Dodaj do ulubionych

Sytuacja w sklepie....

20.04.15, 08:32
Sklep osiedlowy - taki z ladą, żaden samoobsługowy. Kupuje facet - może z 35 -letni. Dwie paczki marlboro czerwonych i 1L cola cherry. Chce zapłacić Pay Tel - ok. Okazuje się, że nie ma środków na koncie, gotówki też nie ma. Ekspedientka z uśmiechem mówi mu, że trudno - w tej sytuacji nie może mu sprzedać. Pan się denerwuje, tłumaczy, że on to musi mieć dzisiaj, że on jutro zapłaci ale ma mu dać te papierosy bo on musi mieć. Po chwili gdy facet już sobie poszedł i ja płaciłam za zakupy ekspedientka zaczęła mi opowiadać, że najczęstsze zakupy na kreskę to : papierosy, chipsy, cola, piwo. Już nie chleb i masło czyli artykuły pierwszej potrzeby. I co ciekawe - przy braku środków do zapłaty ludzie nie chcą wymieniać towarów na tańsze np. coca colę na hoop cole tylko albo się awanturują, że przecież doniosą albo żebrzą. Pewnie nie muszę pisać, że wszystkie wydane towary dziewczyna nabija na kasę po cenie jaką ma w sklepie - gdy po pracy rozlicza kasę i jej brakuje pieniędzy - dopłaca z własnych.
I jeszcze jej własne doświadczenie - ludzie którym brakuje do chleba, czy mleka najczęściej donoszą, ci od piwa i papierosów już rzadziej.

Przyznaje, że ja nie umiałabym prosić o piwo lub chipsy na kreskę - szybciej odmówiłabym sobie tego piwa. O papierosy nie wiem bo nie palę - gdyby mnie nałóg męczył to może jakąś znajomą, zaprzyjaźnioną sprzedawczynię ale na 100% bym oddała. O coś do jedzenia dla dzieci - gdybym musiała to bym prosiła ale jak opowiadała owa ekspedientka takich próśb jest najmniej.
Obserwuj wątek
    • default Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 08:44
      Szczerze powiedziawszy zupełnie nie rozumiem opisanej przez Ciebie sytuacji. Nie to, żebym nie widziała nigdy, że ludzie kupują na kreskę, ale raczej nie są to osoby usiłujące płacić telefonem, w dodatku za marlboro i colę... Raczej garścią drobniaków za najtańsze papierosy i najpodlejsze piwo.
      • niktmadry Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 08:56
        Chciał płacić nie telefonem tylko kartą. Mniejsze o to. Chciałam napisać, że zupełnie nie rozumiem żebrania w sklepie o artykuły, które nie są artykułami pierwszej potrzeby. Facet o którym pisałam twierdził, że pieniądze doniesie następnego dnia - nie wiem czy by doniósł czy nie - ale jak dla mnie nie ma kasy to nie ma fajek i coli - kupi sobie następnego dnia. Chyba nie wpadłabym na pomysł żebrania o colę w sklepie.
        Co ciekawe - dziewczyna opowiadała, że ludzie gdy im brakuje pieniędzy nie chcą wymieniać towaru na tańszy (jak pisalaś najpodlejsze piwo) tylko proszą o możliwość doniesienia pieniędzy. O ile rozumiałabym takie zachowanie w sytuacji gdy ktoś kupuje artykuły pierwszej potrzeby o tyle ciężko mi zrozumieć gdy chodzi o chipsy czy piwo. Facet nie był żurem płacącym garścią drobniaków - każdemu się może zdarzyć brak środków na koncie - mnie zdziwiło to jak trudno było facetowi zrozumieć, że tych fajek i coli nie dostanie.
    • oqoq74 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 08:48
      Koleżanka prowadziła sklep, który się po sąsiedzku. Wiele razy rozmawiałyśmy o zakupach na kreskę. Też opowiadała, że ci co kupowali stale chleb, bułki jakieś mleko i inne rzeczy, to jeśli zdarzało się, że zabrakło im pieniędzy, albo nie miała wydać, czy zapomnieli portfela, to szybko donosili i oddawali.
      A ci co kupowali piwo, papierosy, to często długo nie oddawali.
      • dankaimirek Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 11:46
        oqoq74 napisał(a):

        > Koleżanka prowadziła sklep, który się po sąsiedzku. Wiele razy rozmawiałyśmy o
        > zakupach na kreskę. Też opowiadała, że ci co kupowali stale chleb, bułki jakieś
        > mleko i inne rzeczy, to jeśli zdarzało się, że zabrakło im pieniędzy, albo nie
        > miała wydać, czy zapomnieli portfela, to szybko donosili i oddawali.
        > A ci co kupowali piwo, papierosy, to często długo nie oddawali.



