20.04.15, 18:12
            Sporo się nazbierało smile dzięki smile
            Odpowiem soon, czyli po godzinie 20 tongue_out
    • ashraf Re: małż mi się foszy 20.04.15, 20:21
      Nie ma innego wyjścia niż porozmawiać. Wprost i bez owijania w bawełnę, bo zakładam, że wyszłaś za inteligentnego mężczyznę, a nie niedojrzałe dziecko, które trzeba prosić, grozić, chwalić, stosować gierki, do którego trzeba mówić okrężną drogą i w ogóle traktować jak trzylatka. Facet to nie jest stworzenie z innej planety i tak samo jak my może i powinien umieć ogarnąć dom, rodzinę i to bez miliona wskazówek, poleceń i planów. Nie umie? Niech się nauczy. Wyobraźmy sobie sytuację odwrotną i post na forum, że żona strzela focha, bo musi się 1-2 dni w tygodniu zająć własnym dzieckiem i umyć podłogę... ciekawe, czy też pojawiłoby się milion rad, że trzeba być cierpliwym, czekać, nie naciskać, nie wymagać, wydawać polecenia i instrukcje itd. Get real! Za taką akcję jak z termometrem należy się potrząśnięcie i realna groźba konsekwencji! Dbanie o zdrowie dziecka to psi obowiązek ojca i nie ma od tego wyjątków. Reaguj, póki jest szansa na zmianę, inaczej wychowasz kolejne pokolenie przyzwyczajone do posiadania żony-służącej...
      • panizalewska Re: małż mi się foszy 20.04.15, 22:29
        Ta jest! smile
        Odpowiem zbiorczo bo padam, a jeszcze muszę popracować pewnie do północy albo i 1 uncertain

        Z małżonem czasem nawet gadam, jak nie padniemy przy usypianiu któregoś dziecka, bo mamy dwójkę, oboje przylepy smile

        Tak, też myślę, że dbanie o zdrowie dziecka to jest absolutny priorytet, a już zagrożenie zdrowia i życia, kiedy jest ponad 39 stopni gorączki to już w mordę jeża każdy musi mieć rękę na pulsie. I już. Bez odstępstw, że ja nie bo coś tam tongue_out

        Małż jak się nie foszy i nie ma męskiej grypy to robi. Robi nawet sam. Zmywa, ogarnia te klocki, jak powiem (to w kwestii proszenia i błagania wink) Miśku przydałoby się zmyć podłogę, bo się kleję - to Misiek zmyje, wyszoruje i od razu do sucha wytrze i jest git.

        Problem jest raczej taki, że ja nie mogę sobie pozwolić na jojczenie i męską grypę. Wypluwając płuca zasuwam w tym ogrodzie, w deszczu itp itd. To nie jest hobby, sztuka dla sztuki itp itd. U nas to kategoria "stawiamy mury obronne przed durną ciotką" a rzeczona ciotka przyjeżdża niebawem i Mur Chiński musi stać, żeby nie śmiała nam znowu ukraść kawałka ogrodu, który przepisała na mnie moja mama. Zakręcone, wiem, w ogóle rzeźnia z ciotką. Mur Chiński z zasiekami, drutem kolczastym z żyletkami musi stać, inaczej koniec. Kwestia przyszłego bezpieczeństwa psychicznego i emocjonalnego spokoju rodziny jest w moich rękach i kręgosłupie. Inaczej ciąganie po sądach do 7 pokolenia tongue_out Więc nie, ja nie odpoczywam w tym ogrodzie. A że skutek uboczny taki, że ładnie jest (zaczyna być) to inna inszość.

        Małż się też zajmuje dziećmi. To nie jest tak, że "dawałam do potrzymania na 5 minut" big_grin i dopiero teraz z nimi został. Bez przesady. Kąpie, odsikuje, zmienia pieluchy, przebiera, jakieś kanapki zrobi. Po swojemu, nie czepiam się. Staram się nie poprawiać, nie mieć "ciągłego ale". Przypominam, żeby umył obojgu zęby, bo sam np mnie nie spyta, czy ja umyłam. Usypiał od zawsze, tzn bywało, że starszą musiał uśpić już od noworodka, potrafi usypiać i robi to czasem, nawet sam korzysta wink
        No właśnie i znowu - ja nie korzystam i nie przysypiam, nie odsypiam nocek po dzieciach. Raz na 3 miesiące jak dośpię, to święto lasu. Bo jest dwójka maluchów, bo milion rzeczy do zrobienia. Wiecie o co chodzi.

        Nie prasuję. Nawet od święta mam taką sukienkę z lejącej dzianiny, jeszcze ciążową, którą psikam wodą i starczy big_grin Lubię prasować, ale kurcze nie mam czasu i ciszy. Bo lubię prasować i PRACOWAĆ w ciszy, albo oglądając jakiś durny film "do obierania ziemniaków". Uwielbiam wprost. Ale to kiedyś, może wink

        Co do odpuszczania - nie jestem perfekcjonistką, gdzieś w liceum mi przeszło. Odpuszczam na luzie i bez żenady. Ale nie da się ciągle jadać kanapek i zimnych rzeczy, czyste ciuchy się szybko kończą itp itd. No i przyjeżdża ciotka, więc pełna gotowość bojowa. A tu co chwila mamo jeść, siku, kupa i do obiadu praktycznie nic nie zrobione. W weekendy spoko - nie napinam się w ogóle. Tylko jak mamy jakąś imprezę rodzinną, to jakoś trzeba wyjść, żeby się nie spóźnić godzinę (a małż jest wiecznym spóźnialskim!! Nienawidzę tej cechy przeokrutnie! Za jakie grzechy??) a i tak małż potem strzela pawia albo jest ledwo ciepły i np 4 godziny musi się rozciągać, biegać i hgw co jeszcze robić. I też w tym czasie znika robić coś dla siebie. Dla swojego samopoczucia psychicznego, fizycznego czy innego. Nie ma, nie przeszkadzać. Jakby przepracował problem relacji rodzinnych - nie musiałby znikać żeby się nad sobą użalać krótko mówiąc. I ja też miałabym kawałek weekendu na przyjemne spędzenie go z mężem i dziećmi.

        Zmywarka tak. Oby jutro dojechała i ktoś ją podłączył od razu i nie za 200 zł, jak chcieli panowie ze sklepu big_grin Też uważam, że ręczne zmywanie to najbardziej bezsensowna czynność na świecie, zabiera milion godzin dziennie, energii w pytę, no dramat. A za chwilę znowu pełny zlew. Grrrr.

        Dobra, muszę lecieć, bo nie zdążę na sobotę zrobić sztuki.
        Dziękuję Wam za odzew, Baaaardzo mi pomogłyście i wlałyście otuchę w me małe serduszko smile Przepraszam, jeżeli jakiś aspekt wypowiedzi którejś z Was pominęłam, to niespecjalnie, jeno nie mam energii i nie pamiętam. Jakby co jeszcze się przypomnijcie, to może jutro dam radę smile
        • koralik37 Re: małż mi się foszy 20.04.15, 22:37
          Ale wątek fajowy!!! I nie było nic o spaleniu ani o kp! Tzn było jakby się chcieć doszukać ale nie w roli głównej. lubię tosmile
          • kremka2014 Re: małż mi się foszy 20.04.15, 23:09
            Spaleniu??
            • koralik37 Re: małż mi się foszy 20.04.15, 23:28
              kacza noga! O spaniu miało być, tzn fajnie, że nie byłowink oj tamsmile
              • panizalewska Re: małż mi się foszy 20.04.15, 23:55
                big_grin
                Jeszcze przypomło mi się.
                Pani do sprzątania na 2 godziny w tygodniu. Moje osobiste marzenie! big_grin Moi dziadkowie mieli panią Jadzię. Naprawdę miała na imię Jadwiga, serio. I jeszcze różne inne osobistości im się przewinęły przez mieszkanie, no ale mieli gosposie. Ja też chcę. Nie wiem do końca czemu miałabym płacić dziewczynie za spędzanie beztroskiego czasu z moimi dziećmi (patrz niania) a samej zasuwać przy garach i mopie. Chociaż mop to akurat działka małżona, więc niby czemu jemu tylko mamy ulżyć zmywarką i panią do sprzątania hmmm? wink Bo mój to nie ugotuje, albo teges, "dania kryzysowe" wink Ale tak normalnie to nie.

                Więc panią do gotowania (czasem, bo i czasem nas zaopatruje gastronomicznie moja mama) i sprzątania koniecznie, ale może za rok. Bo na razie jesteśmy minus 3 pensje małżona w plecy, no i kredyt of kors. Więc dzieci sio do przedszkola (właściwie to młodemu potrzeba nawet 2 lata BUUUUUEEEEEEE CHLIIIIIP!!!! crying) i ja wtedy mogę iść zarabiać na waciki i panią gosposię wink
                • gosza26 Re: małż mi się foszy 21.04.15, 08:40
                  Niestety ja mam odwrotny problem. Bardzo zaangażowanego męża, przy tym wyrozumiałego i cierpliwego ( powtarza,że z innym byłabym już dawno po rozwodzie wink) a należę do tych kobiet, o których tutaj już któraś wspomniała. Nie umiem odpuścić i choć staram się nie tracić weekendów na domowe sprawy to zazwyczaj przegrywamuncertain Wiele rzeczy przy młodym nie mogę zrobić lub jest to bardzo trudne( np. gotowanie kończy się tym,że jest natychmiast w kuchni i ciągle domaga się jedzenia).Robienie czegoś w tygodniu skutkuje i tak praniem po całym tygodniu i przygotowaniem jakiegoś posiłku do zamrożenia na sytuacje awaryjne. O takich drobiazgach jak ślady działalności twórczej młodego nie wspomnęsmile
                  A dodam, że zaangażowany jest nie tylko mąż i rzadziej starszy syn( obaj dużo pracują). Ale z doskoku mój brat. No dobra chwalę się tym, że mężczyźni w moim otoczeniu nie mają dwóch lewych rąk wink

                  Autorko postu zazdroszczę mobilizacji dot. ogródka. W ubiegłym roku syn błogo spał w łożeczku turystycznym lub siedział w wózku z zaciekawieniem spoglądał co robię. Teraz nie mam w ogóle pomysłu na robotę przy tym jak on chce wszystkiego dotknąć, zobaczyć itd.
              • kremka2014 Re: małż mi się foszy 21.04.15, 09:34
                smile)))
                • stysia1987 Re: małż mi się foszy 21.04.15, 11:59
                  U nas ogrodek to dzialka tesciowej. Nie mieszka z nami, a kosi i plewi. Nie narzekam, bo nie potrafie sie zajac. Ja sie w bloku wychowalam. W ogrodkach, krzakach to ja papierosy palilam, a nie sadzonki podlewalam. Choc marzy mi sie ladnu balkon. Taki z kolorowymi doniczkami i stoliczkiem wink

                  Wracajac do mezow, rozmowa rozmowa, ale ja ich troche rozumiem. Tacierzynstwo nie taka prosta rzecz, a tak jak zrobi zona/mama nikt nie zrobi (poza kapiela - to tylko tata). I widze czasem te bezradne oczka.. ale ze jak?
                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 21.04.15, 17:54
                    Nooo bo jak jest ładnie to jest ładnie i fajnie i kawkę o poranku można na balkonie / tarasie machnąć smile
                    Chyba będę też sama ścieżki układać. To nie taki złoty kaleson wziąć kielnię do ręki. Ooo oooo mogę wszystko, wszystko możliwe jest gdy Tyyyyy oooo oooooo jesteś blisko, dla Ciebie kwitną moje snyyyyy oł je wink Pochwaliłabym się, ale ni hu hu nie umim dodawać zdjęć tutej tongue_out
                    • panizalewska Re: małż mi się foszy 21.04.15, 17:55
                      P.S. Kupujemy termometr na podczerwień, do czoła taki big_grin Małż jękną nawet całkiem przekonująco, że będzie mierzył wink Pewnie bez mojego przypomnienia się nie obejdzie, ale lepsze to niż zejsznięte na śmierć dziecię tongue_out
                      • kremka2014 Re: małż mi się foszy 21.04.15, 18:54
                        A rozmowy nie bylo?
                      • ela.dzi Re: małż mi się foszy 21.04.15, 21:35
                        Szczerze ? Największy badziew jaki kupiłam i tak samo twierdzą wszyscy znajomi. Niezaleźnie od marki. To chyba ponoć lepszy jest douszny.
                        • tomelanka Re: małż mi się foszy 24.04.15, 21:58

                          najlepszy jet rteciowy. tzn najdokladniejzy smile na podczerwien straszny badziew, bo moze zmierzyc temperature powietrza, ostatnio mierzylismy corce bo siedzielismy u prababci no i olaboga co to dziecko takie wypieki ma, 38 stopni a jak sie okazalo mierzenie temperatury termometrem na podczerwien blisko nagrzanego na full piekarnika nie jest zbyt miarodajne tongue_out szybki i fajny jest taki do ucha ale czasem tez zle mierzy. ja mam taki zwykly elektroniczny, starszy mierzy pod pacha a poniemowlu mierze w dupce
                  • neko1982 Re: małż mi się foszy 21.04.15, 20:49
                    Stysiu,coś mi mówi,że między nami jest 5 lat różnicywinkwięc spoko,doczekasz się i doniczek,i kwiatków,i stolikasmileja 5 lat temu to miałam tylko pranie na balkoniewinka teraz mam kwiatki,stolik i nawet ziółka jakieśtongue_outto chyba funkcja wieku-ja im starsza się robię,tym fajniej mi się w tej ziemi grzebiewink
                    • panizalewska Re: małż mi się foszy 21.04.15, 20:55
                      Ziółka oł jesss! A jakie masz? Utrzymuje Ci się długo rozmaryn? Nam w rodzinie jakoś szybko pada. Może jakaś specjalna ziemia potrzebna?
                      W Chorwacji rozmaryn rośnie jako żywopłot na skwerach miejskich, no czad, idziesz sobie i zrywasz spod pomnika Kogoś-Tam Zdobywcy / Wielkiego i ciach do mięsa smile Uwielbiam Hrvatską!
                      • neko1982 Re: małż mi się foszy 21.04.15, 21:22
                        mam bazylię,oregano,tymianek,estragon ( to moja ostatnia miłość-nie ma rybki bez estragonutongue_out),rozmaryn,miętę i melisęsmileco roku przybywa,bo to tylko na sezon balkonowysmilea z rozmarynem to dziwnie jest-na balkonie rósł cudnie w zwykłej ziemi,a jak na zimę go chciałam przenieść do mieszkania,to padł-widać wolał swobodę na balkoniewinka żeby mi te ziółka ładnie rosły,to podlewam dżdżownicamitongue_out
                        • panizalewska Re: małż mi się foszy 21.04.15, 21:28
                          Oooo "kupa w płynie", czyli produkt hodowli dżdżownic kalifornijskich? Lets face it - obornik big_grin Jest cudny i daje kopa roślinkom jak nic innego smile Jestem wierną fanką od 15 lat wink
                    • stysia1987 Re: małż mi się foszy 22.04.15, 10:42
                      Neko, ja sie tylko modle, zeby pedantyzm mojej mamy - perfekcyjnej pani domu- mnie nie ogarnal. Na razie planuje zakup stoliczka i dwoch krzeselek. A tak w ogole to marzy mi sie taki zestaw na ogrodzie zadasszony. Ale to niestety straszne koszty....

                      A ziolka to mialam. Bazylie. Z lidla. Nawet ja usmiercilam crying
    • neko1982 Re: małż mi się foszy 21.04.15, 19:11
      Oj,Pani Zalewska,zgadzam się z Koralikiem-Ale temat!Tyle już mądrych i fajnych rzeczy Dziewczyny napisały,więc nie wiem co by tu jeszcze...Na pewno dołączam do chóru,który mówi,żeby rozmawiać,rozmawiać i jeszcze raz rozmawiaćsmiletylko nie dopiero wtedy,jak coś się wydarzy albo nazbiera pod pokrywkę-tylko na co dzień,tak po prostu-jak Tobie minął ddzień,co było dobrego,co nie,co uwiera,a co pasujesmilei jeszcze jedna ważna,moim zdaniem,sprawa-nie wypominaćwinkczasem mam wrażenie,że my kobitki,mamy jakieś nieskończone magazyny pamięci i na każdą okazję jesteśmy w stanie jakiegoś trupa z szafy wyciągnąćtongue_outtylko po co?A mówię (czy raczej piszę) to z perspektywy własnego 10-letniego związku i pracy,którą wykonuję-uwaga będzie coming out-jestem psychologiem:-o
      a co do mojego męża,to chyba zrobię mu jakąś pyszną kolację w nagrodę za to,że i sprząta,i prasuje,i pralkę obsłuży,i naczynia pozmywawinknie są to jego ulubione czynności,ale robi sam z siebie,widzi,jak coś wymaga zrobienia i nie czeka,aż ja to zrobięwinkmałym też się zajmuje-nakarmi,przewinie,przebierze,paznokcie obetnie,kapiemy razem,a z termometrem biega częściej niż jawink(Pani Zalewska,mamy wlasnie taki na podczerwień-podobno gorzej mierzy,ale faceci chyba lubią gadżetywink)
      A co do kryzysu wieku średniego,to nie wiem,ile lat ma Pan Zalewskiwink,ale mój małżonek zmienia w tym roku kod na 4 z przodu i z tej okazji tworzy listę życzeń i na pierwszym miejscu aktualnie jest PS 4wink
      I na koniec zardzewialy żart psychologiczny a propos zmian - ilu psychologów potrzeba do zmiany żarówki?Jednego.Tylko żarówka musi chcieć się zmienićsmile
      • panizalewska Re: małż mi się foszy 21.04.15, 20:52
        Mnahahaha dobre! big_grin
        Nie wypominam, serio. Mam na uwadze związek i "rozmowy" moich rodziców. Horror. Janusze komunikacji międzyludzkiej tongue_out
        Pan Zalewski za rok zmienia też na 4 z przodu wink U nas różnica prawie 9 lat i w kilogramach też, tylko odwrotnie wink
        Już męska grypa przeszła. I robi i dziećmi się zajmuje, zmywarka dojechała, podłączona, czeka na proszek. Może się doczeka jutro wink
        Kręgosłup mi odpada. Wiecie, że taczka granitu jest ze 3 razy cięższa niż taczka piaskowca? Padaczka. Ale Mur Chiński i zasieki anty-ciotkowe rosną. Mam kochanych sąsiadów. Taczkę pożyczą, "Podaj cegłę" zrobią, konkretnie to 160 cegieł. No super ludzie, pomnik im się należy smile
        • gosza26 Re: małż mi się foszy 21.04.15, 21:41
          Mój ogródek doczekał się na razie kupna taczko-kosza z lidla. Podziwiam za murarkę wink
          • panizalewska Re: małż mi się foszy 21.04.15, 21:47
            TACZKO KOOOSZ? Boszsz moje marzenie! big_grin
            Pusta kiermana na razie, taczka od sąsiada wink

            www.youtube.com/watch?v=Waedu7SnyEA
            • yoma Re: małż mi się foszy 27.04.15, 14:55
              Taczkokosz za słaby na mur chiński. Na kwiotki i urodzajną glebę OK.
              • panizalewska Re: małż mi się foszy 27.04.15, 17:22
                Kurka wodna, przyjdzie mi pożyczać od sąsiada chwilowo. A sąsiadów mam super. Ostatnio let's-call-him Pan Piotr wink który pracuje przy zieleni miejskiej i ma jakieś fuchy z oczyszczania ludziom działek z gruzu, drzew itp - zadzwonił, że ma dla mnie cegły! Totalnie gratis! Jessssu jaki dobry człowiek, pomyślał o mnie chlip wink wzruszyłam się! [ma już żonę jakby co big_grin]
      • kremka2014 Re: małż mi się foszy 21.04.15, 23:01
        Neko powaliła mnie ilość podobieństw między nami. Ja jeno starsza od Ciebie. A rozmaryn mi padł ostrą Zima, a 2lata dawal na balkonie radę.
        • neko1982 Re: małż mi się foszy 22.04.15, 10:06
          Kremka,ja często czytając Twoje wypowiedzi ,miałam podobne wrażeniesmilePewnie nie pamietasz,ale pierwszy raz napisałam tu na forum,jak mój pierworodny zbuntowal się wozkowo i samochdowo,a Ty odpisalas mi wtedy,że Twój starszak to podobny egzemplarzwinkA starszą siostrę zawsze chciałam miećkiss
          • kremka2014 Re: małż mi się foszy 28.04.15, 11:16
            Aaaa teraz młodszy mój darl paszczę w aucie. Bylam u mamy w ten weekend. W jedną stronę byl głodny, ok. Nie mógl na trasie skupić się na cycu. Dostał chlebek chrupki i spokój. A spowrotem? Wciskałam jedzenie a on dalej swoje.. A bylo dobrze po 20.00.... Jestem rozwalona....
            • neko1982 Re: małż mi się foszy 28.04.15, 12:16
              oj,to przytulam mocnokissOby to byl jednorazowy incydentsmilemój dalej nie wielbi jazdy samochodem,więc zazwyczaj celujemy w jego drzemki,a w wózku często kończy jazdę na brzuchuwinkmoze niedługo przesiadziemy się do spacerówki na płaskowink
            • panizalewska Re: małż mi się foszy 28.04.15, 19:11
              Tulem Ciem z całej siły! U nas ryki w aucie trwały ze 4 miesiące. Nieszczególnie przyjemna opcja, dla młodzieży i prowadzącego pojazd zmotoryzowany tongue_out

              Przytulcie i mnie tysz. Córa nie dostała się do przedszkola. Jedynego gminnego w Milanówku. I ch...

              Może chcecie kupić ładny lampion dla kogoś na prezent? Albo wazon?
              • gosza26 Re: małż mi się foszy 28.04.15, 20:30
                Brak miejsca w przedszkolu - bardzo współczuje uncertain

                Prezenty o 3 dni za późno. Rzadko chodzimy na parapetówki. Wiekowi znajomi to i dawno pourządzani.
              • neko1982 Re: małż mi się foszy 28.04.15, 20:59
                Oj,to lipa z tym przedszkolemuncertaintule mocno!
                A Milanówek to mi się tak banalnie z jedwabiem kojarzyl,a tu wazony,lampionysmilea gdzie je można obaczyć?smile
                • panizalewska Re: małż mi się foszy 28.04.15, 22:25
                  Jedwab tak smile I KRÓÓÓÓWKIIII Pomorskiego wink

                  A moje wytwory na fejsie. Pracownia Gekon. Nawet konkurs rozpisałam, zapraszam smile

                  [pół litra lodów Grycana o smaku malagi później świat wydaje się nieco lepszy]
                  • kremka2014 Re: małż mi się foszy 28.04.15, 22:51
                    I cóż z przedszkolem? Prywatne tylko?
                    A dzieła obczaje jutro. Dooobraanooc
                    • panizalewska Re: małż mi się foszy 29.04.15, 06:51
                      Na razie jesteśmy w czarnej doopie, bo bez żadnych ekscesów musimy się spinać, żeby na jedzenie starczało i opłaty typu rata za gaz tongue_out Już się nieomal cieszyłam, że od września będę więcej pracować, czytaj ZARABIAĆ PeeLeNy. I lipa.
    • gruszkiwpopiele Re: małż mi się foszy 22.04.15, 09:06
      Dyskusja ciekawa, ale dajcie już spokój temu facetowi, który temperatury nie zmierzył. Tu czytać: mataja.pl/2015/03/goraczka-u-dzieci-praktyczne-rady-i-fakty-ktore-pomoga-ci-ostudzic-strach/
      I nie panikować.
      • gosza26 Re: małż mi się foszy 22.04.15, 09:40
        To moja robocza nazwakosza ogrodowegowink tugazetka.pl/files/g//2_Biedronka_gazetka1724_16_20140414.jpg

        Heh dyskutować se można. Rano wszyscy mieli focha młody bo tak. Potem mu się włączył jedzeniowy odkurzacz więc ja miałam podłamkę. W nocy po jakimś lamencie sennym młody jeździł o 2 w nocy samochodzikiem po domu( na szczęście chyba tylko 20 min). Ja nie zdąrzyłąm wrócić z chłopakami do sypialni bo przysnęłam na kanapie( jakieś cholerstwo po mnie łaziło). Chłop po 12 godz. w robocie, nie powiedziął,ze jest mocno wykończony a ja jemu,ze się coś kiepsko czuje, przez co w nocy i nad ranem trochę się spieliśmy bo jedno czekało na drugie podczas nocnego zamieszania na reakcję przy młodym.
        P.s liczy się ,ze mało się nie zabiłam o kołdrę,która mi spadła a młody wyginał się w tym czasie w łuk nie mogąc się wybudzić.
        Wiem nie my pierwsi nie ostatni...
        • stysia1987 Re: małż mi się foszy 22.04.15, 10:46
          A u nas poszlo o kase. Tzn kasę na rehabilitację nie zostawil. A do bankomatu daleko. Babka przychodzi na 8 rano, wiec klopot. On w pracy, rodzice w pracy. Ojciec podrzucil. A Rafal uslyszal, ze jest turbocap.
        • panizalewska Re: małż mi się foszy 27.04.15, 13:54
          JAAAA CIEEEEe!!! AJ ŁONT DAT KOSZ!!!! big_grin bo taczka jest po 155 zł najtańsza, za 200 taka solidniejsza. Na razie wozimy dalej dziecięcym wózkiem tongue_out
          • gosza26 Re: małż mi się foszy 27.04.15, 17:11
            No małż mnie namówił bo mi jak zwykle szkoda było kasy. Mam do narzędzi i rzeczy do ogródka kawałek i można się zabić suchą bułką jak po przytaszczeniu fenastu rzeczy okazuje się,że np. brakuje malutkiego sekatora do róży..
            Starszy mi tłumaczył,że jest nowa taczka ale ja tam lubie mieć swoje rzeczy w swoim warsztaciku. Chłopaki mają swój i jak coś im ginie to mam spokój big_grin
            • panizalewska Re: małż mi się foszy 27.04.15, 17:23
              Sucha bułka made my day! big_grinbig_grinbig_grin
    • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 24.04.15, 07:58
      I jak? Rozmowa była? Małż jakoś przyjął Twoje obiekcje?
      • panizalewska Re: małż mi się foszy 27.04.15, 14:00
        Było o tej temperaturze i mierzeniu w tyłku tongue_out
        Co do podziałów obowiązków nie było, możecie mnie bić. Na goły tyłek czerwonym rzemykiem poproszę wink Ale serio - jak nie jest chory i "łolaboga zaraz umrę" i wszystko przeszkadza i wszystko foch, to robi bardzo dużo i bez gadania i utyskiwania. Ostatnio pracował ze śpiącym młodszym w nosidle na brzuchu, kloc 10,5 kg, małż pracuje na stojąco. Ja w tam czasie coś tam robiłam, sam wpadł na to, żeby go zanosidłować. Więc to nie jest tak, że w normalnych warunkach ja mu muszę paluszkiem pokazywać, chodzić za nim i co pół roku przypominać wink Rzadko się foszy, to i się mocno zszokowałam wink Ja się chyba foszę o wiele częściej, a on to znosi godnie, więc chyba nie ma o co zawracać gitary wink
        • kremka2014 Re: małż mi się foszy 27.04.15, 15:59
          Pociągnę jeszcze temat termometru. Tak. Jesteś wymagająca. To naprawdę wyzwanie, mega, dla faceta mierzyć temperaturę w odbycie dziecka. Mój - no w życiu. Jak zapodaje synowi czopa to odwraca wzrok.....
          • panizalewska Re: małż mi się foszy 27.04.15, 17:25
            No nie wiem czy się śmiać czy płakać, choć w nastroju jestem takim jakbym jarała - wszystko mnie teraz śmieszy wink Kurcze może coś w tym jest, że chłopy z tą stroną fizyczną pielęgnacji mają coś nie teges? A jak będziemy stare i pomarszczone i niedołężne to kto nam będzie mył tyłek? Och nie! :o
            • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 28.04.15, 09:22
              Może dzieło umyje; ).

              Dobrze ze u was lepiej. Nie ma co się fochowac na siebie. Trzeba jakoś poukładać obowiązki i będzie lepiej.
              • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 28.04.15, 09:23
                Dziecko miało być ze umyje.
                • stysia1987 Re: małż mi się foszy 28.04.15, 10:28
                  Ja sie oddm do luksusowego domu starosci, gdzie beda mnie obslugiwac polnadzy pielegniarze ( Rafala moga jakies panie, ale ubrane). Tylko zarobic na to musze wink

                  Rafal w ogole nie mierzy temperatury. Przykladq usta do policzkow, nozek i tyle mu starczy, mowi, ze moje bieganie z termometrem na podczerwien jest niepotrEBNE. Btw, ja tylko raz w pupie mierzylam Ewce i sama mialam z tym problem, czy nie za gleboko, czy nie boli... itp
                  • yoma Re: małż mi się foszy 29.04.15, 15:07
                    > mowi, ze moje bieganie z termometrem na podczerwien jest niepotrEBNE. 

                    Bo jest. Interesuje nas temperatura wnętrza, nie zewnętrza dziecka, nieprawdaż?

                    Zasłyszane od lekarza.
                    • panizalewska Re: małż mi się foszy 29.04.15, 15:10
                      big_grinbig_grin
                • gosza26 Re: małż mi się foszy 28.04.15, 10:30
                  Jak mam być szczera to kiedy po operacjach wymagałam opieki nie było rodziców, brata tylko mąż. Ale przy katarkowym odkurzaczu jak on twierdzi pęka mu serce. Czopek i paznokcie też nie ale smarowanie tyłka, siusiaka, kupy już już nie jest problemem big_grin
                  Może to coś jak moja znajoma, która jest w pracy od obsługi technicznej a w domu przerasta ją podłączenie dvd wink

                  A sąsiada zazdroszczę bardzo. Ja takiego, który ma czas na porządki podwórkowe brałabym w ciemno smile
                  • dor1s Re: małż mi się foszy 28.04.15, 16:14
                    U nas premiera katarku była przedwczoraj. Oboje się wzdrygaliśmy, ale wspolnymi silami daliśmy rade. Glupio bylo isc po sasiadowwink Przed frida tez sie wzbranial, ale ja sie rozchorowalam i juz nie mialam pary w plucach wiec musial. I o dziwo po pierwszym uzyciu jednego i drugiego wstret minal wink
                    A paznokcie tylko tata, ja jeszcze nie obcinalam! Dobrze mu idzie to sie nie wtracamwink
            • amiralka Re: małż mi się foszy 28.04.15, 21:03
              Szczerze? W życiu bym synkowi nie umiała wsadzić termometru w pupę. Ani czopka. Całe szczęście, że mój egzemplarz mężczyzny nie widzi w takich akcjach problemu.W ogóle, czytając Wasze posty (zwłaszcze te o takim sprawnym ogarnianiu chałupy i dziecia w tym samym czasie) czuję się jak... chłop.
              • gosza26 Re: małż mi się foszy 28.04.15, 21:42
                ja tez nie będę się chwalić byciem połączeniem matki polki i perfekcyjnej pani domu. Pobieżnie nawet daje radę. Jak wpadnę na pomysł wymyślania przepisów, roboty w domu, jakiś zabaw na spacerze pt. wszystko nam wolno byle nie na ulicy. To po południu mam po kokardę.
                • amiralka Re: małż mi się foszy 28.04.15, 22:54
                  Gosza - moja kokarda pozdrawia Twoją kokardę. Miło wiedzieć, że tu nie tylko ppd wink
                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 29.04.15, 06:55
                    "Tato, czemu mamusia gryzie kaktus?"
                    • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 29.04.15, 09:28
                      Hehe..bo lubi smile
                      • paulina8989 Re: małż mi się foszy 29.04.15, 11:50
                        a mnie ostatnio maz doprowadza do szału i albo sie jakos dogadamy albo sie wyprowadzam...
                        • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 29.04.15, 12:03
                          Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Powiedz mu co i jak ale bez nerwów i krzyku. Nie ma co się wyprowadzać od razu.
                          • panizalewska Re: małż mi się foszy 29.04.15, 15:13
                            U mnie przy grubszych fochach działa 2-3 dni milczenia. Głównie żeby SIEBIE uspokoić i przemyśleć mowę do małżona wink Działa za każdym razem, jest cicho i spokojnie i bez pretensji, rozmawiamy jak emocje opadną, atmosfera się rozrzedzi
                            • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 29.04.15, 15:52
                              Ja z mężem jeszcze nigdy nie miałam dni milczenia. Jeśli cos trzeba wyjaśnić to od razu rozmawiamy .
                              • panizalewska Re: małż mi się foszy 29.04.15, 17:15
                                Ja nie potrafię, bo płacz, krzyk i wypominanie do 30 lat wstecz, zero argumentów merytorycznych. To spadek po domu rodzinnym tongue_out A jak usiądę, pomyślę, prześpię się, to mi lepiej idzie, rozmowa lepsza. Więc u nas "ciche dni" to nawet konstruktywne są. Moi rodzice praktycznie nigdy nie rozmawiali konstruktywnie, bez oskarżeń i wypominania. Ciężko się tego nauczyć samej. Bo mój mąż też z pokornych milczków z kolei
                                • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 29.04.15, 21:34
                                  Rozumiem ale próbuj się uczyć smile.
                                  • gosza26 Re: małż mi się foszy 29.04.15, 22:10
                                    no ja też mam taki bagaż z domu. Mąż był w szoku, że tak można się kłócić-tzn. wypominać jakieś historie sprzed lat( bo przecież takie emocje świadczą o tym, że pielęgnuje się urazy ), A na bieżąco muszę odpierać takie ataki ze strony matki( ot choćby dzisiaj) . Cieżko się pozbyć tego dziadostwo. Od 15 lat próbuje..

                                    • panizalewska Re: małż mi się foszy 30.04.15, 08:00
                                      No lipa z miodem tongue_out
                                      Nawet mi się dzisiaj śniła jakaś wielce sensowna i "rób jak ja chcę BO TAK" konwersacja z macierzą wink
                                      Uczę się. To milczenie 2-dniowe, które pomału [licząc w latach, nie w miesiącach życia tongue_out] schodzi do 1 dnia, to właśnie efekt nauki. Na początku był z tydzień focha, tak jak u mnie w domu rodzinnym. Więc wiesz Nothing, ja się uczę, serio. Teoria swoją drogą, a zmiany małymi kroczkami swoją drogą.
                                      Ostatnio zauważyłam, że lepiej reaguję na fochy i humory dzieciaków. Tzn nie za każdym razem wkurw i krzyk. No nerwowa jestem i lubię cichą atmosferę pracy i skupienia, po mamie chyba też tongue_out Więc też już jest lepiej. No i córa ma ten lepszy okres, kiedy mniej wpada w czarną rozpacz z jakiegoś powodu, a ja pracuję, czyli mam odskocznię intelektualną, która mi ratuje mózg. Już niedługo. Małż kończy zaraz urlop crying chlip
                                      • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 30.04.15, 09:58
                                        Ja wiem ze łatwe to do zmiany nie jest i małe kroczki są potrzebne. Na pewno z czasem będzie lepiej i może zejdzie do godziny milczenia wink.
                                        A co z dzieciakami jak malz będzie pracował?
                                        • panizalewska Re: małż mi się foszy 30.04.15, 10:03
                                          Ano ja znowu przejmuję, klasyka. Prawie 24/7. Więc teges. Teraz odpoczywam w pracy, cieszę się chwilą wytchnienia i z powrotem w kierat dwu-dzieciowy na nie wiadomo jak długo tongue_out
                                          • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 30.04.15, 11:01
                                            Acha to Odpoczywaj ile się da wink.
                                      • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 30.04.15, 10:59
                                        Ja wiem ze łatwe to do zmiany nie jest i małe kroczki są potrzebne. Na pewno z czasem będzie lepiej i może zejdzie do godziny milczenia wink.
                                        A co z dzieciakami jak malz będzie pracował?
          • paulina8989 Re: małż mi się foszy 29.04.15, 11:52
            u mnie czopki synkowi tylko zapodaje mąż
            ja nigdy
    • krowka114 Re: małż mi się foszy 30.04.15, 10:25
      No po prostu MUSIALAM odpisacwink wybacz Panizalewska ale się usmiałam, szacun za lekkosc pióra a raczej klawiszy smile
      Ja myslalam że zolza ze mnie bo moj sprzata caly dom w weekend ale sprzatanie + dziecię to wiedzialam ze nigdy nie bedzie dla niego do ogarnięcia smile
      Pazurkow tez bym obciąc nie kazała, to jakby dla mnie zawsze bylo oczywiste.
      A co do kontrukcji wszelakuch w ogrodzie to tez uwielbiam i ja to robie tak: w tygodniu pakuje dziecie w wozek i ide do ogrodu a chate troche ogarniam. Jak małz z pracy wraca to robi nam obiad yyy przeginam?uncertain
      W weekend za to on sprzata, ja cos mu tam pomagam a mlodym zajmujemy sie razem i tez pakujemy go w wozek i idziemy do ogrodu. Swoja droga on na dworzu pieknie spi wiec podczas drzemki udaje nam sie sporo zrobic.
      Wiec moze sprobuj cos sobie pomurowac w tygodniu a w weeken porobcie cos razem. Moze wreczenie mu dzieciakow w sobote rano i znikniecie w ogrodku to dla niego za duzy szok a jeszcze sprzatanie do tego...Nieeee nie ma takich ideałów..
      Ja sie pocieszam ze za 3 lata mlody pojdzie sie z ojcem bawic np pilką czy na rowerek a ja bede miala czas dla siebie.
      Aha no i jeszcze musi byc czas dla WAS moze jemu tez Ciebie brakuje...

      Łepek do góry smile
      • panizalewska Re: małż mi się foszy 30.04.15, 10:49
        big_grin
        Ano wszystko prawda. Metoda drobnych kroków potrzebna w każdym aspekcie życia. Mieszkamy w nowym lokum z ogrodem niecałe 2 miesiące, więc nowe zasady, reguły, plany i sposoby dopiero się ustalają.
        Młody w wózku troszeczkę posiedzi, tylko trochę ciężko sytuację ogarnąć, bo rozrobiona zaprawa ma swój "best before" bardzo krótki, a tu RRRYYYYYK!! Mamo siku, jeść, nudzi mi się, bo jestem przywiązany! wink

        No i zaprawa mi się skończyła!!! Rzesz kurna jak złapię zlecenie (szykuję właśnie projekty) to będzie kasa na zaprawę. Na razie musi wystarczyć na jedzenie (dla kota też!) do 4 maja tongue_out A ciotka tak przez wszystkich uwielbiana przyjeżdża 6. Jeszcze kupa za przeproszeniem roboty mnie czeka. Tak z 10 m Muru Chińskiego w 2 dni
        • krowka114 Re: małż mi się foszy 30.04.15, 11:12
          Aaa to Twoje juz komunikuje..moj spi bite 2 godziny a potem lezy i gaduli. Hehe a ja czekam do 10ego co by drzewka zakupic bo karme dla kota i dwoch psow jeszcze mam wink
          • amiralka Re: małż mi się foszy 01.05.15, 22:40
            Z tego co zrozumiałam SzP. Zalewską to komunikuje niewerbalnie. Moje dziecko nie toleruje wózka, które nie jeździ, a i tak lepiej jest odkąd skończył rok i ma fascynację pojazdami na kółkach, bo kiedyś w ogóle nie tolerowałwink A żeby spać nie nas jakieś dzikie okresy czasu jak dwie godziny, a potem jeszcze leżeć? Krówko, jakiś los na loterii? wink

            Panizalewska - masz te wazony gdzieś indziej niż na facebooku?
            • panizalewska Re: małż mi się foszy 02.05.15, 00:20
              Mam Cija na komputerze wink Napisz na gazetowego to Ci wyślę, może być?
              Padam, projekta no powiedzmy że skończone, jutro wielki dzień - randka biznesowa z managerem restaurancji. Kurcze, może się uda i będzie fajnie smile Trzymajta kciuki kobity!
              • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 02.05.15, 21:20
                A co za biznes smile?
                • panizalewska Re: małż mi się foszy 09.05.15, 00:05
                  Biznes może być taki, że po wieeeelu latach siedzenia z bachorstwem wink wznowię działanie pracowni mozaiki z przytupem - robiąc stoły dla wielce tabunami odwiedzanej restauracji. Ale ziomek coś kręci albo leci w kulki. Hgw. Zjadam paznokcie do łokci ze stresu. A i tak będę robić pół darmo, po nocach i w weekendy. Bo kasa będzie na waciki, a nie na żłobek dla dwójki dzieciaków. Więc tak jakoś humor mi siada. Na razie robię sztukę dla małej kuzynki na komunię i mam radochę smile Wpadnijcie na fejsa, zdjęcie będzie
      • paulina8989 Re: małż mi się foszy 01.05.15, 16:30
        moj maz sprzata cale mieszkaniesmile robi mi sniadania,ja mu robie jedzenie do pracy.Jak wraca to robi mi kolacjesmile
        tylko ze ja naprawde nie mam kiedy tego robic,skoro nawet jak wyjde do wc to jest krzyk...spac sam tez nie spi bo musze byc obok...a ja jesc musze,w koncu kp a waga i tak juz niska;/ takze maz musi o mnie dbac

        i paznokcie to obcinal naszemu synkowi jako pierwszy!w ogole robil od poczatku wszystko,ja sie jakos balam
        • amiralka Re: małż mi się foszy 01.05.15, 22:23
          Czyli fajnie się maluszek przysłużył całej rodzinie smile Rację ma Jesper Juuls pisząc, że dzieci zawsze kooperują wink
    • jemanja Re: małż mi się foszy 30.04.15, 21:11
      Dobry wątek jak widać, dużo doświadczeń i rad smile Widzę, że jak emocje ostygły okazało się, że nie jest tak źle smile Ja myślę, że czasami same przyzwyczajamy małżów do tego, że wszystko ogarniamy, planujemy a jak trzeba pomóc to pokazujemy palcem, co i jak i jeszcze czasami krytykujemy, że nie tak...sama się łapię na tym, że jak mam czekać, aż mąż zrobi (bo on dokładny, ale powolny) to wolę sama (bo ja mam adhd i lubię mieć zrobione od razu tongue_out) ale nie tędy droga. Poza tym jak już ktoś napisał - wychowujmy synów tak, żeby nie oczekiwali obsługi!

      Ja bym porozmawiała z małżonkiem na spokojnie raz, drugi. Może warto sobie napisać, co nam nie pasuje na kartce (albo na forum tongue_out) zanim do rozmowy dojdzie, od razu człowiek inaczej na to patrzy smile

      Przytulam w każdym razie.
      • panizalewska Re: małż mi się foszy 30.04.15, 21:36
        Dziękujęęęę smile
        • bieniewicka Re: małż mi się foszy 08.05.15, 23:53
          Wzielam i przeczytałam WSZYSTKIE komentarze!

          Po pierwsze to mój maz pierwszy obcinal paznokcie i wkładał czopek.
          Po drugie mam wrażenie ze niektórzy faceci potrzebuja żołnierskiej rozmowy pt. Czy Tobie się k*wa wydaje ze jestem ze stali?

          Żadna i żaden z nas ze stali nie jest. Tylko razem cos zdzialamy. No dobra, klamalam. Ja najwyrazniejjestem ze stali, matka jest ze stali. I to jest właśnie ten problem, ze my mamy mamy jakieś pokłady niewyobrazalnej motywacji i siły. Przykład? Po jak zwykle beznadziejnej nocy czyli dziecko budzi się co 2godz i jeczy w międzyczasie wstaje z nią o 7. W 45min ogarniam ja, myje pupala, przebieram, ogarniam siebie, myje głowę, gotuje jej śniadanie i odkurzam mieszkanie mając jej szanowne 9kg na biodrze.

          Co powinnam zrobić? Powinnam baaaaardzo mocno potrzasnac moim mężem który ma sen jak po spozyciu leków nasennych. Pownnam mu powiedzieć ja teraz przez następną godzinę zostaje w łóżku, proszę zajmij się mała.

          Ale nie. Ja nie dam rady?

          Dodam ze maz normalny - po mojemu oznacza to ze sprząta, gotuje, robi zakupy, plasuje i zajmuje się dzieckiem.

          Wiec tak, rozchodzi się o komunikacje. I o to, ze chce nie musieć potrzasac i nie musieć mowic. Ech.
          • panizalewska Re: małż mi się foszy 09.05.15, 00:15
            Jesssus Bieniewicka gratuluję cierpliwości że Ci się chciało! Czytać i sprzątać z 9 kg na biodrze big_grin
            No tak. Bo "matka musi". Tak czasem właśnie zazdroszczę małżowi beztroskich zabaw z dzieciakami - jak ma się nimi zajmować przez pół dnia. Ale ja pierniczę, nie zrobi jeszcze 30 potrzebnych rzeczy w międzyczasie, i tak ja to potem muszę robić.
            Albo teraz. Cały dzień z dzieciakami, małż pracował. Dobra. 1 wycieczka autem z dwójką - zakupy, młody na plecach, starsza we wózku sklepowym. Matka Polka Z Siatami wink 2 wycieczka z dwójką - po kawałek szkiełka do pracy, 3 wycieczka z dwójką - do sąsiedniej wsi dogadywać projekt i godzina na placu zabaw (zajefajny baj de łej, Grodzisk polecam przeogromnie!) Dzwonię, mówię wyraźnie i prosto - zacznij proszę robić kolację, kanapki, warzywa itp, za 10 minut będziemy w domu. Niiieeee, bo jeszcze pokopię ogródek. Krwa jego mać. Wracając kupuję kwiaty (2 imprezy w sobotę, najczęściej się spóźniamy, bo coś trzeba jeszcze rano zrobić), dzieci wyją w aucie, głodne i zmęczone, ja w nie lepszym stanie. Młodszy nie dał się uśpić przy piersi, pewnie dlatego, że byłam wku*wiona. Małż bohatersko oczywiście uśpił w 5 minut i jeszcze mnie przedrzeźnia. Szlag mnie trafił. A w nocy oczywiście muszę pracować, bo w dzień nie ma jak sad

            Przepraszam, znowu się wyżalam. Może za rok wyjdziemy z dołka finansowego, to i na nianię będzie nas stać albo żłobek, to odżyję jak człowiek. Na razie się nie zanosi na poprawę.
            • bieniewicka Re: małż mi się foszy 09.05.15, 14:33
              Ech tulę panizalewska....
              Napisz gdzie ten plac w grodzisku i jak znasz jeszcze jakieś fajne miejsce to też, znajoma dzieciata się tam przeprowadza wkrótce.

              Myślę, że gdyby nasi faceci na pełen etat byli przy dzieciach to po prostu by się przestawili na ten mode "zapie...ndo". Dodam, że ja naprawdę nie mam powodów do narzekania, bo mój mąż to sam z siebie pamiętam nawet żeby mi kupić płyn do higieny intymnej czy podpaski. Ba, nawet mi podkład do twarzy kupi. A w domu w ciągu tygodnia to praktycznie nic nie robię, bo spędzamy jak najwięcej czasu poza domem bo mi sie wiercioł nudzi i dostaje na głowę. A wraz z nią i ja tongue_out Więc to mąż zawsze ogarnia kuchnię i wstawia zmywarę. I powtarza żebym robiła jak najmniej, że jak mała ma tę jedną drzemkę to że mam jak najwięcej odpoczywać.

              Jedynym momentem gdy podnosi mi się ciśnienie jest rano. Bo ja akurat w przeciwieństwie do niego śpię mało z powodu małej. A rano i tak jak ta sprężyna wstaje i włączam mode o którym pisałam powyżej. On natomaist nie może się dobudzić, jest nieprzytomny. Ale kilka dni temu poprosiłam go o to, żebyśmy poranki ogarniali razem, bo to jest dla mnie krytyczny czas. Myślę, że bardzo to mi pomoże.
              • amiralka Re: małż mi się foszy 11.05.15, 22:16
                Ech, Dziewczyny, bo Wy za dzielne jesteście! Ja jestem lewa cała, dopiero teraz, po roku zaczęłam trochę umieć ogarniać dom i dziecko na raz, a i tak zależy od dnia. Mój mąż pracuje większą część dnia, ale przychodzi i najczęściej robi kolację dla nas, pranie itp. Ja też robię postępy, ale żeby wstać i z dzieckiem na biodrze podłogę pucować? Rety, ja wstaję i czasem mycie-ubieranie-makijaż mnie przerasta wink U mnie to raczej mąż jak zostaje z dzieckiem na cały dzień w domu - to szok, wszystko ugotowane, pomyte, posprzątane, a dziecko wybawione na placu i w sali zabaw... Ja mogę sprzątać itp, jak malucha nie ma, a to przecież podobno domena mężczyzn -niepodzielność uwagi... Mam kompleksy, ale jednak wygodnie być sierotą wink
                Ale, żeby nie było tak różowo - też się poskarżę. Akurat k*&!3a dzisiaj, przed wyjazdem porannym jutro, kiedy wyraźnie rano poprosiłam, że potrzebuję go wieczorem do kąpania-usypiania, bo ja chcę spokojnie się pakować i dokończyć swoją pracę, akurat dzisiaj mąż mi się zbiesił. Mimo mojej prośby wrócił o 22h, bo "chciał być solidarny" z kolegą i iść z nim na piwo. Normalnie nie ma problemu, nigdy mi nie przeszkadza jak ma swoje wieczorne życie, ale akurat dzisiaj raz poprosiłam... I nie zrobiłam sobie naiwna zakupów.. Jestem tak rozżalona, że aż mamy cichy moment, pewnie przed snem nie wytrzymam i dam się przeprosić, ale teraz przyszłam się tu poskarżyć i odfoszyć.
                • panizalewska Re: małż mi się foszy 12.05.15, 07:36
                  kiss [tulę] no czasami tak mają, że nie w porę nie stają na wysokości zadania tongue_out
                  Mój chłop życia towarzyskiego nie ma wcale i to też jest jakiś problem wink No nie dogodzisz! big_grin
                • ela.dzi Re: małż mi się foszy 12.05.15, 09:25
                  Ja też nie wiem jak mój mąż to robi, że wszystko ogarnia. Ze mnie pani domu jak z koziej pupy trąba. Ja rano lecę w czwartek i zostawiam towarzystwo do niedzieli do wieczora.
          • ama-ka Re: małż mi się foszy 09.05.15, 09:59
            Bieniewicka - witaj w klubie!
            u mnie obciążenie genetyczne po mamie, że wszystko ja sama bez powtarzania 150 razy, bo mąż oczywiście zrobi, ale nie ZARAZ, albo zaraz = 60 minut, więc co by mnie szlag do tego czasu nie trafił (bo niecierpliwa jestem), to biorę i sama robię
            już nawet wiertarkę uczę się obsługiwać big_grin
            • panizalewska Re: małż mi się foszy 11.05.15, 21:33
              Oł jes! Wiertarka jest super! A jaką masz moc? Bo ja niby makitę, ale męża wysłałam do markjetu (sama z niemowlem przy piersi of kors) i jakiś badziew przyniósł do robótek niedzielnych crying Przepraszam, że znowu narzekam, ale ja kocham dobry sprzęt i serduszko mnie się kraje na czworo, jak mam szydełko zamiast wiertarki crying
              Dobra szlifierka kątowa uuuu to jest to! A taka szlifierka stacjonarna z kamulcami do ostrzenia dłut i jeszcze np filcem do polerowania uch ach och och! wink Teges, orgazm maszynowy
              • stysia1987 Re: małż mi się foszy 11.05.15, 21:49
                Ja zrobilam strajk generalny. Powiedzialam :pierd****! I sobie usiadlam. Zdebial.ale jak to? Nasteepnie napisalam na kartce, jakie obowiazko sa do podzielenia i ze strajk bedzie trwal az do konsensusu (bylam cwaniak bo mala z babcia, jakby wzial mnie na przetrzymanie to bym polegla). Pozaznaczal haczykami co jego, wzial sie do ogarniania i tylko pod nosem cos mruczal. Ale jak na razie trzyma sie dzielnie i jeszcze kwiatki mi kupil.

                Panizalewska, zobaczylabys moja kosiare! Suv posrod kosiar! Chyba se wsiade w sobote i cos z ogrodem 0ierwszy raz w zycii porobie, bo nosi od czytania o Twojej pracy wink
                • panizalewska Re: małż mi się foszy 12.05.15, 07:38
                  Kosiara [ślinotok] big_grin

                  Z fajniejszych njusów to kupiłam se właśnie rower. Jakąś starą niemkę z koszykiem. Po bułki i kefir przecież nie będę się wozić Imprezą ten niecały kilometr wink
                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 12.05.15, 07:41
                    Bo k^rwa z niefajniejszych to nie dostałam jednak zajefajnego zlecenia, o które się mocno starałam. A manager mnie zwodził, coś pierniczył że tak tak chętnie, już już prawie, już jutro, już po weekendzie, już nieomal... i Ch. Jest mi podle. A po niebywałej promocji im liczyłam, z sympatii. Resztkami sił nie krzyczę na dzieci z nerwów i żalu uncertain
                    • ela.dzi Re: małż mi się foszy 12.05.15, 08:24
                      Tu się wykrzycz smile Będzie lepiej, zobacz jakie ładne słońce wyszło wink
                      • panizalewska Re: małż mi się foszy 12.05.15, 08:51
                        I jadę poznęcać się nad kotę do weterynarza wink Pchlarz poczuł wolę bożą, czyli wychodzenie na dwór i wskakiwanie na drzewa z obłędem o oczach. Bo o atrakcjach damsko-męskich to już nawet pomarzyć nie może wink
                        • ama-ka Re: małż mi się foszy 12.05.15, 10:32
                          panizalewska - Ty się bierz za pisanie książek, nawet o kopaniu w ogrodzie z dziećmi na brzuchu smile))) A zobaczysz, jeszcze będziesz je w empiku podpisywać! smile))) a nie tam od pożal się boże z managerami z koziej pupy się zadajesz!!!!

                          ps. ja tam nie wiem, jaka to wiertarka wink ale nie powierciłam za długo, bo mi pół ściany odpadło big_grin
                  • amiralka Re: małż mi się foszy 12.05.15, 09:15
                    Manager swinia, robic nadzieje, zwodzic, niech mu padnie biznes... Rozumiem jak to jest stracic zlecenie, ja tez na swoim. Tule i gratuluje rowerku!
                    • panizalewska Re: małż mi się foszy 12.05.15, 14:46
                      A co robisz klawego Amiralka?
                      Gościu oddał mi projekty i lampiony bez słowa, mega żenada, żadnego dzięki ani pocałuj mnie w d, nic. Za rok też chyba nie mam co na nich liczyć. Jak widać na samym poczuciu wyjątkowości i zajefajności marketingu nie zbuduję wink
                      • bieniewicka Re: małż mi się foszy 12.05.15, 19:31
                        Stysia braaawo!
                        Panizalewska co za dziad :< na pewno pojawi się jakas nowa propozycja. Zaraz wleze na FB i SE poogladam dokładniej Twoje dzieła wink
                        • panizalewska Re: małż mi się foszy 12.05.15, 20:58
                          A chooodź Bieniewicka! Ja Cię znam, wiem gdzie parkujesz furę i jak wygląda Twoje dziecko. To możesz i wpaść do mnie wink
                          • bieniewicka Re: małż mi się foszy 12.05.15, 21:00
                            Hahahahahahah wink
                          • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 13.05.15, 16:17
                            Chyba coś przegapiłam uncertain. Ale jakie prace? O co chodzi?
                            • gosza26 Re: małż mi się foszy 13.05.15, 17:32
                              Mnie miłość do narzędzi przeszła wraz zakończeniem remontu parę lat temu ( może to dlatego,że trwał pół roku). Miałam fazę na odnawianie mebli ale ,że zdolności i poziom cierpliwości niewielki( choleryk ze mnie czasami starszny uncertain). Zostały szlifierki,oleje i inne takie.
                              Obecnie tą samą fazę na narzędzia kuchenne. I jak zwykle mnie poniosło....
                              • gosza26 Re: małż mi się foszy 13.05.15, 20:24
                                https://www.lolmania.pl/uploads/posts/t/l-4727.jpg
                                • panizalewska Re: małż mi się foszy 13.05.15, 21:02
                                  big_grin słyszałam, dobre dobre!
                                  Nakupowałam dziś szkła oessssu jaki ślinotok!! A pan wew sklepie taki miły i pomagał i taniej policzył, normalnie się zakochałam smile Stół będzie a la azulejos portugalskie. Stolik kawowy do ogrodu np smile
                                  • kremka2014 Re: małż mi się foszy 14.05.15, 17:54
                                    O matko. Ja chcieć taki stół....
                                    • panizalewska Re: małż mi się foszy 14.05.15, 20:12
                                      U mnie Kremka mówisz i masz. Jak zrobię to Ci opchnę, jak słowo honoru! A zrobię pewnie w miesiąc. Na letnią kaweczkę o poranku na golasa smile
                                  • stysia1987 Re: małż mi się foszy 14.05.15, 18:33
                                    Kuchnie bys mi zaprohektowala. Klimat greckich wysp. Noo...

                                    Ja bym chciala miec jakis talent. Tzn 28 lat probuje jakis odkryc i slabo idzie..
                                    • panizalewska Re: małż mi się foszy 14.05.15, 20:11
                                      Dawaj zdjęcia i wymiary to i projekt będzie!
                                      Greckie wyspy takie "klasyczne" to biało-niebieskie, że jak Santorini, dodatki w oliwkę i terakotę. No i amfory z winem, taaaaakie wielkie big_grin
                                      Z talentu nijak kasy ni ma tongue_out No bo na waciki i parówki to nie liczę
                                      • stysia1987 Re: małż mi się foszy 14.05.15, 22:45
                                        Panizalewska, tylko za projekt to ja chyba w naturze zaplace smile bzem albo pomidorami ogrodkowymi lub salata wink oj marzy sie bialo-niebeskie, byle podlogi malo biale, bo przy moim malym, to tylko myc bede

                                        Ps. Jak mur chinski i ciotka?
                                        • panizalewska Re: małż mi się foszy 15.05.15, 08:34
                                          Bez - krzaczki i kwiatki przyjmę w każdej ilości, pomidory też. No nie bądź taka, wyślij mie na maila. W weekend będę u teściowej na wsi, dzieci odpalę po znajomości, to będzie czas na myślenie i rysowanie. Potrzebuję:
                                          - plan, nawet prowizoryczny (w sensie że nie od linijki, nie musi być w proporcjach, tylko na Bolka oko), z wymiarami. jak są jakieś załomki, zabudowane rury, gniazdka, kratki wentylacyjne - to też przyda się obmierzyć - odległość od najbliższej ściany i wysokość itp
                                          - zdjęcia
                                          - jaki budżet chcesz przeznaczyć
                                          - jak bardzo generalny ma być remont?

                                          Bo mogę Ci zalinkować konkretne kafle (np 3 propozycje w różnych budżetach), wyliczyć powierzchnię i ilość kartonów do kupienia. To luz. Meble kuchenne mogą być gotowe, albo na wymiar (mogę Ci polecić dobrego pana co robi). Czy chodzi Ci tylko o samą koncepcję?
                                          Nikt przy zdrowych zmysłach nie robi białej podłogi, nawet Grecy wink Ja myślę, że oni mają zupełnie normalne kuchnie, tylko my mamy w głowie to ich Santorini wink Ale spoko, możliwości są, na nowoczesno - jako odległa adaptacja konwencji kolorystycznej i na bardzo "tradycyjnie". Dej Pani na maila [marta hanna zalewska @ gmail . com] wszystko pisane razem.
                                          Lecę, bo dziecko na parapecie jęczy tongue_out

                                          Aha, ciotkę zaskoczyły Mury Chińskie, i dobrze big_grin Nie spodziewała się wydzielenia ścieżki. Ale cwana k*rwa z niej [pardon, naprawdę serdecznie życzę jej wszystkiego najgorszego] i wpadła na genialny pomysł, że może ścieżkę puścić środkiem po skosie przez mój ogród oczywiście big_grin No uśmiałam się do łez. Następnym razem jak przyjedzie to wszystko będzie już zagrodzone na amen i żadnych k*rwa ścieżek przez środek nie będzie. No po prostu marzenie, żeby mi się ludzie [robotnicy, najemcy, ktoś z dalszej rodziny WHATEVER!] kręcili pod oknami, między moimi dziećmi. Po moim trupie.
                                          • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 15.05.15, 09:43
                                            Ja też remont kuchni juz zrobić w najbliższym czasie i łazienki wink. To może tak po znajomości cos naszkicujesz; ).
                                            • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 15.05.15, 09:45
                                              A odnośnie tematu wątku to małżonek szanowny dziś mi powiedział abym zmieniła pretensjonalny ton. Pięknie co? On rano nic nie ogranal,znaczy siebie do pracy a ja - sypialnie, śniadanie dla siebie i córki, prasowanie rzeczy córki bo juz nie było w córki ubrać, przewijanie i ubieranie nas obu i jeszcse pobawić się zdążyłam na macie.
                                              • panizalewska Re: małż mi się foszy 15.05.15, 10:09
                                                No brawo Jasiu tongue_out
                                                Ja dzisiaj mam wkurw. Bo małż ostatnio przed 11 rano uskutecznia jakieś zajęcia. Dentysta, coś dokończyć w pracy przed spotkaniem (na kompie, dzieci kręcące się pod nogami wielce niewskazane). Niby ustalone, no przeca mu nie zakażę zębów wyleczyć, ale oyayebie, ręce, cycki i wszystko mi opada, bo kiedy JA mam pracować? W nocy tylko? Jak po całym dniu z bachoriadą padam i marzę o li tylko o kawałku odmóżdżającego filmu? Ja wymiękam. Szkło jest, kleje są, fugi są. Jeden lampion dla kolegi zaczęty. I tylko czasu nie ma, bo samiec to MUSI. A ja nie mogę. Taka super sprawiedliwość. Do doopy z tym rozmnażaniem.
                                                • panizalewska Re: małż mi się foszy 15.05.15, 10:09
                                                  A, Nothing, oczywiście prześlij wymiary, plan, zdjęcia na maila, to będzie kuchnia
                                                  • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 15.05.15, 10:48
                                                    No to musze wymierzyć i obfocic wszystko. No i kasę zbierać wink.
                                                • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 15.05.15, 10:47
                                                  Rozumiem bo też mam nerwa. On myśli ze ja mam dziesięć rąk i dwie głowy i robie wszystko j wszędzie. Ehh sad.
                                                  • bieniewicka Re: małż mi się foszy 15.05.15, 11:47
                                                    U nas zmiana poranna wprowadzona, wstajemy z mała zawsze rano i ogarniamy wspólnie. Lecz fakt jest taki, ze ja latami ja ze s*aczką bo to to to i jeszcze to. Znacie ten mode.

                                                    Jak juz se narzekamy to dodam, ze ktoś kto wymyślił kombinacje opieka nad wymagającym niemowlakiem +okres... To szatan był :<
                                                  • stysia1987 Re: małż mi się foszy 15.05.15, 11:55
                                                    Ja w trakcie okresu z reguly mdleje wink so fun!
                                                  • bieniewicka Re: małż mi się foszy 15.05.15, 11:59
                                                    zabawa na całego widzę tongue_out tongue_out tongue_out o dżizas, współczuje. Ale po ciąży trochę lepiej?

                                                    U mnie nie jest tak tragicznie jak było, mniej bolesny, ale i tak muszę brać sporo środków przeciwbólowych, ale nie pyralginy jak niegdyś. Co ciekawe, jest bardziej obfity i dłuższy niż przed ciążą. To co niestety wróciło to bóle, które trwają od owulacji do okresu. Już myślałam że powiedzieliśmy sobie bye bye ale trzeci okres przyszedł, wróciły i te bóle. Wkurza mnie to na maxa. Muszę wrócić do progesteronu, trochę pomaga luteinka.
                                                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 15.05.15, 13:59
                                                    Dżizas Stysia jakie antrankcje wątpliwej antrankcyjności tongue_out

                                                    Bieniewicka, a bierzesz magnez? Ja se wypłukuję hektolitrami kawy, to i końskie dawki biorę. Bo z kawy nie zrezygnuję oczywioza, co to to NIE! wink 2 x 2 chelamagi dziennie od połowy cyklu i jak ręką odjął. Nie ma PMSa, krwawienie krótsze i mniej obfite.
                                                    Przy porodach się konkretnie wykrwawiałam, pierwszy połóg to jakaś padaczka była, 6 tyg silnego krwawienia dzień w dzień, + wydalenie takiego obrzydliwego skrzepu wielkości pół pięści. Ble.
                                                  • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 15.05.15, 15:21
                                                    Współczuję.
                                                    A ja okresu jeszcze nie mam...jej je. ...mój ssak ssie to nie ma wink.
                                                  • bieniewicka Re: małż mi się foszy 15.05.15, 15:43
                                                    Kochana, moja ssala sama wiesz jak wink I co, 9m po porodzie hello, look who is back... tongue_out
                                                    Więc to po prostu indywidualna kwestia przebudzenia jajników i tyle.
                                                  • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 15.05.15, 16:16
                                                    Racja. To drugie możesz już robić wink.
                                                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 15.05.15, 13:54
                                                    Oł szit. Ja w takich chwilach chcę sobie wyszarpać macicę z przyległościami gołymi rękami. Jak na "Sin City" jakimś, tak malowniczo wink
                                                    Tak, to musiał być szatan tongue_out
                                              • bieniewicka Re: małż mi się foszy 15.05.15, 11:40
                                                Nothing, to następnym razem powiedz żeby sobie lepiej najpierw sprawdził w słowniku słowo "pretensjonalny". Bo jak mu chodziło ze roszczeniowy, z pretensją w sensie to mu się pomerdalo coś tongue_out
                                              • bieniewicka Re: małż mi się foszy 15.05.15, 11:42
                                                P.s nothing niniejszym przyznaje Ci medal robo-matki tygodnia surprised
                                                • panizalewska Re: małż mi się foszy 15.05.15, 14:01
                                                  "Zapie*rz mode"! big_grin może ja wydziergam taki medal i odleję wew brązie? Albo jak tak to w ogóle złoto, srebro i brąz i będziemy sobie przyznawać, po jakimś głosowaniu? "Zapieprz tygodnia" and the Oscar goes to... wink
                                                • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 15.05.15, 15:17
                                                  Dziękuję. Miód na mój serce i zmęczenie wink.
                                                  Ehh te chłopy to mają czasami fiu bzdziu w głowie.
                                              • ioanna80 Re: małż mi się foszy 17.05.15, 22:44
                                                To znaczy krygowałaś się, czy prezentowałas zły gust? big_grin
                                                sjp.pwn.pl/sjp/pretensjonalny;2508300
                                                • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 18.05.15, 09:41
                                                  Ani to ani to wink.
                                                  Swoją drogą ciekawe ze to słowo ma takie znaczenie a wiele osób myli.
                                          • stysia1987 Re: małż mi się foszy 15.05.15, 09:46
                                            Ojoj, znaczy remont nie w tym roku, nic ma gwalt. Bedzir Ci sie chcialo? A tak serio serio, jak moge zaplacic/odwdzieczyc sie?

                                            Skadmsie takie ciotki biora?! Rodzina tesciowej pazerna, przy podziale majatku po ciotce "zapomnieli", bo akurat kupila mieszkanie. Sola w oku, ze oni bieduja, a tesciowa ma dom, mieszkanie i tylko jednego syna. To ze wspolnej ziemimpowycinali drzewa - jablonie, czeresnie, ze niby pod sprzedaz i ziemia niszczeje
                                            • panizalewska Re: małż mi się foszy 15.05.15, 10:11
                                              Udusić takich ich własną zużytą skarpetą. Flaki mi się wywracają i wrzody na żełondku pękają od takich ludzi.
                                              Tak, będzie mi się chciało. Ja kocham rysować i planować i urządzać. Tylko daj wytyczne, bo nie wyczaruję wink
                                              • stysia1987 Re: małż mi się foszy 15.05.15, 11:58
                                                Rafal pomierzy, zmyje stol i pozmywam, to zdjecia zrobie. Bo inaczej inspekcje sanitarna naslesz.

                                                Ja wczoraj spalam do 9. Strajk czesc 2.0
                                                • panizalewska Re: małż mi się foszy 15.05.15, 14:02
                                                  Mnahahaha big_grin A na mnie to straż pożarną, panowie z sikawkami oł jea!
                                              • amiralka Re: małż mi się foszy 15.05.15, 12:01
                                                panizalewska, głupio mi trochę pytać i zdradzić jakam niekumata - ale jak do Ciebie napisać na priv? smile
                                                • panizalewska Re: małż mi się foszy 15.05.15, 14:03
                                                  marta hanna zalewska @ gmail . com

                                                  jeno bez spacji i bez kropek w pierwszym... członie wink
                                                • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 15.05.15, 15:20
                                                  A Ty Admiralka co chcesz - kuchnie czy stolik a może medal wink?
                                                  Będziesz miała pani zalewska robòtki z forum..hihi.
                                                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 15.05.15, 16:18
                                                    No na to przecie liczę wink Prywata kwitnie każdym kanałem, bo pusta kiermana
                                                  • kremka2014 Re: małż mi się foszy 15.05.15, 19:45
                                                    Reklama dźwignią handlu😊. Taka kuchnia to bajka..... Eh. Na razie przymierzamy się do kupna domu/ mieszkania. To goli i wesoli będziem. Moj nie chce domu bo robić przy nim trzeba, a ja duszę się w bloku😞
                                                    Chcialabym ogródek. Chociaz 10 na 10 m2. ....
                                                    PZ, Wy budowaliście od początku? Firma?
                                                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 15.05.15, 20:40
                                                    Blok to kicha. W ładnej dzielni emerytów i rencistów jeszcze ujdzie w tłoku, no ale cały balkon i parapety zawalone kwiatkami i mini - pomidorkami, mini-papryczkami itp wink

                                                    Dostaliśmy udział w kamienicy mojego dziadka [dziadek żyje, żeby nie było]. Dziadek na mamę i jej osławionej głupoty siostrę, mama na mnie. Dom ma z 90 lat, konserwator zabytków na fasadach, w środku wszystko wyburzone do zera i od nowa (stropy też, bo były słomiano yyy jakieś takie). Przebudowa, rozbudowa i nadbudowa budynku mieszkalnego wielorodzinnego. Do odbioru potrzebna pieczątka straży pożarnej i, uwaga, sanepidu big_grin Pani w urzędzie sama nie wiedziała po co i dlaczego, drzewa giną od stosów papierów, sorry taki mamy kraj wink

                                                    Jeżeli będziecie chcieli dom to pamiętajcie - dwa mieszkania ALBO mieszkanie + mieszkanie 2-poziomowe = dom JEDNOrodzinny (mało papierów, drzewa stoją jak stały), natomiast 3 mieszkania to dom WIELOrodzinny (jakby jedna rodzina np 3-pokoleniowa nie mogła mieć 3 mieszkań?? drzewa giną, masa biegania, tysiąc tu, tysiąc tam, interes się kręci tongue_out)

                                                    A robotników utrafiłam zajefajnych, szef bardzo fajny gość, user friendly, kieszeń friendly stosunkowo, robią od fundamentów po montaż klamek. Tylko glazurnik strzela nieziemskie fochy, ale oni podobno tak wszyscy mają wink
                                                  • gosza26 Re: małż mi się foszy 15.05.15, 20:48
                                                    om na dwie rodziny never everuncertain Ty masz ciotkę my kuzynkę męża i jej @#$%$ męża. dziad polał czymś trawę, żeby mu nie rosła( prawie środek podwórka) i pewnie żebyśmy przy okazji młodego nie puszczali. Też mamy zasieki. Chciałam postawić mu ale na szczęście starszy z mężem postawili drewniane ogrodzenie (takie najtańsze panele z pokrytem drewnochronem)
                                                  • kremka2014 Re: małż mi się foszy 15.05.15, 22:21
                                                    Aaa wpadłam na diabelski plan.... Może by tak wybudować dom z dwoma mieszkaniami i jedno wynajmować /?? I kredycik trochę by się posplacil, ale musiałby być solidny. Kredycik solidny. Dom też😊
                                                  • stysia1987 Re: małż mi się foszy 16.05.15, 08:51
                                                    Ja mieszzkam w domu wielkorodzinnym.trzy mieszkania. Po slubie tesciowa sie wyprowadzila, nam zpstawila 80m mieszkanie i garaz. Minusy sa tylko dwa. Wujostwo z gory, (strzelila rura kanalizacyjna tzn zatkala sie, bo ktps wrzucal piasek... i 2000 nie moje, na nich nje ma cp liczyc, glupia zarowke na ganek nie mieli czasu kupic... kupila tesciowa, choc tu nie mieszk - ja sie zawzielam.... ), no i cale mieszkanie do remontu, choc po czesci to plus - bo bedzie po naszemu wink
                                                  • stysia1987 Re: małż mi się foszy 16.05.15, 08:53
                                                    A na dole mieszka 80letnia babcia, wiec w sumie wszystkie naprawy na naszej glowie. Bogu dzieki rachunki osobne. Tomprawda, co pisala pani zalewska. Glupi rozdzial licznikow wody, pradu pochlonal kupe kasy...
                                                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 16.05.15, 09:31
                                                    Tak tak tak! To jest plan idealny smile A o jakiej lokalizacji myślicie? Zasadniczo zawsze znajdzie się ktoś, kto woli wynajmować bezproblemowo, niż się bawić w kredyty. Czy to młoda rodzina, czy koleżanki na studiach itp. Jak okolica dobrze skomunikowana to szał na trybunach
                                                  • bieniewicka Re: małż mi się foszy 16.05.15, 11:17
                                                    Mi się dom nie marzy. Bez kogoś do sprzątania i kogoś do ogrodka to można się zajechać. Widziałam jak było w moim domu rodzinnym.
                                                    Ja poproszę piękne, wysokie mieszkanie w przedwojennej warszawskiej kamienicy. Może być Mokotów. Może być Centrum. Albo Żoliborz big_grin
                                                  • doromka Re: małż mi się foszy 16.05.15, 12:48
                                                    A mi się marzył dom właśnie , bo urodziłam się i wychowałam na jednym z warszawskich osiedli na Ochocie. Sprzedałam moje panieńską kawalerkę, stosunkowo niewielki kredyt hipoteczny , duuużo pracy mojego zdolnego męża i od 5 lat mieszkamy na wsi, w pięknej okolicy. Sprzątaczki ani ogrodnika nie mamy, sami ogarniamy wszystko i dajemy radę. Ja na codzień z dwójką dzieci, a mąż w weekendy włącza tryb zapie*dalando smile ale to prawda, to nie dla kanapowców. Za to jakie warzywa eko mamy wink
                                                  • bieniewicka Re: małż mi się foszy 16.05.15, 13:01
                                                    Moja mama była z tym wszystkim tak naprawdę sama, więc pewnie dlatego takie mam spostrzeżenia. Ja też spedzilam dziecinstwo w blokowisku (12 pięter i 10 klatek), potem do domu jednorodzinnego, następnie przeszłam przez wieeeele różnych mieszkań wynajmowanych, saska kepa, centrum, zoliborz, praga południe, teraz zamkniete osiedle. Nie moja bajka. Lubie miejsca z historią smile

                                                    Zazdroszczę warzywek eko, suuuuper smile
                                                  • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 16.05.15, 16:02
                                                    No ale zamknięte w super lokalizacji to nie jest źle.
                                                    Mokotów cudny jest..uwielbiam i Żoliborz tez. Ehh.
                                                  • bieniewicka Re: małż mi się foszy 16.05.15, 19:30
                                                    no to niby jest spoko lokalizacja bo zaraz pod nosem metro. Ale nie wiem. Jakies to bez duszy jest. Nie moje. Wygodnie i w ogole. Ale marzy mi się coś innego smile
                                                  • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 18.05.15, 16:15
                                                    Marzyć trzeba i potem realizować; ).
                                                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 18.05.15, 16:23
                                                    Ja chwilowo już mam co obrabiać wink Jak będę obrzydliwie bogata, albo chociaż trochę, to będę kupowała małe mieszkanka na wynajem. Choćby i do remontu. Bo teraz to teges niebałdzo wink
                                                  • stysia1987 Re: małż mi się foszy 18.05.15, 18:17
                                                    Moja tesciowa tak kupila. Wyremontowala i stoi. Znaczy chodza tam na piwo w niedziele. Zal jej, ze ktos zmniszczy. A my z mezem nic sie nie odzywamy, tesciowej mieszkanie i kredyt. Zostalo jej 4 lata po 1300 miesieczmie. Ehh splacaloby sie samo, ale nie moj portfel. Nie bede madrzejsza od kury.
                                                  • kremka2014 Re: małż mi się foszy 16.05.15, 16:43
                                                    Okolica jak najbliżej teściów 😊no my z Bydgoszczy. Coby dzieci dopilnowali czasem i potem żeby im pomagać, bo mój znajomy sprzed ołtarza jedynakiem jest😊. Zostały dwa drobiazgi - przekonać znajomego sprzed ołtarza i dostać oooolbrzymi kredyt
                                                  • koralik37 Re: małż mi się foszy 18.05.15, 10:32
                                                    Kremka, dwupoziomowe mieszkania mur pruski - mini mini trawniczek chyba z 30m - Na Powstańców Warszawy - naprzeciw szpitala wojskowego - 3300/3600 metr - dewelop. Może to będzie kompromis? smile ja myślę i na myśleniu zakończęsmile
                                                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 18.05.15, 11:56
                                                    Ouuuu też marzenie! smile
                                                  • kremka2014 Re: małż mi się foszy 18.05.15, 20:05
                                                    Widzialam te lofty. Droogooooo. A trawniczek malutki😊
                                                  • bieniewicka Re: małż mi się foszy 18.05.15, 20:46
                                                    3600 z metra w Warszawie??? Jak to możliwe???
                                                  • koralik37 Re: małż mi się foszy 18.05.15, 20:58
                                                    no gdzie!! W Bydzi na prowincjismile
                                                  • bieniewicka Re: małż mi się foszy 18.05.15, 20:59
                                                    O matko. Kremka, ja już myślałam że o czymś nie wiem i że zaraz pana boga za nogi złapię i upoluję mieszkanie za pół darmo! ;D Ale jednak nie...
                                                  • kremka2014 Re: małż mi się foszy 19.05.15, 15:51
                                                    A się uśmiałam 😊. U nas na prowincji mieszkania tanieee zapraszamy 😊. A tak na serio to Warszawa to ma ceny z kosmosu!
                                                  • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 16.05.15, 10:09
                                                    Zazdroszczę tej kamienicy z nowym środkiem. No ale na razie dom to marzenie...
                                                  • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 16.05.15, 16:04
                                                    To jak mi będzie trzeba fachowców to wiem do ciebie pisze smile.
                                                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 16.05.15, 16:17
                                                    Nothing, wbijaj na kawę, no ze mną się nie napijesz? Masz pojęcie jakie nieziemskie ciastka mają w Milanówku?? Ło matko, dupsko samo rośnie, aż szumi! wink
                                                    Zaiste polecam panów smile
                                                    Wcześniej mieszkaliśmy na Starych Bielanach, ale na osiedlu robotniczym, te długie bloki tuż przy metrze. Mieszkania wysokie, a jakże. Ale ni chu chu nic tam nie trzymało kąta prostego. Budowali więźniowie po pijaku w latach 50', wtedy, kiedy pajac kultury wink Nieremontowana łazienka od 15 lat ych... Ale lokalizacja boska. No i stary Żoliborz o Boże tam to jest przepięknie. Koleżanka ma tam 100-letni dom po babci (w sensie, że jej rodzice) ogród intymny, układ pomieszczeń super, po remoncie o matko i córko jak spod igły, mucha nie siada, pająk nie kuca, komar nie kąsa smile

                                                    Dobiłyśmy do 200 postów JEEEEE! big_grin
                                                  • bieniewicka Re: małż mi się foszy 16.05.15, 19:31
                                                    Oj tak, stary żoliborz <3 i oficerski żoliborz <3 <3 <3 chyba tak to się nazywa... zresztą stare bielany też piękne smile

                                                    wiwat My wink
                                                  • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 19.05.15, 09:28
                                                    Uważaj bo jeszcze z zaproszenia skorzystam wink. Kawy nie pije ale dobra herbatę owszem. I ciacho tez bym wciągnęła a jakże! Choć mogę bo chudam.
                                                    Bielany tez są fajne ale Żoliborz wymiata.
                                                  • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 19.05.15, 09:29
                                                    Postu stysia o gaworzenie i babybump o śnie ciężko będzie przebić wink.
                                                  • amiralka Re: małż mi się foszy 16.05.15, 00:06
                                                    O rety, ja skromnam, tylko wazony ogladac chcialambig_grin
                                                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 16.05.15, 09:35
                                                    Amiralka wbijaj na fejsa, Pracownia Gekon to to sie nazywa. Zaraz wstawię foty moich ostatnich polowań na szkło, mamo jakie pyszności smile I lecę do roboty, dzieć śpi, małża ze starszą wyprawiłam do teściowej na wieś YESSSS!! big_grin
                                                  • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 16.05.15, 16:01
                                                    Ta pracownia to Twoja? To ja też wbijam smile.
                                                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 16.05.15, 16:23
                                                    Moja moja, wbijaj, zapraszam smile
                                                    Za tydzień będzie lampion z wyspą z palmą itp rajskie klimaty. Nie mogę wcześniej bo to siurprajs dla dziewczyny kolegi, a ona też na fejsie. Dziubdziam fale na szklance smile
                                                  • bieniewicka Re: małż mi się foszy 16.05.15, 19:32
                                                    dziewczyny dawajcie lajka Pracowni i wbijajcie, ja jestem na bieżąco wink
                                                  • koralik37 Re: małż mi się foszy 18.05.15, 10:33
                                                    Świetnie sobie tu gaduliciesmile to zaraz wbije i jasmile
                                                  • onlymmartini Re: małż mi się foszy 18.05.15, 18:28
                                                    Ale fajne pogaduchy smile
                                                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 18.05.15, 20:18
                                                    Zapraszamy! smile Zwłaszcza, że nick masz taki sprzyjający rozluźnieniu big_grin
                                                    Wpierniczam właśnie tabliczkę czekolady Wawela - Kasztanki. UBUUUUSTWIAM! wink W Tesku promocja chyba dalej jest, w Społemach też. Ło matko dobre to, spodnie co raz ciaśniejsze!
                                                  • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 19.05.15, 09:30
                                                    Też ja lubię. Podziel się to nie będziesz gruba wink.
                                                    Kobitki to może spotkanie skoro nam sos tak gawiedzi dobrze? Są chyba spotkania forum co?
                                                  • bieniewicka Re: małż mi się foszy 19.05.15, 12:17
                                                    Bardzo fajny pomysl, ja jestem za smile zaraz by się okazało ile wśród nas "drobnych blondynek" big_grin wink
                                                  • ela.dzi Re: małż mi się foszy 19.05.15, 13:45
                                                    Pomysł super smile
                                                  • ela.dzi Re: małż mi się foszy 19.05.15, 13:57
                                                    A odnośnie tych blondynek, to wyobrażałam sobie, że panizalewska siedzi w zagadnieniach ekonomicznych i finansowych. A tu proszę smile
                                                  • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 19.05.15, 14:07
                                                    Tylko teraz trzeba znaleźć termin dla wszystkich. Ha to wyzwanie! W tygodniu czy weekend? Popoludniu czy w jakiej porze?
                                                  • bieniewicka Re: małż mi się foszy 19.05.15, 14:10
                                                    W tygodniu! poproszę smile
                                                    Ja mogę tak: albo rano ok 9.30-10 albo po południu od ok 15.30
                                                  • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 19.05.15, 15:11
                                                    A inne panie?
                                                    Ja bardziej w południe albo po 16.
                                                  • dorota2216 Re: małż mi się foszy 19.05.15, 15:27
                                                    Dziewczyny , czytam Was od przedwczoraj. Akurat trafiłam przy okazji szukania inhalatora dla mojej córeczki 1,5 roku wink Ale to co znalazłam to szok !!! Akurat to moje bóle.... Ciągl esię żremy z moim facetem. O właśnie takie rzeczy jak ogarnianie domu. Właśnie znowu dziś mnie wkurzył baaardzo bo ja od rana ogarniam , mała chora, ja też , śniadanie , przewijanie , mycie itd a on nic nawet jak mu powiedziałam żeby ogarnął kuchnię to umył tylko po sobie dwa kubki i zmywarkę naładował i włączył i zadowolony.......kurde. Coraz gorsza atmosfera przez te rzeczy w domu. Nie nauczony jest a nie przyjmuje moich spokojnych , rzeczowych porad, spostrezzeń tylko nerwowo reaguje. Nie wiem jak mam z chłopem gadać . Jak tak dalej pójdzie to go wypieprże z domu i tyle bo nie daje rady. Przynajmniej będę miała mniej do roboty. Pomózcie albo chociaz przytulcie i pogłaszczcie i kawałek czekolady proszę wink)
                                                    Pani zalewska face nie mam ale ciekawa jestem Twojej pracowni. Napisz linka i powiem Ci i myśle ze reszta się zgodzi pisz nloga albo książki to za jakiś czas jakiś paszpot Polityki cie zahaczy albo cos w ten deseń,. Masz super talent , lekkość ,,klawiszy " jak ktoś napisał. Bardzo fajnie się cię czyta. Taki człowiek renesansu na nasze czasy , lepi , rzeźbi, pisze itd...
                                                    Fajnie się czyta.
                                                    Ja tez chce na to ciach o . Czy to W milanówku???? A kiedy i blizej się nie da?? Z wawy jestem ochota. . Buziaki
                                                  • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 19.05.15, 15:52
                                                    Spotkanie raczej w stolicy. Jak się ustalić termin to ogłosimy i przyjdzie kto zechce smile.
                                                    A co do partnera to rozmowa i ustalenie podstawowych kwestii powinno pomóc. Wytłumaczenie ze Ty masz masę roboty z dzieckiem i jeszcze ogarniecie mieszkania to wyzwanie.
                                                    Możesz tez t zostawić na csly dzień z dzieckiem aby zobaczył jak to jest.

                                                    A teraz tuli my i czekolada częstuje smile.
                                                  • ama-ka Re: małż mi się foszy 23.05.15, 10:06
                                                    a nie mówiłam panizalewska???!! ja już nawet mam tytuł Twojej książki (najlepiej seria powieści): Małż mi się foszy big_grin ewentualnie małżon, żeby się lepiej wymawiało big_grin
                                                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 23.05.15, 10:39
                                                    Zła kobieto Ty! big_grin
                                                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 19.05.15, 15:24
                                                    Finanse never ever! Ja mam dziurawe kieszenie i hajs się mię nie trzyma nic a nic! big_grin

                                                    Spotkanie jak najbardziej, pogoda sprzyja grilowi w ogrodzie smile
                                                    Do Milanówka zapraszam, w Boże Ciało albo 13 czerwca będę robić urodziny Drugorodnego. Już nie będzie Niemowlątem wink Ale tak poza tym to też. Albo może w centrumie Wawy gdzieś w lokalu? Żeby wszystkim było jednakowo daleko? wink
                                                  • bieniewicka Re: małż mi się foszy 19.05.15, 15:26
                                                    W centrum proponuję smile wieksza szansa ze szersza rzesza dotrze. Znacie jakies bobasowe kawiarnie godne odwiedzenia w centrum? Moja strasznie się nudzi w kredce przy pl zbawiciela...


                                                    www.bieniewicka.pl
                                                  • panizalewska Re: małż mi się foszy 19.05.15, 15:53
                                                    Ja bym dla odmiany uderzyła wieczorem na drina. Nawet ciupongiem się specjalnie przejadę! wink
                                                  • bieniewicka Re: małż mi się foszy 19.05.15, 16:38
                                                    oł gad! panizalewska nie kuś!!! a tak na poważnie to ja na drina zawsze tongue_out
    • panizalewska Nowe dżewko - spotkanie 19.05.15, 15:58
      Zakładam nowe dżewko na poczet umawiania się na spotkanie, bo w tej starej linii ja już się gubię wink

      Propozycja taka, że w centrum Wawy?
      Z dziećmi / bez dzieci?
      Weekend / dzień tygodnia?

      Piszcie

      Ja mogę w zasadzie zawsze i wszędzie, choć najchętniej jednak wieczorem kiedyś na drina, bez dzieci. Na ciacho zapraszam do siebie do Milanówka bo mi tyłek rośnie i muszę się z kimś podzielić big_grin
      • amiralka Re: Nowe dżewko - spotkanie 19.05.15, 16:09
        Wypijcie za mnie po lyku kawy prosze. Bede z Wami mentalnie, bo znad Sekwany tak latwo sie nie kopsne.
        • panizalewska Re: Nowe dżewko - spotkanie 19.05.15, 16:30
          O masz. To może Skypa odpalimy i chlapniesz coś symultanicznie? wink
          • bieniewicka Re: Nowe dżewko - spotkanie 19.05.15, 16:41
            amiralka, za Ciebie to mogę nawet dwa big_grin big_grin big_grin
          • amiralka Re: Nowe dżewko - spotkanie 23.05.15, 10:34
            Na chlapanie to ja zawsze big_grin
        • nothing.at.all Re: Nowe dżewko - spotkanie 19.05.15, 20:26
          A może mas sekwane się brykniemy; )?
          • amiralka Re: Nowe dżewko - spotkanie 23.05.15, 10:41
            Zapraszam! Zapewniam darmowe oprowadzanie po paryskich placach zabawach big_grin
      • bieniewicka Re: Nowe dżewko - spotkanie 19.05.15, 16:40
        To może pierwsze spotkanie z dziećmi, jak zapragniemy kolejnego to wtedy właśnie drin? smile

        Centrum wawy
        z dziećmi
        dowolny dzień tygodnia
        po 15
        • nothing.at.all Re: Nowe dżewko - spotkanie 19.05.15, 20:22
          Ja na drinka fo średnio bo dziec ma lek i fazę na zasypianie przy maminej piersi i co godzinę pobudka teraz. Masakra...:/.
          No więc z dziecmi w wawie, może być albo pomiędzy 11-14 albo po 16. Dzień każdy byle nie poniedziałek i piątek.
          • dorota2216 Re: Nowe dżewko - spotkanie 20.05.15, 14:26
            Ja teraz choruję z mała ale po godz 16 .oo w przyszłym tygodniu baardzo chętnie.. Drina niekoniecznie ale zawsze coś wypijemy . wink
            • panizalewska Re: Nowe dżewko - spotkanie 23.05.15, 10:43
              A co Wy na to, żeby spotkać się w Parku Saskim, np przy Królewskiej / Świętokrzyskiej? Albo na placu zabaw w tej małej części parku przy Grzybowskiej koło MarcPolu? Tam w okolicy jest sporo kawiarni, zawsze jakaś kawa i ciacho się znajdzie. Można wziąć w łapę i pójść z bachorstwem na plac zabaw, jak będzie pogoda. Takich typowo dzieciowych kawiarni w centrum, żeby wrzucić do kojca z kredkami i niech się same zabijają to ja nie znam wink
              • nothing.at.all Re: Nowe dżewko - spotkanie 23.05.15, 15:15
                Bo w centrum to słabo to znaczy jest kredka cafe przy placu Zbawiciela ale Bieniewicka pisała tu gdzieś ze jej się nudzi znaczy jej corce tam. Jest mama cafe przy Wilczej alr tam słabo mało miejsca i zawsze jakieś warsztaty. I tyle w centrum.
                Jest pompon na Młynarskiej na woli i tam jest super - kojec dla maluszków mały ale cała sala do zabawy dla starszych dzieci już chodzących ale można i tam malucha puścić. I na Kępie potockiej jest Lemonka tez fajna. Tyle ja znam.
                Tego parku dobrze nie znam i czy ta plac zabaw jest też nie wiem. Ale ja chetna. Tylko teraz córka znowu chorasad.
                • kremka2014 Re: Nowe dżewko - spotkanie 23.05.15, 22:37
                  Ja też z chęcią chlupnę, ale mi troszke za daleko....
                  Rili takie mega kojce som? Mój by wygral batalię. On kredki by połamał a kojec rozwalił. A dzieci by zwiewały aż by się kurzyło za tłustymi tyłeczkami . 10mies. Lapy jak u gladiatora, silne jak imadła, 13kg wagi ciężkiej. Wasze stołeczne wymoczki nie majo szans z prowincjo!
                  • bieniewicka Re: Nowe dżewko - spotkanie 23.05.15, 22:59
                    LOL padlam po tym gladiatorze z imadlami big_grin big_grin big_grin moja dama roczek i niecałe 9kg big_grin lecz to tylko pozory... Ja nie wiem skąd te niemowlaki maja tyle siły, ja to ze swoja musialabym naprawdę się silowac jak z dorosłym żeby cos jej zabrać itp, od malutkiego przesuwa ciężkie sprzęty...
                    • nothing.at.all Re: Nowe dżewko - spotkanie 24.05.15, 08:41
                      Odnośnie siły to moja ostatnio przesuwala hantle trzy kilowe. Mają sile maluszki wink.
                      • gosza26 Re: Nowe dżewko - spotkanie 24.05.15, 10:00
                        bosze, bosze, bosze wreszcie matki dzieci słusznej linii naszej partiibig_grin Ja mam wokół prawie same szczypiorki i ostatnio na spotkaniu znajoma z niedowierzaniem patrzyła jak ten mój podskakuje w krzesełku na widok jedzenia.
                        Co do W-wy to ja mam do niej słabość smile Lubię W czasach sprzed juniora ( jeśli kogoś drażni to słowo to uprzedzam, że syn, ma tak samo na imię jak mąż i jego dziadek ) z małżonkiem, po pracy wsiadaliśmy w samochód -3 godz. jazdy, kolacja, teatr i do domu. Skąd on bierze siłę to nie wiem bo ja po mamusi to raczej taki narzekający krótkodystansowiec.
                        Znajoma kusi zaproszeniem no ale waham się.
                        • kremka2014 Re: Nowe dżewko - spotkanie 24.05.15, 11:42
                          No mojego mutanta to trzeba pilnować. Bo szarpie dzieci i szczypie. Poki nie złośliwie, po prostu chce sobie bobaska wziąć i przyciągnąć do siebie 😊
                          • nothing.at.all Re: Nowe dżewko - spotkanie 24.05.15, 15:07
                            Myślisz ze chce mieć bobasa? To może kup mu jakaś lale; ).
                  • nothing.at.all Re: Nowe dżewko - spotkanie 24.05.15, 08:36
                    Ano są wink. Można spokojnie kawę wypić jak się blisko siedzi.
                    Twój to faktycznie taki grubasek. Moja ma 10 kg z kawałkiem a wyglądają jak księżyc w pełni. Może jak zacznie chodzić to zrzuci cos.
                  • panizalewska Re: Nowe dżewko - spotkanie 24.05.15, 12:09
                    big_grin
                    • gosza26 Re: Nowe dżewko - spotkanie 24.05.15, 13:22
                      Tydzień temu ten mój próbował przyciągnąć tak jak Twój dzieci, labradora 3 razy większego od siebie....Ja nie wiem czy w pakiecie z dużym dzieckiem jest jego entuzjazm i siła nieproporcjonalna do wieku? A może to rodzinne. Ja dopiero męża uświadomiłam jaką ma siłę w rękach wink A on był zdziwiony. Masaż w jego wydaniu-noł łej.
                      • gosza26 Re: Nowe dżewko - spotkanie 24.05.15, 13:27
                        Właścicielka asekuruje. Tomek
                        • nothing.at.all Re: Nowe dżewko - spotkanie 24.05.15, 15:08
                          Niezle smile.
                          Mają moc maluchy.
                        • ama-ka Re: Nowe dżewko - spotkanie 24.05.15, 15:20
                          Woooow. Ile włosów na głowie!!!! Dajcie mojemu troche., bo glaca swieci łysiną wink a za dwa śni rok mu stuknie
                          • bieniewicka Re: Nowe dżewko - spotkanie 24.05.15, 15:41
                            Hahaaha moja też włochata, ale żeby mieć dużo włosa na głowie w wieku roczku, to trzeba się z konkret futrem urodzić, inaczej nie ma opcji.

                            E, co do stosunku kilogram vs energia widzę po dzieciakach, że korrelacji brak. Temperament i fałeczki to dwie oddzielne kwestie. Znam szczypiory szaleńce i pączucie szaleńce smile Mi się wydaje że właśnie u nas niecałe 9kg bo jest perpetum mobile. Jeszcze teraz stale kroczy, raczkowanie jest passe więc co jak co, ale ciała to ona już na pewno nie nabierze big_grin Dobrze że udziczki ma jeszcze mniamuśne to sobie jeszcze pojem i pocałuje póki som wink <3
                            • gosza26 Re: Nowe dżewko - spotkanie 24.05.15, 16:23
                              Dobrze że udziczki ma jeszcze mniamu
                              > śne to sobie jeszcze pojem i pocałuje póki som wink <3
                              >

                              No jota w jotę jak u nas wink ALe nie powiem, ulżyło mi ( bo nawet sąsiedzi zauważyli), że młody zaczyna z kluchy przypominać kopytko big_grin
                              A tak zupełnie serio powiem Wam, że po ograniczeniu bananów i daktyli jakoś tak apetyt mu zmalał . To mi pokazało,że blw super ale nie ma jednego wzorca odżywiania.
      • panizalewska No dobra, to kiedy? 24.05.15, 20:36
        Coś mi się zdaje, Drogie qleżanki z internetów, że z nami to jest tak, że se lubimy poglindzić, a się spotkać boimy bo mamy jakieś o sobie wyobrażenia, nie? wink

        Ja bym postawiła już na jakiś konkret, bo muszę sobie tydzień zorganizować.
        Odpada mi wtorek, reszta dni ok. Pisałyście, że popołudniem, też ok. Ja proponuję spotkać się na placu zabaw na tyłach Grzybowskiej / Królewskiej. Generalnie metro Świętokrzyska, czy Wam to pasi? Każda pudło z warzywami, owocami, chrupkami czy czym tam i będziemy się karmić z dziubków wink Po kawę zdąży się podskoczyć lub wysłać delegata na kraj, albo zdecydować na miejscu, jeśli impreza się rozkręci. Jak będzie padać - proponuję Coffee Heaven w biurowcu bliżej Marszałkowskiej i potem zobaczymy.

        Ja bym jeszcze ustaliła jakiś znak rozpoznawczy, co by nie machać do jakiś obcych ludzi wink Może to obciachowe, ale plakietka / coś z prawdziwym imieniem i nickiem forumowym byłaby nie od parady, ja jestem noga jeżeli chodzi o zapamiętywanie twarz - imię, po sekundzie zapominam, bo mię coś rozproszy. Matka - labrador, to i takie dzieci wink
        • koralik37 Re: No dobra, to kiedy? 24.05.15, 21:04
          A ja Wam zazdraszczam i spotkania i tych dzieciowych knajp! U nas chyba nie ma nic takiegosad Kremka - są? A czy family park to dla naszych maluchów czy jeszcze za wcześnie?
          • bieniewicka Re: No dobra, to kiedy? 24.05.15, 21:13
            Moja ma katar sad wiec proponuje czwrt bo piątek busy ppld, myślę ze w czwrt kataru juz nie bedzie. Ej, może umowmy się ze ubierzemy się na kolor jakiś, w sensie gora w jakimś konkretnym kolorze czy cos. Może tak latwiej?

            Albo zawsze możemy się snuc i zaczepiac obce baby z wózkiem mamroczac pod nosem "w Paryżu najsmaczniejsze kasztany są na placu Pigalle..." ^^
            • panizalewska Re: No dobra, to kiedy? 24.05.15, 21:22
              big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin oja padłam big_grin
              - królicze uszy albo
              - zimowe czapy (żeby zadość dać festiwalowi dziecięcych czapek na placach zabaw)

              Mam ze 3 ciuchy na krzyż. Czarny to raczej nie-kolor jak to ktoś napisał, chyba Mondrian? Bordo (i czerwone balerinki?) i kawowy brąz. Trochę marnie. W inne ciuchy się nie mieszczę wink
              • nothing.at.all Re: No dobra, to kiedy? 25.05.15, 07:36
                No ja mogę i kotylion i czapkę i parasol tylko moja chora sad. Katar się leje strasznie. Ehh.
                Ja się pisze babeczki na spotkanie ale nie wiem czy wydobrzeje na czwartek.
          • kremka2014 Re: No dobra, to kiedy? 24.05.15, 22:14
            Kiedyś, Koralik , googlalam, cos jest ale nie pamiętam juz gdzie 😊. Moj taki chorowity, ze podziękuję, wystarczą mi mikroby- mutanty z przedszkola. Wlasnie kończy się katar po kolejnej cudnej infekcji😒. W family park byłam ze starszakiem jak miał 11mies. Porażka. Ale on z tych delikatnych i nadwrażliwych - do dwóch latek bał się odkurzacza i w ogóle spędów i hałasu, do dziś nie za bardzo. Mikrus bardziej swiatowy, ale i tak zbyt dużo bodźców dla niemowlęcia tam jest.
            • gosza26 Re: No dobra, to kiedy? 24.05.15, 22:35
              panizalewska przeczytałam,że Ty będziesz macać obcych ludzi big_grin Ulżyło mi gdy się okazało,że jednak skończy się na machaniu.
              Czas do łóżka,
              • dorota2216 Re: No dobra, to kiedy? 24.05.15, 23:26
                Już myślałąm że was nei będzie taka cisza była. przedwyborcza??????Ojej , uśmiałam się z tych opisów spotkań i dziciaczków. Ja się pisze na wszystkie dni po wtorku wink moja córcia jak zaczęła chodzić to od razu z udek straciła . i teraz szczuplak.
                Dobranocka
                • bieniewicka Re: No dobra, to kiedy? 25.05.15, 00:02
                  Oh no, a mnie tylko te udziki się jeszcze ostały, chlip. No to sobie je pomiętosiłam...
                  #RIPudziki
                  • nothing.at.all Re: No dobra, to kiedy? 25.05.15, 07:40
                    Nie mecz dziecka mietoszeniem wink.
            • koralik37 Re: No dobra, to kiedy? 24.05.15, 23:13
              Buuuu to ja już nie wiem co wykombinowacuncertain w zoo już byłyśmy.
              • kremka2014 Re: No dobra, to kiedy? 25.05.15, 09:43
                My chodzimy nad rzekę karmić kaczki i łabędzie. Obaj uwielbiają 😊
        • ela.dzi Re: No dobra, to kiedy? 25.05.15, 12:15
          Panizalewska - pomysł przedni. Jeśli w tym tygodniu dzieć mi się nie rozłoży jak zwykle jak ma lekki katar, to chętnie. Obojętnie jaki dzień.
          • ela.dzi Re: No dobra, to kiedy? 25.05.15, 12:16
            Sorry, bez piątku. A w przyszłym tygodniu wysyłają mnie z pracy za granicę i będę dopiero po 7 czerwca.
        • panizalewska Czwartek, godz 15? 26.05.15, 09:44
          Czy Wam pasi?

          Tylko gdzie? Pasuje ten Park Praski albo plac zabaw na tyłach Grzybowskiej? Czy bardzo koniecznie jakaś kawiarnia dzieciowa?
          • gosza26 ......... 26.05.15, 10:12
            no nie wiem jak powinien być watek kolejnego dżewkawink ale laski jak już się poumawiacie to nie zostawiajcie pozostałych 15 województw na pastwę losu a raczej braku rozrywki, obgadywania dzieciów i mężów. Plis smile
            Może o dniu matki. Nasz klusek( tak go starszy brat nazywał w pierwszych m-cach i żeby nie było Klusek) na dzień matki siknął do nocnika i się zdziwił big_grin
            • panizalewska Re: ......... 26.05.15, 10:14
              Woooow! Gratulejszon! smile
              A Klusek podobny wielce do mojego siostrzeńca smile Zwłaszcza na środkowym zdjęciu

              No i oczywioza życzymy wszystkim nam sobie nawzajem najlepszego z okazji Dnia Matki! Matki Polki Baby z Dziećmi i Siatami z Zakupami wink
              • gosza26 Re: ......... 26.05.15, 21:00
                Ale gdyby nie waga to dałabym sobie ręce obciąć,że dziecko nam podmienili na porodówce. Ojciec i ja blondyni( trochę nam łby ścimniały ale jednak), ciemna karnacja a my wszyscy z karnacją jak dzieci młynarza. Czujecie minę ojca i mojej rodzicielki i moją? wink Dopiero po wielu m-cach chrzestna zapytała o mojego ś.p tatę (ciemna karnacja, czarne włosy) i wszystkich olśniło. No a teraz pojaśniał. Nie powiem,żeby nie żałowała. Bo co jak co ale tej mojej jasnej karnacji to nie lubie.

                Mówisz siostrzeniecwink No to musi być słodziak.
            • koralik37 Re: ......... 26.05.15, 17:25
              Klusek tygodniowy. wygląda hmmm no na United Colors - taki ciemny, szesciomiesieczny jest faktycznym Kluskiem ale piętnastomiesieczny to normalnie cud przystojniak!!!! Wow! Takiego męża dla mojej Tochysmile
              ponownie informuje, że mnie zazdrość o spotkanie skręcatongue_out
              wszystkiego naj drogie mamysmile
              • bieniewicka Re: ......... 26.05.15, 17:53
                Potwierdzam, przystojniak!
                Kokardy brak sad
              • gosza26 Re: ......... 26.05.15, 21:07
                Jestem za. Tosia piękne imię smile Tyle,że klusek ostatnio coś gustuje w starszych( piaskownica, 3 siostry :18 m cy, 10 lat i 13 l.) No i szczerze to najczęściej kręcił się koło tej środkowej. W rodzinie męża też taka tradycja,że panowie są młodsi od pań. Za wyj. ślubnego wink
          • bieniewicka Re: Czwartek, godz 15? 26.05.15, 12:24
            Moja dzisiaj dalej zasmarkana sad Chodzimy na spacery i w ogóle, ale miśka może stanowić zagrożenie dla Waszych dzieciaków crying
            Jeśli w czwrt sytuacja będzie opanowana to miejsce nam pasuje, ale byśmy dotarly między 15 a 16.
            • ela.dzi Re: Czwartek, godz 15? 26.05.15, 12:44
              Mi również bardziej pasowałoby coś koło 15:30.
              • panizalewska Re: Czwartek, godz 15? 26.05.15, 13:22
                Dobra, to będę tak celować
                Może nawet ciupongiem? wink
                • ama-ka Re: Czwartek, godz 15? 26.05.15, 14:12
                  a zamieśćcie zdjęcie z Waszego wypadu na forum smile będziemy zgadywać, jaka to jaka osóbka z forum big_grin big_grin
                  • panizalewska Re: Czwartek, godz 15? 26.05.15, 17:12
                    Ja nie umim, ale może słitfocia z dziubkami będzie na wieczną pamiątkę wink

                    baj de łej - proponuję zaposiadać na głowie opaskę z kokardką, co Wy na to?
                    • dorota2216 Re: Czwartek, godz 15? 26.05.15, 21:03
                      Klusek cudny zwłaszcza w foteliku kluseczek wink) te rączynki pulchniutkie że hej ale teraz przystojniak. Moja córeczka choruje trochę . Kicha znowu. Nie wiem czy będę ją ciągać w te deszcze ale może jak wydobrzeje i padać nie będzie to przyjadę tylko dokładnie gdzie to jest ?
                      • panizalewska Re: Czwartek, godz 15? 27.05.15, 10:12
                        Metro Świętokrzyska zasadniczo

                        zagooglaj "Park Mirowski" to tam
                        • dorota2216 Re: Czwartek, godz 15? 27.05.15, 22:18
                          Dziewczyny
                          ja bardzo ząłuję ale moja córcia prycha a ja nie mogę jej zostawić a nawet jakby nie mam z kim
                          strasznie zazdroszczę wam spotkania
                          Czekam na zdjęcia i do cieplejszego razu ,hmmmmmm
                      • gosza26 ..... 27.05.15, 11:36
                        Dzięki smile Co idzie ze swoim bratem lub moim -a jego wujkiem-wraca z empiku z jakimiś cukierkami. Jak jest w restauracji jakiś chłopiec zaczepiający babki to właśnie mój. To z jednej strony urocze ale przy starszym w wieku nastoletnim maiąłm pod oknami jakieś panny wykrzykujące serenady więc bywają i blaski i cieniewink
                        A no i tatuś, i brat, i ten najmłodszy nie należą do tych nieśmiałych mężczyzn więc ja tu będę miała niezły cyrk bo ja raczej jestem typem introwertyka....
                        • bieniewicka Re: ..... 27.05.15, 19:52
                          My siedzimy w domu, jutro tysz sad Katar od tygodnia wcale nie słabszy, mam wrażenie że z każdym spacerem w sumie gorszy. Wieczory koszmarne, mała budzi się nawet co godzinę z płaczem bo nie może ssać smoka ani piersi bo nochalek zapchany. Gluta muszę odciągać suma sumarum, ta się biedna zanosi bo oczywiście nie cierpi. Ech. Dzisiaj wstała o 6 rano po takiej nocy. Całe szczęście że mąż ją przejął a ja mogłam te 2 godziny pospać w spokoju.

                          Mam nadzieję, że jeszcze taki meeting zorganizujecie i wtedy dołączymy!!
                          • gosza26 Re: ..... 27.05.15, 20:35
                            oj to się mała nacierpiuncertain Ze spacerami przy katarze wstrzymywałam się zawsze wtedy gdy wilgotność w powietrzu byłą duża bo wtedy zamiast lepiej też u było tak jak piszesz.

                            Syn ma liszaja na buzi i jakieś krostki na rączkach. Czekamy na wizytę u lekarzauncertain
                          • panizalewska Re: ..... 27.05.15, 21:39
                            Bosz Bieniewicka co za BUL!!! Strasznie żałuję i współczuję katarzyska tongue_out A fu. A kysz. A sio uncertain
                          • ela.dzi Re: ..... 28.05.15, 07:54
                            Inhalacja, inhalacja i jeszcze raz inhalacja. A potem katarek i maść majerankowa pod nochalka. I ewentualnie wypad do groty solnej. Póki co nie znalazłam lepszego sposobu, a trochę katarów już za nami.
                            • bieniewicka Re: ..... 28.05.15, 10:04
                              Ela jak robisz inhalacje?
                              • ela.dzi Re: ..... 28.05.15, 10:11
                                Albo podczas karmienia, albo daję tableta/telewizję/telefon (cokolwiek co pozwoli dziecku siedzieć chwilę na pupie) albo przeczekuję wrzaski. Dobrze, że mam sąsiadów z dziećmi w tym samym wieku, bo by już dawno nasłali na mnie opiekę społeczną wink Nie daję maseczki, wystarczy, że niedaleko nosa jest wylot pary. A nawet czasem nie koło nosa, a koło głowy. Potem wyciągam to co spłynęło.
                                • bieniewicka Re: ..... 28.05.15, 12:05
                                  Czyli nebulizacje. Ile razy dziennie? No ja tez trzymam obok nosa, inaczej się nie da. Grunt ze przestała się bać, wczesniej było dużo gorzej.
                                  • ela.dzi Re: ..... 28.05.15, 12:28
                                    No w sumie tak, nebulizacje. Z racji tego, że pracuję, to robię nebulizację raz dziennie. Jak jest możliwość, to staram się znaleźć czas na jeszcze jedną przed drzemką.
                                • kremka2014 Re: ..... 28.05.15, 23:30
                                  A mój młody trzyma te końcówkę parującą w buzi i sobie ja liże. I jest spokoj😊. Kiedyś dzialalo śpiewanie przy lustrze
                                  • panizalewska Re: ..... 30.05.15, 11:40
                                    O Kremka TAK!! big_grin Ja swoim też dawałam zawsze końcówkę donosową albo dobuziową i sobie zarządzały same. Nawet gwizdać się nauczyły big_grin
          • ela.dzi Re: Czwartek, godz 15? 27.05.15, 10:10
            Sorry, ale się zgubiłam. Gdzie się widzimy. Nie posiadam kokard, bom mama chłopaka, ale może coś się znajdzie.
            • panizalewska Re: Czwartek, godz 15? 27.05.15, 21:43
              Ela zostałyśmy same na placu boju?? Czy ja kogoś jeszcze zgubiłam, za co szczerze przepraszam. Gosza? Mnie tam taka randka pasi wink

              Plac/ place zabaw na tyłach Grzybowskiej, czyli Park Mirowski. A jak będzie lać to Coffee Heaven na Grzybowskiej w 2. biurowcu od skrzyżowania i potem pomyślimy

              Jakikolwiek widoczny ozdób głowy w takim razie. Ja coś spreparuję bo swoje wstążki jakieś mam, młoda jeszcze nie docenia to nie nosi wink
              • ela.dzi Re: Czwartek, godz 15? 28.05.15, 07:51
                Postaram się coś wymyślić, ale jakby co to młodzian będzie miał wózek z żółtą budą a ja liliową kurtkę. Postaram się być jak najwcześniej, ale pewnie jednak bliżej 16, bo mimo, że to blisko mojej pracy tak muszę jeszcze obrócić po młodziana, a on postanowił z rana, że nie da mi się szybko zebrać tongue_out
                • panizalewska Re: Czwartek, godz 15? 28.05.15, 14:40
                  Żółta buda i liliowa kurtka, spoko smile

                  Ja w czerwonych balerinkach i czarnej bluzie z białym kapturem, młody pewnie w nosidle, albo będę się uganiać za dwójką jednocześnie wink Wózek w razie czego zielona spacerówka, ale nie gwarantuję, bo ciężki kloc i chyba go nie będę targać. Zobaczy się. Zostawiam furę na Bielanach i dobijemy metrem.
                  To szybkie siku i wyjeżdżam.
                  (oczywiście nic na włosy nie mam, bo się przeliczyłam z możliwościami czasowymi, jak to bywa przy dwójce dzieci, psie i kocie wink)
                  • gosza26 Re: Czwartek, godz 15? 28.05.15, 15:12
                    Dziewczyny ze śląska to ja nie zdążę dojechać wink
                  • ela.dzi Re: Czwartek, godz 15? 28.05.15, 15:44
                    Jestem smile przy ogromnej zjeżdżalni
                    • ela.dzi Re: Czwartek, godz 15? 28.05.15, 15:56
                      Na placu zabaw z górką i stalową zjeżdżalnia.
                      • nothing.at.all Re: Czwartek, godz 15? 28.05.15, 16:06
                        Ej beze mnie? Ja też chcę a córka katar nadal i kaszel sad
                        • nothing.at.all Re: Czwartek, godz 15? 28.05.15, 16:10
                          Umawiamy za tydzień spotkanie. U nas powinno być po Katarze. Kto chętny?
                          Ja chce was poznać! smile. Koniecznie.
                      • nothing.at.all Re: Czwartek, godz 15? 28.05.15, 21:19
                        I jak randka? Powiedzcie cos?
                        Kurde ze ja nie znam tego placu zabaw a mieszkałam kiedyś blisko i lubiłam się pohusiac wink. Jak do niego dojść najlepiej?
                        • bieniewicka Re: Czwartek, godz 15? 28.05.15, 21:27
                          Ja też piszę się na następne spotkanie! smile
                          • ela.dzi Re: Czwartek, godz 15? 28.05.15, 22:11
                            No już, już piszę smile

                            Dzięki Marta (i maluszki Zalewskie) za mile spędzony czas. Mogę powiedzieć, że na pewno w spokoju nie dało się posiedzieć przy kawie smile Piszę się na nastepne spotkanie, ale jeśli o mnie chodzi, to dopiero od 9 czerwca jestem dostępna.

                            PS Myślę, że niewiele się pomyliłam odnośnie mojego wyobrażenia o Tobie. Spodziewałam się jedynie długich włosów. No i mówiłaś kiedyś na forum o swoich maluszkach per kluchy, a one żadne kluchy smile
                            PS2 Tak się fajnie spędzało czas, że dostałam mandat, bo czas na bilecie z parkometru minął tongue_out
                            • kremka2014 Re: Czwartek, godz 15? 28.05.15, 23:32
                              😊
                            • panizalewska Re: Czwartek, godz 15? 29.05.15, 10:18
                              Ooooo Ela ajm sorry wielkie za mandat!! sad My na styk doczłapaliśmy. "Ale mi sie zmencyły nuuussskiiiii!"

                              Nothing, place zabaw są dokładnie pomiędzy Halą Mirowską a tym dużym stosunkowo nowym blokiem Grzybowska 4 (takie sraczkowate ceramiczne panele). Budowali to równocześnie, czyli place mają pewnie z 5 lat

                              Następnym razem to koniecznie jakiś kojec z trzema kredkami, bo te nasze mikro-chłopy to nie do ogarnięcia są wink
                              • gosza26 Re: Czwartek, godz 15? 29.05.15, 10:28
                                Jak siedzą w kojcach lub miejscach wyznaczonych to zazdroszczę. Wizyta w rodzinnej restauracji u nas zakończyła się oczywiście chwilową zabawą w kąciku dla dzieci( a bogaty był i nawet w te poduchy z mężem weszliśmy) i tak nic nie dało bo mały uciekinier wyraczkował na restauracje. DObrze,że właściciel wyrozumiały.
                                Od kelenerek chce czytniki kart-te niefrasobliwe mu podają, ale za to wszystkich sąsiadów odwiedzamy regularnie bo na spacerach nie omieszka wleźć na każde podwórko. Dobrze,że część pozamykana to sobie czasami po krzyczy w kierunku posesji i idzie dalej.
                              • ela.dzi Re: Czwartek, godz 15? 29.05.15, 10:32
                                Nie bój żaby, warto było wink

                                Dobrze, że chociaż te schody były miejscem, gdzie te urwisy miło spędziły czas smile
                              • nothing.at.all Re: Czwartek, godz 15? 29.05.15, 10:34
                                Musze poszukać kiedyś.
                                To super z spotkanie się udało i dzieciaki zadowolone.
                                • panizalewska Re: Czwartek, godz 15? 29.05.15, 17:06
                                  Bałdzo miło zaiste! smile A może jakieś takie "spotkania czwartkowe" ciotek forumowych zarządzimy? Co tydzień kto da radę albo co dwa tygodnie?
                                  • bieniewicka Re: Czwartek, godz 15? 29.05.15, 18:16
                                    Super pomysł! Wchodzę w to!
                                    • nothing.at.all Re: Czwartek, godz 15? 30.05.15, 16:04
                                      Ekstra by było. Kiedy tak z klasą z podstawówki robiliśmy ze wyznaczony zawsze ten sam dzień i godzina i kto dotarł to był. Czasami dwie osoby a czasami dwadzieścia. To fajne jest.
                                  • nothing.at.all Re: Czwartek, godz 15? 30.05.15, 16:05
                                    Trzeba wątek założyć i wpisywać propozycje miejsc i termin. O! smile
                                    • gosza26 Re: Czwartek, godz 15? 30.05.15, 21:41
                                      I nazwijcie go "fanki mientoszenia udziczek na obiadach czwartkowych" wink
                                      • bieniewicka Re: Czwartek, godz 15? 30.05.15, 21:45
                                        Hahahahah gosza <3
                                        • gosza26 Re: Czwartek, godz 15? 30.05.15, 21:55
                                          No co usypiam młodego to tak do niego mówię. Uwielbiam to smile
                                      • panizalewska Re: Czwartek, godz 15? 31.05.15, 09:42
                                        big_grin bedzie!
                                    • amiralka Re: Czwartek, godz 15? 30.05.15, 22:32
                                      Aa....! Kjut gdzie jesteś? Zmoderuj te okropne baby, pliz, bo robiom tylko innym ochotę, a ci inni to za daleko są, żeby obejrzeć kokardy Zalewskiej, żółte budki Eli, udziczki i katary innych!!!
                        • ela.dzi Re: Czwartek, godz 15? 28.05.15, 22:48
                          ja szłam z Hali Mirowskiej
                          • dorota2216 Re: Czwartek, godz 15? 29.05.15, 22:28
                            Ale fajnie . Zazdraszczam spotkanka . Oczywiście w biegu w czwratek pisałam ze nie mogę z braku choroby małej wpaść ale mi wcięło wpis ..Chętnie się pisze na nast spotkanko . Obiady czwr;atkowe będą-)) Może moja córcia wydobrzeje i z waszymi maluszkami się zapozna.
                            Oby cieplej już było bo ja w pracy tez chodzę ubrana w dodatkowe warstwy i nasze dziciaki na spotkankach mogłyby poszaleć dłużej
                            • panizalewska Re: Czwartek, godz 15? 30.05.15, 11:39
                              O to to smile
                              Ja proponuję ogólnie w zdrowiu się spotykać. Bo teges, glut od Eli sprzedany mojemu Dzidkowi wink ale spoko loko, i tak jęczał, bo ząbkuje, więc tylko dodatkowa atrakcja doszła wink
                              • nothing.at.all Re: Czwartek, godz 15? 31.05.15, 09:48
                                Dlatego mnie nie było. Glut do.pasa i katar.
                                Tylko zdrowe dzieci fo jasne w agendzie spotkań trzeba zaznaczyć.
                              • ela.dzi Re: Czwartek, godz 15? 31.05.15, 12:54
                                Najmocniej przepraszam uncertain

                                U nas za to od wczoraj gorączka. Znając życie kolejny antybiotyk, w tym roku już były 4, a ostatni skończony 3 tygodnie temu uncertain Jutro laryngolog, a ja jak na złość wyjeżdżam. Już uprzedziłam małżona, że bez skierowania na posiew i CRP nie wychodzi z gabinetu. Strasznie mi szkoda, że mój dzieć nie może chodzić do żłobka dłużej niż 2 tygodnie. Chyba juz dojrzałam do decyzji o wypisaniu go, ale przeraża mnie jednocześnie koszt niani.
                                • nothing.at.all Re: Czwartek, godz 15? 31.05.15, 14:54
                                  Idzie wam od razu na uszy idzie?
                                  Ile płacisz za zlobek jeśli mogę zapytać? Bo prywatne to podobny koszt do niani, przynajmniej w centralnych dzielnicach.
                                  • ela.dzi Re: Czwartek, godz 15? 31.05.15, 15:55
                                    Do tej pory tak bylo (3 razy pod rząd), obstawiam źle dobrany antybiotyk. Bo nawet przerwa nie pomogla. Albo niestety taka uroda mojego smyka. Tym razem nie widzę, żeby cokolwiek wylatywało z ucha, a na dodatek młody kaszle i ma żółty katar. Jutro się okaże. Za żłobek płacę 1000 zł, więc jednak co najmniej 2 razy mniej niż niania.
                                    • nothing.at.all Re: Czwartek, godz 15? 31.05.15, 16:24
                                      To faktycznie dużo mniej niż niania. Szkoda bo pisałaś ze w zlobku zadowolony i jadł i ok,jak nie chory. Ale może trafisz na super nianie. Tylko teraz to raczej ok 15 zł za godzinę.
                                      Przykro mi ze synek chory. Inhalujcie.
                                    • ela.dzi Re: Czwartek, godz 15? 01.06.15, 09:54
                                      Szlag może człowieka trafić z lekarzami i to prywatnymi. Laryngolog nie chciała pobrać dziecku wymazu, bi takim maluchom się nie robi i podaje jeden z trzech antybiotyków uncertain a zresztą po co jak w żłobku jest pełno bakterii uncertain dobrze, że mam zuch męża i lekarka skapitulowała i zrobiła w końcu wymaz. Najlepiej strzelać antybiotykami na pałę. Ryczeć mi się chce, bo akurat zaraz lecę w Europę.
                                      • panizalewska Super lekarka Ela 01.06.15, 11:49
                                        Ela, jak Ci blisko na Bielany, to tam jest na NFZ najlepsiejsza lekarka pod słońcem! dr Bernadetta Olszyńska - Bazała, w przychodni na Kleczewskiej 56 normalnie cudna kobita z każdej strony, a do tego ładna i super paznokcie kolorowe ma wink I tam panie w rejestracji zapisują normalnie telefonicznie, często da radę na ten sam dzień albo następny, jak się rano zadzwoni. Robi też szczepienia (badania przed), do dzieci zdrowych i chorych są osobne wejścia, pełna kultura jak dla mnie. Muszę dzieciaki stamtąd wypisać chlip chlip bo mi z dojazdem wychodzi tyle samo co za prywatną wizytę, a spóźnić się przez korki potrafię i wtedy lipa uncertain
                                        • ela.dzi Re: Super lekarka Ela 07.06.15, 22:04
                                          Pochwalę się, że w końcu syn przeszedł chrobę bez antybiotyku mimo, że ostatecznie posiew był dodatni. Chyba w końcu moje dziecko walczy.
                                          • kremka2014 Re: Super lekarka Ela 07.06.15, 22:31
                                            Zuch maluch zuch mama zuch tata! Rodzinka zuchów 😊😊😊
                                  • panizalewska Re: Czwartek, godz 15? 31.05.15, 16:15
                                    U mnie promocja, 650 zł / mc czesnego + obiady + wpisowe. Wbijajcie, z całą pewnością będzie po drodze do pracy wink

                                    Znalazłam kiedyś super nianię na gumtree, złota dziewczyna, studentka, dorywczo, chciała 10 zł / godzinę, dawałam jej 12 bo naprawdę super była
                                    • nothing.at.all Re: Czwartek, godz 15? 31.05.15, 16:26
                                      Można trafić za 10 zl/h alr to rzadkość. Studentki owszem dorywczo. Ale taka na pełny etat to raczej ok 15 zł.
                                      A gdzie ta promocja w Milanówku; )? Raczej nie po drodze do pracy, choć do niej musze całe miasto przejechać.
                                    • bieniewicka Re: Czwartek, godz 15? 31.05.15, 16:43
                                      Szukam niani na 3miesiace od sierpnia po 6godz dziennie. Ona tylko dorywczo?
                                      • nothing.at.all Re: Czwartek, godz 15? 31.05.15, 17:04
                                        To jednak nie zlobek?
                                        Na gumtree jest sporo ogłoszeń. Na portalach fachowych tez.
                                        • bieniewicka Re: Czwartek, godz 15? 31.05.15, 17:36
                                          Do żłobka od listopada. Moja mama miała się zająć miśką ale siadł jej kręgosłup i nie da rady. Wiec szukamy niani. Braliśmy pod uwagę żłobek priv od sierpnia ale raz ze bez żłobka co miesiąc jakaś infekcja się przypaletywuje, a dwa to jeśli mogę jeszcze trochę poczekać aż będzie starsza to skorzystam. Na razie szukamy jakby z polecenia...
                                          • nothing.at.all Re: Czwartek, godz 15? 01.06.15, 09:21
                                            Rozumiem. Też się boje tych infekcji ale co zrobić. Może nie będzie tak źle.
                                      • panizalewska Niania 01.06.15, 11:43
                                        Ta moja? To ze 2 lata temu było, pewnie już studia skończyła wink

                                • panizalewska Re: Czwartek, godz 15? 31.05.15, 15:34
                                  Dla mnie luz, Ela, nie przejmuj się! Młody dzisiaj prawie jak nowy, po kilku czopkach nurofenu / paracetamolu. Więc git. Twojego szkoda bardziej bo z takim gilem i gorączką i antybiotykiem to nic fajnego uncertain
    • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 11.06.15, 10:32
      Robimy spotkanie? Dzieci zdrowe? smile
      • bieniewicka Re: małż mi się foszy 11.06.15, 15:09
        Hej! Jakoś sobie zakodowalam ze nast meeting za 2 tyg, nie wiem dlaczego. Wiec jakby co ja za tydzień się pisze smile
        • panizalewska Re: małż mi się foszy 14.06.15, 00:30
          U nas glut i to ja się foszę teraz. Jezuuuuu na mojego chłopa nie można liczyć w najbardziej newralgicznych momentach! No coś jest z nim nie tak. Jutro impreza z okazji uro dzieciaków. Palcem krwa nie kiwnął, a ja zapie*rzam jak dziki osioł. A on śpi. Zawiodłam się straszliwie uncertain Strasznie mi przykro jest. Przed większością imprez robi cyrki, ale żeby tak totalnie to jeszcze nie było. Ja po prostu nie wiem co mam zrobić. Chyba wyjadę sama na następny weekend nic nie mówiąc i nie odbierając telefonu. Tylko co z dziećmi? Mam serdecznie dosyć aspołecznego typa uncertain
          • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 14.06.15, 06:58
            A nie gadaliście ze jest impreza trzeba cos przygotować wiec albo gotuje albo zajmuje się dziećmi? Jasny przekaz wink.
            Impreza się uda nawet z takim typem. A co on nie lubi znajomych?
          • ama-ka Re: małż mi się foszy 14.06.15, 10:00
            paniezalewska - rozumiem i tulę! u nas przed każdą imprezą mega nerw.. trzy razy się mnie pytał, po co po chrzcinach robimy jakiś poczęstunek (byli tylko nasi rodzice i rodzeństwo!!!)... teraz roczek też przeprawa.. palcem oczywiście łobuz nie kiwnie.. i to też taki antyspołeczny typ!! tyle, że znajomi jeszcze są bardziej tolerowalni niż własna rodzina.. i nie mówię tutaj o ciotkach piątek wody po kisielu, ale o najbliższej rodzinie... uncertain
            więc doskonale rozumiem...
          • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 16.06.15, 15:57
            Impreza się udała? smile
            • dorota2216 Re: małż mi się foszy 17.06.15, 21:42
              Oj dziewczyny, Pani zalewska wspólczuję Ci. Nie nerwuj się tylko spoko. Pogadać trzeba . Wiem ze to tak łatwo się pisze ale trudno zrobić. Ja tez wiem że trzeba gadac co się chce od faceta to wtedy ma przekaz prosty i kojarzy a tak nic nie kuma.. Niby łatwe a nie wychodzi czasem . Spróbuj powiedzieć co po kolei chcesz , to takto przywieżć kupić itp. Nie daj się wkręcać . J atak sobie dałam wkręcić a teraz od tygodnia chodzę mega wściekła na wszystkich .Dopiero teraz zaczynam stawiac na swoim bo mi wszystcy na głowę powłazili . Tragedia. Wiem co mówię bo z autopsji... wink Ni edaj się i goń. J atez wczoraj olałam chłopa , dziecko zabrałam i na działkę wyruszyłam do wieczora. Podejrzenia były że z kims się umówiłam , he, he. Na razie jest ok.

              A tak swoją droga bardzo chciałabym się spotkać z wami ale na razie nie bardzo wychodzi. Jutro się spotykacie? J abardzo chętnie w lipcu.
              • panizalewska Re: małż mi się foszy 17.06.15, 22:54
                Impreza super, choć sama wszystko sprzątałam, włącznie z wnoszeniem stołów. Rodzina poznała się ze znajomymi i sąsiadami. Chyba już jesteśmy sławni we wsi wink
                Chwilowo nie możemy się spotkać, bo glut i antybiotyk. Spałam dzisiaj 3 godziny, właśnie ruszam do łóżka.
                Jutro jak dzieci dadzą to opiszę z dystansu te fochy małżona wink Bo i mi trochę przeszło, ale bez przesady. Dalej śpi na kanapie. I dobrze, luźniej wew łożu, wysypiam się wink
                • amiralka Re: małż mi się foszy 17.06.15, 23:01
                  Pani Zalewska, mówią, że dystans dobry na wszystko. Może ten od łoża do kanapy też? wink
                  • maria1978r Re: małż mi się foszy 18.06.15, 06:53
                    Kurcze widze że nie tylko u mnie noce kanapowe juz dwie nawet nie wiem dlaczego pewnie znowu coś zle powiedziałam, nie jarzaca jestem od 7 mcy wiec nie mam pojecia. W zasadzie to od urodzenia Małego moze z miesiąc by się łącznie nazbierało że jest ok to pewnie niedługo się przyzwyczaje. A za tydzień mamy chrzciny pewnie też sama wszystko będę robić.Co jest z tymi facetami że po urodzeniu się im dzieci mają wiecznie focha. Pewnie dlatego że już nie są w centrum zainteresowania. Jeszcze trochę i osiwieje.
                    • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 18.06.15, 11:10
                      Ano jest to ze jest więcej obowiązków, trzeba ogarniać nie tylko obok siebie ale też dziecka i żonie pomoc. Dobrze ustalać jakież reguły co kto robi ho samemu można się wykończyć.

                      Pani zalewska urodzny razem robiłaś? Z jednego miesiąca czy czasu masz dzieci smile? Fajnie tak.
                      • panizalewska Re: małż mi się foszy 18.06.15, 19:58
                        Młodszy z początku czerwca, starsza z końca. Póki nie dorosną na tyle, żeby nas wyganiać z domu na swoje imprezy, to robimy razem. Na razie jeszcze na to nie wpadły wink

                        Ustalenia spoko, ale przy zmęczeniu materiału, kiedy najgorsze potwory z człowieka wychodzą, to i brak czułości i w ogóle wszystkiego. Na razie niech chłop śpi na kanapie, wysypiam się tongue_out Jest jeszcze parę grubszych rzeczy, na to nie na to szacowne forum wink Nieszczególnie chłop się popisał w sprawie fundamentalnej dla mnie (i nie chodzi np o alkohol) i bardzo mocno mnie zranił, no dogłębnie i normalnie zbrukał mnie, że tak się wyrażę. Szacunek, zaufanie i takie tam. Więc chwilowo mi małżeństwo leży i kwiczy, chociaż się do się normalnie odzywamy, bo jakoś żyć w jednym mieszkaniu i z dziećmi trzeba tongue_out Ale już byłam bliska wywalenia obrączki, albo sprzedaży w lombardzie wink
                        • nothing.at.all Re: małż mi się foszy 18.06.15, 21:07
                          Wiesz Panizalewska czasami są trudniejsze dni a nawet okresy w małżeństwie ale na pewno będzie lepiej za jakiś czas. Dobrze ze się odzywacie a nie 'ciche dni'. Przykro mi ze takie masz odczucia i została zbrukana, jak napisałaś, ale może nie do końca zdawał sobie sprawę, nieświadome to było.

                          Fajnie macie z tymi urodzinami smile.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka