Dodaj do ulubionych

Gość w dom, Bóg w dom

10.07.15, 10:31
w nawiązaniu do wątku o pokoju nastolatki, który trzeba wysprzątać, bo pod nieobecność tejże, będą tam nocować goście. Ja z tej opcji, która ani nie robi imprez w domu (od tego są kluby restauracje), a od nocowania są hotele. Jak gdzieś jadę, to też wolę wynająć hotel. Z dzieciństwa pamiętam nocleg 14 osób w meiskzaniu typu m4, grzebiących w moich rzeczach kuzynów, oraz jak mama podała na obiad rosół, ziemniaki z pieczonymi udkami z kurczaka, na deser szarlotka i goście naburmuszeni siedzieli przy stole, bo rosół za ciepły, liczyli na kotleta, a dzieci nie lubią jabłek. I jeszcze pamiętny wątek run o goszczeniu teściówtongue_out w pracy rzuciłam hasło goście w domu, oj! Macie jakieś historie o gościach z piekła rodem?
PS. nie mówimy o nocowaniu ukochanego brata, który właśnie jest przelotem w naszym mieście i udostępnimy mu chętnie nawet własne łóżko?
Obserwuj wątek
    • black.sally Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 10:43
      współczuję ci
      • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 10:48
        Jak myślisz, przyda się jej do czegoś twoje współczucie? wink
        • black.sally Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:01
          morgen_stern napisała:

          > Jak myślisz, przyda się jej do czegoś twoje współczucie? wink
          >

          Pewnie nie tongue_out
    • zlotarybka_1 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 10:46
      pamietam nasze m3 wyladowane po brzegi rodzina i raczej sa to cieple wspomnienia. Rodzina lubila sie spotykac, a kto gdzie spal i co jadal to byla sprawa drugorzedna. Nie kojarze, zeby ktos strzelal focha o nie taki obiad albo spanie na podlodze. Dzisiaj zdarza mi sie goscic krewnych u siebie, ale juz nikt sie nie "pisze" na takie spedy. Troche mi szkoda, ze dzisiaj musi byc hotel, wlasna lazienka, a od stolowania musi byc restauracja.
    • arwena_11 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 10:47
      Ja ogólnie też z tych co nie nocują nikogo w swoim domu ani same wolą hotel od siedzenia komuś na głowie. Imprezy większe głównie na działce i tutaj mam możliwości więc czasami ktoś ( teściowa, koleżanka z dziećmi w wakacje ) zanocuje.

      Ale pamiętam jakie zdziwienie wywołałam kiedy umierał mój teść. Teściowie mają jakąś rodzinę w Gdańsku chyba. Co roku jak rodzinka jeździła na wakacje w góry to nocowała u teściów, żeby zwiedzić Warszawę.
      No i niestety w tamte wakacje teść był już bardzo słaby, oni o tym wiedzieli, bo chorował już dwa lata. Dla mnie jakimś kuriozum było sam ich pomysł, że w takiej sytuacji też się zatrzymają u teściów. Teściowa z tych osób, które nie potrafią odmówić, ale widocznie teść się bardzo źle czuł i powiedziała że nie dadzą rady ich przenocować, ale syn mieszka blisko więc zadzwoni do niego i na pewno nie będzie problemu. Mąż był chyba bardzo zdziwiony i nie wiedział jak ze mną o tym pogadać, czekał do ostatniej chwili właściwie. Tylko że ja jestem bardzo asertywna i nie lubię takich niespodzianek. Ludzi nie widziałam na oczy ( a byłam po ślubie 12 lat i podobno co roku byli u teściów w bloku obok ), miałam na głowie przepakowywanie dzieci pomiędzy jednym wyjazdem a drugim, i nie miałam najmniejszej ochoty na nocowanie obcych ludzi u siebie w mieszkaniu. Byłam za to na tyle miła że poświęciłam godzinę i znalazłam im kilka hoteli w pobliżu z wolnymi miejscami. Było ogólne oburzenie, że jak to nie przenocujemy? Przecież to żaden kłopot. Na szczęście mieszkanie było moje i nikt nie mógł mnie zmusić żebym zrobiła coś czego nie chciałam. Mąż zaś się cieszył, bo sam by pewnie nie umiał matce odmówić.
      Od tamtej pory nikomu nie zaświtała taka myśl więcej. Nocowanie jesteśmy w stanie zaproponować komuś po imprezie jak mamy ochotę, ale na pewno nie nadaję się na robienie hotelu z mojego mieszkania
    • lady-z-gaga Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 10:47
      >Ja z tej opcji, która ani nie robi imprez w domu (od tego są kluby restauracje), a od nocowania są hotele.

      tylko współczuć smile
      • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 10:50
        Następna... Napiszcie po prostu szczerze, że uważacie autorkę za żałosnego, nieużytego odludka, a nie zasłaniajcie tym obłudnym "współczuciem".
        • lady-z-gaga Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 10:56
          Napiszcie po prostu szczerze, że uważacie autorkę za żałosnego, nie
          > użytego odludka,

          właśnie to napisałam, tyle, że w kulturalnej formie tongue_out
          • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:02
            Nie, nie jest kulturalna, tylko obłudnie fałszywa.
            • lady-z-gaga Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:04
              Od kiedy stałaś się zwolenniczką walenia prosto z mostu niemiłych opinii?
              • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:21
                A co, uważasz że bywam obłudnie fałszywa na forum?
                Poza tym nie rozumiesz. Nie jestem zwolenniczką walenia po oczach obraźliwych epitetów, ale wolę już to, niż obłudne nibytokulturalne psuedowspółczucie, którym się tak na forum szafuje. Tekst - wytrych, który znaczy tylko tyle, że jego autorka nie ma na tyle odwagi, by napisać wprost, co myśli, ale bardzo chce rozmówczyni dowalić.
                • black.sally Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:35
                  morgen_stern napisała:

                  > A co, uważasz że bywam obłudnie fałszywa na forum?
                  > Poza tym nie rozumiesz. Nie jestem zwolenniczką walenia po oczach obraźliwych e
                  > pitetów, ale wolę już to, niż obłudne nibytokulturalne psuedowspółczucie, który
                  > m się tak na forum szafuje. Tekst - wytrych, który znaczy tylko tyle, że jego a
                  > utorka nie ma na tyle odwagi, by napisać wprost, co myśli, ale bardzo chce rozm
                  > ówczyni dowalić.
                  >

                  morgen kurde..aleś się uparła.
                  smile
                  • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:37
                    Próbuję wyjaśnić, by być dobrze zrozumiana, a nie "uparłam się".
                    • black.sally Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:41
                      morgen_stern napisała:

                      > Próbuję wyjaśnić, by być dobrze zrozumiana, a nie "uparłam się".
                      >

                      no ok. "niech bydzie"
                    • barbibarbi Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:59
                      Dobrze chociaż, że nie napisała "współczuję twoim dziecią" big_grin

                      Takie współczucia są obłudne, można mieć inne zdanie, inne obyczaje, można napisać "ja mam inne metody". Ale po co od razu tak wszystkim współczuć, bo robią inaczej? Znalazły się siostry miłosierdzia.
                • lady-z-gaga Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:41
                  Mylisz się, bo kiedy ja chce komus dowalić, to dowalam.
                  "Pseudokulturalne wspołczucie" to po prostu sugestia, że widzę u autorki jakis deficyt - ale to jest akurat subiektywne, bo wynika z mojej filozofii życiowej i z mojego pojmowania prawidłowych stosunkow międzyludzkich. Dlaczego mam walic "jesteś taka owaka", jakby istniał jakis obowiązujący wzorzec osobowości i powszechny nakaz gościnności? z wzajemnej pomocy i życzliwości (nawet kosztem pewnych problemow) mozna czerpac wiele frajdy, kto tego nie czuje, jest o pewne wrażenia uboższy - stąd owo "współczucie", ktore jest odrobinę złośliwe, ale nie obraża. To nie jest wątek, w ktorym trzeba wyciągac bejsbole.
                  Co Cię ugryzło?
                  • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:48
                    Nic mnie nie ugryzło, po prostu to jeden z tematów, który mnie zawsze interesuje.

                    Dlaczego mam walic
                    > "jesteś taka owaka", jakby istniał jakis obowiązujący wzorzec osobowości i pow
                    > szechny nakaz gościnności?

                    Tu sama sobie przeczysz. Skoro nie ma jednego wzorca, to dlaczego jej współczujesz? Najwyraźniej jej wzorzec jest inny. I dlaczego zakładasz, że z jej strony nie ma żadnej pomocy i życzliwości wobec rodziny? Czy pomoc ma polegać tylko na podaniu posiłku i udostępnieniu miejsca do spania, innych opcji pomocy się nie przewiduje?
                    • lady-z-gaga Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:00
                      > Tu sama sobie przeczysz. Skoro nie ma jednego wzorca, to dlaczego jej współczuj
                      > esz?

                      przeciez napisałam dlaczego: widzę u autorki jakis deficyt - ale to jest akurat subiektywne, bo wynika z mojej filozofii życiowej i z mojego pojmowania prawidłowych stosunkow międzyludzkich.


                      I dlaczego zakładasz, że z jej strony
                      > nie ma żadnej pomocy i życzliwości wobec rodziny? Czy pomoc ma polegać tylko na
                      > podaniu posiłku i udostępnieniu miejsca do spania, innych opcji pomocy się nie
                      > przewiduje?

                      Będziesz się teraz czepiać wnioskow, które sama wyciągasz i próbujesz mi je przypisac? ?
                      na takie przepychanki nie mam chęci, zresztą muszę wyjść z domu smile
                      • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:05
                        Ale ja cytuję twoje własne słowa smile jeśli czujesz się źle zrozumiana to wyrażaj się jaśniej, bo na razie wygląda to tak, że jak się orientujesz, że się zagalopowałaś, to oskarżasz mnie o "wyciąganie własnych wniosków" i "przepychanki".
                        Poza tym zauważyłam u ciebie taką manierę, było już coś podobnego w niedawnym wątku - że własne subiektywne odczucia przekładasz na ocenę, niby wspominasz, że to subiektywne, ale jednak mocno generalizujesz. Tutaj np - widzisz "deficyt", ale szybko się poprawiasz, że to przecież subiektywne. Taki subiektywny deficyt smile
                        • lady-z-gaga Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:59
                          jeśli czujesz się źle zrozumiana to wyrażaj
                          > się jaśniej,

                          Nie czuję się źle zrozumiana. Czuję, że świadomie się czepiasz, bo wlazłam Ci na odcisk.
                          Ty się z autorka utożsamiasz, a ja nie, ot i cała filozofia.
                          Aha, i nie nazywaj tego introwertyzmem, bo introwertyzm nie polega na tym, że człowiek nie jest w stanie wpuścic kogos do własnego domu.

                          > Poza tym zauważyłam u ciebie taką manierę, było już coś podobnego w niedawnym w
                          > ątku - że własne subiektywne odczucia przekładasz na ocenę, niby wspominasz, że
                          > to subiektywne, ale jednak mocno generalizujesz.

                          Z pewnością masz rację smile mam tę wadę i jeszcze wiele innych. Nie uwiera to zbytnio mojego sumienia, zważywszy, że trzy czwarte forum w ogole nie jest w stanie sformułowac obiektywnej opinii i nie rozumie różnicy między taką opinią, a własnym subiektywnym uczuciem. Ja przynajmniej probuję tę granicę znaleźć, nie zawsze skutecznie i nie zawsze się do tego starannie przykładam tongue_out
                          • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 14:20
                            Oczywiście, że świadomie się czepiam, ty to robisz nieświadomie? wink
                      • mallard Osobiście zgadzam się ze Zgagą, że 10.07.15, 14:48
                        to swego rodzaju "współczucie", jest subiektywne jak najbardziej. Coś w rodzaju takiego współczucia, odczuwam w np. stosunku do osób, które będąc dorosłe nie umieją jeździć na rowerze. Nie powiem im przecież, że są ostateczne fajtłapy i obrzygane sieroty, -nie mam do tego prawa! Mając takie nastawienie do jazdy na rowerze jak mam, mogę im jednak "osobiście" współczuć, a one i tak mogą zapytać "ale czego?"
                  • dzikka Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:29
                    Przecież ma prawo nie przepadać za gośćmi w domu.

                    Jak widać ma złe wspomnienia z dzieciństwa, rodzina dziwna, skoro na goszczonym obiedzie nosem kręcili.

                    Ja jestem z pokolenia, kiedy goszczenie w domu było regułą. drzwi praktycznie się nie zamykały, a nocowanie u kogoś było normalne. W sklepach g...no było, więc co kto miał kładł na stole i nikt nosem nie kręcił a ja do dzisiaj mogę tylko podziwiać pomysłowość mamy i ciotek "jak z niczego przygotować przyjęcie". Chrzty, komunie, imieniny to zawsze były duże imprezy i organizowane w domu. Większym problemem dla mojej mamy było skąd załatwić mi do komunii białe rajtki czy skarpetki niż jak przenocować kilkanaście osób. Do dzisiaj z rozrzewnieniem wspominam spanie na podłodze z kuzynami i kuzynkamismile

                    Teraz czasy inne, ludzie żyją szybciej, takich rodzinnych wielopokoleniowych imprez już nie ma, młodzi rozjechali się nie tylko po Polsce ale i po świecie. Ale jak trzeba to nie mam nic przeciwko nocującym gościom w domu.
        • stacie_o Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:01
          O dzięki morgen. Już mnie tu jola-paczka starą struclą nazwała. Koleżanki pewnie myślą tak samo, ale boją się wyrazić dosadniej.

          Nie wiem, czego mi współczuć, skoro mi z tym dobrze. Tak, jestem odludkiem. Tak, mam małe mieszkanie, tak, mam dzieci i stado kotów. I żeby była jasność kogoś bliskiego, w potrzebie, przenocuję, ugoszczę okazjonalnie, ale nie, nie ma opcji, żeby jakiś pociotek spędził u mnie 10 dni bo chce sobie pozwiedzać, albo że z okazji urodzin faceta wyprawię w ciąży 3 daniowy obiad dla całej rodziny i potem będę spała na materacu, bo swoje łóżko trzeba odstąpić stryjowi i stryjence, a już  były takie zakusy.
          • barbibarbi Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:09
            ale nie, nie ma op
            > cji, żeby jakiś pociotek spędził u mnie 10 dni bo chce sobie pozwiedzać, albo ż
            > e z okazji urodzin faceta wyprawię w ciąży 3 daniowy obiad dla całej rodziny i
            > potem będę spała na materacu, bo swoje łóżko trzeba odstąpić stryjowi i stryje
            > nce, a już były takie zakusy.

            No i gicio! Też bym nie przenocowała. A hotele to od czego wymyślono?

            Ja potrafię odmawiać, ale mam koleżankę, którą "nawiedzają" co jakieś 2 lata dalekie pociotki, bo mają jakieś formalności do załatwienia w dużym mieście. Ona ma maleńkie mieszkanko i na czas nocowania sama przenosi się do brata. Ale oni też spodziewają się michy, więc ona wcześniej robi obiady i mrożonki na kilka dni. Absurd. Potem mi opowiada, że ona ich prawie nie zna, oni uaktywniają się wyłącznie wtedy jak chcą przyjechać, poza tym cisza, nawet na wesele ich syna nie została zaproszona, bo, uwaga....... "pewnie i tak by nie chciała jechać taki kawał" Chamstwo do kwadratu. Gdybym była na jej miejscu to bez ceregieli bym odmówiła, nawet specjalnie nie szukałabym wymówek, absolutne NIE!
          • panidemonka Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 19:12
            Jestem pewna, że jest nas więcejsmile
        • black.sally Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:05
          morgen_stern napisała:

          > Następna... Napiszcie po prostu szczerze, że uważacie autorkę za żałosnego, nie
          > użytego odludka, a nie zasłaniajcie tym obłudnym "współczuciem".

          oj co następna??? a co mam napisać?
          nie napiszę,że jest żałosna, że odludek itp.Bo tak nie uważam.Żałuję,że ma takie a nie inne wspomnienia.
          Ja bardzo lubię nocować u kogoś, lubię jak ktoś nocuje u mnie.
          Czasy spania u rodziny jako dzieciak wspominam zaj...ście tongue_out takie spanie z kuzynostwem, spanie u ciotek, nawet spanie w stodole na sianie ...
          Nie pamiętam,żeby ktoś narzekał, czy jak to napisała autorka postu "strzelił focha".to już w ogóle dla mnie abstrakcja smile
          • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:24
            No ale zlitujcie się, nie zdechł jej pies, tylko ma takie a nie inne wspomnienia z dzieciństwa i nie sądzę, żeby jej jakoś szczególnie spędzały sen z powiek. Po prostu nie lubi rodzinnych i towarzyskich spędów w domu i tyle, gdzie tu miejsce na "współczucie"? Nie wygląda, by była z tego powodu nieszczęśliwa. No chyba że wy odczuwacie z tego powodu jakiś nieutulony żal, ale w takim razie współczucie należy się raczej wam, nie jej smile
            • zlotarybka_1 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:29
              ja tez wspolczuje, bo mam cenne wspomnienia, ktorych nie ma autorka. Chociaz w sumie jak ktos nie wie co stracil....
              • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:33
                OJP jesteście nieocenione... co za litościwe, współczujące duszyczki... odpadam, mam za grubą skórę chyba, by pojąć ten ocean forumowej wrażliwości smile
                • zlotarybka_1 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:35
                  bozszszszseee... wyluzuj kobieto, piatek jest.
                  • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:07
                    To taki stały element kończenia dyskusji, jak już się nie wie, co napisać? wink
                    • zlotarybka_1 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:33
                      nie, po prostu nie wiem o co sie tak spinasz. Co mialam do napisania, napisalam.
                • forumkazforum Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:58
                  Morgen widzi tyle,co kon z klapkami na oczach,by się nie rozglądać. beton- morgen.
              • ada1214 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 15:09
                zlotarybka_1 napisała:

                > ja tez wspolczuje, bo mam cenne wspomnienia, ktorych nie ma autorka.

                Tak samo miesozerca wspolczuje wegetarianinowi, ze ten nie je smacznego miesa i nie wie ile cennych smakow traci big_grin big_grin, i zupelnie nieistotne dla niego jest, ze wege by zwymiotowal, jakby zjadl. No niepojete, ze ktos moze cenic co innego, nie?
            • black.sally Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:32
              morgen_stern napisała:

              > No ale zlitujcie się, nie zdechł jej pies, tylko ma takie a nie inne wspomnieni
              > a z dzieciństwa i nie sądzę, żeby jej jakoś szczególnie spędzały sen z powiek.
              > Po prostu nie lubi rodzinnych i towarzyskich spędów w domu i tyle, gdzie tu mie
              > jsce na "współczucie"? Nie wygląda, by była z tego powodu nieszczęśliwa. No chy
              > ba że wy odczuwacie z tego powodu jakiś nieutulony żal, ale w takim razie współ
              > czucie należy się raczej wam, nie jej smile

              oj dobrze... wcale jej nie współczuję! pasi? wink
              zreszta sama napisała,że jest odludkiem... no i spoko.
            • mary_lu Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:32
              Ale ja serio współczuję osobom, które mają tak złe nastawienie, że goszczenie kogoś w domu to dla niego tragedia. Znam w realu osoby z taką spinką, zwykle są bardzo ostrożne w relacjach, jest do tego kupa innych problemów - łatwo je zranić, obrazić, ńie umieją prosić o pomoc... I jak tu nie współczuć?
              • black.sally Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:34
                mary_lu napisała:

                > Ale ja serio współczuję osobom, które mają tak złe nastawienie, że goszczenie k
                > ogoś w domu to dla niego tragedia. Znam w realu osoby z taką spinką, zwykle są
                > bardzo ostrożne w relacjach, jest do tego kupa innych problemów - łatwo je zran
                > ić, obrazić, ńie umieją prosić o pomoc... I jak tu nie współczuć?

                no najwyraźniej współczucie jest obłudą, więc... niech ma,że nie współczuję...
                Też mam fajne wspomnienia i tylko teściów bym oddelegowała do hotelu tongue_out
              • stacie_o Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:35
                Gdzie ja napisałam, że tragedia. Nie lubię i już.
              • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:36
                Słyszałaś o introwertykach? Nie mówię tu o fobiach społecznych, tylko o ludziach, który nie są tak otwarci na kontakty, jak powszechnie faworyzowani ekstrawertycy. Nie należy im "współczuć", tylko próbować zrozumieć, że ludzie są różni i nie każdy podskakuje z radości na widok licznej rodziny najeżdżającej dom. To nie oznacza z automatu, że tego kontaktu z rodziną się w ogóle nie ma. Tak samo, jak częste i liczne odwiedziny rodziny nie oznaczają na 100%, że ten kontakt jest szczery i serdeczny.
                • mary_lu Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:44
                  Słyszałam i współczuję... Nie latam ze swym współczuciem po ludziach i nie rzucam się tulić i głaskać po pleckach, ale skoro kilka razy w wątku pytasz, to tak, szkoda mi tak zablokowanych osób, dla których wizja, że ktoś z rodziny nocuje w łóżku ich dziecka w czasie wakacji to jakiś problem.
                  • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:51
                    Poziom absurdu w tym wątku zaczyna mnie coraz bardziej dobijać smile Introwertyzm to nie choroba psychiczna ani "zablokowanie" tylko typ osobowości.
                    • mary_lu Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:07
                      Introwertyzm czy coś innego, wygodne to nie jest.

                      A poziom absurdu narzucasz sama, sorry. Drzesz szaty nad zwykłym wspułczuje takim ludzią.
                      • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:09
                        Ile wypowiedzi w wątku można napisać, żeby nie być posądzonym o "darcie szat"? Czy może emotikonek za mało? smile
                        Kurde, to jest chyba forum, na którym się dyskutuje, nie? Dlaczego ja "drę szaty", a wy sobie tak tylko rozmawiacie?
                        • sanrio Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 15:12
                          > Kurde, to jest chyba forum, na którym się dyskutuje, nie? Dlaczego ja "drę szat
                          > y", a wy sobie tak tylko rozmawiacie?

