Dodaj do ulubionych

O technice raz jeszcze

24.04.15, 09:45


Córka ostatnio zastrzeliła mnie informacją, że na zajęciach technicznych (II gimnazjum) będą robić hot-dogi. Przez chwile nie wiedziałam, co do mnie mówi - okazalo się, że mają przynieść bułki, parówki i ketchup i robić hot dogi. No litości, prawie dorosłe dzieciaki. Ja taką "kulinarną" technikę miałam w klasie szóstej, ale my robiliśmy torty z masami, pierogi, drobiową galaretkę, uczyliśmy sie peklować mięsa, pasteryzować. itp. Cała organizacja była, pamiętam że wymieniało sie lekcje, żeby zamiast dwóch godzin były cztery, przynosiło sie prodiże, kręciło masy, dekorowało. A teraz - hot dog. Mogli by sobie podarować, już lepiej niech karmniki robią.
Obserwuj wątek
    • incubus_0 Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 09:51
      Ja się w ogóle zastanawiam, po co uczyć gotowania na technice, czy to w gimnazjum czy podstawówce. Też robiłam jakieś sałatki czy coś, nic nie pamiętam, a gotować nauczyłam się dużo później.
      • plater-2 Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 09:55
        Na pewno chodzi o promocje zdrowego zywienia.
        • maslova Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 10:02
          W przypadku dziecka autorki chyba nie do końca o to chodzi wink
      • andaba Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 09:56
        A mi sie wydaje, że to miało sens. Ja wprawdzie umiejętnośc gotowania wyniosłam z domu i to wcześniej niz w szóstej klasie, ale musze przyznać, że to, co nam pan tłukł o pasteryzacji właśnie, o sposobach konserwowania, utkwiło mi w pamięci. Niby to wiedziałam, ale od strony praktycznej. Umiejętności podbudowane teorią utkwiły w głowie na amen.
      • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 09:58
        Może po to, żeby wyeliminować dorosłych ludzi przypalających wodę na herbatę i żeby ematki nie musiały zakładać wątków: mój mąż nie umie sobie ogrzać zupy z lodówki (pozdrowienia dla autorki).
        • incubus_0 Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 10:02
          Tak, szczególnie zajęcia na technice w gimnazjum mu pomogą. uncertain
          • andaba Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 10:06
            A może by pomogły?

            Faktycznie sa dzieci, które nic nie potrafią.
            Pewnie, że to nie tylko zalezy od samego wychowywania, ale tez od osobniczych skłonności, są dzieciaki, które tak unikają robienia czegokolwiek, że nie sposób je nauczyć.
            I wcale nie zalezy to od płci, mój najstarszy zdecydowanie jest najlepszą gospodynią z rodzeństwa.
          • jakw Re: O technice raz jeszcze 25.04.15, 12:28
            incubus_0 napisała:

            > Tak, szczególnie zajęcia na technice w gimnazjum mu pomogą. uncertain
            Pewnie pomogą - nauczą się włączać urządzenia podgrzewające wink
    • inguszetia_2006 Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 09:55
      Witam
      Eeee tam. Niech idą na spacer, bo ładna pogoda. Można to wpisać do dziennika tak - "drewno jako surowiec". No co? Drzewa będą mijać;-D
      Pzdr.
      Ing
      • edelstein Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 10:12
        big_grin uwielbiam cie.
        Dosc ciekawy ten hotdog,ani ogorka,ani prazonej cebuli i Ketchup zamiast sosu.
        • maslova Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 10:29
          > Dosc ciekawy ten hotdog,ani ogorka,ani prazonej cebuli i Ketchup zamiast sosu.

          Mój syn je hot-doga tylko i wyłącznie w takiej wersji. Oprócz tego uwielbia hamburgery: tylko, żeby były bez sosu, bez surówki i bez tego kotleta w środku big_grin
          • rhaenyra Re: O technice raz jeszcze 25.04.15, 14:09
            big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
    • beata985 Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 10:04
      a nie bylo tak, że to był pomysł gimnazjalistów??
      nauczyciel zaproponował gotowanie-co chcecie robić-HOTDOGI!!!!
      pewnie w domu tego nie mają to chociaż na technice sobie pozwolą......
      po co sie z sałatkami czy tortami męczyć..
      • andaba Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 10:06
        Eee, czemu nie mają? Parówki tanie.
        • beata985 Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 10:15
          no jak czemu?? hotdogo to samo zło z parówkami tanimi z mom....
          • andaba Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 10:19
            Eee, nie ta liga, żeby jakimś rodzicom parówki przeszkadzały.
            Ale mozliwe, że wybrali te hot dogi ze wzgledu na łatwośc przyrządzenia, nie jest to najpracowitsze pokolenie smile
      • edelstein Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 10:13
        Jedzie sie do ikeu,kupuje party pakiet.I masz wszystko na hotdogi dla przynajmniej 5osob.
    • oqoq74 Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 10:16
      Znaczy będą objadać się hot dogami, aby osobiście przekonać się jakie to niezdrowe i niedobre jedzenie jest?
    • fomica Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 13:49
      Ja tez pamiętam surówki oraz jakies koktajle mleczne.
      Poza tym na technice uczylismy sie o technologii wytopu stali (ale bez zajęć praktycznych) oraz o spalaniu substancji. Pamiętam zajęcia na których stoimy z panem od techniki obok smietników i spalamy - ktos papier, inny plastik, tworzywo, drewno. Potem notatki - kolor płomienia, czas spalania itd. Ja miałam do spalenia styropian, który błyskawicznie zajął mi się w ręku żywym ogniem, rzuciłam na ziemie i usiłowalam zdeptać, ale tylko rozkwasił się czarną mazią na podeszwie buta smile
      • dziennik-niecodziennik Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 13:55
        teraz nie do pomyslenia - palenie plastiku w planie szkolnym!...
    • rosapulchra-0 Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 13:59
      andaba napisała:

      A teraz - hot dog. Mogli by sobie podarować, już le
      > piej niech karmniki robią.

      Idź do szkoły i to powiedz.


      BTW, mogliby suspicious
    • kota_marcowa Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 14:07
      Ja pamiętam jakieś sałatki, klepanie karmnika i robienie na drutach aha i jakieś szycie kaczki (uszycie kaczki maskotki, nie szwy chirurgiczne na żywej kaczce wink ) o ile karmnik wyklepałam, o tyle robienie na drutach było dla mnie nie do przeskoczenia, nienawidzę takich robótek ręcznych nie umiem i nie chcę umieć, matka się zlitowała i zrobiła za mnie, kaczkę też uszyła. Ta cała technika, to była jakaś nikomu niepotrzebna farsa, na szczęście miałam ją rok czy dwa i została zastąpiona informatyką.
      • sasanka4321 Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 14:31
        Kto wie, czy nie bedziesz jeszcze kiedys zalowala, ze nie umiesz szyc kaczek... wink
        • kota_marcowa Re: O technice raz jeszcze 24.04.15, 14:36
          Spoko, w razie czego babcia uszyje big_grin
      • skarolina Re: O technice raz jeszcze 25.04.15, 14:00
        >Ta cała technika, to była jakaś nikomu niepotrzebna farsa, na szczęście miałam ją rok czy dwa i została zastąpiona informatyką.

        No patrz, a ja sobie chwaliłam - matka w życiu nie nauczyłaby mnie robić na drutach, bo ona manualny tępak, a tak, to przez całe liceum (przaśne lata '80) miałam takie swetry, jakie chciałam, w zależności od fanaberii przerabiając po kilka razy tę samą włóczkę.

        Przyszywanie guzików i cerowanie musiały zaliczyć obie grupy - i dziewczyny i chłopaki. Myślę, że zwłaszcza tym drugim to raczej nie zaszkodziło smile

        I umiejętność robienia sałatki jarzynowej też wyniosłam z ZPT, a własnoręcznie przeze mnie zrobioną deskę do krojenia matka wyrzuciła przy przeprowadzce ćwierć wieku później, do tej pory była nawet użyteczna.

        I dodam, że wszystkie powyższe umiejętności nabyłam między początkiem czwartej a połową piątej klasy, bo potem zmieniłam szkołę i tam ZPT faktycznie było farsą i marnowaniem czasu.
        • kota_marcowa Re: O technice raz jeszcze 25.04.15, 14:07
          Spoko, za moich czasów już wszystko było można normalnie w sklepie kupić smile
          Deskę do krojenia też smile
          Informatyka była znacznie bardziej użyteczna i przyszłościowa.
          • skarolina Re: O technice raz jeszcze 25.04.15, 15:51
            Za Twoich czasów może, teraz dzieci, zwłaszcza w podstawówce, lepiej się posługują komputerem niż ich nauczycielki smile Zatem to marnowanie czasu jest, lepiej by się gotować uczyły smile
    • jakw Re: O technice raz jeszcze 25.04.15, 12:25
      Oj, przestań. Hot-doga to każdy jakoś zrobi samodzielnie. A karmniki robilby pewnie rodzice...I też pamiętam robienie ciast na zajęciach technicznych. Dziwnym trafem nie nauczyłam się tego w szkole mimo uczestnictwa w takich zajęciach.
    • mejerewa Re: O technice raz jeszcze 25.04.15, 13:36
      ZPT, czyli zajęcia praktyczno-techniczne w latach 80. miałam były to jedyne zajęcia oprócz w-f dzielone wg płci. Chłopcy mieli ogromną salę wyposażoną w stoły rzemieślnicze, imadła, ciekawe narzędzia itp. Dziewczęta małą, gołą salkę z tablicą. I robiłyśmy na drutach kapcie, haftowałyśmy lniane serwetki, wykańczałyśmy szydełkiem chusteczki do nosa. Z kulinariów były sałatki i co roku kanapki. I potem najładniejsze wybierało się na duży talerz i delegacja szła poczęstować dyrekcję i sekretarkę, a resztę dostawali chłopcy, którzy sami nie robili kanapek, tylko ciekawsze rzeczy i bardziej wymagające pomyślunku i rozwiązań technicznych. Tak to się umacniało stereotypy. Osobiście zazdrościłam chłopcom, bo raczej z zamiłowania pomagałam tacie w majsterkowaniu, niż mamie w kuchni, a nad robótkami płakałam, bo mi nie szło.
      • skarolina Re: O technice raz jeszcze 25.04.15, 14:02
        >ZPT, czyli zajęcia praktyczno-techniczne w latach 80. miałam były to jedyne zajęcia oprócz w-f dzielone wg płci. Chłopcy mieli ogromną salę wyposażoną w stoły rzemieślnicze, imadła, ciekawe narzędzia itp.

        A nie mieliście zmiany po półroczu? U nas w czwartej klasie my zaczynałyśmy od pisma technicznego, robienia karmników i desek do krojenia, a chłopcy gotowali, szydełkowali i przyszywali guziki. W drugim półroczu była zmiana.
        • mejerewa Re: O technice raz jeszcze 25.04.15, 14:37
          Pismo techniczne miałyśmy, rysowanie obwodów, schematów, nauka budowy lodówki itp, czyli teoria tak. Ale żadnych zajęć praktycznych w pracowni.
      • kaka-llina Re: O technice raz jeszcze 25.04.15, 14:03
        Ja też w latach osiemdziesiątych i tez dzielone, ale sala i nauczyciel był ten sam (mieliśmy zajęcia w innych godzinach) jak teraz myślę to ten nauczyciel był chyba prekursorem genderwink bo u nas było dokładnie odwrotnie, to my wierciłyśmy , cięłyśmy itd...a chłopcy dziergali i gotowalismile ubaw wszyscy mieli przedni, bardzo miło te zajęcia wspominamsmile
    • lauren6 Re: O technice raz jeszcze 25.04.15, 14:44
      Ty się śmiejesz. Pamiętam, że na jakiejś domówce w liceum większość koleżanek się przyznała, że poza ugotowaniem wody na herbatę nie potrafią zrobić w kuchni absolutnie nic. Nie zdziwiłabym się gdyby dla tych dzieciaków robienie hot dogów to były ich początki w kuchni big_grin
      • mama303 Re: O technice raz jeszcze 25.04.15, 15:55
        fakt, wiele dzieci i młodzieży nie jest dopuszczana do spraw kulinarnych. Moja córka /12 lat/ jest chyba jednym z wyjątków, ciągle coś pitrasi i wyszukuje nowe przepisy w internecie smile
        Ostatnio brownie upiekła smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka