Dodaj do ulubionych

Gość w dom, Bóg w dom

    • aurinko Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:27
      Ja prowadzę chałupę otwartą i kto z rodziny i dobrych znajomych ma ochotę to zawsze może przyjechać. Nie miewam kłopotliwych i problematycznych gości, jak ktoś u nas nocuje to zawsze jest to dla wszystkich fajny czas. Dzieciaki też lubią jak mamy gości, są do tego przyzwyczajone. I nawet jak czasami jest wybitnie ciasno to i tak jest super.
    • jdylag75 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:35
      Ja goszczę u siebie z nocowaniem tylko tylko osoby z którymi nadaję na tych samych falach, z resztą sama goszczę u nich. Wtedy ani jedzenie nie jest problemem, ani to, ze muszę skosić trawnik w trakcie wizyty, jeśli już to muszę się odganiać od pomocy. Ale generalnie rzadko goszczę.
      Natomiast jedynym trudnym gościem jest moja teściowa, która na wychodnym jadowicie mnie podsumowuje - 2 tygodnie temu zbierałam szczękę z podłogi, no ale to hrabina a ja plebs. Rzadko ją widuję, krótko i nie żałuję.
    • fomica Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 12:47
      U mnie nigdy nie nocowało na raz więcej niż 2 osoby poza domownikami. Zwykle jest to rodzina która ma coś do załatwienia w mieście w którym mieszkam, np. lot wcześnie rano albo jakieś spotkanie, wesele czy coś.
      Generalnie nie przepadam ani za goszczeniem ani za byciem nocnym gościem, bo to zawsze jest jakieś ograniczenie, zmniejszenie komfortu. Jest tyle hoteli do wyboru że naprawde nocleg w obcym miejscu nie stanowi żadnego problemu. Wkurza mnie to dzielenie łazienki, czekanie na prysznic dwa razy dłużej niż zwykle, podawanie kawki pod nos, bo przeciez gości trzeba uhonorować. Może w domu na dużym metrażu nie jest to tak dotkliwe ale w mieszkaniu 50m2 goście i gospodarze sa na siebie skazani przez wiele godzin, bo nie wypada się zamykać w sypialni.
      Nie mam żadnych dramatycznych wspomnień, po prostu cenię swoją prywatnośc i czas wolny, lubię się spotykać w lokalach, na 3-4 h, a po spotkaniu każdy idzie spac do siebie.
    • run_away83 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:09
      Ja gości całkiem lubię, pod warunkiem że to ja zapraszam (czyli: ja ustalam termin, porę i zakres wizyty), a goście pamiętają że są u mnie z wizytą, a nie w restauracji/hotelu/na wakacjach all inclusive.

      Teściowie od pamiętnego najazdu Hunów u nas nie byli i nieprędko ich pewnie zaprosimy. Jak sami wyjeżdżamy, to zwykle zatrzymujemy się w hotelach - jest nas pięcioro i wizja spania całą rodziną na jednej kanapie w czyimś salonie, gdzie do późnego wieczora toczy się życie rodzinne i tłoczenia się wraz z gospodarzami w kolejce do jedynej łazienki - to dla mnie siódmy krąg piekieł. Mamy jednych przyjaciół, z którymi uprawiamy taki niby couch surfing (oni odwiedzają nas na kilka dni, potem my odwiedzamy ich), ale to są ludzie z którymi na tyle doskonale się rozumiemy, że bez problemu funkcjonujemy pod jednym dachem, wszyscy dysponujemy też odpowienimi warunkami (pokój goscinny z osobną łazienką, cały dom bezpieczny dla dzieci). Co najmniej raz, czasem dwa razy w ciągu tygodnia mam gości na obiedzie (ale to jest nadal ten sam obiad, który gotowałbym dla swojej rodziny, tak samo podany, tylko przygotowuję więcej porcji). Czasem od święta zdarza mi się zrobić wypasiony trzydniowy obiad dla większej liczby osób, ale przeprowadziłam dość ostrą selekcję znajomych i zapraszamy tylko tych, dla których jest jasne, że zaproszenie na obiad nie obejmuje kolacji zakrapianej alkoholem, noclegu i śniadania (mamy troje dzieci, w tym dwójkę małych).

      Wczoraj właśnie wróciłam z Wrocławia, poleciałam spotkać się z rodzicami i przyjaciółką. Było ze mną najmłodsze dziecko. Teoretycznie mogłam zatrzymać się u brata lub przyjaciółki (miałam zaproszenia z ich strony) ale żadne z nich nie dysponuje takimi warunkami, żeby moje dziecko było bezpieczne i żeby nie było utrapieniem dla gospodarzy, więc grzecznie odmówiłam. Zaklepałam sobie hotel z którego miałam do rodziców i do przyjaciółki rzut beretem i uważam, że to było najlepsze rozwiązanie.
      • fomica Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:17
        > wypasiony trzydniowy obiad
        O łał, to lepsze niż wesele z poprawinami wink
        • run_away83 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:25
          Kreatywna autokorekta big_grin Miało oczywiście być "trzydaniowy". I bez poprawin wink
    • liliawodna222 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:19
      Nie ma opcji, żeby ktoś u mnie nocował, bo obydwoje z mężem NIENAWIDZIMY tego. Oczywiście nie nocujemy też u kogoś.
    • julnick Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:22
      Ja jestem niereformowalna. Nienawidzę u kogoś nocować i nienawidzę jak ktoś nocuje u mnie. Mimo posiadania dwóch pięter i dwóch łazienek (ale bez bidetu) nie czuję się komfortowo. Nie znoszę, jak ktoś mi się pęta po chałupie, mimo że generalnie mogę tę osobę uwielbiać. Oczywiście, w stanie wyższej konieczności jestem w stanie nawet własne łóżko odstąpić, ale tak po prostu, bo impreza to nie. Na szczęście wszyscy w moim otoczeniu mają dokładnie takie same podejście do tematu i dodatkowo wszyscy jesteśmy z tego samego miasta, gdzie taksówki funkcjonują i powrót do domu nie jest wielkim problemem.
    • bei Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:36
      Ja nie odbieram gosci jako klopot, jesli jest tylko wolny pokoj ( uzaleznione, czy jeden z synow przebywa poza domem czy mieszka z nami) to chętnie nocuję w domu.
      Doskonale rozumiem, ze nie kazdy ma czas i warunki i ochotę by w taki sposob przyjmować gości, wiec dla mnie nie jesteś zadnym odludkiem, przeciez spotykasz się poza domem smile!
      W tym wszystkim ważny jest czysty przekaz- od razu wiadome są zasady.
      Nie stawiasz gości w sytuacji, ze gdy zapraszasz na spotkanie i stoją juz na wycieraczce o 22 godzinie to mowisz- poszukajcie sobie jakiegoś hotelu smile!
    • lilly_about Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:41
      Domu otwartego nie prowadzę. Przenocować większej ilości nie dam rady, mimo posiadania własnej chałupy (no sorry), chętnie zapraszam na kawki, kolacyjki czy piwo, ale wtedy, kiedy mam czas i ochotę i pod warunkiem, że nie przeciaga się to do trzech dni.
    • gazeta_mi_placi Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 13:45
      >nie robi imprez w domu (od tego są kluby restauracje)

      Bzdura, o ile nie są to głośne imprezy, uciążliwe dla sąsiadów, to jak najbardziej się robi. Równie dobrze można napisać - po co oglądać film w domu, od tego są kina.
    • ira_08 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 15:11
      > Ja z tej opcji, która ani nie robi imprez w domu (od tego są kluby restauracje), a od nocowania są hotele.

      Nie, dom również jest od przyjmowania gości. Ty nie lubisz - i OK, ale po co pisać, że od tego są kluby? Między innymi od tego. Ja lubię jak wpadają znajomi, czy zatem użytkuję swoje mieszkanie niezgodnie z jego przeznaczeniem? Tak jakbym np. krowę w nim hodowała?

      Nie mogłaś dopisać się w tamtym wątku? Sytuacja, którą opisujesz jest dla mnie nie do pomyślenia. W życiu nie spotkałam gości wybrzydzających na jedzenie. Nie mam historii o gościach z piekła rodem, nie utrzymuję kontaktu z takimi osobami.
      • stacie_o Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 15:28
        Krowy to mądre zwierzęta. Hoduj sobie smile Chodziło mi o to, iż DLA MNIE miejscem spotkań sa kluby czy restauracje, a jadąc w gości zanocuję w HOTELU i to będę proponować swoim znajomym. To nie jets tak, że nie spotykam się z ludźmi, spotykam - w klubach, a jadąc do rodziny wolę nocleg w hotelu i na odwrót dalekiemu kuzynowi, który chce zwiedzić moją okolicę polecę hotel.
        Co ty robisz u siebie, to nie moja broszka.
    • ada1214 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 15:15
      Przylaczam sie do grona. Nie lubie jak mi sie obcy po domu kreca. Obcy to kazdy oprocz meza i dziecka. Zaprosic na chwile, ok, na wiekszy obiad, juz gorzej, impreza z nocowaniem nie ma mowy.
    • asia06 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 15:45
      Jak najbardziej przenocuję każdego dobrego znajomego,i każdego członka rodziny. Sama jednak wolę hotele.
    • zarin Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 16:29
      Wręcz przeciwnie - uwielbiam spotykać się u siebie w domu i nocować lubiane (!) osoby. Aha: jestem introwertykiem.
    • volta2 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 17:39
      bardzo lubię mieć gości i gościć się u kogoś - ale beznoclegowo.
      i najbardziej przeszkadza mi poranek - że trzeba zorganizować śniadanie, ogarnąć siebie, dom, a tu ludzie po kątach zalegają. wtedy się irytuję, i z ulgą oddycham jak wychodzą.

      najlepsza wizja, której nikt niestety nie wciela w życie (bo nie wypada?) to dokimać do rana i wyjść bez śniadania(lub wypchnąć gości bez kolejnej nasiadówki) - jak dotąd mi się to nie udało.(ani jako gościowi ani jako gospodarzowi)
    • nanuk24 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 18:31
      Jestem osoba towarzyska. Dom z ogrodem mam po to, by w pelni z niego korzystac i nie samotnie, bo mi to zadnego szczescia nie daje. Lubie robic imprezy i karmic ludzi. Ostanio nic nie organizowalam, nikogo nie zapraszalam ze wzgledu na remobt i porzadki w ogrodzi i mi tego brakuje i juz mnie nosi.
      Z gosci nikt mi sie ciezki do zniesienia nie trafil, mialam z mama konflikt, ale ze to mama, to bez ogrodek sobie wyjasnilysmy. I finito.
    • 18lipcowa3 Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 19:39
      My mieliśmy mieszkając w UK- raz gości ( poza rodzicami bo ich nie liczę jako gości, poza tym są wyjątkowo niemęczący ) z Polski.
      My wtedy po ślubie, bezdzietni, i przyjaciel męża z żoną.
      Nie tyle co może upierdliwi byli czy coś, ale zadzwili nas swoim sposobem spędzania czasu.
      Wydali na bilety, przylecieli do UK na tydzień, mieli na wyciągnięcie ręki Londyn, Brighton i inne cuda a tydzien spędzli na naszej kanapie w salonie. Nigdzie nie byli, nic nie zwiedzili, jedyne ich wyprawy to do tesco i z powrotem.

      Raz też przez tydzien miałam brata męża z zoną i 2 dzieci ale nie byli źle, męcząca była sama obecność dodatkowych 4 osob w dośc małym mieszkaniu.

      Poza tym na szczęscie nie miewam gości gnieżdzących sie na kanapach.
      Ja sama tez w zyciu bym nie pojechała do nikogo poza noclegiem na jedną noc gnieździc sie u kogos , wole hotel.
      Dla mnie to obora i wiocha tak u kogoś zalegać i ja sama nie jezdzę i nie zapraszam.
    • mamaemmy Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 20:10
      Ja również nie lubię gości tongue_out
      Mimo,że mamy dom to jednak jest to nasza oaza spokoju,do mnie cięzko w sumie nawet na kawę wpaść. Cóż, tak mam . Mimo to mam masę znajomych i długoletnich przyjaciół smile
      • wilowka Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 22:03
        Zgłaszam się odludkowo wink nie lubię gości Ani się po domach gościć. Kawa ciasto i do domu ( w obie strony) przenocowalabym tylko najbliższą rodzinę. Ani sie tym nie szczycę ani mnie to nie boli. Nie wiem czemu prowadzace dom otwarty miałyby się czuć lepsze. A ja wstydzić. TAK jest i już. Po prostu smile
    • kkalipso Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 23:01
      Kilka lat wcześniej powiedziałabym, że uwielbiam, ale jak po raz kolejny gościłam koleżankę z nastoletnim dzieckiem dwa lata z rzędu w wakacje to przeżyłam traumę, nie będę opowiadać, bo się zdenerwuję i wstyd tak tyłek jej obrobićtongue_out Zostawmy ją!
      Tydzień temu w środę miałam gości, dla których z chęcią ugotowałam, przygotowałam kolację. Wszystko właśnie zależy DLA KOGO można/trzeba/warto się poświęcić, nie trawię sępów, legatów, plociuchów, brudasów, hałaśliwych ludzi itp. Mam osoby, dla których jestem w stanie zrobić bardzo dużo o każdej porze dnia i nocy. Jedną z nich jej przyjaciółka z mężem. Wpadam do nich ze dwa, trzy razy w roku na kilka dni. Na dzień dobry dostaję klucze, czyste ręczniki w łazience, pościelone łóżeczko, obiad na stole i laptopa do dyspozycji. Mąż koleżanki to prawdziwy dżentelmen traktuje mnie jak damę tongue_out Bardzo do siebie pasujemy, siedzimy, gadamy, śmiejemy się i pomagamy w różnych sprawach. Ja ich traktuję identycznie u mnie w domu. Właśnie rezerwuję bilety i znów będziemy siedzieć i gadać po nocach, ale teraz już razem z dziećmi, wszystkimi mężami i całą ekipą.
      W niedzielę jadę z siostrą i dziećmi nad morze do ich domku ....będziemy same. Chłopy pracują, nie wiem jak, ale trzeba będzie wytrzymać z gromadką dzieci i nie oszaleć. Postaram się być nieupierdliwym gościem. Sprzątać po sobie, robić zakupy, przypilnować dzieci jak potrzeba itd. z przerwami na leżenie plackiem z tel. czy laptopem.
      https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/85/45/18/01909d216a.jpg
    • franczii Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 23:30
      Ja pamietam z dziecinstwa pobyty rodziny w naszym 4 pokojowym mieszkaniu. Dziadkowie ciotki z kuzynkami. Super wspomnienia z tych pobytow. My tez jezdzilismy Na swieta do dziadkow cala rodzina, przyjezdzala tez ciotka z kuzynka. Spalismy wszyscy Na kupie, Na rozkladanych lozkach i bylo fantastycznie. Zeby rodzony syn z wnukami spal w hotelu nie przyszloby moim dziadkom do glowy.
      Ja tez podejmuje gosci, jednych chetnie bo lubie innych niechetnie Ale czuje sue w obowiazku. Moim upiornym gosciem jest moja szwagierka ale nie wyrzuce do hotelu siostry meza przeciez.
    • mayaalex Re: Gość w dom, Bóg w dom 10.07.15, 23:50
      Lubie, jak ktos u mnie nocuje, lubie pokazywac moje miasto, nie lubie tylko gotowania (w ogole nie umiem i nie lubie a dla gosci to juz superwyjatkowo bo czuje ze wtedy nawalam jako gospodyni). W zwiazku z tym najbardziej lubie z goscmi chodzic do restauracji, uwielbiam tez gosci gotujacych smile
      • 3-mamuska Re: Gość w dom, Bóg w dom 11.07.15, 04:16
        Wkurza mnie to dzielenie łazienki, czekanie na prysznic dwa razy dłużej niż zwykle, podawanie kawki pod nos, bo przeciez gości trzeba uhonorować.

        Bez przesady z ta kolejka chyba sie wszyscy do mycia jednocześnie nie rzucacie.

        Kawe ,gość śpiący robi sobie sam, a czasem mi tez podaje, odkurzy ,zmyje gary, pójdzie po zakupy i ugotuje.
        Tacy gości to zamieniają sie na domowników.
        • 3-mamuska Re: Gość w dom, Bóg w dom 11.07.15, 04:42
          . Na wejściu każdy słyszał, że sorry, obsługiwania nie będzie, tam jest lodówka, talerze i kubki w miejscach typowych, tam łóźko a tam pościel.

          No i właśnie to jest najlepsze podejscie, i informacja zanim gość przyjedzie.

          Myśmy co roku gościli pielgrzymów, przez jedna noc. Mieszkano 40 m, i spało czasem po 10 osób myli sie i jedli.
          Jeśli nikt nie spał to gotowaliśmy tony jedzenia i wołalismy do domu. Albo nosiliśmy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka