easyse
13.05.15, 10:21
Moja córka (2,8) od kilku nocy nie śpi. Po pierwszej nieprzespanej, przepłakanej nocy opowiedziała mi, że tata zabrał ją do "czarnych domów", które się ruszały. Bała się, czuła niebezpieczeństwo, prosiła tatę, żeby jej tam nie prowadził, ale on mówił, że musi tam pójść. Córka bała się, że w tych domach może mieszkać wieloryb. Padał deszcz. Mówiła o tym wydarzeniu tak sugestywnie, z pewnością, że to naprawdę się wydarzyło, że aż sama zaczęłam się zastanawiać, czy może faktycznie mąż zabrał ją na spacer w pobliże jakichś ruin, starych kamienic...? Rozmawiałam z mężem, on stanowczo zaprzecza. Rzeczywiście chodzą sami w różne miejsca, jednak to są miłe wycieczki: na place zabaw, do kulkolandii, do lodziarni, do parku.
Długo rozmawiałam z córką, tłumaczyłam różnice między snem a rzeczywistością, powiedziałam, że podczas takiego snu jest bezpieczna mimo, że czuje różne niefajne emocje. Córka zaakceptowała fakt, że to był tylko sen. Namalowała te czarne domy, razem potargałyśmy, podeptałyśmy i wyrzuciłyśmy ten rysunek, symbolicznie "wyrzucając' ten sen z głowy.
Jednak nadal boi się zasnąć, każdego wieczoru mówi, że się boi tych domów, chce spać ze mną. Sen pojawia się co noc. Jestem już cholernie zmęczona, fizycznie brakiem snu i psychicznie troską o nią i niemożnością udzielenia jej pomocy. Dzisiejszej nocy córka znów płakała przez sen, ale pierwszy raz nie mogła się obudzić, mimo otwartych oczu. Wołała mnie, jednocześnie odpychając moje ręce, kiedy próbowałam ją przytulić.
Czytałam na temat lęków nocnych, ale chyba tylko ostatnie nocne wydarzenia można pod to podciągnąć. Córka ma świadomość tego, co jej się śniło, dlaczego ją to wystraszyło, boi się snu także w trakcie dnia.
W naszym życiu nie wydarzyło się ostatnio nic, co mogłoby ją zestresować, nic nowego. Każdy dzień jest w miarę rutynowy, córka nie chorowała, między mną a jej tatą jest lepiej niż kiedykolwiek. Gdyby taki sen o tacie pojawił się pół roku temu, wiedziałabym, że pewnie wynika z napięcia, które było między nami. Teraz jest naprawdę dobrze, jesteśmy blisko, nie kłócimy się, nie ma żadnych stresów.
Nie wiem, co mogę jeszcze zrobić, żeby pomóc córce w uporaniu się z tymi koszmarami.