amoreska
27.08.15, 10:07
Udałam się dziś do Lidla po pieczywo na śniadanie (wiem, że mrożonka, ale czasem lubimy).
Parking niemal pełny, pod drzwiami tłumy.
Przypomniało mi się, że dziś "rzucają" kurtki.
Przeczekałam, aż hołota wbiegnie, kupiłam bułki i od razu do kasy. Kasjerka przyznała, że tak jest zawsze w poniedziałki, czwartki, a czasem i w soboty - jak jest promocja. Co więcej - wczoraj mieli jakąś wyprzedaż i "kulturalna klientela" narobiła im takiego syfu, że wyglądało jak po przejściu tornada, łącznie z podłogą.
Nie jestem łowcą okazji, nie umiem się rozpychać, nie tak zostałam wychowana.