Dodaj do ulubionych

Tragedia oświaty

18.09.15, 00:04
Papiery, papiery, papiery....
Mam 25 stażu, więc swoje wiem. Najlepszy czas to lata 90 i troszkę. Mniejsza papierologia - czas na biwaki, koła artystyczne, harcerstwo, gazetki szkolne. Czas na pomoc rodzicom w wychowywaniu.
Teraz na biwak się boję, na lekcjach żyłuję standardy pod wynik testu., rodzice w wyścigu szczurów.
Jest wrzesień, a jestem już zmęczona. Nie przesadzam - miesiąc minął od ostatniego tygodnia sierpnia - ósma rada do 19 o dupie maryni - nawet w cudzysłów mi się tego brać nie chce.
Drodzy Rodzice!
Jesteśmy (tak mi się wydaje) po to jako nauczyciele, żeby oprócz lekcji rozwijać BEZPOŚREDNIO talenty i niedobory Waszych dzieci, a nie produkować tony papierów.

Piszę też jako mama trójki dzieci - dziś studentów prawa, medycyny i weterynarii. Moje dzieci świetnie rozwinęły się w szkole, która proponowała ekologię, kółko historyczne, teatralne czy wolontariat. Ale jeszcze pięć lat temu był na to czas. Teraz, dostaniecie wyścig szczurów.
Mnie już system oświaty nie interesuje - wychowałam swoje dzieci, spadam sama na wcześniejszą emeryturę, którą mam dzięki Bogu w poważaniu - mam inne źródła utrzymania. Oświata to zawsze było moje hobby(mąż mi na to pozwalał - jak kobieta chce mieć kilkoro dzieci, powinna śledzić trendy)
Zainteresuję się tym jak przyjdzie czas na edukację wnuków.

Póki co, ematki - jako matka i nauczycielka - obecna oświata to produkcja zbędnych papierów i obawiania się, co powie kuratorium i rodzic. Nauczyciel powinien mieć możliwości, żeby dzieciaka wkręcić w koło teatralne, językowe, biwak, koszykówkę, harcerstwo itp.
Jeździłam z dzieciakami z pomocą rodziców - na wycieczki rowerowe, biwaki, wycieczki piesze po okolicy też organizowałam.Nigdy problemów nie było.

Dziś mam w klasie dzieci tamtych dzieci.
Przykro mi, ale czasy się zmieniły - już nie zaryzykuję. Chociaż proszą - biwak, tamten harcerski azymut, wycieczka rowerowa...
Kochani rodzice, niestety ,dziś tylko zgodnie z przepisami- odpowiednia kanapka, odpowiedni napój , odpowiednie leki- zero
Obserwuj wątek
    • dabea Re: Tragedia oświaty 18.09.15, 00:27
      U nas rodzice ciągle mieliby ochotę na działania w stylu : na małą ekstremę w stylu biwak, jakąś działalaność ku potrzebie zwierzaków. Super ludzie. Ale ja już się boję - jakby coś, ja będę winna.
      Do tej pory - rajdy rowerowe, biwaki, nocowanki w pustej szkole, zielone szkoły, imprezy teatralne, wolontariat w schronisku dla psów.
      Moją pasję zabiły głupie przepisy i i internetowe głupie matki.
      Przeprowadzam lekcje - z sukcesem. Nic więcej - nie mam zamiaru być ofiarą głupiego prawa i roszczeń niektórych głupich rodziców. Głupich rodziców jest mało - większość to kontaktowi , oddani swoim dzieciom ludzie. Obecne prawo działa jednak tak, że oszołom ma rację.

      Dlatego przepraszam, że zamiast zapewnić przy Waszym udziale wszechstronny rozwój Waszego dziecka , ograniczam się do tego, CO JEST w statucie SZKOŁY
      .
      NIE CHCĘ WYLĄDOWAĆ WIĘZIENIU LUB NA GŁÓWNEJ STRONIE PORTALU INTERNETOWEGO


      ps
      • afro.ninja Re: Tragedia oświaty 18.09.15, 00:50
        Przedobrzylas, słaby trroling.
        • dabea Re: Tragedia oświaty 18.09.15, 01:02
          TROLLING ? Mnie się wylało po prostu...
          Jak tego nie zrozumiecie obecne Mamy - Wasza sprawa, niestety. WALCZCIE O SWOJE!
        • minerallna Re: Tragedia oświaty 18.09.15, 02:53
          Ja tak nie uważam. Ma rację wg mnie. Musiałabym mieć głód w oczach i mieszkanie w kartonie żeby uczyć w szkole- ale mi rym wyszedł sad
          • mamma_2012 Re: Tragedia oświaty 18.09.15, 03:07
            Mysle podobnie.
            Przepisy i sposob ich egzekwowania przez niektorych rodzicow powodują, ze zastanawiam sie co trzyma ludzi w tej pracy.
            Gigantyczna odpowiedzialnosc i mnostwo sprzecznych, czasem nierealnych oczekiwań.
            Choćby czytając to forum mozna sie dowiedzieć z czego ludzie potrafia zrobic problem.
            • roma155 Re: Tragedia oświaty 18.09.15, 05:53
              Mam taką samą opinię. Tylko, że ja nie mogę jeszcze przejść na emeryturę... Nie stawiam już 1 na koniec roku, mimo, że niektórzy na nie zasłużyli. Po co mi awantury z "zatroskanymi" rodzicami i trzepanie przez kuratorium. To mamusia będzie miała problem z synkiem i córeczką, jak nie zda matury, Nie jestem cudotwórcą i łopatą nie nałożę wiedzy ani dziecku ani rodzicom. Robię swoje, uczciwie i starannie. Pracuję 40 godzin tygodniowo. Serca do tego już nie mam, ale praca nie musi być hobby. A ... i jeszcze jedno nie chcę być Stasią Bozowską i dlatego uważam, że za mało zarabiam. Proszę emamy, możecie teraz powiesić na mnie psysmile
      • asia06 Re: Tragedia oświaty 27.09.15, 14:50
        Zgadzam się z każdym słowem dabei. Zaczynalam pracę w 1997 roku. Wtedy jeszcze było super. Prowadziłam kółka teatralne, redakcyjne, informatyczne. Chodziłam z dzieciakami na wycieczki, wyjeżdżałam na zielone szkoły. Zostawałam z dzieciakami po lekcjach ot tak sobie. Jedynymi moimi dokumentami były: dziennik lekcyjny, arkusze ocen i rozkład materiału (początkowo jeszcze konspekty lekcji) i sprawozdanie z działalności wychowawczej dwa razy do roku. A moim zadaniem było uczyć, dostrzegać potencjał dzieci i go rozwijać. Szybko jednak zaczęło się to zmieniać. Dzieci zaczęły znikać, pojawiało się za to coraz więcej papierów. Po 10 latach poszłam na urlop wychowawczy. Gdy z niego wróciłam, to już były tylko papiery, a dzieci jedynie na lekcjach.
        • chocolate_cake Re: Tragedia oświaty 27.09.15, 16:51
          Ja pracuję w szkole niepublicznej. Może dlatego wydaje mi się że nie ma aż tak dużo dokumentacji. Zaczynałam w 1993 roku w publicznym liceum.
    • oqoq74 Re: Tragedia oświaty 18.09.15, 08:04
      Chyba jednak przesadzasz. Owszem, papierów przy wszelkiego rodzaju wycieczkach, biwakach itd. jest sporo, ale to nie jest nie do przejścia.
      A odpowiedzialność za dzieci, wcześniej też była.
      Może po prostu dopadło Cię wypalenie zawodowe. Bo o wszystko obwiniasz rodziców, a z tego co piszesz, to na niektóre sprawy rodzice wpływu nie mają - jak choćby 19 rad w miesiącu.
      • gulcia77 Re: Tragedia oświaty 18.09.15, 08:26
        Ale rąbniętych rodziców nie brakuje smile Jestem świeżo po zebraniu i trafiły się takie kwiatki, że pozostaję tylko pokręcić głową. Dzieciaki są w piątej klasie szkoły sportowej, grają ligę, a trener ustawia już regularną drużynę. Uwierz mi - trafiły się matki, które miały pretensje do trenera, że ich synowie nie są w pierwszej drużynie, choć przecież uczą się na samych piątkach. Tak jakby piątka z polskiego, czy matematyki miała wpływ na umiejętności na boisku. Kiedy trener to tłumaczył, oburzenie zamiast opadać - rosło.
    • edelstein Re: Tragedia oświaty 18.09.15, 08:22
      U nas zajec jest pod korek,nie wiem czemu w Pl jest inaczej.
      • natalie_rushman Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 08:18
        A ja pierwsze słyszę, że w szkołach nie ma kółek.
        Nawet ta nieszczęsna rejonówka, do której moje dziecko nie poszło ostatecznie, ma kółek do wypęku: teatr, angielski, informatyka, harcerstwo, jakieś robótki ręczne. To oczywiście oferta dla młodszaków, dla starszych są też koła przedmiotowe. Chodzą na rajdy itp. To w tej chwili standard w podstawówkach.
        Z tego, co wiem, w każdej szkole dzieciaki chętnie zapisują się na kółka, żeby nie siedzieć pół dnia w świetlicy.
        Dla mnie - ten wątek to lekka ściema.
        • black.sally Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 09:38
          natalie_rushman napisała:

          > Dla mnie - ten wątek to lekka ściema.
          >

          bo ja wiem czy ściema?
          mam kilkoro nauczycieli w bliskim otoczeniu, jak i moja mama.Mam znajomą psycholog szkolną.
          I to co tutaj opisuje autorka wątku sie niestety sprawdza.
          No i z ostatniego naszego zebrania.Mama pyta czy dzieci muszą mieć tak dużo zadań domowych.1 karta pracy, lektura(120 przygód koziołka matołka) do opracowania przez cały miesiąc.Gdzie da się to przeczytać w 1 h(dziecko) i 1 zadanie z matematyki.
          I obraza,że nauczyciel odpowiada,że to naprawde nie duzo.
          I problem ze za autobus na basen kosztuje.
          • natalie_rushman Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 10:37
            Przynajmniej odnośnie inicjatyw, kółek i wyjść tudzież wycieczek klasowych.
            Te są w każdej szkole, chyba. ze nauczyciel niechętny.
            Co do papierologii, szkoleń, cudacznych projektów i rad, zgodzę się.
            Odnośnie rodziców - kiedyś nie było niemądrych i nieogarniętych ludzi, którzy siali ferment na wywiadówkach? Obraża się kobiecina, no to obraża, jej problem - niech pójdzie do dyrekcji i powie, że strona z ćwiczeń i zadanie to zbyt dużo, to ją zabiją śmiechem...
            • natalie_rushman Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 10:39
              BTW, też nie przepadam za tym, że dzieciak od pierwszaka ma codziennie coś zadawane, w końcu tego materiału jest raptem tyle, że spokojnie dałoby się zrobić na lekcjach wink.
              Popołudnie powinno być na odpoczynek smile.
          • mama303 Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 18:50
            black.sally napisała:

            > I obraza,że nauczyciel odpowiada,że to naprawde nie duzo.
            czyli nauczyciele by chcieli, żeby rodzice cichutko siedzieli i zgadzali na wszystko. Chyba na tym polega zebranie, że sie zgłasza swoje uwagi i zapytania...
            • kub-ma Re: Tragedia oświaty 27.09.15, 17:34
              Ale przecież to nie nauczycielka się obraziła smile Odpowiedziała tylko na wątpliwości
              • mama303 Re: Tragedia oświaty 27.09.15, 17:41
                kub-ma napisała:

                > Ale przecież to nie nauczycielka się obraziła smile Odpowiedziała tylko na wątpli
                > wości

                ale generalnie jest zdziwienie że ktoś z rodziców ma uwagi...
                • kub-ma Re: Tragedia oświaty 27.09.15, 18:13
                  mama303 napisała:

                  > ale generalnie jest zdziwienie że ktoś z rodziców ma uwagi...

                  Nie, może tylko zdziwiona, że ktoś się skupił na takiej a nie innej kwestii.
                  • mama303 Re: Tragedia oświaty 27.09.15, 18:35
                    kub-ma napisała:

                    > Nie, może tylko zdziwiona, że ktoś się skupił na takiej a nie innej kwestii.

                    ale to nie istotne na czym sie skupił. Jeden sie skupi na zadaniach domowych a inny na koszcie wycieczki. Generalnie wydźwiek był taki, że rodzice okropni bo głupoty poruszają na zebraniach...
                  • natalie_rushman Re: Tragedia oświaty 27.09.15, 18:59
                    Może ma powody, np. dziecko ciągnie się z tymi pracami domowymi, no i wolałaby, żeby ich nie było wink.
                    Powiem szczerze, że mnie też marzy się szkoła bez zadań domowych dzień w dzień, chociażby podstawówka - a na wyższym etapie opracowanie jakiegoś większego zagadnienia w dłuższej perspektywie czasu, z wykorzystaniem wiedzy uzyskanej wcześniej, zamiast codziennie fafnastu ćwiczeń czy zadań z najróżniejszych przedmiotów...
                    Już pomijam fakt, ze części dzieci "pomagają" czynnie rodzice, czyli np. smarują te szlaczki i literki, robią rysunki itp. żeby pani dzieciątko pochwaliła wink - o kant d. taka praca domowa może się rozbić...
    • arwena_11 Re: Tragedia oświaty 18.09.15, 08:23
      nie wiem ale to chyba tak wygląda w państwowych szkołach, albo nauczyciele uważają że wszystko ponad godzin przy tablicy to już za dużo.

      Mam dzieci w szkołach prywatnych - są kółka, wycieczki, u córki w gimnazjum koniec września chętni jadą do Włoch.

      Pana od fizyki wszyscy uwielbiają - organizuje rajdy rowerowe, nawet w wakacje chcą z nim jeździć.

      Więc jak się chce to nie przeszkody da się pokonać. Mam wrażenie że się wypaliłaś i już ci się po prostu nie chce, a papieologia jest zwykłą wymówką
      • little_fish Re: Tragedia oświaty 18.09.15, 09:04
        mam dzieci w państwowej szkole, sama też w takiej pracuję. W obu szkołach odbywają się rajdy, biwaki, wycieczki ( w tym rowerowe), konkursy kolka itp. Jednocześnie jako nauczyciel wiem jaka ilością bezsensownych papierów obarczona jest każda z tych działalności. podobnie jak każda dziedzina szkolnego życia. Rady pedagogiczne przeciągają się w nieskończoność. Nie wiem, czy tak jest wszędzie, ale w mojej szkole jest taki ogrom papierologii i sformalizowania czynnosci, ze to jakiś koszmar. Pierdołę, którą dawniej zrobiła jedna osoba wyznaczona przez dyrekcję teraz opracowują specjalnie powołane zespoły, które potem czytają tasiemcowe sprawozdania ze swojej działalności. I tak jest ze wszystkim: raporty, plany, sprawozdania. Tony dokumentów nikomu niepotrzebnych
    • solejrolia Re: Tragedia oświaty 18.09.15, 09:14
      Z jednej strony- zgoda.
      Papierki, świstki, listy, podpisy na wszystko i dupokrycie.
      Przepisy są dla szkoły, kuratorium, a często przeciw dzieciom uncertain

      A z drugiej strony- a jak ktoś chce, komuś się chce, to może i organizuje: rajdy, wycieczki, wyjścia klasowe na lody i pizze itd itd

      My mieliśmy najpierw nauczycielkę, której się chce.
      Konkretna babka, która potrafiła zachęcić do wszelkiej i wszelakiej aktywności, w szkole i poza nią, w nauce, i poza nauką, potrafiła nauczyć dzieciaki mobilizacji, motywacji, i "żeby im się chciało" .
      Potrafiła szybciutko ustawić również rodziców.
      A kolejna nauczycielka- z drugiego bieguna, panią owszem początkowo zachwycało "że dzieciom się chce", ale swoją postawą "a co ja mogę" upupiła te dzieciaki.
      Dzieciakom przestało się chcieć, przestały być aktywne i zaangażowane.
      Zebrania 2 godzinne, wycieczka raz w roku,i to nie cała klasą- to był cały wyczyn organizacyjny pani. To my pisaliśmy petycje, pisma, zeby coś/cokolwiek zmienić na korzyść dzieciaków, bo pani rozkładała ręce, przerastało ją zwrócenie uwagi innej koleżance po fachu. Ale to my w oczach pani, byliśmy roszczeniowi, czasem nadgorliwi i za dużo chcieliśmy. ( od systemu, od oświaty, od szkoły, w końcu od niej, "bo co ona może").
    • asia_i_p Re: Tragedia oświaty 18.09.15, 09:36
      Ja mam co prawda tylko 15 lat stażu, ale mimo tej dziesięcioletniej różnicy doświadczenia zaryzykuję diagnozę, że trochę cię dopadło wypalenie zawodowe. Względnie właśnie skończyłaś pisać trzecią stronę, której nikt nigdy nie przeczyta i jesteś bardzo zmęczona. Owszem, trzeba produkować papierki. No to się siada i pisze. Nie przesadzałabym z tymi tonami - jest ich za dużo, owszem, ale sądzę, że obciążenie papierowe na semestr to nie więcej niż 20 stron, jeżeli robisz naprawdę dużo i dostajesz w kość sprawozdawczością. Jasne, że najbardziej bolą te z 20 stron na których trzeba zebrać po 25 podpisów, ale w sumie też się da.

      Tak na oko masz dyrekcję lubiącą rady - no cóż, po 25 latach chyba ci nie muszę tłumaczyć, że nie każdej rady słuchasz jak św. Jadwiga mszy świętej, tylko na co poniektórych sprawdzasz kartkówki, trzymając jednym uchem rękę na pulsie wink

      Moje dziecko w podstawówce chodzi na chór, przygotowanie do Odysei Umysłów, w zeszłym roku był wolontariat, w tym harcerstwo, bo wolontariat pokrywa się z chórem, a to ta sama opiekunka i tak większość akcji robią razem; w zeszłym roku była na zimowisku z wolontariatem i harcerstwem. Da się.

      Odstaw na dzień obowiązki zawodowe w ten weekend i solidnie odpocznij, a potem przemyśl, co jest dla ciebie ważne i jaki masz na to wpływ, bo w tej chwili popadasz w pułapkę umiejscawiania wszystkich swoich problemów na zewnątrz siebie, czyli odbierasz sobie wszelką możliwość działania. W depresję się wpędzisz.
      • dabea Re: Tragedia oświaty 25.09.15, 23:07
        Odpoczęłam. Posłuchałam moich własnych i szkolnych dzieciaków. I doszłam do wniosku - cokolwiek się dzieje, dzieci są najpiękniejszą, najprawdziwszą prawdą tego świata. Dla nich warto coś robić. A ja jestem im jeszcze potrzebna. No to działamy!!!
    • cauliflowerpl Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 07:51
      "Drodzy Rodzice!
      Jesteśmy (tak mi się wydaje) po to jako nauczyciele, żeby oprócz lekcji rozwijać BEZPOŚREDNIO talenty i niedobory Waszych dzieci, a nie produkować tony papierów."


      No tak...
      Tylko czy ten apel na pewno do rodziców?
      Czy raczej do zwierzchników i osłów zasiadających w sejmie?
    • mama303 Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 08:45
      ble, ble, ble i nic konkretnego.
      Z obserwacji moich: nauczyciele zajmijcie się porządnym uczeniem dzieci NA LEKCJACH! Ja widze po moim dziecku, który nauczyciel uczy na lekcji bo mam dziecko słuchowca. Jak dziecko wraca po lekcji i nic z tej lekcji nie wyniosło to nie nauczyciel tylko.....no właśnie kto?
      • little_fish Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 09:56
        nauczyciel nie musi wiedzy podawać jedynie przez wykład (najlepszy dla słuchowca). Wzrokowcy tez chcą coś wynieść z lekcji. I ci, którzy najlepiej uczą się aktywnie uczestnicząc w poszukiwaniu rozwiązania problemu. Więc wniosek , że nauczyciel NIE UCZY na lekcji bo twój słuchowiec nic z niej nie wyniósł jest trochę za daleko idący
        • mama303 Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 18:38
          little_fish napisała:

          > nauczyciel nie musi wiedzy podawać jedynie przez wykład (najlepszy dla słuchowc
          > a). Wzrokowcy tez chcą coś wynieść z lekcji.

          znaczy optujesz za czytaniem podręcznika na lekcji? To można w domu zrobić.
          • kub-ma Re: Tragedia oświaty 27.09.15, 17:37
            Przekazywanie wiedzy wzrokowcom nie oznacza czytanie podręcznika. Są jeszcze inne metody.
            • mama303 Re: Tragedia oświaty 27.09.15, 17:39
              kub-ma napisała:

              > Przekazywanie wiedzy wzrokowcom nie oznacza czytanie podręcznika. Są jeszcze in
              > ne metody.
              jakie to sa metody na lekcji?
              • kub-ma Re: Tragedia oświaty 27.09.15, 17:50
                Choćby tworzenie kolorowych wykresów, map mentalnych, diagramów, prezentacji.
                • mama303 Re: Tragedia oświaty 27.09.15, 17:54
                  kub-ma napisała:

                  > Choćby tworzenie kolorowych wykresów, map mentalnych, diagramów, prezentacji.
                  ale to chyba raczej zadania do domu są wink po co iśc do szkoły żeby tam wykres zrobić? Na lekcji powinien być wykład/film i dyskusja ew. praca w grupie a potem dopiero można robić cos samodzielnie żeby utrwalić.
                  • kub-ma Re: Tragedia oświaty 27.09.15, 18:07
                    Lekcje są różne, możesz temat wprowadzać, utrwalać, łączyć z innymi tematami, podsumować cały dział wyciągając to co najważniejsze (tu mapa mentalna na przykład, wspólnie opracowana bo dzieciaki raz, że mają fajne niestandardowe pomysły, dwa, że muszą poznać różne sposoby robienia notatek). A na pracę domowa np. bardziej szczegółowe opracowanie jednej z gałęzi. Z wykładów dzieci trochę mało wynoszą, z filmów tez nie za wiele, ale taka praca w grupach jest rewelacyjnym pomysłem (ale musi być dobrze przygotowana).
                    • mama303 Re: Tragedia oświaty 27.09.15, 18:33
                      kub-ma napisała:

                      > ale taka praca w grupach jest rewelacyjnym
                      > pomysłem (ale musi być dobrze przygotowana).
                      zgadza sie ale taka praca w grupach to tez rewelacja dla słuchowca właśnie wiec usilnie wracam do tego, co napisałam, że dzieci tzw Słuchowce wynosza najwiecej z lekcji i po tym ile wynosza ocenic mozna nauczyciela.
    • paloma_blauwinder Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 11:56
      Chyba już jednak tak nie śledzisz trendów - papiery odchodzą do lamusa. Nauczyciele generalnie początkowo narzekają na elektronikę (bo trzeba się przyzwyczaić), ale potem żyć bez tego nie mogą.
      Gdyby nauczyciele moich synów mieli 25 lat stażu to pewnie też by się bali jechać z rozbrykanymi dzieciakami na biwak. Na szczęście mają mniej, nie są jeszcze wypaleni i są pełni entuzjazmu - założyli np. w szkole klub zdobywców korony gór polskich i odhaczają kolejne szczyty. Latem szkoła organizowała płatne półkolonie żeglarskie i był komplet chętnych.
      Więc "oświata w ruinie" to raczej efekt postawy "nic mi się nie chce, więc ponarzekam na system", bo jak ktoś chce to da się dużo zrobić.
      • chocolate_cake Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 12:16
        Mam 22 lata stażu. Dość wcześnie zaczęłam pracę w szkole. Pracuję w liceum, częściowo w gimnazjum. Szkoły niepubliczne, godzin lekko ponad 30, o dydaktycznych mówię. Myślę że nie jest aż tak źle 😉. Czasem dopada mnie zwątpienie, owszem. Ale generalnie nie podzielam zdania.
      • little_fish Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 12:24
        Papiery to ogólna nazwa dokumentacji. Nie istotne jak tworzonej. Moja dyrekcja chce wszystko przeslane elrktronicznie oraz złożone w formie papierowej z odręcznym podpisem. Poza tym dokumenty tworzone nawet na najbardziej elektronicznie zaawansowanym sprzęcie nie robią się same, trzeba im poświęcić sporo czasu.
        • chocolate_cake Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 12:55
          U mnie podobnie. Wszystko elektronicznie a duża część z tego ma być wydrukowana i podpisana. Fakt, wrzesień jest pod tym względem koszmarny ale już potem nie produkujemy tych papierzysk. Wydaje mi się że tak było zawsze odkąd pracuję.
          • little_fish Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 14:04
            ja niestety zauważam wzrost ilosci tych papierzysk. Mam wrażenie, że niestety postep elektroniczny się temu przysłużył - ręcznie nie bylibysmy w stanie wyprodukować takiej ilości pism tongue_out Masz rację - najgorszy wrzesień i koniec każdego semestru. Choć i bieżąca działalność nie jest wolna od papierologii. Mnie najbardziej wkurza nie to, że trzeba je pisać, tylko fakt, że większość jest najzupełniej zbędna big_grin
            • chocolate_cake Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 14:25
              To może u mnie jest trochę inaczej bo faktycznie teraz było mnóstwo pracy i faktycznie może i więcej niż 20 lat temu. Ale potem w ciągu roku szkolnego już nie mamy żadnych sprawozdań itp. Na koniec roku szkolnego w zasadzie tylko wychowawcy. A ja po 12 latach odpoczywam teraz od wychowawstwa. Za to zajmuję się wymianą z innym krajem i tam znowu trochę dokumentacji będzie. Ale wymiana super, młodzież bardzo zadowolona 😃.
        • little_fish Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 15:33
          nieistotne!!! o matko ale wstyd sad
      • mama303 Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 18:40
        dla mnie te wszystkie biwaki i zielone szkoły to jest dodatek. Wystarczyłoby aby nauczyciel poprostu dobrze uczył swojego przedmiotu.
      • asia_i_p Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 21:16
        Doprecyzujmy - papiery to plan pracy wychowawcy, sprawozdanie wychowawcy, sprawozdanie nauczyciela, plan pracy zespołu przedmiotowego, sprawozdanie lidera zespołu przedmiotowego, plan pracy stażysty (teoretycznie pisze sam, ale ponieważ jeszcze nie zgłupiał od pracy w szkole, nie jest w stanie osiągnąć właściwego poziomu nowomowy i trzeba mu pomóc), ocena realizacji planu pracy stażysty, oraz cholerskie sprawozdania z każdego szumnie tak zwanego "posiedzenia" każdego cholernego zespołu rady pedagogicznej, któremu masz nieszczęście przewodniczyć. Tego ostatniego punktu można uniknąć, jeśli w szkole nie ma wizytacji. Oczywiście nie zawsze masz te wszystkie funkcje w jednym roku, ale naprawdę nierzadko miewałam.

        Ja mam łatwość pastiszowania, więc piszę w zależności od humoru albo z minimalną przykrością, albo nawet z pewną przyjemnością, ale ludzie szczerzy i rzetelni strasznie się męczą. wink
    • wrednarzeka Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 15:22
      Sama piszesz, że w klasie masz dzieci tamtych dzieci. Kto wychował to pokolenie na takie niepozbierane, potrzebujące świstków szczury korporacyjne że TY nie masz ochoty z tymi rodzicami współpracować?
      • little_fish Re: Tragedia oświaty 26.09.15, 15:34
        obawiam się, że to nie rodzice oczekują świstków a dyrekcja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka