Dodaj do ulubionych

Jak z horroru...

16.07.15, 13:48
Wracałam sobie dziś rowerem do domu ze sklepu i przeżyłam chwilę grozy poczułam się jak w filmie Hitchcocka... Nad ulicą na odcinku kilku metrów były osy, rój os.... I tak jak człowiek się nie spodziewa... wjechałam w te osy. Normalnie szok, bo człowiek nie wie co zrobić... przestać jechać i nie ruszać się czy uciekać... Całe szczęście ze żadna mnie nie dopadła - dziwię się, ale ważne jest to, że jestem cała, jak pomyślę, że mogły mnie pociachać.... Ale dopadł mnie jakiś nerwoból w klatce piersiowej po lewej stronie...
Obserwuj wątek
    • feliz_madre Re: Jak z horroru... 16.07.15, 14:07
      Osy? Pewnie bym się zesrała ze strachu...

      Apropos Hitchcocka - weszłam ostatnio do takiego małego lasku, na jednym drzewie siedziały 3 wrony - jak mnie zobaczyły zaczęły strasznie krakać. Patrzyły się na mnie i krakały - coraz głośniej, i coraz częściej. Jak szłam, to one przeskakiwały z gałęzi na gałąź, szły razem ze mną ze 150 metrów i darły się w niebogłosy. Czułam się bardzo nieswojo i zastanawiałam się, czy się na mnie nie rzucą i nie zadziobią...
      • jagienka75 Re: Jak z horroru... 16.07.15, 14:16
        wiosną miałam coś takiego z wroną.
        szłam sobie na spacer z psem i jakaś wrona się mnie uczepiła. krakała i latała za mną , jak opętana.
        na początku nie zwracałam na nią uwagi ale kiedyś po raz któryś z kolei opadła nad moją głową na gałąź i zaczęła się drzeć, wkurzyłam się.
        zaczęłam się nawet rozglądać za kijem i gdyby mnie zaatakowała, przylałabym jej przez ten durny łeb.
      • isa2015 Re: Jak z horroru... 16.07.15, 14:17
        No a mój mąż powiedział, że za bardzo przeżywam. A ja uważam, że to jakiś cud, ze żadna mnie nie użądlia. Ostrzegłam sąsiadkę, aby uważała, bo ma małe dziecko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka