Lekko zawiedziona się czuję wynikiem, ale cóż, demokracja. Raz wygrywamy "my", raz "oni". A na jematce jak zwykle

Olaboga, zapładniać nas zaczną na siłę, zapas tabsów róbmy, katotaliban, CBA, CBŚ i VHS.
Wstyd? Inne narody też mają polityczne powody do wstydu, jednak nie spotkałam się np. z Węgrem, przeciwnikiem Orbana, który by się bycia Węgrem z tego powodu wstydził. Nie słyszałam, żeby Włosi masowo popełniali honorowe samobójstwa z powodu Berlusconiego, lub Brytyjscy liberałowie emigrowali z powodu Camerona.
Jako "innowierczyni" nie podoba mi się tak katolicki prezydent, ale cóż. Dla mnie jutro nic się nie zmieni, co najwyżej będę się bardziej denerwować czytając wiadomości
Cytując pewien teatralny monolog: "są gorsze tragedie!".