Mam 30+ lat i rok w rok kąpię się z dzieciakami i mężem czy to w morzu czy to w jeziorze. Niedawno byłam nad jeziorem z koleżanką i jej rodziną, kolezanka młodsza ode mnie jeszcze przed 30stka. My sru do wody a ona na brzegu siedzi i patrzy. Upał niemiłosierny, pytam jej czemu do wody nie wejdzie (nie miała okresu jeśli ktos by pytał) a ona że jakoś nie wypada, że już za stara na pluskanie w wodzie, ze to dla dzieci... Weszła do kolan, dalej nie. Miałam dodatkowy strój, chciałam pożyczyć-nie dziękuję. No ok, moze nie lubi, chociaz nic takiego nie powiedziala. To samo moje siostry. Mamy domek nad jeziorem i co roku tam siedzimy. Oby dwie do wody nie wejdą bo cos tam. I tak sobie dziś z mężem rozmawiałam ze dziwna jakaś tendencja opanowała naszych znajomych, jadą nad jezioro czy morze i nawet niektorzy stóp nie zamoczą.
Ja uwielbiam się kąpać. Kąpałam się będąc w ciąży,kąpałam gdy dzieci były małe ( wręczałam tatusiowi i szybko do wody), kąpię gdy już są młodymi nastolatkami i podejrzewam będę się kąpać jeszcze z wnukami

Moje znajome się boją/wstydzą/nie lubią i inne wymówki.
A Wy się kąpiecie w jeziorze lub w morzu? Z dziećmi lub bez?