krejzimama
07.05.15, 20:21
Boli mnie, kiedy kolejny raz czytam, że Polska, mój kochany kraj, to kraj popier...
Co to za maniera plucia na własny kraj? Na własnych sąsiadów i przyjaciół, bo przecież kraj to my? Czuję się opluta...
I to straszenie, że wszyscy wyjedziemy, bo tu jest tak do doopy, a wszędzie indziej bosko.
Trochę mam pojęcia o psychologii i boję się frustratów. Frustracja kroczy przed nienawiścią i szaleństwem.
U nas dochodzi do tego pogarda, obrzydliwy stosunek do drugiego człowieka.
Pogardliwe odnoszenie się do innych nawet przestało oburzać. Donek. Gajowy. Każdego opluć i obrzydzić. Ale pogarda nie poprawia samopoczucia, ale psuje charakter.
Boję się frustratów. Boję się i nie chcę ich mieć wśród przyjaciół, ani tym bardziej wśród znajomych.
Jesli ktoś uważa, że Polska to popier.. kraj i grozi, że wyjedzie to mogę tylko powiedzieć: tym lepiej. Nie będzie pożytku dla kraju z takich, którzy własnego kraju nienawidzą.
Boję się frustratów, niech już lepiej demolują kraj Cameronowi, a nie mnie. Nic z nich nie będzie poza demolowaniem miast czy podkładaniem bomb. Bo kraj popier.., to trzeba go zniszczyć, bo nie dał mi tego, co mi się należy. A w najlepszym razie, jeśli zabraknie im odwagi do zdemolowania kraju, przeleją swoją żółć na dzieci czy najbliższych.