Dodaj do ulubionych

Ślub w różowych okularach

08.09.15, 14:58
Ematki... a ile z Was ma podpisane intercyzy albo jakiś majątek własny sprzed ślubu? Kiedy mój wówczas narzeczony podczas rozmowy zaręczynowej zaproponował zawieranie związku małżeńskiego z jednoczesną rozdzielnością majątkową, mój ojciec się oburzył - bo wszak mąż ma mnie wziąć na utrzymanie, mnie i nasze dzieci, a ja ewentualnie jak mam ochotę to mogę na waciki zarabiać. A kiedy nieśmiało zaoponowałam, że gdyby nam coś nie wyszło, to będzie się łatwiej rozstać, oburzył się jeszcze bardziej - kto planuje ślub z myślą o rozwodzie???

I tak się zastanawiam - w wątku obok piętnuje się inwestowanie w nieswoje domy, nawet po ślubie. I to, oczywiście, słuszne i zasadne, i należy dbać o stronę formalno-prawną, ale...
kto planuje ślub z myślą o rozwodzie?
Obserwuj wątek
    • mag1982 Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 15:09
      Oboje startowaliśmy z niczym, dorabiamy się wspólnie, zarabiamy podobnie, rozdzielność majątkowa nam niepotrzebna.
    • martishia7 Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 15:10
      Nie dbanie o stronę formalno-prawną to jest proszenie się Hitlera. Jak sobie to człowiek uświadomi, to nie ma takich dylematów. Jakiekolwiek inwestycje w cudze (męża, teściów, rodziców), to proszenie się o kłopoty. Nie tylko to - np. zabagnienie sprawy alimentów na dziecko dziś, to mogą być poważne problemy dla tego dziecka w przyszłości.
    • princy-mincy Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 15:15
      Ja nie bralam slubu w rozowych okularach. Mialam majatek przed slubem oddzielny, mielismy tez jako narzeczeni majatek wspolny i po slubie to sie nie zmienilo.
      Rozwazalismy intercyze, ale bardziej pod katem prowadzenia dg przez mojego meza- jako zabezpieczenie dla mnie i dla dzieci. Na razie sie nie zdecydowalismy.
      Nie planuje rozwodu.
      • miedzymorze Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 15:19
        Ale coś Ci się pokićkalo - zadbanie o to, zeby w przypadku władowania dużej kasy w nieruchomość (czyjejkolwiek) byc tej nieruchomości współwłaścicielem to elementarz zdrowego rozsądku, a nie planowanie rozwodu.

        pozdr,
        mi
        • princy-mincy Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 15:24
          To do mnie? bo chyba nie.
          jesli do mnie- mialam swoj majatek jako panna i mam go nadal, jest tylko moja wlasnoscia
          potem jako narzeczeni nabylismy pewna nieruchomosc, ktorej jestesmy wspolwlascicielami, gdzie tu pokickanie?
    • joaaa83 Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 15:17
      Myślę, że rozdzielność majątkowa jest ważna w przypadku, gdy jedno z małżonków prowadzi działalność gospodarczą. Ja nie mam rozdzielności, ale znam kilka osób, które ją mają i jest to związane z ochroną przed długami, uproszczeniem starań o kredyt pod działalność, a nie zabezpieczeniem się na wypadek rozwodu. Tzn. nie wątpię, że ludzie podpisują też z takich względów, zwłaszcza gdy jedna osoba jest majętna, ale w moim kręgu raczej takich osób nie ma.
    • bi_scotti Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 15:26
      kocianna napisała:

      > kto planuje ślub z myślą o rozwodzie?

      Ja planowalam. Slub wzielismy wylacznie "dla papierka" zeby ulatwic moje starania o jego wyjscie z wiezienia, zeby ulatwic sobie wspolny wyjazd i wspolna emigracje. To nie znaczy, ze nie bylo uczucia. Bylo, nawet podejrzanie niemale ale gdyby nie okolicznosci polityczno-biurokratyczne, papier nie bylby nawet brany pod uwage. Tak wiec podpisujac go, mialam wolna i nieprzymuszona wole podpisac document rozwodowy jak tylko to bedzie mozliwe. A potem przyszlo zycie ... ubostwo pierwszych lat w nowym kraju, dzieci, decyzje medyczne, kupowanie property i jakos tak zeszlo, zesmy sie dotad nie rozwiedli wink Z tym, ze my nigdy nie mielismy zadnych zasobow, na temat ktorych warto by w ogole bylo dyskutowac jakiekolwiek pre-naps big_grin Bylismy biedni jak najbiedniejsze myszy koscielne, mnie tylko chodzilo o niezbywalne poczucie wolnosci i niezaleznosci smile
    • babcia.stefa Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 15:39
      Ale po co?

      Mam majątek odrębny sprzed ślubu, nadal pozostaje majątkiem odrębnym. Podobnie w przypadku męża. Mamy też wspólny dom sprzed ślubu, 50/50%. Żadne z nas nie prowadzi działalności gospodarczej, nie planujemy chwilowo żadnych ruchów, które mogłyby spowodować zagrożenie dla obustronnych aktywów, więc po co mielibyśmy podpisywać jakąś intercyzę?
    • ola_dom Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 15:43
      kocianna napisała:

      > A kiedy nieśmiało zaoponowałam, że gdyby nam coś nie wyszło, to będzie się łatwiej rozstać,
      > oburzył się jeszcze bardziej - kto planuje ślub z myślą o rozwodzie???

      Wiesz co - jakby wokół były same dozgonne, udane małżeństwa - to takie zabezpieczanie się byłoby cokolwiek dziwne. Tak samo, jakby wokół byli wyłącznie serdeczni, rozumiejący teściowie, rodzice, rodzeństwo i takież dzieci.
      Ale jak widać wokół - bywa różnie. I nie zawsze wychodzi - jak sama napisałaś. Choćby się nie wiem jak bardzo chciało - nie wszystko od nas zależy. Więc rozsądne zadbanie o siebie nie jest niczym zdrożnym.
      Nie mówiąc już o sytuacjach, gdzie życie komplikuje nieszczęśliwy wypadek.
    • rosapulchra-0 Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 15:58
      W ogóle nie było na ten temat rozmowy. Zdążyliśmy się już dorobić 3 dzieci, a te intercyzie nie podlegają wink
      • chocolate_cake Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 16:36
        Brałam ślub w tak młodym wieku że nie zdążyłam się niczego dorobić. Niczego też nie odziedziczyłam, ani wtedy ani później.
        Nie było więc potrzeby się zabezpieczać intercyzą. Jakoś nam się wiedzie dobrze i żyjemy w zgodzie od ponad 20 lat. smile
    • kochamruskieileniwe Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 16:51
      Nno cóż, brałam ślub w pewnym sensie w różowych okularach smile
      Część swojego majątku odrębnego wpakowałam w nieruchomość teściowej i męża. Zeby było weselej - ze względów na odpisy podatkowe - wszystkie rachunki były na męża smile

      Jednocześnie, mając swoje doświadczenia w sprawch finansowych (tzw życiowe doświadczenie, jak mogą wyglądać finanse małżeńskie) zawsze miałam zaskórniaki, o których mąż nie wiedział. (Tzn wiedział, ale go to nie interesowało, uznając, że to moja sprawa.)
      Po śmierci teściowej wyszły niemiłe sprawy dotyczące jej finansów.Ponad to miałam w pamięci dosyć świezą sprawę, gdy o mało co nie zostałam wdową z niemowlęciem ewentualnie opiekunką osoby niepełnosprawnej , która ewentualnie może bedzie - najlepszym razie - mogła samodzielnie sie ubrać i załatwić potrzeby fizjologiczne. Byłam na to przygotowywana przez lekarzy..

      No i wtedy (a także po wątku Raczka) wzięłam sprawy w swoje ręce. Mąż nabył spadek i zaraz po tym rozszerzy ł wspolnotę majątkową.

      No cóż. Zycie uczy. Popełniłam wiele błędów, które tak piętnowane są na ematce. (O innych nie wspomnę suspicious)
      Uporządkowałam sprawy
      Wychodzę z założenia, ze lepiej późno niż wcale. smile

      Teraz widzę, że jednak te sprawy są niezwykle istotne. Szczególnie w przypadku, gdy istnieje jakiś majątek przedślubny.
      Bo jeżeli oboje małżonków startuje z poziomu zerowego, to nie ma sprawy. (w zasadzie).
    • ola_dom Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 17:09
      Kocianno - a widziałaś wątek z wpisem joanny:

      forum.gazeta.pl/forum/w,567,158649345,158657884,A_taka_sytuacja_Dlugie_.html
      Można pozostać wspaniałym małżeństwem, które zostanie z niczym przez rozkosznego teścia/teściową.
      Co niekoniecznie się stanie, jeśli nie zainwestujemy swojego mieszkania w budowanie teściowi piętra. I tak dalej.
    • kkalipso Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 17:12
      Nie myśleliśmy o tym, nie w głowie nam były takie kalkulacje. Teraz pomijając nasze mieszkanie, mam na siebie połowę mieszkania rodzinnego. Zyskuje na wartości od kilku lat i jest bardzo ładne,w atrakcyjnym miejscu. Mam w planach przepisać na córkę, bo moim widzimisię jest żeby jakby coś to zostało w rodzinie.
      • 3-mamuska Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 17:50
        Nie wyszłabym za człowieka ,który chciałby podpisać intercyzę, tym bardziej ze majątek przed ślubem jest odrębna własnością.

        uważam ze berze sie ślub po to właśnie zeby mieć cos wspólnego razem budować, nie liczy sie twoje moja a nasze.
        Mogłabym podpisać rozdzielnosc majątkowa jeśli maz prowadziłaby bardzo ryzykowne interesy, tylko ze względu na zabezpieczenie dobra naszego/dzieci ( domu, samochodu, oszczędności) a nie po to zeby zabezpieczyć odrębny majtek meza czy moj.
    • lusitania2 Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 17:51
      my mamy rozdzielność od początku, bo ustrój wspólności ustawowej nigdy mi się nie podobał.
      I bardzo sobie to chwalę.
    • oli-321 Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 19:10
      kocianna napisała:
      > mój ojciec się oburzył - bo wszak mąż ma mnie wziąć na utrzymanie, mnie i nasze dzieci,
      > a ja ewentualnie jak mam ochotę to mogę na waciki zarabiać.

      Ale to w układzie, że mąż w domu robi to co prawdziwy mężczyzna, czyli nic, a i dziećmi zajmuje się ewentualnie jak ma ochotę? Rozumiem, że Twój ojciec zwolennikiem takiego tradycyjnego podziału ról w rodzinie, ale czy Tobie by to pasowało?
    • spanish_fly Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 19:20
      Mnóstwo osób tak właśnie planuje, w ogóle sporo ludzi po prostu taką ma wizję rodziny - razem ale bez wspólnego majątku, konta, oszczędności.
    • heca7 Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 20:02
      Znałam taką historię. Była sobie rodzina z trzema córkami. Wszystkie wyszły za mąż. Jedna się wyprowadziła dalej, druga zamieszkała na tyłach domu gdzie wykończyła budynek gospodarczy. A trzecia miała zamieszkać w dobudowanym do domu rodziców segmencie. Na parterze tego budynku cała rodzina prowadziła ( i prowadzi) rodzinny biznes. Każda z córek tam pracuje. Teściowie ochoczo przepisali nowo dobudowaną część budynku na córkę i zięcia.
      I się zaczęło. Zięć zaczął robić awantury. Rękoczyny, bił żonę i teściów. Teściowej złamał rękę. Teściowie próbowali odwołać darowiznę ( bo to darowizna była) ale są d nie dopatrzył się w złamanej ręce niewdzięczności rażącej. Wreszcie się rozwiedli. Ale pan był przecież właścicielem i nie zamierzał się wyprowadzić. Babce udało się wyjechać a właściwie uciec z dziećmi do Stanów. A on został. Ba! sprowadził sobie drugą żonę i miał z nią dziecko. I tak żył razem ze skłóconymi teściami w jednym domu. Namówił nawet żonę aby skończyła kursy i robiła w tym domu to samo co jego byłe szwagierki i teściowie. Teściowie próbowali odkupić od niego tą część ale pan się latami nie zgadzał.
      Dopiero po około 20 latach odsprzedał im tą część i się wyprowadził.
      Można powiedzieć, że córka się wyprowadziła za ocean i zostawiła tego zbuka vel męża byłego rodzinie.
    • koronka2012 Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 20:29
      To, że przy intercyzie łatwiej się rozstać w znaczeniu rozliczyć to wieeelki mit.
      Zawsze bardziej poszkodowany był ten bardziej zaangażowany w rodzinę, który zazwyczaj nie pilnuje swojego tyłu, bo nie spodziewa się, że najbliższa osoba może wbić nóż w plecy.
      Znajomi z intercyzą moooocno się kotłowali z rozliczeniami.
    • capa_negra Re: Ślub w różowych okularach 08.09.15, 20:44
      Mam majątek odrębny sprzed ślubu i majątek odrębny nabyty już w małżeństwie.
      Mam również testament notarialny, na wypadek gdyby nagły i niespodziewany szlag mnie trafił, w którym wszystko dziedziczy mąż.
      A jak by nas razem nagły i niespodziewany trafił to mamy zapisaną dalszą kolejność dziobania.
      Wszyscy w rodzinie wiedzą, że jest testament i gdzie jest i nie ma opcji, że ktoś sobie będzie do oczu skakał.
    • natalie_rushman Re: Ślub w różowych okularach 09.09.15, 08:06
      Oczywiście, że nikt nie planuje ślubu z myślą o rozwodzie!
      Ale te rozwody i rozstania są. Obserwowałam kilka rozwodów - następstw studenckich małżeństw, w miarę bezbolesnych pod tym względem, że młodzi mieszkali np. w mieszkaniu, które jednemu z nich rodzice kupili przed ślubem czy dziadkowie zapisali itp. itd. Przez powiedzmy 2-3 lata nie zdążyli się dorobić aż takiego znaczącego majątku ruchomego, żeby o to toczyć spory.
      Widok znajomych, którzy spędzili tuż obok Ciebie jakieś 3-5 lat gruchając jak gołąbeczki, będąc nierozłączni w akademiku czy na stancji, biorących "romantyczny" ślub, a po średnio 2 latach małżeństwa składających pozew rozwodowy sprawia, że trochę ostrożnie traktujesz różne wyobrażenia.
      I druga kwestia - ceny mieszkań, czy koszty budowy domu są na tyle niebotyczne, że trudno lekką ręką podarować połowę z własnego majątku nawet najbliższej osobie. Ludzie stają się ostrożni, rozważni, bo sytuacja finansowa na nich to wymusza - ale uważam, że to po prostu świetnie.
      Mam tylko jedną znajomą, która przed ślubem sprzedała ładne mieszkanko w małym miasteczku i kupiła za równowartość mniejsze tutaj - w akcie notarialnym jest i ona, i jej mąż, który nie dołożył się do tego (tak mi powiedziała w każdym razie). Uważam, że to bardzo, bardzo naiwne.
      - Get me Agent Hill.
      - Communications array damaged.
      - What's not damaged?
      - Air conditioning is fully operational.
    • wuika Re: Ślub w różowych okularach 09.09.15, 08:14
      Ja mam majątek sprzed ślubu. Intercyzy niet.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub w różowych okularach 09.09.15, 08:27
      O, to mój mąż to chojrak do kwadratu. Miał mieszkanie przed ślubem i po ślubie radośnie przyszedł z jakimś świstkiem, że jestem dopisana jako współwłaścicielka (mieszkanie nieobciążone hipoteką). Braliśmy ślub z myślą o wspólnym grobie na cmentarzu a nie tam rozwodzie smile
    • hemp_plant Re: Ślub w różowych okularach 09.09.15, 08:43
      nie mam intercyzy, ale mam majątek osobny
      • azja_pl2 Re: Ślub w różowych okularach 09.09.15, 09:13
        Interesujacy temat. Nie mam intercyzy, ale sporo oszczednosci sprzed slubu. Niedlugo bedziemy inwestowac w jakas nieruchomosc i tak sie zastanawiam, jak to zrobic. Rozumiem, ze jesli moje oszczednosci pojda w inwestycje, ktora bedzie zapisana na nas obojga, to w razie ewentualnego rozwodu bede stratna. Ale jakos nie wyobrazam sobie, kupowac dom z wlasnym mezem na zasadzie np. 60% moje, 40% twoje. Mam dylemat moralny smile A rozwodu oczywiscie nie planuje, ale jestem swiadoma, ze roznie w zyciu bywa. Co byscie zrobily?
        • evee1 Re: Ślub w różowych okularach 09.09.15, 09:47
          Najlepiej zapytaj męża co on o tym sądzi.
        • pade Re: Ślub w różowych okularach 09.09.15, 10:05
          zainwestuj 50%
          • azja_pl2 Re: Ślub w różowych okularach 09.09.15, 10:50
            Ale wtedy bedziemy musieli wziac wiekszy kredyt, a moje oszczednosci zostana niewykorzystane. Chyba, ze mezowi kredytu udziele wink
            Oczywiscie rozmawiamy, ale sama mam trudnosci z wyrobieniem sobie zdania na ten temat.
    • hermenegilda_zenia Re: Ślub w różowych okularach 09.09.15, 10:23
      Mam intercyzę, bo chciałam, i w przeciwieństwie do koleżanek tkwiących w toksycznych małżeństwach lub latami bijącymi się przed sądem o podziały majątku mam spokój. Jestem z mężem, bo tak chcę, a nie dlatego, że w razie czego jestem do niego uwiązana kredytem na mieszkanie, pożyczkami i innymi zależnościami finansowymi. Intercyza nie przeszkadza nam mieć tylko jednego, wspólnego konta i korzystać z posiadanych środków bez dziwacznych rozpisek kto za co płaci ze "swojego", jak ma to miejsce u wielu moich znajomych, które mają teoretycznie wspólność, ale w praktyce to każdy jak cerber rozlicza się z każdego grosza.
      • 3-mamuska Re: Ślub w różowych okularach 09.09.15, 11:29
        hermenegilda_zenia napisała:

        > Mam intercyzę, bo chciałam, i w przeciwieństwie do koleżanek tkwiących w toksyc
        > znych małżeństwach lub latami bijącymi się przed sądem o podziały majątku mam s
        > pokój. Jestem z mężem, bo tak chcę, a nie dlatego, że w razie czego jestem do n
        > iego uwiązana kredytem na mieszkanie, pożyczkami i innymi zależnościami finanso
        > wymi. Intercyza nie przeszkadza nam mieć tylko jednego, wspólnego konta i korzy
        > stać z posiadanych środków bez dziwacznych rozpisek kto za co płaci ze "swojego
        > ", jak ma to miejsce u wielu moich znajomych, które mają teoretycznie wspólność
        > , ale w praktyce to każdy jak cerber rozlicza się z każdego grosza.

        A czyli małżeństwa z intercyza to mód i orzeszki, a bezbronny toksyczne związki.

        A co ci daje intercyza? Podział majątku przed rozwodem, i
        wy sie nie rozliczacie z każdej sumy?
        • hermenegilda_zenia Re: Ślub w różowych okularach 09.09.15, 12:06
          Jasność co do tego, co jest moje, a przede wszystkim teraz już po ślubie pewność, że mężuś czy ja nie narobimy potajemnie przed drugim współmałżonkiem długów, za które będzie musiała odpowiadać ta druga strona. Właśnie pomagam kobiecie, która użera się z komornikiem za długi u Providenta - mężuś się ulotnił, a pani ma kilkadziesiąt tysięcy do spłacenia z szalonym "zarobkiem" 1300 pln świadczenia za opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem. Fajnie, co - i dziękuję, postoję razem z moją intercyzą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka