Dodaj do ulubionych

macierzynstwo non-fiction

17.07.15, 12:13
Czytalyscie moje drogie?

Reczywistosc = Wasze oczekiwania? Mnie nikt nie ostrzegal, ze bedzie taka jazda bez trzymanki. A za kazdym razem, kiedy mysle ze najtrudniejsze za nami - okres noworodkowy, zęby, pierwszy katar, pobyt w szpitalu - okazuje sie, ze byl "lajcik", a najgorsze przed nami - chodzenie, bunt dwulatka itp...

A jak u Was?
Obserwuj wątek
    • justaaaaa Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 12:35
      A człowiek taki "głupi" i robi to sobie jeszcze raz a czasem jeszcze raz smile
      Myślicie że lepiej iść za ciosem i mieć małą różnicę wieku między dziećmi czy lepiej troszkę odpocząć? Z takim cztero albo pięciolatkiem np. Sam się ubierze zje pobawi a i jeszcze pomoże ale za to w przysłowiowych pieluchach człowiek siedzi dłużej
      • maria1978r Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 13:44
        Ja polecam różnice 13 lat tak jest u nas starszy syn już nastolatek samodzielny i w domu pomoże.Po urodzinach drugiego syna odmlodnielismy ,nabralismy ochoty na dalsze działanie,bo przyznam że już bylismy trochę zasiedziali. Ja jako kobieta prawie 40to letnia jestem rozwazniejsza spokojniejsza i doświadczona. Co nie znaczy że nie martwie się bo strach o dziecko rodzi się w ciąży i im stwrsze dziecko tym wieksza obawa o niego to nie mija teraz jak dziec jast mały to macie je przy sobie a jak pójdzie w świat to już nie ma się wpływu na jego życie i strach jest wiekszy. Dlatego ważne jest przekazywać dzieciom wartości i wychować na dobrych ludzi. Wtedy jest świadomość.że było się dobrym rodzicem. Niektóre mamy z forum powinny się bardziej skupić na wychowaniu niż zamartwianiu się że dziecko jeszcze nie robi czegoś i na pewno ma A.pozdrawiam
    • illegal.alien Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 15:01
      Uwazam, ze macierzynstow bywa ostro przedramatyzowane.
      Ile sie nasluchalam, ze teraz koniec tego, tamtego, sramtego.
      Jasne, zycie wyglada inaczej, ale nie zrezygnowalam chyba z niczego ze wzgledu na to, ze z dziecmi sie NIE DA. Z kilku zrezygnowalam, bo mi sie nie chce (na przyklad imprezowac do rana mi sie nie chce, ale czasami sie daje namowic wink nie pije jednak alkoholu, bo wizja opieki nad dziecmi na kacu mnie przeraza).
      • chaton82 Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 15:05
        A mi sie wydaje, ze teraz jest super smile Moja jest fajnie kontaktowa, juz nie musze sie zastanawiac czemu placze, co chce, zeby ida 4 na raz, gorzej spi, trudno zaraz minie wink Chodzi juz bardzo ladnie, wiec teraz ja moge sobie lezec na kocu w parku, a ona sobie chodzi lub bawi sie w wyciaganie roznych rzeczy z koszyka z wozka. Zyc nie umierac big_grin Pierwsze 2 miesiace bylo katasgtrofa uncertain Pozniej jeszcze byla tragedia z jedzeniem jak refluks zaatakowal, a poza tym to moje dziecko mimo, ze mega ruchliwe i szybko rozwijajace sie fizycznie (pelzala jak miala 4 mies i juz wtedy miala pozycje na czworakach, wiec nie zaznalam spokojnego lezacego niemowlaczka tongue_out ) to jest grzeczna.
      • stysia1987 Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 15:07
        Ja raz zaliczylam opieke na kacu. Babcia o 9 rano pojechala do siebie, my wrocilismy o 4. Mala od 6 chciala sie bawic. Maz niewiele pil, wiec super - ja pierwsze picie po kp, po kilku drinkach bylam mocno wstawiona. Nauczka na przyszlosc - piwo typu radler na poczatek, a nje rum z cola wink
      • paulina8989 Re: macierzynstwo non-fiction 18.07.15, 16:39
        zgadzam siesmile ja myslalam ze bedzie duzooooooo gorzejsmile
        a takie gadanie ze nie bede miala czasu na sport czy ksiazke to kwestia organizacji i tego co dla czlowieka waznesmile bo ja wole zrobic cos dla siebie niz stac 2h w kuchni i lepić pierogi czy prasowac majtkibig_grin
    • nothing.at.all Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 16:08
      Nie czytałam ale myślę że najgorsze za nami bo było wiele problemów. Minął rok i ciesze się ze ten okres niemowlaka nie wróci.
    • zabka141 Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 19:20
      Czytalam, i powiem szczerze ze dobrze (lekko) mi sie czytalo. Natomiast nie za bardzo zalapalam ten nastroj "non-fiction", tzn. ze tak jest zle, a nikt nam o tym nie powiedzial. Jak cos autorka opisywala jako trudne, to zaraz potem puenta i tak byla jakas pozytywna, wiec cale sztuczne dramatyzowanie to na mnie nie zadzialalo.

      Natomiast do tego non-fiction na codzien. Szczerze to bylam raczej przygotowana ze bedzie gorzej - niewyspanie, brud w domu, itd. Ale tak nie bylo, bo trafilo nam sie dziecko latwe w obsludze, a do brudu i czegokolwiek mozna poszukalismy jakiejs dodatkowej pomocy. Na zadnym etapie nie myslalam, ze najgorsze przed nami. Nic nie odczulam jako bardziej trudne, choc mialam spadek energii/nastroju tak chyba w okolicy 7 miesiaca i wtedy bylo mi trudniej wykrzesac z siebie energie na ciekawie spedzany czas z dzieckiem. Ale to bylo raczej zwiazane z moja niepewna kariera i pracowymi dylematami, raczej niz dzieckiem. Stad tez przyszlych mam nie strasze.

      Aha, jak mi ktos powie ze mialam latwo, stad tak wszystko latwo. MOze tak, moze jest to jednak kwestia podejscia. Wczesniej o tym nie pisalam, bo nie chcialam samej sie nakrecac, ale moje dziecko ma wade serca, rozpoznana juz w ktoryms tygodniu ciazy. Jakbym byla Isia (czy wczesniej toba Stysia) to bym chyba juz od ciazy nie spala i w internecie wyszukiwala potwierdzenia ze wszystko bedzie do dupy i dziecko mam zepsute. Po urodzeniu wykryta zostala jeszcze jedna mala wada - obie rzeczy pod obserwacja. Jedna rzecz sie sama z czasem wyprostowala i niepotrzebna byla operacja. A z druga wada sie normalnie zyje i jesli np. nie wystapily u nas pewne problemy do tej pory to juz maja nie wystapic. Wiec wszystko wyszlo super. Generalnie nie przejmowalismy sie tym, bo nic nie moglismy zmienic. Choc na ulicy, mijajc kominiarza zawsze lapalamm sie za guzik i wymawialam jedno i to samo zyczenie (pewnie sie domyslacie jakie): Ale o wadzie nikomu poza najblizszymi nie mowilismy, zeby nie traktowali naszego dziecka czasami jak chore (sa stereotypy ze jak cos z sercem to dziecko nie moze tego czy tamtego i chcialam takiego stereotypowania uniknac).

      Nie wiem sama po co to pIsze. Chyba tylko dlatego ze wkurzaja mnie posty mam zamartwiajacych sie, a nie majacych sie nawet czym zamartwiac.
    • panizalewska Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 20:45
      Czytałam. Dla mnie strasznie "łolaboga" to było. Bul d..y.
      Przerosło mnie brak kup u dzieci, alergie i frustrujące diety, dzieci się rozpraszały przy kp przeokrutnie, dużo wrzasku, żeby najpierw uśpić, potem nakarmić. Jako starsze dzieci - też nie zjedzą jak człowiek, tylko oczy dookoła głowy tongue_out
      • ela.dzi Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 23:56
        Odnośnie jedzenia u nas tak samo. Jesteśmy u dziadków i jedzenie nie jest w planie dnia mojego dziecka, nawet ulubionych rzeczy. A jak panicz łaskawie znajdzie chwilę, to krzesło i stół parzą w cztery litery. Ale znalazłam sposób - jedzenie w gościach smile Wczoraj jadł ze swoją kuzynką i oboje się prześcigali w ilości jedzenia. Dziś ciocia dała mu obiad, a ja siedziałam na tarasie. Jestem w stanie uwierzyć paniom że żłobka, które mówiły, że syn siedzi z dziećmi przy stole i sam je wszystko co my dadzą. Na wszelki wypadek poproszę o nagranie go smile
    • leminia Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 21:45
      Czytałam będąc w ciąży. Nie przeraziło mnie bo w przeciwieństwie do autorki książki byłam przygotowana na to że lekko nie bedzie. Rzeczywistość okazała sie jeszcze trudniejsza bo łatwy egzemplarz nam sie nie trafił wink z jednej strony wiem że najgorsze za nami, bo kontaktowy maluch wiele spraw ułatwia. Z drugiej jednak widzę że wyzwania coraz większe.. Za kilka dni stuknie nam 20m, wchodzimy w jeden z najtrudniejszych okresów i czuję że łatwo nie będzie..
    • melancho_lia Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 21:53
      Nigdy nie miałam wizji cukierkowego macierzyństwa. Pierwszy egzemplarz trafil sie z tych trudnych. Słabo spał, w nocy trzeba było tulić, nosić, kołysać. Przez pół roku niewózkowy (wystawialam go na balkon, bo jak się w wózku budził to był megaryk).
      Drugie za to ostoja spokoju, zero płaczu, więc ogarnianie dwójki dzieci było lajtowe (roznica wieku niecałe trzy lata).
      Teraz znowu mnie to czeka. Cieszę się ogromnie i na nic nie nastawiam. Starszaki to juz duże i samodzielne, więc pod tym względem będzie łatwiej.
    • angeika89 Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 21:55
      Ja myślę że najgorsze chyba za nami. Teraz powinno być z górki pomimo że mały niecałe 9 m-cy ma...
      Myślę że im dziecko starsze tym jest lepiej bo potrafi się komunikować,powie czy boli brzuszek, czy chce jeść. Przy niemowlaku to jest zgaduj- zgadula. Cieszę się że mały coraz starszy, że kolki nie powrócą smile Z dnia na dzień coraz łatwiej jest mi go rozgryźć, czego akurat chce itd...
      • panizalewska Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 22:21
        Myślę że im dziecko starsze tym jest lepiej bo potrafi się komunikować,powie czy boli brzuszek, czy chce jeść.

        Tak, tak, powie. A za 5 sekund zmieni zdanie big_grin Nie będzie łatwiej, będzie INACZEJ, wierz mi. 3-latka na stanie. Ryczy tak samo, czy to z głodu, ze zmęczenia, świruje z nudów, przegrzania, niedogrzania. Nie rozpoznaje u siebie przyczyn takich a nie innych objawów, nie artykułuje tego. Też zgaduję. Czasami nawet trafię tongue_out
        • angeika89 Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 22:26
          Mam młodsze rodzeństwo i wiem jak zachowują się 3-latki itd,ale i tak mnie to nie przeraża. Najważniejsze, że kolki już nie wrócą smile To była masakra...
          I czekam na czasy aż prześpię całą noc big_grin
          • panizalewska Re: macierzynstwo non-fiction 18.07.15, 10:06
            big_grin dobre
            Starsza teraz ma jakieś problemy bo się znowu budzi w nocy i to z płaczem. Dzisiaj np 3 razy. 1 żeby zaśpiewać kołysankę (choć podejrzewam, że wtedy się zsiusiała), 2 odkryłam zsiusianie się w łóżko, przebrałam itp, 3 o 5 rano, że chce kawę inkę o_O no ja pierniczę, znowu chodzę jak zombiak. Młodszy dla odmiany po pacyfikacji przez tatę budził się TYLKO 3 razy (zamiast standardowych 10 tongue_out) ale i tak się turlał przez nas i pielucha na twarz, więc jestem jak skowronek tongue_out
            • zabka141 Re: macierzynstwo non-fiction 18.07.15, 13:32
              Panizalewska, a ile wasza starsza ma?

              U nas prawie 1,5 roku i tez zaczely sie takie dziwne pobudki w nocy. (Wczesniej corka tez sie budzila, ale szybko usypiala po). Natomiast teraz jest ogromny placz, oczy tak jakby zamkniete, czesto tez kreci glowa i mowi "nie nie nie". Obojetnie czy na rekach, czy w lozeczku, czy chodzimy po mieszkaniu, czy probujemy dobrze obudzi, ze swiatlem, bez swiatla, zmiana pieluchy. To trwa kilka do kilknunastu minut, potem sie udaje jej wtulic w moja szyje i tak usypia pewnie ze zmeczenia tym placzem.

              Nie za bardzo wiem co to - zeby? zly sen? boi sie ciemnosci jak sie obudzi? teskni za nami? boli brzuszek? Macie jakies pomysly dziewczny co robic?
              • angeika89 Re: macierzynstwo non-fiction 18.07.15, 22:00
                Moim zdaniem jeśli mała mówi przez sen "nie nie nie" to pewnie coś jej się śni nie dobrego... Ząbki też może idą i dlatego płacze.
                Mój to ma tak czasami że się budzi o 4 rano na mleczko już i sobie wstaje w łóżeczku na nóżki i zanim znowu mi zaśnie to z 1,5 godziny. W nocy też-
                to mleko, to smoczka, to pić... Ach... Wczoraj spałam 3 godziny razem. Ale górne dwójki idą więc marudniejszy bardziej jest teraz. A skubane na raz, jeden prawie przebity, a drugi też nie długo wylezie... Będzie wtedy 8 szt na stanie smile
                • zabka141 Re: macierzynstwo non-fiction 18.07.15, 22:26
                  No wlasnie nie jestem pewna, bo to nie jest do konca przez sen. Tzn. siedzi w lozeczku, czaami stoi, ale oczy nie sa bardzo szeroko otwarte, jesli w ogole. No i przeciez jak ja budzimy to juz powinno byc ok? Na cale szczescie wczoraj juz bylo latwiej jej usnac i mam nadzieje ze dzisiaj sie kochana juz nie bedzie budzila.
                • stysia1987 Re: macierzynstwo non-fiction 18.07.15, 22:29
                  U nas szly 4 zeby naraz. Do tego stan zapalny... plakala przez sen, wybudzala sie... choc narzekac nie bede, bo Ewa ma super wysoki prog bolu i mimo wsztstko spi dobrze. Od 20 do 6:30 ciagiem.
                  • zabka141 Re: macierzynstwo non-fiction 18.07.15, 22:35
                    Wlasnie pewnie to beda zeby. Ale szczerze mowiac to juz nie wiem ktore, mala ma wlasciwie ze pelne uzebienie, i poza tymi gornymi kielkami bylo w miare bezbolesnie. Za to te gorne daly jej popalic, okropny czas i dla nas bo nie sprawdzilam ze nasza dawka paracetamolu dobrana byla wciaz dla dzidziusia wiec za bardzo przeciwbolowe nam nie pomogly.
                    • stysia1987 Re: macierzynstwo non-fiction 18.07.15, 22:45
                      U nas ukojeniem byl... zimny jogurt. Nic tak nie pomagalo wink
              • panizalewska Re: macierzynstwo non-fiction 19.07.15, 08:46
                Starsza 3 lata 2 miesiące. Dzisiaj było spoko. Może to przez upały, za ciepło, za zimno w nocy, kto ją tam wie
              • kattarynnka Re: macierzynstwo non-fiction 19.07.15, 21:55
                O, u nas też się niedawno zaczęły takie pobudki w nocy, z płaczem i wołaniem o przytulanie, tak jakby przez sen. Przy czym przytulanie wcale nie pomaga, ani mleko, ani zmiana pieluchy. Synek ma półtora roku i do tej pory całkiem nieźle spał. Może to jakiś specyficzny moment w rozwoju? Tak mi się kojarzy, że jak się nauczył wstawać to nocki były fatalne, bo wstawał w łóżeczku na wpół przez sen i nie wiedział co z tym dalej zrobić, i płakał bo chciał spać. A teraz ma etap bardzo gwałtownego rozwoju mowy, może to jest jakoś połączone?
                • angeika89 Re: macierzynstwo non-fiction 19.07.15, 22:12
                  Moim zdaniem skoki rozwojowe mogą wpływać na zachowanie malucha. Może jest przebodźcowany przez cały dzień tz za dużo wrażeń itd. Może też i jakieś zębiska tylne idą...
        • asia_i_p Re: macierzynstwo non-fiction 19.07.15, 23:27
          Ja mam prawie dziesięciolatkę i roczniaka i jednak dla mnie im starsze dziecko, tym jest łatwiej.

          Z tym, że u mnie pierwsze dziecko było z tych trudniejszych, choć daleko jej było do high need baby, zwyczajnie choleryczka po mamie, natomiast syn jest łatwy. Ma ten swój rok i dwa miesiące i już zdarzają się dni całkowicie bez płaczu, u córki pierwsze takie były chyba bardziej jednak w wieku dwóch-trzech lat, jeżeli nie później.
          • babayagapatrzy Re: macierzynstwo non-fiction 21.07.15, 21:45
            ze starszym odpada serwis ale dochodzą inne atrakcje jak np. fochy
            • asia_i_p Re: macierzynstwo non-fiction 21.07.15, 23:07
              Z fochami można gadać, z histerią nie pogadasz. Ja w pracy - jestem nauczycielką - byłam marna, jeśli idzie o utrzymywanie dyscypliny, dopóki nie wróciłam z urlopu wychowawczego. Wtedy się rozejrzałam, stwierdziłam, że przecież najgorszy łobuz mi nie rzuci się na ziemię i nie będzie wrzeszczeć i wierzgać nogami, więc o co w sumie chodzi?

              Mam silną przewagę lewej półkuli i bardziej się dogaduję z istotami racjonalnymi.
    • ela.dzi Re: macierzynstwo non-fiction 17.07.15, 23:46
      Ją się nastawiałam, że będzie hardcore i się momentami pozytywnie rozczarowałam. Poza tym zgodnie z moimi 'oczekiwaniami' tongue_out Jeszcze w brzuchu syn dał podpalić, nasłuchałam się jakim ja byłam dzieckiem, więc syn mnie nie zaskoczył. Podobny do mamusi tongue_out

      Jedyne czego się nie spodziewałam, to noce do pupy po roku, kiedy to teoretycznie powinno być lepiej.
      • stysia1987 Re: macierzynstwo non-fiction 18.07.15, 11:37
        A ja nie spodziewalam sie, ze bede tyle prac. Teraz to juz dziwnie sie czuje, jak pralka nie wlaczona. Zamiast salonu mam plac zabaw, a pokoj Ewy to prasowalnio-suszarnia. W lozku mam milion zabawek, bo spi z nami. W wannie rodzina kaczek. Ale jakos nie wyobrazam sobie, zeby tych kaczek/zabawek w lozku, mialo nie byc.

        Ja nie sadzilam, ze bedzie az tak trudno. I ciesze sie, ze przetrwalam ten rok. Na pewno uspokoilam sie i stalam bardziej pewna siebie - tego tez sie nie spodziewalam.
    • haus.frau Re: macierzynstwo non-fiction 19.07.15, 08:34
      Nie czytalam, moze przeczytam dla smiechu dla porownania z nasza rzeczywistoscia? smile

      Ja nie mialam za duzej stycznosci z niemowletami, wiec lekkim szokiem dla mnie bylo ze im dalej w las, tym trudniej. W szpitalu super, potem noce cale przespane, ale potem kolki, alergie, zywy charakterek wiec oczy dookola glowy, do tego nieokrzesane kupy i pobudki w szczytowym okresie co 1,5h, to stopniowanie negatywne bylo dla mnie super ciezkie.
      Ale niedlugo mija nam rok i mimo ze dalej jestem wykonczona i nie pamietam kiedy sie wyspalam bez pobudki o 5.00, to i tak jest super, a ja nie sadzilam ze zyskam taka organizacje, tyle samozaparcia no i ze bede ta mama ktora zagaduje inne na placu zabaw znajdujac w tym fun big_grin
    • ewelina.90 Re: macierzynstwo non-fiction 20.07.15, 16:57
      Siostra przypomniała mi ostatnio, że w okresie noworodkowym mówiłam jej,żeby nigdy nie robiła sobie dzieci bo to najgirsze co może być big_grin
      Bo wg mnie sprzed porodu to noworodek je śpi i kupę robi wink
      Teraz mam 15 miesiecznego faceta na stanie i jestem w 3 mcu ciąży. Choć decyzję podjełam chyba pid wpływem hormonów big_grin
      Szczerze to nie pamietam o problemach z wcześniejszych miesięcy, ale jak tak sobie konkretnie przypomne to mnie ściska ze strachu bo zawsze może się trafić jeszcze bardziej wymagający egzemplarz.
      A w ciagu ostatnich kilku mcy najbardziej upierdliwe bylo to, że nawet minute nie potrafił zająć sie soba bez asysty.
      Teraz juz potrafi, ale troche strach bez tej asysty go zostawićwink
      • tola2014 Re: macierzynstwo non-fiction 20.07.15, 21:01
        Ewelina, u nas podobna sytuacja smile 15 miesięcy i 4 miesiąc ciąży. Tak planowaliśmy i się udało. Pierwsza dziewczynka średnio promocyjna, nasze wyobrażenia były bardzo podobne w odniesieniu do rzeczywistości. Na szczęście, wbrew temu co mówili Ci życzliwi z rodziny zanim się urodziła - ze kołki, kupy, noce nie przesłane i ze teraz to zobaczymy jak to jest strasznie, wcale nie było i nie jest. Fakt, kilka rzeczy trzeba było przewartosciowac, ale większość pozostała na swoim miejscu smile zobaczymy jak będzie z drugą dziewczynką wink
    • dwaplusdwablog Re: macierzynstwo non-fiction 25.07.15, 21:54
      Prawda stara jak świat: małe dzieci, mały kłopot, duże dzieci, duży kłopot. Moja roczna córa w porównaniu z nią w okresie noworodkowym, to wulkan energii i mała złośnica, a wcześniej była taka łatwa w obsłudze wink Z przedszkolakiem podobnie. Wymagający i absorbujący typ, a gdy był niemowlakiem wystarczyło mu wrzucić do kojca kilka zabawek i dziecka przez jakiś czas 'nie było' smile Ale jak słyszę o problemach z nastolatkami, to do tych naszych codziennych dzieciozmagań podchodzę z większym dystansem.
      • melancho_lia Re: macierzynstwo non-fiction 28.07.15, 20:19
        Ja mam 9,5 latka i niespełna 7 latkę na stanie.
        Syn czasami ma juz swoje fochy i bunty i z rozrzewnieniem wspominam czasy kiedy wystarczało go pare godzin ponosić i był zadowolony. Teraz juz nie ma tak łatwo.
    • stara-a-naiwna Re: macierzynstwo non-fiction 28.07.15, 16:54
      u mnie czym dziecko starsze, tym lepiej - bo normalnie, samodzielniej, bo więcej można i mniej trzeba (sam zje, można dać do reki cokolwiek na przetrzymanie a nie trzeba kombinować jak podgrzać i podać zmiksowaną pakę itp)
      ale ja nie lubię okresu wczesnego niemowlęctwa i całkowitego braku kontaktu.
      tak po pół roku jak było wiadomo, czego dziecko chce (a nie ze się drze bo się drze- a syn darł się non stop)

      a co jeszcze z rzeczywistości: nikt mnie nie uprzedził ze może być tak ciężko (fizycznie i psychicznie) i że można być tak zmęczonym i tak poirytowanym



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka