berber_rock
24.08.15, 11:21
Moze najpierw tlo: mieszkamy na stale za granica, w kraju FR-jezycznym. Syn przyjechal tu, gdy mial 4 lata. Obecnie ma 14, po Fr mowi biegle aczkolwiek ze slyszalnym akcentem.
W szkole ma dosyc nieliczna klase (do 20 osob). Jest to szkola mnarodowa, do ktorej uczeszcza okolo 20 narodowosci.
W klasie byl moment (rok-dwa) kiedy gral role kozla ofiarnego, ale sytuacja od 2 lat jest lepsza - przybylo kilku nowych uczniow, z ktorymi znalazl wspolny jezyk i potworzyly sie nowe przyjaznie. Mam wrazenie, ze klasa jest zgrana i mlodziez dosyc dobrze sie rozumie. W kazdym badz razie syn podobnych problemow w szkole nie melduje.
Syn ma swoje zainteresowania, gdzie jego wiedza sporo wykracza ponad przecietna (historia starozytna) i jest z tego w szkole dosyc znany. Ale nie jest typem kujona siedzacego nad ksiazkami, bo jest tez kilka przedmiotow, ktore ida mu jak po grudzie i to widac. Sporo tez jezdzi z nami po swiecie, ma duza wiedze z geografii, zna inne kultury, zwyczaje etc.
Mamy tez wrazenie, ze syn jest nieco bardziej dojrzaly i powazniejszy w zachowaniu od swoich rowiesnikow, chociaz przejawia tez elementy dzieciece. I kolejna cecha: nie jest typem przebojowym torujacym sobie droge przez zycie lokciami. Jak go wysylam do lokalnego sklepu na zakupy, potrafi ustawic sie w kolejce i wpuszczac wpychajace sie przed niego osoby, bo jakos brakuje mu odwagi, zeby otworzyc buzie - w ten sposob zakupy potrafia trwac wieki.
Gdzie jest problem? Nie umie jakos odnalezc sie w nowych grupach rowiesniczych i automatycznie przyjmuje role kozla ofiarnego. Zaczelo sie od wakacji 2 lata temu. Wyslalismy go na oboz z lokalna mlodzieza. Wrocil strasznie nieszczesliwy, bo grupa sprzysiegla sie przeciw niemu i caly tydzien mu docinali. Przedmiotem docinkow byl jego obcy akcent. fakt ze grupa byla dosyc jednorodna narodowosciowo i jedynie on odstawal.
Aby tego uniknac w tym roku wymyslilismy, ze wyslemy go na oboz do Polski - moze tam ten problem nie powstanie. Syn wrocil w sobote i zameldowal, ze stalo sie dokladnie to samo. Przy czym nie wiem jeszcze, co dokladnie bylo przedmiotem docinkow, bo on nie byl bardzo chetny, aby powiedziec, a poniewaz byl skrepowany, to nie chcialam naciskac i informacji tej wydobywac na sile.
Z powodu, ze obracamy sie w srodowisku multi-kulti, syn nauczony jest, ze takie rzeczy jak rasa, narodowosc, religia etc. nie powinny stanowic tematu docinkow. Jak widze - nie jest to wszedzie obowiazujaca zasada.
Druga kwestia - mam wrazenie, ze synowi brak jakiejs asertywnosci, jest nieco za kulturalny i nie potrafi odeprzec ataku docinkow. A mlodziez w jego wieku to wykorzystuje.
Moje pytanie brzmi: jak pomoc mu byc nieco bardziej asertywnym, ale nie uczyc go chamstwa wobec innych? Mam wrazenie, ze sytuacja zmierza w kierunku "ja nie bede wiecej jezdzil na obozy" i nieco mnie to martwi, bo ciezko zeby nastolatek cale wakacje spedzal z rodzicami.
Z gory dziekuje za porady. Chetnie tez odpowiem na pytania, jesli sie pojawia.