kocianna
18.08.15, 10:00
Staruszka stojąca na ścieżce rowerowej wydziera się na was, że jedziecie rowerem po tejże ścieżce. Normalnie jedziecie, w tempie rekreacyjnym, a ona wcale nie stoi na pasach.
Staruszek wyklina "co za ludzie, co za naród, co za społeczeństwo", bo karetka podjechała pod klatkę schodową i blokuje mu przejście. I grozi wam pięścią, kiedy trzymacie drzwi od klatki dla sanitariusza.
Jesteście opierniczane przez obcą babę, że dziecko nie ma czapeczki z uszkami.
Macie nogę w gipsie i kule, a jakaś emerytka żąda ustąpienia miejsca.
Wychodzi sąsiadka z wózkiem, kłaniacie się, a ona syczy, że powinniście ciszej mówić swoje "dzień dobry", bo niemowlę śpi.
Ja zwykle udaję, że nie słyszę, nie rozumiem, to mnie nie dotyczy. Nie wchodzę w dyskusję, chyba że ktoś zaczyna wyzywać moje dziecko.