        > Koleżanka prowadziła sklep, który się po sąsiedzku

        co? nie rozumiem
    • mildenhurst Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 08:48
      bardzo dyskretna pani sprzedawczyni.
      • oqoq74 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 08:52
        Przecież mówiła ogólnie, a nie że "ta blondyna z bloku na przeciwko to same fajki bierze na krechę", a "Iksiński po 3-4 piwa przychodzi i bierze, a żona na koniec miesiąca płaci".
      • iwoniaw No jakby nie patrzeć, sprzedawca w osiedlowym 20.04.15, 12:45
        sklepie to nie zawód zaufania publicznego, a fakt, że za zakupy się płaci jest raczej powszechnie znany. Nie mówiąc już o tym, że palcem nikogo nie pokazywała, tylko mówiła ogólnie o zwyczajach zakupowych ludzi, którzy chcą brać towar na kredyt (że jeden typ oddaje szybko, a drugi się ociąga).
    • lola211 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 08:49
      Na kreske kupuja najczesciej cwaniaki.
      Oddac, oddadzą, przynajmniej wiekszosc.Bo wie, ze jak nie odda, to drugi raz nie dostanie.
      W zasadzie to fakt,ze kupuja cole czy piwo swiadczyloby na ich korzysc- tzn. ze skoro nie prosza o mleko dla dziecka oznacza, ze to mleko po prostu kupili, a zabrakło na fajki.
      • iskierka3 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 08:53
        O, tez tak pomyslalam. Skoro nie kupuja na kreske chleba to nie gloduja raczej ale kasy maja na tyle malo, ze na papierosy - calkiem drogie- juz nie starcza. I pewnie ciezko uzbierac na oddanie za kilka paczek. Nie doswiadczylam nalogu wiec nie oceniam. Przyjemnie im pewnie nie jest.
        • lola211 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 08:55
          >Przyjemnie im pewnie nie jest.

          Niekoniecznie, dla wielu to zaden problem, wrecz norma- całe zycie na debeciesmile.
      • mejerewa Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 08:55
        > tzn. ze skoro nie prosza o mleko dla dziecka oznacza, ze to mleko po prostu kupili, a zabrakło na fajki

        Nie, mleko dla dziecka kupiła żona, bo ona MUSI je nakarmić, ugotować obiad, zapłacić rachunki. Pan kupuje dla siebie (i kolegów).
        • iskierka3 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 08:57
          O tym tez myslalamwink ze na jedzenie kto inny trzyma budzet a pan kupuje "na lewo".
        • niktmadry Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 08:59
          No tak pan "kupuje" a płacić ma ekspedientka. Mnie najbardziej zdziwiło to jak trudno było panu pogodzić się z faktem, że nie będzie coli i fajek.
          • iskierka3 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 09:03
            Z fajkami to sie nie dziwie, ze mu sie trudno pogodzic, raczej dziwne, ze nie wzial innych. Moze komus wisial akurat malboro wyzebrane poprzednim razem?wink
            • aankaa Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 09:17
              raczej dziwne, ze nie wzial innych

              mnie akurat to nie dziwi (palę) - w życiu nie kupiłabym "gorszych" czy najtańszych byle tylko zapalić
          • lily-evans01 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 09:21
            Skoro pani daje na kreskę, to niestety, ale przyzwyczaiła osiedlowych cwaniaczków.
            Musi? Nie musi.
            • niktmadry Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 09:24
              Pani zakupów nie dała. Opowiadała o tym czego klienci chcą na kreskę.
      • beataj1 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 13:35
        Lokalne pijaczki w osiedliwym sklepie robiły zakupy na zasadzie. Winko/piwko/ćwiatreczka a jak zostanie to kawałek parówkowej czy pasztetowej. Czasem starczało jedynie na kawałek długości 5 cm.
    • lisek.chytrusek Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 09:17
      Zdarza mi się kupować na kreskę w osiedlowych sklepikach, gdzie mnie znają od nastu lat. Bo zabrakło mi 3 złotych, bo wracając z psem ze spaceru o czymś sobie przypomniałam... Oddaję, zawsze.
      I tak, papierosy dla uzależnionego to jest towar pierwszej potrzeby smile Jak nie zjem teraz, tylko za parę godzi, to przeżyję, ale bez palenia - słabo.
    • lily-evans01 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 09:19
      A ja będąc sprzedawczynią nie dawałabym towarów na kreskę wink.
      Bezdennie naiwna dziewczynina.
      Już prędzej bym naprawdę biednemu bochenek chleba i konserwę za swoje nabiła.
      • niktmadry Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 09:23
        Dziewczyna mu towaru nie dała. Stąd jego zdenerwowanie i moje zdziwienie oraz nasza rozmowa o ktorej tutaj pisałam.
    • joaaa83 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 09:21
      Nie wydaje mi się, że facet to zrobił z biedy, czy braku środków. Jemu po prostu nie chciało się biec po portfel, czy drugą kartę, a oddałby pewnie nie na drugi dzień, tylko przy okazji, więc może za dwa. Nie dziwię się, że nie chciał tańszych zamienników - widocznie te są jego ulubione produkty. Moim zdaniem facet w ogóle się nie zastanowił, jaki problem robi ekspedientce brakiem zapłaty.
      • lily-evans01 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 09:23
        TO jeszcze raz zapytam, powoli i wyraźnie: czy sprzedawczyni miała obowiązek sprzedawać mu papierochy na kreskę? Niestety sama sobie problem robi z takimi ludźmi, widocznie lubi dopłacać i czekać na oddanie.
        • oqoq74 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 09:27
          Przecież autorka dopisała, że nie dała mu towaru.

        • niktmadry Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 09:27
          Pani - mimo zdenerwowania klienta - towaru nie wydała. Mnie dziwi postawa klienta. A już chyba najbardziej to chipsy na krechę (według jej opowiadań - jeden z towarów o który najczęściej się prosi mimo braku kasy) - kuśfa czy bez chipsów nie da się żyć?
          • goodnightmoon Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 11:59
            niktmadry napisał(a):

            > chipsy na krechę (według jej opowiadań - jeden z towarów o który najczęściej się prosi mimo braku kasy) - kuśfa czy bez chipsów nie da się żyć?

            O Boze, bez wielu rzeczy da sie zyc, ale po co???
            Ot, czuja ludzie parcie na zjedzenie chipsow - jak sie uda wysepic od pani "na kreche" to czemu nie skorzystac?
            • chipsi Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 12:37
              >> Ot, czuja ludzie parcie na zjedzenie chipsow - jak sie uda wysepic od pani "na kreche" to czemu nie skorzystac?

              Bo to chamskie?
        • joaaa83 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 09:28
          Przecież mu nie dała tych zakupów.
    • jagienka75 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 11:36
      Pewnie nie muszę pisać, że wszystkie wyd
      > ane towary dziewczyna nabija na kasę po cenie jaką ma w sklepie - gdy po pracy
      > rozlicza kasę i jej brakuje pieniędzy - dopłaca z własnych.



      nie no, wierzyć mi się w to nie chce, że kobieta płaci z własnej kieszeni za czyjeś papierosy.
      nigdy w życiu bym się nie zgodziła na tak a opcję. nie masz na papierochy? trudno. nie musisz ich mieć.
      • goodnightmoon Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 12:04
        jagienka75 napisała:

        > nigdy w życiu bym się nie zgodziła na tak a opcję. nie masz na papierochy? trudno. nie musisz ich mieć.

        Moze czasem sprzedawca (szczegolnie wlasciciel sklepu) podejmuje takie ryzyko, zeby nie zniechecic klientow?

        Sama niedawno kupilam kebab "na kreche" - wyciagnelam portfel, a tu kilka drobnych tylko, karta placic nie mozna sad A bylam taka glodna!!! Sprzedawca rzekl "to innym razem pani zaplaci" i mi zrobil ... kurcze, dawno mi tak jedzenie nie smakowalo smile
        • niktmadry Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 12:08
          To zależy od sposobu w jaki pracownik rozlicza się z pracodawcą.
      • joaaa83 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 12:17
        W zdaniu powyżej nie ma napisane, że sprzedawczyni płaci za papierochy. Po prostu jak ma w kasie tzw. manko, musi zapłacić z własnej kieszeni. Manko może powstać z powodu zwykłej pomyłki jak i świadomego wydania i nabicia towaru bez zapłaty, czyli dawanie towaru na kreskę/na zeszyt.

        Są sklepy (pewnie małe w mniejszych miejscowościach), gdzie się daje na kreskę temu i tamtemu, ale zazwyczaj na kasie stoi właściciel. Jeśli pracownik, to zna zasady wydawania towaru na kreskę. Wtedy pewnie nie ma obowiązku uzupełniania brakującej kwoty ze własnej kieszeni.
    • volta2 Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 12:34
      od zawsze zdarza mi się kupować na kreskę - od dzieciństwa w zasadzie. sprzedawcy wiedzieli czyja jestem i że znajoma, więc odda a jak zapomni to odda matka/ojciec.

      no ale to przywilej małych miejscowości - tak przynajmniej myślałam do czasu przeprowadzki do warszawy.
      po paru latach i tu mam swoje miejsca, które wydają towar bez kasy. pani sprzedawczyni lub właściciel mają swój zeszycik i tam odbywa się "podwójna" księgowośćsmile

      moje dzieci również mają tam swoje rubryczki - najbardziej mnei zdziwiło, że sklepikarz nie upomina się od mojego męża spłaty moich długów- mówi że się krępuje, czeka aż ja zajrzę do sklepusmile

      jest to szalenie wygodna opcja, i martwi mnie mocno napływ sieciówek spożywczych - tam rotacja kadry i brak jakiegoś konkretnego właściciela odhumanizuje moje kreskowe zakupy. już teraz jest to widoczne w najbliższej aptece - kupuję tam 15 lat a nikt mnie nie znasad, leku na doniesioną receptę kiedyś - nie wyda...
    • mag1_k Re: Sytuacja w sklepie.... 20.04.15, 12:52
      "bezczelność ludzka nie zna granic"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka