memphis90
23.10.15, 10:06
Czy też tak macie? Może to płytkie, może świadczyć o uprzedzeniach, ale tak mam i nic nie mogę na to poradzić. Niektóre imiona związane są w moim umyśle z konkretnym obrazem. Co ciekawe- najczęściej orginał niesie dobre skojarzenia, natomiast spolszczenie.... No właśnie! Jacqueline jest piękną Francuzką lub żoną prezydenta, Żaklina - to nieodmiennie podkuchenna i wsiowa miss piękności (to za "Stateczną i postrzeloną" Szwai). Eponine to bohaterska heroina, poświęcająca życie dla niespełnionej miłości (skrzętnie pomijam w wyobraźni książkowy brak zębów i wszy), Eponina natychmiast zyskuje jakieś 10kg nadwagi i dostaje w rękę snopek siana. Brian - Adams, śpiewa, pięknie jest. Brajanek - wiadomo... Znałam kiedyś jedną malutką Zeldę, mama powołała się na Fitzgeraldów, że taka wspaniała patronka itd, a mi w głowie tłukło się: imię ok, ale patronka była chorą psychicznie alkoholiczką, nie potrafiła stworzyć choćby namiastki związku ze swoim "ukochanym", który ostatecznie zostawił ją dla innej i zamknął na lata w psychiatryku, gdzie zginęła w pożarze. Rzeczywiście- wzór do naśladowania! Rzecz jasna krzywię się wyłącznie wewnętrznie. Z innej strony- trafia do mnie idea ochrony własnego języka i w pełni rozumiem, że nowe wyrazy "wsiąkają" i spolszczają się. Pamiętam, jak czytałam książkę "Q. Taniec śmierci" i jak podobało mi się, jak imię głównego bohatera - michał- zmienia się w czasie jego wędrówek po Europie.
Też tak macie- imiona sklejone nieodmiennie z jakimś obrazem?