Chce sie z Wami podzielic tym, co ostatnio mnie zszokowalo!
Mianowicie, spotkalam sie "gdzies na ulicy" z dawno nie widziana kolezanka,
chodzila do tego samego liceum co ja, ale do innej klasy. NIgdy nie bylysmy
bliskimi kolezankami, czasami spotykalysmy sie na tych samych imprezach, u
wspolnych znajomych itp. Teraz po dlugim czasie niewidzenia stwierdzilam, ze
moze warto sie spotkac, pogadac. Zaproponowalam spotkanie w ktoras tam sobote
wieczorem. Uslyszalam odpowiedz: nie moge, bo kąpiel (!!!!!). Poczatkowo
pomyslalam, ze chodzi o kapiel dziecka; ze np. codziennie kapie maz a ona
tylko w soboty. (proponujac spotkanie nie wiedzialam jeszcze czy ma dziecko
czy nie; ale nie ma), Tu chodzilo o jej kapiel!!!! No nic, stwierdzilam, ze
nie mój problem, nie smierdzialo od niej,moze w sobote wylegiwuje sie w
wannie a codziennie szybki prysznic itp - wiec się nie zastanawialam nad
tematem. Umowilysmy się w tygodniu, po poludniu po jej skonczonej pracy. Ja
aktualnie jestem na urlopie wypoczynkowym po zakonczeniu macierzynskiego,
zostawilam wiec synka pod opieka siostry i korzystajac z okazji wolnego
popoludnia –przed spotkaniem postanowilam zrobic sobie prezent. Kupilam
sexowna koszulke do spania( bardziej dla meza hehe), troche ładnej bielizny –
majteczki itp. Zgubilam sporo kg,waze mniej niz przed zajsciem w ciaze wiec
potraktowalam to jako nagrode. Ale wracajac do tematu. Spotkalysmy się w
kawiarni, milo się rozmawialo, w pewnym momencie kolezanka zerkajac na moje
torby zapytala co kupilam ciekawego. Powiedzialam o zrzuconych kg, zakupach
bieliznianych a ona na to: „a po co Ci tyle majtek? Chyba nie zmieniasz
codziennie??” (!!!!) Zatkalo mnie, szczeka mi opadla, przypomnialam sobie o
wspomnianej wczesniej sobotniej kapieli, o tym pytaniu i stwierdzilam ze z
higiena troche u niej na bakier.
Odpowiedzialam grzecznie ze to chyba logiczne ze zmieniam codziennie, tak jak
codziennie się myje itp. Ona na to ze dla niej nie, bo ona kapie się raz w
tyg. a codziennie tylko twarz i zęby!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! O matko. No
i zalamalam się. Chcialam zaczac wyklad, ale jakos bylam za bardzo zszokowana
by wykrztusic cokolwiek madrego.
Dziwi mnie jednak, ze Ona nie odczuwa zadnego dyskomfortu przy takim
trybie „zycia wodnego”

)
Ostatnio gdzies pojawil się artykul, którego glownym wnioskiem było „czeste
mycie skraca zycie”, ja rozumiem, ze z niczym nie powinno się przesadzac, ale
codzienna HIGIENA to podstawa! A ze z nia sa problemy w naszym spoleczenstwie
to wiadomo – wystarczy skorzystac z komunikacji miejskiej np. w letni
dzien.Nie chce generalizowac, ale jednak zdarza sie to wg mnie za czesto!
A co do kolezanki, milo nam się gaworzylo, mamy się spotkac znowu za jakis
czas.
Czy powinnam w jakis sposob wrocic do tematu i podpowiedziec jej cos? Ona ma
faceta, sa już dlugo ze soba, planuja slub...kurcze, czy jemu to nie
przeszkadza? Wiem, nie moja sprawa, ale czy jeśli podobny temat wyplynie –
zwrocic uwage?
Pozdrawiam
gacusiowa