                          big_grin bo się skrzyknęły 2,3 co to uwielbiają gości przyjmować i poczuły siłę grupy - taki mechanizm, znany na ematce od lat.
                          • mary_lu Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 15:40
                            Chyba na forum skrzyknęły się te od hoteli, bo w naturze chyba nie występują tak gęsto.
                            • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 16:07
                              Jak na moje oko, to większość wypowiadających się w wątku nie jest "od hoteli", więc o czym ty piszesz?
                  • mia_siochi Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 19:47
                    A ja szczerze współczuje ekstrawertykom.
                    Serioserio. Co to za los być takim rozdygotanym, roztrzesionym. Wszyscy ekstrawertycznym powinni chodzić na terapie, ani chybi ich szokujące zachowanie to objaw jakiegoś deficytu.
                    • gazeta_mi_placi Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 19:57
                      Mnie też irytują. Mam ochotę ich strzelić w łeb.
              • aandzia43 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 15:22
                Sorry, Mary_lu, ale to chyba nietrafione przyporządkowanie. Niechęć do kilkudniowych spędów pod swoim dachem ma się nijak do otwartości i towarzyskości w ogóle. To, że.znasz osoby spełniające obydwa warunki nie oznacza, że to zawsze (lub często) występujące połączenie. Ja z frakcji "od czasu do czasu przyjmę pod dach sympatycznych ludzi", ale do głowy by mi nie przyszło tych co niechętni takiemu rozwiązaniu mieć za odludkow czy innych upośledzonych.
                • mary_lu Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 15:37
                  Sorry, Andzia, ale przypisujesz mi coś, czego absolutnie nie napisałam. Przeczytaj jeszcze raz i zobacz, czy napisałam coś o towarzyskości. Otwartości, owszem, ale będę trzymać się swojego zdania.

                  Nikomu też nie proponuję goszczenia się jak u mnie w rodzinie, bo tutaj trzeba być hobbystą i zawodnikiem wytrenowanym od kołyski.

                  Za to wspułczuje forumką, które grzmiały nad "udostępnianiem gościom łóżka własnego dziecka", a za najlepszy nocleg dla bliskiej rodziny uważają hotel.
                  • aandzia43 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 16:03
                    Może faktycznie naditerpretuję. Wątku z łóżkiem dziecka.nie czytałam. Co do gości i decyzji gdzie nocowac: dla mnie to w dużym.stopniu kwestia nie tylko bliskości i zażyłości, ale też warunków jakimi dysponują gospodarze i stopnia upierdliwosci gości. Z małym uciążliwym dzieckiem wolałabym pójść na kilka nocy do hotelu niż do rodziny w M-3. I tego oczekiwałabym raczej od mojej rodziny, bo domem z pokojami gościnnymi i kilkoma łazienkami nie.dysponuję. No ale to są subtelności do dogadania się.
              • panidemonka Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 19:22
                Trochę nie trafiłaś z lokowaniem współczucia, chociaż nie za bardzo. T o właśnie takie miłe i towarzyskie osoby są najczęściej proszone o pomoc. problem miewają taki, że nie potrafią/boją się odmawiać nawet wtedy, gdy nie mają ani ochoty, a ni możliwości, żeby pomóc. I trudno im odmawiać, a jeszcze trudniej odmówić konkretnej osobie.
        • jowita771 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 23:08
          A ja myślę, że akurat w tym wątku (chociaż pewnie w niektórych innych też) to współczucie to jednak zazdrość. Bo czego tu współczuć, że ktoś nie przyjmuje gości, jeśli tego nie lubi? Że nie robi czegoś wbrew sobie, bo potrafi się postawić? Naprawdę tego trzeba współczuć?
      • arwena_11 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 10:53
        ale czego? ja ją doskonale rozumiem. Chociaż w domu czasami robimy urodziny dzieci czy nasze imieniny, ale takie na kilka osób. Większe imprezy w knajpach, bo nie chce mi się urobić.
        A nocowanie w hotelu jest jak najbardziej ok. Jestem niezależna, nie siedzę nikomu na głowie, śpię jak długo chcę, a nie muszę wstawać bo trzeba zbierać łóżko/materac żeby zrobić jakieś śniadanie. Spotkać się chętnie spotkam ze znajomymi, ale nie będę wywracała im życia do góry nogami z tego tytułu.
      • stacie_o Mylenie współczucia z litością 10.07.15, 15:42
        Kolejny offtop. Bo kilka osób bardzo mi współczuje w sąsiednim wątku. Otóż współczucie, to właśnie współ-czucie, czyli potrafię czuć to co ty, rozumiem twoje emocje, wyobrażam sobie, co czujesz.

        Natomiast litość to prawdziwe bądź pogardliwe uczucie wywołane faktem, iż ktoś czegoś nie ma, bądź doświadczył czegoś nieprzyjemnego. Często litowanie się nad kimś pozwala ludziom poczuć się lepszym, patrzcie on taki biedny, tego nie ma, wybrakowany jest, nie to co ja.

        Nietzsche twierdził, że litość może być niszcząca, a jej wyższą formą jest współczucie. Zatem lady współczujesz mi, czy się litujesz?
        • stacie_o Re: Mylenie współczucia z litością 10.07.15, 15:43
          nie w sąsiednim, a w tym.
    • solejrolia Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 10:50
      smile spokosmile

      u nas akurat jest to tradycja, ze raz w roku zjeżdżają się nam goście- przyjaciel męża z UK (sam lub z rodziną) i przyjeżdżają przy okazji tez inni znajomi z dzieciństwa mojego męża, z różnych części kraju. i tak jest to pobyt wekendowy, dlatego potrzebujemy wtedy każde łóżko, i wyciągamy też materace dmuchane.
      innych gości nie nocujemy, nawet teściowa przestała przyjeżdżać (kilka lat temu).
      RAZ W ROKU, podkreślam.
      to są najbliższe osoby mojego osobistego chłopa. on nie ma stu znajomych, bo nie ma prawie żadnych potzreb towarzyskich, (ja w tym temacie nadrabiam za nas obojewink) a on ma tylko ich, za to od dzieciństwa. i raz w roku ich gościmy.
      innych imprez z nocowaniem u nas NIE MA.
      i nie planuję.

      ale też w drugą stronę:
      jak zapragnęliśmy zwiedzić UK, to się temu kumplowi "zwaliliśmy" na 10dni, udostępnili nam na ten czas swoją sypialnięsmile było zarąbiście miło, myśle, ze zbliża się czas, by znów ich odwiedzić. i jak znów zaproponują- to chyba tym razem nie odmówię tongue_out
      • 3-mamuska Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:19
        Następna... Napiszcie po prostu szczerze, że uważacie autorkę za żałosnego, nieużytego odludka, a nie zasłaniajcie tym obłudnym "współczuciem".

        No ja tak uważam, żal ze ludzie nie są w stanie wytrzymać ze sobą/trochę niewygody przez kilka dni.

        Do tygodnia taki najazd jest całkiem fajny.
        Właśnie taki urok spanie na materacach pełny dom , i co wy macie z tym spaniem? Przecież jadąc na wakacje nie śpicie do 12 bo szkoda dnia.

        Ja pamietam takie zjazdy rodzinne.
        Było mega super i jak u rodziny ze strony mamy tak i u taty.
        Kuligi ,wspólne ogniska ,tance w nocy w ogrodzie przy pieczeniu kiełbasy czy ziemniaków w popiole.
        Potem spanie w 4 w jednym łożku....

        Nie trzeba sie matrwić kogo kiedy do hotelu odwieść.

        Raz tylko pamietam ze u cioci jedna z jej sióstr miała pretensje ze jej nastoletnia corka musi czekać do łazienki, dziewczyna chyba miała okres... To był ich ostatni raz kiedy byli na jakiejś imprezie.

        Po weselu mojej siostry jeden z chłopaków nocował w wannie mimo ze miał hotel wykupiony, po prostu poszli po imprezie do domu jeszcze trochę posiedzieli i nie chciało mu sie nigdzi wlec, poprosił o poduszkę. Jedyny plus ze toaleta była oddzielna.smile bo restauracja była otwarta do 12 w nocy.
        Do dziś mimo jakiś 15 lat o tym wspominają ze śmiechem.

        Tak uczy sie tez dzieci życia, wspołżycia z innym człowiekiem, a nie tylko moje ściany ,moj dom ,moje moje moje ...

        I np. Dziwi mnie bo musze dziecko przepakować bo wraca jedzie na obóz ,matko to potrzeba na to całego domu 3/4 pokoi ?
        Zreszta tacy goście często w dzień wybywaja z domu.


        Żal ze ludzie robią sie tacy odseparowani niedostępni.
        • kk345 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:58
          3-mamuska napisała:

          > Następna... Napiszcie po prostu szczerze, że uważacie autorkę za żałosnego, nie
          > użytego odludka, a nie zasłaniajcie tym obłudnym "współczuciem".
          >

          A co ty się solejrolii czepiasz? Napisała dziewczyna, jak jest u niej w domu, ani słowem nie oceniła nastawienia autorki wątku.
          • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:46
            Ten cytat jest ze mnie, jej błąd, że tego nie zaznaczyła.
        • arwena_11 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 15:43
          Nie dziecko a dwoje dzieci. Poprać, wysuszyć i spakować ponownie na kolejny wyjazd. I tak jeden pokój miały dzieci drugi to nasza sypialnia i 45 metrów salonu z kuchnią i przedpokojem. Brak ścian działowych i drzwi w tym pomieszczeniu. Tam się toczyło życie, prasowałam i pakowałam również tam, jednocześnie gotując.
          Nie widzę powodu, żeby ktoś obcy mi się kręcił po mieszkaniu. Zwłaszcza ktoś kogo na oczy nie widziałam.
          • gazeta_mi_placi Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 19:36
            Głodnego nakarmić itp. jak mówi nasza religia.
            • jowita771 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 23:18
              Podróżnych w dom przyjąć.
          • 3-mamuska Re: Gość w dom, Bóg w dom 11.07.15, 04:26
            arwena_11 napisała:

            > Nie dziecko a dwoje dzieci. Poprać, wysuszyć i spakować ponownie na kolejny wyj
            > azd. I tak jeden pokój miały dzieci drugi to nasza sypialnia i 45 metrów salonu
            > z kuchnią i przedpokojem. Brak ścian działowych i drzwi w tym pomieszczeniu. T
            > am się toczyło życie, prasowałam i pakowałam również tam, jednocześnie gotując.

            A po cholerę prasować ciuchy na obóz gdzie wiadomo ze dzieciaki w plecakach wygniota?
            Nie wiem ile tego orania robiłaś i ile dni ci zajęło stanie nad żelazkiem, dla mnie głupia wymówka.
            Jak wymówka koleżanki ze nie możemy wpaść na umówiona u niej kasę tylko dlatego ze musi wyprać pościel z łóżek dzieci. Spytałam jej czy bedzie na tarce w rzece prac, przecież wsadzenie do pralki to 10 minut ze sciągnięciem i rozwieszeniem.
            I spoko nie poszłyśmy, ale wymówka okropna.



            > Nie widzę powodu, żeby ktoś obcy mi się kręcił po mieszkaniu. Zwłaszcza ktoś ko
            > go na oczy nie widziałam.

            I tu bym cie poparła skoro nie znasz tych ludzi, ale na Boga praniem sie wykręcać.
            • arwena_11 Re: Gość w dom, Bóg w dom 11.07.15, 11:00
              Moje dzieci nie jadą na obozy z plecakami a torbami na kółkach i prasowania dużo, zwłaszcza córki rzeczy smile
              Dzieci odebrałam jednego dnia, miałam jeden dzień na wypranie wszystkiego ( 4-5 pralek ), na drugi dzień prasowanie i trzeciego dnia rano dzieci wyjeżdżały znowu.

              NIe lubię mieć gości jak mam porozwalane wszystko wszędzie, jedno pranie wieszam, jedno wkładam do pralki ( kolejne kupki posegregowane w łazience na podłodze tak że obcego nie wpuszczę ) jedno zdjęte do prasowania.

              A i do teściów pranie bardziej przemawiało, niż to że obcych w domu nie chcę nocować. Bo jacy obcy, to rodzina - a fakt że przez 12 lat nie miałam okazji poznać, to jakoś skrzętnie ominęli.
    • cosmetic.wipes Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:01
      Największy "dramat" w wykonaniu gościa to wylanie pół litra coli (przez niepilnowana czterolatke) na ścianę malowana tydzień wcześniej.
      Poza tym nic, gdyż zapraszam do siebie ludzi miłych i taktownych. Szczęśliwie dalszą rodzinę także mam normalną.
    • lola211 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:02
      Goszcze u siebie z noclegiem tylko brata, jak przylatuje z Londynu.Fajnie wówczas jest.
      Z takich okropnych gosci kojarze tylko wizyte brata mojej mamy u niej w domu.Wizyta po wielu latach niewidzenia sie- przyjechal z zona i 2 córek w wieku szkolnym.Siedzieli jak na szpilkach,nic nie zjedli ( a mama gotuje naprawde dobrze), wypili po herbacie i bardzo sie spieszyli z powrotem.Juz wiem, dlaczego od lat nie inicjowali kontaktów.Zupełnie inny swiat,nie ma z kim o czym gadac.Mam czyste sumienie,po czyms takim nie widze sensu pamietania,ze istnieja.
    • tryggia Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:02
      Ja bardzo lubię najazdy na mój dom. Kiedy mieszkałąm z rodzicami (nad morzem), to w wakacje ciągle ktoś u nas spał. Kiedyś pół drużyny mojego brata (!!! a ja lat 15, więc wiecie, i strach i zachwyt), spanie na podłodze w kuchni, ktoś na balkonie itd.
      Kiedy już założyłam rodzinę, to dalej to samo. Mieszkaliśmy kilka lat w 48 m, z dwójka dzieci już i przyjechali znajomi, więc w domu spało wtedy (pamiętamy!) 11 osób - każdy miał dla siebie 2X2 wink
      Tylko raz wspominam źle takie użyczenie mieszkania.
      W późnych latach 80 przyjechali do Polski z Austrii jacyś znajomi rodziny i ne wiem jak to wyszło, ale mieli spac u nas. Był kwas, bo oni wyobrazili sobie, że my wyprowadzimy się na ten czas, a musieliśmy byc razem i oni byli cały czas obrażeni. Zostawili po kilku dniach pobytu 5 dolarów i pamiętam jak bardzo mnie to dotknęło, choć miałam jakieś 10 lat.
      • sanrio Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 15:18
        Mieszkaliśmy kilka lat w 48 m, z
        > dwójka dzieci już i przyjechali znajomi, więc w domu spało wtedy (pamiętamy!)
        > 11 osób - każdy miał dla siebie 2X2 wink

        no mnie takie rzeczy nie bawią, brrr. Rozumiem, że kogoś bawią, ale dlaczego macie misję udowadniania, że tak jest jedynie słusznie?
    • wtop.ek Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:04
      skorzystam z twojego pomysłu na życie i następnym razem kiedy przyjadą do mnie rodzice/rodzeństwo czy nawet znajomi z drugieko końca kraju, wyślę ich do hotelu, co więcej będą tam mieli śniadania w cenie big_grin

      fajnie poczytać to forum i dowiedzieć się jakie to dziwadła chodzą po świecie big_grin
    • nenia1 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:05
      Nie mam niemiłych przygód z gośćmi, inna sprawa że nocują u nas dobrzy znajomi, choć zdarzało mi się gościć zupełnie nieznanych Duńczyków czy Holendrów z wymiana, z kolei rodzinę mam bardzo blisko więc raczej jadą taksówkmi do siebie jak się zasiedzimy. I w sumie mam właśnie taką zasadę - gość w dom Bóg w dom, choć jestem niewierząca smile Ale staram się zawsze, żeby ludzie się u mnie dobrze czuli, gościnność uważam za bardzo fajną cechę, sama też dobrze się czuję gdy ktoś mnie gości z radością i z chęcią, to się czuje po prostu. Podobają mi się kraje, gdzie ludzie są otwarci i gościnni, często jest tak, że kraje biedniejsze są bardziej gościnne od tych bogatych, ludzie im bogatsi tym bardzie się izolują. Ja mam w życiu taka zasadę, którą nazywam "dla wszystkich starczy", nie odczuwam żalu gdy się z kimś dzielę, przeciwnie, sprawia mi to radość.
    • banieczka Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:06
      Ja też nie lubię i nigdy nie lubiłam zjazdów gości z noclegiem, sama też - jeśli gdzieś jadę - to wolę wynająć jakiś hotel. I proszę mi nie współczuć wink , ludzie są różni i mają różne potrzeby. Oczywiście zdarzają się wyjątki w jedną i drugą stronę - wtedy ani nie robię obrażonej miny, że muszę w gościnie spać na materacu, a jeśli już ktoś u nas nocuje, to goszczę go najlepiej, jak mogę. Ale sypialni własnej nie oddaję - od razu uprzedzam, że dysponuję tylko polówką i grubym, dmuchanym materacem - jeśli gościom to odpowiada, to spoko. Jeśli nie, to się nie obrażam i pomagam szukać hotelu w pobliżu.
    • mary_lu Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:07
      Jestem przyzwyczajona do życia w wesołym kołchozie, pół mojego dzieciństwa mieszkaliśmy w wynajmowanym, wielkim, rozsypujących się domu z ogrodem w atrakcyjnym miejscu, gdzie przewalały się tabuny znajomych, pracowników i rodziny. Na wejściu każdy słyszał, że sorry, obsługiwania nie będzie, tam jest lodówka, talerze i kubki w miejscach typowych, tam łóźko a tam pościel.

      Dalej goszczę znajomych tygodniami bez oczekiwań i wysiłku, ale dalej zdarzają się tacy, co na pięć minut mnie wk...

      Dwa dni temu u rodziców zajmowałam się domem, oni właśnie wyjeżdżali, gościł się u nich wujek z nową narzeczoną. Dostali na tydzień do dyspozycji kilkupokojowy apartament na ostatnim piętrze, ładny, wysprzątany, z cudnym widokiem i w miejscu idealnym do zwiedzania Trójmiasta. Do tego pełne wyżywienie na parterze... Mieliśmy kocioł z wyjazdem rodziców, coś mi odbiło, żeby na górze rozmrażać lodówkę, a z niej cieknie, wujek z narzeczoną siedzieli u siebie przy komputerach, w biegu postawiłam im wiadro z mopem i powiedziałam, że z lodówki zaraz pocieknie woda, żeby wytarli. Przyszli na dół na obiad, powiedzieli, że z lodówki już pociekło, poszli na miasto. Idę na górę myć lodówkę, na podłodze ogromna kałuża, mop i wiadro suche. Niektórzy po prostu wstydu nie mają.
    • dziennik-niecodziennik Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:07
      ja osobiscie nie mam złych wspomnien, bo ja jestem wyluzowana.
      ale moja mama, ktora sie spina straszliwie i konicznie musi zadowolić wszelkie gusta i w ogole wypaść jak najlepiej i tak żeby słowa sie nie dało powiedziec itd - kazdą wizytę dłuższą niż kilka godzin przeżywa okrutnie i chyba żadnej dobrze nie wspomina.

      osobiscie - jesli goscie przyjezdzają do mnie (są zaproszeni i wyczekiwani) to nie odsyłam do hotelu bo mi szkoda czasu ktory mozemy spędzić wspolnie. goscie niezaproszeni nie przymawiają się o noclegi, przynajmniej mi sie jeszcze nie zdarzyło. gości przymawiających sie o noclegi (błysnęla tym kiedys jedna kuzyneczka, ktora stwierdziła że ona sobie przyjedzie do nas na wakacje bo od nas blisko do morza) są delikatnie ale stanowczo spławiani.
    • sabina211 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:08
      A my nocujemy rodzinę i znajomych (nawet- tych młodszych- na karimatach na podłodze, jak inaczej się nie daje) i sami też korzystamy z domowych noclegów. Może nie tygodniami (to ew u teściów w wakacje, ale b. rzadko, oni zresztą mają 300m dom na 2 osoby), ale weekendowo jak najbardziej. Nie spotkałam się w swoim otoczeniu z niechęcią do okazjonalnego przenocowania znajomych i rodziny. Nikt się oczywiście wtedy nie nastawia na nie wiem jakie luksusy, ale też chyba nikomu to nie przeszkadza.
    • princy-mincy Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:16
      Ja lubie goscic u siebie i sama sie goscic u osob, ktore sa mi bliskie, z ktorymi czuje sie dobrze.
      Nie musze sie wtedy spinac itp.
      Nigdy nie chcialabym nocowac u kogos, kogo nie znam (typu ciocia/ wujek dziewiata woda po kisielu) tylko dlatego ze mieszkaja w miescie, ktore odwiedzam- wtedy wole poszukac hotelu, pensjonatu itp.
      Sama tez nie nocuje u siebie osob, ktore sa dla mnie lub dla meza obce.
    • jak_matrioszka Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:28
      Ja z tej opcji, co to imprezy w domu robi nieczesto, ale w kwestii nocowania jestem absolutnym fanatykiem. Uwielbiam nocowac u kogos i zeby ktos nocowal u mnie, i mimo iz lubie tez hotele (musi byc hotel ze sniadaniem), to wolalabym u kogos na polowce. Zapraszam do nas do domu i chetnie korzystam z zaproszen do kogos, a o gosciach z piekla rodem to tylko na forum czytalam.
      W kwestii zapraszania do siebie to chyba bije wszelakie rekordy, bo potrafie zaprosic do siebie osobe poznana przez internet (i przyjezdzaja, i fajnie jest) albo "przypadkowego" przeciwnika poznanego przy brydzowym stoliku (a moze bardziej dziwne ze ludzie przyjmuja zaproszenie?). Zaproszen w ramach rodziny nie mam zbyt duzo, bo nas jest wszystkiego 14 sztuk (dzieci i doroslych, w tym nasza czworka), wiec o czym tu mowic? Nie mam pociotkow ktorzy by mi sie mogli zwalic na glowe i dopiec wink
    • anoresk Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:37
      Nocujemy gości : znajomych i rodzinę brata , jest zawsze bardzo fajnie , nawet jeśli ciasno.

      Do gości z piekła rodem mogę zaliczyć tylko moją matkę , która za pierwszym razem jak nocowała u mnie i jeszcze wtedy nie męża rano wstała i powiedziała do męża że jestem chora psychicznie i wiążąc się ze mną będzie miał same problemy. Wywaliłam ją wtedy.

      Drugi raz wywalił ją z mieszkania mój mąż - przyjechała na chrzest naszego pierwszego dziecka i znów zrobiła karczemną awanturę tym razem wyzywając mojego męża.
    • gaskama Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:38
      Ja jestem z tej samej opcji co ty. Imprezy wydawałam w domu, jak miała 17 lat. Nie znoszę tzw. domówek w blokach. To dno. Sama nigdy do nikogo nie jeżdżę w gości. To znaczy jeżdżę, ale wtedy nocuję w hotelu. Nie znoszę kolejek do kibla i jedzenia tego, co mi ktoś proponuje i całej tej atmosfery bycia u kogoś.
      Pamiętam, jak kiedyś kuzyn przyjechał do mnie bez jakiejkolwiek zapowiedzi z informacją, że on ma szkolenie w W-wie i będzie u mnie nocował. Grzecznie mu oznajmiłam, że nie ma takiej opcji. Byłam wtedy świeżo-upieczoną mamą z niemowlakiem na piersi, budzącym się co dwie godziny.
    • vi_san Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:42
      Pominę tu gości, których lubię i podejmuję chętnie [są takie osoby, zarówno z rodziny jak i z grona przyjaciół].
      Gośćmi dla których mam zawsze drzwi zamknięte jest np. moja kuzynka z córką [ja mieszkam w Trójmieście, one pod Radomiem] - przyjechała kiedyś z córą [lat wówczas 16] w piątek po południu, od przyjazdu obrażone były o wszystko, że nie pojechałam po nie na dworzec [wiedziały gdzie mieszkam, blisko], że nie taka kolacja, oburzenie wywołał fakt, że w poniedziałek musimy iść do pracy i nijak nie rekompensował tego fakt, że zostawiamy im samochód z pełnym bakiem [cały weekend robiłam za szofera, mimo, że kuzynka ma prawko], i tak już było do końca ich pobytu, czyli 10 dni: jedzenie nie takie, drogo, za zimno, za gorąco, miasto brzydkie, nic ciekawego, one są zmęczone, o 16:00 w domu musi być cisza jak makiem zasiał [np. nie można włączyć komputera, bo "klekot klawiatury przeszkadza], bo "dziecko" śpiące, zamknij okno, otwórz okno, dlaczego nie kupiłaś ogórka, dlaczego kupiłaś pomidory, a sprawdź jak jeżdżą kolejki do Sopotu, molo to nic specjalnego, pojechałabyś z nami do oceanarium, ale czemu taka kolejka... No, krótko mówiąc winna byłam wszystkiemu, łącznie z epidemią hiszpanki zamachem na JFK. Po tych dziesięciu dniach i ja i mąż byliśmy wykończeni, a panie odjechały na pożegnanie z ubolewaniem oznajmiając, że może w przyszłym roku też przyjadą, ale to się jeszcze dogadamy. Nie dogadaliśmy. Przy czym mąż tejże kuzynki dość często "wpada" służbowo do Trójmiasta, zwykle zatrzymuje się u nas i nie ma problemu - facet jest samowystarczalny, je co jest, często sam robi zakupy i gotuje, sam sobie organizuje czas [również wolny od zajęć służbowych!]...
      • aandzia43 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:56
        Żartujesz?! surprised
        • vi_san Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:44
          Nie żartuję. A co wydaje ci się żartem?
          • aandzia43 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 14:19
            Wiem, że raczej nie zartujesz smile Po prostu nieustająco zadziwiają mnie bezczelność i brak poczucia obciachu. Jakim chamem lub/i socjopatycznym burakiem trzeba być, żeby zachowywać się tak, jak goście opisani w twoim poście?
            • vi_san Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 18:56
              Nie wiem, nie sprawdzałam. big_grin Znaczy - ja się tak nie zachowuję. Acz też nie pojmuję jak można... Ale i tak najbardziej nas [mnie i męża] rozbawiło, że wspomniana kuzynka pierw po całej rodzinie obrabiała nam conieco, jak to podle i paskudnie ją potraktowaliśmy, a w następnym roku... Przymilała się do "kochanej kuzynki", że chciałaby z córeczką nad morze, bo to zdrowo, jod, a Trójmiasto takie piękne... No a my, wredne świnie, nie chcieliśmy się dogadać... suspicious
    • gulcia77 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:50
      Z domu rodzinnego wyniosłam pojęcie "domu otwartego". Bywały u nas tłumy i ja to naprawdę lubię. Dlatego mój dom też jest otwarty dla moich bliskich (co wcale nie oznacza li tylko rodziny, a nawet wprost przeciwnie). Miewaliśmy gości z piekła rodem, po których oddychałam z ulgą, ale na szczęście ostentacyjnie nie utrzymują ze mną kontaktu - rzecz wyjaśnia wątek "Świadkowie Jehowy". wink
      Na Śląsku taka otwartość jest nie zawsze możliwa - pracujemy oboje, w kompletnie zwariowanych godzinach, czasem sami bywamy w domu gośćmi, ale na wsi cieszę się z każdego odwiedzającego. Od Bożego Ciała przewinęło się ze trzydzieści osób. A ekipa konkretna jeszcze przed nami. Z tym, że ja się nie spinam, goście dostają instrukcję gdzie jest lodówka, pilot do telewizora, hasło do Wi-Fi i jak dojść skrótem nad wodę i gdzie jest kluczyk do łódki. Kto chce ten zwiedza, kto chce pływa, kto chce - zalęga się na tarasie.
      Z tym, że nie przyszłoby mi do głowy oceniać kogoś, kto ma inne potrzeby. Być może tego nie rozumiem, ale "każdemu jego porno".
      • anulka.p Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:40
        "Od Bożego Ciała przewinęło się ze trzydzieści osób. A ekipa konkretna jeszcze przed nami. Z tym, że ja się nie spinam, goście dostają instrukcję gdzie jest lodówka, pilot do telewizora, hasło do Wi-Fi i jak dojść skrótem nad wodę i gdzie jest kluczyk do łódki. Kto chce ten zwiedza, kto chce pływa, kto chce - zalęga się na tarasie."

        Czyli prowadzisz coś w rodzaju darmowej agroturystyki? No ale skoro lubisz...
    • hema14 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:52
      Czyli jednak jest u Ciebie opcja "ukochany brat przelotem w mieście i nocuje u mnie" - bo czemu nie w hotelu?
      Dla mnie nocowanie rodziny u siebie nawzajem jest normalne, bo wtedy spędza się ze sobą więcej czasu - przy mieszkaniu w hotelu to rodzina spotykałaby się ie wiem kiedy, bo na posiłki rozumiem też ie, od tego są restauracje? Nie znalibyśmy się blisko, tylko oficjalnie (eleganckie ubranie, makijaż). Moi goście nigdy nie narzekają, że rosół za ciepły, a jabłek nie lubią, ja także u kogoś będąc jem co mi podadzą, nawet czasem dziwne rzeczy w dziwny sposób i nie narzekam. Każdy ma swoje zwyczaje i nie chcę mojego gospodarza fatygować.
      Grzebanie w cudzych rzeczach też jest niewłaściwe i pilnowałabym tego. Ale jak się gości dzieci to raczej udostępnia się im zabawki swoich dzieci, to normalne 0- ale można przed przyjściem gości powiedzieć dzieciom, że mogą schować jakieś ulubione czy cenne dla nich przedmioty o które się boją (cenne dla dziecka i nie boją kradzieży tylko zniszczenia).
    • moofka Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 11:54
      lubie goscic i lubie się goscic - majac pewność ze jesteśmy mile widziani oczywiście
      chociaż im jestem starsza tym chętniej we wlasnym lozku jednak zasypiam
      nie pamiętam jakichś strasznych wizyt - raz wybitnie wkurowywal mnie ojciec wlasny, z kilkudniowa wizyta, zresztą zupełnie nieupierdliwy, kwestia byle jakich relacji po prostu - z facetem mieszkałam do kupy licząc z 7 lat z całego długiego zycia, wiec nie nawyklam, ze się w papuciach po domu snuje
      raz upierdliwy kilkulatek (z calkiem fajna mama) który nie odchodzil od kompa, nie chciał wychodzić z domu na zaplanowane atrakcje, bo nuuuuda i ciagle darl koty z moimi dziecmi - a ze dzieci mam waleczne i jeden za drugim murem stoi to zawsze zawsze na koniec ten był bidny i pokrzywdzony, chociaż sam się prosil - zaprawdę i mu się nalezalo - trudne to było i wychowawczo i towarzysko, ale dalysmy rade smile
      ostatnio 2 przeurocze skądinąd dziewczynki z rodzicami na grillu - jak to wpada człowiek w pulapke widzenia wszystkiego przez pryzmat nosa swojego
      moje dzieci nie chodza z zarciem po domu - tak jest od zawsze, od pierwszych zupek - jest stol posiłek, kończymy dziękujemy i myjemy rece - wyjątkowo pozwalam na smakołyki na sofce przy oglądaniu filmow czy kanapke przy biurku, jak pada, a lekcji jeszcze dużo
      i koniec - nie ma lazenia kruszenia i ciapania
      w domu mam biale i szare sciany, biale listwy, biala stolarkę i meble tez biale
      z szokiem wielkim odkryłam, ze panienki po domu biegaly z grzeskami i slady czekoladowych paluszkow 2 dni zmywałam z miejsc roznych, przy okazji w holu czterolatka narysowala mi na swiezej scianie malowidlo polmetrowe
      zajmowałam się dzieckiem malym, gośćmi dorosłymi i nie przyszlo mi do glowy pilnowanie cudzych dzieci w tym zakresie, bo moje po prostu nigdy tak nie robia surprised
    • redheadfreaq Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:10
      Nie przepadam w żadną stronę - ani ja się gościć, ani gościć kogoś. Przenocować kogoś - bez problemu, ale na dłużej czuję się po ludzku skrępowana. Lubię ludzi, ale na krótką metę i w ograniczonych ilościach. Z góry dziękuję za "współczucie", nie trzeba tongue_out
      • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:37
        Mam identycznie. Jesteś po prostu introwertyczką smile
        • aurinko Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:44
          Ja jestem introwertyczką ale to nie znaczy, że odludkiem ;p
          • redheadfreaq Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:45
            Doskonale czuję się spotykając się z ludźmi poza domem, co czynię ostatnio przynajmniej raz w tygodniu. Tyle w zupełności wystarcza mi do szczęścia.
          • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:47
            I ja też nim nie jestem, tylko to natężenie kontaktów jest po prostu słabsze. Ale to nie oznacza, że ich nie ma w ogóle.
            • triss_merigold6 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:07
              O toto. Spotykam się z ludźmi, zapraszam dzieci i z dziećmi do domu, widuję z rodziną, spotykam ze znajomymi poza domem etc. ale wizja domu otwartego to moja wersja piekła.

              Imprez w domu zrobiłam pierdylion, hucznych i wieloosobowych, ale w czasach bez dzieci. 10 lat balang zaspokoiło moją potrzebę bycia gospodarzem i kaowcem.
              • morgen_stern Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:11
                Miałam to samo za młodu - wciąż imprezy, spotkania towarzyskie, znajomi przesiadywali u mnie godzinami, pamiętam, że moja mama się wkurzała, codziennie siedziały u mnie koleżanki - "nie zarobię na kawę dla twoich koleżanek" smile
                • triss_merigold6 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:17
                  No nie, ja robiłam jak mieszkałam bez rodziców. Był taki sylwester, który trwał tydzień ale to dzikie lata 90-te, dziś by nas zwinęła policja po 2 dniach najdalej.wink

                  Teraz robimy urodziny młodszej - kilka osób z najbliższej rodziny, tort + owoce i ciasto. Akurat na 2-3 godziny spotkania, bo przy dłuższym mała zaczęłabym wariować ze zmęczenia.
              • aurinko Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:17
                Jakbym miała za sobą masę balang i imprez to pewnie też miałabym dość gości wink
                • triss_merigold6 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:20
                  Pewnie tak. U mnie po imprezach czasem ktoś nocował, ale bez zabawy w pościel, ręczniki dla gości i śniadanie tylko na zasadzie padł pijany i śpi.
                  Czasem kulturalnie nocowałam kuzynkę z innego miasta.

                  Plusy mieszkania na kupie tj. w obrębie jednego osiedla moja i partnera rodzina - nikt nie ma potrzeby nocowania u kogoś w ramach odwiedzin.
        • ira_08 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 16:47
          Ja też jestem, ale gości lubię smile Oczywiście najbliższych i nie za długo. Nocować kogoś 1-2 noce lubię. U kogoś nie. Nawet u teściowej tongue_out
    • aandzia43 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:22
      Żyję na tyle długo, że już kilka razy zmieniał mi się praktyczny stosunek do prowadzenia domu otwartego. Bywały czasy, gdy dziecko budziło się rano i zanim wyszło z pokoju podekscytowane pytało: "Mamusiu, kto dzisiaj u nas nocuje". Bywały czasy, gdy lary i penaty strzegły tylko wąskiego grona. Kazdy stan rzeczy ma swój urok. Byleby przypadł na odpowiedni stan ducha gospodarza wink
      Na ten moment jestem w stanie spokojnie i z dużą dozą zadowolenia ugościć miłych (miłych!) podróżnych. Nie za często jednakowoż. Natomiast nóż mi się w kieszeni otwiera, jak czytam czy słucham o gościach nachalnych, sfochowanych czy wręcz bezczelnych. Bogu dzięki jestem na tyle asertywna, że tacy nawet nie próbują zawitać w moje progi wink Gdyby jednak się coś takiego zdarzyło... uufff, byłoby ciekawie tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka