morgen_stern
14.09.15, 14:01
Ale nie na sam film, bo bardzo nam się podobał. Ale k... ten dźwięk!!! Już na samym początku włączyliśmy napisy (na płycie były dostępne tylko angielskie), więc oglądaliśmy oscarowy polski film z angielskimi napisami, żeby móc rozumieć dialogi. To jest jakaś nasza ogólnonarodowa tragedia, nie robią postsynchronów tylko nagrywają dźwięk na planie, a ty widzu siedź i wytężaj słuch pytając co chwilę "co? Co on powiedział?", przecież to mordęga. Pamiętam Drogówkę, to samo - samochód jedzie, wyje silnik, a ci rozmawiają w kabinie przyciszonymi głosami - 3/4 dialogu jest niezrozumiała.
Czy te postsynchrony to rzeczywiście taki wielki wydatek, który rujnuje budżet?