zonaczolgisty
25.04.15, 18:23
Siedzialam na weselu przy rodzince ktorej glowa caly wieczor opowiadal mi o swoich sukcesach zyciowo-zawodowo-finansowych. Doszedl w tych opowiesciach do pokaznego bogactwa, mial flote ciezarowek, jacht i kilka domow. Cos mi nie gralo bo pana zachowanie przy stole pozostawalo niemalo do zyczenia. Jedzac i mowiac pan nieustannie gestykulowal...widelcem. Myslalam ze mi oko nim wybije. Gdy dwoch innych gosci wyszlo wczesniej, pan podsunal sobie podane na ich miejsca porcje ze slowami ze nie moze sie zmarnowac bo zaplacone. 18to letnia corka pana wyplula z ust jakis niesmakujacy jej sos w lniana serwetke i rzucila ja na stol tym wyplutym do gory. Z tacy pelnej kieliszkow szampana umoczyla usta w jednym po czym odstawila go z powrotem na tace. Pod stolem kopala mnie co chwila, przy czym raz przeprosila i chyba uznala ze to tak z gory za caly wieczor kopania bedzie.
Po wyjsciu dowiedzialam sie ze pan baju baju jedzie na socjalu.