andaba
24.04.15, 09:45
Córka ostatnio zastrzeliła mnie informacją, że na zajęciach technicznych (II gimnazjum) będą robić hot-dogi. Przez chwile nie wiedziałam, co do mnie mówi - okazalo się, że mają przynieść bułki, parówki i ketchup i robić hot dogi. No litości, prawie dorosłe dzieciaki. Ja taką "kulinarną" technikę miałam w klasie szóstej, ale my robiliśmy torty z masami, pierogi, drobiową galaretkę, uczyliśmy sie peklować mięsa, pasteryzować. itp. Cała organizacja była, pamiętam że wymieniało sie lekcje, żeby zamiast dwóch godzin były cztery, przynosiło sie prodiże, kręciło masy, dekorowało. A teraz - hot dog. Mogli by sobie podarować, już lepiej niech karmniki robią.