24.07.15, 08:37
Przeleciałam pobieżnie dwa wątki o nieślubnych dzieciach i zaliczyłam ogromne OMG. Zastanawia mnie jednak kwestia wnuków. Gdyby taki numer z porzuceniem dziecka wykonał wasz syn, to miałybyśvie gdzieś to jego potomstwo? ja byłam jak najbardziej legalną wnuczką mojego dziadka, ale ten rozwiódł się z babcią, ożenił się z kobietą mającą juz wlasne wnuki i mnie nawet nie chcial poznac. Przez lata nie potrafilam zrozumiec dlaczego wolał wnuki niespokrewnione, a mnie i mojego brata nie chciał nawet zobaczyć. Czy te z was, które ta lekko mówią o braku kontaktów swojego niewiernego męża z ewentualnym potomstwem, również nie chciałyby znać wnuków ze skoku w bok niewiernego syna?
Obserwuj wątek
    • milka_milka Re: A wnuki? 24.07.15, 08:45
      Dla mnie cały wątek o odcinaniu się od dzieci ze zdrady jest z kosmosu. Błogosławię swoje babcie i dziadków, którzy mimo rozwodów, drugich żon i mężów i innych perypetii życiowych umieli pogodzić wszystkich, równo zajmowali się wszystkimi dziećmi i wnuka, od nikogo nie odwracali się. Co dzieci i wnuki winne głupocie rodziców?
    • mondovi Re: A wnuki? 24.07.15, 09:06
      Wątek był o odczuciach zdradzonej żony, a nie matki niewiernego - to zupełnie inne historie, inna miłość. Syna nie wyrzeknę się w życiu, będę go usprawiedliwiała itd. Mąż z dzieckiem na boku - nie, tego znosić nie muszę.
      • cosmetic.wipes Re: A wnuki? 24.07.15, 09:16
        Wątek był o dzieciach. A że niektóre panie okazały się s#czami, to był tylko niespodziewany bonusik tongue_out
      • katnip Re: A wnuki? 24.07.15, 09:20
        No to teraz wątek o odczuciach babci. Wasz syn żeni się z kobietą. Ma z nią jedno dziecko. Robi skok w bok, robi drugie dziecko. Żona wybacza mężowi zdradę i lewe dziecko pod warunkiem całkowitego zaniechania kontaktów. Jak to zwykle bywa, rzutuje to na to, że nie znacie swojego wnuka/wnuczki. Wątek może być o teściach tych kobiet, które w sąsiednim wątku opowiadały się za zerwaniem kontaktów. Ciekawe, Jak podeszliby do tego ich teściowie... Co same by czuły, jako takie babcie?
        • najma78 Re: A wnuki? 24.07.15, 10:11
          katnip napisała:

          > No to teraz wątek o odczuciach babci. Wasz syn żeni się z kobietą. Ma z nią jed
          > no dziecti Robi skok w bok, robi drugie dziecko. Żona wybacza mężowi zdradę i
          > lewe dziecko pod warunkiem całkowitego zaniechania kontaktów. Jak to zwykle byw
          > a, rzutuje to na to, że nie znacie swojego wnuka/wnuczki. Wątek może być o teśc
          > iach tych kobiet, które w sąsiednim wątku opowiadały się za zerwaniem kontaktów
          > . Ciekawe, Jak podeszliby do tego ich teściowie... Co same by czuły, jako takie
          > babcie?

          No wiec zony/partnerki maja swiete prawo nie akceptowac, nie tolerowac (np we wspolnym zyciu rodzinnym) nie chciec kontaktow z potomstwem meza ktore pojawilo sie pozniej niz one czyli w wyniku zdrady. Rozumiem ze jesli bylo to wynikiem jednego skoku w bok a nie dlugiego romansu to dla dobra dzieci mozna jakos wybaczyc. Natomiast zadanie zerwania calkowitych kontaktow ojca z takim potomstwem, zupelne odciecie sie jego jest absurdem i mezczyzna ktory tak by postapil jest wart kopa w doope. Jako matka syna ktory tak by postapil z wlasnym dzieckiem, obojetnie w jakich okolicznosciach powstalo powiedzialabym synowi jasno co o nim mysle. Mam nadzieje ze moj syn nigdy tak nie postapi, bo teraz (ma 8 lat) wychowujemy go tak aby poznal roznice miedzy dobrem a zlem (a sa jasne) i nie mial watpliwosci jak postepowac w zyciu i ze jego wybory,decyzje musza byc zawsze takie aby nikt nie okreslil go jako lajdak bez zasad moralnych i sumienia. Oczywiscie ze beda sytuacje trudne i ze kazdy popelnia bledy ale trzeba znac granice i nie posuwac sie zbyt daleko plus.
          Oczywiscie jako babcia nie bede miala wplywu na to czy takiego wnuka bym poznala ale swoje zdanie wyrazic moge.
          • arwena_11 Re: A wnuki? 24.07.15, 15:48
            czyli zaryzykowałabyś niewidzenie wnuków, które już znasz i kochasz, żeby syn utrzymywał kontakt z owocem zdrady?
            Bo jak rozumiem warunkiem przebaczenia i zachowania rodziny przez twojego syna byłby brak takich kontaktów?
            • milka_milka Re: A wnuki? 24.07.15, 15:55
              Miałabym ogromny żal do synowej za taką bezduszność i bezwzględność. Mam nadzieję, że moje dzieci na takiego człowieka nie trafią. Żądanie od ojca wykreślenie z życia dziecka, odebranie dziecku dziadków i rodziny to jedna z największych podłości.
              • iwoniaw Re: A wnuki? 24.07.15, 16:00
                Żal żalem, naciskałabym na syna, by egzekwował sądownie przyznane widzenia z dziećmi z 1. małżeństwa i przywoził je w tym czasie także i do dziadków oraz reszty rodziny ze swojej strony. Niby jak walnięta synowa mogłaby mi tego zakazać?
                • arwena_11 Re: A wnuki? 24.07.15, 17:02
                  chodzi o to, że syn błaga żonę o wybaczenie, ta się zgadza tylko stawia warunek, że z owocem zdrady zero kontaktów. Syn się zgadza.
                  Czy parłabyś do kontaktów z wnukiem ze zdrady? wiedząc że powodujesz np. starcia u syna w małżeństwie?
                  • iwoniaw Re: A wnuki? 24.07.15, 17:29
                    A oczywiście. Niby dlaczego obca baba, z którą ożenił się syneczek, miałaby mieć dla mnie większe znaczenie niż rodzony wnuk, krew z krwi?
                    • arwena_11 Re: A wnuki? 24.07.15, 17:34
                      pewnie dla spokoju syna?

                      A jeżeli synowa i syn jako rodzice nie życzyli by sobie kontaktów swoich dzieci z dzieckiem ze zdrady uszanowałabyś to czy dążyłabyś do zapoznania dzieci?
                      • iwoniaw Re: A wnuki? 24.07.15, 17:39
                        Nie, do zapoznania dzieci nie dążyłabym, gdyby ich rodzice sobie tego nie życzyli.
                      • milka_milka Re: A wnuki? 24.07.15, 17:56
                        I miałabym w nosie czy syn i synów sobie coś życzą. To byłby mój wnuk/wnuczka i nikt nie miałby prawa zakazać mi kontaktów.
                      • najma78 Re: A wnuki? 24.07.15, 19:35
                        arwena_11 napisała:


                        > A jeżeli synowa i syn jako rodzice nie życzyli by sobie kontaktów swoich dzieci
                        > z dzieckiem ze zdrady uszanowałabyś to czy dążyłabyś do zapoznania dzieci?

                        A co babciom do tego? To rodzicow sprawa a nie dziadkow.
                        • arwena_11 Re: A wnuki? 24.07.15, 19:47
                          no bardziej chodzi mi o to, że przychodzą do ciebie wnuki małżeńskie no na 2-3 dni. Ty ustaliłaś to wcześniej z jego rodzicami i nagle wnuk pozamałżeński też chce do ciebie w tym samym czasie przyjśc. Co wtedy robisz,zakładając, że wiesz o zdaniu rodziców na temat ontaktów między tymi dziećmi.
                          • iwoniaw Re: A wnuki? 24.07.15, 19:56
                            No jak to co? Zosiu/Krzysiu dziś jestem zajęta, ale w środę zapraszam na naleśniczki, które lubisz. Co w tym trudnego?
                            • arwena_11 Re: A wnuki? 24.07.15, 20:08
                              no włąśnie sie zastanawiam, bo temat jeszcze bardziej abstrakcyjny niż dziecko ze zdradysmile

                              A jak o pomoc przy dziecku poprosi cię i synowa i ex kochanka syna to komu pomożesz zakładając że chodzi o ten sam dzień i godziny?

                              Takie sytuacje pewnie się mogą zdarzać.
                              • najma78 Re: A wnuki? 24.07.15, 21:04
                                arwena_11 napisała:

                                > A jak o pomoc przy dziecku poprosi cię i synowa i ex kochanka syna to komu pomo
                                > żesz zakładając że chodzi o ten sam dzień i godziny?
                                >
                                > Takie sytuacje pewnie się mogą zdarzać.

                                Rzut moneta
                                • arwena_11 Re: A wnuki? 24.07.15, 21:13
                                  a myślisz że nie będzie kwasu w legalnej rodzinie syna jak wypadnie źle? Że wolisz tamtego wnuka od tych?

                                  Dla mnie jednak pierwszeństwo miały by wnuki małżeńskie. Nie mówiąc o tym, że chyba nie miałabym serca do dziecka kobiety, która skrzywdziła tamtą rodzinę.
                              • iwoniaw No błagam, gdzie tu dylemat? 25.07.15, 14:01
                                Wtedy oczywiście biorę te wnuki pod opiekę, których rodzice nie mają specjalnych życzeń typu "tylko nie mogą się spotkać u ciebie z X".
                          • najma78 Re: A wnuki? 24.07.15, 19:59
                            arwena_11 napisała:

                            > no bardziej chodzi mi o to, że przychodzą do ciebie wnuki małżeńskie no na 2-3
                            > dni. Ty ustaliłaś to wcześniej z jego rodzicami i nagle wnuk pozamałżeński też
                            > chce do ciebie w tym samym czasie przyjśc. Co wtedy robisz,zakładając, że wiesz
                            > o zdaniu rodziców na temat ontaktów między tymi dziećmi.

                            W takiej sytuacji szanuje wole rodzicow. To oczywiste.
                            Uwazam ze jesli moj syn splodzilby potomka poza zwiazkiem stalym, to powinien sie nim interesowac, miec udzial w jego zyciu, wspierac finansowo ale takie dziecko nie musi uczestniczyc w jego zyciu rodzinnym jesli tak zdecyduja. Dlatego nie ingerowalabym w ich decyzje. Jako babcia mialabym kontakt ze wszystkimi wnukami (zakladajac ze rodzice nie mieliby nic przeciw) ale nie musialabym tych wnukow widywac w tym samym czasie. Rola babci jest wazna ale to rodzice decyduja.
                  • milka_milka Re: A wnuki? 24.07.15, 17:52
                    Tak. Bo uważam, że to podłe zachowanie. To, że zdradę też uważam za podłość to inna sprawa, ale jedno nie usprawiedliwia drugiego.
              • gepardzica_z_mlodymi Re: A wnuki? 24.07.15, 16:55
                Można odebrać tylko to, co znane. Cóż, czasem matka gotuje dzieciom taki los.
    • julita165 Re: A wnuki? 24.07.15, 09:48
      Ja znam jedną rodzinkę, w której syn zdradził żonę, potem ją zostawił i związał się z inną kobietą. Jego rodzice byli jego zachowaniem oburzeni, w ogóle nie chcieli poznać nowej partnerki, która z czasem została drugą żoną syna, przy różnych okazjach zapraszali tylko jego oraz jego pierwszą żonę z dzieckiem z pierwszego małżeństwa. Ale kiedy w drugim małżeństwie pojawiło się dziecko to dla wnuczki się przemogli, ona jest ich oczkiem w głowie takim samym jak ta z pierwszego związku, a z drugą żoną zachowują poprawne relacje.
      • echtom Re: A wnuki? 24.07.15, 10:04
        Myślę, że zachowałabym się podobnie.
      • zuleyka.z.talgaru Re: A wnuki? 24.07.15, 10:09
        Ja chyba też podobnie bym się zachowała, ale wizja ogólnie wnuków wydaje mi się totalnie odlegla...
      • baltycki Re: A wnuki? 24.07.15, 11:02
        Gdyby moja matka nie chciala znac mojej drugiej zony, stracilaby syna.
        • zuleyka.z.talgaru Re: A wnuki? 24.07.15, 11:06
          To znaczy, że Cię dobrze wychowano wink
          • baltycki Re: A wnuki? 24.07.15, 11:08
            łudzę się wink
        • julita165 Re: A wnuki? 24.07.15, 11:08
          To trochę takie stawianie na siłę na swoim. Moim zdaniem trzeba szanować cudze zdanie. Rodzice mają prawo do swojego zdania. Mimo, że potępiali decyzję syna bo on ewidentnie miał romans będąc żonatym, jego żona może ideałem nie była ( prawie jej nie znam ) ale jednak to nie ona go zdradziła, to przecież nie odtrącili go, a że z powodu swoich przekonań uważali, że małżeństwo jest do grobowej deski...mają prawo.
          • baltycki Re: A wnuki? 24.07.15, 12:22
            > Rodzice mają prawo do swojego zdania.
            A ja prawo do wlasnego zycia.

            > z powodu swoich przekonań uważali, że małżeństwo jest do grobowej deski
            > ...mają prawo.
            Moja eks z powodu swoich przekonan uwaza, ze nadal jestem jej mezem, bo "Co Bog zlaczyl... ", a jestesmy prawie 20 lat po rozwodzie.. ma prawo.
            Dopoki nie ingeruje w moje zycie.
            • najma78 Re: A wnuki? 24.07.15, 13:41
              baltycki napisał:

              > > Rodzice mają prawo do swojego zdania.
              > A ja prawo do wlasnego zycia.

              Oczywiscie. Jednak gdyby moj syn odrzucil swoje potomstwo (obojetnie w wyniku jakich ukaldow powstalo)to nie chcialalabym miec z nim nic wspolnego. Jesli jednak dbalby o nie to jego kolejne partnerki sa jego sprawa, a kolejne dzieck traktowalabym tak samo, wszystkie rowno.

              > Moja eks z powodu swoich przekonan uwaza, ze nadal jestem jej mezem, bo "Co Bog
              > zlaczyl... ", a jestesmy prawie 20 lat po rozwodzie.. ma prawo.

              Jesli wzieliscie oboje slub katolicki a wasze malzenstwo nie zostalo uniewaznione to twoja ex ma prawo tak uwazac.
              • baltycki Re: A wnuki? 24.07.15, 20:44
                > gdyby moj syn odrzucil swoje potomstwo
                O odrzuceniu mowy nie bylo.

                > twoja ex ma prawo tak uwazac.
                Napisalem, ze ma prawo, zwlaszcza ze wg. dokumentow jednego panstwa nadal jest legalna, jedyna zona.. Nawet ją to cieszy.. Mięzatka jest.

                --
                W moim mieście Muzułmanie mieszkają wszędzie, nie ma jakichkolwiek gett tego rodzaju. /rosapulchra/
                www.youtube.com/watch?v=DSQHWeXXRwM
                • najma78 Re: A wnuki? 24.07.15, 21:07
                  baltycki napisał:


                  > Napisalem, ze ma prawo, zwlaszcza ze wg. dokumentow jednego panstwa nadal jest
                  > legalna, jedyna zona..

                  ? to oznacza ze jestes bigamista.

                  Nawet ją to cieszy.. Mięzatka jest.

                  jesli braloscie slub koscielny i nie zostal uniewazniony to owszem ona jest twoja zona a ty jej mezem.


                  > --
                  > W moim mieście Muzułmanie mieszkają wszędzie, nie ma jakichkolwiek gett tego ro
                  > dzaju. /rosapulchra/
                  > www.youtube.com/watch?v=DSQHWeXXRwM
                  • baltycki Re: A wnuki? 24.07.15, 21:25
                    > ? to oznacza ze jestes bigamista.
                    Tego nie skomentuje.. bo nie chce.

                    > jesli braloscie slub koscielny i nie zostal uniewazniony
                    > to owszem ona jest twoja zona a ty jej mezem.
                    Tego nie skomentuje, bo nie rozumiem powtarzania oczywistosci.
                    • najma78 Re: A wnuki? 25.07.15, 08:40
                      baltycki napisał:

                      > > ? to oznacza ze jestes bigamista.
                      > Tego nie skomentuje.. bo nie chce.
                      >
                      > > jesli braloscie slub koscielny i nie zostal uniewazniony
                      > > to owszem ona jest twoja zona a ty jej mezem.
                      > Tego nie skomentuje, bo nie rozumiem powtarzania oczywistosci.

                      nie skomentujesz bo nie masz czego. Brales slub w kosciele katolickim jako katolik a uniewaniony slub nie nie zostal wiec jestes mezem swojej pierwszsj zony w xalszym ciagu bo tylko jej smierc (lub twoja) to malzenstwo zakonczy. Masz tez druga zone, ktorq poslubiles po uzyskaniu rozwodu swieckiego ale dla Katolika to bez znaczenia. Sad swiecki nie ma mozliwosci uniewaznic slubu katolickiego. Tak to dziala o czym doskonale wiesz. Rozumiem ze ty Katolikiem juz nie jestes wiec uznales ze dla ciebie to pierwsze malzenstwo juz nie istnieje.
        • kama265 Re: A wnuki? 24.07.15, 11:51
          gratuluję smile
      • kama265 Re: A wnuki? 24.07.15, 16:54
        ja znam rodzinę, w której syn zdradził żonę, związał się z inną kobietą, matka była oburzona / podburzona przez synową i zachowywała się dokładnie tak jak opisałaś, zapraszała pierwszą żonę w tym samym czasie co syna etc. zaszantażowany miękki chłopczyk wrócił do żony. znienawidził matkę, żonę i jest mocno nieszczęśliwy.
        nigdy bym się nie zdecydowała tak wpływać na decyzje swojego syna i bać za to odpowiedzialność...
    • gepardzica_z_mlodymi Re: A wnuki? 24.07.15, 10:36
      Jakby to powiedzieć... moi dziadkowie nie chcieli znać kobiety i dziecka, które ich syn spłodził na boku (dla informacji poznawszy ten fakt, matka moja bardzo słusznie wystawiła jego walizki za drzwi). Ja i mój brat jako małżeńskie dzieci byliśmy mile widziani. Ale gdy ojciec pojawił się na imprezie rodzinnej z ową panią i synem (starszym ode mnie o rok) wywiązała się awantura. Nie znosiłam tej kobiety ale szczerze jako 8-latka współczułam temu chłopcu.
      • najma78 Re: A wnuki? 24.07.15, 10:50
        gepardzica_z_mlodymi napisała:

        Nie znosiłam tej kobiety ale szczerze jako 8-latka współczułam temu chłopcu.

        A ojca znosilas?


        A dziecko faktycznie jest najbardziej pokrzywdzone.
        • gepardzica_z_mlodymi Re: A wnuki? 24.07.15, 11:45
          Każde dziecko jest pokrzywdzone w tym układzie.
          Tu nie ma nic do rzeczy, co czułam do ojca. Zresztą, od jego odejścia (w wieku moich 2 lat) widziałam go niewiele razy. Moja matka wymusiła, by przyjechał na mój ślub a potem nawet nie chciał poznać moich dzieci, choć zabiegałam o to, bo ja pamiętliwa nie jestem. Do dziś dzieci wspominają, że dziadka widziały tylko w tv. A nic naprawić się nie da, bo facet od paru lat nie żyje.
          Do kobiety natomiast miałam mieszane uczucia, choćby za jej charakter.
          Kiedyś powiedziała "Bo wiesz, my musimy bywać w kinie, w teatrze, na wczasach w Grecji".
          Wtedy mnie zatkało, ponieważ dostawałam głodowe alimenty a na żadne wakacyjne wyjazdy nie było mnie stać, ba, w lodowce bywało pustawo. Mimo to, starałam się wyjść poza urazy i po samobójczej śmierci jednego z jej dzieci, z innego małżeństwa, miałam okazję udzielić jej wsparcia.
          Co ciekawe, przy podziale majątku po śmierci ojca podałam dane jego syna i była wtopa. Okazało się, że choć skóra zdjęta z niego, to gość figuruje jako dziecko poprzedniego męża i trzeba się było tłumaczyć przed sądem.
          Takie tam stare dzieje.
          • gepardzica_z_mlodymi Re: A wnuki? 24.07.15, 12:08
            A jako babcia, której syn by namieszał, mogłabym zaproponować matce owego dziecka, że chętnie poznam wnuczę a jeśli przyczyną żądania zerwania kontaktów legalnej żony są obawy o wznowienie romansu, mogłabym zostać stacją przekaźnikową.
            Uszanowałabym jednak decyzje tego małżeństwa. W takich sytuacjach nie ma idealnych rozwiązań.
          • najma78 Re: A wnuki? 24.07.15, 13:32
            gepardzica_z_mlodymi napisała:

            > Każde dziecko jest pokrzywdzone w tym układzie.

            Owszem.

            cala reszta jednak to byla wina twojego ojca. Gdybym byla takim dzieckiem winilabym jego wlasnie.
            • iwoniaw Re: A wnuki? 24.07.15, 13:55
              Skąd wiesz, że jako dziecko winiłabyś ojca o cokolwiek? Dorośli to dorośli, więcej wiedzą i potrafią wytłumaczyć (lub dostrzec, że tłumaczenie jest żałosne i nic nie warte), a małe dziecko może po prostu idealizować rodzica, tęsknić za nim i nie przeprowadzać bezstronnej analizy faktów, do jakiej zdolny jest (zwłaszcza postronny) dorosły.
            • gepardzica_z_mlodymi Re: A wnuki? 24.07.15, 14:10
              Ależ owszem, nie miałam o nim dobrego zdania za całokształt, nigdy nie przeszło mi przez gardło słowo "tata", uważałam, że matka słusznie z nim się rozstała (tylko dlaczego tak późno?!). Poniekąd miałam za złe, że w ogóle się ze sobą związali (więc i mamie dostało się w moich ocenach). Ale pani wybranka też nie była niewinną leliją, "wrogie przejęcie" i pozbawianie nas środków do życia to było świadome działanie.
              Mama po zebraniu się do kupy też miała dystans (żartowała, że powinna kwiaty jej kupić w podzięce za pozbycie się zmartwień). Pamiętam ich oboje nawet na jakiejś kawie u nas.
              Do tego chłopca nic nie miałam, byłam nawet go ciekawa ale bez wzajemności. W pewnym momencie nawet zaliczałam go do moich braci ale mi przeszło z wiekiem i brakiem odzewu.
              W gruncie rzeczy, wracając do tematu wątku, dziadkowie nie zaakceptowali go jako wnuka a o nas z czasem zapomnieli.
              Ale... rzecz działa się w innym pokoleniu, nieco innych warunkach kulturowych. Teraz z tego grona nikt, poza mną i wszelakim rodzeństwem, już nie żyje. A i tego typu problemy rozwiązuje się inaczej niż cztery dekady temu.
              • najma78 Re: A wnuki? 24.07.15, 14:30
                gepardzica_z_mlodymi napisała:

                > Ale pani wybranka też nie była niewinną leliją, "wrogie przejęcie" i pozbawianie nas środków do życia to był o świadome działanie.

                Moze bylo ale to ojciec decydowal i gdyby byl w porzedku to nie dopuscil by do tego abyscie wy zostalI bez srodkow do zycia oraz poswiecalby wam swoj czas. Zadna winna czy niewinna lelija by mu nie przeszkodzila.
                • gepardzica_z_mlodymi Re: A wnuki? 24.07.15, 15:40
                  Miętki był i fakt, nie był w porządku, nawet jak na tamte czasy.

    • bufo.bufo Re: A wnuki? 24.07.15, 11:21
      Biologiczne wnuki przede wszystkim. Ale ja mam bzika na punkcie genów, dziedziczenia i kontynuacji smile
    • lauren6 Re: A wnuki? 24.07.15, 11:28
      Nie odrzucilabym biologicznych wnuków.
    • arwena_11 Re: A wnuki? 24.07.15, 16:03
      A ja nie wiem co bym zrobiła. Ogólnie cudzych dzieci nie lubię. Na pewno nie będę taką babcią jak moja mama, która na głowie stanie żeby dzieci się nie nudziły.
      Tzn mam nadzieję wychować syna tak, żeby nie robił skoku w bok i nie miał żony nr 2,3 itd.
      Ale jeżeli tak by się stało, to na pewno dzieci z pierwszego związku będą najważniejsze, bo były pierwsze. I dla nich będzie zarezerwowała moja miłość.
      Jeżeli zaś małżeństwo mojego syna miałoby przetrwać, pod warunkiem urwania kontaktów z dzieckiem pozamałżeńskim, to ja bym się dostosowała.
      Na pewno do mnie do domu nie przyszłaby żadna kochanka.
      • 3-mamuska Re: A wnuki? 24.07.15, 16:10
        Ja nie wiem, duzo tez zależy jak mamusia dziecka zachwowalaby sie w stosunku do pierwszych wnuków.
        Bo to tez ważne, czy da sie z nia i jej dzieckiem zbudować poprawne relacje.

        Ale ja nie jestem typem osoby które strasznie martwi sie o cudze dzieci, krzywdy nie zrobię dam jeść nawet moze i spac u mnie, gdy dzieje sie krzywda zareaguje ale nie pałam miłością do świata dziecięcego.
        • aguar Re: A wnuki? 24.07.15, 16:46
          Mi się wydaje, że wnuki z mojej krwi, kochałabym jednakowo i niekoniecznie panią nr 1 będę wolała od pani nr 2, tylko dla tego, że jest nr 1.
      • kama265 Re: A wnuki? 24.07.15, 16:50
        "Ale jeżeli tak by się stało, to na pewno dzieci z pierwszego związku będą najważniejsze, bo były pierwsze. I dla nich będzie zarezerwowała moja miłość."

        będą najważniejsze BO BYŁY PIERWSZE? OMG, powiem Ci, że takiej kuriozalnej wypowiedzi się nie spodziewałam, nawet po Tobie wink
        • arwena_11 Re: A wnuki? 24.07.15, 17:22
          skrót myślowy.
          Skoro nie przepadam za dziećmi ogólnie, to te dzieci, które są już i je znam, zdążyłam pokochać.
          Z wiekiem widzę, że mój próg tolerancji na małe płaczące dzieci maleje.
          Im będę starsza tym będzie mniejszy. Mając wnuki już jakieś wnuki ( a mam dwoje dzieci ), mój instynkt babci będzie zaspokojony z nawiązką. Podobnie jak dwoje dzieci zaspokaja mój instynkt macierzyński w 100%.

          Mam nadzieję że moje dzieci postarają się o wnuki w wieku dwudziestu kilku a nie trzydziestu kilku czy czterdziestu lat. Jeżeli oczywiście będą chciały jakiejś pomocy. Bo za 10-15 lat dam radę, ale potem już mi się nie będzie chciało.
      • klamkas Re: A wnuki? 24.07.15, 19:24
        Aż dziw, że byłaś w stanie pokochać drugie dziecko. Wszak było drugie, a miłość rezerwujesz dla tych pierwszych?
        • arwena_11 Re: A wnuki? 24.07.15, 19:33
          jedno i drugi było wyczekane. Ale jak mówię, ja zawsze wiedziałam, że będę miała dwoje dzieci.
          O tym mówię że są pierwsze.
          Jak dzieci będą miały męża/żonę to ich wnuki będą pierwsze, w sensie z pierwszego związku. NIgdzie nie jest powiedziane że muszę akceptować kolejne związki.
          • cosmetic.wipes Re: A wnuki? 24.07.15, 20:15
            Synuś na zgodę może zrobić żonie jeszcze jedno już po owocnej zdradzie. Wtedy małżeńskie będzie ostatnie. Nie będziesz go kochać jak rozumiem?
            • arwena_11 Re: A wnuki? 24.07.15, 20:30
              NIe wiem jak ci to wytłumaczyć, wnuki małżeńskie będą inne. Chociaż z pewnością nie będę się nimi opiekowała na co dzień. Pomóc raz na jakiś czas na 2-3h ok ale nie codziennie na 8h. Nona przedszkolankę się nie nadaję. Przypuszczam więc że na mój stosunek do dziecka ex kochanki syna będzie wpływ miało to, jak bardzo zostałaby skrzywdzona żona i małżeńskie dzieci.
              Ja ogólnie za obcymi dziećmi nie przepadam, w sensie swoje osobiste kocham mocno ale obce mnie denerwują zwłaszcza jak cos chcą ode mnie.

              • cosmetic.wipes Re: A wnuki? 25.07.15, 08:47
                Nie wiem jakie masz układy w rodzinie, ale jeśli twoje dzieci dla twoich rodziców są obce, to kiepsko to wygląda.
                • arwena_11 Re: A wnuki? 25.07.15, 09:23
                  moje dzieci dla moich rodziców nie są obce. Ale teściowie byli zawsze z dystansem, mogli nie widzieć dzieci i kilka miesięcy, mieszkając w bloku obok.
                  I myślę, że cała różnica jest w tym że jestem córką. .
                  Widzę po znajomych że wnuki od córek są bardziej "swoje" niż wnuki od synów.
          • baltycki Re: A wnuki? 24.07.15, 20:34
            > NIgdzie nie jest powiedziane że muszę akceptować kolejne związki.
            Nigdzie nie jest powiedziane, ze syn musi akceptowac nieakceptujaca mame.
            • arwena_11 Re: A wnuki? 24.07.15, 20:45
              Ależ oczywiście że nie musi akceptować. Może dokonać wyboru i ponieść jego konsekwencje.
              Pytanie czy będzie chciał tongue_out
              • nickbezznaczenia Re: A wnuki? 24.07.15, 21:14
                Na pewno nie będzie chciał, ponieważ przestraszy się mamusi. big_grin
                • arwena_11 Re: A wnuki? 24.07.15, 21:18
                  nie musi się bać. Jak tylko będzie całkowicie niezależny może robić co chce. Tylko my też możemy.
                  Mam jednak nadzieję że wychowamy go na porządnego człowieka i nie będzie skoków w bok i kolejnych panienek.
                  • nickbezznaczenia Re: A wnuki? 24.07.15, 21:19
                    No właśnie: Możecie. big_grin
                    • arwena_11 Re: A wnuki? 24.07.15, 21:21
                      No możemy w sensie jako rodzicesmile
                      • nickbezznaczenia Re: A wnuki? 24.07.15, 21:24
                        Wydziedziczyć. big_grin
    • anorektycznazdzira Re: A wnuki? 24.07.15, 19:37
      Dziewczyno, o co Ty pytasz.
      Te, które się nie wstydzą i nie czują obciachu opowiadając, jakby wzięły odwet na dziecku za jego rodziców, gdyby się znalazły w JAKIMKOLWIEK innym układzie, na innej pozycji, zrobiłyby to, co by im wtedy pasowało. Nie oczekuj logiki albo konsekwencji! Nie oczekuj spójnego światopoglądu ani jednolitej postawy tzw moralnej.
      Bo jej nie ma.
      Kali zabrać krowę- bdb!
      Tam się nawet wypowiadają zadeklarowane katoliczki i nie mają problemu z własną mizerią etyczną, a Ty się dopytujesz o minimum konsekwencji na zasadzie "a co jeśli Twój syn".
      Ja Cię proszę big_grin
      • sabina211 Re: A wnuki? 24.07.15, 20:38
        To ja po raz kolejny dochodzę do wniosku, że mam WSPANIAŁYCH rodziców i teściów (oraz małżonków teściów), którzy traktują, rozdzielają dobra (tzn prezenty) i kochają (jak można wnioskować po postępowaniu) wszystkie nasze dzieci niezależnie od tego, kto urodził i spłodził. Dzień, w którym formalnie adoptowałam swoją pasierbicę moja mama określiła jako tak samo ważny, jak narodziny innych wnuków....Fakt, nie zafundowaliśmy im dziecka z inną panią/panem w trakcie małżeństwa, ale gdyby o takim dziecku wiedzieli, to (niemal na pewno) nie uważaliby, że go nie ma...Nie wiem sama, czy to normalność, czy znak czasów, ale widać, że i tak się da.
        • arwena_11 Re: A wnuki? 24.07.15, 20:44
          wiesz ja myślę, że inaczej jest jak się ludzie kulturalnie rozstają/ jeden z małżonków umiera a inaczej jak widzisz jak ktoś z rodziny cierpi. To w jakiś sposób lojalność do synowej?
          • milka_milka Re: A wnuki? 24.07.15, 21:18
            Wobec synowej, która odgrywa się na niewinnym dziecku nie ma żadnego obowiązku bycia lojalnym.
    • wuika Re: A wnuki? 25.07.15, 08:55
      Znam takie przypadki wśród dalszych znajomych. Numer z porzuceniem dziecka był wykonany tak dokładnie, że o ojcostwie męża to tylko żona wiedziała, no i kochanka. Pan się nie chwalił rodzicom, że zdradził żonę, zmajstrował bobo, do którego się nie poczuwa inaczej niż jak przez kasę. Wychodziło po latach - po takich latach, że rodzice (czyli nieświadomi dziadkowie) już zdążyli poumierać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka