marzeka1 30.05.15, 11:46 Jak podoba się Wam takie podejście do życia? :życie bez pieniędzy W sumie zaskoczyło mnie w tym, co pisze jedno: że da się tak żyć nie tyle żerując na innych, co wykorzystując to, co ludzie wyrzucają. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 11:54 I tak i nie. Facet wykorzystuje prace innych, ktoś to jedzenie wyprodukował, ktoś je zapakował, ktoś je wreszcie zdjął z półek i wyrzucił. Innymi słowy, da sie tak żyć, pod warunkiem, że inni żyją inaczej. Nie bardzo też rozumiem kwestię mieszkania - za mieszkanie albo trzeba płacić, albo przeprowadzać sie co chwila. Facet ma dzieci - oznacza to dla dzieci kompletny brak stabilizacji, brak przedszkola, brak zajęć pozalekcyjnych, brak kina i teatru itd. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:19 No i w sumie odnośnie dzieci można mieć jakieś wątpliwości, bo jakby nie było, one wejdą w społeczeństwo, w którym jednak większość ludzi pracuje i zarabia. I o ile chore jest tylko postawienie na zarabianie, dziwne- aż tak radykalne odrzucenie pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
zwariowana_wariatka Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 11:59 doczytałam w komentarzach, że żona pana dostaje Kindergeld na dzieci, więc tak zupełnie za darmo to oni nie żyją. mieszkają u kogoś, więc ktoś za to mieszkanie, prąd, wodę, płaci. idea sympatyczna, ale jakby każdy tak zaczął żyć, to byśmy się cofnęli do epoki kamienia lupanego. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:08 Ależ oni żerują na innych- nie płacą za mieszkanie, za internet, za jedzenie, bo ktoś inny to za nich robi. Odpowiedz Link Zgłoś
ira_08 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:24 Dla mnie śmieszne. Czytałam sporo takich historii. No żyją bez pieniędzy, żyją, ale korzystają z rzeczy, które kupił ktoś inny. Dla mnie życie bez pieniędzy to mieszkanie w własnoręcznie zbudowanym szałasie w lesie, gotowanie w garnkach ulepionych z gliny własnymi ręcyma i ubieranie się w skóry upolowanych zwierząt. Bo inaczej, to tak, jakby odziedziczyć fortunę i twierdzić, że można żyć bez pracy i zasiłków. Odpowiedz Link Zgłoś
barbibarbi Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:27 Możliwe na dłuższą metę tylko w bardzo bogatych krajach, jedzenie z tego co ludzie wyrzucają. Niech sobie tak pożyją tam gdzie jest bieda, nie da się. Poza tym, żyją bez pieniędzy, ale w zamian za mieszkanie robią jakieś usługi, czyli właściciel mieszkania zamiast pieniędzy daje im dach nad głową, co na jedno wychodzi. Można tak pożyć w bogatym kraju, na peryferiach wielkich metropolii, i jak się jest w miarę młodym. W sumie są beneficjentami otaczającej ich społeczności, czerpią z tego że inni pracują, ktoś jednak te drogi po których się poruszają wybudował, ktoś te książki choćby już przeczytane wydrukował i kupił, itd. Gdyby wszyscy chcieli tak żyć, to jest niemożliwe. Utopia. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:28 A faktycznie: to jest dobre odniesienie: możliwe w bogatym kraju, w biednym-nie dałoby się. A utopie jakieś będą pewnie zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:37 No i zastanawiam się, co będzie, kiedy któreś z nich zachoruje- bo raczej szpital nie będzie leczył zawału czy raka bez rozliczenia kosztów...a skoro nie pracują, to państwowe ubezpieczenie zdrowotne mają pewnie tylko dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1214 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:28 Ja bym tak nie potrafila, ale mysle ze to wspaniale, ze sa ludzie ktorzy nie dokladaja do zasmiecania naszej planety, wrecz przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:33 Ależ dokładają się. Zużywają prąd, czyż nie? Karmią dzieci wyłącznie przeterminowanym jedzeniem, co pewnie skończy sie problemami. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1214 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:41 verdana napisała: > Ależ dokładają się. Zużywają prąd, czyż nie? Tak, i robia kupe i oddychaja. Nasza planeta jest w stanie uniesc zaspokajanie rzeczywistych potrzeb ludzi: jedzenie, pewna ilosc ubran, ogrzewanie itp. Nasz planeta nie jest w stanie zaspokoic zachcianek i rozbujalego ego jakie cechuja spoleczenstwa tzw. rozwiniete. Obliczono (oficjalne dane rzadowe) ze gdyby kazdy mieszkaniec naszej planety mial miec zapewnione takie warunki jakie maja ludzie w spoelczenstwach "zachodnich" to potrzebne bylyby dwie kule ziemskie. Innymi slowy, kazdy zbedny gadzet, kazda zachcianka, i kazda zlotowka o ktora sie wzbogacisz, oznacza z autoamatu zabranie komus, to jest wiadomo komu- tym w krajach nierozwinietych. Powinnismy wszyscy sie wstydzic. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:41 Karmią dzieci wyłącznie przetermin > owanym jedzeniem, A skąd masz takie informacje? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 19:32 Przeterminowane jedzenie nie zawsze jest złe, wielokrotnie jadłam przeterminowane jogurty lub używałam śmietany do zupy, nigdy nic mi nie było. Raz kupiłam łososia dla gości (takiego paczkowanego), niestety na chwilę przed przyjściem gości okazało się, że jest przeterminowany (franca ze Społem mi dała przeterminowany, u nich są paczkowane łososie na dziale z serami i wędlinami, podaje sprzedawczyni, inaczej sama by sprawdziła datę przed położeniem do koszyka), a wyboru nie miałam więc im dałam. Nikt się nie skarżył. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 15:41 A z wywiadu wynikało coś wręcz przeciwnego. Nie jestem fanką miejskich utopii, ale akurat korzystania z zepsutego jedzenia nie można facetowi zarzucić. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:18 "na przykład chleb nie jest wystarczająco świeży, a owoce wyglądają na stare." - to są te zdrowe, organiczne produkty? Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:59 Chleb nie musi być świeży i ciepły, żeby był zdrowy - jego świeżość i walory odżywcze kompletnie nie są że sobą powiązane (oczywiście nie mówimy to o procesach gnilnych, co czasem w nieswiezym pieczywie mają miejsce ) Dobre jakościowo czerstwe pieczywo jest zdrowsze od ciepłego prosto z pieca, a byle jakiego. Z owocami już mamy pewien problem: żeby były zdrowe nie mogą mieć bujnego życia wewnętrznego w postaci kolonii bakterii i grzybów, a o to łatwo w ich wodnistym, pełnym cukrow prostych, wnętrzu. Jak nie można mieć idealnego, twardego jak beton, owocu, to trzeba znać się.na tym, który jeszcze dobry, a który już nie. I podejrzewam, że ludzie dają sobie z tym radę i zgnilizny nie jedzą Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 18:45 Ale i nie jedzą, jak twierdzi pan, zdrowych, organicznych produktów. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 23:36 > Ale i nie jedzą, jak twierdzi pan, zdrowych, organicznych produktów. Ale że organicznych w jakim sensie? Bo takich organicznych z ekologicznych hodowli to ja też często nie jadam i ty pewnie też nie. Więc chyba pan freetarianin nie odstaje zupełnie od naszej normy. Odpowiedz Link Zgłoś
mandolinka.bramborova Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 17:25 Piszesz "dobre jakościowo czerstwe pieczywo", a oni żywią się odpadami z supermarketu. Dobre jakościowo pieczywo z supermarketu? No chyba nie bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
barbibarbi Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:36 to tak jak te małe rybki, które czyszczą wieloryby z zanieczyszczeń, między innymi z tego co zostanie między zębami. Żeby te rybki miały co jeść, musi być wieloryb, same rybki bez wieloryba nie dadzą rady. Takie społeczności mogą istnieć jako mały margines, jak te rybki,nawoływanie wszystkich do takiego życia to jest zwykła utopia. Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:36 Dla mnie to głos rozsądku. Dużo bliżej mi mentalnie do nich, niż do rzeczywistości w której tak produkuje się przedmioty, aby jak najszybciej się psuły, niesprzedany chleb z piekarni nie może być za darmo oddany biednym, a sieciowki tną na strzępy wyrzucane do śmietnika ubrania po to by bezdomni w nich nie chodzili. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:40 Może nie tylko "głos rozsądku" co przeciwwaga- z jednej strony rozbuchany na dziko konsumpcjonizm , z drugiej- korzystanie z możliwości, jakie daje taka rzeczywistość: tyle rzeczy jest wyrzucanych, a można z nich korzystać. Odpowiedz Link Zgłoś
mandolinka.bramborova Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 17:31 Przeciwwaga, ale równie ekstremalna, co rozbuchany konsumpcjonizm. Druga strona tego samego medalu. Rażą mnie wszelkiej maści radykałowie. I ta pycha przejawiająca się w przekonaniu, że żyje poza kapitalizmem. Podczas gdy żyje na skraju kapitalizmu i tylko DZIĘKI kapitalizmowi. Nie uchowałby się w społeczeństwie, w którym każdy by miał takie samo podejście jak on albo w takim choćby realnym socjalizmie. Ma jedzenie tylko dlatego, że ktoś je wyrzucił. Prawdziwie antykapitalistą byłby, gdyby się ulokował gdzieś w lesie i jadł to, co sam zasiał, upolował lub zebrał. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 09:21 Ok, ale to, że muszę kupować pralkę co 5 lat, to nie jest mój wybór, tylko konieczność. To nie ja wymyśliłam, żeby sprzęty były jednorazowe i nienaprawialne. Wolałabym mieć pralkę działającą 20 lat bez szwanku. Mam prać na tarze, żeby nie być bezmyślnym konsumpcjonistą? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:40 Facet żyje bez pieniędzy, ale nie za darmo. Nie płaci za jedzenie czy miejsce do spania pieniędzmi, tylko usługami. A to, ile żarcia się marnuje, to inna sprawa: oglądałam jakiś czas temu historię dwojga Kanadyjczyków, którzy przez jakiś czas (kilka miesięcy chyba) mieli żywić się tym, co znajdą/dostaną. Tyle jedzenia, ile znaleźli (kilogramy czekolady, kontener hummusu, warzywa, owoce itd.), wystarczyłoby na żywienie niewielkiej wioski przez rok. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:54 Idea wcielana w.życie w pewnym zakresie dotyczącym wybranych dziedzin jest bardzo ok. Np. freetarianizm, czyli korzystanie z jedzenia wyrzuconego przez sklepy i targi z zieleniną, składkowe korzystanie z mediów przez kilka rodzin, wymiana usług (np. przewozowych). Po prostu zwykła oszczędność i ekologiczne podejście do środowiska. Ale tak po całości, chcąc zdobyć wykształcenie, wychować dzieci, osiągnąć jaką stabilizację - nie da się. No i oczywiście take oszczędności możliwe są tylko wtedy, gdy żyje się.wśród komsupcjonistow Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 12:59 Otóż to. Poza tym można sie żywić wyrzuconymi resztkami tylko wtedy, gdy ktoś tą żywność przygotuje, kupi - i wyrzuci w sposób kulturalny, tak, aby inni mogli zjeść. I teraz pytanie moralne - czy osoby, które mogą spokojnie zarabiać, utrzymać się itd, powinny zjadać te wyrzucone resztki, czy raczej systemowo powinny być one przekazywane potrzebującym, którzy w żaden sposób sami sie nie utrzymają. Odpowiedz Link Zgłoś
larrisa Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 13:17 verdana napisała: > Otóż to. Poza tym można sie żywić wyrzuconymi resztkami tylko wtedy, gdy ktoś t > ą żywność przygotuje, kupi - i wyrzuci w sposób kulturalny, tak, aby inni mogli > zjeść. > I teraz pytanie moralne Dokładnie to samo można powiedzieć o ludziach, którzy nie pracują z wyboru. Mogą nie pracować bo pracujesz reszta społeczeństwa. Czyli korzystają z tego, że inni pracują. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 13:21 Ale zazwyczaj nie ocenia się tych ludzi jako światłe podpory społeczeństwa, wzór do naśladowania, tylko jako pasożytów. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 13:27 Ale tego człowieka z kolei nie nazwiesz pasożytem,. mimo że wizja życia może nie odpowiadać. Bo to nie jest tak, ze o tylko chce i nic nie robi. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 14:39 W kwestii jedzenia korzystają przede wszystkim z nadprodukcji, nie tylko z tego, że ktoś to jedzenie wyprodukował. Wykorzystywanie nadwyżek jest wręcz wskazane z punktu widzenia moralności. Natomiast przekazywanie jej potrzebującym, którzy naprawdę nie mają szans zarobić na jedzenie jest jak najbardziej ok i ma to miejsce tu i ówdzie. Kwestia zorganizowania się również że strony samych potrzebujących. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1214 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 14:47 aandzia43 napisała: > W kwestii jedzenia korzystają przede wszystkim z nadprodukcji, nie tylko z tego > , że ktoś to jedzenie wyprodukował. Wykorzystywanie nadwyżek jest wręcz wskazan > e z punktu widzenia moralności. Natomiast przekazywanie jej potrzebującym, któr > zy naprawdę nie mają szans zarobić na jedzenie jest jak najbardziej ok i ma to > miejsce tu i ówdzie. no byl taki jeden pan, firma piekarska, ktory nadwyzki chleba rozdawal biednym. Zdaje sie, ze go skarbowka wykonczyla. Lepiej, zeby zgnilo. Dokladnie ta sama postawa, jak niektorych tu wypowiadajach sie, ze zjadanie czyichs nadwyzek ladujacy na smietniku jest niemoralne, Q...zwa, swiat na glowie postawiony. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 14:50 > Lepiej, zeby zgnilo. Dokladnie ta sama > postawa, jak niektorych tu wypowiadajach sie, ze zjadanie czyichs nadwyzek ladu > jacy na smietniku jest niemoralne, Q...zwa, swiat na glowie postawiony. Zacytujesz, kto tak napisał? Bo chyba czytamy inny wątek Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 14:51 Jest niemoralne działanie, które nie pozwala dać jedzenia biednym. Natomiast czy jest moralne żywienie dzieci tym, co inni wyrzucają i co nie jest świeże - to inna sprawa. Poza tym handel wymienny i wymiana usług są koszmarnie pracochłonne, nieproduktywne i niczym nie różnią się w gruncie rzeczy od zarabiania i wydawanie pieniędzy. To nie jest tak, że pan nie konsumuje i nie płaci. Konsumuje i płaci, ale usługami. Znalezienie kogoś, kto potrzebuje naszych towarów i usług w zamian za te, które nam są akurat potrzebne jest trudne, kłopotliwe i niewydajne. Po to wynaleziono pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 15:24 Rzecz w tym Verdano, że jedzenie wyrzucane do śmietnika przez sklepy i straganiarzy na targu często wcale nie jest nieświeze. Nie.spełnia natomiast norm wyśrubowanych w społeczeństwie dobrobytu i dużego wyboru. Nie kupisz na targu marchewki podwiędniętej tylko przejdziesz do następnego sprzedawcy po swiezutką, ale identycznie albo jeszcze bardziej podwiędniętą wydobytą z dna.swojej lodówki jak najbardziej dodasz do zupy, co.ją dzieciom gotujesz.Nie kupisz.w sklepie makaronu z graniczną datą ważności, ale jak taki znajdziesz w.swojej szafce, to go.zjesz i dzieciom też podasz. Freetarianie korzystają właśnie z takiej żywności, nie.z.jakichś zgniłych odpadów. Korzystają z tego, że.my mamy wybór i wybrzydzamy Ale nie.odzywiają się.gorzej od nas. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 15:34 Nie, nie wrzucam do zupy podwiędniętej marchewki O ile nie mam nic przeciw zjedzeniu makaronu z graniczną datą ważności, to absolutnie nie uważam, aby nieświeże warzywa miały (może poza bananami) takie same wartości odżywcze, jak te świeże. Mają mniej witamin, czasem są nadplesniałe. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:00 A dlaczego stare banany (które uwielbiam) mają mieć wartości odżywcze, a marchewka już nie? I uściślijmy: nie mówimy o podwiędnięttych i nadpleśniałych warzywch, tylko o podwiędniętych. Nie mam nic przeciwko takim. Nie.zwiędłych, nie z pleśnią, tylko trochę odwodnionych. I raczej o okopowych, kwiayowych (brokuł, kalafior) i owocowych (ogórek, pomidor), niż o lisciastych - zwiędła sałata nie nadaje się do jedzenia Naprawdę sądzisz, że mrożonki, które czasem na pewno jadasz, są wartościowsze od warzyw świeżych, ale odrobinę odwodnionych? Tak na marginesie: uwielbiam świeży sok z marchwi robiony w.domu. Najlepszy jest wiosną, kiedy marchew przechowywana przez całą zimę oddała już w eter dużo wody. Zostaje sama najczystsza marchewkowa slodycz Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:13 ja najbardziej lubię jabłka takie już zleżałe, podsuszone. słodziutkie, miękkie, skrystalizowane. Za twardymi świeżymi wcale nie przepadam. ale nadgnite, z pleśnią idą do kosza, nie ma zmiłuj. -chyba nie ma się co licytować o stopień zwiędnięcia dopuszczalny do spożycia, bo przypuszczam, że nikomu nie chodzi o marchew z trochę przywiędłą natką, tylko o coś ewidentnie "zdechłego". kiedyś zresztą zachciało mi się zwiędłą zleżałą papryką nadziać mięso "no bo nie wypada wyrzucić", i w ten sposób mięso było częściowo do wyrzucenia bo papryka stała się ohydnie gorzka. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:46 Pewnie że się nie ma.co licytować Ja tylko odpieram zarzuty Verdany, że korzystający z darmowego, wyrzucaneho przez sklepy i targi, jedzenia ludzie zywią się jakościowo gorzej niż ci zawsze kupujący w sklepie. Nie.jestem.freetarianką, ale znałam młodych ludzi korzystających z odzyskiwanej żywności. I coś tam czytałam na ten temat. Poza tym żyję już parę lat na tym świecie, sama.gotuję i z niejednego cudzego garnka jadlam - naprawdę, kupowanie zarcia za pieniądze nie znaczy że to żarcie jest dobrze kupowane i dobrze przyrzadzane Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 18:48 Żywią sie jakościowo gorzej. Mogą sie żywić nie tak źle, ale gorzej na pewno. Wiele produktów jest zdrowszych, gdy są świeże. Młodemu człowiekowi raczej nic się nie stanie, jak będzie rok czy dwa jadł byle co, po prostu. Trochę inaczej sprawa ma sie z dziećmi, ludźmi chorymi czy starszymi. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:19 Nie wiem dlaczego, nie jestem biologiem, ale poczytaj sobie o wartościach odżywczych jarzyn i owoców. Odpowiedz Link Zgłoś
maslova Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 17:34 > nie mówimy o podwiędnięttych i nadpleśniałych warzywch, tylko o podwiędniętych. Nie mam nic przeciwko takim. Nie.zwiędłych, nie z pleśnią, tylko trochę odwodnionych. Warzywa "podwiędnięte" tracą wiele składników odżywczych, poza tym mogą się w nich wytworzyć azotyny, które zaliczane są do związków potencjalnie rakotwórczych dla człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1214 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 18:04 > Warzywa "podwiędnięte" tracą wiele składników odżywczych, poza tym mogą się w n > ich wytworzyć azotyny, które zaliczane są do związków potencjalnie rakotwórczyc > h dla człowieka. A kupujesz jakiekolwiek warzywa i owoce poza sezonem? Na "przednowku" warzywa i owoce to taaakie odzywcze ze klekajcie narody. Tydzien w te (u ciebie w lodowce) czy we wte (gdybys miala je wyrzucic) nie robi roznicy. Inna rzecz, ze jablka poza chlodnia szybko gnija, ale nie sadze, by Ci ludzie jedli zgnilizne. Zebym zostala dobrze zrozumiana. Ja tez uwielbiam i wole swieze warzywa, ale umowmy sie, naprawde swieze i naprawde odzywcze sa wtedy, kiedy je sie je krotko po zerwaniu. A jak juz przelezalo w magazynach wiele miesiecy (a taka jest obecnie wiekszosc zywnosi), tydzien dluzej nie robi wielkiej roznicy. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 18:43 Jest różnica, czy dzieci jedza nie do końca świeże warzywa na przednówku, czy cały rok - szczególnie, jeśli sa to dzieci wegańskie. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Konkretnie 30.05.15, 23:50 W skrócie i konkretnie: jest sobie stragan na targu, na którym sprzedawca sprzedaje warzywa. W południe przychodzi Andzia, Verdana czy inny człowiek z gotówką i nabywa kalafiora. Przynosi go do domu i wykorzystuje część albo nie ma czasu nawet na część, tylko całość wrzuca do lodówki czy koszyka na półkę. Wieczorem sprzedawca na targu stwierdza, że kalafior dnia następnego nie pójdzie, bo są piękniejsze od niego i oddaje go czyhającym na warzywa freetarianom/bezdomnym/biednym/chętnym z różnych innych powodów. Następnego dnia Andzia, Verdana, które kupiły kalafiora za pieniądze oraz reszta, co się załapała na sępa spożywają swoje kalafiory ze smakiem. Z grubsza tak to najczęściej wygląda. Nie sądzę, bym jadła paszę szczególnie lepszą od tej, co sprytni i rozsądni freetarianie. Choć może i tak lepszą od wielu, bo jak się uprę, to mam dostęp do produktów "prosto od chłopa" Np. jaj innych niż te od prawdziwej kury (oglądanej osobiście, jak grzebie w ziemi i pożera glizdy) nie jadam od dawna. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Konkretnie 31.05.15, 09:01 Naprawdę, sprzedawca stwierdza, ze ładny kalafior następnego dnia jest już nie do sprzedaży? Sprzedawca albo przecenia kalafior, albo nie kupuje nowych, skoro stare są jeszcze OK, a nie zeszły. Inaczej by zbankrutował. Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: Konkretnie 31.05.15, 16:45 U moich rodzicow pod domem jest warzywniak i wlasciciele wlasnie czesto przed niedziela oddaja rzeczy typu salata, natka pietruszki, swiezy szpinak a nawet maliny bo po prostu przez niedziele nieco zwiedna i nie beda wygladaly jak trzeba i nikt ich ich kupi. Poniewaz wszyscy sie w okolicy znaja to pani oddaje te rzeczy wlasnie najbardziej potrzebujacym. Co tam, jest nawet taka akcja, ze mozna zaplacic za dodatkowy kilogram jablek czy pomidorow i wlasnie te pomidory i jablka sa rozdzielane pomiedzy potrzebujacych. U mnie na sobotnim targu ok. godziny 13 tez mozna dostac darmowe warzywa i sa ludzie, ktorzy z tego korzystaja, czesc pewnie freeganie a czesc to wlasnie potrzebujacy. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Konkretnie 01.06.15, 09:03 U Ciebie? Jak to możliwe? Przecież to taki zamożny kraj troszczący się o obywatela. I co, ludzie tam nie mają pieniędzy na porcję warzyw? Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 09:25 Akurat mrożenie jest bardzo dobrym sposobem konserwacji produktów. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Życie bez pieniędzy 02.06.15, 17:36 > Rzecz w tym Verdano, że jedzenie wyrzucane do śmietnika przez sklepy i stragani > arzy na targu często wcale nie jest nieświeze. Nie.spełnia natomiast norm wyśru > bowanych w społeczeństwie dobrobytu i dużego wyboru. Za pół ceny z pocałowaniem ręki wezmą podwiędłe warzywa. Za ćwierć ceny wezmą podpleśniałe. Żyjemy w PL, tu ludzie biedni są. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Życie bez pieniędzy 04.06.15, 11:04 Ludzie jak wszędzie na świecie - są zamożni, przeciętni i ubodzy. Ja spleśniałych warzyw za darmo bym nie wzięła. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1214 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 15:31 Poza tym handel wymienny i wymiana usług są koszmarnie pracochłon > ne, nieproduktywne i niczym nie różnią się w gruncie rzeczy od zarabiania i wyd > awanie pieniędzy. To nie jest tak, że pan nie konsumuje i nie płaci. Konsumuje > i płaci, ale usługami. Znalezienie kogoś, kto potrzebuje naszych towarów i usł > ug w zamian za te, które nam są akurat potrzebne jest trudne, kłopotliwe i niew > ydajne. No ale czemu Ciebie to boli? Gostek sobie radzi i znajduje klientow; jusci uwierze, ze Verdana autentycznie martwi sie o jego przychody. Lepiej zapytaj siebie czy Twoja wielce wspaniala praca tak zwana zarobkowa daje jakiekolwiek profity planecie na ktorej zyjesz i ktora Cie zywi. Ksiazke napiszesz? I coz z tego Ziemia ma? Ziemia nie ma nic, jedynie Ty masz kaske w kieszeni na kolejne gadzety. Ale jak to ktos powiedzial, jak wytniemy ostatnie drzewo i zatrujemy ostatnia rzeke, dopiero wtedy zorientujemy sie, ze nie mozna najesc sie pieniadzem. Gosciu (i inni jak on) z tego artykuly przynajmniej zmienjsza ekologiczne obciazenie Ziemi. Moralnie stoi wyzej od Ciebie, ode mnie i kazdej jednej osoby w tym watku. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 15:39 Tiaa... to ja mam wysoko moralnych kuzynów. Kilkakrotnie odwiedzili mnie znienacka w mojej porze obiadowej. Ich dzieci głodne, nie będę jadał sama a im nie dam. W ten sposób kilkakrotnie pozbawili moją rodzinę porządnych obiadów, sami się najedli, grosza nie wydali a obiadek mieli, ciasto i kawkę też, więc zadowoleni wrócili do siebie. Baaardzo moralni, nie to co ja, ta zła która ciągle kupuje , energię zużywa, płynem do mycia naczyń po gościach sprząta, blech blech. Nastoletni syn znajomej 3 tygodnie jeździł stopem po Europie. Też prawie grosza nie wydał, bo ludzie po drodze się litowali i dawali jedzenie, podwozili, itd. Tylko, że oni musieli paliwo kupić, samochód mieć, dodatkowe jedzenie przyszykować, żeby młodzieniec mógł się bujać gratis. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 15:42 Dlatego, ze facet kreuje się na bohatera, sprawiedliwego naszych czasów, który sprzeciwia sie konsumpcjonizmowi i z tym walczy. Pokazuje swój styl życia jako idealny, zapominając dodać,że choć on nie płaci, za niego płacą inni - i jak widać wiele osób daje sie nabrać. Tymczasem facet robi biznes i tyle - zarabia na tym, zę nie wydaje i ludzie masowo kupują książkę kogoś, kto "nic nie wydaje i sprzeciwia sie kulturze konsumpcji" kompletnie nie zauważając, ze facet zarabia krocie. Jedyne, które ucierpią na tym, to jego dzieci - w imię tłuczenia kasy na naiwnych. Dlatego mnie to boli. I jak widać wiele ludzi daje się nabrać na "nonkonsumpcjonizm" na którym zarabia sie , aby konsumować. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1214 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 17:48 Jezeli robi to na pokaz i na niby a na boku trzepie kase to jest oszustem i nic wiecej. Jesli tak jest, to caly moj wywod nie dotyczy jego. Ale oprocz oszustow sa autentyczni - jak sie nazywaja? freetarianie ? i to o nich mowie. Oszustow wszedzie pelno wiec nie dziwota ze i tu macki ich doszly. Ale to tylko oznacza, ze oszusci sa pomyslowi i ida z duchem czasu; a nie ze idea jest zla i oszukancza. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 18:47 Proste wyliczenie - facet twierdzi, zę przez pięć lat nie wydał ani grosza. Więc albo nie płaci na ubezpieczenie i z dziećmi ani razu nie był u lekarza, albo płaci, wiec wydał kasę. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1214 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:23 ok, te dzieci mi zgrzytaja, przyznaje. Innymi slowy uwazam, ze ten styl zycia nie powinien byc narzucany dzieciom, ergo pasuej tylko osobom bezdzietnym. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:29 Bezdzietnym i to pod warunkiem, ze nikogo nie wykorzystują, wpadając na obiad, prosząc o podwiezienie itd. A to raczej niemożliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 23:38 Nie pamiętam, jak jest w Niemczech, ale dzieci mogą być ubezpieczone z urzędu do 18 roku życia. Odpowiedz Link Zgłoś
mandolinka.bramborova Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 19:44 >Więc albo nie płaci na ubezpieczenie i z dziećmi ani razu nie był u lekarza, albo płaci, wiec wydał kasę. Trzecia opcja - jego żona albo płaci ubezpieczenie albo była z dziećmi u lekarza. No ale jeśli to żona płaci, nie on, to on jest czysty Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 21:15 > To nie jest tak, że pan nie konsumuje i nie płaci. Konsumuje i płaci, ale usługami. Dokładnie. Przy czym ta wymiana towarów i usług jest nieopodatkowana, w przeciwieństwie do pozostałych, więc pan dodatkowo rąbie państwo na kasie, bo przecież z dróg, wodociągów i innych fundowanych przez państwo struktur korzysta. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 14:57 dobra dobra, zejdźmy na ziemię. pan nie tyle rozdwał biednym, co nie nabijał na kasę fiskalną tego co sprzedał i wymyślił masowe darowizny jako wytłumaczenie. w rzeczywistości na darowizny szedł znikomy procent, a jak urzędnicy siedli u pana w sklepie i sprawdzali ile on faktycznie sprzedaje dziennie (klienci kupowali jak zwykle) to nagle się okazało że panu kilkakrotnie obroty podskoczyły. więc nie powtarzaj egzaltowanych teorii, trochę realnej wiedzy o praktykach biznesowych podatników warto mieć Odpowiedz Link Zgłoś
babcia.stefa Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 08:29 Puk, puk, mamy rok 2015, historia pana piekarza, co to go skarbówka wykończyła, bo rozdawał chleb biednym, została dawno zdebunkowana. Skarbówka przede wszystkim dorwała pana za zwykłe oszustwa podatkowe. Odpowiedz Link Zgłoś
antychreza Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 14:06 >no byl taki jeden pan, firma piekarska, ktory nadwyzki chleba rozdawal biednym. Zdaje sie, ze go >skarbowka wykonczyla. Lepiej, zeby zgnilo. Dokladnie ta sama postawa, jak niektorych tu >wypowiadajach sie, ze zjadanie czyichs nadwyzek ladujacy na smietniku jest niemoralne, Q...zwa, >swiat na glowie postawiony. Akurat ten pan wcale nie był dobrym samarytaninem, pod pozorem rozdawania pieczywa bezdomnym ukrywał wałki na kasie (a konkretnie sprzedaż bez wydawania paragonu). krótko mówiąc, w tym "rozdawnictwie" chodziło o to żeby wytłumaczyć czemu kupił maki na 500 bochenków, ale sprzedał zgodnie ze stanem kasy fiskalnej tylko 300. Takżetego. Odpowiedz Link Zgłoś
mandolinka.bramborova Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 17:33 >składkowe korzystanie z mediów przez kilka rodzin, Tak półżartem, to taka forma "antykonsumpcjonizmu" działa do dziś w wielu spółdzielniach mieszkaniowych w Polsce, które jeszcze nie zamontowały indywidualnych liczników na wodę lub ogrzewanie. Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 15:45 Bardzo mi się podoba idea kupowania wspólnie przedmiotów, których nie używa się stale, tylko które przez większość czasu stoją i się "marnują" - np. wspólne używanie samochodu przez kilka rodzin albo pralki. Bardzo bym też chciała, żeby dało się gdzieś oddawać jedzenie, którego się nie zje - do jakiegoś czystego miejsca, a nie na śmietnik. Często mi się zdarza, że mam coś, czego już nie zjemy (bo np. nam się przejadło), a co jest jeszcze dobre i ktoś inny by ze smakiem zjadł. Teraz wystawiam to w czystej siatce pod śmietnik, bo widzę, że biedni ludzie sobie zabierają, ale ludzie nie powinni grzebać w śmietnikach, powinny być czyste miejsca, gdzie można takie jedzenie zostawić dla innych. Natomiast ten człowiek nie żyje całkiem za darmo, płaci usługami za dobra, które dostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 15:58 > np. wspólne używanie samochodu przez kilka rodzin albo pralki. Ale w praktyce jakby to miało bezkonfliktowo przebiegać? Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:06 no właśnie, kto naprawia, ile godzin kto może korzystać, a jak wypadek i uszkodzenie to kto ponosi koszty jeśli ten wcześniej uszkodził jakąś część , i najpierw do pracy jedzie Krysia czy Zosia w przeciwnym kierunku, a dzieci czyje wstają wcześniej na tyle, żeby dojechały do szkoły a zdążyło się też odwieźć dzieci tego kogoś innego? a na weekend która rodzina jedzie do dziadków jeśli obie potrzebują? bo wszystkie nie mogą w ten sam weekend jechać bo auto tylko jedno Co do praktycznych zastosowań- jest Blabla car, a w poprzednim pokoleniu z powodu marnej ilości autobusów i ubóstwa w społeczeństwie "łapanie okazji" za drobną opłatą było czymś normalnym. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:13 Hm, ja poszłam krok dalej, bo w ogóle nie mam samochodu Tylko nie czynie z tego ideologii, bo wiem,że są ludzie, którym samochód jest potrzebny na własność. Nie da sie dojechać do pracy tym samym samochodem w dwóch różnych kierunkach. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:18 No dokładnie, śmieszą mnie ludzie którzy hurtem zarzucają innym "bo wyyyyy to gadżety kupujecie, nadmiar macie na pewno, nie to co wspaniały-człowiek-który-chodzi-po-ludziach-i-mu-dają-jeść-za-darmo, bla bla bla" , a ku.wa popatrzyli by na siebie i to co sami robią, a nie histeryzowali na cudzy temat, tym bardziej nie mając pojęcia jak ten ktoś żyje i jakie ma potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 18:49 Też nie mam samochodu, bo nie jest mi potrzebny. Nie czynię z tego ideologii, ale zdaję sobie sprawę z tego, że cały dzień na parkingu pod moim blokiem stoi kilka samochodów należących do moich sąsiadów emerytów. Używają ich raz w tygodniu. Gdyby się dogadali między sobą, mogliby się posługiwać jednym autem - wyszłoby im o wiele taniej. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:01 Emerytów krytykujesz? Ale masz przecież pralkę która stoi większość czasu nieużywana, z kim z sąsiadów się dogadałaś żeby prać w niej na zmianę? -konkretnie, co robisz żeby wcielić w życie to, co uważasz, że inni powinni. Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:15 Gdzie ja krytykuję? Stwierdzam fakt, że samochody stoją, i tyle. Co robię? Robię tyle, ile mogę, a pogadać o tym, co zrobić, żeby było jeszcze lepiej, nikt mi nie zabroni. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:32 Sama nie wiem - ja nie mam samochodu, wielu rzeczy nie mam, ale np. pralkę chcę mieć własną. Aby móc prać wtedy, gdy chcę, a nie wtedy, gdy przypada mój dzień. Nie jestem pewna, czy to jest aż takie marnotrawstwo, bo pralka pracująca "na okrągło" zużyje sie znacznie szybciej, niz ta, która pierze trzy razy w tygodniu. W sumie oszczędność może być niewielka, a dochodzą czynności, których wykonywać nie trzeba - noszenie prania do pralni, zabezpieczenie pralek itd. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:37 nie no, mówisz że ci emeryci to powinni się dogadać żeby jeździć jednym autem a nie kupować kilku, a równocześnie nie widzisz że sama dokładnie to samo robisz co oni i jakoś nie idziesz do sąsiadów się dogadywać w sprawie wspólnego prania. dlaczego tego nie robisz, a liczysz, że inni to by mogli tak robić? no bo posiadanie jednej pralki na kilka rodzin jest wkurzająco niewygodne , ograniczające możliwości i wymuszające nowe obowiązki. tak samo jak posiadanie jednego auta przez pięciu emerytów, którzy korzystają raz w tygodniu, ale z których każdy w niedzielę chce jechać na inną działkę. Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:48 Nie robię tego, bo dopiero teraz przyszło mi to do głowy. Ludzie tak mają, że najpierw o czymś myślą, a dopiero potem to robią. Pralkę może i każdy lubi mieć własną, ale narzędzia typu wiertarka czy młotek można sobie wzajemnie pożyczać. Skoro młode mamy pożyczają sobie wzajemnie łóżeczka i ubranka, może warto rozszerzyć ten zwyczaj na inne rzeczy i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Życie bez pieniędzy 02.06.15, 22:41 "Skoro młode mamy pożyczają sobie wzajemnie łóżeczka i ubranka, może warto rozszerzyć ten zwyczaj na inne rzeczy i tyle." jest to wbrew pozorom dość kłopotliwe i ryzykowne jak masz swoje to kupujesz takie na jakie cie stac lub jakie potrzebujesz, a w razie awarii i braku kasy odkładasz do szafy zdarza mi sie pozyczac rózne sprzęty, których muszę np uzyc doslownie raz w zyciu- np glebogryzarkę gdy robię trawnik- i ok- sama tez pozyczam różne rzeczy czasem- ale na dłuższą metę może to powodować problemy Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 18:46 Kto naprawia i ile godzin może korzystać - wszystko jest do dogadania przecież. Wiem po sobie - moja pralka jest używana raz - dwa razy w tygodniu przez niecałą godzinę, przez resztę czasu stoi i rdzewieje. To samo odkurzacz. Nie mówiąc o takich rzeczach, jak wiertarka. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 18:51 no tak, ale w takim razie po co to wszystko kupiłaś zamiast dogadać się z sąsiadami że będziesz prać u nich i odkurzać ich odkurzaczem a w zamian za to dasz im np samochód do użytku? Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 18:57 I to pożyczony od kolejnych sąsiadów. Pytanie moje brzmi, gdzie jest frajer, który zapłaci. Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:18 Bo nie jest to ogólnie przyjęte w zwyczaju. A powinno. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:41 nikt ci nie zabrania zmienić obyczaju wśród sąsiadów. ja nie mam wiertarki i żyję. Dlaczego więc narzucasz zwyczaj, że sama musisz mieć, a potem piszesz że "powinno być inaczej w zwyczaju". no wysil się na trochę WŁASNEJ konsekwencji. Generalnie, jak ktoś twierdzi że coś "powinno" być, to przede wszystkim tę powinność powinien mieć wobec siebie a nie innych. taki alfabet. Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:45 Nikomu nic nie narzucam, opisuję po prostu zjawisko i swoje przemyślenia na jego temat, nie denerwuj się tak Różne nowe obyczaje wprowadziłam wśród sąsiadów, może i ten wprowadzę, skoro już mi przyszedł do głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:56 ależ ja się sie denerwuję. tłumaczę ino, że jak mówisz, że "oni powinni" - to najpierw sprawdź czy sama to robisz, a jak mówisz, że "powinno tak być" - to- jak wyżej. inaczej to hipokryzja albo używaj innego słowa zamiast "powinni". Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 18:56 Tyle, ze osoba posiadająca, "te luksusy" przez wiele poranków, zamiast podziwiać gwiazdy, musiała sie ruszyć i " iść zasuwac na obcego typa i jego rodzne, zeby miał co zasunac, w celu napełnienia "będącego ponad to zamieszanie brzucha" Statek, ktorym ten pan płynął daleko był zbudowany, przez ludzi zarabiających grosze i napędzany paliwem z domieszka krwi. Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:17 No ale ja właśnie o tym piszę, że rzadko używane rzeczy powinno się kupować wspólnie w kilka osób - byłoby dużo taniej dla każdego z nich, bo nie dość, że kupno tańsze, to i eksploatacja. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:33 To ma sens w przypadku wiertarki, narzędzi itd - czyli rzeczy używanych naprawdę rzadko. Przy pralce i odkurzaczu juz nie. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:50 sens by miało gdyby pralka/odkurzacz/narzędzia itd były w oddzielnym dostępnym dla wszystkich pomieszczeniu, gdzie każdy z mieszkańców sobie wchodzi i korzysta, (i konsekwencja, że jak ktoś jest psuj i niechluj, to reszta niestety płaci za jego tryb życia i korzystania ze sprzętów więc i zadbanie sprzętów gorsze i koszty niewiele mniejsze, a dla tych oszczędniejszych dbających o sprzęt osób może nawet realnie większe) . wspólną pralnię mieliśmy w akademiku Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 20:15 A w Ameryce, to mają taki system, że w blokach na dole są pralnie i pralki, i nie potrzeba kupować pralki do mieszkania,bo są w pralni. W tych pralniach, to ukrywają się psychopatyczni mordercy i ganiają po całej pralni młode i śliczne bohaterki hollywoodzkich filmów. A w moim bloku za głębokiej komuny też była taka pralnia. Zapisywało się na np. wtorek, brało klucz od gospodarza bloku i można było używać infrastruktury. Ojciec rodziny znosił pralkę Franię na dół, matka rodziny gotowała pościel, ręczniki i bieliznę (było specjalne palenisko, kocioł trzeba było mieć własny) potem prała i wieszała w suszarni (sznury każdy lokator musiał mieć swoje). I tak to się, panie dziejku, robiło, póki nie przyszły pralki automatyczne i ludzie zaczęli prać we własnych łazienkach, a w infrastrukturze jakieś kartony zapleśniałe ktoś przechowuje teraz. A jeszcze sobie przypominam, że w takiej na przykład Francji, to ludzi stać na pralki, ale niektórym bardziej się opłaca korzystać z takich centrów pralniczych. Stoją sobie pralki, wrzuca się proszek i monetę i się czeka. We Francji oczywiście ludzie się zakochują w tych pralniach we współpraczach, porzucają ślubnych małżonków, więc może washing-mashine sharing to nie jest taki dobry pomysł?... Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 20:54 no ba, a nie pamiętasz jak kobity chodziły na rzekę z tarkami do ubrań i tak, całą grupą, prały? wcale nie potrzebowały pralek. Do tego trzeba wrócić, ot co Odpowiedz Link Zgłoś
demodee Re: Życie bez? pieniędzy 30.05.15, 21:57 Można by wrócić, ale co na to prawo wodne? Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez? pieniędzy 30.05.15, 22:16 pewnie nic, dopóki wodę będziesz rozbijać krople wody wkładając w to pracę własnych mięśni... Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 20:39 Ale takie pralnie do których dowozi sie pranie wymagają posiadania samochodu i zużywania benzyny przy okazji kazdego prania. Wątpliwa ekologia. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 21:33 verdana napisała: > Ale takie pralnie do których dowozi sie pranie wymagają posiadania samochodu i > zużywania benzyny przy okazji kazdego prania. Wątpliwa ekologia. W jednoosobowym gospodarstwie mozna dowozic na rowerze, spokojnie daje rade, sprawdzilam w praktyce. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 21:51 Ale w pięcioosobowym jest problem. Niedowozenie jest jednak prostsze, co by o tym nie mówić. Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 22:17 Szczerze to nie wyobrażam sobie dowożenia prania dokądkolwiek, jako elementu codzienności. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 22:29 Jak korzystasz z wyjazdowej pralni, to tak gromadzisz pranie, żeby załatwić całość za jedną wizytą. Jeżdżenie z każdą kupką nie jest ekonomiczne finansowo i czasowo. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 22:43 I wtedy musisz mieć samochód, szczególnie o ile masz na stanie dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 23:23 > I wtedy musisz mieć samochód, szczególnie o ile masz na stanie dziecko. Przyczepki rowerowe maja udzwig do kilkudziesieciu kg... I nie kazde rozwiazanie jest idealne dla kazdej osoby na kazdym etapie zyciowym. Ale jesli jest sie na etapie "piore raz na tydzien 4 kg wsad" czy "potrzebuje samochodu, zeby w co drugi czwartek pojechac odwiedzic babcie" to moze warto poszukac rozwiazan odmiennych od tych, ktorych potrzebuja ludzie na etapie "bloto, bloto, bloto, plac zabaw, boisko, psie lapy, 6-kg pralka chodzi dwa razy dziennie" czy "szkola, przedszkole, balet, angielski, karate, trening pilki, trzy zgrzewki wody, dwie mleka, a jeszcze wpasc codziennie do rodzicow i podrzucic im ich zakupy". Moze dyskomfort zawozenia prania raz na dwa tygodnie do pralni jest mniejszy niz wydanie ciezkiej kasy na pralke i obijania sie o nia kazdego ranka w zbyt ciasnej lazience? Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 23:37 ale jaka ciężka kasa na pralkę? poniżej 800zł można mieć dobrą pralkę u siebie, i dzięki temu nie trzeba mieć roweru z obowiązkowym oświetleniem żeby mandatu nie zapłacić, przyczepki do roweru lub dużego bagażnika z olinowaniem, worków do przewożenia, peleryny gdyby padało, i...kupy zdrowia własnego. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 23:54 alsk9 napisała: > ale jaka ciężka kasa na pralkę? poniżej 800zł można mieć dobrą pralkę u siebie > , i dzięki temu nie trzeba mieć roweru z obowiązkowym oświetleniem żeby mandat > u nie zapłacić, przyczepki do roweru lub dużego bagażnika z olinowaniem, worków > do przewożenia, peleryny gdyby padało, i...kupy zdrowia własnego. Nie robmy z igly widel, pranie dla jednej osoby z ca. dwoch tygodni miesci sie w jednej torbie ikeowej, przewiezc taki bagaz rowerem to zaden wyczyn, nie potrzeba do tego wyrafinowanego osprzetu. Jakas metode poruszania sie po miescie trzeba miec, czy to bilet okresowy, czy rower to juz kwestia osobnicza i w takim ukladzie dojazd do pralni nie stwarza dodatkowych kosztow. I rozumiem, ze dla waskiej specjalistki 800 zlotych to zaden pieniadz, ale serio wydawac 800 zlotych, zeby puscic pralke raz na dwa tygodnie? I to w mieszkaniu, ktore wynajmuje sie przez rok lub dwa? Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:11 pranie z 2 tygodni w 1 torbie? no proszęcię.... chyba faceta studenta co majtki zmienia co 4 dni. wiem że musisz jakąś teorię udowodnić, ale realnie - jak człowiek wyrósł z studenckiego dziadowania to do niego nie wraca chyba, że stracił pracę i jest zmuszony. a tu dodatkowym kosztem jest zużycie organizmu, dźwiganie ciężarów, zużyte buty, nogi, stawy i strata czasu który można spożytkować tak jak się chce a nie tak jak się musi. leczenie skutków zaiwaniania w deszczu z worem prania na plecach po dwóch latach wyjdzie drożej niż koszt pralki która będzie działać 7 lat. Popatrz na kobiety które wloką kilka razy w tygodniu siaty z zakupami do domu bo rodzinie trzeba, nie raz z kilkoma przesiadkami zanim dojadą, nie raz siaty za ciężkie, a one z żylakami, krzywym kręgosłupem, upocone, zmachane, z rękami po kolana -zawsze to był jeden z smutniejszych obrazów "utyrania" człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:17 Pominę już resztę z tego wzruszającego obrazka, ale skąd się teraz bierze pralki, działające 7 lat? Odpowiedz Link Zgłoś
pani.mysz Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:26 Ze sklepu. Moja obecna tyle właśnie me, nic się nigdy w niej nie zepsuło (TFU, tfu...!) Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:26 normalnie ze sklepu. Rodziców stara Amica padła po 11 latach prania intensywnego, teraz 5 rok mają Beko raz coś w niej naprawiali, mój Elektrolux dziala 8 rok, w siódmym trzeba było doinwestować 80zł. Ale kupuję rzeczy użytkowe z funkcjami które mi są potrzebne, a nie pralkę która ma mrugać na różowo, po praniu odegrać melodyjkę przypisaną do rodzaju prania z 20 dostępnych, koniecznie dotykowy panel, kształt syreny i inne zbędne cuda na kiju. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:32 > normalnie ze sklepu Tak własnie myślałam- nie kupowałaś ostatnio sprzętow AGD, a te nie wytrzymują już dłużej niż kilka lat- działanie po 7-10-15 lat należy niestety do przeszłości... > Ale kupuję rzeczy użytkowe z > funkcjami które mi są potrzebne, a nie pralkę która ma mrugać na różowo, po pra > niu odegrać melodyjkę przypisaną do rodzaju prania z 20 dostępnych, koniecznie > dotykowy panel, kształt syreny i inne zbędne cuda na kiju. To niczego nie zmienia, sprzęt ma teraz wytrzymać do czasu zakończenia gwarancji, cena i ilość funkcji nie mają znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pani.mysz Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:35 To urban legend jest. Wyjątkiem są lodówki, bo zakaz użycia freonu skrócił ich żywot. Kupujemy normalnie sprzęt, tak samo moja rodzina, znajomi i nic się po 2 latach nie psuje. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:37 pani.mysz napisał(a): > To urban legend jest. OK- przekażę to wszystkim moim zepsutym sprzętom oraz współpracownikom z mojej branży technologicznej- niech wiedzą, ze sa w mylnym błędzie Historia serwisowa nie może być przecież miarodajna Odpowiedz Link Zgłoś
pani.mysz Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:38 Twoi koledzy to taki sam argument jak moja rodzina. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 17:24 Po 2 latach nie, ale po 10 na bank . Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Życie bez pieniędzy 02.06.15, 12:10 No po 10 latach to można powiedzieć, że za 800 zł to się już pralka zamortyzowała - wychodzi po 80 zł na rok, niecałe 6,67 zł na miesiąc, więc już bez przesady, tyle można przez te lata na "fundusz pralkowy" odkładać nawet z niewielkich dochodów. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:38 Lodówkę mam 4 letnią. Gwarancja dawno się skończyła. I jakoś działa. Wiadomo jaka jest strategia produkcji i sprzedaży, ale jak się nie kupuje najgorszej chińszczyzny, nie trafi na felerny model i użytkuje normalnie to działa lata. Nie wymyślaj.. 10 lat temu te same teksty słyszałam "teeeeraz już takich nie robią". Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:40 Tak sobie z myszą tłumaczcie- i oby omijało was jak najdłużej Odpowiedz Link Zgłoś
pani.mysz Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:40 Tak, tak, bo jak ktoś ma inne doświadczenie to sobie wmawia, oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:42 Ależ skąd, ja widzę tylko od kilkunastu lat statystyki serwisowe- zupełnie nieistotne dla przeciętnego użytkownika sprzętu RTV-AGD EOT, bo dyskusja staje się mocno jalowa. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:52 może po prostu twoja firma jest kiepska. Odpowiedz Link Zgłoś
katrinaaa81 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 09:48 Urban legend, który obowiązuje na moim terenie brzmi: sprzęty elektroniczne wytrzymują 5 lat (ale w zasadzie to pokrywa się z okresem gwarancji, bo gwarancję za dodatkową opłatą można przedłużyć zazwyczaj do tych 5 lat). I niestety u mnie w przypadku pralki i odkurzacza się sprawdziło. Obie rzeczy wytrzymały 6 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Życie bez pieniędzy 02.06.15, 16:59 W 2002 kupiłam pralkę z elektronicznymi bajerami, która padła po 5 latach. Następną wybrałam prostą jak konstrukcja cepa i działa już 8 lat, po drodze były tylko dwie drobne naprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 11:44 > Tak własnie myślałam- nie kupowałaś ostatnio sprzętow AGD, a te nie > wytrzymują już dłużej niż kilka lat TYle że tych 12 - 15 lat temu mówiło się to samo, dokładnie pamiętam. A mnie wszystko kupione właśnie w tym czasie działa, zmywarka, lodówka, pralka, każdy sprzęt innej marki. Rzeczywiście pralka jest na ukończeniu, prawdopodobnie po wakacjach będę musiała kupić nową, ale tez moja kosztowała 1000 złotych, bo to był jeden z tańszych modeli - to wychodzi 64 złote rocznie... Płytę i piekarnik mam "nowe", to czteroletnie sprzęty, tfutfu, nigdy nic sie z nimi nie zadziało, a nie chciałabym, bo płyta to mastercook, którego już niestety nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 09:25 > Tak własnie myślałam- nie kupowałaś ostatnio sprzętow AGD, a te nie > wytrzymują już dłużej niż kilka lat >TYle że tych 12 - 15 lat temu mówiło się to samo, dokładnie pamiętam. tez to pamiętam, i z duszą na ramieniu kupowałam pralkę, jakieś 10 lat temu. Owszem, grzałkę chyba ze dwa razy juz trzeba było wymienić (na szczęście robi to mój mąż, więc koszt tylko grzałki) i chodzi Suszarka ma tyle samo lat. Lodówke mam młodszą, ma jakieś 4-5 lat, działa na razie bez zarzutu. Może jednak kwestia marki? Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 23:27 Mamy siedmioletnią pralkę, ostatnio padł jej czujnik napełnienia i brała za dużo wody, więc mąż ją rozebrał i czujnik naprawił. Za pierwszym razem zajęło mu to parę godzin, bo musiał rozkminić zjawisko, za drugim razem naprawił w kwadrans. Podejrzewam, że sporo usterek da się naprawić, tylko trzeba spróbować. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:33 > h wyjdzie drożej niż koszt pralki która będzie działać 7 lat. Tylko co Ci po pralce, ktora dziala 7 lat, jesli po roku, dwoch, trzech latach zmieniasz mieszkanie i znowu okazuje sie, ze w mieszkaniu idealnym wneka na pralke jest niekompatybilna z Twoja dotychczasowa pralka? Nie wszyscy sie zakorzeniaja w tym samym miejscu. > pranie z 2 tygodni w 1 torbie? no proszęcię.... chyba faceta studenta co majt > ki zmienia co 4 dni. Facet student, co zmienia gacie co 4 dni ma po tych dwoch tygodniach... 3 pary gaci. No to sie akurat do woreczka foliowego miesci, w ikeowym torbiszczu jest nie do odnalezienia. Kurcze, rok temu pakowalam sie na dziesieciodniowy wyjazd, zmiescilam sie do kabinowki, dwie kabinowki to niecala ikeowa torba. Ok, rozumiem, ze jak ktos ma powazna nadwage, to ma wieksze ciuchy, ale tu mi brakuje doswiadczen, nie wiem, ile zajmuja miejsca. Mowisz, ze wyjdzie wiecej niz 8 kg wsadu? > Popatrz na kobiety które wloką kilka razy w tygodniu siaty z zakupami do domu b > o rodzinie trzeba, nie raz z kilkoma przesiadkami zanim dojadą, nie raz siaty z > a ciężkie, a one z żylakami, krzywym kręgosłupem, upocone, zmachane, z rękami p > o kolana -zawsze to był jeden z smutniejszych obrazów "utyrania" człowieka. Patrze. I doprawdy nie widze analogii miedzy "kilka razy w tygodniu siaty z zakupami z kilkoma przesiadkami i dojsciem" a "8 kg wiezione na bagazniku od drzwi do drzwi raz na dwa tygodnie". I serio, zawsze ilekroc mam cos ciezkiego do przewiezienia wybieram rower, bo na rower musze zaladowac raz i moge podjechac do drzwi, od samochodu zawsze jest dalej, bo nie da sie zaparkowac na progu. > wiem że musisz jakąś teorię udowodnić, > a tu dodatkowym kosztem jest zużycie organizmu, dźwiganie ciężarów, zużyte buty > , nogi, stawy I kto tu musi udowodnic jakas teorie? Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:50 No ty usiłujesz udowodnić, jak to fajniej jest nie mieć pralki w domu do dyspozycji w każdym momencie za 800zł która podziała z 7 lat, a w zamian kupić rower, torby, bagażnik, zdzierać buty, kolana, dźwigać ciężkie siaty i deszcz nie deszcz, zima czy upał - zaiwaniać pół miasta do pralni z praniem wszystkich ciuchów/bielizny/pościeli/obrusów/dywaników/itd i poświęcać na to kilka godzin bo to niby taniej? wygodniej? oszczędniej? z żadnej strony ani nie taniej, ani nie oszczędniej, ani nie wygodniej, a koszt roweru, czasu i innych rzeczy które trzeba zużyć i poświęcić żeby prać w pralni miejskiej - w całościowym ujęciu jest wyższy niż kupno pralki i jej używanie w domu. o tym, że opcja zewnętrznej pralni jest wygodna dla tymczasowo mieszkających, już chwilę temu pisałam, więc nie wiem co znowu chcesz udowadniać powołując się, że takim pralka nie jest potrezbna. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 01:14 I jeszcze jedno- w pralni publicznej też nie pierze się za darmo. www.polska.blanc-lys.com/ursynow/ pierwszy z brzegu cennik i co otrzymujemy? że jak już wydamy kasę na rower i bagażnik i zawieziemy pranie do pralni, i wypierzemy co 2 tygodnie (tiia) wkład do 7 kg (cena 15zł), oraz go wrzucimy do suszarki(cena 10 zł) żeby mokrego ciężkiego nie taszczyć to po roku będziemy biedniejsi o 650zł plus cena roweru bagażnika straconego czasu itd. Czyli nawet jakby nam się pralka co 2 lata psuła to i tak wydamy mniej kasy niż wożąc do płatnej pralni. Taniej będzie tylko jak wypierzemy u sąsiada który za to zapłaci, a jak nie kupimy pralki w ramach takich "oszczędności" to kto wie, czy któraś z pań forumowych nie straci pracy gdyż z braku klientów nie będzie nikomu potrzebna. Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 12:09 Prosta kalkulacja przy stu praniach rocznie (piorę 2.5 - 3 razy więcej), ale niech tam, są tacy, co piorą mniej. Zakup pralki to około 100 złotych rocznie, czyli złotówka za jedno pranie. Woda około złotówki, prąd 50 groszy. To daje 2.50 za pranie. Tańsze od pralni o 12.5. Po stu praniach, czyli roku, zwraca się koszt zakupu pralki i to nie najtańszej, bo za 1250. Nie licząc czasu straconego na dojazdy i czekanie na pranie oraz tony ciuchów do przeniesienia w dwie strony. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 12:15 Gdy byłam w wersji singiel to pranie szło 2 x w tygodniu. Rodzina w wersji 2+2 z małymi dziećmi to pranie praktycznie codziennie. Pranie raz na dwa tygodnie można między bajki włożyć, chyba, że w międzyczasie ciągle coś się pierze ręcznie. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 23:46 szarsz napisała: > Prosta kalkulacja przy stu praniach rocznie (piorę 2.5 - 3 razy więcej), ale ni > ech tam, są tacy, co piorą mniej. > Zakup pralki to około 100 złotych rocznie, czyli złotówka za jedno pranie. > Woda około złotówki, prąd 50 groszy. To daje 2.50 za pranie. Tańsze od pralni o > 12.5. Po stu praniach, czyli roku, zwraca się koszt zakupu pralki i to nie naj > tańszej, bo za 1250. Nie licząc czasu straconego na dojazdy i czekanie na prani > e oraz tony ciuchów do przeniesienia w dwie strony. Dlatego na samym poczatku tej wielkiej dyskusji bylo w mojej wypowiedzi "moze". Oraz "warto poszukac innych rozwiazan [niz ludzie w innej sytuacji zyciowej, np. wielodzietna rodzina]". Ja placilam za pranie 2€, pranie w domu - woda, prad, proszek, bez amortyzacji pralki - 0,6 €. Czyli amortyzacja pralki to 1,4€ na pranie. Najtansza, bardzo kiepska, pralka kosztuje okolo 210€. 150 pran. Jako singiel pralam raz na tydzien. 3 lata prania. W bardzo kiepskiej pralce. A moja ulubiona pralnia, z fajnymi wypasionymi maszynami, byla tuz kolo targu, na ktory i tak dwa razy w tygodniu jechalam po swieze warzywa i owoce. Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 00:15 > Jako singiel No. Dlatego trzeci raz napiszę: to rozwiązanie ewentualnie dla młodych singli lub ewentualnie par. I szczerze: chciałabym zobaczyć Cię z 8 kilami prania i warzywami/owocami z targu na rowerze... Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 08:49 Singiel też nie lubi marnotrawić czasu w pralni ani jechać przez całe miasto by uprać sobie spodnie i bluzy, a potem z powrotem z tym wracać. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 08:59 Poza tym singiel nie ma tylko ciuchów do prania, ale także pościel (tak, single zmieniają też pościel i to częściej niż raz w miesiącu), ręczniki, obrusy, jak mają psa legowiska, kuchenne ścierki, firanki. To razem wychodzi raczej częściej niż raz na dwa tygodnie. U mnie pralka "chodzi" dwa razy w tygodniu. I to często na dwa wsady (np. pościel/ciuchy, ręczniki/ciuchy, jasne ciuchy/kolorowe lub ciemne ciuchy). Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 11:57 > Tylko co Ci po pralce, ktora dziala 7 lat, jesli po roku, dwoch, trzech latach > zmieniasz mieszkanie Przychodzi czas w życiu czlowieka, ze nie przeprowadza się juz co dwa - trzy lata. Jeśli przychodzą dzieci, to z 8 kilo co 2 tygodnie (co i tak jest dla mnie jakimś harcorem, no ale co kto lubi) robi się 2 - 3 kilo dziennie. Małemu dziecku, które przebiera sie x razy dziennie tez kupisz tyle ciuchów, żeby mu starczyło na 2 tygodnie? I prześcieradeł i całego osprzętu? I kupisz mu rzeczywiście tę górę ciuchów, jednorazowych lub dwurazowych, bo dziecko przecież na początku wyrasta z ubrań w kilka tygodni? W smie jak już to lepiej jednorazowe, przynajmniej się od razu wywali, nie trzeba będzie nosić... Pisałam od początku - że to rozwiązanie co najwyżej dla młodych singli i każdym postem to potwierdzasz. Podporządkowanie swojego życia praniu, kupowanie 20 zmian ciuchów, jeżdżenie do pralni i z powrotem, czekanie tam, aż się wypierze i wysuszy? Co z kocami, kołdrami i poduszkami, też paka i na rowerek? Zamiast rozsiąść się na czterech literach w wygodnym fotelu z kawką czy ugotować obiad? Jeszcze pralna w bloku - to jak cię mogę, chociaż dźwiganie misek z praniem wciąż nie jest moim ulubionym zajęciem, za bardzo lubię swój kręgosłup. Uznaję swoje lenistwo - dla mnie zaiwanianie po trzy razy dziennie co półtorej godziny do piwnicy (włożyć pranie, przełożyć do suszarki, przynieść) to nie jest szczyt wygody. Ale próba udowodnienia wyższości pralni miejskiej nad pralką we własnej łazience jest jakimś totalnym absurdem Odpowiedz Link Zgłoś
ada1214 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 12:54 Ja jestem eko maniakiem ale w kwestii pralek i pralni jestem jednak po drugiej stronie barykady. Mam pralnie, suszarnie w piwinicy i z niej korzystam. To jest akurat ok, bo w domu nie mam miejsca na te sprzety, poza tym te pralki sa naprawde duze i moge wyprac tam wszystko. W domu bym takiej maszynerii na pewno nie miala. Ale jak kiedys byla awaria i musialam zasuwac z torbami do takiej niby publicznej pralni to mi wszystko opadalo. To jest logistyczny koszmar- pod kazdym wzgledem. Najpierw dotargac te torby prania, potem siedziec tam podczas prania i sie nudzic. Nie wiadomo tez czy jak tam przyjedziesz to okurat bedzie wolne- wiec albo bujaj sie z tymi torbami z powrotem zeby za dwie godziny znow tam sie turlac, albo czekaj tam na swoja kolejke. Nigdy wiecej, juz chyba predzej w rekach bede prac. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 08:47 Też nie rozumiem idei tych publicznych pralni, ani wygodne, ani praktyczne, ani nie oszczędza czasu, biorąc pod uwagę dojazd pieniędzy chyba też nie oszczędza. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Życie bez pieniędzy 02.06.15, 17:09 > Popatrz na kobiety które wloką kilka razy w tygodniu siaty z zakupami do domu b > o rodzinie trzeba, nie raz z kilkoma przesiadkami zanim dojadą, nie raz siaty z > a ciężkie, a one z żylakami, krzywym kręgosłupem, upocone, zmachane, z rękami p > o kolana -zawsze to był jeden z smutniejszych obrazów "utyrania" człowieka. Dramatyzujesz Dźwigam ciężkie siaty od ponad ćwierć wieku i nie narzekam na zdrowie (teraz już co prawda nie kupuję jedzenia dla dużej rodziny, ale worki ze żwirkiem i suchą karma dla kotów też swoje ważą). I nie, nie jestem zwolenniczką dowożenia prania do wspólnych pralni, bo lubię mieć nielimitowany dostęp do pralki, ale jeśli komuś to pasuje, nie trzeba się przesadnie użalać nad jego kręgosłupem i stawami. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 09:03 O, i tu sie mylisz. W takim wypadku musisz mieć dużo ubrań, minimum 15 zmian bielizny na przykład. Innymi słowy wydajesz pieniądze i konsumujesz, tylko co innego. Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 12:01 15 to mało, dorosłym też może się zdarzyć choroba czy zamoczenie bielizny, trzeba jej mieć 20 zmian. I 20 bluzek z krótkim i 20 z długim rękawem, 6 - 8 par spodni, tyleż samo piżam. A odzież sportowa? Kto ma, ten wie, jak śmierdoli przepocona po bieganiu sportowa koszulka. Chodzę na różne sporty 3 razy w tygodniu, to daje 7 (jedna na zapas) zmian odzieży sportowej, która wciąż leży w koszu i zwyczajnie śmierdzi. Taktak, ja wiem, w takiej sytuacji można przecież przeprać ręcznie. Wszystko można, tylko po co? Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 23:36 Chodzę na różne sporty 3 razy w tygodniu, > to daje 7 (jedna na zapas) zmian odzieży sportowej, która wciąż leży w koszu i > zwyczajnie śmierdzi. Taktak, ja wiem, w takiej sytuacji można przecież przeprać > ręcznie. A ja chodze cztery raz w tygodniu na basen. I nie mam czterech kostiumow kapielowych, zeby sobie gnily w koszu. Ale fakt, zawsze ilekroc wymieniam basen na jakiekolwiek inne zajecia sportowe, to jestem zaskoczona, jak wielka robi sie torba - bo ciuchy, buty, reczniki do mycia, reczniki do polozenia na urzadzeniach/macie treningowej - i wszystko oprocz butow trzeba uprac. Dlatego na poczatku tej odnozki pisalam: "I nie kazde rozwiazanie jest idealne dla kazdej osoby na kazdym etapie zyciowym." Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 23:53 > 15 to mało, dorosłym też może się zdarzyć choroba czy zamoczenie bielizny, trze > ba jej mieć 20 zmian. I 20 bluzek z krótkim i 20 z długim rękawem, 6 - 8 par sp > odni, tyleż samo piża Ale skad Ci sie bierze 20 bluzek z dlugiem i 20 bluzek z krotkim? Jak moczysz bielizne to od razu szesc kompletow bluzek zalatwiasz? Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 00:12 Błagam, Turzyco. 14 dni to 15 bluzek, bo przecież jedną masz na sobie. Zakładam jedno wyjście wieczorne, na które mam ochotę się przebrać po pracy + jedną bardziej elegancką okazję, która być może się trafi, być może nie. I już masz 18 bluzek, bez żadnego zapasu na niespodziewane pobrudzenie. Rzeczywiście to tak dużo? Odpowiedz Link Zgłoś
babcia.stefa Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 08:32 I wtedy musisz mieć sporą kupkę wszystkiego w każdym kolorze, żeby to miało sens. Odpowiedz Link Zgłoś
pani.mysz Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:24 Ale nawet wtedy jest problem jak się ktoś wyprowadza, czy mu się zwróci część pieniędzy skoro coś było niedawno kupione, a jak wiertarka była jego, bo ktoś inny kupił odkurzacz a ktoś tam żelazko to on się wyprowadzi z wiertarką. I o ile wiertarka nie jest przedmiotem pierwszej potrzeby to nie wyobrażam sobie czekać na moją kolejkę do odkurzacza jak właśnie wysypałam cukier albo stłukłam szklankę. Odpowiedz Link Zgłoś
mandolinka.bramborova Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 17:40 Kiedyś chyba tak myślano o toaletach, w końcu korzysta się z niej tylko kilka razy dziennie. Z wanny/prysznica - 2 razy dziennie. Ale czy ktoś chciałby powrotu do czasów, kiedy toalety były na piętro? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Życie bez pieniędzy 02.06.15, 22:36 "No ale ja właśnie o tym piszę, że rzadko używane rzeczy powinno się kupować wspólnie w kilka osób - byłoby dużo taniej dla każdego z nich, bo nie dość, że kupno tańsze, to i eksploatacja." jest to dość utopijne i mało praktyczne nie chciałabym miec odkurzacza u sąsiada, bo o ile mozna ustalic dyzury korzystania to są sytuacje nieoczekiwane. Poza tym co zrobic jak sie okazuje ze 3 osoby chcą odkurzac w sobotę, bo kazdy w tygodniu pracuje? tak samo auto- można się wymieniac, ale co w sytuacji gdy akurat kazdy ma potrzebę skorzystania- bo jednemu wypadł wyjazd do rodziny, innemu na działkę etc no kluczowa kwestia- czy aby na pewno będziemy umieli się dogadac w razie np naprawy auta? a jak 1/3 użytkowników nie będzie miała na naprawę? Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:30 szarsz napisała: > > np. wspólne używanie samochodu przez kilka rodzin albo pralki. > > Ale w praktyce jakby to miało bezkonfliktowo przebiegać? Ja mam taka opcje - w piwnicy bloku stoi kilka pralek i suszarek, zetony pokrywaja koszt wody, pradu i eksplatacji. Wyglada mniej wiecej jak w "Teorii wielkiego podrywu", tylko nie ma stolu do skladania prania. Konfliktow jak na razie nie bylo. W poprzedniej kamienicy mielismy wspolna suszarke, do sv nalezalo zostawianie kosza na pranie, zeby nasteony uzytkownik mogl przerzucic wysuszone rzeczy i wlozyc swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:59 Ale gdyby ta pralka była jedna, to już nie byłoby tak bezkonfliktowo Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:39 kk345 napisała: > Ale gdyby ta pralka była jedna, to już nie byłoby tak bezkonfliktowo Suszarka byla jedna. Na cala kamienice. Teraz mam wiecej pralek, ale i wiecej potencjalnych korzystajacych, bo to blok nie kamienica. Kwestia nie w ilosci pralek jako takiej, ale w ilosci korzystajacych. No i z pralek w pralni mozna korzystac takze po 22, a jednak wirowanie po nocach ma duze szanse zakonczyc sie sasiedzkimi niesnaskami. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 21:43 To ja mam przykład z Polski, wczesne lata 90-te: w naszym nowym, wzorcowym bloku zorganizowano na wzór szwedzki, na ich licencji pralnię: mieliśmy w piwnicy jako mieszkańcy do dyspozycji pralnię, a w niej dwie przemyslowe pralki, suszarkę i deskę do prasowania plus maglownicę, wpisywało sie stan licznika prądu i wody i płaciło za ich zużycie. Pomieszczenie było zamykane na klucz, dostępny u dozorczyni, pralnię rezerwowało sie zostawiając specjalny zameczek z numerem mieszkania na tablicy z datami. Bardzo wygodne, uwielbiałam system: majac na stanie niemowlaka nie miałam w domu pralki, tetrowe pieluchy prały się i suszyły w pralni, to był niespotykany wtedy luksus. System załamał się, kiedy szacowna dozorczyni wyjasniła mi w zołnierskich słowach, ze dzień przed Wigilią mi klucza nie wyda (mimo rezerwacji), bo to nie wypada prać przed Świętami I tak polska mentalność wymusiła na nas zakup pralki do prania tetry w swięta kościelne i państwowe Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 23:11 tak polsk > a mentalność wymusiła na nas zakup pralki do prania tetry w swięta kościelne i > państwowe U mnie kluczem do pralni jest klucz do mieszkania. A pralnia ratuje przed niemieckimi obostrzeniami w zakresie ciszy, bo jest na tyle odizolowana, ze mozna prac po nocy i w niedziele. I w Wielki Piatek... Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 23:12 hehehehehe na studiach wynajmowałam parter u starszej pani mieszkającej piętro wyżej, pani bardzo wylewnie zachęcała żebym korzystała z pralki która u mnie stała (stara frania), większość rzeczy prałam ręcznie na bieżąco, ale jak pani tak oferuje... no więc w którąś sobotę około 14tej wzięłam się za pranie pościeli, włączyłam franię, a pani przybiega do mnie z aferą co ja najlepszego robię! bardzo zdegustowana że pralkę włączyłam. jej argument - "bo ona już od piątku wieczorem tylko się modli, nie robi nic co bardziej hałasuje, i ja też od piątku wieczór do poniedziałku nie powinnam pralki włączać... i co by sąsiedzi pomyśleli o niej, jakby usłyszeli włączoną pralkę"... padłam. Potem okazało się, że to był dopiero początek pani ciekawych pomysłów więc długo tam nie zostałam Odpowiedz Link Zgłoś
kasiamat00 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 06:57 Ja mam jedna pralke na 6 mieszkan - taki szwajcarski standard, dobrze, ze na 6, a nie 9-10. Przy 6 wiekszych problemow nie ma (a sa wsrod nich co najmniej 2 rodziny z dziecmi, singli brak), przy 9 (w innym mieszkaniu, na poczatku) trzeba bylo pranie planowac z wyprzedzeniem, ale tez sie dalo. Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 22:22 > Ja mam taka opcje - w piwnicy bloku stoi kilka pralek i suszarek, zetony pokrywaja koszt wody, > pradu i eksplatacji. Ale wiesz, mam niejasne wrażenie, że to się może sprawdzać wyłącznie wtedy, kiedy człowiek jest młodym bezdzietnym singlem ze zdrowym kręgosłupem. Ewentualnie młodą bezdzietną parą ze zdrowymi kręgosłupami. Miska z mokrym praniem waży jakąś niewiarygodną liczbę kilogramów a czekanie na koniec suszenia i latanie po x razy po schodach za tym doprowadzałoby mnie do szału. Szczególnie z niemowlakiem pod pachą. Albo dwulatkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 23:07 > Ale wiesz, mam niejasne wrażenie, że to się może sprawdzać wyłącznie wtedy, kie > dy człowiek jest młodym bezdzietnym singlem ze zdrowym kręgosłupem. Ewentualnie > młodą bezdzietną parą ze zdrowymi kręgosłupami. > Miska z mokrym praniem waży jakąś niewiarygodną liczbę kilogramów a czekanie na > koniec suszenia i latanie po x razy po schodach za tym doprowadzałoby mnie do > szału. Szczególnie z niemowlakiem pod pachą. Albo dwulatkiem. Winde mamy. A tak serio to o ile kamienica byla studencko-emerycka, tak blok jest zasiedlony przez rodziny i pralnia jest uzytkowana takze przez matki dzieciom. I to licznym dzieciom. Pewnie miedzy innymi dlatego ze dzieki temu maja w mieszkaniu znacznie wiecej miejsca. O sumarycznie nizszych kosztach nie wspominam. No i koniec koncow mamy kapitalizm i demokracje, a nie komunistyczna urawnilowke, rozwiazanie jest do dyspozycji, ale nie jest jedynym mozliwym. Jesli ktos z jakichkolwiek wzgledow - rodzinnych, lokalowych, zdrowotnych czy po prostu z racji fobii, ze we wspolnej pralce rozwijaja sie jakies bakterie mutanty - woli miec wlasna pralke, to ma wlasna, w mieszkaniu sa przylacza do pralki i zmywarki. Chcialam tylko napisac, jak rozwazane tu poniekad teoretycznie dzielenie pralki czy samochodu stosowane jest w praktyce. Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 23:42 > mamy kapitalizm i demokracje, a nie komunistyczna urawnilowke, rozwiazanie jest do dyspozycji, I bardzo słusznie - sama korzystałam z podobnych rozwiązań, ale wyłącznie czasowo, gdzieś w świecie, gdy wynajęty lokal nie oferował takiego luksusu. Mam przemiłe wspomnienia, i ludzi się spotyka, i poszerzyć horyzonta można... Mieszkałam też przez chwilę w kraju, w którym i łazienka nie była oczywistością w mieszkaniu i niektórzy chadzali do wspólnej łaźni. Zawsze traktowałam te rozwiązania jako oszczędnościowe i pożerające czas, a nie wygodne. > jak rozwazane tu poniekad teoretycznie dzielenie pralki czy samochodu stosowane jest w praktyce e, o samochodzie, prócz problemów, nie ma ani słowa Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 23:50 u nas na mieście są pralnie samoobsługowe, używane przez studentów, gości przyjezdnych, czy innego typu osoby które mieszkają czasowo więc nie chcą swojej mobilności ograniczać kupowaniem większego wyposażenia domowego. ale dla kogoś "osiadłego" w danym miejscu taniej, szybciej, wygodniej jest mieć własną pralkę i wolność wyboru co i kiedy sobie pierze. Zapylanie z workami prania do pralni miejskiej i czekanie aż się wypierze, jeśli mogę w domu nastawić i w międzyczasie prania zrobić sto innych rzeczy albo odpoczywać - jest zbyt wysiłkogenne, zatem nieopłacalne. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:08 > e, o samochodzie, prócz problemów, nie ma ani słowa Bo mi sie nie chcialo elaboratow pisac. A moglabym w ujeciu historycznym na podstawie zeznan uzytkownikow automobilklubow (lata 60-te, samochody dzielone przez wspolpracownikow i odpowiednie ukladanie kalendarza urlopow). Do czystego car-sharingu dopiero sie przymierzam, coraz wiecej naszych przyjaciol z niego korzysta, w takich systemach: www.stattauto-hl.de/preise/preisliste/ i chwala sobie rozwiazanie, bo jak cos to samochod jest, na wypad na grilla do przyjaciolek w gluszy biora jakies malenstwo, na zakupy meblowe wielkie kombi czy zgola sprintera. Pewnie po przeprowadzce zastanowimy sie jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 12:15 > lata 60-te, samochody dzielone przez wspolpracownikow i odpowiednie ukladanie > kalendarza urlopow Zadadka: dlaczego automobilkluby nie kultywują tej cudnej tradycji układania urlopów? > bo jak cos to samochod jest, na wypad na grilla do przyjaciolek w gluszy biora jakies > malenstwo, na zakupy meblowe wielkie kombi czy zgola sprintera. I to jest świetny pomysł - szczególnie z tymi dużymi samochodami. Ale znowu, przy dzieciach, to już nie bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 23:32 > > Miska z mokrym praniem waży jakąś niewiarygodną liczbę kilogramów a czekanie na > koniec suszenia i latanie po x razy po schodach za tym doprowadzałoby mnie do > szału. Szczególnie z niemowlakiem pod pachą. Albo dwulatkiem. No proszę Cię, nie piętrz Nie było mowy o lataniu z mokrym praniem, pranie sie suszy na dole i luksusowo przynosi suche do mieszkania. Pralki i suszarki przemyślowe, czyli mieszczące małą kanapę i suszące naraz pranie z 4 pralek! Z dzieciakiem na te 10 minut ktoś zostawał albo brało się go ze sobą. Dodam, ze podczas KAZDEJ naszej imprezy wizyta w pralni i prezentowanie tego cuda przyjaciołom było obowiązkowym punktem programu, wymuszanym przez publiczność. Po 25 latach na imprezach nadal pojawia się oddolnie tekst: a pamiętacie nasze wyprawy do pralni? Nie wspomnę o wzajemnym wożeniu się wózkiem na pranie po piwnicznych korytarzach.. Ech, po co my się przeprowadzaliśmy? Odpowiedz Link Zgłoś
pani.mysz Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 23:41 Ale jak w związku z tym wysuszyć jedno pranie? Jak się mieszka samemu i nie ma tyle ubrań żeby uzbierać na 4 pralki? Sama bym bardzo długo zbierała. I czy ta pralka stoi u mnie, czy w piwnicy to zużywa tyle samo wody i prądu. Sama pralka też zużywa się o wiele szybciej niż w mieszkaniu bo nie piorę tylko ja a wielu sąsiadów. Więc nie rozumiem sensu, naprawdę. W Stanach to jest popularne głównie ze względu na powszechne przeprowadzki i wynajem - wygodnie jest mieć mniej rzeczy. Ale jak ludzie mieszkają latami w tym samym miejscu to nie rozumiem idei. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:01 > Ale jak w związku z tym wysuszyć jedno pranie? Fakt, ze suszarka mieści DO czterech wsadów pralki nie oznacza, ze nie wolno do niej wrzucać mniej. Teraz mam własną suszarkę stojąca w pralni i czasem zimą, by nie kisić grubszych rzeczy na sznurkach, włączam maszynę z niepełnym wsadem- szczególnie, ze suszarka ma czujnik wilgotności tkanin i kończy suszenie, kiedy wysuszy ubrania > I czy ta pralka stoi u mnie, czy w piwnicy to zużywa tyle samo wody i prądu. Ale nie ponosisz kosztów zakupu tych urządzeń, to raczej logiczne? Odpowiedz Link Zgłoś
pani.mysz Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:19 Moja poprzednia pralka działała 15 lat, obecna ma już 7. Żadna z nich to nie był jakiś cud, zwykłe pralki za niewielkie pieniądze. W przeliczeniu na lata używania to żaden koszt. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:29 Obawiam się, ze żadna z kolejnych, zakupionych obecnie nie pożyje dłużej niż 3-5 lat Niestety, piszę z doświadczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pani.mysz Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:40 To samo mi mówili 10 lat temu. Że żaden sprzęt już mi tyle nie podziała. Jakoś działają. Odpowiedz Link Zgłoś
mandolinka.bramborova Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 17:58 >Ale nie ponosisz kosztów zakupu tych urządzeń, to raczej logiczne? Na pewno? Przecież ktoś to kupił. Ktoś, zapewne zarządca kamienicy. Za coś, zapewne za czynsz. Więc ponosi się koszt, ale mniejszy, bo podzielony na X rodzin. Na świecie nie ma nic za darmo. Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 18:53 > Więc ponosi się koszt, ale mniejszy, bo podzielony na X rodzin. Niekoniecznei mniejszy, bo sprzęt się zuż?wa X razy szybciej i trzeba go X razy częściej wymieniać. JEDYNY koszt, na którym tu można oszczędzić, to metraż przeznaczony pod te pralki i suszarnie, bo zajmują X razy mniej miejsca. Tylko tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 23:48 > Nie było mowy o lataniu z mokrym praniem, pranie sie suszy na dole i luksusowo przynosi > suche do mieszkania. Znam nieco inną definicję luksusu. Jezu, to prawie jakby twierdzić, że można w piecu palić, bo to tak samo wygodne, jak kaloryfery... A może to ja jestem leniwa jak Garfield > Z dzieciakiem na te 10 minut ktoś zostawał Ale że tak konkretnie, kto? I niemal codziennie? Prosić kogoś o opiekę nad dziećmi, bo pranie muszę zrobić, przez dziesięć lat na przykład? > Dodam, ze podczas KAZDEJ naszej imprezy wizyta w pralni i prezentowanie tego cuda > przyjaciołom było obowiązkowym punktem programu, wymuszanym przez publiczność. A nienie, towarzyski aspekt sprawy jak najbardziej rozumiem i popieram. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:08 > Znam nieco inną definicję luksusu. W mieszkaniu musiałabym pranie wywlec z pralki, rozstawić suszarkę w pokoju/na balkonie i czekać min do następnego dnia na jego wyschnięcie. Tu schodziłam do pralni, a po 2-3 godzinach miałam wszystko czyste, suche i gorące, czyli część ubrań nie wymagała też prasowania. Przy niemowlaku i tetrowych pieluchach był to dla mnie niewyobrażalny luksus > Ale że tak konkretnie, kto? I niemal codziennie? Prosić kogoś o opiekę nad dzie > ćmi, bo pranie muszę zrobić, przez dziesięć lat na przykład? Mąż na przykład Codziennie to nie wiem, wtedy robiłam pranie raz/dwa razy w tygodniu, teraz też się to nie zmieniło. Dziecko jedno, błotnistego ogrodu i zwierząt brak. Cztery ponadnormatywne pralki wtedy a jedna teraz spokojnie załatwiają sprawę. No i nie oszukujmy się- ile matek teraz pierze kilkadziesiąt pieluch każdego dnia? > bo pranie muszę zrobić, przez dziesięć lat na przykład? ale jaki jest powód załatwiania opieki na 10 minut dla 8-10 latka? > A nienie, towarzyski aspekt sprawy jak najbardziej rozumiem i popieram. Ba! Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:12 > ale jaki jest powód załatwiania opieki na 10 minut dla 8-10 latka? Ha, ja to policzyłam jak u siebie - mam dwójkę, z różnicą pięciu lat. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:18 To nadal 10-latek może przez chwilę zostać z 5-latkiem Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 09:41 >W mieszkaniu musiałabym pranie wywlec z pralki, w pralni tez musisz wywlec z pralki > rozstawić suszarkę w pokoju/na balkonie na rtarasie mam na stałe suszarke, a w pomieszczeniu z pralką - suszarkę elektryczną - tylko przełożyć z pralki do suszarki >i czekać min do następnego dnia na jego wyschnięcie. latem ubrania na dworze mam suche w 2 godziny >Tu schodziłam do pralni, a po 2-3 godzinach miałam wszystko czyste, suche i gorące, czyli część ubrań nie wymagała też prasowania. hmmm... mam to samo we własnym domu W dalszym ciągu noszenie koszy z brudami jest dla mnie minusem takiej wspólnej pralni Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 14:23 > rozstawić suszarkę w pokoju/na balkonie > > na rtarasie mam na stałe suszarke, a pranie wiesza się samo > latem ubrania na dworze mam suche w 2 godziny wiosną, jesienią i zimą też? > >Tu schodziłam do pralni, a po 2-3 godzinach miałam wszystko czyste, suche > i gorące, czyli część ubrań nie wymagała też prasowania. > > hmmm... mam to samo we własnym domu A ile znasz rodzin, które mają w domu elektryczną suszarkę? Ja wiem, zaraz napiszesz, ze twoi znajomi to wszyscy mają, ale praktyka tego nie potwierdza. W moim towarzystwie mam to dziwo tylko ja, reszta albo nie ma miejsca, albo nie widzi potrzeby posiadania, nawet mając małe dzieci i góry prania... Też bym pewnie nie widziała, gdybym wcześniej nie miała okazji korzystać z tej blokowej i pokochać jej wielką miłością. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 15:22 kk345 napisała: > > rozstawić suszarkę w pokoju/na balkonie > > > > na rtarasie mam na stałe suszarke, > > a pranie wiesza się samo nie, a u ciebie samo się wiesza? Jakby mi się nie chciało wieszać, to pisałam, że mam suszarkę el., nie zauwazyłaś? > > > latem ubrania na dworze mam suche w 2 godziny > > wiosną, jesienią i zimą też? jak powieszę na kaloryferze, to też Mam suszarke elektryczną - na dworze wieszam, bo tak chcę, ale nie muszę > > > >Tu schodziłam do pralni, a po 2-3 godzinach miałam wszystko czyste, > suche > > i gorące, czyli część ubrań nie wymagała też prasowania. > > > > hmmm... mam to samo we własnym domu > > A ile znasz rodzin, które mają w domu elektryczną suszarkę? Ja wiem, zaraz napi > szesz, ze twoi znajomi to wszyscy mają, ale praktyka tego nie potwierdza. W moi > m towarzystwie mam to dziwo tylko ja, reszta albo nie ma miejsca, albo nie widz > i potrzeby posiadania, nawet mając małe dzieci i góry prania... to juz ich wybór - jakbym miała dla samej suszarki tłuc się gdzies z praniem, to wolałabym sobie te suszarke sprawić inna sprawa, że nie wszystko sie do suszarki nadaje, i nie wszystko w niej suszę, więc korzystając z publicznej pralni, i tak musiałabym część rzeczy wozić do domu w stanie mokrym Mieszkam w specyficznym miejscu, myślę, że tutaj duzo osób suszarki posiada > > Też bym pewnie nie widziała, gdybym wcześniej nie miała okazji korzystać z tej > blokowej i pokochać jej wielką miłością. a ja, widzisz, nigdy nie korzystałam z suszarki blokowej, a w pewnym momencie zapragnęłam ją mieć, i mam, jak pisałam, wygodnie, w domu, i nie muszę się nigdzie tłuc z tonami prania, żeby z tego fajnego wynalazku skorzystać Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:14 > Znam nieco inną definicję luksusu. Dla mnie luskus to brak rozstawionej suszarki, bo tych pasjami nie cierpie. Jedno z poprzednich mieszkan mialo suszarnie, ktora latem byla swietna, ale zima niestety za zimna i ilekroc musialam rozstawiac suszarki po mieszkaniu, tylekroc mnie szlag trafial. I to mimo dobrania suszarek do wysokosci komod/sufitu, co znakomicie likwidowalo problem zawalidrog i znacznie przyspieszalo suszenie (wyzej jest cieplej, jak wiadomo). > Ale że tak konkretnie, kto? I niemal codziennie? Mozna zaladowac wiecej pralek na raz. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:21 Rzecz, jak sądzę, w tym, że w Polsce nie ma i nie było tradycji prania poza domem, dlatego pomysł budzi takie emocje Nota bene- Twoje omówienia rozwiązań współdzielenia samochodów/pralek itd. też chyba dla jasności wymagają wzmianki, ze nie mieszkasz w Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:32 Ale to nie pomysł budzi emocje. Pomysł jak pomysł, przez tych co im to potrzebne- stosowany w praktyce (studenci, lokatorzy, najemcy często zmieniający miejsce pobytu). Ale niektórzy to by chyba chcieli tych, którym to niepotrzebne i nieopłacalne(dla nich więcej wad niż zalet), nakłaniać żeby koniecznie zaiwaniali z workami prania do pralni, bo to im życie ułatwi, uszczęśliwi i będą mieli cud miód maliny wygodę... no proszęę. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:34 Jak widać powyżej:jednak budzi emocje Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 01:36 wiesz, co mnie najbardziej bawi? Że mimo wyraźnego pisania o sensie dostosowywania rozwiązań do aktualnych potrzeb, ludzie i tak mają wizję komunistycznej urawnilowki, w której wszyscy muszą mieć tak samo i wynajdują przykłady, dla których dane rozwiązanie się nie sprawdza. I to jest któraś z kolei dyskusja, w której ktoś z uporem maniaka zajmuje się udowadnianiem, że dane rozważanie jest w ogóle bez sensu, bo nie jest uniwersalne. Ciekawe, kiedy nam ta mentalność wygaśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 01:55 mówisz o sobie? przecież to ty masz wizję najlepszego-na-świecie zapitalania na rowerze z torbami prania do publicznej pralni i nie dociera do ciebie, że to wychodzi drożej, jest niewygodnie, czasochłonne i nieopłacalnie dla większości osób które mieszkają gdzieś na stałe i mają pralkę. Robią tak TYLKO CI co pralek nie mają i z racji częstych przeprowadzek nie cą mieć. Cała reszta kupi pralkę i ma spokój, a nie rower, przyczepę i tobołki.. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 09:43 jak by nie było, piszesz na forum emama, tu singli za dużo chyba nie ma? Więc jakby - nie ten target, wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
azja-od-kuchni Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 14:05 Publiczne pralnie są bardzo popularne w Stanach.. Jeśli się imeszka w bloku , apartamencie to rzadko ma się pralkę w mieszkaniu. ( Czasem jest na osiedlu tylko dla mieszkańców ) czasem trzeba dymać do publicznej... Pralki w mieszkaniach są małe na 4-5 kg w mojej osiedlowej pralki można za jednym razem wypac 12 kg za 1 dol i tyle samo wysuszyć za 1,25 dol .... Amerykanie do tego przywykli a ja cieszę , że mam pralkę w domu, bo o ile pranie pościeli, koca, czy ciuchow sportowych jest ok to bieliznę wole prac w domu... Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 14:24 Ja nie piszę jako singiel, a do mnie też się przyssałas. Turzyca ma rację, taka polska mentalność- z buta i wyrównać, niech głowy nie podnosi... Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:31 Ach pralnie! kazde moje wynajmowane mieszkanie mialo pralnie gdzies na pietrze/skrzydle. Ostatnie moje wynajmowane mialo pralnie z siedmioma pralkami i siedmioma suszarkami. Nie bylo wojen, kradziezy, podbierania, zlosliwosci. jak pralki byly zajete, to sie czekalo az sie zwolni. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:39 A czy chociaż, jak na filmach, jedne czerwone stringi sąsiadki farbowały Ci białe ciuchy na różowo? Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:55 A wiesz, ze mialam przypadek pofarbowanej poscieli wyciekiem z dlugopisu, ktory wypad z kieszeni poprzednika i zostal w pralce? I nie jedne nieswoje majtki do domu przynioslam. meskie takze Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Życie bez pieniędzy 02.06.15, 22:45 "a czekanie na koniec suszenia i latanie po x razy po schodach za tym doprowadzałoby mnie do szału. Szczególnie z niemowlakiem pod pachą. Albo dwulatkiem." ale czasu sie traci- w domu w tym czasie mozna zrobic mnóstwo rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 15:59 O, tak, to można by upowszechnić, np suche pieczywo zbieram i wywoże raz w miesiącu na wieś zwierzętom, resztkami mięs dokarmiam osiedlowe koty, ale gdyby było jakieś miejsce na osiedlu gdzie można niezużytei jedzenie wyłożyć od razu, to ktoś szybciej i może lepiej by z tego skorzystał. A tak, to wiele rzeczy ląduje w koszu wymieszane z innym syfem i już się nie nadające do skorzystania. Na wsi by szło na kompost lub zwierzętom, a w mieście nie ma tego gdzie sensownie zagospodarować. Druga sprawa to masa zabawek jakie mają współczesne dzieci, jedno dziecko czasem ma tyle różnych zabawek, że pokolenie wcześniej to dla 20 dzieciaków by wystarczyło by mieli czym się bawić. A kwestia wymiany usług zamiast zapłaty gotówką dla mnie nie jest niczym na tyle nowym żeby się podniecać wyjątkowością. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:17 Niezużyte jedzenie, ale tylko w firmowych opakowaniach. Inaczej to jest zwyczajnie niebezpieczne. Ja nie wyrzucam książek, zabawek, ubrań. Ubrania do pojemników, książki do osiedlowej biblioteki, albo na ławeczkę przed śmietnikiem, ostatnio tamże wylądował za mały rower, z kartką "do oddania". Mam w przedpokoju szafkę, którą chciał wyrzucić sąsiad, a cały pokój syna jest obstawiony regałami innej sąsiadki. Fotel mam ze śmietnika, był bardzo fajny, póki go koty nie wykończyły. Ale poza tym pracuję. Bo praca to nie tylko zarabianie. To tez robienie czegoś pożytecznego - o czym w ogóle facet zapomniał, bo praca to dla niego tylko coś, co sie robi za kasę. No i sa rzeczy, które chcę mieć - materialne i nie - a których nie dostanę w ramach wymiany usług. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:26 > Niezużyte jedzenie, ale tylko w firmowych opakowaniach. Inaczej to jest zwyczaj > nie niebezpieczne. a tak, masz rację, więc jedyna droga do "zużycia jedzenia które jutro jeszcze będzie dobre a ja już nie zużyję" to żyć w większych wspólnotach otwartych na siebie i wołać sąsiadów by zjedli Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 17:01 > No i sa rzeczy, które chcę mieć - materialne i nie - a których nie dostanę w ramach wymiany usług. Choćby leczenie, o które pytałam wyżej, a za które trudno zapłacić wymianą usług Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 22:24 > O, tak, to można by upowszechnić, np suche pieczywo zbieram U mnie jest skrzyneczka na suchy chleb dla konia. Serio, całe osiedle takie ma, raz na jakiś czas przyjeżdżają ze stadniny i zbierają. I ludzie karnie wrzucają, z rzadka widzę nadpleśniały albo posmarowany masłem. Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 21:17 > Bardzo mi się podoba idea kupowania wspólnie przedmiotów, których nie używa się stale, tylko które przez większość czasu stoją i się "marnują" - np. wspólne używanie samochodu przez kilka rodzin albo pralki. I dlatego ludzie wymyślili taksówki oraz pralnie publiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:07 Ale to jest be, bo trzeba za to placic Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:17 Nie podoba mi się, ot dziwactwo i tyle. W świecie, gdzie istnieje gigantyczne marnotrawstwo jedzenia a rownocześnie ludzie głodują - ten pan nie wytycza żadnej drogi, nie pokazuje metody godnej naśladowania, nie podpowiada rozwiązań. To, co wymyslił, nie da się stosowac na dużą skalę, więc nie ma z tego pożytku. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:18 Cos w tym guscie uprawiali pierwsi franciszkanie. Nie zebrali, a pracowali i za te prace dawano im jedzenie. Ale oni z zalozenia nie mieli dzieci. Slusznie - dzieci moga miec inne zdanie. Poznalam kiedys grupe mlodych Francuzow, ktorzy przez jakis czas probowali zyc tak samo (nie bedac zakonnikami), to mialo byc takie doswiadczenie - czy da sie zyc bez pieniedzy . Ten facet tez tak jeden raz zrobil, jak pierwsi franciszkanie, pracowal na statku zamiast zaplacic za bilet. Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 16:37 Taa bez pieniedzy,pobieraja Kindergeld,a jego zona ma oszczednosci za które kupuje jak cos potrzebuje.Wciskanie kitu. Odpowiedz Link Zgłoś
pulcino3 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 17:06 Leser i pasożyt. Zasłużyłby na resztkę szacunku u mnie, gdyby jeszcze sam uprawiał roślinki, którymi się żywi, czy zbierał chrust w lesie, ale iść i wziąć za darmo, to żaden wyczyn. Net za friko, dach nad głową za fiko, żarcie z kontenera supermarketu i jeszcze dorabiać sobie do swojego pasożytniczego życia ideologię, że nie pracuje bo będzie sfrustrowanym konsumpcjonistą - przaśne. Odpowiedz Link Zgłoś
hipinka Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 17:31 trochę to naiwne i utopijne, ale przeczytałam z sympatią, bo okrutnie razi mnie rozbuchana konsumpcja w obecnych czasach i ocenianie ludzi po samochodzie czy innych rzeczach Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 18:25 Nie czytajac odpowiedzi, proponuje przeprowadzkę do Afryki. O śmieci z supermarketu jest rywalizacja na smierć i zycie. Ich (gościa i rodzinki) dochód koncern wpisze w straty i ok, poki sa frajerzy, ktorzy chcą zapłacić za normalny towar, wtedy jedni podkradaja, inni płaca i "biznese" sie kręci. Jednak jesli połowa społeczeństwa zdecyduje sie na stara, darmowa salate, miszcz i jego rodzina poczują, co to głód. Na zaspokojenie głodu tego pana pracują kasjerki, operatorzy wózków i inni ludzie, ktorzy wstają o piątej, zeby zasuwac do mało twórczej roboty. Jedyny promyk nadziei, to fakt, ze po przeprowadzce pan poczuje ile sie trzeba narobić, zeby wrzucić do garnka organiczna marchewkę. Krótko: pasożyt na du...pce społeczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:03 Czyli pan jezdzi na cudzych garbach. Gdzies mieszka, z pradu, wody i gazu korzsta cala jego rodzina. Ciezko mi uwierzyc w bajki, ze zyje bez pieniedzy i to przez 5 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:19 Ciekawe, skad ma pieluchy dla dzieci? Ze smietnika?! Poza tym - kto nie pracuje, ten nie je . Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:24 Pan w dodatku nie płaci podatków, a dochody uzyskuje. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 09:40 To jak nasza Pierwsza Dama Mieszkanie ma, żarcie ma, ciuchy ma, podatków nie płaci! A nad naszą szlochają, że tak jej źle i ciężko, bo forsy do rączki nie dostaje! Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:29 Dobrzy ludzie robia mu paczki Czyli ludzie, ktorzy musieli isc do pracy, by jego dzieciom pieluchy kupic. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 09:02 Ci emeryci tacy szczupli Odpowiedz Link Zgłoś
n1eobecna Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:33 Tak, mieszkać w Niemczech i nie płacić ubezpieczenia zdrowotnego - bajkopisarstwo. W komentarzach pod artykułem wspomniano, ze ma ubezpieczenie przez żonę - czyli zona musi pracowac. Plus kindergeld etc... Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 19:34 Innymi słowy - faceta i dzieci utrzymuje żona Odpowiedz Link Zgłoś
e-kasia27 Re: Życie bez pieniędzy 30.05.15, 20:13 Nie podoba mi się to, bo to nowy sposób żebractwa, co z tego, że z podbudową ideologiczną. Ale niedługo się im ukróci, bo czytałam ostatnio, że Unia chce wprowadzić nakaz oddawania przez markety przeterminowanej żywności do ośrodków dla bezdomnych i biednych, żeby jej nie wyrzucać i nie marnować. Odpowiedz Link Zgłoś
demodee W obronie kapitalisty 30.05.15, 20:25 Ja chciałabym tylko zauważyć, że te markety, to jednak takie krwiożercze nie są. Bo wystawiają jedzenie na ulicy i każdy może podejść i wziąć za darmo. A wiadomo, ze jeśli weźmie za darmo, to nie kupi. I kapitalista traci zysk potencjalny. Jakby kapitalista chciał, to mógłby to dobre jedzenie w śmietniku oblać substancją żrącą i w te sposób pan Rafał musiałby w którymś momencie wziąć i wydać kasę, żeby nie umrzeć z głodu... Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: W obronie kapitalisty 30.05.15, 20:41 Bo te supermarkety poza wszystkim innym są nieco krwiożercze i nie bardzo mają chęć wyrzucać dobre jedzenie. Już prędzej je przemetkują. Więc dla mnie te tony "zupełnie dobrego" wyrzucanego jedzenia to raczej urban legend. Trzeba wiedzieć kiedy, jakie jedzenie, mieć dojścia - a i to ogranicza jedzenie do tylko niektórych grup produktów. Odpowiedz Link Zgłoś
alsk9 Re: W obronie kapitalisty 30.05.15, 20:57 I w tesco i w lidlu i w lewiatanie widziałam wystawione jarzyny w takim stanie na przecenie(czyli ciągle za pieniądze), że jak je oni "w jeszcze gorszym stanie" wystawiają za sklep , to ja bym z tego niczego nie tknęła. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: W obronie kapitalisty 30.05.15, 21:16 No własnie, ja też. Być może da sie odszukać wśród tego jednego tylko trochę nadwiędłego pomidora, ale niech mi nikt nie mówi, że to "zdrowe, organiczne jedzenie". Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:02 W zasadzie to ja też żyję bez pieniędzy. Wynagrodzenie wpływa mi na konto, płacę kartą, w większości zresztą kupuję przez internet, płacąc przelewem z mbanku... Naprawdę, nie potrzebuje gotówki. I jej nie mam. Podobnie ten facet - normalnie pracuje i zarabia. Tylko podatków nie płaci. Podróżował statkiem za sprzątanie, czyli był sprzątaczem. Gdyby kapitan musiał zatrudnić kogoś na etat, musiałby mu zapłacić pensję i ZUS. I go przewieźć, oczywiście. Pan dał się więc wykorzystać. Markety są zobowiązane zutylizować swoje odpadki, albo zapłacić za to. Jeśli ten pan zwalnia ich z tego obowiązku, to powinni mu dać za to pieniądze, Jeśli nie - pan daje się wykorzystywać. Ktoś pozwala mu pomieszkiwać za usługi, typu sprzątnie, pilnowanie mieszkania. Widocznie temu komuś się opłaca. Jednym słowem - pan wykonuje najprostsze prace, na najmniej "szanowanych" stanowiskach. I jest odpowiednio traktowany - resztkami, tym co zbywa. I czym tu się chwalić? Aha - konsumpcjonizm, niestety, jest motorem współczesnej gospodarki. Gdybyśmy byli tak oszczędni, skromni, ekologiczni, jak tu niektórzy postulują - większość nas, naszych dzieci, byłaby zwyczajnie niepotrzebna, bezrobotna na zawsze. Wydajność pracy jest obecnie tak duża, że wystarczy np. aby 3% z nas było rolnikami, by wyżywić wszystkich obywateli. Większość z nas zajmuje się wymyślaniem potrzeb. Coraz bardziej fantastycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 00:09 > Większość z nas zajmuje się wymyślaniem potrzeb. Coraz bardziej fantastycznych Boleśnie prawdziwe;D Odpowiedz Link Zgłoś
ada1214 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 09:26 > Aha - konsumpcjonizm, niestety, jest motorem współczesnej gospodarki. > Gdybyśmy byli tak oszczędni, skromni, ekologiczni, jak tu niektórzy postulują > - większość nas, naszych dzieci, byłaby zwyczajnie niepotrzebna, bezrobotna na > zawsze. NIe zgodze sie z Toba. Jest mnostwo pracy, jaka powinna byc wykonana, ale nikt jej ie wykonuje, bo nie ma komu, bo wszyscy sa zajeci holdowaniem konsumpcjonizmowi- producenci napedzaniem tego konsumpcjonizmu bo maja kase z tego, a konsumenci napelnianiem swoich brzuchow (brzuch to w przenosni, bardziej chodzi mi o te wszystkie zachcianki, gadzetomaniactwo, itd). A tymczasem ulice sa wiecznie brudne, z dziurami, krawezniki poobgryzane, budynki sie sypia i zamianiaja w rudery. Sluzba zdrowia to juz w ogole poemat- stale brakuje ludzi. Szkolnictwo tez lezy i kwiczy, chodniki wiecznie sa zasrane i tak dalej. Jest mnostwo pracy ktora powinna byc wykonana i stale brakuje ludzi ktorzy by ja wykonali. Wiekszosc zasobo ludzkich jak i dostepnego kapitalu sa skupione na produkowaniu pie...nych plazm, telefonow zeby je zmieniac co rok, sterty idiotycznych zabawek, ton ciuchow ktore sie zalozy raz i wywali. Przedsiebiorcy zas nie sa zaiteresowani tworzeniem firm np. sprzatajacych, bo na tym nie ukreca takiej kasy jak na plazmach. I tak sie kreci ten pie...y biznes, majacy na celu zaspokajanie zachcianek. Niestety, kiedys sie to skonczy, bo zasoby ziemi sa drenowane szybciej niz moga sie odnawiac. Za te wszystkie rzeczy, ktore sie teraz produkuje, zeby za chwile wyrzucic, zaplaca kolejne pokolenia, bo w ktoryms momencie ziemia przestanie sie nadawac do uzytku. NIe ma zarcia, nie ma zycia. Glupia, ciemna, chciwa masa, nie rozumiejaca, ze kazdy dlug trzeba kiedys splacic, ten wobec ziemi rowniez. Odpowiedz Link Zgłoś
mandolinka.bramborova Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 19:28 >Jest mnostwo pracy ktora powinna byc wykonana i stale brakuje ludzi ktorzy by ja wykonali. To nie tak - brakuje, owszem, ludzi, ale tych, którzy by za tę pracę zapłacili. Gdyby tak nagle wprowadzić klasy 12 osobowe i zatrudnić 2x więcej nauczycieli, to chętni by się znaleźli, tylko kto by za to zapłacił? Inna sprawa, że dopóki ludzie godzą się na to, że np. ulice są brudne a z budynków odpada tynk, to osoby za to odpowiedzialne nie będą czuły musu, by zrobić z tym porządek (czyli wyłożyć pieniądze, zatrudnić ludzi). Odpowiedz Link Zgłoś
ada1214 Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 09:06 mandolinka.bramborova napisała: > >Jest mnostwo pracy ktora powinna byc wykonana i stale brakuje ludzi ktorzy > by ja wykonali. > > To nie tak - brakuje, owszem, ludzi, ale tych, którzy by za tę pracę zapłacili. Oczywiscie, oczywiscie. Ale nie zatrzymuj sie na tym punkcie i idz dalej: dlaczego nie ma nikogo, kto by chcial za taka prace zaplacic? Pomysl, to naprawde nie jest trudne. Kapital gdzies, jest. Jest jakas pula pieniedzy w gospodarce. Jesli nie ma kasy na sprzatanie ulic na przyklad, to znaczy ze jest ta kasa gdzie indziej. Qrde, czy mam tlumaczyc krok po kroku? Makroekonomia nie rozni sie wbrew pozorom az tak bardzo od ekonomii domowego budzetu. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 14:28 Naprawdę pytasz, dlaczego nikt nie chce zapłacić za czysty chodnik a woli zapłacić za tablet dla własnego dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 09:15 Dla mnie to jest czyste żerowanie na innych. Mały ptaszek, który czyści zęby krokodyla, a jednocześnie dziwi się krokodylom, że polują na zwierzynę, zamiast zwyczajnie czyścić zęby innym mięsożercom... Facet mieszka w czyimś domu- w domu, który ktoś kupił i za który zapłacił. Je żywność, która została "zmarnowana" dzięki krytykowanej przez niego "nadprodukcji". Hipotetycznie- gdyby nie nadprodukcja, to sklep niczego by nie wyrzucał i gość nie dostałby nawet pół orzecha. Okazuje się, że przeterminowane żarcie z marketu to nagle "zdrowe, organiczne produkty". Nie rusza mnie idea, wg. której praca za żarcie/transport jest ok, a praca za forsę- już nie. Książki nie trzeba kupować- mozna ją pożyczyć, skopiować lub ściągnąć z chomika- pan zapomina jednak, że ktoś musi tę książkę kupić; a jak książki nie będą się sprzedawać, to wydawnictwo zbankrutuje, a autor umrze z głodu. I co wtedy? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Życie bez pieniędzy 01.06.15, 15:27 > Dla mnie to jest czyste żerowanie na innych. Mały ptaszek, który czyści zęby kr > okodyla, a jednocześnie dziwi się krokodylom, że polują na zwierzynę, zamiast z > wyczajnie czyścić zęby innym mięsożercom... Fatalne porównanie. Ptaszek nie "żeruje" na krokodylu, to jest przykład bardzo pożytecznej - dla obu stron! - współpracy. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 10:06 wszystko pieknie, tylko panu troszeczek "zapomnialo sie", ze wszystko to, o czym mowi jest mozliwe wlasnie dlatego, ze zyje w bogatym, kosumpcyjnym kraju. gdyby ktos inny nie kupil samochodu, benzyny, statku, jedzenia, domu itd., to on nie dojechalby z tych swoich niderlandow do meksyku. idee dzielenia sie, wykorzystywania nadprodukcji jak najbardziej popieram. jednak to wszystko nie spada z nieba. mieszkanie, w ktorym pan mieszka, tez ktos zbudowal, ktos inny kupil. tak samo, jak ktos inny placi za internet oraz samochod, ktory mu uzycza oraz wyrzucane jedzenie, ktorym sie zywi. gdyby nie ci inni ludzie, nie mialby sie czym dzielic. poza tym swiat bez pieniedzy tez nie bedzie idealny w tym sensie, o jakim on mowi. nawet w handlu wymiennym trzeba jakos okreslic wartosc pracy i roznych wytworzonych produktow. zeby dostac np. worek ziemniakow od rolnika, trzeba bedzie cos dla tego rolnka zrobic, czyli de facto zaplacic swoja praca. Odpowiedz Link Zgłoś
fadilla Re: Życie bez pieniędzy 31.05.15, 12:20 Taki styl zycia jest tylko dla asertywnych. Jesli nie masz odwagi i otwartości to nie dla ciebie, chociaz z drugiej strony posiadając te cechy mozna tez łatwo zarobic kasę. Więc... Odpowiedz Link Zgłoś