Dodaj do ulubionych

Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia

23.10.15, 14:48
czyli mój. Syn ma papiery o ryzyku zagrożenia dysleksją. Szkoła i nauczycielka wie. I nic z tego sobie nie robi. Robi za to mnóstwo sprawdzianów i zadaje zadań domowych. Na kserówkach. Dwustronnych. Często jest tak, że na jednej stronie jakiś tekst, a po odwróceniu pytania. Rozwiązujący nie ma tekstu przed oczami, trzeba machać kartą w te w i we wte. W domu, przy zadaniu domowym, no problemos skanuje i drukuje i jakoś idzie. Ale sprawdziany... podłamana jestem, bo mimo próśb, zapewnień że przyniosę ryzę i toner, pani wręcza synowi jednostronne. Dziś przyniósł dwie gały, za przepisywanie tekstu (trzeba było z rozsypanek na stornie 1 ułożyć list i przepisać) oraz z testu ekologii na stronie pierwszej jakieś obrazki i teksty, do nich pytania na stronie 2 typu kto poprawnie segreguje odpady dziecko a b czy c. Syn płacze, że on wie, ale jak musi kartką manipulować to mu to znika sprzed oczu i mózgu.
Obserwuj wątek
    • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 14:49
      pani wręcza dwustronne, mimo że prosiłam o jednostronne. Tak powinno być.
      • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:03
        Nawet by nie musiała dwustronne, starczy, żeby mu na czas sprawdzianu dała dwa egzemplarze, zawsze się ma na zapas.
        Inna rzeczy, że na przykład pani od przyrody u nas uczy ćwierć szkoły, jak nie lepiej, a historyczka pół szkoły. Można zapomnieć. Przypomnij się jeszcze raz i ustal z panią, że syn będzie jej przypominał, że on potrzebuje dodatkowego egzemplarza.
        • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:13
          Aha, on jest w trzeciej klasie i ma jedną panią. I tak obstawiam, że to raczej nie złośliwość (chyba, że masz wyraźne powody tak sądzić), a raczej - o cholera, znowu nie odbiłam jednostronnie - a na pomysł dania dwóch kartek po prostu nie wpada. Podsuń jej ten pomysł. wink
        • czar_bajry Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 16:43
          syn autorki nie ma orzeczenia....
          • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 21:22
            I co z tego? Jeżeli już odbiję sprawdzian tak, że tekst mam na jednej stronie, a pytania do niego na drugiej, i dla jakiegoś ucznia jest to taki problem, że sobie nie radzi, a ja mam dodatkowy egzemplarz, to uczeń nie potrzebuje żadnego orzeczenia, żebym mu go dała. Testuję znajomość mojego przedmiotu, a nie pamięć krótkotrwałą.
    • kadfael Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 14:51
      A co to jest to "ryzyko zagrożenia dysleksją?" Czym się objawia?
      • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 14:55
        Zagrożenie ryzykiem dysleksji, powinno być.
        • kadfael Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:00
          Ok - tylko wytłumacz - co to jest? Czym sie objawia? Do tej pory słyszałam, że ktoś ma dyskleksję lu inną dys- albo nie ma.
          Rozumiem, że nie zapamiętuje treści z poprzedniej strony? Czyli nie jest typem wzrokowca. I to jest ten objaw?
          • arwena_11 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:04
            Do ok 10 roku życia nie diagnozuje się dysleksji tylko zagrożenie dysleksją.
            W klasach 1-3 moja córka miała jedną opinię - zagrożenie dysleksją, brak słuchu fonematycznego, problemy z koncentracją. W klasie 4 dostała identyczną opinię tylko zamiast zagrożenie dysleksją, była dysleksja.
            • ewa_mama_jasia Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:44
              Dokładnie, Mój syn to typowy dysgraf, bazgrze jak kura pazurem, każę przepisywac zeszyty, bo nie rozczytuje sam siebie, nie potrafi zaplanować tabeli na kartce. Diagnozowany pod koniec zeszłego roku szkolnego, w III klasie. Opinia odebrana już w lipcu. Wszystko jest napisane, nie użyte tylko słowo "dysgrafia". Bo w III klasie nie wolno. Jakby był diagnozowany nie w czerwcu tylko we wrzesniu, już w IV klasie, byłoby to słowo w opinii.
            • czar_bajry Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 16:46
              A moja córka miała diagnozę postawioną w kl. trzeciej....
              Dysleksję się ma albo nie a to co ma autorka to jest zwykły świstek papieru który można uzyskać dla każdego dziecka w prywatnej placówce diagnostycznej.
              • przeciwcialo Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 17:47
                Najwcześniej diagnoze stawia sie wu 10-latka. jestem w trakcie badania syna.
                • purchawkapuknieta Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 19:39
                  Otóż to. Moja w wieku 8 lat miała badanie z zaleceniem o powtórce za rok. W wieku 9 lat dostała orzeczenie o dysortografii z Poradni Psychologiczno Pedagogicznej. Co to za magiczne 10 lat?
              • nangaparbat3 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 21:29
                są nowe zasady, Twoja córka widocznie miała stwierdzoną wcześniej.
              • zofijkamyjka Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 21:26
                czar_bajry napisała:

                > A moja córka miała diagnozę postawioną w kl. trzeciej....
                > Dysleksję się ma albo nie a to co ma autorka to jest zwykły świstek papieru któ
                > ry można uzyskać dla każdego dziecka w prywatnej placówce diagnostycznej.

                ale do pewnego wieku sie nie diagnozuje, i słusznie bo to może byc rozwojowe.
          • kochanaurwiska13 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 16:49
            Kadfael!
            Może zanim zaczniesz pisać teksty typu "nie jest typem wzrokowca" przeczytaj sobie jakiś artykuł na ten temat....
            dobijają mnie ludzie,którzy uważają,że jak ich dzieci nie mają dysleksji,to znaczy że ona nie istnieje i jest wymysłem rodziców leniwych dzieci.
            • nangaparbat3 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 21:31
              kochanaurwiska13 napisała:

              >
              > dobijają mnie ludzie,którzy uważają,że jak ich dzieci nie mają dysleksji,to zna
              > czy że ona nie istnieje i jest wymysłem rodziców leniwych dzieci.

              Mnie też.
      • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:00
        Objawia się tym, że młody jest dwuręczny, pisze obiema rękami. Nie wskażesz, które pismo jest ładniejsze. Nie rozróżnia b i d, 3 i e wielkie, p i q. Nie zapamiętuje reguł, typu uje się nie kreskuje. Kiedyś pani powiedziała, że go nauczy, musiał pisać 20 razy uje się nie kreskuje. Po czym na następnej lekcji wziął i napisał uje się nie kreskuje, jak się ćwiczy to się zapamiętóje (niezłośliwie).
        • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:04
          A i jeszcze, nie potrafi zapamiętać pisowni rzadziej używanych liter typu f wielkie czy ł wielkie. Potrafi pisać od prawej do lewej, albo od środka.
          • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:41
            Boże, współczujęsad
            U mnie w trzeciej klasie jakoś uszło, ale w czwartej chodziłam do każdego nauczyciela z osobna i tłumaczyłam co to jest dysleksja, a potem raz na dwa-trzy miesiące znowu, z przypomnieniem o dostosowaniu. Nic to nie dało a ja zwątpiłam w szkołę.
            Idź do wychowawczyni i powiedz: syn ma takie i takie zalecenia z poradni, potrzebuje takiej i takiej pomocy z pani strony (plus wręczasz ściągę), bardzo proszę o stosowanie się do tego, bo dziecko zraża się do nauki. Jeśli pani nadal będzie zapominać idź do dyrekcji.
            Aha, i Twój syn na bank ma dysleksję. Mój miał te same problemy z literami, lateralizację skrzyżną, etc. To się da wypracować, ale musisz poszukać porządnych zajęć reedukacyjnych. Sama się tym nie zajmuj, bo Ci nigdy włosy nie odrosnąsad
            Trzymaj się Stacie mocnosmile
            • nangaparbat3 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 21:33
              pade napisała:

              > Boże, współczujęsad
              > U mnie w trzeciej klasie jakoś uszło, ale w czwartej chodziłam do każdego naucz
              > yciela z osobna i tłumaczyłam co to jest dysleksja, a potem raz na dwa-trzy mie
              > siące znowu, z przypomnieniem o dostosowaniu. Nic to nie dało a ja zwątpiłam w
              > szkołę.

              W takiej sytuacji powinna interweniować poradnia, od tego - także - jest.
        • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:39
          Ech, moja córka też miewa ortografię dowolną, po tysięcznym powtarzaniu, że piszemy -ów nadal pisze -uw, mimo ćwiczeń w klasie i zwracania uwagi w domu. Nauczy się reguł, wtedy najczęściej napisze bardzo dobrze dyktando, a za parę dni du... jasiu i od nowa. I też wypisywała końcówki na "ó" i zapisała w zeszycie "uwka" (z trudem powstrzymałam śmiech, bo mnie to rozbroiło). Ma skrzyżowaną lateralizację.
          I lepiej zapamiętuje pisownię po angielsku niż po polsku wink.
          • ewa_mama_jasia Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:47
            No wiesz, skuwka, zasuwka - pewnie to miała na mysli smile Mój błędów robi mało, a i to przez nieuwagę głównie. Co z tego że wszelkie regułki wierszowane zna: "Prosiła babka Tadka", "uje się nie kreskuje", "ów, ówna, ówka, wyjątek skuwka, zasuwka" - za entym razem, jak się zamysli, potrafi przy przepisywaniu zrobić głupi błąd. Ale to nie żadna dysortografia, tylko po prostu nieuwaga.
            • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:54
              Nie nie, skuwek i zasuwek jeszcze nie było, tylko tabelka w podręczniku, gdzie jest "ó" w końcówkach, trzeba było sobie to przepisać i wymyślić własne przykłady. Bez wyjątków od reguły. Poległa już na robieniu tabeli wink.
          • mondovi Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 16:03
            Mój syn z uporem pisze "muj", twierdząc, że tak pani zawsze pisze na tablicy. Na dyktandzie co prawda napisał zaHamować, ale również "na tych miast." Sadzi orty, przepisując tekst. Hmm
            • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 19:04
              Moja jeszcze gubi litery. Tak ze 2 lata temu, to szybciej napisała cały wyraz pismem lustrzanym, niż odwrotnie. Jednocześnie czyta bez problemu i przymusu długie książki, m.in. zmęczyła całą lekturę "O czym szumią wierzby" - której parę stron mnie niemal uśpiło.
              A temu "na tych miast" wcale się nie dziwię, pewnie syn myślał, że to 3 wyrazy wink.
            • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 20:52
              Jeszcze kwestia częstotliwości.
              Ja zazwyczaj piszę ortograficznie, ale jak na sprawdzianie z matematyki napisałam sobie "jósz" to potem z 10 minut myślałam, co ja miałam na myśli.
          • nangaparbat3 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 21:38
            Mialam ucznia (LO) z cięzką dysortografią kiedy pisał po polsku, za to bezłędnie po angielsku. Tlumaczyłam to sobie, że język poznany powyżej 7 r. ż. zapisuje sie w innym miejscu mózgu niż ojczysty, ale nie wiem, czy to ma sens smile
    • kocianna Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 14:54
      Rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać, do skutku, z wychowawcą, pedagogiem, wszystkimi razem, na końcu dyrektorem czy kimkolwiek, kto w tej szkole jest rozsądny.
      • milka_milka Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:00
        Po co? To jest zagrożenie ryzykiem dysleksji, nie dysleksja. Nie przesadzajmy.
        • ciociazlarada Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:09
          To co opisala wyzej stacie_o to sa klasyczne objawy, ktore pamietam z podrecznika na studiach. Jak syn osiagnie odpowiedni wiek to wtedy dostanie diagnoze.
        • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:11
          Bo pewnie w momencie diagnozowania był za młody. Z opisu dysleksja jak złoto.

          A nawet jeśli nie, to co panią boli dać mu dwa sprawdziany? Nie podejrzewam złośliwości, tylko raczej niepamięć, trzeba się przypomnieć. Ja właśnie za to lubię pracę z licealistami, że takie sprawy ogarniają sami, pytają, czy mogą zostać jeszcze na przerwie dokończyć, proszą o nową kopię, bo się źle odbiło.
        • ewa_mama_jasia Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:48
          Bo w klasach I - III nie diagnozują dysleksji. Tylko zagrożenie dysleksją.
    • moni_kaw Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 14:58
      Złożyć w dyrekcji swoją prośbę pisemnie z pobraniem potwierdzenia odbioru na swojej kopii, może to mało eleganckie ale na ogół działa; pismo im poważniejsze tym lepiej, dołączyć ofkors zaświadczenie
    • milka_milka Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 14:58
      Skoncentrowałabym się nad pracą z dzieckiem, żeby mu pomóc i nauczyć, jak sobie radzić z takimi zadaniami. Wcale się nie dziwię, że szkoła nie reaguje, ani nauczycielka też. Wiele dzieci z dysleksją nie ma orzeczeń, by nie miały taryfy ulgowej, pracują normalnie, inne już z naprawdę poważnymi problemami mają orzeczenia o dysleksji, ale o "ryzyku zagrożenia dysleksją" nie słyszałam. Myślę, że takie zaświadczenie mogłoby przynieść 99,99% uczniów.
      • jdylag75 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:15
        Nie rozumiem tekstu o taryfie ulgowej. W szkole dzieci mają się uczyć, a nie być tresowane.
        Każdy uczy się w nieco inny sposób, przerabianie kogoś na siłę w imię równości jest co najmniej nieludzkie. Dziecko przede wszystkim pracuje w szkole, tam są nauczyciele, ludzie specjalnie wykształceni do pracy z różnymi dziećmi, przynajmniej teoretycznie. Nie ma potrzeby naginać dziecka w domu do sposobu pani, skoro dla dziecka ten sposób jest nieefektywny, zwłaszcza, że rozwiązanie jest naprawdę banalne.
        • milka_milka Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:32
          Taryfa ulowa jest - przedłużony czas pisania, inne kryteria, uproszczone zadania. Wszelkich dys- namnożyło się tyle, że w zasadzie niemal każdego można pod coś podciągnąć. Tylko te dzieci bez orzeczeń są oceniane de facto najsurowiej.
          • milka_milka Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:35
            I, wbrew pozorom, cierpią na tym dzieci z silnymi niepodważalnymi dysfunkcjami, bo już nikt tego nie traktuje serio.
          • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:43
            Guzik prawda. Mam w domu syna z orzeczeniem i córę bez. Jak sądzisz, komu jest łatwiej?
          • arwena_11 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 17:40
            jakie uproszczone zadania? Skąd ty to wzięłaś? Program jest ten sam
      • yuka12 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 17:37
        Wtedy warto posluchac doswiadczen szkolnych takich dyslektykow. W szkole nazywano ich glupimi, matolami, nieukami, a w domu dostawali druga porcje, nie tylko wyzwisk ale i lania za dwoje. Mozna tak pokochac szkole i nauczycieli, ze ho, ho. Znajoma "dzieki" temu do dzisiaj nie umie czytac i pisac. Z drugiej strony osobisty malzonek pomimo braku jakiegokolwiek wsparcia w dziecinstwie jest po dwoch uczelniach wyzszych. Ktore skonczyl tylko dlatego, ze ma charakter, madra zone smile, a wczesniej spotkal paru ludzi, ktorzy w niego uwierzyli i mu pomogli. Tylko wielka szkoda ze nie byli to jego nauczyciele w podstawowce i najblizsza rodzina.
    • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 14:59
      Rocznik urodzenia Twojego synka jest w sygnaturce?
      No to ma 10 lat - rozumiem, że w IV albo V klasie?
      To w sumie powinien dostać jakąś bardziej konkretną opinię z poradni, to zagrożenie ryzykiem diagnozuje się u młodszych... bo są dysleksje rozwojowe i Jasio mający w kl. II-III problemy z czytaniem nie musi ich mieć w klasie V.
      Kiedy ostatnio byliście w poradni, kiedy wydano tę opinię?
      • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:01
        w III, odroczyliśmy go, z ważnych powodów, zanim to się stało modne.
        • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:13
          Wiem, że masz pewnie mało czasu na ogarnianie pracy, dzieci (w tym dziecka z problemami), ale oprócz ponowienia argumentacji do nauczycielki spróbujcie robić w domu jakieś ćwiczenia, żeby poprawiać pamięć wzrokową.
          Dziwię się tym dwustronnym kserówkom, bo normalnie w ćwiczeniach dzieci mają na 1 stronie tekst do czytania ze zrozumieniem, na 2. str. są pytania i nie ma problemu z wyszukiwaniem informacji. Dla mnie to dziadostwo straszne.
          A w IV idźcie do poradni po bardziej konkretną opinię, ze wskazówkami do pracy dla nauczycieli.
          • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:15
            No i pani bierze takie ćwiczenia, kładzie na szkle i każe kopiować na dwie strony, bo tak szybciej.
            • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:18
              Ale naprawdę nie pojmuje, że w takiej formie niektóre dzieci z klasy III mogą nie nadążać?
              Myślałam, że o starszych chodzi...
              Przecież nie wszystkie czytają jak błyskawice i nie wszystkie błyskawicznie wyszukują informacje, nawet bez ryzyka dysleksji.
              • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:28
                Widać nie pojmuje. Nawet starszym tak nie robimy, zdarza się tylko przy absolutnym kryzysie papierowym. Inna rzecz, że starszym można zmniejszyć, a dziecko na małych literkach nie da rady się skupić, więc rzeczywiście trzeba by poświęcić dwa razy więcej papieru. No ale też kobita ma jedną klasę, a sprawdzianów nie robi codziennie, więc naprawdę by nie musiała to tę ryzę prosić sekretarki zbyt często.

                No chyba, że u nich w szkole kseruje sekretarka i nie można się jej wtrącić, ponoć zdarza się i tak.
                • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:42
                  Zazwyczaj zresztą to rodzice finansują te ryzy.
                  I jakby mi sekretarka kserowała, to bym z uśmiechem poprosiła o jeszcze 1 egzemplarz i tyle.
          • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:23
            Z Młodą się poprawiło, to Starszy musi dać o sobie znać. Ja wiem, że muszę. Tylko, że nie wiem jak. W poradni mi powiedzą, że łatwo problem rozwiązać zostawiając tekst do patrzenia się w niego. Ja mu zostawiłam kartkę z tą ekologią, czytałam pytania i odpowiadał dobrze. Pani z angielskiego mu daje zawsze dwa sprawdziany, bo też mu lepiej z jednego czytać, a na drugim pisać. Jakoś się da. Mam wrażenie, że nauczycielka syna to taki typ, co uważa że nie ma dysleksji, są tylko nie dość pilni uczniowie i leniwi rodzice.
            • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:28
              Poczytaj niektóre komentarze tutaj...
              Co prawda nie nauczycielki, ale sposób wypowiadania się też jest zabawny wink.
            • yuka12 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 17:42
              Moja jedna znajoma nauczycielka nauczania poczatkowego tez tak twierdzila, dopoki jej nie wyjasnilam mniej wiecej jak dziala mozg mojej corki i jak wyglada to w praktyce. No i jak sama zobaczyla, ile mloda cwiczy w domu. Wtedy cos jej wreszcie "zatrybilo".
            • sanciasancia Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 18:36
              Swoją drogą biolog kwestię nieprawidłowego działania mózgu, to jednak powinien być w stanie pojąć.
      • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:12
        Idziemy po opinię w grudniu, jak skończy te magiczne 10 lat.
        • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:19
          No to świetnie, może będzie bardziej rozbudowana i nie trzeba będzie pani tłumaczyć wszystkiego wink.
          • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:24
            dzięki, jak natalie na studiach, że sobie pozwolę na offtop.
            • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:33
              Jestem bardzo zadowolona. Co prawda analiza matematyczna jest straszna, po prostu straszna - ale jest fajna atmosfera, zostałam bardzo miło przyjęta przez młodych studentów wink. Na razie mamy 4 przedmioty, 3 osoby robią wszystko, żeby nas wciągnąć w temat, 1 przynudza jak niektórzy wykładowcy za moich starych dobrych, studenckich czasów wink. Umieszczają później materiały na swoim serwerze, ale niestety, jak nie pójdziesz i nie posłuchasz na żywo, to średnio czaisz big_grin.
              Na dzień dzisiejszy jestem zdania, że ileś lat temu minęłam się z kierunkiem studiów, tyle, że o tym nie wiedziałam wtedy wink.
          • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:30
            A na to bym nie liczyła. Te, które dostajemy, są od sztancy i mało pomocne.
    • kota_marcowa Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:09
      Syn ma papiery o ryzyku zagrożenia dysleksją

      To już takie zaświadczenia dają, świat się kończy big_grin

      * I ktoś się dziwi, że jak faktycznie trafi się dzieciak z prawdziwym orzeczeniem, to nikt mu nie wierzy i każdy uważa za krętacza i cwaniaka.
      • kawka74 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:14
        To jest normalna procedura - dysleksję można stwierdzić u dziecka po 10 roku życia (o ile mnie pamięć nie myli), wcześniej stwierdza się ryzyko dysleksji.
      • nelamela Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:14
        Czy mi się wydaje czy dyslekcja i dysgrafia zrobiły się bardzo modne ostatnio?Czy za waszych czasów podstawówkowych czy licealnych ktoś miał stwierdzone takie zaburzenie?U mnie nie było nikogo takiego...Pozdrawiam.
        • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:17
          Ojciec syna ma dysleksje, a to już chłop prawie 40 letni. Stwierdzoną w prlu, egzamin do szkoły średniej miał na innych zasadach, maturę inaczej sprawdzaną itp.
        • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:21
          Nie, nie znałam nigdy nikogo, kto miałby zaburzenie o nazwie DYSLEKCJA big_grin big_grin big_grin
          • nelamela Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:36
            Rozumiem że tak bardzo rozbawiła cię literówka?
            • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:43
              Rozbawiło mnie, że tak pewnie wypowiadasz się na temat czegoś, czego pisowni nawet nie znasz wink.
        • la_mujer75 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:30
          Za moich czasów tez rzadko kto miał, bo nie było takiej wiedzy ! Ba,moja matka, polonistka,nie mogła się nadziwić, że ja walę byki, skoro tyle czytam i nie przyszło jej do głowy, że mogę mieć jakieś problemy ....W moim przypadku to bardzo mały problem. Pewno bym się nawet nie załapała na orzeczenie.
          Sama też w to średnio wierzyłam ! No, za to moje własne dziecko udowodniło mi , że istnieje coś takiego jak dysleksja sad Ten, kto nie przeżył tego sam i nie ma dziecka z dysleksją nawet nie wie, jakie ma szczęście. To bardzo utrudnia naukę, niezależnie od inteligencji dziecka.
          • arwena_11 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 17:48
            Ja miałam, bo w liceum polonistka kazała mi się stawić do poradni. W podstawówce nie wyłapali, bo miałam bardzo dobre oceny, jedynie z ortografii 2, chociaż z zasad 5.
            Wtedy chyba nauczyciele mało wiedzieli o tym. Problemów szukali u tych co się bardzo słabo uczyli. Ci co mieli bardzo dobre oceny nie byli diagnozowani.
            Jak trafiłam do poradni to po przebadaniu byli w szoku, że nie trafiłam do nich w podstawówce. Dostałam zaświadczenie obejmujące również języki obce.
        • mondovi Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 16:09
          Wiesz co, moja mama 20 lat temu już pracowała (jest polonistką) z dyslektykami i dysortografikami. Niech procent oszukuje, ale rzeczywiście potrzebujący niech mają ten dodatkowy czas, niech nie liczą im błędów. Tobie to nie zaszkodzi, a im daje możliwość dalszej edukacji.
        • edelstein Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 16:31
          Z dyslekcja nie znalam nikogotongue_out
        • cosmetic.wipes Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 17:50
          Owszem, miał.
          W 1983 roku.
      • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:15
        Bo jest za młody, żeby mieć prawdziwe papiery. Ale o tym, że jest pod opieką poradni, że chodzi na zajęcia wspomagania uczenia, że ma zaświadczenie od okulisty o braku widzenia stereoskopowego, że jest oburęczny szkoła doskonale wie.
        • kota_marcowa Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:23
          Ja się nie czepiam żadnych jego innych dysfunkcji, być może faktycznie potrzebuje tego tekstu na jednej stronie, ale ryzyko zagrożenia dysleksją brzmi tak kuriozalnie, że trudno się nie roześmiać.
          • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:26
            Kuriozalnie to brzmi, że z takim zadowoleniem przyznajesz się do ignorancji na ten temat.
            Jako polonistka z wykształcenia powtórzę - ta informacja nie jest po to, żeby nauczyciel podwyższał dziecku oceny, ale żeby pracował z nim w warunkach, które będą to ryzyko zmniejszać i umożliwią mu przyswojenie wiedzy, a potem wykazanie się nią na sprawdzianach.
            • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:36
              Natalie, ale już tak po niej nie jeźdź, bo rzeczywiście "zagrożenie ryzykiem" czegokolwiek to jest kuriozalne określenie i jeżeli występuje w papierach, to trafi na moją listę arcydzieł językowych systemu oświaty. A "zagrożenie dysleksją" ani "ryzyko dysleksji" by nie trafiło. wink
              • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:48
                No bo nie ma czegos takiego jak ryzyko zagrożeniem dysleksjismile Albo Stacie się pomyliła albo w poradni są "super fachowcy".
                • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:50
                  www.zssto.ostroleka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=629&Itemid=94
                  • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 21:17
                    tak czy siak dziwaczne określenie
                    mój młody miał ryzyko dysleksji
              • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:48
                Oj tam, oj tam, ktoś chciał wysilić się na jak najbardziej opisowe i obrazowe określenie. Czasami sformułowania z poradni są zabawne.
                Mnie złości negowanie tego wszystkiego, bo ja swoje przeżyłam, kiedy nauczycielka mojej córki ignorowała kwestie, które po skromnym dokształceniu się nawet ja uważałam za wręcz alarmowe i popchnęła mi 6-letnie dziecko s dysfunkcjami do I klasy w przeważającym składzie 7-latkowym.
                I jak dla mnie, wszystkie te opinie powinny służyć głównie stworzeniu odpowiedniego środowiska pracy w szkole, wspomaganej pracą w domu. Tylko bardzo małostkowe osoby mogą zazdrościć tej "ulgi" z powodu faktycznych objawów dysleksji. Zwłaszcza, że kryteria badania chyba zaostrzyły się jakiś czas temu.
              • kota_marcowa Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 19:16
                bo rzeczywiście "zagrożenie ryzykiem" c
                > zegokolwiek to jest kuriozalne określenie

                Oczywiście, że takie określenie jest debilne, każdemu można wcisnąć zagrożenie ryzykiem czegokolwiek i nie będzie to kłamstwo smile
                • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 20:57
                  Akurat nie o to mi chodziło.
                  Chodziło mi o to, że to lekka redundancja.
            • mgla_jedwabna Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 26.10.15, 16:20
              Dziwne, że jeszcze nikt nie zwrócił na to uwagi, ale ryzyko zagrożenia czymkolwiek brzmi kuriozalnie, bo to tautologia. Zagrożenie dysleksją brzmiałoby dużo rozumniej, ew. ryzyko dysleksji, chociaż o ryzyku mówimy zwykle w kontekście konsekwencji decyzji, a tutaj nikt niczym nie ryzykuje.
          • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 19:20
            '
            • kota_marcowa Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 19:36
              To, że istnieje, nie znaczy, że nie jest idiotyczne. Dysleksję albo się ma albo nie.
              • kropkacom Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 20:27
                Jej, no może takie są przepisy obligujące PP do wystawiania diagnozy, która się tak nazywa. Jak dziecko starsze nazywa się to inaczej.
                • kota_marcowa Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 20:41
                  No zapewne, ale o ile lepiej by wyglądało, np takie "podejrzenie dysleksji", czy nawet orzeczenie, że jest dyslektykiem, ale ważne przez jakiś okres, np semestr, czy rok, czy tam do tego 10 rż i potem kolejne badanie.
                  Nazwa jest kretyńska i szkodliwa, bo wzbudza śmiech i chęć popukania się w czoło, zamiast wzięcia problemu na poważnie.
                  • kropkacom Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 20:52
                    Uznajmy, że nie wiesz jak to działa (ja się też nie będę wymądrzać, bo nie wiem jak jest obecnie w PL) a, że nazwa taka a nie inna... Mnie na przykład nie śmieszy.
                  • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 21:14
                    Z pretensjami o nazwę wczesnoszkolnej przypadłości w typie dysleksji to może startuj do MENu, bo to tam obmyślono oficjalny termin, jakiego należy używać przy wydawaniu opinii. Orzeka się o ryzyku dysleksji w młodszych klasach, bo zawsze istnieje szansa, że delikwent rozwija się nieliniowo i może zaskoczy z czytaniem czy pisaniem. Potem, jeśli dziecko ma nadal problemy dyslektyczne, wystawia się opinię i szkoła ma obowiązek zorganizować zajęcia dla dziecka, dziecko zaś ma obowiązek w nich uczestniczyć. Aczkolwiek uważam, że lepsze są indywidualne zajęcia w poradni , bo są dostosowane pod konkretne dziecko i jego problemy.
        • beeranek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 07:16
          Tak z ciekawości, czy chodzicie na jakieś ćwiczenia w związku z brakiem stereopsji? 15 lat temu mi to zdiagnozowano (dopiero w liceum, wtedy też wyszło ze mam zeza!), pamiętam ćwiczenia w poradni ortoptystycznej, guzik dały bo nadal to mam ale mam to jakoś opanowane, tzn nie przeszkadza mi w życiu. Coś się może zmieniło, może nie w leczeniu a we wspomaganiu tego zaburzenia?
          Współczuję problemów ze szkołą syna, oby mnie to nie czekało. Bo nie tyle nauka dziecka co właśnie beton w podejściu do dzieci mnie przeraża
      • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:24
        Po to dają, żeby nauczyciel mógł dobrać odpowiednie środki do nauczania takiego dziecka i dzięki temu to ryzyko zminimalizować - a nie, żeby zwalniać z dyktand. Ale jak widać, nauczyciele też niekoniecznie rozumieją, po co im taka informacja...
      • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:46
        Poczekaj aż Twój syn dorośnie.
        • kota_marcowa Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 19:14
          Mój?
          Jak będą inni z "forami", to pewnie, że mu załatwię zaświadczenia o różnych zagrożeniach big_grin które są, mów co chcesz, obecnie nadużywane. Nie widzę powodów, żeby miał mieć gorzej tongue_out
          • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 20:18
            Gorzej, jeśli okaże się dyslektykiem. Też nie wierzyłam w dysleksję.
            To, ile nerwów kosztowało mnie 12 lat edukacji dziecka, to moje.
            • kota_marcowa Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 20:35
              Ale ja nie neguję istnienia dysleksji i wierzę, że syn autorki ją ma, uważam tylko, że twór pt "zagrożenie ryzykiem" jest kretyński.
              • cosmetic.wipes Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 12:19
                Kota, moze sformułowanie rzeczywiście nie jest najszczęsliwsze, ale z drugiej strony, Angelina J. miała mastektomię z powodu zagrożenia ryzykiem, a nie samego nowotworu, prawda?
                • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 21:24
                  Nie, miała ją z powodu "zagrożenia nowotworem" albo "ryzyka nowotworu". "Zagrożenie ryzykiem" to coś jak "cofać się do tyłu".
              • zofijkamyjka Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 21:37
                kota_marcowa napisała:

                > Ale ja nie neguję istnienia dysleksji i wierzę, że syn autorki ją ma, uważam ty
                > lko, że twór pt "zagrożenie ryzykiem" jest kretyński.

                nie jest wcale kretyński, gdyz niektóre dzieci maja objawy dysleksji, z których wyrastają. Moja córka miała i przeszło.
    • sfornarina Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:15
      Stacie_o, jestem w szoku, że takie coś jest możliwe.
      Pracowałam w szkole w UK i tam, nawet jeśli nie ma zaświadczenia o dyslekcji, a jest jedynie podejrzenie, nauczyciel kieruje dziecko do specjalistycznej szkolnej ekipy na dodatkowe zajęcia. Nie ma mowy, żeby ktoś nie przychylił się do prośby o wydrukowanie pytań w taki, czy inny sposób. Dla dyslektyków stoją całe paczki żółtego papieru do drukowania, bo z takiego łatwiej im czytać.
      Osoby z problemami mają możliwość pisać test w osobnym pokoju. Mogą odpowiadać ustnie. Nauczyciel się zawsze upewnia, że dobrze przepisali pytania z tablicy. I tak dalej.
      Nie stawia się złych ocen uczniowi, który solidnie pracuje, który się do testu przygotował, a test zawalił, bo nauczyciel nie dał mu szansy się wykazać.

      Poruszyłabym niebo i ziemię, żeby nauczycielkę do pionu ustawić. Co za ci....
      • ciociazlarada Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:17
        Ano..
        Grochowa na dodatek.

        sfornarina napisał(a):


        > Poruszyłabym niebo i ziemię, żeby nauczycielkę do pionu ustawić. Co za ci....
        >
        >
    • ciociazlarada Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:15
      Poszlabym do dyrektorki z pismem, tak jak ktos wyzej radzil.

      Odbijanie jednostronne moze byc problemem jesli sie robi mnostwo kopii, ale danie dwoch sprawdzianow zamiast jednego, zeby mial obie strony przed oczami to chyba nie jest rocket science?
    • kawka74 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:29
      Idź do nauczycielki, przypomnij o problemie i zapytaj, dlaczego, mimo Twoich próśb, syn dostaje kartkę zadrukowaną dwustronnie, chociaż w związku z ryzykiem dysleksji jest to dla niego ogromne utrudnienie. Jeśli to nie pomoże, napisz pismo do dyrekcji.
      Bardzo możliwe, że pani zapomina (marne to usprawiedliwienie, ale jednak), a może o zagrożeniu dysleksją ma takie pojęcie, jak kilka forumek. Trzeba więc jej to dobitnie uświadomić, jeśli nie ustnie, to na piśmie do dyrektora.
    • saszanasza Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:37
      stacie, ja jednak nie rozumiem, co ma wspólnego ryzyko wystąpienia dysleksji z odwracaniem kartki papieru? tłumaczenie dziecka, moim zdaniem, w tej sytuacji to wymówka, przecież teoje dziecko nie ma problemow z oczami, a przy odwracaniu kartki zawartość znika wszystkim dzieciom-dysleksja nie ma z tym nic wspólnego. moim zdaniem popełniasz dodatkowo błąd kserując mu te materiały, zamiast popracować nad nauczeniem go radzenia sobie z tą "utrudnioną" formą.
      Jeżeli dziecko po przeczytaniu "czytanki" nie jest w stanie odpowiedzieć na pytania oznacza, ze nie czyta ze zrozumieniem, niezależnie czy pytania miałby na tej samej stronie-popełni błąd.
      • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:42
        Wikipedia o dysleksji

        Chodzi mi o fragment o typach dysleksji, a konkretnie o ten o dysleksji typu wzrokowego.
      • la_mujer75 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:45
        Utrudnia,utrudnia...To jest wszystko ze sobą powiązane.
      • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:46
        Już ci tłumaczę. Przykład troje dzieci wrzuca coś do kubła na śmieci, ale tylko jedno zgodnie z zasadami recyklingu. I pytanie, które dziecko a, b czy c a może d, poprawnie segreguje śmieci. Jeśli ja mu zadam to pytanie to mi powie, że dziecko d (poprawnie). Albo wskaże palcem, albo otoczy pętlą. Ale jak ma na odwrocie napisać, to napisze c, bo on wiedział, że d, ale źle napisze d-czyli b. Jak ma kartkę przed sobą to może porównać dziewczynkę podpisaną b że wyrzuca papier do pojemnika na kompost. Jak już musi kartkę przewrócić, to mu się to b-d mieni w oczach. Tak mi to tłumaczył.
        • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:47
          napisze b. Już samej mi się pląta.
          • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 19:16
            To nie jest wytłumaczenie. Jeżeli twoje dziecko potrafi czytać ze zrozumieniem, to wie które dziecko wrzuciło ten papierek poprawnie, czy zrobiła to Ada, Kasia, Piotrek czy Grześ.
            W odpowiedziach ma również wypisane imiona
            a) Ada
            b) Kasia
            c) Piotrek
            d) Grześ

            typowo dyslektyczne zamienianie liter o podobnych kształtach ( d-b) nie ma więc tu zastosowania.
            Zdecydowanie popracuj z dzieckiem nad czytaniem i rozwiązywaniem testów w tej formie jaką dostaje inaczej nauczysz go tłumaczenia każdego niepowodzenia dysleksją. I pytania tak jak i teks ma czytać twoje dziecko, a nie ty.
            • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 20:15
              Dyslektyk może mieć problem również z czytaniem. Oraz z zapamiętaniem imion.
              Problem przy literkach być może byłby nieistotny, gdyby wystarczyło podkreślić dobrą odpowiedź, a nie wpisywać literkę.
            • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 20:59
              Z tego, co zrozumiałam, to jeśli ma to na jednej stronie - pytanie, tekst i miejsce do wpisania - to jest OK. Problem jest wtedy, kiedy gołą literę ma przenieść ze strony na stronę nie widząc jej przez cały czas.
              • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 21:54
                w testach na czytanie ze zrozumieniem nie przenosisz gołej litery tylko masz odpowiedzieć na pytanie mając do wyboru cztery odpowiedzi. Jeżeli dziecko nie jest w stanie na tyle zapamiętać przeczytanego tekstu, aby z czterech odpowiedzi wybrać odpowiedz prawidłową to szwankuje tu po prostu czytanie i druk jednostronny nie zmieni tego.
            • saszanasza Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 10:01
              Dla mnie termin "dziecko zagrożone dysleksją" samo w sobie stanowi zagrożenie.
              Po pierwsze - w swoisty nadaje dziecku status osoby którą powinno się traktować bardziej wyrozumiale, i to we wszystkich sferach dotyczących nauki. Po drugie - rodzice każdą "nieumiejętność" zaczynają podciągać pod skutek dysleksji. Nie pracują z dzieckiem tylko "ułatwiają mu funkcjonowanie". Znajdują wytłumaczenie dla każdego deficytu, nad którym powinni pracować. A po 10 r.ż. może okazać się, że ta "dysleksja" to zwyczajnie efekt zaniedbań i braków edukacyjnych, I co wtedy, pytam?
              Inna kwestia, osoby scricte dysleksyjne, owszem mają wydłużony czas pisania, czy tolerancję błędów (w pojedynczych przypadkach odpowiadają ustnie/pisemnie), ale oczekiwanie wyrozumiałości we wszystkich płaszczyznach "szkolnej bytności" jest dużym nadużyciem.

              Mało tego, istnieje tysiące dzieci o deficytach rzutujących na naukę szkolną które nie są dyslektykami, ale ich problemy wynikają z "osobowości" psychiki, niejako są niezależne od nich. Nikt tych dzieci nie traktuje ulgowo, a sama dysleksja.....ma tak szerokie spectrum, że właściwie wszystko można podciągnąć pod tą "chorobę"
            • saszanasza Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 10:02
              Dla mnie termin "dziecko zagrożone dysleksją" samo w sobie stanowi zagrożenie.
              Po pierwsze - w swoisty nadaje dziecku status osoby którą powinno się traktować bardziej wyrozumiale, i to we wszystkich sferach dotyczących nauki. Po drugie - rodzice każdą "nieumiejętność" zaczynają podciągać pod skutek dysleksji. Nie pracują z dzieckiem tylko "ułatwiają mu funkcjonowanie". Znajdują wytłumaczenie dla każdego deficytu, nad którym powinni pracować. A po 10 r.ż. może okazać się, że ta "dysleksja" to zwyczajnie efekt zaniedbań i braków edukacyjnych, I co wtedy, pytam? ?
              Inna kwestia, osoby scricte dysleksyjne, owszem mają wydłużony czas pisania, czy tolerancję błędów (w pojedynczych przypadkach odpowiadają ustnie/pisemnie), ale oczekiwanie wyrozumiałości we wszystkich płaszczyznach "szkolnej bytności" jest dużym nadużyciem.

              Mało tego, istnieje tysiące dzieci o deficytach rzutujących na naukę szkolną które nie są dyslektykami, ale ich problemy wynikają z "osobowości" psychiki, niejako są niezależne od nich. Nikt tych dzieci nie traktuje ulgowo, a sama dysleksja.....ma tak szerokie spectrum, że właściwie wszystko można podciągnąć pod tą "chorobę"
              • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 10:37
                Saszanasza, skąd Ty masz takie informacje?
                Przepraszam, ale większych bzdur dawno nie czytałam. Jesteś pedagogiem szkolnym? Nauczycielem? Rodzicem dziecka z dys czy z zaburzeniami osobowości?
              • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 10:41
                >A po 10 r.ż. może okazać się, że ta "dysleksja" to zwyczajnie efekt zaniedbań i braków edukacyjnych, I co wtedy, pytam? ? --

                Czy ty sądzisz, że dziecko z ryzykiem dysleksji ma nie ćwiczyć czytania czy pisania? Czy sądzisz, że dyslektyk bez uczenia się jest w stanie poradzić sobie z egzaminami czy sprawdzianami na tyle, by mieć lepsze wyniki czy stopnie niż twój z kolei dziubdziuś?
                -------------------------------------------------------------
                "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                • saszanasza Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 10:56
                  Mój syn był zagrożony dysleksją i na żadne zajęcia nie chodził. Ćwiczył tyle, co każde dziecko. Nie miał specjalnych zaleceń.
                  Oczywiście dyslektykiem nie jest, więc mój dziubdziuś, jak go nazwałaś, choć zupełnie nie rozumiem czemu, żadnej taryfy ulgowej nie ma i nigdy nie miał. Nigdy nikogo o nic nie prosiłam, w odróżnieniu tysięcy matek dzieci, który każdy deficyt swego dziecka traktują jak skomplikowaną jednostkę chorobową.
                  • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 11:04
                    Czyli wolałbyś, żeby Twój syn miał jednak dysleksję . Wtedy dzięki mitycznym ułatwieniom miałby
                    • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 11:04
                      same szóstki
                      • saszanasza Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 12:43
                        Mnie odpowiadają jego oceny. Nie mam szóstkowych aspiracji a już na pewno nie należę do osób, które wchodzą w dupę nauczycielom. Poza tym, nie trzeba być dyslektykiem, żeby mieć same szóstki, ale wystarczy być dyslektykiem by ubytki w wiedzy tłumaczyć dysleksją. Takie podejście szkodzi głównie dziecku. Uważam, że część "problemów dyslektyków" wcale nie wynika z dysleksji, słabe czytanie może być konsekwencją niezdiagnozowanej wady wzroku, ale komu przyszłoby to do głowy, skoro dziecko ma papierek że dyslektykuncertain
                        • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 12:49
                          No i znowu bzdury.
                          Zanim dziecko dostanie opinię o dysleksji musi mieć przebadany wzrok, słuch, zrobione badania na inteligencję, testy na motorykę małą i dużą i wiele, wiele innych.
                          Po co piszesz o czymś, o czym nie masz zielonego pojęcia?
                          • saszanasza Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 13:22
                            pade napisała:

                            > No i znowu bzdury.
                            > Zanim dziecko dostanie opinię o dysleksji musi mieć przebadany wzrok, słuch, zr
                            > obione badania na inteligencję, testy na motorykę małą i dużą i wiele, wiele in
                            > nych.
                            > Po co piszesz o czymś, o czym nie masz zielonego pojęcia?
                            >
                            dobrze. więc odpowiedz mi na pytanie, czy ryzyko dysleksji również podlega takim badaniom?
                            jeśli nie, to przez 3 lata dziecko funkcjonuje dokładnie tak jak napisałam. Ryzyko dysleksji to nie dysleksja, a traktowane jest jak stwierdzony fakt. Gdzież się nie znam?
                            Ba, mój syn miał wykonane jedno (sic!) badanie, które dysleksję wykluczyło.
                            • arwena_11 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 13:28
                              Córka w pierwszej klasie miała dokładnie te same badania co 3 lata później do dysleksji.
                              Badanie trwało dwa dni - każdego dnia po 2h. Poradnia państwowa opiekująca sie szkołą.
                              • saszanasza Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 13:43
                                arwena_11 napisała:

                                > Córka w pierwszej klasie miała dokładnie te same badania co 3 lata później do d
                                > ysleksji.
                                > Badanie trwało dwa dni - każdego dnia po 2h. Poradnia państwowa opiekująca sie
                                > szkołą.

                                ok. przyjęłam do wiadomości, a czy dostała jakieś zalecenia od poradni?

                                Ja nie neguję, że dzieci scricte dyslektyczne powinny być inaczej traktowane, chodzi mi o to, że dzieci, które mają stwierdzone ryzyko dysleksji, bez stosownych wytycznych PPP! powinny być przez te 3 pierwsze lata edukacji traktowane dokładnie tak samo, jak dzieci zdrowe, ale z deficytami (dodatkowe zajęcia wyrównawcze, zajęcia kompensacyjne). Gdyby okazało się że podczas badania na "właściwą" dysleksję, jednak tej dysleksji nie mają, albo mają - ale ona odnosi się wyłącznie do pewnych sfer, to te dzieci znajdą się czarnej dupie, bo ich rodzice przez te 3 lata traktowali je jak "osoby niepełnosprawne", upraszczali im życie pod pokrywką dysleksji i nieświadomie doprowadzili do 3 letnich zaniedbań.
                                • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 15:26
                                  >ale z deficytami (dodatkowe zajęcia wyrównawcze, zajęcia kompensacyjne).
                            • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 18:42
                              poradnia-wieliczka.pl/index.php?ram=s&id=43
                              Na dole masz rozporządzenie MEN, wyjaśnienie na czym polega pomoc psychologiczna.
                              To, ze Twój syn miał jedno badanie nie oznacza z automatu, że wszystkie dzieci są diagnozowane w tak niechlujny sposób. To, że Kowalska z Nowakiem kupią dziecku zaświadczenie, nie oznacza, że to norma i wszelakie dys nie istnieją i są wyłącznie usprawiedliwieniem dla lenistwa.
                              • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 20:50
                                Sama opinia bez pracy nie tylko nie rozwiąże problemu ale są duże szanse na to , ze dziecko przejmie od rodziców tłumaczenie wszystkich swoich niedociągnięć dysleksja . Kiedyś pisałam jak jedna z praktykantek na wejście rzuciła hasło " jestem chora " i za chwile wyjaśniła " bo mam zaświadczenie i nie mogę sie uczyć . Syn autorki jest w trzeciej klasie i jako wytłumaczenie pal rownież od razu podał dysleksje , nawet nie pomyślał o tym jak poradzić sobie w sytuacji dwustronnie drukowanego testu , nie pomyślał o zastosowaniu zakładki co mogłoby ułatwić czytanie , nie pomyślał o napisaniu odpowiedzi na osobnej kartce tak by jej nie zapomnieć . Dyslektyk nie wyrasta z dysleksji ale uczy sie jak kompensować deficyt , tu mamy dziecko które już zostało nauczone ze nic nie musi robić bo jest dyslektykiem . Jak dla mnie opinia bez pracy jest czymś najbardziej szkodliwym i niszczącym . powstaje rownież pytanie dlaczego dwuletnia terapia nie dała żadnych rezultatów i co na to terapeuta z poradni
                                • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 21:38
                                  Syn autorki:
                                  1. Płynnie czyta, nie lubi jednak czytać na głoś.
                                  2. Ma dobre i bardzo dobre oceny z innych przedmiotów.
                                  Autorka:
                                  1. Uczęszcza z synem do poradni.
                                  2. Regularnie wykonuje z nim różne ćwiczenia.
                                  Nauczycielka syna autorki:
                                  1. Wbrew zaleceniom poradni zmuszała go do czytania na głos.
                                  2. Ignoruje zalecenia poradni o dopytanie w kwestiach wątpliwych. Typu że na sprawdzianie napisał 6x6=E6 (nie mam kaligraficznego E). Można przyjąć, że miał na myśli 36, można też go dopytać, ale nie, pani woli dać 0 pkt.
                                  3. Ignoruje prośby o drukowanie dwustronne, o cudach typu kolorowy papier nie śmiem prosić.
                                  4. Dalej sądzi, że wystarczy dziecku zadać pisanie 30 razy słówka ósemka, żeby przyswoiło, że pisze się ósemka, a nie usemka.
                                  Ale np pani od angielskiego:
                                  1. Pozwala na otoczenie pętlą właściwych odpowiedzi, zamiast przenoszenia do arkusza odpowiedzi literek.
                                  2. Daje kolorowe kopie.
                                  3. Chwali za wymowę, pomijając póki, co milczeniem ortografię. Da się? Da.
                                  Oraz:
                                  1. Jak ma zaznaczyć zakładką fragment na kopii dwustronnej?
                                  2. Na sprawdzianie można mieć tylko sprawdzian, nie wolno mieć luźnej kartki.
                                  I jeszcze zauważyłam, że w pierwszej klasie jak mówiłam, że proszę o coś, bo syn ma wadę wzroku to pani się chętnie zgadzała, ale jak nieopatrznie przyniosłam papier z poradni o zagrożeniu, podejście zmieniło się o 180 stopni. Tak, jakby uznawała, że dziecku z wadą wzroku można i trzeba pomóc, bo to nie jego wina, ale jak już wskazujemy, że może mieć problemy z dysleksją, to nie, takiemu pokażemy, że się myli, bo na pewno nie dość pilnie pracuje i pewnie chce się tym zaświadczeniem wykpić.
                                  • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 21:47
                                    stacie_o 24.10.15, 21:38
                                    Syn autorki:
                                    1. Płynnie czyta, nie lubi jednak czytać na głoś.

                                    Jak w takim razie dziecko płynnie czytające nie jest w stanie zrozumieć krótkiego tekstu który przeczytało i na testach z czytania ze zrozumieniem dostaje pały? I wybacz ale myleniem liter o podobnych kształtach nie ma kompletnie zastosowania przy tych testach, bo obok litery masz odpowiedz. Tak więc mimo, że dziecko myli litery b z d to jednak widzi, że pod literą b) jest Piotr a pod literą d) Antoś.
                                    • latarnia_umarlych Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 21:53
                                      ty masz chyba jakiś problem ze zrozumieniem pisanego tekstu.
                                      • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 21:55
                                        Być może, bo kompletnie nie mogę zrozumieć jak dziecko płynnie czytające nie jest w stanie napisać testu na czytanie ze zrozumieniem.
                                    • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 21:59
                                      Ponieważ jest na przykład pytanie, w którym akapicie coś tam coś tam. Albo polecenie z gatunku: przeczytaj list Stasia do cioci Gieni ( Staś pyta, czy może przyjechać na najbliższe święta). Z pośród podanych niżej rozsypanek wybierz, te które pasują do listu, jaki ciocia Gienia mogła wysłać w odpowiedzi do Stasia, ,ułóż w poprawnej kolejności pasujące fragmenty i przepisz na odwrocie zachowując strukturę listu. Wśród fragmentów są miksy stylów formalnych i nieformalnych (Drogi Stasiu! lub Hejka!) wspominanie o świętach Bożego Narodzenia i Wielkanocy itp itd. Syn poprawnie zdecydował o wyborze stylu (formalny), że najbliższe święta to BN, wybrał rozpoczęcie, rozwinięcie i zakończenie zamiast np 2 rozwinięć ALE:
                                      - przepisując rozsypanki zrobił błąd na błędzie
                                      - nie zachował wyjustowania tekstu typowego dla listu (data fruwała gdzieś na środku, albo podpis przy lewym marginesie)
                                      - zapomniał, że zwroty grzecznościowe powinny być z wielkiej litery.
                                      Z całego zadania dostał zatem 2 punkty na 10 możliwych.
                  • cosmetic.wipes Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 12:31
                    A moja córka robiła ortografy na potęgę.
                    Ponieważ nikt nigdy w naszej rodzinie nie miał tego rodzajów problemu, dziecko czyta na potęgę od 6 r.ż., a moja matka była polonistką i jakoś rodzinnie jestem wyczulona na błedy, to pracowałam z młoda i pracowałam i pracowałam.I konsultowałam się z jej nauczycielką. Ponieważ było tylko gorzej w czwartej klasie wylądowała w poradni.
                    Miała dwa badania, każde dwuetapowe, na koniec IV i na koniec V klasy.
                    Jest "czystą" dysortograficzką, co akurat dość rzadko się zdarza.
                    Zasady ortograficzne zna najlepiej z całej klasy. I nadal nie umie ich wykorzystać w praktyce.
        • saszanasza Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 16:09
          to mu powiedz, żeby odpowiadał na pytania "słownie" (niech wpisze wyraz), nauczycielka nie powinna podważyć takiej odpowiedzi a jak będzie coś gadać, to jej wytłumacz że prosiłaś o zmianę formy sprawdzianu i że to ty kazałaś dziecku odpowiadać w ten sposób.
          poza tym....jeżeli dziecko myli litery powinniście chodzić na ćwiczenia, w internecie też są zestawy ćwiczeń akurat na tą "przypadłość". Moja córka wprawdze nie jest dyslektyczką (choć zgodnie z szerokim spectrum tej "choroby" można i ją zakwalifikować pod ryzyko) ale kiedy również myliła te litery, wytłumaczyłam jej dość "kontrowersyjnie", ze litera "d" to dupa, "b" to brzuch. Jeżeli pierwsze jest zaokrąglenie (lub zaczyna pisać od zaokrąglenia) to znaczy ze rysuje/pisze "d" (dupę) , jeśli pierwsza jest laseczka, to oznacza, ze to literka b i za chwilę narysuje "brzuch kobiety ciężarnej" Możesz dorysować do tych liter oczka, buźkę i dwie nogi, tak by wyszły ludziki: jeden z ogromną dupą, a drugi z ogromnym brzuchem.
          • sfornarina Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 16:31
            > to mu powiedz, żeby odpowiadał na pytania "słownie" (niech wpisze wyraz), nauczycielka nie powinna podważyć takiej odpowiedzi a jak będzie coś gadać, to jej wytłumacz że prosiłaś o zmianę formy sprawdzianu i że to ty kazałaś dziecku odpowiadać w ten sposób.

            A nie łatwiej po prostu dać mu ten test na dwóch kartkach, skoro to dziecku wystarczy, by uporać się z problemem? big_grin
            • saszanasza Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 16:46
              sfornarina napisał(a):

              > > to mu powiedz, żeby odpowiadał na pytania "słownie" (niech wpisze wyraz),
              > nauczycielka nie powinna podważyć takiej odpowiedzi a jak będzie coś gadać, to
              > jej wytłumacz że prosiłaś o zmianę formy sprawdzianu i że to ty kazałaś dzieck
              > u odpowiadać w ten sposób.
              >
              > A nie łatwiej po prostu dać mu ten test na dwóch kartkach, skoro to dziecku wys
              > tarczy, by uporać się z problemem? big_grin

              no ale nauczycielka nie chce tego robić-jest to czynność zależna od niej, to co wpisze dziecko-zależy od dziecka
              >
              • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 19:37
                W teście pod odpowiedziami a,b,c,d są konkretne wyrazy lub zdania, tak więc dziecko nie musi pisać dodatkowej odpowiedzi musi tylko umieć przeczytać te które są już napisane. Prawdopodobnie tu jest problem, że dziecko nie radzi sobie z czytaniem, w domu problem znika bo odpowiedzi czyta matka
                • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 20:15
                  że dziecko nie radzi sobie z c
                  > zytaniem,

                  Dyslektycy tak czasem mają - że nie radzą sobie z czytaniem albo radzą gorzej niż przeciętne dziecko.
                  • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 20:53
                    Dlatego rozwiązaniem nie jest drukowanie testu jednostronnie bo te nie będą miały wpływu na poprę umiejętności czytania, tylko nauka i ćwiczenie czytania zgodnie z wytycznymi poradni. Zapewne autorka dostała wytyczne jak dziecko powinno ćwiczyć czytanie. Należy zająć się problemem czytania.
                    • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 20:57
                      Ćwiczenie czytania czy innych niedogodności dyslektycznych zgodnie z wytycznymi poradni zajmie miesiące albo i lata. A problem ze sprawdzianami wypadałoby rozwiązać w najbliższym czasie.
                      • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 22:00
                        I sądzisz, ze dziecko które nie umie czytać, mając test wydrukowany jednostronnie nagle cudem go rozwiąże. Sory ale nie da się iść na skróty, dziecko musi opanować umiejętność czytania. I zamiast szukania drogi na skróty, należy przysiąść i znaleźć najlepszą dla syna metodę nauki czytania.
                        • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 22:43
                          Dyslektyk może czytać wolniej, męczyć się przy czytaniu i ogólnie mieć pewne problemy z przetwarzaniem tekstu, powinno mu się raczej życie ułatwiać, a nie utrudniać. Czy dodatkowa kartka to aż takie ułatwienie? A łatwiej pracuje się z tekstem, jeśli ma się ten tekst przed nosem.
                          Z kolei przyzwoite opanowanie czytania czy zapanowanie nad innymi przypadłościami typowymi dla dyslektyków to czasem praca wręcz na lata, bez gwarancji pełnego sukcesu. A pały dziecko dostaje teraz, chociaż być może jest sposób, który pozwoli na osiąganie lepszych ocen i niezniechęcenie do nauki.
                          Akurat ta pani nauczycielka niezbyt chyba zna się na dysleksji, niestety.
                          • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 22:52
                            To najlepiej olać ćwiczenia czytania i skupić się na testach, tylko skoro nauczycielka jest nie reformowalna to dzieciak i tak pały będzie dostawał , a jego umiejętności bez dodatkowej pracy kompletnie się nie zmienią.
                            Zamiast walczyć z wiatrakami, lepiej zrobić coś na co ma się wpływ. Skupienie się na nauce czytania nie wyklucza domagania się respektowania zaleceń poradni.
                            • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 23:10
                              Umiesz czytać ze zrozumieniem czy masz z tym jakiś problem i w dodatku masz kłopoty z zapamiętaniem treści ? W którym miejscu pisałam, że dziecko ma olać ćwiczenia i nie pracować dodatkowo?

                              -------------------------------------------------------------
                              "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                    • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 21:16
                      Jeżeli tak jest, to po pierwszym sprawdzianie, na którym dostał dwa egzemplarze, to wyjdzie - i tak napisze źle. Nauczycielka mogłaby przynajmniej zrobić eksperyment.
                      • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 22:03
                        Ale z różnych powodów tego nie robi i autorka na to wpływu nie ma , powinna więc zabrać się za to na co wpływ ma czyli na naukę czytania bo bez umiejętności czytania dzieciak i tak wcześniej czy później popłynie.
                        • yuka12 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 00:30
                          Ale nauczycielka moglaby, zreszta zgodnie z zaleceniami z poradni, rowniez pomoc w tej nauce np. dajac dwie strony, kopiujac na kolorowym papierze czy pomagajac w czytaniu metoda sylabowa. Ale po co skoro dyskeksja wynika z lenistwa i braku pracy w domu (czytaj-wina rodzicow).
                          Moja cora skonczyla 10 lat i dopiero teraz zaczela w miare czytac po angielsku proste teksty. Pomimo pracy w domu od kilku lat i duzego wsparcia w szkole.
                          • yuka12 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 00:33
                            Przepraszam, dysleksja oczywiscie, powinnam isc spac smile.
                • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 21:41
                  Dzieci były podpisane a,b, c, d. Nie miały imion.
                  Oraz: skupiłyście się na sprawdzianie z ekologii. Ale: jest jeszcze przepisywanie. I z tym obiektywnie lepiej sobie radzi, gdy ma tekst przed nosem. Sprawdzone w poradni.
      • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 15:51
        Ma duzo wspólnego. Ja już tu kiedyś pisałam, że mojemu synowi zamazywałam tekst kolorowymi zakreślaczami, każdy akapit innym, żeby łatwiej mu się czytało. Teraz łyka książki bez problemu, a parę lat temu nie mógł a nie nie chciał.
      • sfornarina Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 16:23
        > Jeżeli dziecko po przeczytaniu "czytanki" nie jest w stanie odpowiedzieć na pytania oznacza, ze nie czyta ze zrozumieniem, niezależnie czy pytania miałby na tej samej stronie-popełni błąd.

        Mylisz się. Dyslektyk doskonale rozumie pytanie, doskonale zna odpowiedź, ale "widzi" literki inaczej, czy "mózg mu podmienia", jak tam chcesz, i mimo iż wie, która odpowiedź jest dobra, może zaznaczyć złą.

        Małż ma dysleksję, wylatywał w dzieciństwie z jednej szkoły za drugą, bo trafiał na głupoli nauczycieli jak stacie_o. Skończyło się u niego na prywatnej edukacji z internatem, bo to był jedyny sposób, by w ogóle do matury dociągnął.
        Na studiach do pisemnych testów uczyl się całymi tygodniami i miesiącami, by osiągnąć średnie wyniki (w życiu nie widziałam, by ktoś się aż tyle uczył). Ale na ustnych egzaminach - w swoim roczniku był najlepszy w całym kraju.
        • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 19:49
          > Mylisz się. Dyslektyk doskonale rozumie pytanie, doskonale zna odpowiedź, ale "
          > widzi" literki inaczej, czy "mózg mu podmienia", jak tam chcesz, i mimo iż wie,
          > która odpowiedź jest dobra, może zaznaczyć złą.

          W teście obok literek masz konkretną odpowiedz,
          a) Kasia
          b) Piotrek
          c) Ala
          tak więc mylenie liter o podobnym wyglądzie nie ma tu zastosowania. Jeżeli natomiast dziecko ma problem z utrzymaniem linii wystarczy aby stosowało zakładki wówczas, trzymając prosto będzie dokładnie wiedziało że pod odpowiedzią a) jest Kasia a nie Piotr.
          Tłumaczenie wszystkiego dysleksją jest szkodliwe dla samego dyslektyka.

          " Małż ma dysleksję, wylatywał w dzieciństwie z jednej szkoły za drugą, bo trafia
          > ł na głupoli nauczycieli jak stacie_o.

          Też mam dysleksji, nie wylatywałam ze szkół i nie uczyłam sie bóg wie ile czasu do tekstów, bo o ile robiłam typowe dla dysleksji błędy i trudno mi szło czytanie głośne to czytając po cichu doskonale wiedziałam co czytam, tak więc nie myliłam Ani z Kasią. Co to w ogóle za tłumaczenie, ze dziecko źle pisze test na czytanie ze zrozumieniem bo myli litery, to co on w tym tekście ma wyłapać litery a,b,c, d czy konkretne słowa. Na litość Boską pod odpowiedzią a,b,c,d jest konkretny wyraz/zdanie i to ten wyraz/zdanie, a nie literę dziecko ma z tekstu wyłapać.
          • sfornarina Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 19:59
            >eż mam dysleksji, nie wylatywałam ze szkół i nie uczyłam sie bóg wie ile czasu do tekstów, bo o ile robiłam typowe dla dysleksji błędy i trudno mi szło czytanie głośne to czytając po cichu doskonale wiedziałam co czytam, tak więc nie myliłam Ani z Kasią.

            To że Ty nie myliłaś, nie znaczy, że inni nie mylą.

            Jak małż czyta podręcznik i jest odnośnik, że dalsze wytłumaczenie jest na stronie 345, nigdy nie otworzy na 345. Będzie szukał na 543, 435, a nigdy na prawidłowej. Wystarczy mu obrócić stronę i już się gubi.

            I małż ze szkół wylatywał (w Niemczech), wyzywany był od głupoli i nikomu nawet nie przyszło do głowy dysleksję zasugerować. Gorzej, był złośliwie co lekcję wywoływany do czytania tekstów na głos.
            Dysleksję zasugerowano mu dopiero w prywatnej szkole w Anglii. Mąż się na papierek ostatecznie wypiął i tak maturę, jak i studia zrobił bez papierka.

            Ale obecne pisanie z małą ilością błędów i skończenie świetnych studiów zawdzięcza tylko własnej determinacji, wsparciu rodziców i ogromowi pracy, której człowiek bezproblemowy nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić.
    • tol8 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 16:08
      Proś o dwa egzemplarze za każdym razem.
    • edelstein Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 16:36
      Szkola nic sie nie zmienila od moich czasow,nadal pracuja w niej betony.
    • czar_bajry Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 16:41
      Syn ma papiery o ryzyku zagrożenia dysleksją.

      Zagrożenie to nie dysleksja, ogarnij się kobieto.
      Moja córka miała stwierdzoną dysleksję, dysgrafię tak na prawdę to tylko na teście miała więcej czasu resztę sprawdzianów i prac pisała tak samo jak pozostałe dzieci w klasie.
      Dziecko musi więcej pracować i więcej się uczyć.
      • melancho_lia Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 17:21
        U mojego syna tez stwierdzono ryzyko dysleksji (w 2 klasie). Obecnie jest w czwartej, problemy nadal ma, w lutym będziemy diagnozować pod tym kątem.
        Na razie możesz sie przypomnieć nauczycielce i prosić o sprawdziany w dwóch egzemplarzach.
      • arwena_11 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 17:25
        Moja córka miała orzeczenie o zagrożeniu ryzykiem dysleksji wklasach1-3, w 4 dostała orzeczenie o dysleksji.
      • yuka12 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 17:57
        Moja cora uczy sie na oko 2x do 3x wiecej niz moj syn. Czyta, powtarza, cwiczy pamiec i pisanie. I co? Ano dalej ma problemy z czytaniem (10 lat) a jeszcze wieksze z pisaniem. Mowi, ze litery jej "skacza", czasami bardziej zgaduje niz czyta. Ale dzieki Bogu robi postepy. A syn? Siada i czyta. I po polsku i po angielsku. W obu jezykach dosc plynnie, choc czasami cos tam zle wymowi. I cora sie uczy tych angielskich slowek od 5 lat, ma dodatkowe godziny w szkole oprocz porannych sesji, a syn ma od roku nie wiecej niz 4 godziny angielskiego w tygodniu.
      • gaga-sie Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 22:11
        Zagrożenie dysleksją stwierdza się u młodszych dzieci ( do IV kl), u których są jej symptomy/objawy, a za wcześnie na jednoznaczną diagnozę, chociażby z tego powodu, że praca nad trudnościami prowadzona była za krótko. Jeśli dziecko objęte jest zajęciami korekcyjno-kompensacyjnymi ( np.ćwiczenie słabszych funkcji wzrokowych), nie ma istotnej wady wzroku, czy słuchu, wtedy wydaje się OPINIĘ o dysleksji. Obecnie jedną na cały proces edukacyjny.
        Opinia nie zwalnia dziecka od pracy nad trudnościami-przeciwnie, zawiera wskazówki do niej. Uczeń powinien mieć dostosowane wymagania edukacyjne na lekcjach ( indywidualizacja) oraz wymagania na sprawdzianie VI klasy i egzaminach ( np.wydłużenie czasu).
    • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 21:30
      >Dziś przyniósł dwie gały, za przepisywanie tekstu (trzeba było z rozsypanek na stornie 1 ułożyć list i przepisać)

      Rozsypanki to najczęściej zmora dyslektyków. Przepisywanie to druga.
    • nangaparbat3 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 21:55
      prosisz panią o dwa egzemplarze, jak radziła Asia
      jesli nie zadziała:
      prosisz o pomoc szkolną pedagog/pedagoga; zajęcie w sam raz dla tej funkcji
      jesli nie podziała:
      prosisz o pomoc poradnię, która wydała opinię.
    • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 23.10.15, 22:47
      Stacie, to ta sama pani nauczycielka, która w zeszłym roku szkolnym stwierdziła, że dysleksja to wyłącznie lenistwo? Chyba, że mylę wątki. Oby. Bo jeśli tak, to kiepsko widzę jakąkolwiek dobrowolną współpracę z jej strony.
      • kozica111 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 08:06
        Każde dziecko ematki jest niesamowicie zdolne, ale .......jest odroczone, ma dysleksję, dysortografie, dyskalkulię, lekkiego aspergera, kiepsko rysuje bo ma słabe napięcie mięśniowe, jest super sprawne fizycznie ale kiepsko biega bo ma różne długości nóg itp; no ale tak ogólnie to nadal jest genialne........
        Tylko ten cały świat nie chce tego zrozumieć i sie czepia.......
        Mój brat ma silną dysortografię, ale nikt sie nie cackał i nie dawał taryfy ulgowej, wiele lat ciężkiej pracy mojej mamy z nim, w szkole na polskim, historii kiepsko wiec jeszcze więcej pracy.Ja nagrywałam mu treść lektur na kasety i tak sie uczył, ale nie udawaliśmy że jest genialny bo nie był, kiepsko czytał i walił byki. Natomiast ma świetna pamięć przestrzenną i słuchową,nauczony ciężkiej pracy i braku taryfy ulgowej zdał na studia techniczne i je skończył, zawodowo radzi sobie bardzo dobrze.Nauczył sie jezyka obcego ze słuchu, na pisanie bez błędów w tym jezyku nie ma szans.
        Do czego zmierzam...nie trzeba być dobrym we wszystkim i od razu. Stacie twoje dziecko ma defekt w mózgu / ciekawa jestem czy raczkowało, bo bak raczkowania jest 1 z sygnałów o późniejszych problemach/
        To nie wina pani, on ma problem i zawsze będzie miał, nie ma co mu ułatwiać a należy wrecz utrudniać bo to daje szanse na jako takie opanowanie pisowni, no chyba że chodzi o to by był wyluzowany a nie czytaty i pisaty.
        • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 08:57
          'To nie wina pani, on ma problem i zawsze będzie miał, nie ma co mu ułatwiać a należy wrecz utrudniać
          • kozica111 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 09:25
            Tak, bo ma nauczyć się przyswajać informację w sytuacjach typowych a nie ugładzonych, tak będzie w życiu.
            • kozica111 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 09:27
              I będzie dostawał 2 i 3 bo przetwarza graficznie na 2 i 3 a czasem 1, takie życie.Tak jak kolega dostanie 3 z gry na flecie bo nie ma słuchu muzycznego i zawodzi.
            • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 10:21
              W typowych, a nie w utrudnionych specjalnie dla niego. Tak, ma nauczyć sobie z tym radzić, wykorzystywać swoje mocne strony i obchodzić te słabe, ale nie wymagajmy tych umiejętności od ucznia klasy trzeciej szkoły podstawowej. Do matury albo się tego nauczy albo polegnie na maturze. Na razie nauczycielka ma (na podstawie wcześniejszego wątku Stacie o obrzydzeniu czytania) podejście raczej typu "dysleksja to wynik lenistwa i już ja go wyleczę " niż jakiekolwiek inne. A to jest niszczące i dołujące podejście. Metodami stosowanymi przez tę panią nauczycielkę dyslektyk niewiele się nauczy, a na pewno - zdołuje.
            • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 10:35
              To tak nie działa. Po pierwsze dlatego, że układ nerwowy dojrzewa z wiekiem. Coś co było nie do przeskoczenia w wieku 10 lat, siedem lat później jest tylko wspomnieniem. Po drugie, dziecko z dys wie, że coś jest z nim nie tak, im będzie miało trudniej, pod górkę, tym jego samoocena będzie niższa.
              Idąc Twoim sposobem rozumowania powinno się zlikwidować audiobooki. Ci, co mają pamięć słuchową niech zaczną w końcu uczciwie trenować czytanie. Itd, itd. Polikwidujmy wszystkie ułatwienia. Dlaczego ma być nam łatwiej? W końcu życie jest ciężkie, prawda?smile
              • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 12:24
                Make life harder big_grin big_grin big_grin
                • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 12:32
                  Czas wyciągnąć tarę i tetrowe pieluchysmile
                  • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 13:17
                    Chyba wyciągnę.
                    Pralka mi się właśnie popsuła wink.
              • kozica111 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 25.10.15, 06:53
                Oczywiscie że nie, przecież sama napisałam że nagrywałam autorskie audiobooki dla brata smile, a było to 20 lat temu...
                Tylko my nie udawaliśmy że wszystko jest ok a on super zdolny tylko kanał komunikacji ma zamknięty.Zwyczajnie zdolny akurat w czytaniu i pisaniu nie był i nikt nie dorabiał teorii a cisnęli wszyscy by posiadł umiejętności w stopniu akceptowalnym we współczesnym świecie.
        • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 09:05
          Czasem ta praca wcale nie musi być ciężka, ale prowadzona w zupełnie inny sposób.
          Doprowadziłam dziecko z cechami ryzyka dysleksji do tego, że: super czyta, długie książki, drobnym drukiem i spokojnie opanowuje materiał z angielskiego, łącznie z pisownią.
          Ale bynajmniej wcale nie metodą usadzania dzieciaka i przymusowego czytania czy kucia słówek godzinami - uczyłam tak, jak dyslektyków, tworzenia wyrazów z rozsypanek, uzupełniania liter (np. w angielskim), porządkowania historyjek (kolejność zdań), dopasowywania opisów do obrazków itp. Bardziej się wysilałam i gimnastykowałam (ja, nie dziecko) niż przemądra wychowawczyni w prywatnej szkole. Efekty pojawiły się dość szybko.
          I coś czuję, że to samo czeka mnie z ortografią polską... A też mogłabym zaprząc dzieciaka do dyktanda codziennie i sprawić, że nauka stanie się pasmem udręki.
        • latarnia_umarlych Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 10:56
          "To nie wina pani, on ma problem i zawsze będzie miał, nie ma co mu ułatwiać a należy wrecz utrudniać bo to daje szanse na jako takie opanowanie pisowni, no chyba że chodzi o to by był wyluzowany a nie czytaty i pisaty."

          Co prawda jest tu kilka głupich i bardzo głupich wypowiedzi, które dowodzą, że "dyslekcja" (sic!) jest wynikiem lenistwa dzieci, braku ćwiczeń, a czegoś takiego jak zagrożenie nie ma. Ale ty przebiłaś wszystkie.
          • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 11:34
            Jestem dyslektykiem zdiagnozowanym 30 lat temu i nieziemsko wkurza mnie tłumaczenie dysleksja wszystkich problemów dziecka . Problem dziecka autorki wynika z nieumietnosci czytania , to dziecko po dwóch latach nauki nie jest w stanie samodzielnie ze zrozumieniem przeczytać krótkiego tekstu . I na tym należy sie skupić , na nauczeniu dziecka czytania . Problem dziecka nie zniknie wraz z drukowaniem testu jednostronnego , ani z czytaniem tekstu , pytań i odpowiedzi przez matkę . To dziecko musi nauczyć sie czytać , nie musi to być czytanie płynne ale z tego wątku wynika ze to dziecko nawet nie duka , ono po prostu kompletnie nie czyta.
            • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 11:36
              Autorka o tym wie i wie również, że na wyrobienie tej umiejętności potrzeba czasu.
              Mój syn bardzo słabo czytał jeszcze w czwartej klasie.
              I nauczył się nie poprzez codzienne czytanie, tylko właśnie innymi metodami, które sama wymyśliłam.
              • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 11:56
                Tak, codziennym ciśnięciem można zdecydowanie obrzydzić do końca życia czytanie dzieciakowi, który sobie z tym słabo radzi wink.
                • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 12:08
                  dokładnie
                • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 12:35
                  Gdyby to dziecko nie miało dysleksji tylko problemy z kręgosłupep wymagająca rehabilitacji czy tez byś odpuściła codzienne ćwiczenia bo są trudne i bolesne
                  • pade Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 12:47
                    Niczego sobie nie odpuszczałam. Dobrałam tylko odpowiednią metodę do dziecka.
                    Ludzie nie są jednakowi, nawet dyslektycy.
                  • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 13:10
                    Ale nie widzisz naprawdę takiej różnicy, że:
                    możesz dobrać ćwiczenia, które g... dadzą i ćwiczyć w nieskończoność - a możesz wybrać ćwiczenia skuteczne.
                    Kiedy córka miała problemy w I szkole, w klasie niemiłosiernie podciąganej w górę przez nadambitną wychowawczynię, zaczęłam czytać właśnie o rozwoju analizatorów, ryzykju dysleksji itp. Autorzy piszą wyraźnie, że zasadzenie dziecka na ileś min. dziennie jest całkowicie JAŁOWE, jeśli nie rozwijasz funkcji, które szwankują, czyli np. słuch fonematyczny, pamięć wzrokowa, koncentracja. I my z córką bawiłyśmy się w składanie wyrazów z liter, w literowe zagadki, mnóstwo rzeczy, które kosztowały mnie sporo czasu, bo sama robiłam te pomoce. I wyszło super. I dopiero, jak poprawiło się to, co miało się poprawić, zaczęła czytać z przyjemnością. W tej chwili pochłania długie książki, nie jojczy nad czytaniem lektur.
                    A kiedy zgodnie z zaleceniami wychowawczyni usadziłam ją do czytania jakichś tam czytanek, to był po prostu ryk.
                    Dużo nauczycieli myśli, że tradycyjnymi metodami "przerobią" dzieci z dysfunkcjami na prawidłowo funkcjonujących uczniów - byle dużo i żmudnie się napracować.
                    A my też pracowałyśmy, ale poprzez zabawę, zachętę, z czasem dobieranie książek ze stopniowo zmniejszającą się czcionką itp. Nigdzie nie piszę, że żeby nie pracować.
                    Tyle, że nie wszyscy rodzice mają choćby to minimalne przygotowanie pedagogiczne, które ja mam, nie wszyscy są w stanie czytać te poradniki, zgłębiać problem - no i zdają się na nauczycieli plus ogólnikowe wytyczne z poradni.
                    • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 13:43
                      Dziecko autorki miało wykonywane badania które zakwalifikowały je do grupy ryzyka , tak wiec w opini musi być napisane która sfera szanuje . Autorka musiała dostać wytyczne z poradni nad czym i jak należy pracować . Dziecko powinno chodzić na terapie do poradni gdzie rownież powinno pracować nad rzeczami które szwankują . Mówiąc o konieczności ćwiczenia czytania mówiłam właśnie o nauce małymi krokami , o czytaniu globalnym , sylabowym , ćwiczeniach słuchu fonematycznego . Niby mi zaprzeczasz ale jak sama piszesz codziennie z dieckiem ćwiczyłam czytanie poprzez zabawę w składanie wyrazu z liter . Dziecko autorki chodzi do klasy trzeciej i nadal nie ćwiczy czytania metoda dla siebie efektywna
                      • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 15:09
                        >Dziecko powinno chodzić na terapie do poradni gdzie rownież powinno pracować nad rzeczami które szwankują
                        • turzyca Morekac 26.10.15, 15:39
                          > Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, jak wygląda sprawa terapii w poradni.


                          Czy wiesz, ze dwa myslniki, ktore sa w Twojej wypowiedzi po cytacie z rozmowcy, powoduja, ze algorytm forum uznaje, ze wszystko ponizej jest sygnaturka i nie pokazuje tego podczas wyswietlania wersji mobilnej? W tym wypadku jest to cala Twoja odpowiedz. Pisze o tym, bo zdarza Ci sie to ustawicznie i prowadzi do ignorowania Twoich odpowiedzi przez osoby, ktore korzystaja z forum w wersji mobilnej - sama Cie kiedys nieswiadomie olalam, bo wydawalo mi sie, ze tylko mnie zacytowalas, Twoja odpowiedz mi sie nie wyswietlila. Jesli to celowy zabieg, to przepraszam za wtracanie sie, ale z drugiej strony nie wszyscy musza znac wszystkie fochy gazetowego skryptu, wiec pomyslalam, ze dam Ci znac. Szkoda zeby Twoje wypowiedzi ginely przez taka techniczna durnote.
                          • morekac Re: Morekac 26.10.15, 16:03
                            A w życiu! Dzięki za informację.
                      • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 20:52
                        A skąd wiesz, czy tego nie robią? Zapytaj autorkę, będziemy wiedzieć.
                        I nie, codziennie nie ćwiczyłam, raczej wtedy, kiedy np. nie było nic zadane. Plus znalazłam mnóstwo fajnych książek, zachęcających do czytania przez wakacje. I bingo - 7-latka w wakacje nauczyła się ładnie czytać.
                        Moja córka generalnie jest dość łatwo naprostowywalna w różnych sferach, prawdopodobnie, gdyby nie poród z ciąży patologicznej, wcześniactwo i rehabilitacja neurologiczna nic bym nie musiała naprostowywać wink.
                        Ale znam dzieci, które regularnie chodzą do poradni, kontroluje się ćwiczenia wykonywane w domu, a postępów nie ma. Nie wątpię, że to diabelnie zniechęcające dla dziecka i dla rodziców też (co nie znaczy, że rezygnują, ale to wszystko staje się takie wymęczone).
                    • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 15:40
                      > - no i zdają się na nauczycieli plus ogólnikowe wytyczne z poradni.

                      Przez pół roku chodziłam z dzieckiem na zajęcia, by móc z nią potem ćwiczyć w domu. To wcale nie jest takie proste zastosowanie teoretycznych zaleceń w praktyce.
                      Już jako osoba dorosła córka ćwiczyła czytanie z młodszą kuzynką. Była jedyną osobą z rodziny, przy której młoda chciała czytać. Po prostu zastosowała metody, które stosowano wobec niej.
                      BTW: też się sama męczyłam z produkcją pomocy naukowych.
                      -------------------------------------------------------------
                      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                      • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 20:57
                        Kiedyś, przez krótki okres w życiu, uczyłam. Polskiego.
                        Na dzień dobry od 23-osobowej klasy dostałam orzeczenia przeróżnej maści od 9 dzieci. Wydaje mi się, że były uzasadnione, patrząc na poziom problemów, z jakimi dzieci się zmagały (np. 14-latka sylabizowała i to z bólem).
                        Zalecenia były tak ogólnikowe, a ja tak młoda i nie mająca pojęcia, co z tymi dyslektykami robić, że po prostu ograniczyłam się do respektowania wydłużonego czasu sprawdzianu, nie zmuszania do czytania na głos, dawania większej ilości czasu na zastanowienie się nad pytaniem. Bo np. ":doskonalić syntezę wzrokową" nic mi wtedy nie mówiło.
                        Na szczęście większość odwiedzała poradnie i stamtąd dostawali dodatkowe ćwiczenia, więc za wiele im w życiu nie napsułam wink.
                        Ale generalnie i nauczyciele nieraz nie są przygotowani, i nie za bardzo wiadomo,. co z tymi opiniami robić i kiedy znaleźć czas na ćwiczenie tego wszystkiego.
                        • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 21:30
                          Widzisz, ja na to nie patrzę z perspektywy dziecka czy nauczyciela, tylko z perspektywy rodzica który wie, że to dziecko za jakiś czas trafi na rynek pracy i o ile w szkole wszelkiej maści orzeczenia dają jakieś ulgi ( jak dla mnie bardziej piętnują niż pomagają), o tyle w życiu dorosłym nikogo już nie obchodzą. Wysyp wszelkiej maści orzeczeń i spora ilość rodziców którzy orzeczenia traktują jak usprawiedliwienie wszystkich problemów dziecka, sprawia że te zwyczajnie przestają pracować przyjmując postawę " bo ja tak mam". Dziecko z dysfunkcją wymaga terapii tak samo jak osoba po wypadku rehabilitacji, jedno i drugie jest żmudne, męczące i irytujące ale sory takie jest życie, i albo pracujesz nad zaburzeniami albo sam siebie ( właściwie rodzic) skreślasz na początku swojej ścieżki życiowej .
                          • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 25.10.15, 06:53
                            Ale ja np. nigdy nie traktowałam ryzyka dysleksji czy skrzyżowanej lateralizacji jako usprawiedliwienia - tylko jako klucz do innego rodzaju pracy z dzieckiem. Biorę pod uwagę to, że nie może czegoś nauczyć się standardową metodą albo będzie to bardzo żmudne plus może mieć kiepskiego nauczyciela, który nie jest w stanie ogarnąć, z czego wynika to ryzyko dysleksji i jak można dziecku pomóc. Chodzi o przestawienie podejścia. A skoro dyslektykowi ułatwia zebranie informacji, kiedy ma wszystkie dane przed sobą, a nie szuka ich po stronach czy też lepiej czyta mu się na żółtym papierze - to w imię czego mu tego odmawiać?
                            Dysleksja, poza ciężkimi przypadkami, jest kwestią rozwojową, mózg rozwija się, dojrzewa, prędzej czy później wszystko się porządkuje. To, że 7-latek potrzebuje dużej czcionki i czasu na namysłu, nie znaczy, że maturzysta też będzie musiał. A ta duża czcionka, żółta kartka i więcej czasu na czytanie bardzo pomogą temu 7-latkowi i nie sprawią, że będzie czuł się gorszy już na starcie edukacji. BTW, mojej córce pierwsza nauczycielka zrobiła właśnie tego rodzaju krzywdę i ta krzywda była gigantyczna.
                            A nawet jeśli - człowiek planuje studia i/lub zawodową przyszłość uwzględniając swoje predyspozycje i możliwości. I tak np. w życiu nie pokusiłabym się o pójście na AWF czy startowanie do szkoły muzycznej. Nie w każdym zawodzie ta umiejętność przetwarzania i wyszukiwania informacji podanych w standardowy czy mało czytelny sposób jest potrzebna, tak że bez przesady. Jeśli ktoś ma defekty i one nie mijają, nie będzie wybierał się np. na polonistykę.
                          • ichi51e Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 25.10.15, 09:37
                            kiedy ostatnio ci szwf ortografie sprawdzal? albo zrobil afere ze sprawozdanie ma byc odrecznie napisane? w swiecie doroslych masz mase narzedzi ktore ulatwiaja funkcjonowanie dyslektykom.
            • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 11:51
              Dziecko przez cały zeszły rok szkolny czytało dzień w dzień przez 20 minut dziennie na głos. Zgodnie z zaleceniami pani nauczycielki, bez jakiejś oszamiałającej poprawy i rezultatów. Pewnie należałoby zmienić metody nauki młodego, ale nie sądzę, by nauczycielka była w stanie doradzić coś sensownego, bo wiedzę o dysleksji ma nie tyle zerową, co wręcz ujemną. 😒
              Co zresztą widać przy uczeniu zasad pisowni i przy zeszłorocznej nauce czytania.
              -------------------------------------------------------------
              "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
              • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 12:03
                Powtarzanie danej czynności z kogoś słabego nijak nie uczyni mistrza - jeśli powtarza się ją w identyczny sposób, który już wcześniej nie przyniósł efektów.
              • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 12:07
                i jeszcze jedno: dziecko ma dosyć złożoną wadę wzroku, nie wiem, czy przekładanie kartki w te i we wte nie przeszkadza jednak w czytaniu i skupieniu się w tej sytuacji. Ale to już sprawa do ustalenia z okulistą.
              • makurokurosek Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 12:45
                To dziecko przecież skoro jest w grupie ryzyka znajduje sie rownież pod opieka poradni skoro nauczyciel szkolny jest do dupy należało by podpytać sie terapeuty dziecka o najlepsza dla niego metodę . Mozna rownież w internecie poszukać pomysłów , bo dziecko musi nauczyć sie czytać ze zrozumieniem , niezależnie od tego czy będzie dukalo czy czytało płynnie musi wiedzieć co czyta .
                • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 13:15
                  Tyle, że jest jeszcze drugie dziecko, małe, które wymaga o wiele poważniejszej i kosztownej terapii, więc ktoś musi na to zarobić i znaleźć czas na te wszystkie rehabilitacje itp.
                  Niemowlaki z zaburzeniami neurologicznymi generalnie dają takiego czadu, że człowiek czasami widzi tylko drogę oknem w dół sad.
                • zwierzakowa13 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 25.10.15, 21:01
                  Opieka poradni to fikcja.
                  Realnie poradnia zapewnia opiekę w bardzo malej ilości godzin tylko bardzo ciężkim przypadkom.
                  Reszta jest tylko przebadana i dostaje wytyczne, które na prawdę ciężko zrealizować osobie bez wiedzy i doświadczenia.
                  Oczywiście raz na kilka miesięcy można się umówić na konsultacje bez dziecka ale to jak sama się domyślasz jest to niewystarczające.
                  Prywatna terapia kosztuje średnio 90 zł za godzinę, a takich godzin dziecko powinno przepracować z 2 tygodniowo (poza praca z rodzicem). Wystarczy policzyć, większość ludzi nie może sobie pozwolić na taki wydatek.
            • natalie_rushman Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 11:53
              Nie widziałaś dziecka, więc nie możesz o tym wyrokować.
              BTW dziecko z ryzyka dysleksji jak najbardziej może słabo czytać w III klasie, mimo wielu godzin nauki.
              Moje z kolei ma szaloną ortografię, nawet przepisując z tablicy. Uczy się, pamięta przez 2-3 dni i od nowa: Krakuw, domuw itp. Właśnie zabieram się do opracowania "przyjemnej" metody rozwoju pamięci wzrokowej i zapamiętywania tej ortografii, bo z czytaniem, rozumieniem tekstów i angielskim udało nam się przepięknie (aż się muszę pochwalić tutaj big_grin)).
              A jeśli chcesz wiedzieć, czy tamto dziecko jest w domu uczone/reedukowane według wskazań poradni, najlepiej zapytaj autorkę.
              BTW, gdyby nasza nauczycielka w III klasie w tej chwili rzucała jakimiś dwustronnymi kserówkami, byłabym oburzona niechlujnym przygotowaniem pani do lekcji i do wymagań rozwojowych grupy, w której nie wszyscy są jeszcze orłami w czytaniu i koncentrowaniu się. Dziwię się, bo normalnie to dzieciaki otwierają ćwiczenia i mają wszystko ładnie rozłożone - te boxy przeważnie są czytelne bardzo (nie wiem, jak "Nasz elementarz" wink).
              Zamiast zbierać kasę na ryzy papieru i biegać po sekretariatach, i kserować - można zamówić ćwiczenia dodatkowe do danych serii, grosze to kosztuje, 10-15 zł za daną książeczkę (kupiłam matematykę na wyraźne żądanie córki i sama jestem zachwycona, wszystko ładne, staranne, a poziom ciut bardziej zaawansowany niż to, co w standardzie). I te ćwiczenia naprawdę są wyczerpujące, wystarczy w danym roku zrobić w klasie taki dodatkowy zeszyt, np. czytanie ze zrozumieniem, zadania i dzieciaki są dobrze przygotowane do trzecioteściku (co do którego niektóre panie zdecydowanie dostają pie...olca).
            • berdebul Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 12:02
              Czytam płynnie, mimo dysleksji. W trzech językach. A mimo to, kiedy odwracam kartkę zdarza mi się udzielić złej odpowiedzi. Albo przekręcić kolejność zamiast 435 będzie 345. Regularnie zamieniam P i B małe, ale teraz już umiem sama to znaleźć w tekście, albo znajduje za mnie program.
              Jeżeli można dzieciakowi ułatwić, żeby osiągał jakieś sukcesy w szkole (jednocześnie pracując nad czytaniem, pisaniem itd) to moim zdaniem powinno się. Zawsze mozna tez dać karteczki do piórnika i niech przed przeniesieniem odpowiedzi sobie zanotuje.
            • latarnia_umarlych Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 12:54
              " Problem dziecka autorki wynika z nieumietnosci czytania , to dziecko po dwóch latach nauki nie jest w stanie samodzielnie ze zrozumieniem przeczytać krótkiego tekstu . I na tym należy sie skupić , na nauczeniu dziecka czytania"

              Następna mądra stawia "diagnozę" dziecka, którego nie widziała na oczy.
              Uderz w stół...
        • asia_i_p Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 21:36
          Kozica, dyslektyk ma na opanowanie pisowni niezależnie od stopnia utrudniania i ułatwiania takie szanse, jak ja na opanowanie gry na skrzypcach.
          1/4 tych, co im w celach pedagogicznych utrudniają będzie tym bardziej walczyć, a 3/4 będzie mieć zjechaną samoocenę.
          Dzieci w klasach 1-3 to są małe dzieci, trzeba im maksymalnie ułatwiać życie, a nie utrudniać.
          • kozica111 Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 25.10.15, 07:13
            Tu nie chodzi o to by utrudniać, może źle sie wyraziłam, ale aby nie dostosowywać nadmiernie zadań do nieumiejętności dziecka i wszystko podciągać pod jego brak zdolności zdefiniowany jako dysleksja, bo to wbrew pozorom wcale mu w długiej perspektywie czasu nie pomoże.I wiem o czym mówię, oczywiście można sie z tym nie zgadzać, ironizować , wyzłośliwiać się jak latarnia, tylko co z tego dziecka to nie odmieni a w przyszłości mu zaszkodzi.
            • latarnia_umarlych Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 25.10.15, 10:03
              Och, uwielbiam tę obłudną, fałszywą troskę, za którą takie jak ty osoby.
              Nie martw się, dyslektyk spokojnie poradzi sobie w dorosłym życiu - o ile ułatwimy mu edukację, żeby była jak najbardziej efektywna.
              • latarnia_umarlych Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 25.10.15, 10:04
                *którą zasłaniają się takie osoby jak ty.
            • morekac Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 25.10.15, 10:06
              >ale aby nie dostosowywać nadmiernie zadań do nieumiejętności dziecka i wszystko podciągać pod jego brak zdolności zdefiniowany jako dysleksja,

              Sama czytałaś bratu. Zgodnie z twoim pojmowaniem pomocy dyslektykom zrobiłaś mu wielką krzywdę. Chyba musisz go bardzo nie lubić... wink
      • stacie_o Re: Problem przewrażliwonej mamy dziubdziusia 24.10.15, 21:43
        Tak, ta sama. Nie dość państwo pracują z synem.
    • stacie_o Byłam w szkole 26.10.15, 14:01
      I spytałam pani, czemu mimo zaleceń poradni syn dostaje zadania i sprawdziany na wydrukach dwustronnych. Pani na to, że nie szanuje wytycznych poradni, ponieważ z jej doświadczenia wynika, że większość zaświadczeń jest "lewych". Ja an to, czy sugeruje, że mój syn ma lewe zaświadczenie? Czy zarzuca mi wprost oszustwo. Ona nic nie sugeruje, ona twierdzi, że wszystkie prawie wszystkie dys- to za mało pracy dziecka i troski rodziców. jakby przyszło takiemu przepisać 100 razy róża to by w życiu nie napisał rurza. Myślałam, że mnie piorun trafi. Pytam zatem, czy dziecku np z wadą wzroku kserowałaby jednostronnie i na kolorowym papierze. Tak, ponieważ wada wzroku to coś, czego nie da się zniwelować pracą i jest niepodważalne. To powiedziałam, że mamy szczęście w nieszczęściu, ponieważ syn ma sporą i nietypową wadę wzroku, przyniosę kartkę od okulisty i proszę od dziś kserować jednostronnie i na żółtych kartkach. Sęk ju. Byle do września, byle do września. Oddycham, oddycham.
      • arwena_11 Re: Byłam w szkole 26.10.15, 14:21
        To jesteś grzecznasmile
        ja bym powiedziała, że jak rozumiem złożyła pani zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa prawda? Jak nie to dopóki pani tego nie zrobi i nie będzie miała wyroku skazującego ma respektować opinię. Wychodzac poinformowałabym, że jadę do kuratorium na skargę.
        • stacie_o Re: Byłam w szkole 26.10.15, 14:27
          Syn bardzo lubi szkołę i nie chce słyszeć o zmianie na inną. Od IV klasy czeka nas zmiana wychowawcy, ma być nią nasza anglistka, ta akurat ma bardzo dobre podejście do syna i ja już odliczam.
          • iwoniaw Re: Byłam w szkole 26.10.15, 16:07
            Ależ absolutnie nie ma powodu, żeby dziecko zmieniało szkołę. Natomiast z pewnością jest powód, aby głupia pipa miała odpowiednie adnotacje w papierach. I zadbałabym o to dla zasady, odliczając dni do IV klasy i zmiany wychowawcy.
            • natalie_rushman Re: Byłam w szkole 26.10.15, 16:12
              Nie sądzisz, że nauczyciel jest w stanie uprzykrzyć życie dziecku na swoich lekcjach, bardzo dyskretnie i w białych rękawiczkach? Pierwsza wychowawczyni mojej młodej tak zrobiła z jednym chłopcem, bo ścierały się z matką - później chłopiec został posadzony z największym rozrabiaką, a był spokojny, to tamten wciąż go się czepiał i na lekcjach przeszkadzał. Dostał najwyższą szafkę, jedyną, do której trzeba było stawać na krześle, a był niski itp. itd.
              • iwoniaw Re: Byłam w szkole 26.10.15, 17:01
                Sądzę niestety. Dlatego pewnie bym się zastanowiła, jaki mam typ dziecka i czy damy radę sprawę ogarniać w razie szykan, owszem. Natomiast smutna prawda jest taka, że tacy nauczyciele dobrze się mają w wielu szkołach, właśnie dlatego, że rodzice odpuszczają ze strachu o dziecko w sytuacjach, w których odpuszczać absolutnie nie powinni (nie żebym się dziwiła, ale jest to pozwalanie na szerzenie się patologii).
                • natalie_rushman Re: Byłam w szkole 26.10.15, 18:00
                  Zgadza się. I wiem, że mój typ dziecka by nie ogarnął szykan. Tak jak i mógłby dać się zastraszyć opiekunowi-pedofilowi na wyjeździe (zobacz wątek o orkiestrze). Pomimo, że teoretycznie świetnie zna swoje prawa i jest w stanie rozpoznać, kiedy ktoś przekracza granice.
                  Ale czynnie przeciwstawiać się to jak na razie umie głównie w domu wink.
          • natalie_rushman Re: Byłam w szkole 26.10.15, 16:08
            Nie dziwię się, że nie chcesz kopać się z koniem...
            Byle do września.
            Też to sobie powtarzam, bo mamy szansę na bardzo, bardzo fajną wychowawczynię i jest nadzieja, że parę rzeczy naprostuje w klasie (choć teraz nie jest źle, ale gołym okiem widać, jak parę sytuacji prosi się o inną linię postępowania - i ta, na której wychowawstwo liczę z zapartym tchem to bardzo, bardzo dobry człowiek).
            Idźcie do tego okulisty i niech wypisze co trzeba wink.

            Ale wiesz co - zadziwia mnie to. To przecież kuźwa taki prosty gest, to ksero, czy np. wydruk powiększony albo na kolorowej kartce. Przecież nawet jeszcze nie ma ocen! I ona uważa, że ułatwia życie oszustom przez to, że zrobi ksero w inny sposób? Musiała chyba czytać wypowiedzi niektórych emateczek w tym wątku big_grin big_grin big_grin.
      • iwoniaw Re: Byłam w szkole 26.10.15, 16:05
        Nie zdzierżyłabym i u dyrekcji wylądowałoby pismo (za potwierdzeniem odbioru) opisujące sytuację i żądające ustosunkowania się.
        Gdyby nie pomogło - kuratorium. To jest po prostu przegięcie, co ta "nauczycielka" wyprawia.
        • latarnia_umarlych Re: Byłam w szkole 26.10.15, 16:28
          Ja tak samo.
          Wiem, że są tacy, którzy o dysleksji nie wiedzą nic, dowiedzieć się nie mają zamiaru, a będą tylko udowadniać, że dyslektycy to głąby i lenie i że nie powinno się im ułatwiać nauki.
          Ale jeśli coś takiego głosi nauczyciel nauczania początkowego, to nie jest tylko zwyczajnym tłukiem o dziwnych poglądach. Taka osoba jest najwyraźniej kompletnie nieprzygotowana do swojego zawodu. Ona się wręcz chwali swoją niekompetencją. To szok.
        • morekac Re: Byłam w szkole 26.10.15, 19:18
          Też bym nie zdzierżyła. I uważam, że pismo dotyczące całej sytuacji powinno wylądować w dyrekcji, niechże panią trochę do pionu ustawią.
      • gaga-sie Re: Byłam w szkole 26.10.15, 16:13
        To teraz pytanie, jaka to wada wzroku, na ile korygowana okularami i jaki ma wpływ na naukę ( na ten temat powinien wypowiedzieć się lekarz okulista). Z takim zaświadczeniem idź do poradni i tam przeanalizują dokumentację i zdecydują, czy to faktycznie dysleksja, czy twojemu dziecku nie należy się orzeczenie do kształcenia specjalnego z uwagi na wadę wzroku.
        Pani nauczycielka niech zmieni zawód, jeśli nie chce respektować dokumentów regulowanych przepisami prawa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka