Dodaj do ulubionych

Złośliwość losu

25.07.15, 08:53
Tak się chciałam wyżalić, bo nie mam dzisiaj większych zmartwień suspicious

Wolny dzień - to pies mnie obudził o świcie i nie dało się usnąć. Głowa pęka, gorąco już jest - a miało padać, od kilku dni deszcz w prognozie jest "jutro".

Dostałam okres, boli mnie brzuch, jestem wqrwiona, a nie mam na co, ani na kogo, bo wszyscy wyjechali, co za dramat. Okres dzisiaj to co prawda koniec cyklu, który trwał monstrualnie długo, ale jednocześnie - tak kijowo wypadł, że akurat starania o ciążę najprawdopodobniej nieskuteczne będą przez następne 2-3 miechy, bo następna owulacja wypadnie na wyjeździe z daleka od męża. Człowiek sobie wakacje zaplanuje, to mu organizm pokazuje środkowy palec. A ja chcę dzidzi, teraz już zaraz!

A na dodatek, mogłam sobie coś porobić z pierdółek hobbystycznych, skoro mam wolne, ale nie - przecięłam łapkę tak fatalnie, że nic z ulubionych czynności nie da się zrobić.

I jeszcze ugotowałam sobie gar botwinki, miałam dzisiaj mieć na cały dzień i na zamrożenie jeszcze, a dzisiaj, jak na to spojrzałam, to stwierdziłam, że chcę jeść wszystko, ale nie buraki.

Co robić, jak żyć?


PS. Tak, spojrzenie na gar botwiny dobiło mnie całkiem. Taka tragedia.
Obserwuj wątek
    • konwalka Re: Złośliwość losu 25.07.15, 08:59
      jak chcesz, to cie pociesze moją "jeszczegorszoscią"
      obudził mnie ból brzucha- okres
      w sumie to cudowna odmiana po trzech dniach migreny
      i nie pies mnie dobudził, a skowyt osmiu psów
      głodnych, wrzeszczących szczeniaków
      zlazłam na doł i zachciało mi sie dołączyc do tego wycia, kiedy zobaczyłam kuchnię
      chce mi sie botwinki na maksa, ale nie mam siły jej robic
      aha- na domiar złego wszyscy są w domu i nigdzie sie na razie nie wybierają suspicious
      • wuika Re: Złośliwość losu 25.07.15, 09:04
        Daleko masz? A nie, i tak nie podjadę z botwiną, bo jestem zdechła strasznie.
        • moofka Re: Złośliwość losu 25.07.15, 09:06
          po chałwę dojdziesz?
          • wuika Re: Złośliwość losu 25.07.15, 09:08
            Nie znoszę chałwy wink Inna sprawa, nie powiedziałam, gdzie jestem - na Śląsku. Chce ktoś botwiny? Chociaż jeszcze chwilę poczeka na mrożenie.
            • echtom Re: Złośliwość losu 25.07.15, 09:10
              > Chce ktoś botwiny?

              Ja bym chciała, ale nie wytrzyma transportu 600 km smile
            • moofka Re: Złośliwość losu 25.07.15, 09:11
              myslalam, ze nie ma takich ludzi big_grin
              na te dni nic tak nie pomaga jak chalwa wink
              dietetycznie - poszlabym do kosmetyczki
              • wuika Re: Złośliwość losu 25.07.15, 09:12
                Nawet w takiej sytuacji muszę się wyróżnić. Taka ja.
                • jola-kotka Re: Złośliwość losu 25.07.15, 17:01
                  Butelka wina pewnie dalaby rade z tymi smutkami twoimi.
      • rosapulchra-0 Re: Złośliwość losu 25.07.15, 09:12
        A co ci te biedne pieski zrobiły? suspicious No co?

        Botwinki bym zjadła też.
        Ale póki co, przeprowadzki ciąg dalszy.. Niby już w nowym domu, ale nic nieustawione, nic tu nieposprzątane, ciuchy w worach, ręcznika dziś znaleźć nie mogłam, mydło też gdzieś się zapodziało, muszę pralkę zainstalować, lodówkę do środka wstawić, co stoi sobie radośnie w ogrodzie, rowery przewieźć (na uj mi 8 rowerów, jak ja nawet jeździć nie umiem?? suspicious). a stary dom trzeba jak najszybciej zdać, bo nam rent policzą. I po prawie sześciu latach "niemiecia" okresu właśnie go dostałam.. i co gorsza, nie mogę iść pod prysznic, bo mam opatrunek na nodze trzymać do środy - potrójny bandaż z watą w środku zakręcony od palców po kolano suspicious I tylko dwa koty udało się przeprowadzić do nowego domu, ale właśnie mi gdzieś spie..ły i nie wiem, jak ich szukać, bo nawet specjalnie nie mam na to siły wręcz.. Więc wiesz - jak nie w ucho go, to w oko.
        • wuika Re: Złośliwość losu 25.07.15, 09:14
          Jak przewieziesz 8 rowerów, to może się jeździć nauczysz na nich big_grin Hint: nożnie je przewieź smile
          • rosapulchra-0 Re: Złośliwość losu 25.07.15, 09:16
            Prędzej się zabiję suspicious Co na pewno ucieszy niektóre użytkowniczki tego forum suspicious
            • wuika Re: Złośliwość losu 25.07.15, 09:27
              Umrzesz nauczona wink A tak serio - jak sobie pomyślę o przeprowadzce, to mi słabo.
              • rosapulchra-0 Re: Złośliwość losu 25.07.15, 09:41
                Do śmieci poszło tylko 40 100-litrowych worów. Rzeczy absolutnie nam niepotrzebnych, zbędnych, zupełnie nieprzydatnych. Mam jeszcze kilkadziesiąt worków z ciuchami i pościelą - nieużywanych od od lat. Na szczęście są na nie chętni, więc mam komu oddać. Meble - zbieractwo mojego męża nas właśnie przerosło. Po nowym domu chodzimy slalomem i już szukamy chętnych na meble.. Brakowało mi rondelka, więc kupiłam sobie trzy. Znalazłam wczoraj w jednej z szafek w starym domu pięć nieużywanych rondelków sciana A jeszcze piwnica została - dziewicza, nienaruszona..
                OJP..
                Wyślij mi tej botwinki w słoiku, co?
            • b-b1 Re: Złośliwość losu 25.07.15, 09:39
              Zadzwonił chwilę temu mój doktor zębowy z informacją że bardzo przeprasza, że dziś, ale trzeba szybko działać i :
              Po analizie tomografu -nie da rady wymienić podwójnej korony -trzeba rwać, łyżeczkować, zszyć, czekać miesiąc aż się zagoi, potem ciąć nadlać "kość", czekać dwa miesiące aż się zagoi, potem władować dwa implanty, czekać kilka miesięcy aż się zagoi i....potem dopiero korony.
              Z bezbolesnego zabiegu wymiany starej korony za mniej więcej 1,5 tyś-zrobił się koszmar za kilkanaście.
              I jak żyć?
              • rosapulchra-0 Re: Złośliwość losu 25.07.15, 09:43
                Chcesz klatkę dla szczurków? Oddam z pocałowaniem w rękę!
                • feuerwasser Re: Złośliwość losu 25.07.15, 12:08
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > Chcesz klatkę dla szczurków? Oddam z pocałowaniem w rękę!

                  przyjęłabym chętnie ale za daleko sad
              • pade Re: Złośliwość losu 25.07.15, 10:17
                jessu, a czemu tak?
              • to_ja_caryca_katarzyna Re: Złośliwość losu 25.07.15, 10:38
                ja tam bym poszla do innego dentysty, moze mniej pazernego, zanim bym dala sobie zrobic ziazia na nascie tysiakow
                jak ja lubie takich specow co to maja w swoim repertuarze ze "trzeba szybko dzialac". Pewnie ze trzeba szybko, zanim znajdziesz czas, zeby zadac sobie podstawowe pytania.
                • anilka Re: Złośliwość losu 25.07.15, 11:05
                  koniecznie idź do innego dentysty, miałam dokładnie to samo - wymiana korony, szybko , szybko , cena coraz wyższa, scenariusz działań taki jak u ciebie. A u innego bez problemu się dało zrobić
                • b-b1 Re: Złośliwość losu 25.07.15, 11:10
                  to_ja_caryca_katarzyna napisała:

                  > ja tam bym poszla do innego dentysty, moze mniej pazernego, zanim bym dala sobi
                  > e zrobic ziazia na nascie tysiakow
                  > jak ja lubie takich specow co to maja w swoim repertuarze ze "trzeba szybko dzi
                  > alac". Pewnie ze trzeba szybko, zanim znajdziesz czas, zeby zadac sobie podstaw
                  > owe pytania.

                  Doktor jest ok-leczy całą moją rodzinę - dobrze, że przed zmianą korony zalecił rtg i tk-złośliwość zębowa po prostu-zapalenie ogromne już w opisie TK się pojawiło-niezaleczone(nie bolało, a korona od 15 lat raz zmieniana po 7 bez rtg)- wytrawiło mi już "kość"- i zaczyna się rozprzestrzeniać na następne zdrowe zęby.
                  Liczyłam po RTG, że zdejmie koronę, poczaruje, coś poczyści i założy nową, a tu zonk...
                  Jeden pożytek-rada dla posiadaczy koron-raz w roku trzeba na RTG, bo jak nie boli, nie znaczy, że nic się nie dzieje...
    • anorektycznazdzira Re: Złośliwość losu 25.07.15, 10:33
      > Wolny dzień - to pies mnie obudził o świcie i nie dało się usnąć.
      Może to Ciebie pocieszy:
      U mnie- Wolny dzień, to pies mnie obudził o świcie i nie dało się usnąć. Nie mój pies. Nocujemy psa szwagierkismile
    • ira_08 Re: Złośliwość losu 25.07.15, 10:42
      A ja mam kontuzję i nie biegam 3. tydzień, dziś pełna nadziei wyszłam, bo nic mnie nie boli od kilku dni, wróciłam po 10 minutach, a wstałam specjalnie przed 7, żeby sobie potruchtać przed upałem. Pocieszyłam?
      • wuika Re: Złośliwość losu 25.07.15, 10:46
        Nie suspicious

        Znalazłam zajęcie, które nie powoduje nadwyrężania zepsutej łapy. Zepsułam półprodukty za kilka dych.
    • dzoaann Re: Złośliwość losu 25.07.15, 11:02
      Wez nie strasz.... za dwa tygodnie bede miala 5 dni wolnych od rodziny. Po raz pierwszy od laaat! Maja byc cudowne i mam nadzieje, ze zadne zlosliwosci losu mnie nie czekaja.
      • andaba Re: Złośliwość losu 25.07.15, 11:18
        Gar botwinki też by mnie humoru pozbawił, nie lubię.
        • wuika Re: Złośliwość losu 25.07.15, 11:25
          Ja to sama sobie suspicious
    • kkalipso Re: Złośliwość losu 25.07.15, 11:18
      U nas błogo cisza spokój, córka u siostry. Chyba sobie jeszcze pośpie
    • mamaa3d Re: Złośliwość losu 25.07.15, 11:23
      u mnie wielkie plany. Dzieciaki wybyły na weekend, w planach wielkie pranie miśków, poduch z tapczanów, kocyków, dywanu itp. Jak są w domu to takiej rewolucji zrobić nie mogę. O 6 rano pobudka, o 7 pożegnałam towarzystwo i wstawiłam pierwszą pralkę. O 8 lunęło i leje do tej pory, grzmoty, burza, podtopione ulice. Koce wywiesiłam w garażu, będą schły trzy dni sad A takie miałam plany...
    • wuika Re: Złośliwość losu 25.07.15, 11:26
      Nadal kijowo, źle i do dupy. Od totalnej tragedii oddzieliła mnie micha lodów z bitą śmietaną suspicious
    • feuerwasser Re: Złośliwość losu 25.07.15, 12:09
      dziś w nocy jadę nad morze. po jaką cholerę weszłam na wagę??
      ja się zabiję sad
    • zuleyka.z.talgaru Re: Złośliwość losu 25.07.15, 12:51
      Zapomniałam, że dziś kolega męża się żeni i przy okazji chrzci swoje dziecię. No, mąż też zapomniał, ale on ogólnie ignorant jeśli chodzi o takie sprawy a zwłaszcza terminy. A do tego oczywiście zapomnieliśmy, że matka męża ma jutro imieniny i jakiś prezent by się przydał....a do tego wszystkiego zostało mi ostatnie 5 dni młodości crying
    • hamerykanka Re: Złośliwość losu 25.07.15, 17:37
      A ja zlecialam z konia tydzien temu i to na leb. Mam wstrzas mozgu, ciagle mam nudnosci, reka jest czarna od nadgarstka do polowy ramienia i ledwie nia ruszam. Na dodatek musze odpuscic wszelka aktywnosc typu przydomowa budowlanka, nie moge jezdzic samochodem bo droga mi plywa , a leb rabie tak, ze chcialoby sie sobie odciac. Tylko trudno lewa reka.
      I jak , pocieszylam?smile
      • agaja5b Re: Złośliwość losu 25.07.15, 19:32
        A tak ci niektóre tu twego zycia zazdrościły na preriiwink A tu masz ci los. Wracaj do zdrowia.
        • hamerykanka Re: Złośliwość losu 25.07.15, 21:17
          Dziekismile
    • sonia-3 Re: Złośliwość losu 25.07.15, 17:52
      Od dwóch dni powinnam być nad morzem. A nie jestem, bo pan, od którego wynajmujemy dom, źle nas zapisał ( albo źle mi powiedział od kiedy wynajmujemy). Jedziemy jutro. I tak dobrze,że zadzwoniłam potwierdzić przyjazd 3 dni wcześniej, a nie wieczorem, dzień przed wyjazdem, bo bym siedziała 3 dni na walichach. No i pakuję się. My z córką w jedną dużą torbę. Jak już calutką spakowałam, to metalowy suwak od ekspresu ( ten który zamyka ekspres) został mi w ręku. No ale tak to jest, jak się torbę podróżną kupuje okazyjnie tanio w Chińskim Domu Handlowym. Teraz kombinujemy z mężem skąd wziąć inna. A w ogóle, to pogoda ma być do bani. To tyle.
      • echtom Re: Złośliwość losu 25.07.15, 18:26
        No tak, pogody nad morzem nie zarezerwujesz smile W przyszłym tygodniu ma być parę dni bez deszczu, ale 20 stopni, więc na plażowanie bez szału. Wynajmujecie dom w Trójmieście czy gdzieś indziej? I z jak daleka jedziecie?
        • sonia-3 Re: Złośliwość losu 30.07.15, 17:04
          Jesteśmy z Łodzi. Dom wynajmujemy w Brzeźnie. Fajny, bo niezależny, tylko dla nas , do morza blisko, i niedrogo. Ale rok wcześniej trzeba zamawiać termin. My zamawialiśmy w październiku i dlatego wyszło jak wyszło. Zawsze braliśmy sierpień- pierwsza połowa. Ale już było zajęte. Właściciel poprzesuwał ludzi jak mógł , pewnie wtedy doszło do zdulowania tych dwóch dni. A teraz jesteśmy, tu na miejscu. Zimno jak cholera, co chwila pada. Ani na rowery wyskoczyć, ani grilla zrobić. Wczoraj było trochę lepiej, ale plażowej pogody jeszcze nie mieliśmy. No trudno. W przyszłym roku jedziemy w ciepłe kraje. Obraziłam się na polski klimat wink.
    • agaja5b Re: Złośliwość losu 25.07.15, 19:37
      Spokojnie, wdech wydech i powinno sie udaćwink Ja już po okresie( fajnie ze był wogóle bo przyszalelismy z mężem) i sobie dziś z okazji upalu kupiłam sukienke wiec szczęscie niepojęte mnie ogarnęło. I mam w najblizych planach wyjazd wiec też się cieszę. A do gotowania czy jedzenia zupy czy też czegokolwiek gorącego nawet za sutą opłatą mnie teraz nikt nie zachęci.
    • klamkas Re: Złośliwość losu 25.07.15, 19:47
      Hmm... to ja się dołączę - obudził mnie nie pies, tylko kosiarka sąsiadów , sporo przed 7, bo sąsiad chciał skończyć zanim zrobi się upał. Nie chciało mi się jechać na zakupy, to wymyśliłam, że zrobię sobie kilka naleśników, farsz czeka w zamrażarce. Sięgnęłam po pojemnik z mąką i... okazało się, że zamiast mąki mam tam kłębowisko jakichś ohydnych robali. I tak oto mając w planach leniwy dzień spędziłam sobotę na szorowaniu kuchni, pojemników i zakupach produktów suchych. Do tej pory mi niedobrze jak sobie przypomnę widok robali <fuj>.

      A botwinkę bym zjadła, mniam smile.
    • vre-sna Re: Złośliwość losu 25.07.15, 20:09
      Wuika. Ciebie obudził pies - trudno mieć na to wpływ. Pocieszę Ciebie - poszłam spać w okolicy 4.00 bo dziś sobota, a młodsze dziecko u babci, więc wyluzowałam...
      O 5.58 (nie, nie zasnęłam ponownie) obudził mnie własnoręcznie nastawiony budzik w tel. Nie wiem, skąd się wzięła sobota w durnym urządzeniu. A że mam opcję najpierw delikatnego budzenia, to gdy półspiąc ją wyłączyłam, po dwóch minutach wredny dźwięk postanowił dobudzić.
      Pół dnia chodziłam w.urwiona, teraz się obudziwszy po dwóch godz. czuję, że ożyłam.
      Ale sobota i tak zwalona uncertain
    • bufo.bufo Re: Złośliwość losu 25.07.15, 20:58
      Z tą owulacją spokojnie... z własnego doświadczenia powiem Ci, że w tych cyklach, w których mi się wydawało, że na 100 procent wiem kiedy co i jak (robiłam testy owu, prowadziłam obserwacje), to nie zachodziłam, a w tym cyklu, w którym mi się wydawało, że już jest "after birds" to właśnie po paru tygodniach miałam dwie kreski na teście smile Dziewczyny z jednego forum które czytałam pisały podobnie - wg obliczeń zaszły w ogóle nie wtedy, kiedy by się spodziewały smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka